home.social

Search

1000 results for “dowo”

  1. Ministerstwo Finansów uruchomiło w piątek aplikację #eParagony 2.0. Kupujący będą mogli pobierać dowody zakupu w wersji elektronicznej i przechowywać je w formie e-paragonu w rządowej aplikacji. Zbliża się cyfrowa rewolucja, ale nie jest obowiązkowa. Sprzedawcy mogą pozostać przy wydawaniu papierowych paragonów.

    bankier.pl/wiadomosc/Cyfrowa-r

  2. Ministerstwo Finansów uruchomiło w piątek aplikację #eParagony 2.0. Kupujący będą mogli pobierać dowody zakupu w wersji elektronicznej i przechowywać je w formie e-paragonu w rządowej aplikacji. Zbliża się cyfrowa rewolucja, ale nie jest obowiązkowa. Sprzedawcy mogą pozostać przy wydawaniu papierowych paragonów.

    bankier.pl/wiadomosc/Cyfrowa-r

  3. "Gra wygląda tak, jak zapamiętaliśmy oryginał" - Spyro: Reignited Trilogy to dowód na to, jak powinno się robić remastery! Toys for Bob stworzyli coś magicznego!

    pograne.eu/spyro-reignited-tri

    #Pograne #Giereczkowo #SpyroReignitedTrilogy

  4. To historia o magii w zniszczonym wojną świecie.
    Spójrzcie na dowolne zdjęcie Alana Moore'a. A teraz spróbujcie wyobrazić sobie, jak wyglądałby gdyby był książką. Macie to? – w takim razie reszta tej recenzji jest zbędna, „The Great When” jest dokładnie tym.

    To nie była najlepsza książka, którą przeczytałem w tym roku. Z pewnością jednak była najdziwniejsza.

    Recenzja:
    youtu.be/sTKWDugnQTE

  5. To historia o magii w zniszczonym wojną świecie.
    Spójrzcie na dowolne zdjęcie Alana Moore'a. A teraz spróbujcie wyobrazić sobie, jak wyglądałby gdyby był książką. Macie to? – w takim razie reszta tej recenzji jest zbędna, „The Great When” jest dokładnie tym.

    To nie była najlepsza książka, którą przeczytałem w tym roku. Z pewnością jednak była najdziwniejsza.

    Recenzja:
    youtu.be/sTKWDugnQTE

    #fantasy #bookstodon #bookstodonpl #ksiazki #ksiazkary #moore #london #sff #fantastyka

  6. To historia o magii w zniszczonym wojną świecie.
    Spójrzcie na dowolne zdjęcie Alana Moore'a. A teraz spróbujcie wyobrazić sobie, jak wyglądałby gdyby był książką. Macie to? – w takim razie reszta tej recenzji jest zbędna, „The Great When” jest dokładnie tym.

    To nie była najlepsza książka, którą przeczytałem w tym roku. Z pewnością jednak była najdziwniejsza.

    Recenzja:
    youtu.be/sTKWDugnQTE

    #fantasy #bookstodon #bookstodonpl #ksiazki #ksiazkary #moore #london #sff #fantastyka

  7. To historia o magii w zniszczonym wojną świecie.
    Spójrzcie na dowolne zdjęcie Alana Moore'a. A teraz spróbujcie wyobrazić sobie, jak wyglądałby gdyby był książką. Macie to? – w takim razie reszta tej recenzji jest zbędna, „The Great When” jest dokładnie tym.

    To nie była najlepsza książka, którą przeczytałem w tym roku. Z pewnością jednak była najdziwniejsza.

    Recenzja:
    youtu.be/sTKWDugnQTE

    #fantasy #bookstodon #bookstodonpl #ksiazki #ksiazkary #moore #london #sff #fantastyka

  8. To historia o magii w zniszczonym wojną świecie.
    Spójrzcie na dowolne zdjęcie Alana Moore'a. A teraz spróbujcie wyobrazić sobie, jak wyglądałby gdyby był książką. Macie to? – w takim razie reszta tej recenzji jest zbędna, „The Great When” jest dokładnie tym.

    To nie była najlepsza książka, którą przeczytałem w tym roku. Z pewnością jednak była najdziwniejsza.

    Recenzja:
    youtu.be/sTKWDugnQTE

    #fantasy #bookstodon #bookstodonpl #ksiazki #ksiazkary #moore #london #sff #fantastyka

  9. Now this party’s really getting started! Here’s The Pointer Sisters with their do-wop throwback “Should I Do It” (tinyurl.com/4pd5ystk) from 1981’s “Black & White” (tinyurl.com/46rwa47n) Currently the The Pointer Sisters are: Ruth Pointer (the only original member as her sisters have passed on), Issa Pointer (Ruth’s daughter) and Sadako Pointer (Ruth’s granddaughter/Issa’s niece)
    #RetroView #ThePointerSisters #DoWop #80smusic #motown

  10. Ponieważ jesteśmy wśród przyjaciół podzielę się wersją beta aplikacji do nauki języków 🇵🇱 🇬🇧 🇨🇵 🇩🇪 🇺🇦 (lub dowolny inny) nad którą pracuję od kilka dni:

    cloze-test.netlify.app/

    Nie wymaga rejestracji, nie śledzi użytkowników, wszystkie dane zapisywane są lokalnie w przeglądarce.

    Have fun!

    #uczenie #clozeTest #jezykiObce

  11. FBI kontra Lockdown Mode: 0:1. Ale dziennikarka Washington Post popełniła jeden błąd

    Mamy dowód, na który czekała branża security. Tryb Lockdown (Tryb blokady) w iPhone’ach to nie tylko marketingowa wydmuszka Apple.

    W starciu z narzędziami FBI okazał się przeszkodą nie do przejścia. Niestety, ta sama historia pokazuje brutalnie, dlaczego w sytuacjach kryzysowych Twój palec jest Twoim największym wrogiem.

    Twierdza nie do zdobycia

    Sprawa dotyczy Hannah Natanson, dziennikarki The Washington Post, której dom został przeszukany przez FBI w związku ze śledztwem dotyczącym wycieku tajnych danych z Pentagonu. Agenci zarekwirowali jej elektronikę, w tym iPhone’a 13 i MacBooka Pro.

    Z sądowych dokumentów, do których dotarł Jon Brodkin z Ars Technica, wyłania się fascynujący obraz. Zespół CART (Computer Analysis Response Team) FBI oficjalnie przyznał, że nie był w stanie wydobyć danych z iPhone’a, ponieważ był on włączony w Tryb blokady (Lockdown Mode).

    To potężny sygnał. Mówimy o sytuacji, w której służby mają fizyczny dostęp do urządzenia, dysponują najlepszymi na świecie narzędziami forensic (jak Cellebrite), a mimo to odbijają się od ściany. Lockdown Mode, który drastycznie ogranicza wektory ataku (blokuje załączniki, połączenia przewodowe, JIT w przeglądarce), zadziałał perfekcyjnie.

    Błąd: palec zamiast hasła

    Niestety, sukces z iPhone’em został przyćmiony przez to, co stało się z MacBookiem. Dziennikarka próbowała wprowadzić agentów w błąd, twierdząc, że nie używa biometrii. Agenci sprawdzili to „ręcznie” – dosłownie. W dokumencie czytamy: „FBI pomogło Natanson przyłożyć jej prawy palec wskazujący do czytnika linii papilarnych, co natychmiast odblokowało laptopa”.

    To lekcja, którą powtarzamy do znudzenia: prawo (w USA, ale też często w Europie) chroni Twoje myśli (hasło), ale nie Twoje ciało (odcisk palca, skan twarzy). Sąd może zmusić Cię do odblokowania telefonu twarzą lub palcem. Nie może (zazwyczaj) zmusić Cię do wyjawienia hasła, powołując się na prawo do nieobciążania samego siebie.

    iMagazine radzi: jak się zabezpieczyć?

    Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w sytuacji, w której ktoś (służby, złodziej, celnik) będzie chciał wymusić dostęp do Twojego telefonu:

    • Włącz Lockdown Mode: jeśli jesteś dziennikarzem, aktywistą lub po prostu cenisz prywatność – to działa.
    • Wyłącz biometrię skrótem: w iPhone’ach wystarczy przytrzymać przycisk zasilania i głośności przez 3 sekundy (do pojawienia się suwaka wyłączania). To natychmiast wyłącza Face ID/Touch ID i wymusza kod. Warto wyrobić sobie taki odruch.

    Ransomware w odwrocie, ale hakerzy mają nową ulubioną metodę. Raport Cisco Talos Q4 2025

    #ArsTechnica #bezpieczeństwoIPhone #biometriaAPrawo #FBILockdownMode #HannahNatansonWashingtonPost #LockdownModeSkuteczność #news
  12. Tak się zastanawiam od paru dni czy Wardęga a potem konopskyy publikując swoje filmy o patologii polskich jutubetów najpierw przekazali swoje dowody na policję/prokuraturę i opublikowali swój film czy najpierw opublikowali film a potem sprawę zgłosili na policję/prokuraturę.

    #PandoraGate

  13. Myślałeś, że Chat Control umarło? Wróciło. Teraz UE chce Twojego dowodu, żebyś mógł wysłać wiadomość

    W sierpniu, kiedy opisywaliśmy na łamach iMagazine kontrowersyjne plany UE, wydawało się, że masowy sprzeciw internautów zatrzymał walec inwigilacji. Nic bardziej mylnego.

    Temat wrócił pod koniec roku, ale w nowym przebraniu. Zamiast o „skanowaniu”, politycy mówią teraz o „Upload Moderation” i – co gorsza – o obowiązkowej weryfikacji wieku. To koniec anonimowości w sieci, jaką znamy.

    Strona kampanii FightChatControl.eu ponownie bije na alarm, a eksperci od prywatności (m.in. z EDRi) ostrzegają: to, co Rada UE położyła na stole pod koniec listopada 2025 r., jest w pewnym sensie gorsze od pierwotnych planów. Dlaczego? Bo uderza w każdego użytkownika smartfona, zmuszając nas do wylegitymowania się, by w ogóle móc korzystać z cyfrowych usług.

    Koniec anonimowych kont

    Nowy mandat negocjacyjny Rady UE przesuwa ciężar „ochrony dzieci” na weryfikację tożsamości. W praktyce oznacza to, że aby założyć konto na komunikatorze (WhatsApp, Messenger, Signal) lub w mediach społecznościowych, usługodawca będzie musiał mieć pewność, ile masz lat.

    Jak to zweryfikować? Kliknięcie „mam 18 lat” już nie wystarczy. W grę wchodzą:

    • Skan dowodu osobistego.
    • Skan twarzy (biometria).
    • Rządowy cyfrowy portfel tożsamości (European Digital Identity Wallet).

    Krytycy, w tym Patrick Breyer (były europoseł i twarz walki z Chat Control), nazywają to rozwiązanie „cyfrowym aresztem domowym”. Jeśli przepisy wejdą w życie, każda Twoja aktywność w sieci – od wysłania mema po prywatną rozmowę – będzie trwale powiązana z Twoją fizyczną tożsamością.

    Skanowanie tylnymi drzwiami

    Co z szyfrowaniem (E2EE), o które walczyliśmy latem? Nowa propozycja wprowadza pojęcie „Upload Moderation”. Oznacza to, że treści (zdjęcia, filmy, linki) mogą być skanowane przez system operacyjny lub aplikację zanim zostaną zaszyfrowane i wysłane. Jeśli system wykryje coś podejrzanego, wiadomość nie zostanie wysłana, a sprawa może zostać zgłoszona odpowiednim służbom.

    Choć oficjalnie jest to przedstawiane jako mechanizm „dobrowolny” lub ograniczony do podejrzanych zachowań, aktywiści z Fight Chat Control ostrzegają: jeśli nie zgodzisz się na skanowanie, nie będziesz mógł wysyłać multimediów. Zatem chcąc w pełni korzystać z cyfrowych usług, nie masz tak naprawdę wyboru.

    Dlaczego to ważne teraz?

    Wiele osób odetchnęło z ulgą po wakacyjnych protestach, uznając sprawę za zamkniętą. Tymczasem machina legislacyjna ruszyła ponownie, wykorzystując moment mniejszego zainteresowania opinii publicznej. Temat weryfikacji wieku jest znacznie trudniejszy do zwalczenia w debacie publicznej, bo kto nie chciałby chronić dzieci przed nieodpowiednimi treściami?

    Problem w tym, że pod płaszczykiem ochrony najmłodszych, budowana jest infrastruktura, która pozbawia anonimowości wszystkich dorosłych obywateli Unii.

    Więcej informacji i możliwość wysłania apelu do polityków znajdziecie na odświeżonej stronie FightChatControl.eu.

    Totalna inwigilacja w Twoim telefonie? Kontrowersyjne prawo UE wchodzi w decydującą fazę

    #ChatControl #EDRi #FightChatControl #inwigilacja #prywatność #szyfrowanie #UniaEuropejska #weryfikacjaWieku
  14. Myślałeś, że Chat Control umarło? Wróciło. Teraz UE chce Twojego dowodu, żebyś mógł wysłać wiadomość

    W sierpniu, kiedy opisywaliśmy na łamach iMagazine kontrowersyjne plany UE, wydawało się, że masowy sprzeciw internautów zatrzymał walec inwigilacji. Nic bardziej mylnego.

    Temat wrócił pod koniec roku, ale w nowym przebraniu. Zamiast o „skanowaniu”, politycy mówią teraz o „Upload Moderation” i – co gorsza – o obowiązkowej weryfikacji wieku. To koniec anonimowości w sieci, jaką znamy.

    Strona kampanii FightChatControl.eu ponownie bije na alarm, a eksperci od prywatności (m.in. z EDRi) ostrzegają: to, co Rada UE położyła na stole pod koniec listopada 2025 r., jest w pewnym sensie gorsze od pierwotnych planów. Dlaczego? Bo uderza w każdego użytkownika smartfona, zmuszając nas do wylegitymowania się, by w ogóle móc korzystać z cyfrowych usług.

    Koniec anonimowych kont

    Nowy mandat negocjacyjny Rady UE przesuwa ciężar „ochrony dzieci” na weryfikację tożsamości. W praktyce oznacza to, że aby założyć konto na komunikatorze (WhatsApp, Messenger, Signal) lub w mediach społecznościowych, usługodawca będzie musiał mieć pewność, ile masz lat.

    Jak to zweryfikować? Kliknięcie „mam 18 lat” już nie wystarczy. W grę wchodzą:

    • Skan dowodu osobistego.
    • Skan twarzy (biometria).
    • Rządowy cyfrowy portfel tożsamości (European Digital Identity Wallet).

    Krytycy, w tym Patrick Breyer (były europoseł i twarz walki z Chat Control), nazywają to rozwiązanie „cyfrowym aresztem domowym”. Jeśli przepisy wejdą w życie, każda Twoja aktywność w sieci – od wysłania mema po prywatną rozmowę – będzie trwale powiązana z Twoją fizyczną tożsamością.

    Skanowanie tylnymi drzwiami

    Co z szyfrowaniem (E2EE), o które walczyliśmy latem? Nowa propozycja wprowadza pojęcie „Upload Moderation”. Oznacza to, że treści (zdjęcia, filmy, linki) mogą być skanowane przez system operacyjny lub aplikację zanim zostaną zaszyfrowane i wysłane. Jeśli system wykryje coś podejrzanego, wiadomość nie zostanie wysłana, a sprawa może zostać zgłoszona odpowiednim służbom.

    Choć oficjalnie jest to przedstawiane jako mechanizm „dobrowolny” lub ograniczony do podejrzanych zachowań, aktywiści z Fight Chat Control ostrzegają: jeśli nie zgodzisz się na skanowanie, nie będziesz mógł wysyłać multimediów. Zatem chcąc w pełni korzystać z cyfrowych usług, nie masz tak naprawdę wyboru.

    Dlaczego to ważne teraz?

    Wiele osób odetchnęło z ulgą po wakacyjnych protestach, uznając sprawę za zamkniętą. Tymczasem machina legislacyjna ruszyła ponownie, wykorzystując moment mniejszego zainteresowania opinii publicznej. Temat weryfikacji wieku jest znacznie trudniejszy do zwalczenia w debacie publicznej, bo kto nie chciałby chronić dzieci przed nieodpowiednimi treściami?

    Problem w tym, że pod płaszczykiem ochrony najmłodszych, budowana jest infrastruktura, która pozbawia anonimowości wszystkich dorosłych obywateli Unii.

    Więcej informacji i możliwość wysłania apelu do polityków znajdziecie na odświeżonej stronie FightChatControl.eu.

    Totalna inwigilacja w Twoim telefonie? Kontrowersyjne prawo UE wchodzi w decydującą fazę

    #ChatControl #EDRi #FightChatControl #inwigilacja #prywatność #szyfrowanie #UniaEuropejska #weryfikacjaWieku
  15. Myślałeś, że Chat Control umarło? Wróciło. Teraz UE chce Twojego dowodu, żebyś mógł wysłać wiadomość

    W sierpniu, kiedy opisywaliśmy na łamach iMagazine kontrowersyjne plany UE, wydawało się, że masowy sprzeciw internautów zatrzymał walec inwigilacji. Nic bardziej mylnego.

    Temat wrócił pod koniec roku, ale w nowym przebraniu. Zamiast o „skanowaniu”, politycy mówią teraz o „Upload Moderation” i – co gorsza – o obowiązkowej weryfikacji wieku. To koniec anonimowości w sieci, jaką znamy.

    Strona kampanii FightChatControl.eu ponownie bije na alarm, a eksperci od prywatności (m.in. z EDRi) ostrzegają: to, co Rada UE położyła na stole pod koniec listopada 2025 r., jest w pewnym sensie gorsze od pierwotnych planów. Dlaczego? Bo uderza w każdego użytkownika smartfona, zmuszając nas do wylegitymowania się, by w ogóle móc korzystać z cyfrowych usług.

    Koniec anonimowych kont

    Nowy mandat negocjacyjny Rady UE przesuwa ciężar „ochrony dzieci” na weryfikację tożsamości. W praktyce oznacza to, że aby założyć konto na komunikatorze (WhatsApp, Messenger, Signal) lub w mediach społecznościowych, usługodawca będzie musiał mieć pewność, ile masz lat.

    Jak to zweryfikować? Kliknięcie „mam 18 lat” już nie wystarczy. W grę wchodzą:

    • Skan dowodu osobistego.
    • Skan twarzy (biometria).
    • Rządowy cyfrowy portfel tożsamości (European Digital Identity Wallet).

    Krytycy, w tym Patrick Breyer (były europoseł i twarz walki z Chat Control), nazywają to rozwiązanie „cyfrowym aresztem domowym”. Jeśli przepisy wejdą w życie, każda Twoja aktywność w sieci – od wysłania mema po prywatną rozmowę – będzie trwale powiązana z Twoją fizyczną tożsamością.

    Skanowanie tylnymi drzwiami

    Co z szyfrowaniem (E2EE), o które walczyliśmy latem? Nowa propozycja wprowadza pojęcie „Upload Moderation”. Oznacza to, że treści (zdjęcia, filmy, linki) mogą być skanowane przez system operacyjny lub aplikację zanim zostaną zaszyfrowane i wysłane. Jeśli system wykryje coś podejrzanego, wiadomość nie zostanie wysłana, a sprawa może zostać zgłoszona odpowiednim służbom.

    Choć oficjalnie jest to przedstawiane jako mechanizm „dobrowolny” lub ograniczony do podejrzanych zachowań, aktywiści z Fight Chat Control ostrzegają: jeśli nie zgodzisz się na skanowanie, nie będziesz mógł wysyłać multimediów. Zatem chcąc w pełni korzystać z cyfrowych usług, nie masz tak naprawdę wyboru.

    Dlaczego to ważne teraz?

    Wiele osób odetchnęło z ulgą po wakacyjnych protestach, uznając sprawę za zamkniętą. Tymczasem machina legislacyjna ruszyła ponownie, wykorzystując moment mniejszego zainteresowania opinii publicznej. Temat weryfikacji wieku jest znacznie trudniejszy do zwalczenia w debacie publicznej, bo kto nie chciałby chronić dzieci przed nieodpowiednimi treściami?

    Problem w tym, że pod płaszczykiem ochrony najmłodszych, budowana jest infrastruktura, która pozbawia anonimowości wszystkich dorosłych obywateli Unii.

    Więcej informacji i możliwość wysłania apelu do polityków znajdziecie na odświeżonej stronie FightChatControl.eu.

    Totalna inwigilacja w Twoim telefonie? Kontrowersyjne prawo UE wchodzi w decydującą fazę

    #ChatControl #EDRi #FightChatControl #inwigilacja #prywatność #szyfrowanie #UniaEuropejska #weryfikacjaWieku
  16. Pewnie nie nowina dla @szpon i kilku innych, ale ja się właśnie dowoedziałem o istnieniu #brevet, jako koncepcja i jako brevety.pl/
    #Rowery

  17. Pewnie nie nowina dla @szpon i kilku innych, ale ja się właśnie dowoedziałem o istnieniu #brevet, jako koncepcja i jako brevety.pl/
    #Rowery

  18. Pewnie nie nowina dla @szpon i kilku innych, ale ja się właśnie dowoedziałem o istnieniu #brevet, jako koncepcja i jako brevety.pl/
    #Rowery

  19. Pewnie nie nowina dla @szpon i kilku innych, ale ja się właśnie dowoedziałem o istnieniu #brevet, jako koncepcja i jako brevety.pl/
    #Rowery

  20. Europa buduje anty-X. Nazywa się „W” i wpuści Cię tylko z dowodem tożsamości

    Mieliśmy już Mastodona i Bluesky, ale to były oddolne alternatywy. Teraz do gry wchodzi „W” – platforma społecznościowa z błogosławieństwem europejskich elit, zaprezentowana w Davos.

    Cel? Stworzenie bezpiecznej przystani z dala od Elona Muska i amerykańskich wpływów. Cena? Koniec anonimowości.

    W jak „Verified”

    Ogłoszenie startu nowej platformy miało miejsce 20 stycznia podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Za sterami „W” stoi Anna Zeiter, ekspertka od prywatności (wcześniej w eBay), a projekt wspiera grupa byłych ministrów i biznesmenów, głównie ze Szwecji.

    Głównym wyróżnikiem „W” ma być bezwzględna weryfikacja tożsamości. Aby założyć konto, użytkownik będzie musiał przejść proces foto-walidacji dokumentów. Założenie jest proste: weryfikujemy, czy jesteś człowiekiem i czy jesteś tym, za kogo się podajesz. To ma całkowicie wyeliminować armie botów i trolli, które trawią platformę X.

    Anna Zeiter tłumaczy nazwę „W” jako skrót od „We” (My), ale też jako połączenie dwóch V: Values (Wartości) i Verified (Zweryfikowany). Jak sama mówi z przekąsem: „To, że W jest w alfabecie przed X, to miły zbieg okoliczności”.

    X to „strona z pornografią deepfake”

    Start „W” to bezpośrednia odpowiedź na wojnę, jaką Unia Europejska toczy z Elonem Muskiem. Grupa 54 europosłów wystosowała niedawno list otwarty, w którym stwierdza, że X przestał być „placem publicznym”, a stał się „jednokierunkowym systemem nadawczym dla Muska” oraz miejscem zalewanym przez wygenerowaną przez AI pornografię.

    Europa chce mieć swoje miejsce do debaty, które podlega pod RODO (dane mają być hostowane w UE) i jest wolne od kaprysów amerykańskich miliarderów.

    Elon Musk obiecuje pełną transparentność. Nowy algorytm X ma być open source

    Tło: Trump, Grenlandia i cła

    Kontekst tego startu jest jednak znacznie szerszy niż tylko walka z hejtem. Rok 2026 przyniósł gwałtowne ochłodzenie relacji na linii Waszyngton-Bruksela. Donald Trump, realizując swoje groźby, nałożył (a następnie wycofał) cła na kraje europejskie sprzeciwiające się jego planom… zakupu (lub aneksji) Grenlandii.

    W tej atmosferze „W” ma być cyfrowym bastionem suwerenności Europy. Pytanie tylko, czy użytkownicy będą chcieli przenieść się do serwisu, który przypomina bardziej urząd cyfrowy niż luźną sieć społecznościową? Historia pokazuje, że „rządowe” social media rzadko bywają „cool”.

    Dostępność

    Platforma jest obecnie w fazie wczesnego dostępu, a jej operatorem jest spółka-córka platformy klimatycznej „We Don’t Have Time”. Biura planowane są w Berlinie i Paryżu.

    #alternatywaDlaX #AnnaZeiter #Davos2026 #DonaldTrumpGrenlandia #ElonMuskVsUE #news #PlatformaW #socialMediaW #weryfikacjaTożsamości
  21. MIT ujawnia: radykalne startupy z Doliny Krzemowej rozważają tworzenie „bezmózgich klonów” jako magazynów narządów

    Nie ma dowodów na to, że takie eksperymenty są już prowadzone na ludziach – ale samo to, że poważnie się je planuje i szuka na nie funduszy, budzi grozę.

    Śledztwo przeprowadzone przez prestiżowy magazyn MIT Technology Review obnaża mroczną debatę toczącą się w kuluarach środowisk „longevity”. Dziennikarze ujawnili istnienie startupów, które za zamkniętymi drzwiami forsują wizję tworzenia genetycznie zmodyfikowanych, pozbawionych świadomości ludzkich klonów. Ich jedynym celem ma być służenie jako biologiczny „magazyn części zamiennych”.

    Dolina Krzemowa od lat pompuje miliardy dolarów w technologie mające wydłużyć ludzkie życie. Wokół tej obietnicy wyrosło jednak radykalne środowisko (często określające się mianem transhumanistów), które w pogoni za długowiecznością jest gotowe przesuwać granice, które dotąd wydawały się nienaruszalne. Raport Antonio Regalado z MIT Technology Review pokazuje, jak daleko sięgają te wizje.

    Publiczna przykrywka, ukryta mapa drogowa

    W centrum śledztwa znalazła się firma R3 Bio z siedzibą w Richmond w Kalifornii, która przez lata działała ukrywając swoje poczynania przed opinią publiczną. Niedawno wyszła z cienia, ogłaszając, że pozyskała finansowanie (m.in. od znanego inwestora Tima Drapera) na stworzenie pozbawionych kory mózgowej makaków. Zwierzęta te miałyby pełnić rolę „worków na narządy”, co według twórców miałoby stanowić „etyczną” alternatywę dla tradycyjnych testów na świadomych zwierzętach.

    Jednak, jak dowodzą dziennikarze MIT Technology Review, którzy dotarli do poufnych prezentacji i dokumentów dla inwestorów, eksperymenty na zwierzętach to tylko zasłona dymna i przystanek na o wiele bardziej radykalnej mapie drogowej. Założyciel R3 Bio, John Schloendorn, od dawna forsuje plan docelowy: hodowlę „bezmózgich klonów” ludzi dla najbogatszych pacjentów, którzy potrzebowaliby idealnie zgodnych genetycznie narządów.

    Pytanie o wykonalność tego pomysłu trzeba postawić jasno od razu: droga od szalonych prezentacji w salach konferencyjnych do jakiejkolwiek medycznej realizacji jest bardzo daleka. Dziennikarze podkreślają, że nie ma dowodów, by ktokolwiek spróbował sklonować człowieka, a samo klonowanie naczelnych (udane po raz pierwszy w Chinach w 2018 roku) jest wciąż procesem niezwykle wadliwym.

    Przepis na prywatną farmę narządów

    Niemniej jednak, mechanizm proponowany przez zwolenników tego rozwiązania opiera się na istniejącej wiedzy biologicznej. Zgodnie z koncepcjami przedstawianymi inwestorom, plan zakłada:

    • Sklonowanie pacjenta: wykorzystanie DNA klienta do stworzenia jego dokładnej kopii genetycznej (gwarantującej brak odrzutów przy przeszczepie).
    • Genetyczne uszkodzenie mózgu: użycie technologii edycji genów (np. CRISPR) na etapie wczesnego rozwoju, by celowo zapobiec wykształceniu się u klona kory mózgowej. Inspiracją dla twórców jest hydranencefalia – rzeczywista, tragiczna wada wrodzona, w której dzieci rodzą się bez półkul mózgowych.
    • Wynajęcie surogatek: ponieważ sztuczne macice to wciąż fikcja naukowa, pierwsze pokolenia takich klonów musiałyby być noszone przez kobiety, którym płacono by za donoszenie celowo uszkodzonego płodu.
    • Wegetacja pod respiratorem: urodzone w ten sposób ciało byłoby podłączone do aparatury podtrzymującej życie, by rosnąć w oczekiwaniu, aż „oryginał” będzie potrzebował nowej wątroby, nerek czy serca.

    Strach przed opinią publiczną

    Raport MIT ujawnia również istnienie drugiego startupu, Kind Biotechnology. Firma ta w zgłoszeniach patentowych wprost opisuje i pokazuje wizualizacje zwierząt (myszy, ale też w domyśle naczelnych) pozbawionych twarzy i większości układu nerwowego, pełniących funkcję „rosnących samodzielnie worków narządów”.

    Dlaczego dyskusje te toczą się w ścisłej tajemnicy? Wspomniane środowisko doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że społeczna akceptowalność takich działań jest tu barierą równie wysoką (jeżeli nie wyższą) co sama biologia. Podczas zamkniętego spotkania z inwestorami, cytowana w raporcie osoba przyznała wprost, że plan musi pozostać ukryty: „Gdyby to wyszło na jaw, wybuchłby ogromny sprzeciw (…). Musimy działać w tajemnicy, dopóki technologia nie będzie gotowa, a społeczeństwo nie oswoi się z tematem, rozwiązując [najpierw] problem braku narządów u zwierząt”.

    Ostrzeżenia naukowców

    Większość świata naukowego reaguje na takie wizje jednoznacznie. Jose Cibelli, badacz zajmujący się klonowaniem z Michigan State University, na którego powołuje się MIT, pyta wprost: „Jak udowodnić bezpieczeństwo, gdy twoim celem jest stworzenie nienormalnego człowieka? Jak przekonać kobietę do noszenia tak uszkodzonego płodu? Są granice wyobraźni, a to jest granica tworzenia istoty ludzkiej, która nie jest człowiekiem”. Z kolei neurobiolodzy przypominają o niezwykle niebezpiecznym założeniu twórców „bezmózgich klonów”: sam rozwój pnia mózgu, niezbędnego do podstawowego podtrzymania funkcji biologicznych ciała, może generować elementarne formy świadomości i odczuwania bólu. To z kolei czyniłoby pobieranie narządów od takiego klona morderstwem z premedytacją.

    Raport MIT Technology Review to fascynująca, ale i przerażająca diagnoza stanu części technologicznych elit z Doliny Krzemowej. Pokazuje, że w obsesyjnej walce ze śmiercią i chorobami, wąska grupa wizjonerów traktuje etykę jako kolejną techniczną przeszkodę, którą można pominąć w drodze do upragnionego celu.

    #CRISPR #DolinaKrzemowa #edycjaGenów #eksperymentyMedyczne #etykaMedyczna #handelNarządami #KindBiotechnology #klonowanieLudzi #longevity #MITTechnologyReview #R3Bio #TimDraper #transhumanizm
  22. MIT ujawnia: radykalne startupy z Doliny Krzemowej rozważają tworzenie „bezmózgich klonów” jako magazynów narządów

    Nie ma dowodów na to, że takie eksperymenty są już prowadzone na ludziach – ale samo to, że poważnie się je planuje i szuka na nie funduszy, budzi grozę.

    Śledztwo przeprowadzone przez prestiżowy magazyn MIT Technology Review obnaża mroczną debatę toczącą się w kuluarach środowisk „longevity”. Dziennikarze ujawnili istnienie startupów, które za zamkniętymi drzwiami forsują wizję tworzenia genetycznie zmodyfikowanych, pozbawionych świadomości ludzkich klonów. Ich jedynym celem ma być służenie jako biologiczny „magazyn części zamiennych”.

    Dolina Krzemowa od lat pompuje miliardy dolarów w technologie mające wydłużyć ludzkie życie. Wokół tej obietnicy wyrosło jednak radykalne środowisko (często określające się mianem transhumanistów), które w pogoni za długowiecznością jest gotowe przesuwać granice, które dotąd wydawały się nienaruszalne. Raport Antonio Regalado z MIT Technology Review pokazuje, jak daleko sięgają te wizje.

    Publiczna przykrywka, ukryta mapa drogowa

    W centrum śledztwa znalazła się firma R3 Bio z siedzibą w Richmond w Kalifornii, która przez lata działała ukrywając swoje poczynania przed opinią publiczną. Niedawno wyszła z cienia, ogłaszając, że pozyskała finansowanie (m.in. od znanego inwestora Tima Drapera) na stworzenie pozbawionych kory mózgowej makaków. Zwierzęta te miałyby pełnić rolę „worków na narządy”, co według twórców miałoby stanowić „etyczną” alternatywę dla tradycyjnych testów na świadomych zwierzętach.

    Jednak, jak dowodzą dziennikarze MIT Technology Review, którzy dotarli do poufnych prezentacji i dokumentów dla inwestorów, eksperymenty na zwierzętach to tylko zasłona dymna i przystanek na o wiele bardziej radykalnej mapie drogowej. Założyciel R3 Bio, John Schloendorn, od dawna forsuje plan docelowy: hodowlę „bezmózgich klonów” ludzi dla najbogatszych pacjentów, którzy potrzebowaliby idealnie zgodnych genetycznie narządów.

    Pytanie o wykonalność tego pomysłu trzeba postawić jasno od razu: droga od szalonych prezentacji w salach konferencyjnych do jakiejkolwiek medycznej realizacji jest bardzo daleka. Dziennikarze podkreślają, że nie ma dowodów, by ktokolwiek spróbował sklonować człowieka, a samo klonowanie naczelnych (udane po raz pierwszy w Chinach w 2018 roku) jest wciąż procesem niezwykle wadliwym.

    Przepis na prywatną farmę narządów

    Niemniej jednak, mechanizm proponowany przez zwolenników tego rozwiązania opiera się na istniejącej wiedzy biologicznej. Zgodnie z koncepcjami przedstawianymi inwestorom, plan zakłada:

    • Sklonowanie pacjenta: wykorzystanie DNA klienta do stworzenia jego dokładnej kopii genetycznej (gwarantującej brak odrzutów przy przeszczepie).
    • Genetyczne uszkodzenie mózgu: użycie technologii edycji genów (np. CRISPR) na etapie wczesnego rozwoju, by celowo zapobiec wykształceniu się u klona kory mózgowej. Inspiracją dla twórców jest hydranencefalia – rzeczywista, tragiczna wada wrodzona, w której dzieci rodzą się bez półkul mózgowych.
    • Wynajęcie surogatek: ponieważ sztuczne macice to wciąż fikcja naukowa, pierwsze pokolenia takich klonów musiałyby być noszone przez kobiety, którym płacono by za donoszenie celowo uszkodzonego płodu.
    • Wegetacja pod respiratorem: urodzone w ten sposób ciało byłoby podłączone do aparatury podtrzymującej życie, by rosnąć w oczekiwaniu, aż „oryginał” będzie potrzebował nowej wątroby, nerek czy serca.

    Strach przed opinią publiczną

    Raport MIT ujawnia również istnienie drugiego startupu, Kind Biotechnology. Firma ta w zgłoszeniach patentowych wprost opisuje i pokazuje wizualizacje zwierząt (myszy, ale też w domyśle naczelnych) pozbawionych twarzy i większości układu nerwowego, pełniących funkcję „rosnących samodzielnie worków narządów”.

    Dlaczego dyskusje te toczą się w ścisłej tajemnicy? Wspomniane środowisko doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że społeczna akceptowalność takich działań jest tu barierą równie wysoką (jeżeli nie wyższą) co sama biologia. Podczas zamkniętego spotkania z inwestorami, cytowana w raporcie osoba przyznała wprost, że plan musi pozostać ukryty: „Gdyby to wyszło na jaw, wybuchłby ogromny sprzeciw (…). Musimy działać w tajemnicy, dopóki technologia nie będzie gotowa, a społeczeństwo nie oswoi się z tematem, rozwiązując [najpierw] problem braku narządów u zwierząt”.

    Ostrzeżenia naukowców

    Większość świata naukowego reaguje na takie wizje jednoznacznie. Jose Cibelli, badacz zajmujący się klonowaniem z Michigan State University, na którego powołuje się MIT, pyta wprost: „Jak udowodnić bezpieczeństwo, gdy twoim celem jest stworzenie nienormalnego człowieka? Jak przekonać kobietę do noszenia tak uszkodzonego płodu? Są granice wyobraźni, a to jest granica tworzenia istoty ludzkiej, która nie jest człowiekiem”. Z kolei neurobiolodzy przypominają o niezwykle niebezpiecznym założeniu twórców „bezmózgich klonów”: sam rozwój pnia mózgu, niezbędnego do podstawowego podtrzymania funkcji biologicznych ciała, może generować elementarne formy świadomości i odczuwania bólu. To z kolei czyniłoby pobieranie narządów od takiego klona morderstwem z premedytacją.

    Raport MIT Technology Review to fascynująca, ale i przerażająca diagnoza stanu części technologicznych elit z Doliny Krzemowej. Pokazuje, że w obsesyjnej walce ze śmiercią i chorobami, wąska grupa wizjonerów traktuje etykę jako kolejną techniczną przeszkodę, którą można pominąć w drodze do upragnionego celu.

    #CRISPR #DolinaKrzemowa #edycjaGenów #eksperymentyMedyczne #etykaMedyczna #handelNarządami #KindBiotechnology #klonowanieLudzi #longevity #MITTechnologyReview #R3Bio #TimDraper #transhumanizm
  23. MIT ujawnia: radykalne startupy z Doliny Krzemowej rozważają tworzenie „bezmózgich klonów” jako magazynów narządów

    Nie ma dowodów na to, że takie eksperymenty są już prowadzone na ludziach – ale samo to, że poważnie się je planuje i szuka na nie funduszy, budzi grozę.

    Śledztwo przeprowadzone przez prestiżowy magazyn MIT Technology Review obnaża mroczną debatę toczącą się w kuluarach środowisk „longevity”. Dziennikarze ujawnili istnienie startupów, które za zamkniętymi drzwiami forsują wizję tworzenia genetycznie zmodyfikowanych, pozbawionych świadomości ludzkich klonów. Ich jedynym celem ma być służenie jako biologiczny „magazyn części zamiennych”.

    Dolina Krzemowa od lat pompuje miliardy dolarów w technologie mające wydłużyć ludzkie życie. Wokół tej obietnicy wyrosło jednak radykalne środowisko (często określające się mianem transhumanistów), które w pogoni za długowiecznością jest gotowe przesuwać granice, które dotąd wydawały się nienaruszalne. Raport Antonio Regalado z MIT Technology Review pokazuje, jak daleko sięgają te wizje.

    Publiczna przykrywka, ukryta mapa drogowa

    W centrum śledztwa znalazła się firma R3 Bio z siedzibą w Richmond w Kalifornii, która przez lata działała ukrywając swoje poczynania przed opinią publiczną. Niedawno wyszła z cienia, ogłaszając, że pozyskała finansowanie (m.in. od znanego inwestora Tima Drapera) na stworzenie pozbawionych kory mózgowej makaków. Zwierzęta te miałyby pełnić rolę „worków na narządy”, co według twórców miałoby stanowić „etyczną” alternatywę dla tradycyjnych testów na świadomych zwierzętach.

    Jednak, jak dowodzą dziennikarze MIT Technology Review, którzy dotarli do poufnych prezentacji i dokumentów dla inwestorów, eksperymenty na zwierzętach to tylko zasłona dymna i przystanek na o wiele bardziej radykalnej mapie drogowej. Założyciel R3 Bio, John Schloendorn, od dawna forsuje plan docelowy: hodowlę „bezmózgich klonów” ludzi dla najbogatszych pacjentów, którzy potrzebowaliby idealnie zgodnych genetycznie narządów.

    Pytanie o wykonalność tego pomysłu trzeba postawić jasno od razu: droga od szalonych prezentacji w salach konferencyjnych do jakiejkolwiek medycznej realizacji jest bardzo daleka. Dziennikarze podkreślają, że nie ma dowodów, by ktokolwiek spróbował sklonować człowieka, a samo klonowanie naczelnych (udane po raz pierwszy w Chinach w 2018 roku) jest wciąż procesem niezwykle wadliwym.

    Przepis na prywatną farmę narządów

    Niemniej jednak, mechanizm proponowany przez zwolenników tego rozwiązania opiera się na istniejącej wiedzy biologicznej. Zgodnie z koncepcjami przedstawianymi inwestorom, plan zakłada:

    • Sklonowanie pacjenta: wykorzystanie DNA klienta do stworzenia jego dokładnej kopii genetycznej (gwarantującej brak odrzutów przy przeszczepie).
    • Genetyczne uszkodzenie mózgu: użycie technologii edycji genów (np. CRISPR) na etapie wczesnego rozwoju, by celowo zapobiec wykształceniu się u klona kory mózgowej. Inspiracją dla twórców jest hydranencefalia – rzeczywista, tragiczna wada wrodzona, w której dzieci rodzą się bez półkul mózgowych.
    • Wynajęcie surogatek: ponieważ sztuczne macice to wciąż fikcja naukowa, pierwsze pokolenia takich klonów musiałyby być noszone przez kobiety, którym płacono by za donoszenie celowo uszkodzonego płodu.
    • Wegetacja pod respiratorem: urodzone w ten sposób ciało byłoby podłączone do aparatury podtrzymującej życie, by rosnąć w oczekiwaniu, aż „oryginał” będzie potrzebował nowej wątroby, nerek czy serca.

    Strach przed opinią publiczną

    Raport MIT ujawnia również istnienie drugiego startupu, Kind Biotechnology. Firma ta w zgłoszeniach patentowych wprost opisuje i pokazuje wizualizacje zwierząt (myszy, ale też w domyśle naczelnych) pozbawionych twarzy i większości układu nerwowego, pełniących funkcję „rosnących samodzielnie worków narządów”.

    Dlaczego dyskusje te toczą się w ścisłej tajemnicy? Wspomniane środowisko doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że społeczna akceptowalność takich działań jest tu barierą równie wysoką (jeżeli nie wyższą) co sama biologia. Podczas zamkniętego spotkania z inwestorami, cytowana w raporcie osoba przyznała wprost, że plan musi pozostać ukryty: „Gdyby to wyszło na jaw, wybuchłby ogromny sprzeciw (…). Musimy działać w tajemnicy, dopóki technologia nie będzie gotowa, a społeczeństwo nie oswoi się z tematem, rozwiązując [najpierw] problem braku narządów u zwierząt”.

    Ostrzeżenia naukowców

    Większość świata naukowego reaguje na takie wizje jednoznacznie. Jose Cibelli, badacz zajmujący się klonowaniem z Michigan State University, na którego powołuje się MIT, pyta wprost: „Jak udowodnić bezpieczeństwo, gdy twoim celem jest stworzenie nienormalnego człowieka? Jak przekonać kobietę do noszenia tak uszkodzonego płodu? Są granice wyobraźni, a to jest granica tworzenia istoty ludzkiej, która nie jest człowiekiem”. Z kolei neurobiolodzy przypominają o niezwykle niebezpiecznym założeniu twórców „bezmózgich klonów”: sam rozwój pnia mózgu, niezbędnego do podstawowego podtrzymania funkcji biologicznych ciała, może generować elementarne formy świadomości i odczuwania bólu. To z kolei czyniłoby pobieranie narządów od takiego klona morderstwem z premedytacją.

    Raport MIT Technology Review to fascynująca, ale i przerażająca diagnoza stanu części technologicznych elit z Doliny Krzemowej. Pokazuje, że w obsesyjnej walce ze śmiercią i chorobami, wąska grupa wizjonerów traktuje etykę jako kolejną techniczną przeszkodę, którą można pominąć w drodze do upragnionego celu.

    #CRISPR #DolinaKrzemowa #edycjaGenów #eksperymentyMedyczne #etykaMedyczna #handelNarządami #KindBiotechnology #klonowanieLudzi #longevity #MITTechnologyReview #R3Bio #TimDraper #transhumanizm
  24. MIT ujawnia: radykalne startupy z Doliny Krzemowej rozważają tworzenie „bezmózgich klonów” jako magazynów narządów

    Nie ma dowodów na to, że takie eksperymenty są już prowadzone na ludziach – ale samo to, że poważnie się je planuje i szuka na nie funduszy, budzi grozę.

    Śledztwo przeprowadzone przez prestiżowy magazyn MIT Technology Review obnaża mroczną debatę toczącą się w kuluarach środowisk „longevity”. Dziennikarze ujawnili istnienie startupów, które za zamkniętymi drzwiami forsują wizję tworzenia genetycznie zmodyfikowanych, pozbawionych świadomości ludzkich klonów. Ich jedynym celem ma być służenie jako biologiczny „magazyn części zamiennych”.

    Dolina Krzemowa od lat pompuje miliardy dolarów w technologie mające wydłużyć ludzkie życie. Wokół tej obietnicy wyrosło jednak radykalne środowisko (często określające się mianem transhumanistów), które w pogoni za długowiecznością jest gotowe przesuwać granice, które dotąd wydawały się nienaruszalne. Raport Antonio Regalado z MIT Technology Review pokazuje, jak daleko sięgają te wizje.

    Publiczna przykrywka, ukryta mapa drogowa

    W centrum śledztwa znalazła się firma R3 Bio z siedzibą w Richmond w Kalifornii, która przez lata działała ukrywając swoje poczynania przed opinią publiczną. Niedawno wyszła z cienia, ogłaszając, że pozyskała finansowanie (m.in. od znanego inwestora Tima Drapera) na stworzenie pozbawionych kory mózgowej makaków. Zwierzęta te miałyby pełnić rolę „worków na narządy”, co według twórców miałoby stanowić „etyczną” alternatywę dla tradycyjnych testów na świadomych zwierzętach.

    Jednak, jak dowodzą dziennikarze MIT Technology Review, którzy dotarli do poufnych prezentacji i dokumentów dla inwestorów, eksperymenty na zwierzętach to tylko zasłona dymna i przystanek na o wiele bardziej radykalnej mapie drogowej. Założyciel R3 Bio, John Schloendorn, od dawna forsuje plan docelowy: hodowlę „bezmózgich klonów” ludzi dla najbogatszych pacjentów, którzy potrzebowaliby idealnie zgodnych genetycznie narządów.

    Pytanie o wykonalność tego pomysłu trzeba postawić jasno od razu: droga od szalonych prezentacji w salach konferencyjnych do jakiejkolwiek medycznej realizacji jest bardzo daleka. Dziennikarze podkreślają, że nie ma dowodów, by ktokolwiek spróbował sklonować człowieka, a samo klonowanie naczelnych (udane po raz pierwszy w Chinach w 2018 roku) jest wciąż procesem niezwykle wadliwym.

    Przepis na prywatną farmę narządów

    Niemniej jednak, mechanizm proponowany przez zwolenników tego rozwiązania opiera się na istniejącej wiedzy biologicznej. Zgodnie z koncepcjami przedstawianymi inwestorom, plan zakłada:

    • Sklonowanie pacjenta: wykorzystanie DNA klienta do stworzenia jego dokładnej kopii genetycznej (gwarantującej brak odrzutów przy przeszczepie).
    • Genetyczne uszkodzenie mózgu: użycie technologii edycji genów (np. CRISPR) na etapie wczesnego rozwoju, by celowo zapobiec wykształceniu się u klona kory mózgowej. Inspiracją dla twórców jest hydranencefalia – rzeczywista, tragiczna wada wrodzona, w której dzieci rodzą się bez półkul mózgowych.
    • Wynajęcie surogatek: ponieważ sztuczne macice to wciąż fikcja naukowa, pierwsze pokolenia takich klonów musiałyby być noszone przez kobiety, którym płacono by za donoszenie celowo uszkodzonego płodu.
    • Wegetacja pod respiratorem: urodzone w ten sposób ciało byłoby podłączone do aparatury podtrzymującej życie, by rosnąć w oczekiwaniu, aż „oryginał” będzie potrzebował nowej wątroby, nerek czy serca.

    Strach przed opinią publiczną

    Raport MIT ujawnia również istnienie drugiego startupu, Kind Biotechnology. Firma ta w zgłoszeniach patentowych wprost opisuje i pokazuje wizualizacje zwierząt (myszy, ale też w domyśle naczelnych) pozbawionych twarzy i większości układu nerwowego, pełniących funkcję „rosnących samodzielnie worków narządów”.

    Dlaczego dyskusje te toczą się w ścisłej tajemnicy? Wspomniane środowisko doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że społeczna akceptowalność takich działań jest tu barierą równie wysoką (jeżeli nie wyższą) co sama biologia. Podczas zamkniętego spotkania z inwestorami, cytowana w raporcie osoba przyznała wprost, że plan musi pozostać ukryty: „Gdyby to wyszło na jaw, wybuchłby ogromny sprzeciw (…). Musimy działać w tajemnicy, dopóki technologia nie będzie gotowa, a społeczeństwo nie oswoi się z tematem, rozwiązując [najpierw] problem braku narządów u zwierząt”.

    Ostrzeżenia naukowców

    Większość świata naukowego reaguje na takie wizje jednoznacznie. Jose Cibelli, badacz zajmujący się klonowaniem z Michigan State University, na którego powołuje się MIT, pyta wprost: „Jak udowodnić bezpieczeństwo, gdy twoim celem jest stworzenie nienormalnego człowieka? Jak przekonać kobietę do noszenia tak uszkodzonego płodu? Są granice wyobraźni, a to jest granica tworzenia istoty ludzkiej, która nie jest człowiekiem”. Z kolei neurobiolodzy przypominają o niezwykle niebezpiecznym założeniu twórców „bezmózgich klonów”: sam rozwój pnia mózgu, niezbędnego do podstawowego podtrzymania funkcji biologicznych ciała, może generować elementarne formy świadomości i odczuwania bólu. To z kolei czyniłoby pobieranie narządów od takiego klona morderstwem z premedytacją.

    Raport MIT Technology Review to fascynująca, ale i przerażająca diagnoza stanu części technologicznych elit z Doliny Krzemowej. Pokazuje, że w obsesyjnej walce ze śmiercią i chorobami, wąska grupa wizjonerów traktuje etykę jako kolejną techniczną przeszkodę, którą można pominąć w drodze do upragnionego celu.

    #CRISPR #DolinaKrzemowa #edycjaGenów #eksperymentyMedyczne #etykaMedyczna #handelNarządami #KindBiotechnology #klonowanieLudzi #longevity #MITTechnologyReview #R3Bio #TimDraper #transhumanizm
  25. #TarjaTurunen napisala na swoim FB, ze na jej trasy koncertowe bedzie mozna wnosic aparaty i dowolnie robic zdjecia oraz krecic filmy, o ile nie korzysta sie przy tym z flashy - najwyrazniej doskonale rozumie potrzeby dzisiejszych odbiorcow koncertow i wie, ze takie materialy tylko pomagaja w promocji wydarzen.

    Jakze slabo przy tym wypada to co mialo miejsce na #GameMusicConcert czyli absolutny zakaz korzystania z telefonow 🤦‍♂️ Normalnie poczulem sie jakbym sie cofnal o 20 lat 😆

    #muzyka #koncerty

  26. wykop.pl/link/7944501/dlaczego

    Zamknięty kod w opensource ma tylko jeden wyjątek, bez zamkniętego kodu jądra aplikacja przestanie działać, bo klony uszkodzą obligacje.

    Obligacje to ustawienia/szyfrowanie aktyw.
    Aktywa to szeregowe tokeny przed monetyzacją.
    Tokeny to numeralizacja logistyki i taktyki.
    Monetyzacja to upłynnienie środków.
    Upłynnienie środków to dowodowanie, czyli powodowanie na skali przeznaczenia
    Skala to kaukhaz, efemeraza i teutaraza czyli zamiana obligacji na szczęście rodu i narodu

  27. # Adnotacja

    Ród to siła jednostki
    Cud to siła wiary
    Mud to siła inteligencji
    Fud to siła szczęścia
    Lud to siła naznaczenia
    Kud to siła wistyki
    Hud to siła zła
    Gud to siła mistyki
    Wud to siła dowodu
    Bud to siła koherencji
    Nud to siła technologii
    Rud to siła techniki

  28. PUODO: ~5,9 mln zł kary dla Glovo za zbieranie skanów dokumentów tożsamości

    Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski nałożył karę w wysokości 5 898 064 zł na spółkę Restaurant Partner Polska (właściciel platformy Glovo). Jako powód wskazano pozyskiwanie od użytkowników aplikacji skanów oraz zdjęć dowodów tożsamości, które w ocenie urzędu zachodziło bez podstawy prawnej. TLDR: Sprawa jest następstwem kontroli z 2022...

    #WBiegu #Glovo #Kara #Prywatność #Rodo

    sekurak.pl/puodo-59-mln-zl-kar