home.social

#aktualizacja-systemu — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #aktualizacja-systemu, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Samsung usuwa funkcję z Galaxy Watch. Zastąpi ją rozwiązaniem wymagającym dodatkowego sprzętu

    Nadchodząca aktualizacja smartwatchy z serii Samsung Galaxy Watch pozbawi je jednej z zaawansowanych funkcji zdrowotnych.

    Producent wycofuje wskaźnik obciążenia naczyń krwionośnych na rzecz monitorowania trendów ciśnienia tętniczego. Choć nowość dostarczy bardziej wymiernych medycznie danych, wymusi na użytkownikach przeproszenie się z klasycznymi ciśnieniomierzami.

    Ciche pomiary znikają z aplikacji Samsung Health

    Do tej pory funkcja „Vascular Load” opierała się na dyskretnej pracy czujników optycznych (PPG) podczas snu. Zegarek automatycznie analizował przepływ krwi i sztywność naczyń, pomagając wcześnie wyłapać negatywne skutki stresu czy złej diety. Z komunikatu rozsyłanego do użytkowników wynika jednak, że po aktualizacji do oprogramowania Samsung Health 7.0 oraz One UI 9 Watch opcja ta zostanie całkowicie wyłączona. Dotychczasowe dane znikną z interfejsu, choć zaniepokojeni użytkownicy wciąż będą mieli możliwość wyeksportowania ich do pliku.

    Nowe zasady gry: trendy ciśnienia zamiast pełnej automatyzacji

    W miejsce wygaszanego wskaźnika producent stawia na długoterminowe badanie trendów ciśnienia krwi. Nowość trafi do nadchodzących zegarków z serii Galaxy Watch 9, a z końcem lipca również do starszych modeli objętych uaktualnieniem. Jest tu jednak pewien haczyk. O ile poprzedni wskaźnik działał całkowicie w tle, o tyle nowa funkcja wymaga aktywnego zaangażowania.

    Aby zegarek mógł prawidłowo rysować wykresy ciśnienia, użytkownik musi skalibrować go za pomocą tradycyjnego ciśnieniomierza mankietowego – i powtarzać ten proces dla zachowania precyzji co 28 dni. Pełna wygoda ustępuje więc miejsca wymogom certyfikacji. Choć komunikat dotyczy na razie rynku amerykańskiego, polityka firmy w obszarze usług zdrowotnych zazwyczaj szybko przekłada się na globalne i ujednolicone standardy.

    Wyciekają detale o zegarkach Samsung Galaxy Watch 9 i Ultra 2. Zła wiadomość dla fanów klasyki

    #AktualizacjaSystemu #ciśnienieKrwi #GalaxyWatch9 #OneUI9Watch #Samsung #SamsungHealth #smartwatche
  2. Aktualizacja do Androida 17 psuje smartfony Google Pixel. Znowu. Tym razem zrywa Wi-Fi, a gry klatkują

    Instalacja stabilnej wersji Androida 17 na smartfonach Google miała przynieść powiew świeżości, ale dla wielu właścicieli Pixeli oznacza powrót dobrze znanych usterek. Zamiast obiecanej płynności działania, użytkownicy masowo skarżą się na niestabilne połączenia sieciowe i irytujące zacięcia w grach.

    Stare błędy w nowym systemie

    Google ma niechlubną tradycję wydawania dużych aktualizacji, które w pierwszych dniach od udostępnienia potrafią mocno uprzykrzyć życie. Tym razem usterki uderzyły w łączność bezprzewodową. Użytkownicy raportują, że po przejściu na Androida 17 ich Pixele regularnie gubią zasięg Wi-Fi lub drastycznie ograniczają jego przepustowość. W skrajnych przypadkach sieć potrafi rozłączać się co kilka minut, co skutecznie paraliżuje normalne korzystanie z internetu i aplikacji.

    Na tym kłopoty się nie kończą, ponieważ nowa wersja systemu negatywnie wpłynęła również na wydajność układów graficznych. Posiadacze Pixeli donoszą o drastycznych spadkach płynności w grach mobilnych. Co ciekawe, problem nie dotyczy wyłącznie najbardziej wymagających, trójwymiarowych tytułów. Klatkowanie i opóźnienia pojawiają się nawet w relatywnie prostych produkcjach, takich jak „Clash Royale” czy „Brawl Stars”.

    Android 17 psuje ekrany w smartfonach Pixel. Gesty wariują, ale jest na to prosty sposób

    Z przesiadką na nową wersję lepiej poczekać

    Spadki wydajności nie występują na każdym urządzeniu i wydają się zależeć od indywidualnej konfiguracji oraz wersji usług Google Play, ale skala zgłoszeń na forach jest zbyt duża, by sprawę zignorować. Wszystko to nakłada się na wcześniej raportowane problemy z responsywnością ekranów dotykowych oraz zablokowanymi połączeniami głosowymi. Z perspektywy konsumenta wniosek z tej sytuacji jest tylko jeden – z przesiadką na najnowszego Androida 17 zdecydowanie warto wstrzymać się do czasu wydania przez producenta pierwszych łatek korygujących.

    Smartfony Google Pixel ignorują połączenia. Użytkownicy widzą tylko nieodebrane telefony

    #AktualizacjaSystemu #Android17 #błędyOprogramowania #GooglePixel #łącznośćWiFi #smartfony
  3. Android 17 oficjalnie udostępniony. Bez uciążliwego przełączania aplikacji i nowa broń na złodziei

    Dzisiaj (tj. 16 czerwca 2026) Google oficjalnie rozpoczyna wdrażanie systemu Android 17. Najpierw system trafi na urządzenia Pixel.

    Nowy Android rozprawia się z problemami wielozadaniowości, a przy okazji znacząco utrudnia życie złodziejom sprzętu. W pierwszej kolejności z nowości skorzystają posiadacze Pixeli, ale jeszcze w 2026 roku aktualizacja trafi na urządzenia innych producentów.

    Wielozadaniowość w dymkach i jednoczesne nagrywanie

    Największą wizualną rewolucją jest całkowicie przeprojektowane podejście do otwartych programów. Funkcja „Dymki” pozwala błyskawicznie zamienić dowolną aplikację w niewielkie, pływające okno. Wystarczy przytrzymać ikonę, by program zminimalizował się i stale działał na wierzchu. Na urządzeniach z dużymi ekranami dymki przypinają się do dolnego paska, co umożliwia natychmiastowe podglądanie mapy czy kalkulatora bez zasłaniania głównych treści na wyświetlaczu.

    Google mruga również okiem do twórców internetowych, całkowicie odświeżając narzędzia do przechwytywania ekranu. Nowa funkcja „Reakcje na ekranie” potrafi symultanicznie nagrywać to, co robimy na smartfonie, oraz rejestrować naszą twarz z przedniej kamery. Co najważniejsze – obywa się to bez zewnętrznego oprogramowania czy używania zielonego tła (green screen) do wycinania sylwetki.

    The Android Show 2026: Android 17 – oto co Google przygotowało dla twórców

    Złodziej znający PIN nic już nie zdziała

    Kradzieże telefonów tak zwaną metodą „na ramię” (gdzie przestępca najpierw podpatruje kod blokady ofiary, a następnie wyrywa jej sprzęt z ręki) to narastająca plaga w dużych miastach. Android 17 zamyka tę lukę aktualizacją dla usługi Find Hub. Od teraz zagubione urządzenie zablokujemy zdalnie za pomocą twardych danych biometrycznych. Jeśli złodziej zna nasz PIN, bez skanu palca lub twarzy prawowitego właściciela nie wyłączy śledzenia lokalizacji ani nie dobierze się do wrażliwych danych.

    Ogromne zmiany zaszły też w uprawnieniach dla aplikacji. Koniec z zero-jedynkowym i przymusowym udostępnianiem całej książki adresowej – Android 17 pozwala na udzielenie dostępu wyłącznie do konkretnych, wytypowanych przez nas kontaktów. Podobnie potraktowano moduł GPS, pozwalając na przyznawanie programom jedynie tymczasowego dostępu do naszej lokalizacji.

    Składane ekrany z dedykowanym trybem dla graczy

    Google nie zapomina o rosnącym w siłę segmencie smartfonów typu fold. Aktualizacja wprowadza nowy tryb grania na składanych ekranach, który dzieli wyświetlacz w idealnych proporcjach 50/50. Górna część zostaje zarezerwowana dla czystego obrazu z gry, podczas gdy na dolnej ląduje dynamiczny, wirtualny kontroler. Oznacza to ostateczny koniec z zasłanianiem sobie akcji kciukami.

    Gracze docenią również zmiany „pod maską”. Inżynierowie wdrożyli inteligentniejsze limity zarządzania pamięcią RAM. To właśnie to nowe czyszczenie zasobów w tle ma zlikwidować irytujące spadki klatek podczas grania, a przy okazji wydłużyć czas pracy na baterii. Dodatkowo Google obiecuje, że jeszcze pod koniec tegorocznego lata wybrane, flagowe urządzenia z Androidem 17 otrzymają głęboką integrację z asystentem Gemini.

    #AktualizacjaSystemu #Android17 #bezpieczeństwoDanych #FindHub #Google #smartfonyPixel #technologie #wielozadaniowość
  4. macOS 27: czy Apple faktycznie naprawi to, co nie zadziałało w Tahoe? Przecieki sugerują „wielkie sprzątanie”

    Jeśli po aktualizacji do macOS Tahoe zacząłeś mrużyć oczy przez brak kontrastu i wszechobecne, męczące przezroczystości, nie jesteś sam.

    Mark Gurman z Bloomberga donosi, że nadchodzący macOS 27 ma być dla Apple szansą na wygładzenie ostrych krawędzi swojego najnowszego języka projektowania. Pytanie tylko, czy Apple faktycznie słucha użytkowników, czy po prostu łata dziury, na które wcześniej zabrakło czasu.

    Liquid Glass 2.0: próba dopieczenia interfejsu

    Obecny wygląd macOS Tahoe od początku budził kontrowersje. Według źródeł Gurmana, problemem nie była sama wizja, a raczej „niedopieczona” (not-completely-baked) implementacja ze strony inżynierów. macOS 27 ma dostarczyć styl Liquid Glass w takiej formie, jaką zespół projektowy Alana Dye’a planował od początku.

    Co to oznacza w praktyce? Apple ma zmodyfikować sposób operowania cieniami i kontrastem, szczególnie w nieszczęsnych paskach bocznych. Ma być czytelniej, ale historia uczy, że Apple rzadko wycofuje się z raz obranego kierunku wizualnego – spodziewajmy się więc raczej ewolucji niż powrotu do starego, dobrego minimalizmu.

    Powrót ducha Snow Leoparda

    Najciekawszym aspektem macOS 27 jest fakt, że może to być system typu „maintenance”. Apple ma postawić na wielkie czyszczenie kodu, co w świecie Maców zawsze budzi pozytywne skojarzenia z legendarnym macOS Snow Leopard czy iOS 12.

    Priorytetem ma być stabilność i niezawodność. Choć marketingowo Apple prawdopodobnie obieca nam „lepszą wydajność i dłuższą pracę na baterii”, warto zachować dystans – optymalizacja kodu to proces, który zazwyczaj przekłada się na kulturę pracy urządzenia, ale rzadko bywa rewolucją odczuwalną „gołym okiem”. Dla profesjonalistów pracujących na MacBookach każde „odmulenie” systemu będzie jednak na wagę złota.

    Zacieśnianie więzów: Siri i Spotlight

    W warstwie funkcji mówi się o zbliżeniu do siebie Siri i Spotlight. To, co dotychczas było dwoma osobnymi narzędziami, ma zacząć ze sobą ściślej współpracować. Nowa Siri, korzystająca z bardziej zaawansowanych modeli językowych, ma stać się inteligentniejszym kompanem wbudowanym w wyszukiwarkę systemową. Czy to wystarczy, by Spotlight stał się czymś więcej niż tylko szybkim wybieraniem aplikacji? Zobaczymy.

    Apple po raz kolejny musi pogodzić efektowny design z elementarną czytelnością – to konflikt, który w Tahoe został rozstrzygnięty na niekorzyść użytkownika. WWDC 2026, które startuje 8 czerwca, pokaże, czy gigant z Cupertino faktycznie wyciągnął wnioski z błędów, czy jedynie wygładza własną wizję, ignorując głosy krytyki.

    Mac mini M4 vs. MacBook Neo: 8 GB RAM to wyrok. Dlaczego do AI musisz dopłacić?

    #AktualizacjaSystemu #Apple #LiquidGlass #Mac #macOS27 #macOSTahoe #Siri #WWDC2026
  5. Ważna aktualizacja iOS 26.4.1. Apple naprawia irytujący błąd i wymusza lepszą ochronę

    Apple udostępniło najnowszą, pomniejszą aktualizację systemu dla iPhone’ów oraz iPadów. Choć oficjalna, lakoniczna lista zmian wspomina jedynie o poprawkach błędów, w rzeczywistości iOS 26.4.1 przynosi dwa bardzo ważne rozwiązania.

    Jedno z nich ratuje synchronizację danych w chmurze, a drugie uszczelnia bezpieczeństwo w urządzeniach firmowych.

    Czasami najmniejsze aktualizacje potrafią uratować najwięcej nerwów. W ostatnich dniach część użytkowników i deweloperów skarżyła się na uciążliwe problemy z działaniem struktury CloudKit. Prowadziło to do błędów w synchronizacji danych z iCloud w wielu zewnętrznych aplikacjach. Wersja iOS 26.4.1 ostatecznie eliminuje ten problem, przywracając płynny przepływ informacji między urządzeniami.

    Ochrona skradzionego urządzenia jako absolutny standard

    Druga, znacznie istotniejsza zmiana dotyczy bezpieczeństwa. Zwykli użytkownicy otrzymali domyślnie włączoną funkcję „Ochrony skradzionego urządzenia” już w wersji iOS 26.4. Teraz Apple robi kolejny krok, obejmując tym samym rygorem sprzęt zarządzany przez organizacje (MDM).

    Aktualizacja do iOS 26.4.1 oraz iPadOS 26.4.1 automatycznie aktywuje tę warstwę zabezpieczeń na wszystkich służbowych smartfonach i tabletach. Funkcja ta znacznie utrudnia życie przestępcom – w przypadku kradzieży sprzętu, nawet jeśli złodziej zna nasz kod blokady, system wymusza uwierzytelnienie biometryczne (Face ID lub Touch ID) do wyświetlenia haseł czy zmiany wrażliwych danych. Co więcej, jeśli znajdujemy się poza zaufaną lokalizacją (jak dom czy biuro), zmiana hasła do konta Apple wymaga dodatkowo odczekania pełnej godziny i ponownego skanowania twarzy lub palca.

    Wyścig zbrojeń i pomoc ze strony sztucznej inteligencji

    Ten ruch idealnie wpisuje się w to, co od kilku tygodni dzieje się w Cupertino. Apple znajduje się obecnie w trakcie mocnej ofensywy nastawionej na uszczelnianie swoich systemów operacyjnych. Niedawno w trybie pilnym łatano groźne luki o nazwach Coruna i DarkSword, które zagrażały bezpieczeństwu użytkowników.

    W tle pojawia się również fascynujący wątek sztucznej inteligencji. Jak donosi serwis 9to5Mac, firma Anthropic zaoferowała gigantom technologicznym (w tym Apple) dostęp do potężnego modelu AI o nazwie Mythos. System ten specjalizuje się w odnajdywaniu krytycznych luk w oprogramowaniu. Możemy się więc spodziewać, że to nie ostatnia tego typu aktualizacja w najbliższym czasie.

    Jeśli jeszcze nie zaktualizowaliście swoich iPhone’ów, warto zajrzeć do ustawień i pobrać wersję 26.4.1.

    Exploit DarkSword wykorzystuje luki w starszych wersjach iOS i iPadOS

    #AktualizacjaSystemu #Apple #Bezpieczeństwo #CloudKit #iCloud #iOS26 #iOS2641 #iPhone #OchronaSkradzionegoUrządzenia
  6. Microsoft wydłuża wsparcie dla Windows 10. Jest jednak pewien haczyk

    Microsoft ogłosił program Rozszerzonych Aktualizacji Zabezpieczeń (ESU) dla indywidualnych użytkowników systemu Windows 10.

    To odpowiedź na potrzeby ogromnej bazy użytkowników, którzy z różnych przyczyn nie zamierzają przesiadać się na Windows 11. Program pozwoli na otrzymywanie kluczowych aktualizacji bezpieczeństwa przez dodatkowy rok po oficjalnym zakończeniu wsparcia, które zaplanowano na 14 października 2025 r.

    Darmowe aktualizacje, ale pod warunkiem

    Najciekawszym elementem ogłoszenia jest model dystrybucji aktualizacji. Użytkownicy domowi będą mogli skorzystać z programu ESU bezpłatnie, pod warunkiem, że do logowania w systemie Windows 10 będą używać swojego konta Microsoft.

    Kontrowersyjna zmiana na LinkedIn. Twoje CV i posty posłużą do trenowania AI, chyba że się sprzeciwisz

    Co więcej, aby otrzymywać łatki, muszą pozostać zalogowani na tym koncie. Microsoft przewidział jednak alternatywę dla osób, które preferują korzystanie z kont lokalnych. Będą oni mogli dokonać jednorazowego zakupu licencji ESU w cenie 30 dolarów (lub równowartości w lokalnej walucie), co zapewni im dostęp do aktualizacji bez konieczności stałego logowania do konta Microsoft.

    Tylko i wyłącznie bezpieczeństwo

    Należy podkreślić, że program ESU obejmuje wyłącznie „krytyczne i ważne” aktualizacje zabezpieczeń. Oznacza to, że system Windows 10 po 14 października 2025 r. nie otrzyma już żadnych nowych funkcji, poprawek niezwiązanych z bezpieczeństwem ani ulepszeń produktu.

    Firma zaznacza również, że program nie obejmuje wsparcia technicznego. Celem jest wyłącznie zapewnienie ochrony przed złośliwym oprogramowaniem i innymi cyfrowymi zagrożeniami przez okres przejściowy, który potrwa do 13 października 2026 r.

    Kto i jak może skorzystać?

    Program skierowany jest do użytkowników systemu Windows 10 w wersji 22H2 w edycjach Home, Professional, Pro Education oraz Workstation. Nie obejmuje on urządzeń komercyjnych, np. połączonych z domeną Active Directory czy zarządzanych przez systemy MDM.

    Microsoft informuje, że proces rejestracji będzie udostępniany stopniowo. Na uprawnionych komputerach w sekcji Ustawienia > Aktualizacja i Zabezpieczenia > Windows Update pojawi się link umożliwiający dołączenie do programu ESU. Co istotne, jedna licencja ESU (zarówno darmowa, jak i płatna) pozwoli na objęcie aktualizacjami maksymalnie 10 urządzeń.

    Nie czekaj na aktualizację. Windows 11 25H2 już do pobrania prosto z serwerów Microsoftu

    #AktualizacjaSystemu #aktualizacjeZabezpieczeń #Bezpieczeństwo #ESU #ExtendedSecurityUpdates #koniecWsparcia #Microsoft #news #Windows10 #Windows11 #wsparcieWindows10

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.