Search
1000 results for “gruby”
-
CW: Obserwuj na → https://www.youtube.com/@itosieliczy
🔥 Uwaga - nadchodzi gruby odcinek o #MetaAds w branży #Fashion
Albert Radomski zawitał w podcaście I TO SIĘ LICZY
dzieli się swoim doświadczeniem z prowadzenia kampanii FB Ads w tak wymagającej branży.Albert wie o tej #fashion i #FBAds wszystko, skorzystaj z tej wiedzy 💡
Premiera w poniedziałek (lany) 🌧️
Subskrybuj kanał i → Nie przegap nowości.#iToSięLiczy
Powered by #FOTC -
I wpada gruby update na #Pixel9ProXL #teampixel
-
- Pytanie pod hasztagiem ElevenF1: kebab na cienkim czy na grubym?
- [sigh] drodzy państwo, jest niedziela, druga w nocy...
🤣🤣🤣 #F2 #Formula2 #AustralianGP -
Że niby ja?! Gruby?! Zagłodzony raczej, bo nie karmio w ogóle, a ten karton sam się tak powygniatał! A ty matko patrzyłaś ostatnio w lustro hę? Bo przez święta coś się ciebie więcej zrobiło 😼
-
#ArabiaSaudyjska gospodarzem Mistrzostw Świata w pilce noznej w 2034 roku - czyli znowu gruby przelew poszedl do #FIFA 🙃
-
Troche sie dzisiaj rozpedzilem - teraz przydalo by sie pochlonac jakiegos kebaba na grubym, zeby nadrobic kalorie (tak naprawde to nie, to nie byl specjalny wysilek) 🤣
-
Klej z mąki pszennej to w sumie niesamowity wynalazek. Cienki karton z mrożonej pizzy przerobił w gruby karton, którego teraz użyję do oprawienia książki. Wystarczyło nałożyć warstwę tego kleju na zadrukowaną stronę , skleić z drugim kwadratem zadrukowaną stroną i położyć pod czymś ciężkim. Wyszedł elegancki szary karton. Zaoszczędziłem zawrotne 1.50zł za tyle ile mi wyszło, ale satysfakcja z dokonania tak zupełnego recyklingu i uniknięcia wykonania transakcji rynkowej jest absolutnie bezcenna. Z resztą cena 0zł jest nieskończenie wiele razy niższa więc procentowo to lepszy zarobek niż na Bitcoinie od 2009. Poza tym zrobienie czegoś dosłownie ze śmiecia dodaje mi kilka punktów punka.
-
Wyciągnąłem telefon z pudełka i pomyślałem: "to nie smartfon, to sprzęt budowlany". Oukitel WP62 waży prawie 370 g. Jest gruby jak dwie kanapki. Wygląda, jakby mógł przeżyć apokalipsę. pcmod.pl/oukitel-wp62-recenzja-test-opinia-smartfon-pancerny.html #Oukitel #RuggedPhone #TestSprzętu #PCMOD
Oukitel WP62 – test, opinia i ... -
Wyciągnąłem telefon z pudełka i pomyślałem: "to nie smartfon, to sprzęt budowlany". Oukitel WP62 waży prawie 370 g. Jest gruby jak dwie kanapki. Wygląda, jakby mógł przeżyć apokalipsę. pcmod.pl/oukitel-wp62-recenzja-test-opinia-smartfon-pancerny.html #Oukitel #RuggedPhone #TestSprzętu #PCMOD
Oukitel WP62 – test, opinia i ... -
Wyciągnąłem telefon z pudełka i pomyślałem: "to nie smartfon, to sprzęt budowlany". Oukitel WP62 waży prawie 370 g. Jest gruby jak dwie kanapki. Wygląda, jakby mógł przeżyć apokalipsę. pcmod.pl/oukitel-wp62-recenzja-test-opinia-smartfon-pancerny.html #Oukitel #RuggedPhone #TestSprzętu #PCMOD
Oukitel WP62 – test, opinia i ... -
Wyciągnąłem telefon z pudełka i pomyślałem: "to nie smartfon, to sprzęt budowlany". Oukitel WP62 waży prawie 370 g. Jest gruby jak dwie kanapki. Wygląda, jakby mógł przeżyć apokalipsę. pcmod.pl/oukitel-wp62-recenzja-test-opinia-smartfon-pancerny.html #Oukitel #RuggedPhone #TestSprzętu #PCMOD
Oukitel WP62 – test, opinia i ... -
Wyciągnąłem telefon z pudełka i pomyślałem: "to nie smartfon, to sprzęt budowlany". Oukitel WP62 waży prawie 370 g. Jest gruby jak dwie kanapki. Wygląda, jakby mógł przeżyć apokalipsę. pcmod.pl/oukitel-wp62-recenzja-test-opinia-smartfon-pancerny.html #Oukitel #RuggedPhone #TestSprzętu #PCMOD
Oukitel WP62 – test, opinia i ... -
Na podlasiu tego w ogóle nie ma, ale na południu #polska widziałem co chwila. Jeszcze więcej tego widać na #węgry
Chodzi mi o stojące na polach na wysokich grubych słupach wielkie kule. Co to takiego jest?
Kojarzy mi się w widywanymi przy #lotnisko stacjami do wykrywania wyładowań atmosferycznych, ale jeśli tak, to czemu nie ma tego na #podlasie ?
Otaguje #pogoda bo mimo wszystko coś czuję, że ma to z tym coś wspólnego. Dodam #rolnictwo
-
Ok, podciągnąłem prąd z panelu do biura ;) ☀️ 🔌
Przedłużka działa, kabel wystarczająco gruby. Prowizorka trochę, ale takie wytrzymują najwięcej trudów :D
#Wyprawa2023 #HomeOffice #biuro #praca #12v #solarpower #fotowoltaika
-
@rajmund - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści.
Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami.
Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła.
Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi.
Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath.
-
@rajmund - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści.
Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami.
Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła.
Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi.
Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath.
-
@rajmund - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści.
Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami.
Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła.
Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi.
Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath.
-
@rajmund - jedynka moim zdaniem wygrywa zdecydowanie jeśli mówimy o fabule i wizji świata. Tam prawie wszystko jest spójne, nie wytrąca z opowieści.
Jeśli miałbym wskazać to, czego w F2 nie lubiłem i nie lubię do dziś, to Wanamingi. Nie przez trudność walk, a przez to, że są za bardzo jak kosmici, że są takimi niby-mutantami.
Podobnie nie lubię siedziby Enklawy. Jak dla mnie platforma wiertnicza i wszystko co było na niej, mogłoby nie istnieć i gra nic by na tym nie straciła.
Co do San Francisco - tu już nie jestem tak pewien, jednak też wydaje mi się, że gra by bez tej lokacji niewiele straciła, a przyszyta ona jest zbyt grubymi nićmi.
Zresztą samo Arroyo i wizja wybrańca jako "tubylca" też jest zbyt mocno "od czapy". Po wyjściu z wioski bardzo szybko ginie to nasze wieśniactwo i tak naprawdę (słabo) przypominamy sobie o nim dopiero na sam koniec gry. Bardziej spójne i wiarygodne byłoby, gdyby wszystko zaczynało się w wiosce w podobnej do Shady Sands, może Klamath.
-
Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)
Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.
Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.
Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple
Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne
Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.
Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.
Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie
Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.
Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.
Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem
To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.
#asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja -
Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)
Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.
Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.
Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple
Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne
Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.
Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.
Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie
Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.
Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.
Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem
To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.
#asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja -
Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)
Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.
Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.
Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple
Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne
Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.
Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.
Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie
Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.
Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.
Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem
To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.
#asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja -
Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)
Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.
Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.
Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple
Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne
Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.
Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.
Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie
Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.
Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.
Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem
To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.
#asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja -
Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)
Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.
Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.
Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple
Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne
Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.
Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.
Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie
Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.
Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.
Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem
To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.
#asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja -
@rower Wątek o problemach z Garminem przypomniał mi, że zapomniałem napisać o tym, jak zarąbiście długo na jednym ładowaniu pracuje Coros Dura.
Naładowałem go po zakupie 25 dni temu i od tego czasu tylko go usypiam, bez wyłączania. Przejechałem z nim ponad 35 godzin z czego sporą część w pochmurne dni i jednak dał radę doładować sobie prawie 20%.
Gdy wczoraj wyjeżdżałem z domu na kręcenie (7g 22m całość, z czego 5g 38m w ruchu) miałem 67% i nadal zostało 60%. 7% na całą trasę z rejestrowaniem i nawigacją to chyba nieźle?
A poza tym jest wygodny w obsłudze (kółko i fizyczne przyciski poza ekranem dotykowym, więc łatwo się go używa nawet w grubych rękawiczkach) i umie eksportować od razu do Ride with GPS.
-
Jeżeli chcecie potężnie wrócić do codzienności po świętach to zapraszamy od razu we wtorek na koncert #TESA • #EmilPietrzyk @ Chmury • 7.04.26, a jeżeli chcecie mieć ten wspaniały plakat autorstwa perkusisty TESA i wesprzeć tym #PodróżnychUgościć to piszcie w komentarzach pod tym postem do wieczoru poniedziałku ✨
Format plakatu A3, druk cyfrowy, papier gruby 200g/m2 DCP, odbiór osobisty na koncercie 7 kwietnia w Chmurach, koszt 30+. Info o koncercie: https://last.fm/event/4995997
-
Jeżeli chcecie potężnie wrócić do codzienności po świętach to zapraszamy od razu we wtorek na koncert #TESA • #EmilPietrzyk @ Chmury • 7.04.26, a jeżeli chcecie mieć ten wspaniały plakat autorstwa perkusisty TESA i wesprzeć tym #PodróżnychUgościć to piszcie w komentarzach pod tym postem do wieczoru poniedziałku ✨
Format plakatu A3, druk cyfrowy, papier gruby 200g/m2 DCP, odbiór osobisty na koncercie 7 kwietnia w Chmurach, koszt 30+. Info o koncercie: https://last.fm/event/4995997