home.social

Search

1000 results for “dowo”

  1. Klikasz i gotowe. Adobe Premiere dostaje AI, które naprawdę oszczędza czas (i nerwy)

    Koniec z mozolnym obrysowywaniem obiektów klatka po klatce. Adobe właśnie wytoczyło ciężkie działa w walce z najbardziej czasochłonnymi elementami montażu wideo.

    Nowa aktualizacja Premiere Pro i After Effects wprowadza narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które sprawiają, że maskowanie – dotychczasowa zmora montażystów – staje się dziecinnie proste. I co najważniejsze: wszystko dzieje się lokalnie na Twoim komputerze.

    AI Object Mask: magiczna różdżka dla wideo

    Gwiazdą tej aktualizacji w Premiere Pro jest funkcja AI Object Mask. Działa to dokładnie tak, jak byśmy sobie wymarzyli w 2026 roku. Wystarczy najechać kursorem na osobę lub przedmiot w klipie i kliknąć. Program automatycznie rozpoznaje kształt, tworzy maskę i – co kluczowe – śledzi obiekt w ruchu.

    Oczywiście, automat to tylko początek – maskę można dowolnie korygować i skalować, ale punkt wyjścia jest imponująco precyzyjny. Adobe podkreśla tutaj dwa niezwykle ważne aspekty:

    • Prywatność: Adobe deklaruje, że nie wykorzystuje Twoich danych i aktywności do trenowania swoich modeli.
    • Wydajność: przetwarzanie odbywa się on-device (na urządzeniu). Nie wysyłamy gigabajtów surówki do chmury, wszystko liczy nasz procesor i karta graficzna.

    Prędkość ma znaczenie

    To nie koniec zmian w maskowaniu. Narzędzie Shape Mask (maski kształtu) przeszło gruntowny lifting. Po pierwsze, dostęp do podstawowych kształtów (elipsa, prostokąt, pióro) mamy teraz bezpośrednio z paska narzędzi. Po drugie, i znacznie ważniejsze: śledzenie obiektów jest teraz 20 razy szybsze niż w poprzednich wersjach. Koniec z wpatrywaniem się w pasek postępu przy prostym rozmywaniu twarzy czy tablicy rejestracyjnej.

    Adobe zacieśnia też więzy w swoim ekosystemie. Do Premiere Pro łatwiej zaimportujemy teraz media z Firefly Boards (cyfrowego płótna AI od Adobe), a biblioteka Adobe Stock została w pełni zintegrowana z interfejsem programu.

    After Effects polubił się z Illustratorem

    Dobre wieści płyną też dla twórców motion designu. After Effects w końcu otrzymał natywną obsługę importu plików SVG, co drastycznie uprości pracę z wektorami przenoszonymi z Illustratora.

    Dodatkowo, w AE pojawiła się możliwość budowania grafiki i fotorealistycznych obiektów przy użyciu trójwymiarowych siatek parametrycznych (3D parametric meshes). Kostki, sfery, walce, stożki czy torusty można teraz generować i animować bezpośrednio wewnątrz programu, bez konieczności sięgania po zewnętrzne softy 3D do prostych zadań.

    Adobe Premiere trafia na iPhone’a. Potężny edytor wideo jest darmowy, ale z pewnymi „ale”

    #AdobeFirefly #AdobePremierePro #AfterEffects #AIObjectMask #maskowanieAI #montażWideo #news #onDeviceAI
  2. Twoje konto na celowniku – socjotechnika w świecie bankowości.

    TLDR: Według raportu NPB za III kwartał 2025 roku, liczba oszukańczych transakcji wzrosła o 4,4% w stosunku do poprzedniego kwartału, a ich łączna wartość zwiększyła się o 1,2%. Analizy dowodzą, że głównym zagrożeniem pozostaje socjotechnika (np. podszywanie się pod pracowników banków lub policjantów). Co z tego wynika? Środki z naszych...

    #WBiegu #Awareness #Bankowość #Panicbutton

    sekurak.pl/twoje-konto-na-celo

  3. Kup voucher na szkolenia Niebezpiecznika 2026

    Jak zwykle, pod koniec roku, dajemy znać wszystkim tym, którzy wciąż mają budżet szkoleniowy do wydania, ale żaden z terminów naszych szkoleń w 2025 im nie pasuje:
    Możecie kupić voucher na dowolny termin dowolnego naszego szkolenia w 2026. Płacicie teraz, idziecie na szkolenie w 2026, budżet Wam nie przepada.
    Vouchery nie są imienne, więc jak Was awansują na manager-który-już-nie-musi-się-szkolić, to możecie na szkolenie w 2026 wysłać kogoś innego :-) Co więcej, vouchery nie muszą opiewać na całą kwotę danego szkolenia — tyle ile wpłacisz, tyle odliczymy podczas rejestracji w 2026 roku.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto z vouchera skorzystać teraz. W styczniu, jak co roku, poniesiemy ceny udziału w naszych szkoleniach. Zakup vouchera teraz sprawi, że rejestracje na szkolenie w 2026 rozliczymy Ci po cenach z 2025 roku. Pieniądze zostaną zaoszczędzone, szef będzie zadowolony, księgowość nie będzie płakać — wszyscy wygrywają!
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz. Możesz wpisać w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44.
    Jakie szkolenia można na voucher?
    Wszystkie. Ich pełną listę znajdziesz tutaj. Voucher obejmuje też nasz wykład “Jak nie dać się zhackować?” z którym ponownie w 2026 roku odwiedzimy największe polskie miasta, a więc może to być….
    dobry pomysł na prezent dla pracowników pod choinkę
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz, wpisując w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44

    Planujemy Was zaprosić w 2026 do firmy na zamknięte szkolenie — można na to voucher?
    Można! Jeśli [...]

    #Niebezpiecznik #Szkolenia #Vouchery

    niebezpiecznik.pl/post/kup-vou

  4. Kup voucher na szkolenia Niebezpiecznika 2026

    Jak zwykle, pod koniec roku, dajemy znać wszystkim tym, którzy wciąż mają budżet szkoleniowy do wydania, ale żaden z terminów naszych szkoleń w 2025 im nie pasuje:
    Możecie kupić voucher na dowolny termin dowolnego naszego szkolenia w 2026. Płacicie teraz, idziecie na szkolenie w 2026, budżet Wam nie przepada.
    Vouchery nie są imienne, więc jak Was awansują na manager-który-już-nie-musi-się-szkolić, to możecie na szkolenie w 2026 wysłać kogoś innego :-) Co więcej, vouchery nie muszą opiewać na całą kwotę danego szkolenia — tyle ile wpłacisz, tyle odliczymy podczas rejestracji w 2026 roku.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto z vouchera skorzystać teraz. W styczniu, jak co roku, poniesiemy ceny udziału w naszych szkoleniach. Zakup vouchera teraz sprawi, że rejestracje na szkolenie w 2026 rozliczymy Ci po cenach z 2025 roku. Pieniądze zostaną zaoszczędzone, szef będzie zadowolony, księgowość nie będzie płakać — wszyscy wygrywają!
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz. Możesz wpisać w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44.
    Jakie szkolenia można na voucher?
    Wszystkie. Ich pełną listę znajdziesz tutaj. Voucher obejmuje też nasz wykład “Jak nie dać się zhackować?” z którym ponownie w 2026 roku odwiedzimy największe polskie miasta, a więc może to być….
    dobry pomysł na prezent dla pracowników pod choinkę
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz, wpisując w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44

    Planujemy Was zaprosić w 2026 do firmy na zamknięte szkolenie — można na to voucher?
    Można! Jeśli [...]

    #Niebezpiecznik #Szkolenia #Vouchery

    niebezpiecznik.pl/post/kup-vou

  5. Kup voucher na szkolenia Niebezpiecznika 2026

    Jak zwykle, pod koniec roku, dajemy znać wszystkim tym, którzy wciąż mają budżet szkoleniowy do wydania, ale żaden z terminów naszych szkoleń w 2025 im nie pasuje:
    Możecie kupić voucher na dowolny termin dowolnego naszego szkolenia w 2026. Płacicie teraz, idziecie na szkolenie w 2026, budżet Wam nie przepada.
    Vouchery nie są imienne, więc jak Was awansują na manager-który-już-nie-musi-się-szkolić, to możecie na szkolenie w 2026 wysłać kogoś innego :-) Co więcej, vouchery nie muszą opiewać na całą kwotę danego szkolenia — tyle ile wpłacisz, tyle odliczymy podczas rejestracji w 2026 roku.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto z vouchera skorzystać teraz. W styczniu, jak co roku, poniesiemy ceny udziału w naszych szkoleniach. Zakup vouchera teraz sprawi, że rejestracje na szkolenie w 2026 rozliczymy Ci po cenach z 2025 roku. Pieniądze zostaną zaoszczędzone, szef będzie zadowolony, księgowość nie będzie płakać — wszyscy wygrywają!
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz. Możesz wpisać w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44.
    Jakie szkolenia można na voucher?
    Wszystkie. Ich pełną listę znajdziesz tutaj. Voucher obejmuje też nasz wykład “Jak nie dać się zhackować?” z którym ponownie w 2026 roku odwiedzimy największe polskie miasta, a więc może to być….
    dobry pomysł na prezent dla pracowników pod choinkę
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz, wpisując w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44

    Planujemy Was zaprosić w 2026 do firmy na zamknięte szkolenie — można na to voucher?
    Można! Jeśli [...]

    #Niebezpiecznik #Szkolenia #Vouchery

    niebezpiecznik.pl/post/kup-vou

  6. Kup voucher na szkolenia Niebezpiecznika 2026

    Jak zwykle, pod koniec roku, dajemy znać wszystkim tym, którzy wciąż mają budżet szkoleniowy do wydania, ale żaden z terminów naszych szkoleń w 2025 im nie pasuje:
    Możecie kupić voucher na dowolny termin dowolnego naszego szkolenia w 2026. Płacicie teraz, idziecie na szkolenie w 2026, budżet Wam nie przepada.
    Vouchery nie są imienne, więc jak Was awansują na manager-który-już-nie-musi-się-szkolić, to możecie na szkolenie w 2026 wysłać kogoś innego :-) Co więcej, vouchery nie muszą opiewać na całą kwotę danego szkolenia — tyle ile wpłacisz, tyle odliczymy podczas rejestracji w 2026 roku.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto z vouchera skorzystać teraz. W styczniu, jak co roku, poniesiemy ceny udziału w naszych szkoleniach. Zakup vouchera teraz sprawi, że rejestracje na szkolenie w 2026 rozliczymy Ci po cenach z 2025 roku. Pieniądze zostaną zaoszczędzone, szef będzie zadowolony, księgowość nie będzie płakać — wszyscy wygrywają!
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz. Możesz wpisać w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44.
    Jakie szkolenia można na voucher?
    Wszystkie. Ich pełną listę znajdziesz tutaj. Voucher obejmuje też nasz wykład “Jak nie dać się zhackować?” z którym ponownie w 2026 roku odwiedzimy największe polskie miasta, a więc może to być….
    dobry pomysł na prezent dla pracowników pod choinkę
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz, wpisując w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44

    Planujemy Was zaprosić w 2026 do firmy na zamknięte szkolenie — można na to voucher?
    Można! Jeśli [...]

    #Niebezpiecznik #Szkolenia #Vouchery

    niebezpiecznik.pl/post/kup-vou

  7. Kup voucher na szkolenia Niebezpiecznika 2026

    Jak zwykle, pod koniec roku, dajemy znać wszystkim tym, którzy wciąż mają budżet szkoleniowy do wydania, ale żaden z terminów naszych szkoleń w 2025 im nie pasuje:
    Możecie kupić voucher na dowolny termin dowolnego naszego szkolenia w 2026. Płacicie teraz, idziecie na szkolenie w 2026, budżet Wam nie przepada.
    Vouchery nie są imienne, więc jak Was awansują na manager-który-już-nie-musi-się-szkolić, to możecie na szkolenie w 2026 wysłać kogoś innego :-) Co więcej, vouchery nie muszą opiewać na całą kwotę danego szkolenia — tyle ile wpłacisz, tyle odliczymy podczas rejestracji w 2026 roku.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto z vouchera skorzystać teraz. W styczniu, jak co roku, poniesiemy ceny udziału w naszych szkoleniach. Zakup vouchera teraz sprawi, że rejestracje na szkolenie w 2026 rozliczymy Ci po cenach z 2025 roku. Pieniądze zostaną zaoszczędzone, szef będzie zadowolony, księgowość nie będzie płakać — wszyscy wygrywają!
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz. Możesz wpisać w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44.
    Jakie szkolenia można na voucher?
    Wszystkie. Ich pełną listę znajdziesz tutaj. Voucher obejmuje też nasz wykład “Jak nie dać się zhackować?” z którym ponownie w 2026 roku odwiedzimy największe polskie miasta, a więc może to być….
    dobry pomysł na prezent dla pracowników pod choinkę
    Aby zamówić voucher wypełnij ten formularz, wpisując w polu “Uwagi” nazwę szkolenia, którego ma dotyczyć voucher albo kwotę, jaką chcesz umieścić na swoim voucherze. Masz pytania? Zadzwoń pod numer 12-44-202-44

    Planujemy Was zaprosić w 2026 do firmy na zamknięte szkolenie — można na to voucher?
    Można! Jeśli [...]

    #Niebezpiecznik #Szkolenia #Vouchery

    niebezpiecznik.pl/post/kup-vou

  8. NASA zarządza pierwszą w historii ewakuację medyczną z ISS. Załoga Crew-11 wraca wcześniej

    NASA podjęła decyzję o wcześniejszym sprowadzeniu na Ziemię czworga astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Powodem jest sytuacja medyczna jednego z członków załogi misji Crew-11. Choć agencja zapewnia, że stan zdrowia astronauty jest stabilny, zarządzono „kontrolowaną ewakuację medyczną”, aby zminimalizować ryzyko wynikające z ograniczeń diagnostycznych na orbicie.

    Decyzję o skróceniu misji ogłosił w czwartek administrator NASA, Jared Isaacman. Misja Crew-11, która wystartowała 1 sierpnia, miała pierwotnie zakończyć się około 20 lutego. Zamiast tego dowódca Zena Cardman, pilot Mike Fincke oraz specjaliści Kimiya Yui i Oleg Platonov opuszczą stację w najbliższych dniach na pokładzie kapsuły SpaceX Crew Dragon. Agencja, powołując się na ochronę prywatności, nie ujawniła tożsamości chorego członka załogi ani szczegółów diagnozy, potwierdzono jedynie, że incydent nie miał związku z przygotowaniami do planowanego spaceru kosmicznego.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Decyzja podyktowana ostrożnością

    Naczelny lekarz NASA, dr JD Polk, wyjaśnił, że choć sytuacja nie wymaga natychmiastowej ucieczki, pozostawienie astronauty na stacji wiązałoby się z „utrzymującym się ryzykiem”.

    Mimo że ISS jest wyposażona w zaawansowany sprzęt medyczny, w tym defibrylatory i aparaturę USG, możliwości diagnostyczne w warunkach mikrograwitacji są ograniczone i nie dorównują ziemskim oddziałom ratunkowym. Ponieważ kapsuła Dragon służy jako wspólna szalupa ratunkowa, na Ziemię musi wrócić cała czwórka astronautów przypisana do tego pojazdu.

    Koniec przerwy na orbicie. NASA wraca do spacerów kosmicznych i szykuje ISS do… emerytury

    Bezprecedensowa sytuacja w historii NASA

    Jest to wydarzenie historyczne – NASA po raz pierwszy przeprowadza kontrolowaną ewakuację medyczną ze stacji orbitalnej. Dotychczas podobna sytuacja miała miejsce jedynie w 1985 roku, kiedy to Związek Radziecki przerwał misję na stacji Salut 7 z powodu choroby dowódcy. Modele predykcyjne NASA sugerowały, że ewakuacja medyczna może być konieczna raz na trzy lata, jednak przez ostatnie 25 lat ciągłej obecności ludzi na ISS udawało się unikać tak radykalnych kroków, a dolegliwości astronautów leczono na miejscu.

    Po odlocie Crew-11 na stacji pozostanie zredukowana, trzyosobowa załoga: amerykański astronauta Chris Williams oraz dwoje rosyjskich kosmonautów. Williams będzie samodzielnie zarządzał amerykańskim segmentem laboratorium do czasu przybycia kolejnej zmiany, misji Crew-12. NASA i SpaceX rozważają obecnie przyspieszenie startu tej misji, pierwotnie planowanego na połowę lutego. Do tego czasu wstrzymane zostaną spacery kosmiczne, co wiąże się z nieznacznym wzrostem ryzyka w przypadku ewentualnych awarii zewnętrznych systemów stacji.

    Polacy znowu patrzą w niebo. Projekt OGLE odkrył „samotną planetę” wędrującą przez naszą galaktykę

    #Crew11 #ewakuacjaMedycznaZISS #JaredIsaacman #międzynarodowaStacjaKosmiczna #NASA #news #SpaceXCrewDragon #zdrowieAstronautów
  9. NASA zarządza pierwszą w historii ewakuację medyczną z ISS. Załoga Crew-11 wraca wcześniej

    NASA podjęła decyzję o wcześniejszym sprowadzeniu na Ziemię czworga astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Powodem jest sytuacja medyczna jednego z członków załogi misji Crew-11. Choć agencja zapewnia, że stan zdrowia astronauty jest stabilny, zarządzono „kontrolowaną ewakuację medyczną”, aby zminimalizować ryzyko wynikające z ograniczeń diagnostycznych na orbicie.

    Decyzję o skróceniu misji ogłosił w czwartek administrator NASA, Jared Isaacman. Misja Crew-11, która wystartowała 1 sierpnia, miała pierwotnie zakończyć się około 20 lutego. Zamiast tego dowódca Zena Cardman, pilot Mike Fincke oraz specjaliści Kimiya Yui i Oleg Platonov opuszczą stację w najbliższych dniach na pokładzie kapsuły SpaceX Crew Dragon. Agencja, powołując się na ochronę prywatności, nie ujawniła tożsamości chorego członka załogi ani szczegółów diagnozy, potwierdzono jedynie, że incydent nie miał związku z przygotowaniami do planowanego spaceru kosmicznego.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Decyzja podyktowana ostrożnością

    Naczelny lekarz NASA, dr JD Polk, wyjaśnił, że choć sytuacja nie wymaga natychmiastowej ucieczki, pozostawienie astronauty na stacji wiązałoby się z „utrzymującym się ryzykiem”.

    Mimo że ISS jest wyposażona w zaawansowany sprzęt medyczny, w tym defibrylatory i aparaturę USG, możliwości diagnostyczne w warunkach mikrograwitacji są ograniczone i nie dorównują ziemskim oddziałom ratunkowym. Ponieważ kapsuła Dragon służy jako wspólna szalupa ratunkowa, na Ziemię musi wrócić cała czwórka astronautów przypisana do tego pojazdu.

    Koniec przerwy na orbicie. NASA wraca do spacerów kosmicznych i szykuje ISS do… emerytury

    Bezprecedensowa sytuacja w historii NASA

    Jest to wydarzenie historyczne – NASA po raz pierwszy przeprowadza kontrolowaną ewakuację medyczną ze stacji orbitalnej. Dotychczas podobna sytuacja miała miejsce jedynie w 1985 roku, kiedy to Związek Radziecki przerwał misję na stacji Salut 7 z powodu choroby dowódcy. Modele predykcyjne NASA sugerowały, że ewakuacja medyczna może być konieczna raz na trzy lata, jednak przez ostatnie 25 lat ciągłej obecności ludzi na ISS udawało się unikać tak radykalnych kroków, a dolegliwości astronautów leczono na miejscu.

    Po odlocie Crew-11 na stacji pozostanie zredukowana, trzyosobowa załoga: amerykański astronauta Chris Williams oraz dwoje rosyjskich kosmonautów. Williams będzie samodzielnie zarządzał amerykańskim segmentem laboratorium do czasu przybycia kolejnej zmiany, misji Crew-12. NASA i SpaceX rozważają obecnie przyspieszenie startu tej misji, pierwotnie planowanego na połowę lutego. Do tego czasu wstrzymane zostaną spacery kosmiczne, co wiąże się z nieznacznym wzrostem ryzyka w przypadku ewentualnych awarii zewnętrznych systemów stacji.

    Polacy znowu patrzą w niebo. Projekt OGLE odkrył „samotną planetę” wędrującą przez naszą galaktykę

    #Crew11 #ewakuacjaMedycznaZISS #JaredIsaacman #międzynarodowaStacjaKosmiczna #NASA #news #SpaceXCrewDragon #zdrowieAstronautów
  10. NASA zarządza pierwszą w historii ewakuację medyczną z ISS. Załoga Crew-11 wraca wcześniej

    NASA podjęła decyzję o wcześniejszym sprowadzeniu na Ziemię czworga astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Powodem jest sytuacja medyczna jednego z członków załogi misji Crew-11. Choć agencja zapewnia, że stan zdrowia astronauty jest stabilny, zarządzono „kontrolowaną ewakuację medyczną”, aby zminimalizować ryzyko wynikające z ograniczeń diagnostycznych na orbicie.

    Decyzję o skróceniu misji ogłosił w czwartek administrator NASA, Jared Isaacman. Misja Crew-11, która wystartowała 1 sierpnia, miała pierwotnie zakończyć się około 20 lutego. Zamiast tego dowódca Zena Cardman, pilot Mike Fincke oraz specjaliści Kimiya Yui i Oleg Platonov opuszczą stację w najbliższych dniach na pokładzie kapsuły SpaceX Crew Dragon. Agencja, powołując się na ochronę prywatności, nie ujawniła tożsamości chorego członka załogi ani szczegółów diagnozy, potwierdzono jedynie, że incydent nie miał związku z przygotowaniami do planowanego spaceru kosmicznego.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Decyzja podyktowana ostrożnością

    Naczelny lekarz NASA, dr JD Polk, wyjaśnił, że choć sytuacja nie wymaga natychmiastowej ucieczki, pozostawienie astronauty na stacji wiązałoby się z „utrzymującym się ryzykiem”.

    Mimo że ISS jest wyposażona w zaawansowany sprzęt medyczny, w tym defibrylatory i aparaturę USG, możliwości diagnostyczne w warunkach mikrograwitacji są ograniczone i nie dorównują ziemskim oddziałom ratunkowym. Ponieważ kapsuła Dragon służy jako wspólna szalupa ratunkowa, na Ziemię musi wrócić cała czwórka astronautów przypisana do tego pojazdu.

    Koniec przerwy na orbicie. NASA wraca do spacerów kosmicznych i szykuje ISS do… emerytury

    Bezprecedensowa sytuacja w historii NASA

    Jest to wydarzenie historyczne – NASA po raz pierwszy przeprowadza kontrolowaną ewakuację medyczną ze stacji orbitalnej. Dotychczas podobna sytuacja miała miejsce jedynie w 1985 roku, kiedy to Związek Radziecki przerwał misję na stacji Salut 7 z powodu choroby dowódcy. Modele predykcyjne NASA sugerowały, że ewakuacja medyczna może być konieczna raz na trzy lata, jednak przez ostatnie 25 lat ciągłej obecności ludzi na ISS udawało się unikać tak radykalnych kroków, a dolegliwości astronautów leczono na miejscu.

    Po odlocie Crew-11 na stacji pozostanie zredukowana, trzyosobowa załoga: amerykański astronauta Chris Williams oraz dwoje rosyjskich kosmonautów. Williams będzie samodzielnie zarządzał amerykańskim segmentem laboratorium do czasu przybycia kolejnej zmiany, misji Crew-12. NASA i SpaceX rozważają obecnie przyspieszenie startu tej misji, pierwotnie planowanego na połowę lutego. Do tego czasu wstrzymane zostaną spacery kosmiczne, co wiąże się z nieznacznym wzrostem ryzyka w przypadku ewentualnych awarii zewnętrznych systemów stacji.

    Polacy znowu patrzą w niebo. Projekt OGLE odkrył „samotną planetę” wędrującą przez naszą galaktykę

    #Crew11 #ewakuacjaMedycznaZISS #JaredIsaacman #międzynarodowaStacjaKosmiczna #NASA #news #SpaceXCrewDragon #zdrowieAstronautów
  11. NASA zarządza pierwszą w historii ewakuację medyczną z ISS. Załoga Crew-11 wraca wcześniej

    NASA podjęła decyzję o wcześniejszym sprowadzeniu na Ziemię czworga astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Powodem jest sytuacja medyczna jednego z członków załogi misji Crew-11. Choć agencja zapewnia, że stan zdrowia astronauty jest stabilny, zarządzono „kontrolowaną ewakuację medyczną”, aby zminimalizować ryzyko wynikające z ograniczeń diagnostycznych na orbicie.

    Decyzję o skróceniu misji ogłosił w czwartek administrator NASA, Jared Isaacman. Misja Crew-11, która wystartowała 1 sierpnia, miała pierwotnie zakończyć się około 20 lutego. Zamiast tego dowódca Zena Cardman, pilot Mike Fincke oraz specjaliści Kimiya Yui i Oleg Platonov opuszczą stację w najbliższych dniach na pokładzie kapsuły SpaceX Crew Dragon. Agencja, powołując się na ochronę prywatności, nie ujawniła tożsamości chorego członka załogi ani szczegółów diagnozy, potwierdzono jedynie, że incydent nie miał związku z przygotowaniami do planowanego spaceru kosmicznego.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Decyzja podyktowana ostrożnością

    Naczelny lekarz NASA, dr JD Polk, wyjaśnił, że choć sytuacja nie wymaga natychmiastowej ucieczki, pozostawienie astronauty na stacji wiązałoby się z „utrzymującym się ryzykiem”.

    Mimo że ISS jest wyposażona w zaawansowany sprzęt medyczny, w tym defibrylatory i aparaturę USG, możliwości diagnostyczne w warunkach mikrograwitacji są ograniczone i nie dorównują ziemskim oddziałom ratunkowym. Ponieważ kapsuła Dragon służy jako wspólna szalupa ratunkowa, na Ziemię musi wrócić cała czwórka astronautów przypisana do tego pojazdu.

    Koniec przerwy na orbicie. NASA wraca do spacerów kosmicznych i szykuje ISS do… emerytury

    Bezprecedensowa sytuacja w historii NASA

    Jest to wydarzenie historyczne – NASA po raz pierwszy przeprowadza kontrolowaną ewakuację medyczną ze stacji orbitalnej. Dotychczas podobna sytuacja miała miejsce jedynie w 1985 roku, kiedy to Związek Radziecki przerwał misję na stacji Salut 7 z powodu choroby dowódcy. Modele predykcyjne NASA sugerowały, że ewakuacja medyczna może być konieczna raz na trzy lata, jednak przez ostatnie 25 lat ciągłej obecności ludzi na ISS udawało się unikać tak radykalnych kroków, a dolegliwości astronautów leczono na miejscu.

    Po odlocie Crew-11 na stacji pozostanie zredukowana, trzyosobowa załoga: amerykański astronauta Chris Williams oraz dwoje rosyjskich kosmonautów. Williams będzie samodzielnie zarządzał amerykańskim segmentem laboratorium do czasu przybycia kolejnej zmiany, misji Crew-12. NASA i SpaceX rozważają obecnie przyspieszenie startu tej misji, pierwotnie planowanego na połowę lutego. Do tego czasu wstrzymane zostaną spacery kosmiczne, co wiąże się z nieznacznym wzrostem ryzyka w przypadku ewentualnych awarii zewnętrznych systemów stacji.

    Polacy znowu patrzą w niebo. Projekt OGLE odkrył „samotną planetę” wędrującą przez naszą galaktykę

    #Crew11 #ewakuacjaMedycznaZISS #JaredIsaacman #międzynarodowaStacjaKosmiczna #NASA #news #SpaceXCrewDragon #zdrowieAstronautów
  12. NASA zarządza pierwszą w historii ewakuację medyczną z ISS. Załoga Crew-11 wraca wcześniej

    NASA podjęła decyzję o wcześniejszym sprowadzeniu na Ziemię czworga astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

    Powodem jest sytuacja medyczna jednego z członków załogi misji Crew-11. Choć agencja zapewnia, że stan zdrowia astronauty jest stabilny, zarządzono „kontrolowaną ewakuację medyczną”, aby zminimalizować ryzyko wynikające z ograniczeń diagnostycznych na orbicie.

    Decyzję o skróceniu misji ogłosił w czwartek administrator NASA, Jared Isaacman. Misja Crew-11, która wystartowała 1 sierpnia, miała pierwotnie zakończyć się około 20 lutego. Zamiast tego dowódca Zena Cardman, pilot Mike Fincke oraz specjaliści Kimiya Yui i Oleg Platonov opuszczą stację w najbliższych dniach na pokładzie kapsuły SpaceX Crew Dragon. Agencja, powołując się na ochronę prywatności, nie ujawniła tożsamości chorego członka załogi ani szczegółów diagnozy, potwierdzono jedynie, że incydent nie miał związku z przygotowaniami do planowanego spaceru kosmicznego.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Decyzja podyktowana ostrożnością

    Naczelny lekarz NASA, dr JD Polk, wyjaśnił, że choć sytuacja nie wymaga natychmiastowej ucieczki, pozostawienie astronauty na stacji wiązałoby się z „utrzymującym się ryzykiem”.

    Mimo że ISS jest wyposażona w zaawansowany sprzęt medyczny, w tym defibrylatory i aparaturę USG, możliwości diagnostyczne w warunkach mikrograwitacji są ograniczone i nie dorównują ziemskim oddziałom ratunkowym. Ponieważ kapsuła Dragon służy jako wspólna szalupa ratunkowa, na Ziemię musi wrócić cała czwórka astronautów przypisana do tego pojazdu.

    Koniec przerwy na orbicie. NASA wraca do spacerów kosmicznych i szykuje ISS do… emerytury

    Bezprecedensowa sytuacja w historii NASA

    Jest to wydarzenie historyczne – NASA po raz pierwszy przeprowadza kontrolowaną ewakuację medyczną ze stacji orbitalnej. Dotychczas podobna sytuacja miała miejsce jedynie w 1985 roku, kiedy to Związek Radziecki przerwał misję na stacji Salut 7 z powodu choroby dowódcy. Modele predykcyjne NASA sugerowały, że ewakuacja medyczna może być konieczna raz na trzy lata, jednak przez ostatnie 25 lat ciągłej obecności ludzi na ISS udawało się unikać tak radykalnych kroków, a dolegliwości astronautów leczono na miejscu.

    Po odlocie Crew-11 na stacji pozostanie zredukowana, trzyosobowa załoga: amerykański astronauta Chris Williams oraz dwoje rosyjskich kosmonautów. Williams będzie samodzielnie zarządzał amerykańskim segmentem laboratorium do czasu przybycia kolejnej zmiany, misji Crew-12. NASA i SpaceX rozważają obecnie przyspieszenie startu tej misji, pierwotnie planowanego na połowę lutego. Do tego czasu wstrzymane zostaną spacery kosmiczne, co wiąże się z nieznacznym wzrostem ryzyka w przypadku ewentualnych awarii zewnętrznych systemów stacji.

    Polacy znowu patrzą w niebo. Projekt OGLE odkrył „samotną planetę” wędrującą przez naszą galaktykę

    #Crew11 #ewakuacjaMedycznaZISS #JaredIsaacman #międzynarodowaStacjaKosmiczna #NASA #news #SpaceXCrewDragon #zdrowieAstronautów
  13. Satechi rozbija bank na CES 2026. Thunderbolt 5 CubeDock to stacja dokująca marzeń dla Twojego Maca

    Jeśli mielibyśmy wskazać jedną markę, która najlepiej rozumie estetykę Apple, byłoby to Satechi.

    Na targach CES 2026 firma pokazała jednak coś więcej niż tylko ładny design. Ich najnowszy flagowiec – Thunderbolt 5 CubeDock – to potężne centrum dowodzenia, które nie tylko naładuje MacBooka Pro z pełną mocą, ale też pozwoli zapomnieć o braku miejsca na dysku.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Wygląda jak Mac mini, działa jak elektrownia

    Nowy CubeDock został zaprojektowany tak, by wizualnie stapiać się z ekosystemem Apple. Aluminiowa, sześcienna bryła do złudzenia przypomina Maca mini. To jednak to, co kryje się w środku, robi największe wrażenie.

    Dzięki standardowi Thunderbolt 5, stacja oferuje przepustowość, o jakiej do niedawna mogliśmy tylko marzyć. Co to oznacza w praktyce?

    • Obsługa ekranów: możesz podłączyć aż trzy monitory 8K przy 60Hz lub trzy 4K z odświeżaniem 144Hz. To absolutny top dla profesjonalistów wideo i graczy.
    • Moc: zasilacz o mocy 180W dostarcza aż 140W do komputera (wystarczy dla najmocniejszych MacBooków Pro 16”) oraz dodatkowe 30W dla iPada lub iPhone’a.

    Jak rozbudować Mac mini taniej niż w Apple? Praktyczny sposób z Satechi Mac Mini M4 Stand & Hub i dyskiem WD_BLACK SN850X

    Killer feature: wbudowany dysk NVMe

    Satechi rozwiązało jeden z największych problemów współczesnych Maków – absurdalnie drogie pamięci masowe. Wewnątrz CubeDocka znajduje się zatoka na dysk SSD NVMe (PCIe 4×4). Użytkownik może samodzielnie dołożyć kość o pojemności do 8TB, uzyskując transfery rzędu 6000 MB/s. To genialne rozwiązanie na backup Time Machine lub bibliotekę wideo, bez plątaniny kabli i zewnętrznych „kostek” na biurku.

    Na pokładzie nie zabrakło też portu 2.5Gb Ethernet, czytników kart UHS-II oraz klasycznych portów USB-A i USB-C 10Gbps.

    Ceny i dostępność

    Sprzęt trafia do przedsprzedaży już teraz, oficjalnie w USA ma być dostępny na wiosnę. Thunderbolt 5 CubeDock wyceniono na 400 dolarów (ok. 1600 zł bez VAT). Do tego trzeba jeszcze doliczyć ewentualny koszt nośnika SSD NVMe, o ile jesteśmy nim zainteresowani.

    Dla posiadaczy najnowszych Maków z M4/M5, którzy szukają bezkompromisowej stacji dokującej, CubeDock może być akcesorium roku.

    Satechi USB4 NVMe SSD Pro – pierwsze testy [wideo]

    #akcesoriaApple #CES2026 #CubeDock #news #NVMe #Satechi #stacjaDokującaMac #Thunderbolt5
  14. Intel Core Ultra Serii 3 oficjalnie. Panther Lake i proces 18A mają uratować honor „Niebieskich”

    Na ten moment czekali wszyscy inwestorzy i fani technologii. Intel podczas CES 2026 oficjalnie zaprezentował procesory Core Ultra Serii 3 (kryptonim Panther Lake).

    To pierwsze układy wyprodukowane w długo wyczekiwanym procesie technologicznym Intel 18A. Nowe czipy trafią do laptopów jeszcze w tym miesiącu.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    18A – być albo nie być dla Intela

    Najważniejszą informacją nie są tu same gigaherce, ale sposób produkcji. Kafelek obliczeniowy (Compute Tile) w nowych procesorach powstaje w litografii 18A. To technologia, która ma być „powrotem króla” i dowodem na to, że fabryki Intela są w stanie konkurować z tajwańskim TSMC. Sukces Panther Lake jest kluczowy nie tylko dla sprzedaży laptopów, ale dla całego planu biznesowego Intela (Intel Foundry), który chce produkować czipy dla zewnętrznych firm.

    Architektura: krok w tył, by zrobić dwa do przodu?

    Panther Lake to w pewnym sensie odwrót od filozofii znanej z poprzedniej serii (Lunar Lake / Core Ultra 200V). Tamte układy miały pamięć RAM wbudowaną w procesor (jak w Apple Silicon) i były produkowane głównie przez TSMC.

    W Serii 3 Intel wraca do korzeni, choć w nowoczesnym wydaniu. Mamy tu konstrukcję kafelkową (Foveros):

    • Compute Tile (CPU + NPU): produkcja Intel 18A (to tu dzieje się magia).
    • Platform Controller Tile (I/O): produkcja TSMC.
    • Graphics Tile (GPU): wersja mocna (12 rdzeni) – TSMC. Wersja słabsza (4 rdzenie) – starszy proces Intel 3.

     

     

    Serie „X” i podział na wydajność

    Intel wprowadza ciekawe rozróżnienie w nazewnictwie, które ma pomóc w doborze sprzętu:

    • Core Ultra X9 i X7: to układy dla ultramobilnych maszyn bez dedykowanej karty graficznej. Posiadają potężne, 12-rdzeniowe iGPU Intel Arc B390 oraz wsparcie dla superszybkiej pamięci LPDDR5x-9600. Mają jednak mniej linii PCIe (12), bo nie przewiduje się łączenia ich z zewnętrznym GPU.
    • Core Ultra 9 i 7: to układy pomyślane do laptopów gamingowych i stacji roboczych z dedykowaną grafiką (np. NVIDIA GeForce). Mają słabsze iGPU (4 rdzenie), ale za to aż 20 linii PCIe, by obsłużyć mocną kartę graficzną.

    Wydajność i bateria

    Intel składa odważne deklaracje: Panther Lake ma być do 60% szybszy w zadaniach wielowątkowych i do 77% szybszy w grafice niż poprzednik (Lunar Lake).

    Imponująco wygląda też efektywność energetyczna. Referencyjny laptop Lenovo z układem Core Ultra X9 388H pozwolił na 27 godzin streamowania Netflixa w 1080p. Oczywiście to warunki laboratoryjne, ale wynik robi wrażenie.

    W kwestii AI, zintegrowane NPU osiąga 50 TOPS. To wystarcza, by spełnić wymogi standardu Microsoft Copilot+ PC (40 TOPS), choć konkurencja ucieka nieco dalej (AMD Ryzen AI ma 60 TOPS, a nowe Snapdragony aż 80 TOPS).

    Pierwsze laptopy z Panther Lake trafią na półki sklepowe 27 stycznia.

    Masz nowego laptopa z Intel Core Ultra, a Zdjęcia Google w Chrome „tną”? Wiemy, jak to naprawić

    #CES2026 #Intel18A #IntelArc #IntelCoreUltraSeries3 #news #PantherLake #procesoryDoLaptopów
  15. Koniec z podglądaniem w autobusie? Samsung Galaxy S26 Ultra z wbudowanym filtrem prywatyzującym

    Każdy z nas to zna: odpisujesz na ważną wiadomość w tłumie, a pasażer obok bezczelnie zagląda ci przez ramię.

    Do tej pory jedynym ratunkiem były naklejane folie prywatyzujące, które jednak na stałe psuły jasność i kąty widzenia. Wygląda na to, że Samsung w modelu Galaxy S26 Ultra rozwiąże ten problem systemowo – i to na żądanie.

    Jak donosi Android Authority, w zaktualizowanej aplikacji „Porady” (Samsung Tips) odnaleziono dowody na istnienie funkcji o nazwie Privacy Display. Przeciek, ujawniony pierwotnie przez SammyGuru (po zasymulowaniu urządzenia jako S26 Ultra), zawiera nawet animację instruktażową, która nie pozostawia złudzeń co do działania tej nowości.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Cyfrowa żaluzja

    Zasada działania jest prosta, ale genialna w swojej użyteczności. Po aktywacji funkcji, ekran staje się nieczytelny dla osób patrzących pod kątem – obraz przyciemnia się lub rozmywa, pozostając widocznym tylko dla użytkownika patrzącego na wprost. Co najważniejsze, nie jest to stała cecha wyświetlacza (jak w przypadku naklejanych folii), ale funkcja, którą można włączyć i wyłączyć.

    Z przecieku dowiadujemy się, że dostępne będą m.in. następujące funkcje:

    • Przełącznik w Szybkich Ustawieniach: funkcję będzie można aktywować jednym kliknięciem z paska powiadomień.
    • Automatyzacja: system pozwoli na ustawienie reguł, np. automatyczne włączanie trybu prywatnego w zatłoczonych miejscach (prawdopodobnie na podstawie lokalizacji lub wykrycia innych twarzy przez przednią kamerę?).

    Program czy sprzęt?

    Największą zagadką pozostaje technologia stojąca za tym rozwiązaniem. Czy to tylko sprytny trik programowy manipulujący kontrastem (co rzadko działa dobrze), czy może Samsung zastosował specjalną warstwę w panelu OLED, sterowaną elektrycznie (rozwiązanie znane np. z laptopów biznesowych HP Sure View)? Biorąc pod uwagę, że mowa o flagowym modelu Ultra, stawiamy na to drugie – sprzętową ingerencję w strukturę pikseli, co byłoby małą rewolucją w świecie smartfonów.

    Jeśli przecieki się potwierdzą, Galaxy S26 Ultra może stać się ulubionym telefonem biznesmenów i… wszystkich, którzy cenią sobie dyskrecję w miejscach publicznych.

    Lodówka, która czyta etykiety. Samsung integruje Google Gemini ze swoim sprzętem kuchennym

    #Android #ekran #GalaxyS26Ultra #PrivacyDisplay #prywatność #przecieki #Samsung #technologia
  16. Co tylko jestem w Piasecznie, to zastanawiam się, jak to jest, że w centrum miasta znajdują się tory kolejki wąskotorowej, a jest ona wykorzystywana wyłącznie do przejazdów turystycznych w lecie, choć byłaby to idealna opcja dla wysiadających ze stacji końcowej SKM.

    No i teraz poszukałem i dobra wiadomość:

    "Pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego zatwierdził inwestorski dla linii kolejowej nr 88 na odcinku Węzeł CPK – Grójec – Warka, którego integralną częścią ma być zmodernizowana linia wąskotorowa z Piaseczna do Grójca, która będzie pełnić rolę dowozową i aglomeracyjną – informuje Piotr Nowicki z Kolei Piaseczyńsko-Grójeckiej.

    Co istotne, w przypadku kolei Rogowskiej, Żuławskiej czy Piaseczyńskiej prace studialne potwierdzają sens przywrócenia ich do codziennego ruchu pasażerskiego. Tym bardziej, że właśnie weszła w życie nowelizacja rozporządzenia Ministra Infrastruktury, która podniosła prędkość na szlakach wąskotorowych z 50 do 80 km/h.

    Infrastruktura kolejowa może być państwowa lub samorządowa, normalnotorowa i wąskotorowa. Dla pasażera to nie ma znaczenia. Liczy się przede wszystkim oferta przewozowa, czyli częstotliwość, komfort i czas przejazdu – mówi Jakub Majewski, Prezes Fundacji ProKolej."

    sektorkolejowy.pl/czy-koleje-w

    #piaseczno #kolej #transportpubliczny

  17. Tradycji stało się zadość. Samsung przywozi na CES 15 startupów – od robotów recyklingowych po AI dla psów

    Dla Samsunga targi CES to nie tylko okazja do pokazania nowych telewizorów, ale też moment, w którym gigant chwali się swoim inkubatorem C-Lab.

    W tym roku w Las Vegas zobaczymy 15 projektów. Część z nich to pomysły pracowników (C-Lab Inside), a część to zewnętrzne startupy wspierane przez firmę (C-Lab Outside). Kilka z nich zapowiada się naprawdę intrygująco.

    Program C-Lab działa od 2012 roku i w tym czasie wsparł już blisko tysiąc projektów. Na CES 2026 koreański producent zabiera ze sobą ekipę, która zgarnęła łącznie 17 nagród Innovation Awards. To dowód na to, że nie mówimy o wydmuszkach, ale o technologiach, które realnie rozwiązują problemy.

    Oto najciekawsze projekty, na które warto zwrócić uwagę w tym roku.

    Repla – robot, który „smakuje” plastik

    Jeden z najciekawszych projektów z sekcji regionalnej (Gyeongbuk). Repla stworzyła urządzenie Puri-Checker, które potrafi błyskawicznie analizować skład i czystość tworzyw sztucznych. Dla przeciętnego Kowalskiego brzmi to abstrakcyjnie, ale dla branży recyklingowej to kapitalne rozwiązanie.

    Technologia wykorzystuje AI (a jakże) do precyzyjnego sortowania plastiku, co ma kluczowe znaczenie w procesie odzyskiwania surowców. Projekt otrzymał nagrodę CES 2026 Innovation Award.

    Elevenliter – weterynarz w smartfonie?

    Startup z Daegu uderza w czułą strunę właścicieli czworonogów. Ich rozwiązanie wykorzystuje sztuczną inteligencję do diagnozowania postępujących chorób u zwierząt domowych.

    Biorąc pod uwagę, jak trudno czasem zauważyć pierwsze objawy u psa czy kota, takie wsparcie diagnostyczne może okazać się hitem na rynku „pet-tech”, który rośnie w zawrotnym tempie.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Pillsang – tarcza na oszustów

    To z kolei projekt z ramienia Samsung Financial C-Lab Outside. Pillsang stworzył rozwiązanie działające bezpośrednio na urządzeniu (on-device AI), które wykrywa phishing w czasie rzeczywistym.

    W dobie plag fałszywych SMS-ów i linków, narzędzie, które ostrzega nas przed oszustwem zanim klikniemy (i robi to lokalnie, bez wysyłania naszych danych do chmury), jest na wagę złota.

    Co ugotowali pracownicy Samsunga? (C-Lab Inside)

    Wewnętrzny program inkubacyjny, w którym pracownicy Samsunga mogą realizować własne pomysły, w tym roku reprezentują dwa projekty:

    • ChronoMix: narzędzie AI do tworzenia „kompozycji filmowych skupionych na obiektach”. Brzmi jak coś, co może trafić w przyszłości do funkcji edycji wideo w smartfonach Galaxy.
    • EZ Reco: generatywna platforma rekomendująca elektronikę. Zamiast przekopywać się przez specyfikacje, AI ma działać jak ekspert doradzający w zakupach.

    Startupy wychodzą z gniazda

    Warto wspomnieć, że C-Lab to nie tylko zabawa w innowacje. Dwa startupy, które wyrosły z tego programu – MangoSlab i StudioLab – zdobyły w tym roku prestiżowe nagrody „Best of Innovation Awards”. To pokazuje, że Samsung potrafi wypuścić spod swoich skrzydeł firmy, które radzą sobie na globalnym rynku.

    Wszystkie projekty będzie można zobaczyć w strefie Eureka Park w Venetian Expo od 6 do 9 stycznia.

    Kultowe „meduzy” w wersji 5.0. Harman Kardon SoundSticks 5 wreszcie zastąpią soundbar

    #CLab #CES2026 #Elevenliter #innowacje #Repla #Samsung #startupy #sztucznaInteligencja
  18. mObywatel wchodzi w 2026 rok z polskim AI

    Podczas gdy my szykowaliśmy się do sylwestra, Ministerstwo Cyfryzacji wcisnęło przycisk „Publikuj”. Do mObywatela trafiła właśnie najważniejsza, zapowiadana już przez nas nowość: Wirtualny Asystent. Co ciekawe, nie jest to kolejna nakładka na ChatGPT, ale rozwiązanie oparte na rodzimym modelu językowym PLLuM.

    Jeśli do tej pory gubiliście się w gąszczu wniosków o dowód, dopłat do prądu czy zasad Karty Dużej Rodziny, rok 2026 przynosi rozwiązanie. Asystent AI, który do tej pory był testowany przez wąską grupę 5% użytkowników (beta), od Sylwestra ubiegłego roku jest dostępny dla każdego posiadacza aplikacji na iOS i Androida.

    Koniec z urzędniczym bełkotem? Od Sylwestra mObywatel przemówi ludzkim głosem dzięki AI

    PLLuM, a nie GPT

    To najważniejsza informacja z perspektywy technologicznej suwerenności. Sercem asystenta jest PLLuM (Polish Large Language Universal Model). Rząd zdecydował się na wdrożenie polskiego modelu, który został wytrenowany specyficznie na naszych tekstach urzędowych i prawnych. Dzięki temu bot ma „rozumieć” specyfikę polskiej biurokracji lepiej niż modele z Kalifornii. Jego zadanie jest proste: tłumaczyć urzędowy bełkot na ludzki język i prowadzić za rękę do odpowiedniego formularza w aplikacji.


    Co potrafi (a czego nie)?

    Asystent w mObywatelu to narzędzie zadaniowe, a nie towarzyskie. Ma sztywne ramy bezpieczeństwa. Pomoże: znaleźć wniosek, wytłumaczyć procedurę urzędową, wskazać, gdzie w aplikacji są Twoje punkty karne czy inne obecnej w niej funkcje i informacje.

    Natomiast Wirtualny Asystent w mObywatelu nie poda ci przepisu na żurek, nie sprawdzi pogody i nie napiszcie wypracowania dla dziecka. Jeśli zapytacie go o rzeczy niezwiązane z administracją, grzecznie odmówi.

    Bezpieczeństwo: urzędnik, który nic o Tobie nie wie

    Ministerstwo podkreśla kluczową rzecz: Asystent jest anonimowy. To oznacza, że w trakcie czatu bot nie ma dostępu do Twoich danych zaszytych w mObywatelu. Nie widzi Twojego PESEL-u, nie wie, jakie masz recepty, ani ile mandatu dostałeś wczoraj. Nie odpowie więc na pytania o Twoją konkretną sytuację prawną, ale wytłumaczy ogólne zasady i funkcje aplikacji.

    To bezpieczne podejście – model nie uczy się na naszych prywatnych danych, a rozmowy są poufne. Mimo to resort zaleca, by w oknie czatu nie wpisywać danych wrażliwych.

    Wdrożenie PLLuM do aplikacji, którą w kieszeni ma ponad 10 milionów Polaków, to jeden z największych testów polskiej sztucznej inteligencji w historii. Warto zaktualizować aplikację i sprawdzić, jak nasz cyfrowy urzędnik radzi sobie w pracy.

    #Android #cyfryzacja #eUrząd #iOS #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #PLLuM #sztucznaInteligencja
  19. mObywatel wchodzi w 2026 rok z polskim AI

    Podczas gdy my szykowaliśmy się do sylwestra, Ministerstwo Cyfryzacji wcisnęło przycisk „Publikuj”. Do mObywatela trafiła właśnie najważniejsza, zapowiadana już przez nas nowość: Wirtualny Asystent. Co ciekawe, nie jest to kolejna nakładka na ChatGPT, ale rozwiązanie oparte na rodzimym modelu językowym PLLuM.

    Jeśli do tej pory gubiliście się w gąszczu wniosków o dowód, dopłat do prądu czy zasad Karty Dużej Rodziny, rok 2026 przynosi rozwiązanie. Asystent AI, który do tej pory był testowany przez wąską grupę 5% użytkowników (beta), od Sylwestra ubiegłego roku jest dostępny dla każdego posiadacza aplikacji na iOS i Androida.

    Koniec z urzędniczym bełkotem? Od Sylwestra mObywatel przemówi ludzkim głosem dzięki AI

    PLLuM, a nie GPT

    To najważniejsza informacja z perspektywy technologicznej suwerenności. Sercem asystenta jest PLLuM (Polish Large Language Universal Model). Rząd zdecydował się na wdrożenie polskiego modelu, który został wytrenowany specyficznie na naszych tekstach urzędowych i prawnych. Dzięki temu bot ma „rozumieć” specyfikę polskiej biurokracji lepiej niż modele z Kalifornii. Jego zadanie jest proste: tłumaczyć urzędowy bełkot na ludzki język i prowadzić za rękę do odpowiedniego formularza w aplikacji.


    Co potrafi (a czego nie)?

    Asystent w mObywatelu to narzędzie zadaniowe, a nie towarzyskie. Ma sztywne ramy bezpieczeństwa. Pomoże: znaleźć wniosek, wytłumaczyć procedurę urzędową, wskazać, gdzie w aplikacji są Twoje punkty karne czy inne obecnej w niej funkcje i informacje.

    Natomiast Wirtualny Asystent w mObywatelu nie poda ci przepisu na żurek, nie sprawdzi pogody i nie napiszcie wypracowania dla dziecka. Jeśli zapytacie go o rzeczy niezwiązane z administracją, grzecznie odmówi.

    Bezpieczeństwo: urzędnik, który nic o Tobie nie wie

    Ministerstwo podkreśla kluczową rzecz: Asystent jest anonimowy. To oznacza, że w trakcie czatu bot nie ma dostępu do Twoich danych zaszytych w mObywatelu. Nie widzi Twojego PESEL-u, nie wie, jakie masz recepty, ani ile mandatu dostałeś wczoraj. Nie odpowie więc na pytania o Twoją konkretną sytuację prawną, ale wytłumaczy ogólne zasady i funkcje aplikacji.

    To bezpieczne podejście – model nie uczy się na naszych prywatnych danych, a rozmowy są poufne. Mimo to resort zaleca, by w oknie czatu nie wpisywać danych wrażliwych.

    Wdrożenie PLLuM do aplikacji, którą w kieszeni ma ponad 10 milionów Polaków, to jeden z największych testów polskiej sztucznej inteligencji w historii. Warto zaktualizować aplikację i sprawdzić, jak nasz cyfrowy urzędnik radzi sobie w pracy.

    #Android #cyfryzacja #eUrząd #iOS #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #PLLuM #sztucznaInteligencja
  20. mObywatel wchodzi w 2026 rok z polskim AI

    Podczas gdy my szykowaliśmy się do sylwestra, Ministerstwo Cyfryzacji wcisnęło przycisk „Publikuj”. Do mObywatela trafiła właśnie najważniejsza, zapowiadana już przez nas nowość: Wirtualny Asystent. Co ciekawe, nie jest to kolejna nakładka na ChatGPT, ale rozwiązanie oparte na rodzimym modelu językowym PLLuM.

    Jeśli do tej pory gubiliście się w gąszczu wniosków o dowód, dopłat do prądu czy zasad Karty Dużej Rodziny, rok 2026 przynosi rozwiązanie. Asystent AI, który do tej pory był testowany przez wąską grupę 5% użytkowników (beta), od Sylwestra ubiegłego roku jest dostępny dla każdego posiadacza aplikacji na iOS i Androida.

    Koniec z urzędniczym bełkotem? Od Sylwestra mObywatel przemówi ludzkim głosem dzięki AI

    PLLuM, a nie GPT

    To najważniejsza informacja z perspektywy technologicznej suwerenności. Sercem asystenta jest PLLuM (Polish Large Language Universal Model). Rząd zdecydował się na wdrożenie polskiego modelu, który został wytrenowany specyficznie na naszych tekstach urzędowych i prawnych. Dzięki temu bot ma „rozumieć” specyfikę polskiej biurokracji lepiej niż modele z Kalifornii. Jego zadanie jest proste: tłumaczyć urzędowy bełkot na ludzki język i prowadzić za rękę do odpowiedniego formularza w aplikacji.


    Co potrafi (a czego nie)?

    Asystent w mObywatelu to narzędzie zadaniowe, a nie towarzyskie. Ma sztywne ramy bezpieczeństwa. Pomoże: znaleźć wniosek, wytłumaczyć procedurę urzędową, wskazać, gdzie w aplikacji są Twoje punkty karne czy inne obecnej w niej funkcje i informacje.

    Natomiast Wirtualny Asystent w mObywatelu nie poda ci przepisu na żurek, nie sprawdzi pogody i nie napiszcie wypracowania dla dziecka. Jeśli zapytacie go o rzeczy niezwiązane z administracją, grzecznie odmówi.

    Bezpieczeństwo: urzędnik, który nic o Tobie nie wie

    Ministerstwo podkreśla kluczową rzecz: Asystent jest anonimowy. To oznacza, że w trakcie czatu bot nie ma dostępu do Twoich danych zaszytych w mObywatelu. Nie widzi Twojego PESEL-u, nie wie, jakie masz recepty, ani ile mandatu dostałeś wczoraj. Nie odpowie więc na pytania o Twoją konkretną sytuację prawną, ale wytłumaczy ogólne zasady i funkcje aplikacji.

    To bezpieczne podejście – model nie uczy się na naszych prywatnych danych, a rozmowy są poufne. Mimo to resort zaleca, by w oknie czatu nie wpisywać danych wrażliwych.

    Wdrożenie PLLuM do aplikacji, którą w kieszeni ma ponad 10 milionów Polaków, to jeden z największych testów polskiej sztucznej inteligencji w historii. Warto zaktualizować aplikację i sprawdzić, jak nasz cyfrowy urzędnik radzi sobie w pracy.

    #Android #cyfryzacja #eUrząd #iOS #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #PLLuM #sztucznaInteligencja
  21. mObywatel wchodzi w 2026 rok z polskim AI

    Podczas gdy my szykowaliśmy się do sylwestra, Ministerstwo Cyfryzacji wcisnęło przycisk „Publikuj”. Do mObywatela trafiła właśnie najważniejsza, zapowiadana już przez nas nowość: Wirtualny Asystent. Co ciekawe, nie jest to kolejna nakładka na ChatGPT, ale rozwiązanie oparte na rodzimym modelu językowym PLLuM.

    Jeśli do tej pory gubiliście się w gąszczu wniosków o dowód, dopłat do prądu czy zasad Karty Dużej Rodziny, rok 2026 przynosi rozwiązanie. Asystent AI, który do tej pory był testowany przez wąską grupę 5% użytkowników (beta), od Sylwestra ubiegłego roku jest dostępny dla każdego posiadacza aplikacji na iOS i Androida.

    Koniec z urzędniczym bełkotem? Od Sylwestra mObywatel przemówi ludzkim głosem dzięki AI

    PLLuM, a nie GPT

    To najważniejsza informacja z perspektywy technologicznej suwerenności. Sercem asystenta jest PLLuM (Polish Large Language Universal Model). Rząd zdecydował się na wdrożenie polskiego modelu, który został wytrenowany specyficznie na naszych tekstach urzędowych i prawnych. Dzięki temu bot ma „rozumieć” specyfikę polskiej biurokracji lepiej niż modele z Kalifornii. Jego zadanie jest proste: tłumaczyć urzędowy bełkot na ludzki język i prowadzić za rękę do odpowiedniego formularza w aplikacji.


    Co potrafi (a czego nie)?

    Asystent w mObywatelu to narzędzie zadaniowe, a nie towarzyskie. Ma sztywne ramy bezpieczeństwa. Pomoże: znaleźć wniosek, wytłumaczyć procedurę urzędową, wskazać, gdzie w aplikacji są Twoje punkty karne czy inne obecnej w niej funkcje i informacje.

    Natomiast Wirtualny Asystent w mObywatelu nie poda ci przepisu na żurek, nie sprawdzi pogody i nie napiszcie wypracowania dla dziecka. Jeśli zapytacie go o rzeczy niezwiązane z administracją, grzecznie odmówi.

    Bezpieczeństwo: urzędnik, który nic o Tobie nie wie

    Ministerstwo podkreśla kluczową rzecz: Asystent jest anonimowy. To oznacza, że w trakcie czatu bot nie ma dostępu do Twoich danych zaszytych w mObywatelu. Nie widzi Twojego PESEL-u, nie wie, jakie masz recepty, ani ile mandatu dostałeś wczoraj. Nie odpowie więc na pytania o Twoją konkretną sytuację prawną, ale wytłumaczy ogólne zasady i funkcje aplikacji.

    To bezpieczne podejście – model nie uczy się na naszych prywatnych danych, a rozmowy są poufne. Mimo to resort zaleca, by w oknie czatu nie wpisywać danych wrażliwych.

    Wdrożenie PLLuM do aplikacji, którą w kieszeni ma ponad 10 milionów Polaków, to jeden z największych testów polskiej sztucznej inteligencji w historii. Warto zaktualizować aplikację i sprawdzić, jak nasz cyfrowy urzędnik radzi sobie w pracy.

    #Android #cyfryzacja #eUrząd #iOS #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #PLLuM #sztucznaInteligencja
  22. mObywatel wchodzi w 2026 rok z polskim AI

    Podczas gdy my szykowaliśmy się do sylwestra, Ministerstwo Cyfryzacji wcisnęło przycisk „Publikuj”. Do mObywatela trafiła właśnie najważniejsza, zapowiadana już przez nas nowość: Wirtualny Asystent. Co ciekawe, nie jest to kolejna nakładka na ChatGPT, ale rozwiązanie oparte na rodzimym modelu językowym PLLuM.

    Jeśli do tej pory gubiliście się w gąszczu wniosków o dowód, dopłat do prądu czy zasad Karty Dużej Rodziny, rok 2026 przynosi rozwiązanie. Asystent AI, który do tej pory był testowany przez wąską grupę 5% użytkowników (beta), od Sylwestra ubiegłego roku jest dostępny dla każdego posiadacza aplikacji na iOS i Androida.

    Koniec z urzędniczym bełkotem? Od Sylwestra mObywatel przemówi ludzkim głosem dzięki AI

    PLLuM, a nie GPT

    To najważniejsza informacja z perspektywy technologicznej suwerenności. Sercem asystenta jest PLLuM (Polish Large Language Universal Model). Rząd zdecydował się na wdrożenie polskiego modelu, który został wytrenowany specyficznie na naszych tekstach urzędowych i prawnych. Dzięki temu bot ma „rozumieć” specyfikę polskiej biurokracji lepiej niż modele z Kalifornii. Jego zadanie jest proste: tłumaczyć urzędowy bełkot na ludzki język i prowadzić za rękę do odpowiedniego formularza w aplikacji.


    Co potrafi (a czego nie)?

    Asystent w mObywatelu to narzędzie zadaniowe, a nie towarzyskie. Ma sztywne ramy bezpieczeństwa. Pomoże: znaleźć wniosek, wytłumaczyć procedurę urzędową, wskazać, gdzie w aplikacji są Twoje punkty karne czy inne obecnej w niej funkcje i informacje.

    Natomiast Wirtualny Asystent w mObywatelu nie poda ci przepisu na żurek, nie sprawdzi pogody i nie napiszcie wypracowania dla dziecka. Jeśli zapytacie go o rzeczy niezwiązane z administracją, grzecznie odmówi.

    Bezpieczeństwo: urzędnik, który nic o Tobie nie wie

    Ministerstwo podkreśla kluczową rzecz: Asystent jest anonimowy. To oznacza, że w trakcie czatu bot nie ma dostępu do Twoich danych zaszytych w mObywatelu. Nie widzi Twojego PESEL-u, nie wie, jakie masz recepty, ani ile mandatu dostałeś wczoraj. Nie odpowie więc na pytania o Twoją konkretną sytuację prawną, ale wytłumaczy ogólne zasady i funkcje aplikacji.

    To bezpieczne podejście – model nie uczy się na naszych prywatnych danych, a rozmowy są poufne. Mimo to resort zaleca, by w oknie czatu nie wpisywać danych wrażliwych.

    Wdrożenie PLLuM do aplikacji, którą w kieszeni ma ponad 10 milionów Polaków, to jeden z największych testów polskiej sztucznej inteligencji w historii. Warto zaktualizować aplikację i sprawdzić, jak nasz cyfrowy urzędnik radzi sobie w pracy.

    #Android #cyfryzacja #eUrząd #iOS #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #PLLuM #sztucznaInteligencja
  23. No i powrót do domu. Trochę z przygodami:
    - awaria systemu obsługi pasażerów na lotnisku w Szarm,

    - lot opóźniony o 50 minut,

    - z tego co widziałem na FR24, to samolot od razu kierował się na Kraków a nie Katowice, chyba z powodu pogody. Na szczęście wylądował w Katowicach.

    - pizgawica w Katowicach

    - śnieg na drodze (S1/88) i nie dość dobre warunki do jazdy

    - tuż przed Wrocławiem na playliście, randomowo, włączyła się piosenka „Długość dźwięku samotności“ i razem z córką śpiewaliśmy ją na głos z Rojkiem. I w takim nastroju wjechaliśmy do Wrocławia. 😎

    - w drodze eksperymentów i spędzaniu świąt (Wielkanoc/Boże Narodzenie) w różnych miejscach (polskie góry, Paryż, teraz Egipt) stwierdzam, że nie mam zamiaru uczestniczenia w ogólnopolskim „biegu po sraczkę“ i szykowaniu się do festiwalu obżarstwa.

    Paszport/dowód osobisty w dłoń i… Leeeecimy! 🛫

    Muszę coś wymyślić na Wielkanoc, bo następne Boże Narodzenie + Sylwester pewnie znów w Egipcie.

    #wakacje #Bożena_Rodzenie #zrozmyślańprzyśniadaniu

  24. Nowe karty pokładowe w Apple Wallet to już nie tylko USA. Lufthansa wkrótce dołączy do listy

    Pamiętacie nowości w Apple Wallet, które przyniósł system iOS 26? Interaktywne bilety lotnicze z podglądem mapy terminala i śledzeniem bagażu w końcu wychodzą poza rynek amerykański. To świetna wiadomość dla Polaków, bo na liście oczekujących jest gigant operujący również na naszym niebie.

    Do tej pory z pełni możliwości nowych kart pokładowych (tzw. Rich Boarding Passes) cieszyli się głównie pasażerowie United i Delta. Ostatnio, jak informują amerykańskie media, do tego grona dołączyły właśnie linie Southwest Airlines.

    Co potrafi taki bilet?

    Zwykła karta w Wallet to po prostu kod QR i numer miejsca, to mamy od dawna. Nowy standard w iOS 26 zmienia bilet w centrum dowodzenia podróżą z następującymi funkcjami:

    • Live Activities: status lotu na żywo na ekranie blokady (bez dodatkowych aplikacji).
    • Mapy lotnisk: wbudowany podgląd terminala, który pomaga trafić do bramki.
    • Śledzenie bagażu: integracja z systemem Find My (dla walizek z AirTag) lub systemem linii lotniczej bezpośrednio w widoku biletu.

    Nadchodzi Lufthansa

    Dla nas najważniejsza jest jednak lista przewoźników, którzy zadeklarowali wdrożenie tego standardu „wkrótce”. Znajduje się na niej Lufthansa Group. Oznacza to, że lada moment podróżując z Warszawy, Krakowa czy Gdańska (przez Frankfurt lub Monachium), skorzystamy z tych samych wygód, co pasażerowie w USA.

    Na liście oczekujących są też m.in. Air Canada, Qantas i Virgin Australia. O PLL LOT na razie cisza, ale skoro standard przyjmuje się w Europie, to być może i nasz narodowy przewoźnik wkrótce zaktualizuje swoje systemy.

    (Prawie) wszystko o iOS/iPadOS 26

    #AppleWallet #biletyLotnicze #iOS26 #kartyPokładowe #LiveActivities #Lufthansa #podróże
  25. Nowe karty pokładowe w Apple Wallet to już nie tylko USA. Lufthansa wkrótce dołączy do listy

    Pamiętacie nowości w Apple Wallet, które przyniósł system iOS 26? Interaktywne bilety lotnicze z podglądem mapy terminala i śledzeniem bagażu w końcu wychodzą poza rynek amerykański. To świetna wiadomość dla Polaków, bo na liście oczekujących jest gigant operujący również na naszym niebie.

    Do tej pory z pełni możliwości nowych kart pokładowych (tzw. Rich Boarding Passes) cieszyli się głównie pasażerowie United i Delta. Ostatnio, jak informują amerykańskie media, do tego grona dołączyły właśnie linie Southwest Airlines.

    Co potrafi taki bilet?

    Zwykła karta w Wallet to po prostu kod QR i numer miejsca, to mamy od dawna. Nowy standard w iOS 26 zmienia bilet w centrum dowodzenia podróżą z następującymi funkcjami:

    • Live Activities: status lotu na żywo na ekranie blokady (bez dodatkowych aplikacji).
    • Mapy lotnisk: wbudowany podgląd terminala, który pomaga trafić do bramki.
    • Śledzenie bagażu: integracja z systemem Find My (dla walizek z AirTag) lub systemem linii lotniczej bezpośrednio w widoku biletu.

    Nadchodzi Lufthansa

    Dla nas najważniejsza jest jednak lista przewoźników, którzy zadeklarowali wdrożenie tego standardu „wkrótce”. Znajduje się na niej Lufthansa Group. Oznacza to, że lada moment podróżując z Warszawy, Krakowa czy Gdańska (przez Frankfurt lub Monachium), skorzystamy z tych samych wygód, co pasażerowie w USA.

    Na liście oczekujących są też m.in. Air Canada, Qantas i Virgin Australia. O PLL LOT na razie cisza, ale skoro standard przyjmuje się w Europie, to być może i nasz narodowy przewoźnik wkrótce zaktualizuje swoje systemy.

    (Prawie) wszystko o iOS/iPadOS 26

    #AppleWallet #biletyLotnicze #iOS26 #kartyPokładowe #LiveActivities #Lufthansa #podróże
  26. Nowe karty pokładowe w Apple Wallet to już nie tylko USA. Lufthansa wkrótce dołączy do listy

    Pamiętacie nowości w Apple Wallet, które przyniósł system iOS 26? Interaktywne bilety lotnicze z podglądem mapy terminala i śledzeniem bagażu w końcu wychodzą poza rynek amerykański. To świetna wiadomość dla Polaków, bo na liście oczekujących jest gigant operujący również na naszym niebie.

    Do tej pory z pełni możliwości nowych kart pokładowych (tzw. Rich Boarding Passes) cieszyli się głównie pasażerowie United i Delta. Ostatnio, jak informują amerykańskie media, do tego grona dołączyły właśnie linie Southwest Airlines.

    Co potrafi taki bilet?

    Zwykła karta w Wallet to po prostu kod QR i numer miejsca, to mamy od dawna. Nowy standard w iOS 26 zmienia bilet w centrum dowodzenia podróżą z następującymi funkcjami:

    • Live Activities: status lotu na żywo na ekranie blokady (bez dodatkowych aplikacji).
    • Mapy lotnisk: wbudowany podgląd terminala, który pomaga trafić do bramki.
    • Śledzenie bagażu: integracja z systemem Find My (dla walizek z AirTag) lub systemem linii lotniczej bezpośrednio w widoku biletu.

    Nadchodzi Lufthansa

    Dla nas najważniejsza jest jednak lista przewoźników, którzy zadeklarowali wdrożenie tego standardu „wkrótce”. Znajduje się na niej Lufthansa Group. Oznacza to, że lada moment podróżując z Warszawy, Krakowa czy Gdańska (przez Frankfurt lub Monachium), skorzystamy z tych samych wygód, co pasażerowie w USA.

    Na liście oczekujących są też m.in. Air Canada, Qantas i Virgin Australia. O PLL LOT na razie cisza, ale skoro standard przyjmuje się w Europie, to być może i nasz narodowy przewoźnik wkrótce zaktualizuje swoje systemy.

    (Prawie) wszystko o iOS/iPadOS 26

    #AppleWallet #biletyLotnicze #iOS26 #kartyPokładowe #LiveActivities #Lufthansa #podróże
  27. Nowe karty pokładowe w Apple Wallet to już nie tylko USA. Lufthansa wkrótce dołączy do listy

    Pamiętacie nowości w Apple Wallet, które przyniósł system iOS 26? Interaktywne bilety lotnicze z podglądem mapy terminala i śledzeniem bagażu w końcu wychodzą poza rynek amerykański. To świetna wiadomość dla Polaków, bo na liście oczekujących jest gigant operujący również na naszym niebie.

    Do tej pory z pełni możliwości nowych kart pokładowych (tzw. Rich Boarding Passes) cieszyli się głównie pasażerowie United i Delta. Ostatnio, jak informują amerykańskie media, do tego grona dołączyły właśnie linie Southwest Airlines.

    Co potrafi taki bilet?

    Zwykła karta w Wallet to po prostu kod QR i numer miejsca, to mamy od dawna. Nowy standard w iOS 26 zmienia bilet w centrum dowodzenia podróżą z następującymi funkcjami:

    • Live Activities: status lotu na żywo na ekranie blokady (bez dodatkowych aplikacji).
    • Mapy lotnisk: wbudowany podgląd terminala, który pomaga trafić do bramki.
    • Śledzenie bagażu: integracja z systemem Find My (dla walizek z AirTag) lub systemem linii lotniczej bezpośrednio w widoku biletu.

    Nadchodzi Lufthansa

    Dla nas najważniejsza jest jednak lista przewoźników, którzy zadeklarowali wdrożenie tego standardu „wkrótce”. Znajduje się na niej Lufthansa Group. Oznacza to, że lada moment podróżując z Warszawy, Krakowa czy Gdańska (przez Frankfurt lub Monachium), skorzystamy z tych samych wygód, co pasażerowie w USA.

    Na liście oczekujących są też m.in. Air Canada, Qantas i Virgin Australia. O PLL LOT na razie cisza, ale skoro standard przyjmuje się w Europie, to być może i nasz narodowy przewoźnik wkrótce zaktualizuje swoje systemy.

    (Prawie) wszystko o iOS/iPadOS 26

    #AppleWallet #biletyLotnicze #iOS26 #kartyPokładowe #LiveActivities #Lufthansa #podróże
  28. Nowe karty pokładowe w Apple Wallet to już nie tylko USA. Lufthansa wkrótce dołączy do listy

    Pamiętacie nowości w Apple Wallet, które przyniósł system iOS 26? Interaktywne bilety lotnicze z podglądem mapy terminala i śledzeniem bagażu w końcu wychodzą poza rynek amerykański. To świetna wiadomość dla Polaków, bo na liście oczekujących jest gigant operujący również na naszym niebie.

    Do tej pory z pełni możliwości nowych kart pokładowych (tzw. Rich Boarding Passes) cieszyli się głównie pasażerowie United i Delta. Ostatnio, jak informują amerykańskie media, do tego grona dołączyły właśnie linie Southwest Airlines.

    Co potrafi taki bilet?

    Zwykła karta w Wallet to po prostu kod QR i numer miejsca, to mamy od dawna. Nowy standard w iOS 26 zmienia bilet w centrum dowodzenia podróżą z następującymi funkcjami:

    • Live Activities: status lotu na żywo na ekranie blokady (bez dodatkowych aplikacji).
    • Mapy lotnisk: wbudowany podgląd terminala, który pomaga trafić do bramki.
    • Śledzenie bagażu: integracja z systemem Find My (dla walizek z AirTag) lub systemem linii lotniczej bezpośrednio w widoku biletu.

    Nadchodzi Lufthansa

    Dla nas najważniejsza jest jednak lista przewoźników, którzy zadeklarowali wdrożenie tego standardu „wkrótce”. Znajduje się na niej Lufthansa Group. Oznacza to, że lada moment podróżując z Warszawy, Krakowa czy Gdańska (przez Frankfurt lub Monachium), skorzystamy z tych samych wygód, co pasażerowie w USA.

    Na liście oczekujących są też m.in. Air Canada, Qantas i Virgin Australia. O PLL LOT na razie cisza, ale skoro standard przyjmuje się w Europie, to być może i nasz narodowy przewoźnik wkrótce zaktualizuje swoje systemy.

    (Prawie) wszystko o iOS/iPadOS 26

    #AppleWallet #biletyLotnicze #iOS26 #kartyPokładowe #LiveActivities #Lufthansa #podróże
  29. @anedroid ja kod pisze w wybranym IDE (kate), a kompilację i podpisanie robię w terminalu za pomocą komend z pakietu android-platforms (wybrane sdk i programy typu adb, apksigner i gradlew do kompilacji). W ten sposób omijam korzystanie z #androidstudio ale niestety nie omijam licencji googla na które trza się zgodzić wykonując gradlew.
    Tutaj mam niedoskonałe repo z moją apką mobilną pisaną w #ionicframework
    https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app

    A tutaj skrypt którym kompiluję do apk, uprzednio tymczasowo stworzony projekt android za pomocą skryptów capacitor: https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app/scripts/android-builder.js

    Myślę że ciężko ominąć programy do kompilacji od google, chcąc bezproblemowo zainstalować apk na dowolnym androidzie.

  30. @anedroid ja kod pisze w wybranym IDE (kate), a kompilację i podpisanie robię w terminalu za pomocą komend z pakietu android-platforms (wybrane sdk i programy typu adb, apksigner i gradlew do kompilacji). W ten sposób omijam korzystanie z #androidstudio ale niestety nie omijam licencji googla na które trza się zgodzić wykonując gradlew.
    Tutaj mam niedoskonałe repo z moją apką mobilną pisaną w #ionicframework
    https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app

    A tutaj skrypt którym kompiluję do apk, uprzednio tymczasowo stworzony projekt android za pomocą skryptów capacitor: https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app/scripts/android-builder.js

    Myślę że ciężko ominąć programy do kompilacji od google, chcąc bezproblemowo zainstalować apk na dowolnym androidzie.