home.social

#koniecwsparcia — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #koniecwsparcia, aggregated by home.social.

  1. Koniec Android Auto dla starszych telefonów. Google podnosi wymagania systemu

    Google rozpoczyna proces podnoszenia minimalnych wymagań systemowych dla aplikacji Android Auto.

    Jak donosi serwis BGR, firma po ponad roku od pierwszych zapowiedzi jest gotowa do egzekwowania zmiany. Nowe wersje beta aplikacji (oznaczone jako 15.5), które niedawno pojawiły się w serwisie APKMirror, wymagają już do instalacji systemu Android 9.0 (Pie) lub nowszego. Oznacza to nieuchronny koniec wsparcia dla urządzeń działających na Androidzie 8.0 (Oreo).

    Widżety z telefonu w końcu trafią do Android Auto. Google szykuje też integrację z Gemini

    Choć Google oficjalnie nie podało konkretnej przyczyny tej zmiany, jest to standardowa praktyka w branży. Starsze wersje oprogramowania i starszy sprzęt często nie są w stanie obsłużyć nowych, bardziej wymagających funkcji. W przypadku Android Auto może chodzić m.in. o integrację z modelem AI Gemini. Zamiast dostarczać użytkownikom gorsze lub niestabilne doświadczenia, firmy decydują się na zakończenie wsparcia dla przestarzałych produktów.

    Na szczęście decyzja Google nie wpłynie na zdecydowaną większość użytkowników Androida. Według danych serwisu Composables.com, urządzenia działające na Androidzie 8.0 i 8.1 stanowią obecnie tylko około 4% wszystkich aktywnych użytkowników systemu. Dla tej grupy zmiana jest jednak kluczowa. Smartfony z systemem starszym niż Android 10 są całkowicie zależne od samodzielnej aplikacji Android Auto, aby móc korzystać z tej funkcji na ekranie samochodu.

    Użytkownicy starszych telefonów nie otrzymają już żadnych nowych, głównych aktualizacji Android Auto, począwszy od stabilnej wersji 15.5. Aplikacja może jeszcze przez pewien czas otrzymywać drobne poprawki bezpieczeństwa w ramach wersji 15.4, ale nie dostanie nowych funkcji. Pojawiają się również spekulacje, że w 2026 roku Android Auto może całkowicie przestać działać na telefonach z Androidem 8.x.

    Dla użytkowników, których dotknie ta zmiana, opcje są ograniczone. Teoretycznie można zaktualizować telefon do wersji 9.0 lub nowszej, jednak w przypadku tak starych urządzeń jest to wysoce nieprawdopodobne. Realnym rozwiązaniem pozostaje wymiana smartfona na nowszy model, najlepiej z systemem Android 15 lub 16, aby zapewnić sobie wsparcie na kolejne lata.

    Koniec z kablem w aucie? Ten adapter dodaje bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay

    #aktualizacja #Android155 #Android80 #Android90 #AndroidAuto #AndroidOreo #AndroidPie #Google #koniecWsparcia #news #smartfony #wsparcie

  2. Koniec Android Auto dla starszych telefonów. Google podnosi wymagania systemu

    Google rozpoczyna proces podnoszenia minimalnych wymagań systemowych dla aplikacji Android Auto.

    Jak donosi serwis BGR, firma po ponad roku od pierwszych zapowiedzi jest gotowa do egzekwowania zmiany. Nowe wersje beta aplikacji (oznaczone jako 15.5), które niedawno pojawiły się w serwisie APKMirror, wymagają już do instalacji systemu Android 9.0 (Pie) lub nowszego. Oznacza to nieuchronny koniec wsparcia dla urządzeń działających na Androidzie 8.0 (Oreo).

    Widżety z telefonu w końcu trafią do Android Auto. Google szykuje też integrację z Gemini

    Choć Google oficjalnie nie podało konkretnej przyczyny tej zmiany, jest to standardowa praktyka w branży. Starsze wersje oprogramowania i starszy sprzęt często nie są w stanie obsłużyć nowych, bardziej wymagających funkcji. W przypadku Android Auto może chodzić m.in. o integrację z modelem AI Gemini. Zamiast dostarczać użytkownikom gorsze lub niestabilne doświadczenia, firmy decydują się na zakończenie wsparcia dla przestarzałych produktów.

    Na szczęście decyzja Google nie wpłynie na zdecydowaną większość użytkowników Androida. Według danych serwisu Composables.com, urządzenia działające na Androidzie 8.0 i 8.1 stanowią obecnie tylko około 4% wszystkich aktywnych użytkowników systemu. Dla tej grupy zmiana jest jednak kluczowa. Smartfony z systemem starszym niż Android 10 są całkowicie zależne od samodzielnej aplikacji Android Auto, aby móc korzystać z tej funkcji na ekranie samochodu.

    Użytkownicy starszych telefonów nie otrzymają już żadnych nowych, głównych aktualizacji Android Auto, począwszy od stabilnej wersji 15.5. Aplikacja może jeszcze przez pewien czas otrzymywać drobne poprawki bezpieczeństwa w ramach wersji 15.4, ale nie dostanie nowych funkcji. Pojawiają się również spekulacje, że w 2026 roku Android Auto może całkowicie przestać działać na telefonach z Androidem 8.x.

    Dla użytkowników, których dotknie ta zmiana, opcje są ograniczone. Teoretycznie można zaktualizować telefon do wersji 9.0 lub nowszej, jednak w przypadku tak starych urządzeń jest to wysoce nieprawdopodobne. Realnym rozwiązaniem pozostaje wymiana smartfona na nowszy model, najlepiej z systemem Android 15 lub 16, aby zapewnić sobie wsparcie na kolejne lata.

    Koniec z kablem w aucie? Ten adapter dodaje bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay

    #aktualizacja #Android155 #Android80 #Android90 #AndroidAuto #AndroidOreo #AndroidPie #Google #koniecWsparcia #news #smartfony #wsparcie

  3. Koniec Android Auto dla starszych telefonów. Google podnosi wymagania systemu

    Google rozpoczyna proces podnoszenia minimalnych wymagań systemowych dla aplikacji Android Auto.

    Jak donosi serwis BGR, firma po ponad roku od pierwszych zapowiedzi jest gotowa do egzekwowania zmiany. Nowe wersje beta aplikacji (oznaczone jako 15.5), które niedawno pojawiły się w serwisie APKMirror, wymagają już do instalacji systemu Android 9.0 (Pie) lub nowszego. Oznacza to nieuchronny koniec wsparcia dla urządzeń działających na Androidzie 8.0 (Oreo).

    Widżety z telefonu w końcu trafią do Android Auto. Google szykuje też integrację z Gemini

    Choć Google oficjalnie nie podało konkretnej przyczyny tej zmiany, jest to standardowa praktyka w branży. Starsze wersje oprogramowania i starszy sprzęt często nie są w stanie obsłużyć nowych, bardziej wymagających funkcji. W przypadku Android Auto może chodzić m.in. o integrację z modelem AI Gemini. Zamiast dostarczać użytkownikom gorsze lub niestabilne doświadczenia, firmy decydują się na zakończenie wsparcia dla przestarzałych produktów.

    Na szczęście decyzja Google nie wpłynie na zdecydowaną większość użytkowników Androida. Według danych serwisu Composables.com, urządzenia działające na Androidzie 8.0 i 8.1 stanowią obecnie tylko około 4% wszystkich aktywnych użytkowników systemu. Dla tej grupy zmiana jest jednak kluczowa. Smartfony z systemem starszym niż Android 10 są całkowicie zależne od samodzielnej aplikacji Android Auto, aby móc korzystać z tej funkcji na ekranie samochodu.

    Użytkownicy starszych telefonów nie otrzymają już żadnych nowych, głównych aktualizacji Android Auto, począwszy od stabilnej wersji 15.5. Aplikacja może jeszcze przez pewien czas otrzymywać drobne poprawki bezpieczeństwa w ramach wersji 15.4, ale nie dostanie nowych funkcji. Pojawiają się również spekulacje, że w 2026 roku Android Auto może całkowicie przestać działać na telefonach z Androidem 8.x.

    Dla użytkowników, których dotknie ta zmiana, opcje są ograniczone. Teoretycznie można zaktualizować telefon do wersji 9.0 lub nowszej, jednak w przypadku tak starych urządzeń jest to wysoce nieprawdopodobne. Realnym rozwiązaniem pozostaje wymiana smartfona na nowszy model, najlepiej z systemem Android 15 lub 16, aby zapewnić sobie wsparcie na kolejne lata.

    Koniec z kablem w aucie? Ten adapter dodaje bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay

    #aktualizacja #Android155 #Android80 #Android90 #AndroidAuto #AndroidOreo #AndroidPie #Google #koniecWsparcia #news #smartfony #wsparcie

  4. Koniec Android Auto dla starszych telefonów. Google podnosi wymagania systemu

    Google rozpoczyna proces podnoszenia minimalnych wymagań systemowych dla aplikacji Android Auto.

    Jak donosi serwis BGR, firma po ponad roku od pierwszych zapowiedzi jest gotowa do egzekwowania zmiany. Nowe wersje beta aplikacji (oznaczone jako 15.5), które niedawno pojawiły się w serwisie APKMirror, wymagają już do instalacji systemu Android 9.0 (Pie) lub nowszego. Oznacza to nieuchronny koniec wsparcia dla urządzeń działających na Androidzie 8.0 (Oreo).

    Widżety z telefonu w końcu trafią do Android Auto. Google szykuje też integrację z Gemini

    Choć Google oficjalnie nie podało konkretnej przyczyny tej zmiany, jest to standardowa praktyka w branży. Starsze wersje oprogramowania i starszy sprzęt często nie są w stanie obsłużyć nowych, bardziej wymagających funkcji. W przypadku Android Auto może chodzić m.in. o integrację z modelem AI Gemini. Zamiast dostarczać użytkownikom gorsze lub niestabilne doświadczenia, firmy decydują się na zakończenie wsparcia dla przestarzałych produktów.

    Na szczęście decyzja Google nie wpłynie na zdecydowaną większość użytkowników Androida. Według danych serwisu Composables.com, urządzenia działające na Androidzie 8.0 i 8.1 stanowią obecnie tylko około 4% wszystkich aktywnych użytkowników systemu. Dla tej grupy zmiana jest jednak kluczowa. Smartfony z systemem starszym niż Android 10 są całkowicie zależne od samodzielnej aplikacji Android Auto, aby móc korzystać z tej funkcji na ekranie samochodu.

    Użytkownicy starszych telefonów nie otrzymają już żadnych nowych, głównych aktualizacji Android Auto, począwszy od stabilnej wersji 15.5. Aplikacja może jeszcze przez pewien czas otrzymywać drobne poprawki bezpieczeństwa w ramach wersji 15.4, ale nie dostanie nowych funkcji. Pojawiają się również spekulacje, że w 2026 roku Android Auto może całkowicie przestać działać na telefonach z Androidem 8.x.

    Dla użytkowników, których dotknie ta zmiana, opcje są ograniczone. Teoretycznie można zaktualizować telefon do wersji 9.0 lub nowszej, jednak w przypadku tak starych urządzeń jest to wysoce nieprawdopodobne. Realnym rozwiązaniem pozostaje wymiana smartfona na nowszy model, najlepiej z systemem Android 15 lub 16, aby zapewnić sobie wsparcie na kolejne lata.

    Koniec z kablem w aucie? Ten adapter dodaje bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay

    #aktualizacja #Android155 #Android80 #Android90 #AndroidAuto #AndroidOreo #AndroidPie #Google #koniecWsparcia #news #smartfony #wsparcie

  5. Microsoft wydłuża wsparcie dla Windows 10. Jest jednak pewien haczyk

    Microsoft ogłosił program Rozszerzonych Aktualizacji Zabezpieczeń (ESU) dla indywidualnych użytkowników systemu Windows 10.

    To odpowiedź na potrzeby ogromnej bazy użytkowników, którzy z różnych przyczyn nie zamierzają przesiadać się na Windows 11. Program pozwoli na otrzymywanie kluczowych aktualizacji bezpieczeństwa przez dodatkowy rok po oficjalnym zakończeniu wsparcia, które zaplanowano na 14 października 2025 r.

    Darmowe aktualizacje, ale pod warunkiem

    Najciekawszym elementem ogłoszenia jest model dystrybucji aktualizacji. Użytkownicy domowi będą mogli skorzystać z programu ESU bezpłatnie, pod warunkiem, że do logowania w systemie Windows 10 będą używać swojego konta Microsoft.

    Kontrowersyjna zmiana na LinkedIn. Twoje CV i posty posłużą do trenowania AI, chyba że się sprzeciwisz

    Co więcej, aby otrzymywać łatki, muszą pozostać zalogowani na tym koncie. Microsoft przewidział jednak alternatywę dla osób, które preferują korzystanie z kont lokalnych. Będą oni mogli dokonać jednorazowego zakupu licencji ESU w cenie 30 dolarów (lub równowartości w lokalnej walucie), co zapewni im dostęp do aktualizacji bez konieczności stałego logowania do konta Microsoft.

    Tylko i wyłącznie bezpieczeństwo

    Należy podkreślić, że program ESU obejmuje wyłącznie „krytyczne i ważne” aktualizacje zabezpieczeń. Oznacza to, że system Windows 10 po 14 października 2025 r. nie otrzyma już żadnych nowych funkcji, poprawek niezwiązanych z bezpieczeństwem ani ulepszeń produktu.

    Firma zaznacza również, że program nie obejmuje wsparcia technicznego. Celem jest wyłącznie zapewnienie ochrony przed złośliwym oprogramowaniem i innymi cyfrowymi zagrożeniami przez okres przejściowy, który potrwa do 13 października 2026 r.

    Kto i jak może skorzystać?

    Program skierowany jest do użytkowników systemu Windows 10 w wersji 22H2 w edycjach Home, Professional, Pro Education oraz Workstation. Nie obejmuje on urządzeń komercyjnych, np. połączonych z domeną Active Directory czy zarządzanych przez systemy MDM.

    Microsoft informuje, że proces rejestracji będzie udostępniany stopniowo. Na uprawnionych komputerach w sekcji Ustawienia > Aktualizacja i Zabezpieczenia > Windows Update pojawi się link umożliwiający dołączenie do programu ESU. Co istotne, jedna licencja ESU (zarówno darmowa, jak i płatna) pozwoli na objęcie aktualizacjami maksymalnie 10 urządzeń.

    Nie czekaj na aktualizację. Windows 11 25H2 już do pobrania prosto z serwerów Microsoftu

    #AktualizacjaSystemu #aktualizacjeZabezpieczeń #Bezpieczeństwo #ESU #ExtendedSecurityUpdates #koniecWsparcia #Microsoft #news #Windows10 #Windows11 #wsparcieWindows10

  6. Microsoft wydłuża wsparcie dla Windows 10. Jest jednak pewien haczyk

    Microsoft ogłosił program Rozszerzonych Aktualizacji Zabezpieczeń (ESU) dla indywidualnych użytkowników systemu Windows 10.

    To odpowiedź na potrzeby ogromnej bazy użytkowników, którzy z różnych przyczyn nie zamierzają przesiadać się na Windows 11. Program pozwoli na otrzymywanie kluczowych aktualizacji bezpieczeństwa przez dodatkowy rok po oficjalnym zakończeniu wsparcia, które zaplanowano na 14 października 2025 r.

    Darmowe aktualizacje, ale pod warunkiem

    Najciekawszym elementem ogłoszenia jest model dystrybucji aktualizacji. Użytkownicy domowi będą mogli skorzystać z programu ESU bezpłatnie, pod warunkiem, że do logowania w systemie Windows 10 będą używać swojego konta Microsoft.

    Kontrowersyjna zmiana na LinkedIn. Twoje CV i posty posłużą do trenowania AI, chyba że się sprzeciwisz

    Co więcej, aby otrzymywać łatki, muszą pozostać zalogowani na tym koncie. Microsoft przewidział jednak alternatywę dla osób, które preferują korzystanie z kont lokalnych. Będą oni mogli dokonać jednorazowego zakupu licencji ESU w cenie 30 dolarów (lub równowartości w lokalnej walucie), co zapewni im dostęp do aktualizacji bez konieczności stałego logowania do konta Microsoft.

    Tylko i wyłącznie bezpieczeństwo

    Należy podkreślić, że program ESU obejmuje wyłącznie „krytyczne i ważne” aktualizacje zabezpieczeń. Oznacza to, że system Windows 10 po 14 października 2025 r. nie otrzyma już żadnych nowych funkcji, poprawek niezwiązanych z bezpieczeństwem ani ulepszeń produktu.

    Firma zaznacza również, że program nie obejmuje wsparcia technicznego. Celem jest wyłącznie zapewnienie ochrony przed złośliwym oprogramowaniem i innymi cyfrowymi zagrożeniami przez okres przejściowy, który potrwa do 13 października 2026 r.

    Kto i jak może skorzystać?

    Program skierowany jest do użytkowników systemu Windows 10 w wersji 22H2 w edycjach Home, Professional, Pro Education oraz Workstation. Nie obejmuje on urządzeń komercyjnych, np. połączonych z domeną Active Directory czy zarządzanych przez systemy MDM.

    Microsoft informuje, że proces rejestracji będzie udostępniany stopniowo. Na uprawnionych komputerach w sekcji Ustawienia > Aktualizacja i Zabezpieczenia > Windows Update pojawi się link umożliwiający dołączenie do programu ESU. Co istotne, jedna licencja ESU (zarówno darmowa, jak i płatna) pozwoli na objęcie aktualizacjami maksymalnie 10 urządzeń.

    Nie czekaj na aktualizację. Windows 11 25H2 już do pobrania prosto z serwerów Microsoftu

    #AktualizacjaSystemu #aktualizacjeZabezpieczeń #Bezpieczeństwo #ESU #ExtendedSecurityUpdates #koniecWsparcia #Microsoft #news #Windows10 #Windows11 #wsparcieWindows10

  7. Microsoft wydłuża wsparcie dla Windows 10. Jest jednak pewien haczyk

    Microsoft ogłosił program Rozszerzonych Aktualizacji Zabezpieczeń (ESU) dla indywidualnych użytkowników systemu Windows 10.

    To odpowiedź na potrzeby ogromnej bazy użytkowników, którzy z różnych przyczyn nie zamierzają przesiadać się na Windows 11. Program pozwoli na otrzymywanie kluczowych aktualizacji bezpieczeństwa przez dodatkowy rok po oficjalnym zakończeniu wsparcia, które zaplanowano na 14 października 2025 r.

    Darmowe aktualizacje, ale pod warunkiem

    Najciekawszym elementem ogłoszenia jest model dystrybucji aktualizacji. Użytkownicy domowi będą mogli skorzystać z programu ESU bezpłatnie, pod warunkiem, że do logowania w systemie Windows 10 będą używać swojego konta Microsoft.

    Kontrowersyjna zmiana na LinkedIn. Twoje CV i posty posłużą do trenowania AI, chyba że się sprzeciwisz

    Co więcej, aby otrzymywać łatki, muszą pozostać zalogowani na tym koncie. Microsoft przewidział jednak alternatywę dla osób, które preferują korzystanie z kont lokalnych. Będą oni mogli dokonać jednorazowego zakupu licencji ESU w cenie 30 dolarów (lub równowartości w lokalnej walucie), co zapewni im dostęp do aktualizacji bez konieczności stałego logowania do konta Microsoft.

    Tylko i wyłącznie bezpieczeństwo

    Należy podkreślić, że program ESU obejmuje wyłącznie „krytyczne i ważne” aktualizacje zabezpieczeń. Oznacza to, że system Windows 10 po 14 października 2025 r. nie otrzyma już żadnych nowych funkcji, poprawek niezwiązanych z bezpieczeństwem ani ulepszeń produktu.

    Firma zaznacza również, że program nie obejmuje wsparcia technicznego. Celem jest wyłącznie zapewnienie ochrony przed złośliwym oprogramowaniem i innymi cyfrowymi zagrożeniami przez okres przejściowy, który potrwa do 13 października 2026 r.

    Kto i jak może skorzystać?

    Program skierowany jest do użytkowników systemu Windows 10 w wersji 22H2 w edycjach Home, Professional, Pro Education oraz Workstation. Nie obejmuje on urządzeń komercyjnych, np. połączonych z domeną Active Directory czy zarządzanych przez systemy MDM.

    Microsoft informuje, że proces rejestracji będzie udostępniany stopniowo. Na uprawnionych komputerach w sekcji Ustawienia > Aktualizacja i Zabezpieczenia > Windows Update pojawi się link umożliwiający dołączenie do programu ESU. Co istotne, jedna licencja ESU (zarówno darmowa, jak i płatna) pozwoli na objęcie aktualizacjami maksymalnie 10 urządzeń.

    Nie czekaj na aktualizację. Windows 11 25H2 już do pobrania prosto z serwerów Microsoftu

    #AktualizacjaSystemu #aktualizacjeZabezpieczeń #Bezpieczeństwo #ESU #ExtendedSecurityUpdates #koniecWsparcia #Microsoft #news #Windows10 #Windows11 #wsparcieWindows10

  8. Microsoft wydłuża wsparcie dla Windows 10. Jest jednak pewien haczyk

    Microsoft ogłosił program Rozszerzonych Aktualizacji Zabezpieczeń (ESU) dla indywidualnych użytkowników systemu Windows 10.

    To odpowiedź na potrzeby ogromnej bazy użytkowników, którzy z różnych przyczyn nie zamierzają przesiadać się na Windows 11. Program pozwoli na otrzymywanie kluczowych aktualizacji bezpieczeństwa przez dodatkowy rok po oficjalnym zakończeniu wsparcia, które zaplanowano na 14 października 2025 r.

    Darmowe aktualizacje, ale pod warunkiem

    Najciekawszym elementem ogłoszenia jest model dystrybucji aktualizacji. Użytkownicy domowi będą mogli skorzystać z programu ESU bezpłatnie, pod warunkiem, że do logowania w systemie Windows 10 będą używać swojego konta Microsoft.

    Kontrowersyjna zmiana na LinkedIn. Twoje CV i posty posłużą do trenowania AI, chyba że się sprzeciwisz

    Co więcej, aby otrzymywać łatki, muszą pozostać zalogowani na tym koncie. Microsoft przewidział jednak alternatywę dla osób, które preferują korzystanie z kont lokalnych. Będą oni mogli dokonać jednorazowego zakupu licencji ESU w cenie 30 dolarów (lub równowartości w lokalnej walucie), co zapewni im dostęp do aktualizacji bez konieczności stałego logowania do konta Microsoft.

    Tylko i wyłącznie bezpieczeństwo

    Należy podkreślić, że program ESU obejmuje wyłącznie „krytyczne i ważne” aktualizacje zabezpieczeń. Oznacza to, że system Windows 10 po 14 października 2025 r. nie otrzyma już żadnych nowych funkcji, poprawek niezwiązanych z bezpieczeństwem ani ulepszeń produktu.

    Firma zaznacza również, że program nie obejmuje wsparcia technicznego. Celem jest wyłącznie zapewnienie ochrony przed złośliwym oprogramowaniem i innymi cyfrowymi zagrożeniami przez okres przejściowy, który potrwa do 13 października 2026 r.

    Kto i jak może skorzystać?

    Program skierowany jest do użytkowników systemu Windows 10 w wersji 22H2 w edycjach Home, Professional, Pro Education oraz Workstation. Nie obejmuje on urządzeń komercyjnych, np. połączonych z domeną Active Directory czy zarządzanych przez systemy MDM.

    Microsoft informuje, że proces rejestracji będzie udostępniany stopniowo. Na uprawnionych komputerach w sekcji Ustawienia > Aktualizacja i Zabezpieczenia > Windows Update pojawi się link umożliwiający dołączenie do programu ESU. Co istotne, jedna licencja ESU (zarówno darmowa, jak i płatna) pozwoli na objęcie aktualizacjami maksymalnie 10 urządzeń.

    Nie czekaj na aktualizację. Windows 11 25H2 już do pobrania prosto z serwerów Microsoftu

    #AktualizacjaSystemu #aktualizacjeZabezpieczeń #Bezpieczeństwo #ESU #ExtendedSecurityUpdates #koniecWsparcia #Microsoft #news #Windows10 #Windows11 #wsparcieWindows10

  9. Koniec wsparcia dla Windows 10? Nowy Linux Mint może być ratunkiem dla starszych komputerów

    Zbliżający się koniec wsparcia technicznego dla systemu Windows 10 (co nastąpi oficjalnie 14 października 2025 roku) stawia miliony użytkowników przed dylematem: co zrobić z w pełni sprawnym komputerem, który nie spełnia wymagań Windows 11?

    Odpowiedzią może być najnowsza wersja popularnej dystrybucji Linux Mint 22.2 o nazwie kodowej „Zara”, która oferuje długoterminowe wsparcie i nowoczesne funkcje przy zachowaniu minimalnych wymagań sprzętowych.

    Jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za nowym Mintem jest gwarancja wsparcia aż do 2029 roku. To kluczowa informacja dla osób, które po zakończeniu wsparcia dla Windows 10 stracą dostęp do aktualizacji bezpieczeństwa.

    Microsoft pozwany za zakończenie wsparcia Windows 10. Chodzi o „świadome narażanie” danych

    Co więcej, Linux Mint 22.2 jest systemem niezwykle oszczędnym, jeśli chodzi o zasoby. Do działania potrzebuje zaledwie 2-4 GB pamięci RAM, 20 GB przestrzeni dyskowej oraz ekranu o rozdzielczości 1024×768 pikseli. Dzięki temu może on z powodzeniem działać na wielu maszynach uznanych za zbyt stare dla Windows 11.

    Nowa wersja systemu wprowadza także kilka praktycznych funkcji, które mogą przyciągnąć użytkowników przyzwyczajonych do wygody. Największą nowością jest natywne wsparcie dla czytników linii papilarnych, realizowane przez aplikację Fingwit. Umożliwia ona logowanie się do systemu, odblokowywanie ekranu czy zatwierdzanie operacji administracyjnych za pomocą odcisku palca, co wcześniej wymagało ręcznej konfiguracji. Inną ciekawą opcją są „samoprzylepne” notatki, które można synchronizować z urządzeniami z systemem Android za pomocą aplikacji StyncyNotes.

    Linux Mint 22.2 „Zara” to również odświeżony interfejs, który ma na celu ułatwienie przejścia z innego systemu. Użytkowników wita nowy, estetyczny ekran logowania z awatarami i efektem rozmycia tła. Usprawniono także kluczowe narzędzia, takie jak Menedżer aktualizacji, który teraz wyraźnie sugeruje konieczność ponownego uruchomienia komputera, oraz Menedżer oprogramowania z poprawioną stroną wizualną.

    Dla obecnych użytkowników systemu Mint aktualizacja do najnowszej wersji jest bardzo prosta i odbywa się za pomocą wbudowanego narzędzia. Nowe osoby, chcące dać swoim komputerom drugie życie, mogą pobrać obrazy instalacyjne ISO w trzech popularnych wersjach środowiska graficznego: Cinnamon 6.4, Xfce 4.18 oraz MATE 1.26.

    Projekt AGNTCY tworzy „internet dla agentów AI” pod okiem Linux Foundation

    #alternatywa #koniecWsparcia #linux #LinuxMint #news #Oprogramowanie #staryKomputer #systemOperacyjny #Windows10 #Windows11

  10. Microsoft pozwany za zakończenie wsparcia Windows 10. Chodzi o „świadome narażanie” danych

    Na kilka miesięcy przed planowanym zakończeniem wsparcia dla systemu Windows 10 (co ma nastąpić 14 października 2025 r. dla wersji Home i Pro), firma Microsoft musi zmierzyć się z pozwem sądowym. Jeden z użytkowników, Lawrence Klein, oskarżył giganta z Redmond o „świadome narażanie” danych milionów klientów poprzez zmuszanie ich do przejścia na Windows 11 lub zakupu nowego sprzętu.

    Kontekstem sprawy jest fakt, że wsparcie dla Windows 10 kończy się w październiku 2025 roku. Głównym problemem dla użytkowników są rygorystyczne wymagania sprzętowe Windows 11, które sprawiają, że ogromna liczba wciąż sprawnych komputerów nie kwalifikuje się do darmowej aktualizacji. Szacuje się, że problem ten dotyczy nawet 400 milionów urządzeń. Ich użytkownicy staną przed wyborem: pozostać przy systemie bez aktualizacji bezpieczeństwa, zapłacić za przedłużone wsparcie lub kupić nowy komputer, najlepiej – jak sugeruje Microsoft – z serii Copilot+ PC.

    W pozwie złożonym w sądzie (Superior Court of the State of California for the County of San Diego sygn. akt 25CU041477C) Klein argumentuje, że Microsoft jest w pełni świadomy konsekwencji swojej decyzji. Stwierdza, że miliony użytkowników – w tym firmy przechowujące wrażliwe dane konsumenckie – pozostaną z systemami podatnymi na cyberataki. Co więcej, pozew oskarża Microsoft, że cała operacja jest cyniczną taktyką mającą na celu szybką monopolizację wschodzącego rynku komputerów AI, nawet kosztem bezpieczeństwa danych swoich klientów.

    Co warto odnotować, Klein nie pozywa by zyskać na tym personalnie. Celem pozwu nie jest odszkodowanie finansowe, a zmuszenie Microsoftu do działania w interesie publicznym. Lawrence Klein domaga się, aby sąd nakazał firmie przedłużenie wsparcia technicznego dla Windows 10 do czasu, aż „liczba urządzeń działających pod kontrolą tego systemu operacyjnego spadnie poniżej rozsądnego progu”. Sprawa ta może stać się ważnym precedensem w dyskusji na temat odpowiedzialności producentów oprogramowania za cykl życia ich produktów.

    Microsoft nie czeka. GPT-5 już dziś zasila Copilota i cały ekosystem giganta z Redmond

    #Bezpieczeństwo #CoPilotPC #cyberbezpieczeństwo #daneOsobowe #koniecWsparcia #Microsoft #news #pozew #Windows10 #Windows11