home.social

Search

210 results for “wgrav”

  1. Korzystam z Linuxa od około roku, konkretniej z systemu Pop!_OS 22.04 i główna rzecz, która według mnie może blokować rozprzestrzenianie się tego typu systemów (no oprócz zabugowanych aktualizacji - Pop 24.04 póki co nie działa zbyt dobrze) to brak widocznego, domyślnie aktywnego antywirusa.

    Wiem, że dla wielu informatyków czy ludzi zaawansowanych cyfrowo może to brzmieć niedorzecznie na Pingwinie, ale spójrzcie na to z innej strony. Całe życie ja i większość ludzi miało do czynienia z Windowsem - na nim Defender albo inne Avasty, AVG etc. dawały poczucie bezpieczeństwa. Później wszedł Android na telefony, a tam (nie pamiętam już od kiedy) Play Protect, który efektywnie lub nie - nieważne pokazuje ci po skanowaniu wspaniałą, zieloną informację że twój telefon jest bezpieczny, a więc także twoje informacje.
    Po latach używania tych systemów instalujesz zachwalanego Linuxa, a tu zdziwienie - nic cię nie chroni. Widać po sieci, że ludzie też szukają odpowiedzi gdzie znaleźć antywirusa i jak dostają komentarze, że najważniejsze to instalować z zaufanych źródeł aplikacje i zachować zdrowy rozsądek to często im nie wystarcza. Jest ClamAV, ale to już kilka dodatkowych kroków, które większość ludzi zniechęci. Szczególnie, że tak jak pisałem na Windowsie i Androidzie nie muszą robić nic tylko mają wgrane od razu, dwa kliknięcia i dostają informacje, że wszystko jest ok. Także nawet jeśli takie oprogramowanie jest niepotrzebne z praktycznego punktu widzenia to uważam, że jest to spora bariera psychologiczna.

    Chyba, że na innych dystrybucjach jest inaczej, chętnie się dowiem.

    #linux #popos

  2. Google ułatwia przesiadkę. Gemini zaimportuje twoje rozmowy z innych chatbotów

    Największą barierą przy zmianie asystenta opartego na sztucznej inteligencji jest utrata całego wypracowanego kontekstu. Google postanowiło usunąć tę przeszkodę.

    Firma właśnie ogłosiła wprowadzenie narzędzi, które pozwolą w prosty sposób przenieść nasze preferencje, wspomnienia oraz pełną historię czatów z konkurencyjnych aplikacji prosto do Gemini.

    Rynek AI jest dziś niezwykle nasycony, a użytkownicy szybko przywiązują się do jednego rozwiązania. Algorytm z czasem uczy się stylu pracy, zainteresowań i specyficznych potrzeb swojego rozmówcy. Rozpoczynanie tego procesu od nowa u innego dostawcy to często żmudne i zniechęcające zadanie. Gigant z Mountain View chce to zmienić za pomocą nowej funkcji importu, udostępnianej właśnie dla wszystkich prywatnych kont konsumenckich.

    Inteligentny transfer pamięci

    Proces przenoszenia danych został zaprojektowany z myślą o maksymalnej wygodzie. Aby przetransferować swoje preferencje, wystarczy wejść w ustawienia aplikacji Gemini i wybrać nową opcję importu. System wygeneruje specjalny monit (prompt), który należy skopiować i wkleić w naszym dotychczasowym narzędziu. Gdy konkurencyjna aplikacja wygeneruje podsumowanie naszych preferencji, wystarczy przenieść tę odpowiedź z powrotem do Gemini.

    Oprogramowanie Google natychmiast przeanalizuje te informacje i bezpiecznie zapisze je w swoim systemie. Dzięki temu asystent od razu będzie wiedział, czym się interesujemy czy nad czym zazwyczaj pracujemy, całkowicie omijając etap uczenia maszyny naszych nawyków od zera.

    Pełne archiwum w jednym miejscu

    Samo przeniesienie ogólnych preferencji to jednak dopiero początek. Funkcja Personal Intelligence w Gemini potrafi już integrować informacje z usług takich jak Gmail czy Zdjęcia, a teraz zyska dostęp również do naszych starszych konwersacji z innych platform. Wraz z importem pamięci, Google udostępnia możliwość wgrania pełnej historii czatów.

    Użytkownik może pobrać swoje dane od innego dostawcy w formie pliku ZIP, a następnie wgrać je bezpośrednio do Gemini. System zaindeksuje te rozmowy, pozwalając na ich przeszukiwanie i płynne kontynuowanie przerwanych wątków. To idealne rozwiązanie, jeśli wcześniej planowaliśmy wyjazd czy pracowaliśmy nad złożonym projektem w innym oknie i chcemy wznowić pracę w nowym środowisku.

    Aby podkreślić tę ewolucję, Google modyfikuje również nazewnictwo w samej aplikacji – dotychczasowa zakładka „przeszłe czaty” zmienia nazwę na po prostu „pamięć”. To świetny ruch strategiczny, który ma na celu przejęcie użytkowników zmęczonych dotychczasowymi rozwiązaniami, oferując im miękkie lądowanie i gotowy do pracy ekosystem.

    Google Translate wprowadza tłumaczenie w czasie rzeczywistym na iOS

    #ChatGPTAlternatywa #GeminiPamięć #GoogleGeminiNowości #historiaCzatówGemini #importCzatówAI #personalizacjaAI #przenoszenieDanychAI #przesiadkaNaGemini
  3. Google ułatwia przesiadkę. Gemini zaimportuje twoje rozmowy z innych chatbotów

    Największą barierą przy zmianie asystenta opartego na sztucznej inteligencji jest utrata całego wypracowanego kontekstu. Google postanowiło usunąć tę przeszkodę.

    Firma właśnie ogłosiła wprowadzenie narzędzi, które pozwolą w prosty sposób przenieść nasze preferencje, wspomnienia oraz pełną historię czatów z konkurencyjnych aplikacji prosto do Gemini.

    Rynek AI jest dziś niezwykle nasycony, a użytkownicy szybko przywiązują się do jednego rozwiązania. Algorytm z czasem uczy się stylu pracy, zainteresowań i specyficznych potrzeb swojego rozmówcy. Rozpoczynanie tego procesu od nowa u innego dostawcy to często żmudne i zniechęcające zadanie. Gigant z Mountain View chce to zmienić za pomocą nowej funkcji importu, udostępnianej właśnie dla wszystkich prywatnych kont konsumenckich.

    Inteligentny transfer pamięci

    Proces przenoszenia danych został zaprojektowany z myślą o maksymalnej wygodzie. Aby przetransferować swoje preferencje, wystarczy wejść w ustawienia aplikacji Gemini i wybrać nową opcję importu. System wygeneruje specjalny monit (prompt), który należy skopiować i wkleić w naszym dotychczasowym narzędziu. Gdy konkurencyjna aplikacja wygeneruje podsumowanie naszych preferencji, wystarczy przenieść tę odpowiedź z powrotem do Gemini.

    Oprogramowanie Google natychmiast przeanalizuje te informacje i bezpiecznie zapisze je w swoim systemie. Dzięki temu asystent od razu będzie wiedział, czym się interesujemy czy nad czym zazwyczaj pracujemy, całkowicie omijając etap uczenia maszyny naszych nawyków od zera.

    Pełne archiwum w jednym miejscu

    Samo przeniesienie ogólnych preferencji to jednak dopiero początek. Funkcja Personal Intelligence w Gemini potrafi już integrować informacje z usług takich jak Gmail czy Zdjęcia, a teraz zyska dostęp również do naszych starszych konwersacji z innych platform. Wraz z importem pamięci, Google udostępnia możliwość wgrania pełnej historii czatów.

    Użytkownik może pobrać swoje dane od innego dostawcy w formie pliku ZIP, a następnie wgrać je bezpośrednio do Gemini. System zaindeksuje te rozmowy, pozwalając na ich przeszukiwanie i płynne kontynuowanie przerwanych wątków. To idealne rozwiązanie, jeśli wcześniej planowaliśmy wyjazd czy pracowaliśmy nad złożonym projektem w innym oknie i chcemy wznowić pracę w nowym środowisku.

    Aby podkreślić tę ewolucję, Google modyfikuje również nazewnictwo w samej aplikacji – dotychczasowa zakładka „przeszłe czaty” zmienia nazwę na po prostu „pamięć”. To świetny ruch strategiczny, który ma na celu przejęcie użytkowników zmęczonych dotychczasowymi rozwiązaniami, oferując im miękkie lądowanie i gotowy do pracy ekosystem.

    Google Translate wprowadza tłumaczenie w czasie rzeczywistym na iOS

    #ChatGPTAlternatywa #GeminiPamięć #GoogleGeminiNowości #historiaCzatówGemini #importCzatówAI #personalizacjaAI #przenoszenieDanychAI #przesiadkaNaGemini
  4. Bogacze wymazali swoje miasto z Google Maps. Youtuber użył drona, by zepsuć im szyki

    W 2008 roku najbogatsi mieszkańcy North Oaks w Minnesocie zmusili Google do usunięcia ich miasta z usługi Street View, tworząc cyfrową twierdzę nie do zdobycia.

    Prawie dwie dekady później pewien youtuber znalazł technologiczną i prawną lukę, by na kilka dni zrujnować ich starannie strzeżoną prywatność. Ten niecodzienny eksperyment obnaża brutalną prawdę o tym, kto dziś ma prawo do bycia niewidzialnym.

    North Oaks to unikalny punkt na mapie Stanów Zjednoczonych. To jedyne miasto w kraju, którego nie znajdziecie na Google Maps Street View. Miejscowość jest domem dla prezesów potężnych korporacji i wpływowych polityków, a jej fenomen polega na specyficznym prawie własności. W przeciwieństwie do standardowych miast, gdzie ulice należą do samorządu, w North Oaks działka każdego właściciela sięga aż do samego środka drogi.

    W praktyce oznacza to, że w mieście nie istnieje żaden teren publiczny. Kiedy w 2008 roku samochody Google wjechały do miasta, by zrobić zdjęcia, mieszkańcy natychmiast zagrozili gigantowi pozwem za wtargnięcie na teren prywatny. Google skapitulowało i wymazało North Oaks ze swoich serwerów.

    Dronem ponad prawem własności

    YouTube’owy dokumentalista Chris Parr postanowił rzucić wyzwanie temu status quo. Wykorzystał fascynującą anomalię amerykańskiego prawa: chociaż ziemia może być w 100 procentach prywatna, to przestrzeń powietrzna nad nią zarządzana jest centralnie przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA).

    Parr opracował banalnie prosty plan. Jako zarejestrowany pilot drona, startował z legalnych, publicznych poboczy tuż za granicami miasta. Kierował drona w przestrzeń powietrzną nad North Oaks, całkowicie legalnie omijając zakaz wstępu na prywatne drogi. Gdy zabrakło mu zasięgu, zamieścił ogłoszenie na Craigslist, prosząc o oficjalne „zaproszenie” do miasta (lokalne prawo pozwala na wjazd tylko autoryzowanym gościom). Dzięki pomocy jednej z mieszkanek wszedł do lokalnego parku i stamtąd dokończył dzieła.

    Prywatność jako dobro luksusowe

    Parr zmontował swoje nagrania z powietrza i wgrał je do systemu Google Maps jako zdjęcia sferyczne użytkownika. Przez kilka dni North Oaks znowu oficjalnie istniało w internecie. Sielanka nie trwała jednak długo. Rozpoczęła się zmasowana akcja zgłaszania i flagowania materiałów, a sam twórca otrzymał pismo od kancelarii prawnej reprezentującej stowarzyszenie mieszkańców z jasnym przekazem: „Nie wracaj tu więcej”. Ostatecznie ujęcia z drona zniknęły z map.

    Eksperyment youtubera odbił się jednak szerokim echem i sprowokował ważną dyskusję. Żyjemy w świecie, w którym szary obywatel jest nieustannie rejestrowany przez kamery, a jego dane są bezlitośnie analizowane przez wielkie korporacje i brokerów danych. Przypadek North Oaks dobitnie pokazuje, że absolutna prywatność nadal istnieje – pod warunkiem, że stać cię na kupno własnej drogi i wynajęcie armii prawników.

    #ChrisParrYouTube #dronyPrawo #googleMaps #GoogleStreetView #luksusoweOsiedlaUSA #NorthOaks #ochronaDanych #prywatnośćWInternecie #przestrzeńPowietrznaDrony
  5. Kupiłeś najtańszego Maca? Szykuj się na łatkę. Apple wypuszcza macOS 26.3.2 wyłącznie dla MacBooka Neo

    Klienci, którzy odbiorą swoje nowe, wycenione na kwotę od 2999 zł MacBooki Neo, od razu będą musieli uzbroić się w cierpliwość.

    Apple udostępniło właśnie pierwszą aktualizację oprogramowania, która jest przeznaczona wyłącznie dla tego debiutującego na rynku komputera.

    W sieci pojawiła się właśnie aktualizacja systemu macOS Tahoe oznaczona numerem 26.3.2. Jest ona dostępna w trybie OTA (over-the-air), ale próżno jej szukać na starszych maszynach – pliki instalacyjne przygotowano wyłącznie dla debiutującego na rynku MacBooka Neo.

    MacBook Neo – najtańszy MacBook w historii Apple?

    Poprawki na dzień dobry

    Oficjalne notatki dołączone do wydania są niezwykle lakoniczne. Według firmy z Cupertino łatka skupia się wyłącznie na poprawkach błędów. Oznacza to, że użytkownicy, którzy kupili tego wycenianego w Polsce na 2999 zł budżetowego laptopa Apple, już po pierwszym wyciągnięciu z pudełka i wstępnej konfiguracji zostaną poproszeni o zainstalowanie systemowej poprawki.

    Wypuszczanie aktualizacji typu „Day One” to w branży technologicznej standard, zwłaszcza przy debiucie zupełnie nowej linii sprzętowej. Pozwala to na wyeliminowanie niedociągnięć wykrytych między momentem wgrania systemu w fabryce a ostatecznym dostarczeniem urządzenia do rąk klienta.

    Czekając na macOS 26.4

    Podczas gdy nowi posiadacze MacBooków Neo będą łatać swoje systemy, pozostali użytkownicy komputerów z logo nadgryzionego jabłka muszą poczekać na większą paczkę nowości. Jak informuje 9to5Mac, Apple przygotowuje się do premiery pełnoprawnej aktualizacji macOS 26.4.

    Nowa wersja systemu przyniesie szereg nowych funkcji, odświeżoną paczkę emoji oraz udostępni wszystkim użytkownikom Maców specjalne tapety marketingowe, które do tej pory były ekskluzywnym dodatkiem zarezerwowanym tylko dla najtańszego modelu Neo.

    #aktualizacjaApple #aktualizacjaMacOSTahoe #błędyMacBookNeo #MacBookNeo2026 #macOS2632 #macOS264Nowości #taniMacBookNeoCena
  6. Kupiłeś najtańszego Maca? Szykuj się na łatkę. Apple wypuszcza macOS 26.3.2 wyłącznie dla MacBooka Neo

    Klienci, którzy odbiorą swoje nowe, wycenione na kwotę od 2999 zł MacBooki Neo, od razu będą musieli uzbroić się w cierpliwość.

    Apple udostępniło właśnie pierwszą aktualizację oprogramowania, która jest przeznaczona wyłącznie dla tego debiutującego na rynku komputera.

    W sieci pojawiła się właśnie aktualizacja systemu macOS Tahoe oznaczona numerem 26.3.2. Jest ona dostępna w trybie OTA (over-the-air), ale próżno jej szukać na starszych maszynach – pliki instalacyjne przygotowano wyłącznie dla debiutującego na rynku MacBooka Neo.

    MacBook Neo – najtańszy MacBook w historii Apple?

    Poprawki na dzień dobry

    Oficjalne notatki dołączone do wydania są niezwykle lakoniczne. Według firmy z Cupertino łatka skupia się wyłącznie na poprawkach błędów. Oznacza to, że użytkownicy, którzy kupili tego wycenianego w Polsce na 2999 zł budżetowego laptopa Apple, już po pierwszym wyciągnięciu z pudełka i wstępnej konfiguracji zostaną poproszeni o zainstalowanie systemowej poprawki.

    Wypuszczanie aktualizacji typu „Day One” to w branży technologicznej standard, zwłaszcza przy debiucie zupełnie nowej linii sprzętowej. Pozwala to na wyeliminowanie niedociągnięć wykrytych między momentem wgrania systemu w fabryce a ostatecznym dostarczeniem urządzenia do rąk klienta.

    Czekając na macOS 26.4

    Podczas gdy nowi posiadacze MacBooków Neo będą łatać swoje systemy, pozostali użytkownicy komputerów z logo nadgryzionego jabłka muszą poczekać na większą paczkę nowości. Jak informuje 9to5Mac, Apple przygotowuje się do premiery pełnoprawnej aktualizacji macOS 26.4.

    Nowa wersja systemu przyniesie szereg nowych funkcji, odświeżoną paczkę emoji oraz udostępni wszystkim użytkownikom Maców specjalne tapety marketingowe, które do tej pory były ekskluzywnym dodatkiem zarezerwowanym tylko dla najtańszego modelu Neo.

    #aktualizacjaApple #aktualizacjaMacOSTahoe #błędyMacBookNeo #MacBookNeo2026 #macOS2632 #macOS264Nowości #taniMacBookNeoCena
  7. Huawei Watch GT Runner 2 debiutuje w Polsce. Smartwatch dla biegaczy z tytanową kopertą

    Huawei wprowadza na polski rynek drugą generację swojego sportowego smartwatcha.

    Model Watch GT Runner 2 kusi tytanową kopertą, bardzo jasnym ekranem i zaawansowanym trybem maratońskim, przy tworzeniu którego pomagał sam Eliud Kipchoge. Sprawdzamy, co dokładnie oferuje ten sprzęt i ile trzeba za niego zapłacić na start.

    Nowy zegarek Huawei to sprzęt zbudowany z myślą o osobach, które nie oszczędzają elektroniki w terenie. Kopertę o średnicy 43,5 mm wykonano z tytanu klasy lotniczej, a ekran pokryto odpornym szkłem Kunlun Glass. Urządzenie może pochwalić się normą szczelności IP69, która chroni sprzęt przed pyłem i silnymi strumieniami wody. Zegarek jest przy tym bardzo lekki – waży zaledwie 43,5 g (wraz z paskiem) i ma grubość 10,7 mm.

    Wyświetlacz to 1,32-calowy panel AMOLED o rozdzielczości 466 × 466 pikseli. Producent deklaruje jasność maksymalną na poziomie aż 3000 nitów, co powinno gwarantować idealną czytelność nawet w pełnym, ostrym słońcu.

    Bieganie z cyfrowym trenerem

    Największym asem w rękawie modelu GT Runner 2 mają być funkcje sportowe (jest ich ponad 100), ze szczególnym naciskiem na bieganie. Huawei chwali się inteligentnym trybem maratonu, który analizuje dane użytkownika już po jednym treningu i układa spersonalizowany plan pod konkretny dystans. Co ciekawe, funkcje te kalibrowano we współpracy z elitarną grupą NN Running Team, w tym z legendarnym maratończykiem Eliudem Kipchoge.

    Podczas zawodów zegarek może pełnić rolę „cyfrowego pacemakera”, prowadząc biegacza w oparciu o wyznaczone tempo lub tętno. Jeśli chodzi o nawigację, sprzęt korzysta z dwuzakresowego GPS-a oraz 6-systemowego układu GNSS. Zegarek pozwala też na wgranie tras do pamięci i korzystanie z nawigacji offline. Bateria ma wystarczyć na 32 godziny ciągłego śledzenia z GPS lub do 14 dni typowego, oszczędniejszego użytkowania.

    Zdrowie, wsparcie dla iPhone’a i NFC

    Poza bieganiem zegarek monitoruje również inne aktywności, w tym grę w golfa (ponad 17 tysięcy wgranych map pól). Producent zadbał również o klasę wodoszczelności 5 ATM, która pozwala bezpiecznie pływać i korzystać z zegarka podczas nurkowania rekreacyjnego. Na pokładzie znalazł się też system TruSense, który mierzy tętno, saturację krwi (SpO2) i analizuje jakość snu. Użytkownicy mogą również wykonać pomiar EKG prosto z nadgarstka.

    Warto wyraźnie zaznaczyć, że smartwatch współpracuje zarówno ze smartfonami z Androidem, jak i z iPhone’em. Huawei nie zapomniało o kluczowych funkcjach „miejskich” – urządzenie pozwala na odbieranie połączeń głosowych oraz korzystanie z płatności zbliżeniowych NFC (ale są one realizowane w inny sposób, niż za pośrednictwem Apple Pay czy Google Pay).

    Ceny i promocja na start

    Oficjalna, rekomendowana cena modelu Huawei Watch GT Runner 2 została ustalona na 1699 zł. Producent przygotował jednak ofertę premierową – osoby, które zdecydują się na zakup między 9 marca a 12 kwietnia 2026 roku, zapłacą o 200 zł mniej (czyli 1499 zł).

    Dodatkowo do każdego zegarka dodawana jest darmowa ochrona ekranu na 12 miesięcy oraz 3-miesięczna subskrypcja usługi HUAWEI Health+. Zegarki będą dostępne u największych operatorów i w popularnych elektromarketach. W oficjalnym sklepie producenta (huawei.pl) pojawiła się także ekskluzywna wersja „Color Edition” z dodatkowym paskiem, wyceniona w promocji również na 1499 zł (standardowo 1749 zł).

    Apple Pay vs Google Pay

    #cenaHuaweiWatchGTRunner2 #EliudKipchogeNNRunningTeam #HUAWEIWATCHGTRunner2 #nawigacjaOfflineSmartwatch #premieraHuawei #smartwatchDoIPhoneA #smartwatchSportowy2026 #zegarekDlaBiegacza #zegarekZEKGINFC
  8. Huawei Watch GT Runner 2 debiutuje w Polsce. Smartwatch dla biegaczy z tytanową kopertą

    Huawei wprowadza na polski rynek drugą generację swojego sportowego smartwatcha.

    Model Watch GT Runner 2 kusi tytanową kopertą, bardzo jasnym ekranem i zaawansowanym trybem maratońskim, przy tworzeniu którego pomagał sam Eliud Kipchoge. Sprawdzamy, co dokładnie oferuje ten sprzęt i ile trzeba za niego zapłacić na start.

    Nowy zegarek Huawei to sprzęt zbudowany z myślą o osobach, które nie oszczędzają elektroniki w terenie. Kopertę o średnicy 43,5 mm wykonano z tytanu klasy lotniczej, a ekran pokryto odpornym szkłem Kunlun Glass. Urządzenie może pochwalić się normą szczelności IP69, która chroni sprzęt przed pyłem i silnymi strumieniami wody. Zegarek jest przy tym bardzo lekki – waży zaledwie 43,5 g (wraz z paskiem) i ma grubość 10,7 mm.

    Wyświetlacz to 1,32-calowy panel AMOLED o rozdzielczości 466 × 466 pikseli. Producent deklaruje jasność maksymalną na poziomie aż 3000 nitów, co powinno gwarantować idealną czytelność nawet w pełnym, ostrym słońcu.

    Bieganie z cyfrowym trenerem

    Największym asem w rękawie modelu GT Runner 2 mają być funkcje sportowe (jest ich ponad 100), ze szczególnym naciskiem na bieganie. Huawei chwali się inteligentnym trybem maratonu, który analizuje dane użytkownika już po jednym treningu i układa spersonalizowany plan pod konkretny dystans. Co ciekawe, funkcje te kalibrowano we współpracy z elitarną grupą NN Running Team, w tym z legendarnym maratończykiem Eliudem Kipchoge.

    Podczas zawodów zegarek może pełnić rolę „cyfrowego pacemakera”, prowadząc biegacza w oparciu o wyznaczone tempo lub tętno. Jeśli chodzi o nawigację, sprzęt korzysta z dwuzakresowego GPS-a oraz 6-systemowego układu GNSS. Zegarek pozwala też na wgranie tras do pamięci i korzystanie z nawigacji offline. Bateria ma wystarczyć na 32 godziny ciągłego śledzenia z GPS lub do 14 dni typowego, oszczędniejszego użytkowania.

    Zdrowie, wsparcie dla iPhone’a i NFC

    Poza bieganiem zegarek monitoruje również inne aktywności, w tym grę w golfa (ponad 17 tysięcy wgranych map pól). Producent zadbał również o klasę wodoszczelności 5 ATM, która pozwala bezpiecznie pływać i korzystać z zegarka podczas nurkowania rekreacyjnego. Na pokładzie znalazł się też system TruSense, który mierzy tętno, saturację krwi (SpO2) i analizuje jakość snu. Użytkownicy mogą również wykonać pomiar EKG prosto z nadgarstka.

    Warto wyraźnie zaznaczyć, że smartwatch współpracuje zarówno ze smartfonami z Androidem, jak i z iPhone’em. Huawei nie zapomniało o kluczowych funkcjach „miejskich” – urządzenie pozwala na odbieranie połączeń głosowych oraz korzystanie z płatności zbliżeniowych NFC (ale są one realizowane w inny sposób, niż za pośrednictwem Apple Pay czy Google Pay).

    Ceny i promocja na start

    Oficjalna, rekomendowana cena modelu Huawei Watch GT Runner 2 została ustalona na 1699 zł. Producent przygotował jednak ofertę premierową – osoby, które zdecydują się na zakup między 9 marca a 12 kwietnia 2026 roku, zapłacą o 200 zł mniej (czyli 1499 zł).

    Dodatkowo do każdego zegarka dodawana jest darmowa ochrona ekranu na 12 miesięcy oraz 3-miesięczna subskrypcja usługi HUAWEI Health+. Zegarki będą dostępne u największych operatorów i w popularnych elektromarketach. W oficjalnym sklepie producenta (huawei.pl) pojawiła się także ekskluzywna wersja „Color Edition” z dodatkowym paskiem, wyceniona w promocji również na 1499 zł (standardowo 1749 zł).

    Apple Pay vs Google Pay

    #cenaHuaweiWatchGTRunner2 #EliudKipchogeNNRunningTeam #HUAWEIWATCHGTRunner2 #nawigacjaOfflineSmartwatch #premieraHuawei #smartwatchDoIPhoneA #smartwatchSportowy2026 #zegarekDlaBiegacza #zegarekZEKGINFC
  9. ChatGPT wreszcie zacznie pisać w Twoim stylu. Wyciekły nowe, praktyczne funkcje

    Zbyt formalny ton, sztuczne przymiotniki i specyficzna struktura zdań – to główne powody, dla których teksty generowane przez sztuczną inteligencję można dziś rozpoznać na pierwszy rzut oka.

    Jak wynika z najnowszych przecieków, OpenAI przygotowuje się do wdrożenia funkcji, która ma ostatecznie rozwiązać ten problem. To jednak nie jedyna nowość, jaka czeka użytkowników ChatGPT.

    Informacje o nadchodzących zmianach w webowej wersji interfejsu ujawnił znany deweloper Tibor Blaho, który regularnie analizuje kod platformy OpenAI w poszukiwaniu nieopublikowanych nowości. Z udostępnionych przez niego zrzutów ekranu wynika, że twórcy ChatGPT pracują nad kilkoma narzędziami, które znacząco usprawnią codzienne przepływy pracy.

    OpenAI wdraża ChatGPT-5.3 Instant – AI nie będzie już „lać wody”

    Szablony, czyli koniec z „językiem AI”

    Najważniejszą z odkrytych funkcji jest narzędzie o nazwie „Utwórz szablon (Beta)”. Pozwoli ono użytkownikom na wgranie do systemu własnych próbek tekstów – na przykład autorskich e-maili, artykułów, raportów czy postów z mediów społecznościowych.

    Na podstawie dostarczonych materiałów ChatGPT stworzy stały szablon, do którego będzie się odwoływał przy kolejnych generacjach. Dzięki temu algorytm od razu dopasuje ton, zasób słownictwa, strukturę i specyficzny „głos” do preferencji użytkownika. To potężne ułatwienie, które eliminuje konieczność ciągłego, ręcznego poprawiania maszyny i wpisywania długich instrukcji (promptów) typu: „napisz to luźniej i zrezygnuj z przesadnego entuzjazmu”.

    Z przecieków wynika również, że blok edycji tekstu zostanie rozbudowany o dedykowane pola ułatwiające pisanie e-maili (Do, DW, UDW), pełnoekranowy tryb pisania oraz możliwość zapisywania wersji roboczych bezpośrednio do biblioteki plików w formacie Markdown.

    Z obrazka w wideo za jednym kliknięciem

    Druga, równie ciekawa nowość, dotyczy generowania multimediów. Na wygenerowanych przez ChatGPT obrazach ma pojawić się nowy przycisk „Animate” (Animuj).

    Jego działanie ma być maksymalnie uproszczone. Po kliknięciu w przycisk, system automatycznie przełączy się na narzędzie do tworzenia wideo, załączy wygenerowany wcześniej obraz jako plik referencyjny i samodzielnie uzupełni komendę wprawiającą go w ruch. Użytkownik otrzyma gotową animację bez konieczności ręcznego przechodzenia między trybami i wymyślania technicznych opisów ruchu kamery.

    Ponieważ obie funkcje zostały odnalezione w kodzie deweloperskiej wersji interfejsu, nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie OpenAI zdecyduje się na ich oficjalne, globalne wdrożenie.

    Kryzys wizerunkowy OpenAI po umowie z Pentagonem. Anthropic ułatwia przesiadkę na model Claude

    #AICopywriting #ChatGPTAnimate #ChatGPTNowości #generowanieWideoAI #klonowanieGłosuAI #OpenAIAktualizacje #szablonyChatGPT #TiborBlahoPrzecieki
  10. ChatGPT wreszcie zacznie pisać w Twoim stylu. Wyciekły nowe, praktyczne funkcje

    Zbyt formalny ton, sztuczne przymiotniki i specyficzna struktura zdań – to główne powody, dla których teksty generowane przez sztuczną inteligencję można dziś rozpoznać na pierwszy rzut oka.

    Jak wynika z najnowszych przecieków, OpenAI przygotowuje się do wdrożenia funkcji, która ma ostatecznie rozwiązać ten problem. To jednak nie jedyna nowość, jaka czeka użytkowników ChatGPT.

    Informacje o nadchodzących zmianach w webowej wersji interfejsu ujawnił znany deweloper Tibor Blaho, który regularnie analizuje kod platformy OpenAI w poszukiwaniu nieopublikowanych nowości. Z udostępnionych przez niego zrzutów ekranu wynika, że twórcy ChatGPT pracują nad kilkoma narzędziami, które znacząco usprawnią codzienne przepływy pracy.

    OpenAI wdraża ChatGPT-5.3 Instant – AI nie będzie już „lać wody”

    Szablony, czyli koniec z „językiem AI”

    Najważniejszą z odkrytych funkcji jest narzędzie o nazwie „Utwórz szablon (Beta)”. Pozwoli ono użytkownikom na wgranie do systemu własnych próbek tekstów – na przykład autorskich e-maili, artykułów, raportów czy postów z mediów społecznościowych.

    Na podstawie dostarczonych materiałów ChatGPT stworzy stały szablon, do którego będzie się odwoływał przy kolejnych generacjach. Dzięki temu algorytm od razu dopasuje ton, zasób słownictwa, strukturę i specyficzny „głos” do preferencji użytkownika. To potężne ułatwienie, które eliminuje konieczność ciągłego, ręcznego poprawiania maszyny i wpisywania długich instrukcji (promptów) typu: „napisz to luźniej i zrezygnuj z przesadnego entuzjazmu”.

    Z przecieków wynika również, że blok edycji tekstu zostanie rozbudowany o dedykowane pola ułatwiające pisanie e-maili (Do, DW, UDW), pełnoekranowy tryb pisania oraz możliwość zapisywania wersji roboczych bezpośrednio do biblioteki plików w formacie Markdown.

    Z obrazka w wideo za jednym kliknięciem

    Druga, równie ciekawa nowość, dotyczy generowania multimediów. Na wygenerowanych przez ChatGPT obrazach ma pojawić się nowy przycisk „Animate” (Animuj).

    Jego działanie ma być maksymalnie uproszczone. Po kliknięciu w przycisk, system automatycznie przełączy się na narzędzie do tworzenia wideo, załączy wygenerowany wcześniej obraz jako plik referencyjny i samodzielnie uzupełni komendę wprawiającą go w ruch. Użytkownik otrzyma gotową animację bez konieczności ręcznego przechodzenia między trybami i wymyślania technicznych opisów ruchu kamery.

    Ponieważ obie funkcje zostały odnalezione w kodzie deweloperskiej wersji interfejsu, nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie OpenAI zdecyduje się na ich oficjalne, globalne wdrożenie.

    Kryzys wizerunkowy OpenAI po umowie z Pentagonem. Anthropic ułatwia przesiadkę na model Claude

    #AICopywriting #ChatGPTAnimate #ChatGPTNowości #generowanieWideoAI #klonowanieGłosuAI #OpenAIAktualizacje #szablonyChatGPT #TiborBlahoPrzecieki
  11. Własne zasady remiksowania. YouTube Shorts dostaje wsparcie sztucznej inteligencji

    Tworzenie krótkich form wideo wchodzi na zupełnie nowy, generatywny poziom.

    Platforma Google rozpoczęła właśnie testy narzędzi, które pozwolą użytkownikom na niemal magiczne modyfikowanie cudzych materiałów za pomocą zaawansowanych algorytmów. Wygląda na to, że walka o uwagę widzów przenosi się na pole sztucznej inteligencji.

    Możliwość remiksowania i odpowiadania na cudze filmy to jeden z fundamentów popularności formatu Shorts. YouTube postanowił jednak pójść o krok dalej. W najnowszych testach, udostępnionych wąskiej grupie anglojęzycznych twórców, w menu „Remix” pojawiły się dwie zupełnie nowe, intrygujące opcje bazujące na generatywnej sztucznej inteligencji.

    „Dodaj obiekt” oraz „Wymyśl na nowo”

    Google oficjalnie wyjaśnia, jak dokładnie będą działać nowe narzędzia wspierające kreatywność użytkowników:

    • Dodaj obiekt (Add object): Funkcja ta pozwala na wstawienie wirtualnych elementów do istniejącej już sceny z oryginalnego filmu (maksymalnie na 8 sekund). Wystarczy wpisać odpowiednią komendę tekstową (prompt) lub skorzystać z sugerowanych opcji, a sztuczna inteligencja sprawnie wkomponuje nowy przedmiot w kadr.
    • Wymyśl na nowo (Reimagine): To znacznie potężniejsze narzędzie. Pozwala ono na wyciągnięcie pojedynczej klatki z oryginalnego wideo i przekształcenie jej w zupełnie nowy klip. Użytkownicy mogą kierować algorytmem za pomocą komend tekstowych, a nawet wgrać do dwóch własnych zdjęć referencyjnych, by nadać ostatecznemu materiałowi pożądany styl.

    Kontrowersyjny haczyk dla twórców

    Każdy nowy film stworzony przy użyciu tych wspomaganych sztuczną inteligencją narzędzi będzie posiadał wyraźny link prowadzący bezpośrednio do oryginalnego materiału, z którego zaczerpnięto kadr.

    Platforma daje oczywiście oryginalnym twórcom możliwość wypisania się z tego programu – mogą oni zablokować opcję przerabiania swoich filmów przez AI. Tu jednak pojawia się mały, dość kontrowersyjny haczyk: zablokowanie narzędzi AI oznacza jednoczesne wyłączenie możliwości tworzenia jakichkolwiek, nawet tych tradycyjnych remiksów danego wideo. Twórcy będą musieli więc wybrać: albo pełne otwarcie na kreatywność (i modyfikacje) społeczności, albo całkowita blokada materiału.

    Na ten moment nowości są testowane na małej grupie odbiorców. Jeśli jednak gigant uzna eksperyment za udany, wkrótce nasz strumień YouTube Shorts może zostać zalany kreatywnymi i całkowicie zaskakującymi przeróbkami znanych virali.

    YouTube w końcu na Apple Vision Pro. Google kazało czekać na to 2 lata

    #AIWideo #aktualizacjaYouTube #funkcjeTwórców #generatywneAI #remiksowanieWideo #socialMedia #sztucznaInteligencja #YouTubeShorts
  12. Własne zasady remiksowania. YouTube Shorts dostaje wsparcie sztucznej inteligencji

    Tworzenie krótkich form wideo wchodzi na zupełnie nowy, generatywny poziom.

    Platforma Google rozpoczęła właśnie testy narzędzi, które pozwolą użytkownikom na niemal magiczne modyfikowanie cudzych materiałów za pomocą zaawansowanych algorytmów. Wygląda na to, że walka o uwagę widzów przenosi się na pole sztucznej inteligencji.

    Możliwość remiksowania i odpowiadania na cudze filmy to jeden z fundamentów popularności formatu Shorts. YouTube postanowił jednak pójść o krok dalej. W najnowszych testach, udostępnionych wąskiej grupie anglojęzycznych twórców, w menu „Remix” pojawiły się dwie zupełnie nowe, intrygujące opcje bazujące na generatywnej sztucznej inteligencji.

    „Dodaj obiekt” oraz „Wymyśl na nowo”

    Google oficjalnie wyjaśnia, jak dokładnie będą działać nowe narzędzia wspierające kreatywność użytkowników:

    • Dodaj obiekt (Add object): Funkcja ta pozwala na wstawienie wirtualnych elementów do istniejącej już sceny z oryginalnego filmu (maksymalnie na 8 sekund). Wystarczy wpisać odpowiednią komendę tekstową (prompt) lub skorzystać z sugerowanych opcji, a sztuczna inteligencja sprawnie wkomponuje nowy przedmiot w kadr.
    • Wymyśl na nowo (Reimagine): To znacznie potężniejsze narzędzie. Pozwala ono na wyciągnięcie pojedynczej klatki z oryginalnego wideo i przekształcenie jej w zupełnie nowy klip. Użytkownicy mogą kierować algorytmem za pomocą komend tekstowych, a nawet wgrać do dwóch własnych zdjęć referencyjnych, by nadać ostatecznemu materiałowi pożądany styl.

    Kontrowersyjny haczyk dla twórców

    Każdy nowy film stworzony przy użyciu tych wspomaganych sztuczną inteligencją narzędzi będzie posiadał wyraźny link prowadzący bezpośrednio do oryginalnego materiału, z którego zaczerpnięto kadr.

    Platforma daje oczywiście oryginalnym twórcom możliwość wypisania się z tego programu – mogą oni zablokować opcję przerabiania swoich filmów przez AI. Tu jednak pojawia się mały, dość kontrowersyjny haczyk: zablokowanie narzędzi AI oznacza jednoczesne wyłączenie możliwości tworzenia jakichkolwiek, nawet tych tradycyjnych remiksów danego wideo. Twórcy będą musieli więc wybrać: albo pełne otwarcie na kreatywność (i modyfikacje) społeczności, albo całkowita blokada materiału.

    Na ten moment nowości są testowane na małej grupie odbiorców. Jeśli jednak gigant uzna eksperyment za udany, wkrótce nasz strumień YouTube Shorts może zostać zalany kreatywnymi i całkowicie zaskakującymi przeróbkami znanych virali.

    YouTube w końcu na Apple Vision Pro. Google kazało czekać na to 2 lata

    #AIWideo #aktualizacjaYouTube #funkcjeTwórców #generatywneAI #remiksowanieWideo #socialMedia #sztucznaInteligencja #YouTubeShorts
  13. Własne zasady remiksowania. YouTube Shorts dostaje wsparcie sztucznej inteligencji

    Tworzenie krótkich form wideo wchodzi na zupełnie nowy, generatywny poziom.

    Platforma Google rozpoczęła właśnie testy narzędzi, które pozwolą użytkownikom na niemal magiczne modyfikowanie cudzych materiałów za pomocą zaawansowanych algorytmów. Wygląda na to, że walka o uwagę widzów przenosi się na pole sztucznej inteligencji.

    Możliwość remiksowania i odpowiadania na cudze filmy to jeden z fundamentów popularności formatu Shorts. YouTube postanowił jednak pójść o krok dalej. W najnowszych testach, udostępnionych wąskiej grupie anglojęzycznych twórców, w menu „Remix” pojawiły się dwie zupełnie nowe, intrygujące opcje bazujące na generatywnej sztucznej inteligencji.

    „Dodaj obiekt” oraz „Wymyśl na nowo”

    Google oficjalnie wyjaśnia, jak dokładnie będą działać nowe narzędzia wspierające kreatywność użytkowników:

    • Dodaj obiekt (Add object): Funkcja ta pozwala na wstawienie wirtualnych elementów do istniejącej już sceny z oryginalnego filmu (maksymalnie na 8 sekund). Wystarczy wpisać odpowiednią komendę tekstową (prompt) lub skorzystać z sugerowanych opcji, a sztuczna inteligencja sprawnie wkomponuje nowy przedmiot w kadr.
    • Wymyśl na nowo (Reimagine): To znacznie potężniejsze narzędzie. Pozwala ono na wyciągnięcie pojedynczej klatki z oryginalnego wideo i przekształcenie jej w zupełnie nowy klip. Użytkownicy mogą kierować algorytmem za pomocą komend tekstowych, a nawet wgrać do dwóch własnych zdjęć referencyjnych, by nadać ostatecznemu materiałowi pożądany styl.

    Kontrowersyjny haczyk dla twórców

    Każdy nowy film stworzony przy użyciu tych wspomaganych sztuczną inteligencją narzędzi będzie posiadał wyraźny link prowadzący bezpośrednio do oryginalnego materiału, z którego zaczerpnięto kadr.

    Platforma daje oczywiście oryginalnym twórcom możliwość wypisania się z tego programu – mogą oni zablokować opcję przerabiania swoich filmów przez AI. Tu jednak pojawia się mały, dość kontrowersyjny haczyk: zablokowanie narzędzi AI oznacza jednoczesne wyłączenie możliwości tworzenia jakichkolwiek, nawet tych tradycyjnych remiksów danego wideo. Twórcy będą musieli więc wybrać: albo pełne otwarcie na kreatywność (i modyfikacje) społeczności, albo całkowita blokada materiału.

    Na ten moment nowości są testowane na małej grupie odbiorców. Jeśli jednak gigant uzna eksperyment za udany, wkrótce nasz strumień YouTube Shorts może zostać zalany kreatywnymi i całkowicie zaskakującymi przeróbkami znanych virali.

    YouTube w końcu na Apple Vision Pro. Google kazało czekać na to 2 lata

    #AIWideo #aktualizacjaYouTube #funkcjeTwórców #generatywneAI #remiksowanieWideo #socialMedia #sztucznaInteligencja #YouTubeShorts
  14. Własne zasady remiksowania. YouTube Shorts dostaje wsparcie sztucznej inteligencji

    Tworzenie krótkich form wideo wchodzi na zupełnie nowy, generatywny poziom.

    Platforma Google rozpoczęła właśnie testy narzędzi, które pozwolą użytkownikom na niemal magiczne modyfikowanie cudzych materiałów za pomocą zaawansowanych algorytmów. Wygląda na to, że walka o uwagę widzów przenosi się na pole sztucznej inteligencji.

    Możliwość remiksowania i odpowiadania na cudze filmy to jeden z fundamentów popularności formatu Shorts. YouTube postanowił jednak pójść o krok dalej. W najnowszych testach, udostępnionych wąskiej grupie anglojęzycznych twórców, w menu „Remix” pojawiły się dwie zupełnie nowe, intrygujące opcje bazujące na generatywnej sztucznej inteligencji.

    „Dodaj obiekt” oraz „Wymyśl na nowo”

    Google oficjalnie wyjaśnia, jak dokładnie będą działać nowe narzędzia wspierające kreatywność użytkowników:

    • Dodaj obiekt (Add object): Funkcja ta pozwala na wstawienie wirtualnych elementów do istniejącej już sceny z oryginalnego filmu (maksymalnie na 8 sekund). Wystarczy wpisać odpowiednią komendę tekstową (prompt) lub skorzystać z sugerowanych opcji, a sztuczna inteligencja sprawnie wkomponuje nowy przedmiot w kadr.
    • Wymyśl na nowo (Reimagine): To znacznie potężniejsze narzędzie. Pozwala ono na wyciągnięcie pojedynczej klatki z oryginalnego wideo i przekształcenie jej w zupełnie nowy klip. Użytkownicy mogą kierować algorytmem za pomocą komend tekstowych, a nawet wgrać do dwóch własnych zdjęć referencyjnych, by nadać ostatecznemu materiałowi pożądany styl.

    Kontrowersyjny haczyk dla twórców

    Każdy nowy film stworzony przy użyciu tych wspomaganych sztuczną inteligencją narzędzi będzie posiadał wyraźny link prowadzący bezpośrednio do oryginalnego materiału, z którego zaczerpnięto kadr.

    Platforma daje oczywiście oryginalnym twórcom możliwość wypisania się z tego programu – mogą oni zablokować opcję przerabiania swoich filmów przez AI. Tu jednak pojawia się mały, dość kontrowersyjny haczyk: zablokowanie narzędzi AI oznacza jednoczesne wyłączenie możliwości tworzenia jakichkolwiek, nawet tych tradycyjnych remiksów danego wideo. Twórcy będą musieli więc wybrać: albo pełne otwarcie na kreatywność (i modyfikacje) społeczności, albo całkowita blokada materiału.

    Na ten moment nowości są testowane na małej grupie odbiorców. Jeśli jednak gigant uzna eksperyment za udany, wkrótce nasz strumień YouTube Shorts może zostać zalany kreatywnymi i całkowicie zaskakującymi przeróbkami znanych virali.

    YouTube w końcu na Apple Vision Pro. Google kazało czekać na to 2 lata

    #AIWideo #aktualizacjaYouTube #funkcjeTwórców #generatywneAI #remiksowanieWideo #socialMedia #sztucznaInteligencja #YouTubeShorts
  15. Własne zasady remiksowania. YouTube Shorts dostaje wsparcie sztucznej inteligencji

    Tworzenie krótkich form wideo wchodzi na zupełnie nowy, generatywny poziom.

    Platforma Google rozpoczęła właśnie testy narzędzi, które pozwolą użytkownikom na niemal magiczne modyfikowanie cudzych materiałów za pomocą zaawansowanych algorytmów. Wygląda na to, że walka o uwagę widzów przenosi się na pole sztucznej inteligencji.

    Możliwość remiksowania i odpowiadania na cudze filmy to jeden z fundamentów popularności formatu Shorts. YouTube postanowił jednak pójść o krok dalej. W najnowszych testach, udostępnionych wąskiej grupie anglojęzycznych twórców, w menu „Remix” pojawiły się dwie zupełnie nowe, intrygujące opcje bazujące na generatywnej sztucznej inteligencji.

    „Dodaj obiekt” oraz „Wymyśl na nowo”

    Google oficjalnie wyjaśnia, jak dokładnie będą działać nowe narzędzia wspierające kreatywność użytkowników:

    • Dodaj obiekt (Add object): Funkcja ta pozwala na wstawienie wirtualnych elementów do istniejącej już sceny z oryginalnego filmu (maksymalnie na 8 sekund). Wystarczy wpisać odpowiednią komendę tekstową (prompt) lub skorzystać z sugerowanych opcji, a sztuczna inteligencja sprawnie wkomponuje nowy przedmiot w kadr.
    • Wymyśl na nowo (Reimagine): To znacznie potężniejsze narzędzie. Pozwala ono na wyciągnięcie pojedynczej klatki z oryginalnego wideo i przekształcenie jej w zupełnie nowy klip. Użytkownicy mogą kierować algorytmem za pomocą komend tekstowych, a nawet wgrać do dwóch własnych zdjęć referencyjnych, by nadać ostatecznemu materiałowi pożądany styl.

    Kontrowersyjny haczyk dla twórców

    Każdy nowy film stworzony przy użyciu tych wspomaganych sztuczną inteligencją narzędzi będzie posiadał wyraźny link prowadzący bezpośrednio do oryginalnego materiału, z którego zaczerpnięto kadr.

    Platforma daje oczywiście oryginalnym twórcom możliwość wypisania się z tego programu – mogą oni zablokować opcję przerabiania swoich filmów przez AI. Tu jednak pojawia się mały, dość kontrowersyjny haczyk: zablokowanie narzędzi AI oznacza jednoczesne wyłączenie możliwości tworzenia jakichkolwiek, nawet tych tradycyjnych remiksów danego wideo. Twórcy będą musieli więc wybrać: albo pełne otwarcie na kreatywność (i modyfikacje) społeczności, albo całkowita blokada materiału.

    Na ten moment nowości są testowane na małej grupie odbiorców. Jeśli jednak gigant uzna eksperyment za udany, wkrótce nasz strumień YouTube Shorts może zostać zalany kreatywnymi i całkowicie zaskakującymi przeróbkami znanych virali.

    YouTube w końcu na Apple Vision Pro. Google kazało czekać na to 2 lata

    #AIWideo #aktualizacjaYouTube #funkcjeTwórców #generatywneAI #remiksowanieWideo #socialMedia #sztucznaInteligencja #YouTubeShorts
  16. "The UN Chamber Music Society unveiled HARMONY, its first-ever global electronic music album and virtual concert, marking the 80th anniversary of the United Nations. The project launched worldwide on Wednesday, December 17, 2025, streamed directly via UN Web TV and the UN Global YouTube channel, positioning electronic music as a unifying cultural force on a global stage."

    "UN Chamber Music Society zaprezentowało HARMONY, swój pierwszy globalny album muzyki elektronicznej i wirtualny koncert, z okazji 80. rocznicy powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych. Projekt został uruchomiony na całym świecie w środę, 17 grudnia 2025 r., i był transmitowany bezpośrednio przez UN Web TV oraz globalny kanał YouTube ONZ, pozycjonując muzykę elektroniczną jako jednoczącą siłę kulturową na arenie międzynarodowej."

    A na albumie znalazla sie m.in. nowa aranzacja jednego z najpiekniejszych elektronicznych klasykow (moim zdaniem) - "For an Angel" Paula van Dyka 😍

    open.spotify.com/track/0xD6Rf0

    weraveyou.com/2025/12/un-harmo

    #UN #UnitedNations #ONZ #OrganizacjaNarodowZjednoczonych #ForAnAngel #muzyka #MuzykaKlubowa @electronicmusic

  17. Zostałeś na iOS 18? Apple o Tobie pamięta – ważna łatka bezpieczeństwa iOS 18.7.3

    W cieniu dużej premiery systemów z rodziny 26.2, Apple wypuściło cichą, ale krytyczną aktualizację dla użytkowników, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przesiadkę na najnowszy OS. iOS 18.7.3 jest już dostępny do pobrania.

    Aktualizacje iOS 26.2, iPadOS 26.2, macOS 26.2, watchOS 26.2, tvOS 26.2, visionOS 26.2

    Choć Apple coraz agresywniej promuje iOS 26 (czyniąc go domyślną opcją w ustawieniach aktualizacji), firma nie porzuca wsparcia dla starszej wersji systemu. Wraz z opisywanymi już u nas aktualizacjami zadebiutował iOS 18.7.3 oraz iPadOS 18.7.3.

    W oficjalnych notatkach próżno szukać nowych funkcji. Apple informuje krótko: aktualizacja zawiera „ważne poprawki bezpieczeństwa” i jest zalecana dla wszystkich użytkowników, którzy nadal korzystają z iOS 18.

    Jeśli więc z jakiegokolwiek powodu (kompatybilność aplikacji firmowych, obawa o wydajność starego modelu czy po prostu sentyment) wstrzymujesz się z instalacją iOS 26, nie zwlekaj z wgraniem wersji 18.7.3. To szczepionka na luki, które załatano w nowszym systemie, a które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko Tobie.

    #aktualizacjaIPhone #Apple #bezpieczeństwoIOS #iOS18 #iOS1873

  18. Zostałeś na iOS 18? Apple o Tobie pamięta – ważna łatka bezpieczeństwa iOS 18.7.3

    W cieniu dużej premiery systemów z rodziny 26.2, Apple wypuściło cichą, ale krytyczną aktualizację dla użytkowników, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przesiadkę na najnowszy OS. iOS 18.7.3 jest już dostępny do pobrania.

    Aktualizacje iOS 26.2, iPadOS 26.2, macOS 26.2, watchOS 26.2, tvOS 26.2, visionOS 26.2

    Choć Apple coraz agresywniej promuje iOS 26 (czyniąc go domyślną opcją w ustawieniach aktualizacji), firma nie porzuca wsparcia dla starszej wersji systemu. Wraz z opisywanymi już u nas aktualizacjami zadebiutował iOS 18.7.3 oraz iPadOS 18.7.3.

    W oficjalnych notatkach próżno szukać nowych funkcji. Apple informuje krótko: aktualizacja zawiera „ważne poprawki bezpieczeństwa” i jest zalecana dla wszystkich użytkowników, którzy nadal korzystają z iOS 18.

    Jeśli więc z jakiegokolwiek powodu (kompatybilność aplikacji firmowych, obawa o wydajność starego modelu czy po prostu sentyment) wstrzymujesz się z instalacją iOS 26, nie zwlekaj z wgraniem wersji 18.7.3. To szczepionka na luki, które załatano w nowszym systemie, a które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko Tobie.

    #aktualizacjaIPhone #Apple #bezpieczeństwoIOS #iOS18 #iOS1873

  19. Zostałeś na iOS 18? Apple o Tobie pamięta – ważna łatka bezpieczeństwa iOS 18.7.3

    W cieniu dużej premiery systemów z rodziny 26.2, Apple wypuściło cichą, ale krytyczną aktualizację dla użytkowników, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przesiadkę na najnowszy OS. iOS 18.7.3 jest już dostępny do pobrania.

    Aktualizacje iOS 26.2, iPadOS 26.2, macOS 26.2, watchOS 26.2, tvOS 26.2, visionOS 26.2

    Choć Apple coraz agresywniej promuje iOS 26 (czyniąc go domyślną opcją w ustawieniach aktualizacji), firma nie porzuca wsparcia dla starszej wersji systemu. Wraz z opisywanymi już u nas aktualizacjami zadebiutował iOS 18.7.3 oraz iPadOS 18.7.3.

    W oficjalnych notatkach próżno szukać nowych funkcji. Apple informuje krótko: aktualizacja zawiera „ważne poprawki bezpieczeństwa” i jest zalecana dla wszystkich użytkowników, którzy nadal korzystają z iOS 18.

    Jeśli więc z jakiegokolwiek powodu (kompatybilność aplikacji firmowych, obawa o wydajność starego modelu czy po prostu sentyment) wstrzymujesz się z instalacją iOS 26, nie zwlekaj z wgraniem wersji 18.7.3. To szczepionka na luki, które załatano w nowszym systemie, a które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko Tobie.

    #aktualizacjaIPhone #Apple #bezpieczeństwoIOS #iOS18 #iOS1873

  20. Zostałeś na iOS 18? Apple o Tobie pamięta – ważna łatka bezpieczeństwa iOS 18.7.3

    W cieniu dużej premiery systemów z rodziny 26.2, Apple wypuściło cichą, ale krytyczną aktualizację dla użytkowników, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przesiadkę na najnowszy OS. iOS 18.7.3 jest już dostępny do pobrania.

    Aktualizacje iOS 26.2, iPadOS 26.2, macOS 26.2, watchOS 26.2, tvOS 26.2, visionOS 26.2

    Choć Apple coraz agresywniej promuje iOS 26 (czyniąc go domyślną opcją w ustawieniach aktualizacji), firma nie porzuca wsparcia dla starszej wersji systemu. Wraz z opisywanymi już u nas aktualizacjami zadebiutował iOS 18.7.3 oraz iPadOS 18.7.3.

    W oficjalnych notatkach próżno szukać nowych funkcji. Apple informuje krótko: aktualizacja zawiera „ważne poprawki bezpieczeństwa” i jest zalecana dla wszystkich użytkowników, którzy nadal korzystają z iOS 18.

    Jeśli więc z jakiegokolwiek powodu (kompatybilność aplikacji firmowych, obawa o wydajność starego modelu czy po prostu sentyment) wstrzymujesz się z instalacją iOS 26, nie zwlekaj z wgraniem wersji 18.7.3. To szczepionka na luki, które załatano w nowszym systemie, a które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko Tobie.

    #aktualizacjaIPhone #Apple #bezpieczeństwoIOS #iOS18 #iOS1873

  21. Zostałeś na iOS 18? Apple o Tobie pamięta – ważna łatka bezpieczeństwa iOS 18.7.3

    W cieniu dużej premiery systemów z rodziny 26.2, Apple wypuściło cichą, ale krytyczną aktualizację dla użytkowników, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przesiadkę na najnowszy OS. iOS 18.7.3 jest już dostępny do pobrania.

    Aktualizacje iOS 26.2, iPadOS 26.2, macOS 26.2, watchOS 26.2, tvOS 26.2, visionOS 26.2

    Choć Apple coraz agresywniej promuje iOS 26 (czyniąc go domyślną opcją w ustawieniach aktualizacji), firma nie porzuca wsparcia dla starszej wersji systemu. Wraz z opisywanymi już u nas aktualizacjami zadebiutował iOS 18.7.3 oraz iPadOS 18.7.3.

    W oficjalnych notatkach próżno szukać nowych funkcji. Apple informuje krótko: aktualizacja zawiera „ważne poprawki bezpieczeństwa” i jest zalecana dla wszystkich użytkowników, którzy nadal korzystają z iOS 18.

    Jeśli więc z jakiegokolwiek powodu (kompatybilność aplikacji firmowych, obawa o wydajność starego modelu czy po prostu sentyment) wstrzymujesz się z instalacją iOS 26, nie zwlekaj z wgraniem wersji 18.7.3. To szczepionka na luki, które załatano w nowszym systemie, a które mogłyby zostać wykorzystane przeciwko Tobie.

    #aktualizacjaIPhone #Apple #bezpieczeństwoIOS #iOS18 #iOS1873

  22. Twoja kamera Cię podgląda? Eksperci ostrzegają: Smart home to cel dla hakerów

    Urządzenia smart home stały się nieodłącznym elementem naszych mieszkań, zwiększając komfort życia.

    Eksperci szacują, że do 2030 roku na świecie będzie aktywnych niemal 30 miliardów tego typu sprzętów. Niestety, rosnąca popularność Internetu Rzeczy (IoT) przyciąga również cyberprzestępców. Tylko w ubiegłym roku CERT Polska odnotował ponad 600 tysięcy zgłoszeń dotyczących incydentów bezpieczeństwa, a liczba ta, w dobie rozwoju AI, będzie tylko rosnąć.

    Wiele osób zapomina, że inteligentna żarówka, kamera czy zamek to urządzenia podłączone do sieci, które mogą stać się furtką dla ataku. Wykrycie infekcji bywa trudne, ponieważ zainfekowany sprzęt często nie wykazuje żadnych objawów w codziennym działaniu.

    Bezpieczeństwo zaczyna się przy zakupie

    Pierwszą linią obrony są świadome decyzje zakupowe. Eksperci zalecają wybór produktów znanych producentów, którzy dbają o szyfrowanie komunikacji między urządzeniami i regularnie udostępniają aktualizacje bezpieczeństwa. Tani sprzęt od nieznanych marek często pozbawiony jest podstawowych zabezpieczeń. Ważne jest też, aby kupować urządzenia z oficjalnych źródeł, co minimalizuje ryzyko nabycia sprzętu z „niespodzianką” wgraną przez pośrednika.

    Proste kroki do cyberhigieny

    Aby zabezpieczyć swój inteligentny dom, nie trzeba być specjalistą IT. Wystarczy przestrzegać kilku kluczowych zasad:

    • Zmień domyślne hasło: to absolutna podstawa. Fabryczne kody są powszechnie znane i stanowią otwarte drzwi dla włamywaczy.
    • Zabezpiecz sieć Wi-Fi: stosuj silne szyfrowanie (WPA2/WPA3) i wyłącz funkcję WPS, która jest wygodna, ale podatna na ataki. Dobrą praktyką jest utworzenie oddzielnej sieci Wi-Fi dla gości.
    • Aktualizuj oprogramowanie: regularnie wgrywaj nowsze wersje softu do routera i urządzeń smart, aby łatać wykryte luki.
    • Zasłoń kamerę: fizyczna przesłona na obiektyw, gdy jesteśmy w domu, to najtańsza i najskuteczniejsza metoda ochrony prywatności.

    Pamiętajmy, że cyberprzestępcy chętnie wykorzystają każdą lukę, by wykraść dane lub nas szantażować. Dbanie o cyfrową higienę to konieczność w nowoczesnym domu.

    Netatmo prezentuje nową Stację Pogodową ORIGINAL z pomiarem UV i monitoringiem pyłków

    #certPolska #cyberbezpieczenstwo #hakerzy #iot #kameryIp #netatmo #news #smartHome

  23. Twoja kamera Cię podgląda? Eksperci ostrzegają: Smart home to cel dla hakerów

    Urządzenia smart home stały się nieodłącznym elementem naszych mieszkań, zwiększając komfort życia.

    Eksperci szacują, że do 2030 roku na świecie będzie aktywnych niemal 30 miliardów tego typu sprzętów. Niestety, rosnąca popularność Internetu Rzeczy (IoT) przyciąga również cyberprzestępców. Tylko w ubiegłym roku CERT Polska odnotował ponad 600 tysięcy zgłoszeń dotyczących incydentów bezpieczeństwa, a liczba ta, w dobie rozwoju AI, będzie tylko rosnąć.

    Wiele osób zapomina, że inteligentna żarówka, kamera czy zamek to urządzenia podłączone do sieci, które mogą stać się furtką dla ataku. Wykrycie infekcji bywa trudne, ponieważ zainfekowany sprzęt często nie wykazuje żadnych objawów w codziennym działaniu.

    Bezpieczeństwo zaczyna się przy zakupie

    Pierwszą linią obrony są świadome decyzje zakupowe. Eksperci zalecają wybór produktów znanych producentów, którzy dbają o szyfrowanie komunikacji między urządzeniami i regularnie udostępniają aktualizacje bezpieczeństwa. Tani sprzęt od nieznanych marek często pozbawiony jest podstawowych zabezpieczeń. Ważne jest też, aby kupować urządzenia z oficjalnych źródeł, co minimalizuje ryzyko nabycia sprzętu z „niespodzianką” wgraną przez pośrednika.

    Proste kroki do cyberhigieny

    Aby zabezpieczyć swój inteligentny dom, nie trzeba być specjalistą IT. Wystarczy przestrzegać kilku kluczowych zasad:

    • Zmień domyślne hasło: to absolutna podstawa. Fabryczne kody są powszechnie znane i stanowią otwarte drzwi dla włamywaczy.
    • Zabezpiecz sieć Wi-Fi: stosuj silne szyfrowanie (WPA2/WPA3) i wyłącz funkcję WPS, która jest wygodna, ale podatna na ataki. Dobrą praktyką jest utworzenie oddzielnej sieci Wi-Fi dla gości.
    • Aktualizuj oprogramowanie: regularnie wgrywaj nowsze wersje softu do routera i urządzeń smart, aby łatać wykryte luki.
    • Zasłoń kamerę: fizyczna przesłona na obiektyw, gdy jesteśmy w domu, to najtańsza i najskuteczniejsza metoda ochrony prywatności.

    Pamiętajmy, że cyberprzestępcy chętnie wykorzystają każdą lukę, by wykraść dane lub nas szantażować. Dbanie o cyfrową higienę to konieczność w nowoczesnym domu.

    Netatmo prezentuje nową Stację Pogodową ORIGINAL z pomiarem UV i monitoringiem pyłków

    #certPolska #cyberbezpieczenstwo #hakerzy #iot #kameryIp #netatmo #news #smartHome

  24. Darmowy podpis kwalifikowany już w mObywatelu. Polska pierwsza w Unii z taką funkcją

    Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło uruchomienie nowej, przełomowej usługi w aplikacji mObywatel.

    Od teraz każdy pełnoletni obywatel może bezpłatnie wygenerować podpis kwalifikowany, który pod względem mocy prawnej jest równoważny podpisowi własnoręcznemu i jest uznawany na terenie całej Unii Europejskiej. Do tej pory usługa ta była dostępna jedynie komercyjnie.

    Nowa funkcja pozwala na bezpłatne podpisanie 5 dokumentów w ciągu miesiąca. Jak podkreśla resort cyfryzacji, limit ten dotyczy użytku prywatnego i ma w zupełności wystarczyć do załatwiania większości spraw, takich jak podpisywanie umów (np. najmu mieszkania, sprzedaży samochodu) czy wniosków urzędowych. Polska jest pierwszym krajem w UE, który udostępnił taką możliwość w państwowej aplikacji.

    Do skorzystania z darmowego podpisu kwalifikowanego konieczne jest spełnienie dwóch warunków technicznych: posiadanie dowodu osobistego z warstwą elektroniczną (czyli każdego wydanego po 4 marca 2019 roku) oraz smartfona wyposażonego w moduł NFC. Funkcja jest dostępna dla pełnoletnich użytkowników najnowszej wersji aplikacji mObywatel.

    „To oszczędność czasu, wygoda, a przede wszystkim pewny i bezpieczny sposób na załatwianie formalności przez internet” – komentuje wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

    Usługa jest efektem współpracy Ministerstwa Cyfryzacji i COI z czterema polskimi dostawcami usług zaufania: Asseco Data Systems (SimplySign), Enigma (Cencert), KIR (mSzafir) oraz PWPW (SIGILLUM).

    Jak skorzystać z darmowego podpisu?

    Proces składania podpisu odbywa się w kilku krokach. Po pierwsze, w aplikacji mObywatel należy wejść w kategorię „Sprawy urzędowe” i wybrać usługę „Podpis kwalifikowany”. Następnie użytkownik wybiera jednego z czterech dostępnych dostawców (ich kolejność jest losowa) i zostaje przekierowany na jego stronę w celu akceptacji regulaminów i wgrania dokumentu do podpisania.

    Kluczowym etapem jest potwierdzenie tożsamości. Aplikacja wykorzystuje do tego certyfikat mDowodu oraz certyfikat obecności z e-dowodu. Użytkownik musi potwierdzić swoje dane, a następnie wpisać 6-cyfrowy numer CAN (znajdujący się w rogu dowodu) i przyłożyć fizyczny dowód osobisty do czytnika NFC w telefonie. Po pomyślnej weryfikacji tożsamości certyfikat jest generowany i dokument zostaje podpisany. Poniżej przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji filmy instruktażowe:

    Cyfrowa rewolucja po stłuczce. Nowa funkcja w aplikacji mObywatel to prawdziwy hit

    #administracjaCyfrowa #Asseco #eDowód #Enigma #KIR #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #news #NFC #podpisElektroniczny #podpisKwalifikowany #PWPW

  25. Darmowy podpis kwalifikowany już w mObywatelu. Polska pierwsza w Unii z taką funkcją

    Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło uruchomienie nowej, przełomowej usługi w aplikacji mObywatel.

    Od teraz każdy pełnoletni obywatel może bezpłatnie wygenerować podpis kwalifikowany, który pod względem mocy prawnej jest równoważny podpisowi własnoręcznemu i jest uznawany na terenie całej Unii Europejskiej. Do tej pory usługa ta była dostępna jedynie komercyjnie.

    Nowa funkcja pozwala na bezpłatne podpisanie 5 dokumentów w ciągu miesiąca. Jak podkreśla resort cyfryzacji, limit ten dotyczy użytku prywatnego i ma w zupełności wystarczyć do załatwiania większości spraw, takich jak podpisywanie umów (np. najmu mieszkania, sprzedaży samochodu) czy wniosków urzędowych. Polska jest pierwszym krajem w UE, który udostępnił taką możliwość w państwowej aplikacji.

    Do skorzystania z darmowego podpisu kwalifikowanego konieczne jest spełnienie dwóch warunków technicznych: posiadanie dowodu osobistego z warstwą elektroniczną (czyli każdego wydanego po 4 marca 2019 roku) oraz smartfona wyposażonego w moduł NFC. Funkcja jest dostępna dla pełnoletnich użytkowników najnowszej wersji aplikacji mObywatel.

    „To oszczędność czasu, wygoda, a przede wszystkim pewny i bezpieczny sposób na załatwianie formalności przez internet” – komentuje wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

    Usługa jest efektem współpracy Ministerstwa Cyfryzacji i COI z czterema polskimi dostawcami usług zaufania: Asseco Data Systems (SimplySign), Enigma (Cencert), KIR (mSzafir) oraz PWPW (SIGILLUM).

    Jak skorzystać z darmowego podpisu?

    Proces składania podpisu odbywa się w kilku krokach. Po pierwsze, w aplikacji mObywatel należy wejść w kategorię „Sprawy urzędowe” i wybrać usługę „Podpis kwalifikowany”. Następnie użytkownik wybiera jednego z czterech dostępnych dostawców (ich kolejność jest losowa) i zostaje przekierowany na jego stronę w celu akceptacji regulaminów i wgrania dokumentu do podpisania.

    Kluczowym etapem jest potwierdzenie tożsamości. Aplikacja wykorzystuje do tego certyfikat mDowodu oraz certyfikat obecności z e-dowodu. Użytkownik musi potwierdzić swoje dane, a następnie wpisać 6-cyfrowy numer CAN (znajdujący się w rogu dowodu) i przyłożyć fizyczny dowód osobisty do czytnika NFC w telefonie. Po pomyślnej weryfikacji tożsamości certyfikat jest generowany i dokument zostaje podpisany. Poniżej przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji filmy instruktażowe:

    Cyfrowa rewolucja po stłuczce. Nowa funkcja w aplikacji mObywatel to prawdziwy hit

    #administracjaCyfrowa #Asseco #eDowód #Enigma #KIR #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #news #NFC #podpisElektroniczny #podpisKwalifikowany #PWPW

  26. Darmowy podpis kwalifikowany już w mObywatelu. Polska pierwsza w Unii z taką funkcją

    Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło uruchomienie nowej, przełomowej usługi w aplikacji mObywatel.

    Od teraz każdy pełnoletni obywatel może bezpłatnie wygenerować podpis kwalifikowany, który pod względem mocy prawnej jest równoważny podpisowi własnoręcznemu i jest uznawany na terenie całej Unii Europejskiej. Do tej pory usługa ta była dostępna jedynie komercyjnie.

    Nowa funkcja pozwala na bezpłatne podpisanie 5 dokumentów w ciągu miesiąca. Jak podkreśla resort cyfryzacji, limit ten dotyczy użytku prywatnego i ma w zupełności wystarczyć do załatwiania większości spraw, takich jak podpisywanie umów (np. najmu mieszkania, sprzedaży samochodu) czy wniosków urzędowych. Polska jest pierwszym krajem w UE, który udostępnił taką możliwość w państwowej aplikacji.

    Do skorzystania z darmowego podpisu kwalifikowanego konieczne jest spełnienie dwóch warunków technicznych: posiadanie dowodu osobistego z warstwą elektroniczną (czyli każdego wydanego po 4 marca 2019 roku) oraz smartfona wyposażonego w moduł NFC. Funkcja jest dostępna dla pełnoletnich użytkowników najnowszej wersji aplikacji mObywatel.

    „To oszczędność czasu, wygoda, a przede wszystkim pewny i bezpieczny sposób na załatwianie formalności przez internet” – komentuje wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

    Usługa jest efektem współpracy Ministerstwa Cyfryzacji i COI z czterema polskimi dostawcami usług zaufania: Asseco Data Systems (SimplySign), Enigma (Cencert), KIR (mSzafir) oraz PWPW (SIGILLUM).

    Jak skorzystać z darmowego podpisu?

    Proces składania podpisu odbywa się w kilku krokach. Po pierwsze, w aplikacji mObywatel należy wejść w kategorię „Sprawy urzędowe” i wybrać usługę „Podpis kwalifikowany”. Następnie użytkownik wybiera jednego z czterech dostępnych dostawców (ich kolejność jest losowa) i zostaje przekierowany na jego stronę w celu akceptacji regulaminów i wgrania dokumentu do podpisania.

    Kluczowym etapem jest potwierdzenie tożsamości. Aplikacja wykorzystuje do tego certyfikat mDowodu oraz certyfikat obecności z e-dowodu. Użytkownik musi potwierdzić swoje dane, a następnie wpisać 6-cyfrowy numer CAN (znajdujący się w rogu dowodu) i przyłożyć fizyczny dowód osobisty do czytnika NFC w telefonie. Po pomyślnej weryfikacji tożsamości certyfikat jest generowany i dokument zostaje podpisany. Poniżej przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji filmy instruktażowe:

    Cyfrowa rewolucja po stłuczce. Nowa funkcja w aplikacji mObywatel to prawdziwy hit

    #administracjaCyfrowa #Asseco #eDowód #Enigma #KIR #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #news #NFC #podpisElektroniczny #podpisKwalifikowany #PWPW

  27. Darmowy podpis kwalifikowany już w mObywatelu. Polska pierwsza w Unii z taką funkcją

    Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło uruchomienie nowej, przełomowej usługi w aplikacji mObywatel.

    Od teraz każdy pełnoletni obywatel może bezpłatnie wygenerować podpis kwalifikowany, który pod względem mocy prawnej jest równoważny podpisowi własnoręcznemu i jest uznawany na terenie całej Unii Europejskiej. Do tej pory usługa ta była dostępna jedynie komercyjnie.

    Nowa funkcja pozwala na bezpłatne podpisanie 5 dokumentów w ciągu miesiąca. Jak podkreśla resort cyfryzacji, limit ten dotyczy użytku prywatnego i ma w zupełności wystarczyć do załatwiania większości spraw, takich jak podpisywanie umów (np. najmu mieszkania, sprzedaży samochodu) czy wniosków urzędowych. Polska jest pierwszym krajem w UE, który udostępnił taką możliwość w państwowej aplikacji.

    Do skorzystania z darmowego podpisu kwalifikowanego konieczne jest spełnienie dwóch warunków technicznych: posiadanie dowodu osobistego z warstwą elektroniczną (czyli każdego wydanego po 4 marca 2019 roku) oraz smartfona wyposażonego w moduł NFC. Funkcja jest dostępna dla pełnoletnich użytkowników najnowszej wersji aplikacji mObywatel.

    „To oszczędność czasu, wygoda, a przede wszystkim pewny i bezpieczny sposób na załatwianie formalności przez internet” – komentuje wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

    Usługa jest efektem współpracy Ministerstwa Cyfryzacji i COI z czterema polskimi dostawcami usług zaufania: Asseco Data Systems (SimplySign), Enigma (Cencert), KIR (mSzafir) oraz PWPW (SIGILLUM).

    Jak skorzystać z darmowego podpisu?

    Proces składania podpisu odbywa się w kilku krokach. Po pierwsze, w aplikacji mObywatel należy wejść w kategorię „Sprawy urzędowe” i wybrać usługę „Podpis kwalifikowany”. Następnie użytkownik wybiera jednego z czterech dostępnych dostawców (ich kolejność jest losowa) i zostaje przekierowany na jego stronę w celu akceptacji regulaminów i wgrania dokumentu do podpisania.

    Kluczowym etapem jest potwierdzenie tożsamości. Aplikacja wykorzystuje do tego certyfikat mDowodu oraz certyfikat obecności z e-dowodu. Użytkownik musi potwierdzić swoje dane, a następnie wpisać 6-cyfrowy numer CAN (znajdujący się w rogu dowodu) i przyłożyć fizyczny dowód osobisty do czytnika NFC w telefonie. Po pomyślnej weryfikacji tożsamości certyfikat jest generowany i dokument zostaje podpisany. Poniżej przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji filmy instruktażowe:

    Cyfrowa rewolucja po stłuczce. Nowa funkcja w aplikacji mObywatel to prawdziwy hit

    #administracjaCyfrowa #Asseco #eDowód #Enigma #KIR #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #news #NFC #podpisElektroniczny #podpisKwalifikowany #PWPW

  28. Google wprowadza AI, która sama stworzy reklamy. Nowe narzędzia w Google Ads radykalnie przyspieszą pracę marketerów

    Google ogłosiło wprowadzenie dwóch nowych funkcji opartych na sztucznej inteligencji, które mają znacząco usprawnić tworzenie i optymalizację kampanii w Google Ads.

    Asset Studio, wykorzystujące generatywną AI, pomoże w błyskawicznym przygotowywaniu kreacji wizualnych, podczas gdy AI Max dostarczy zaawansowanych analiz do optymalizacji kampanii. To krok w stronę jeszcze większej automatyzacji marketingu cyfrowego.

    Google wprowadza tańszy abonament AI Plus. Czy trafi on również do Polski?

    Nadchodzący sezon świąteczny to dla marketerów gorący okres. Google, wychodząc naprzeciw ich potrzebom, wprowadza narzędzia, które mają skrócić czas potrzebny na przygotowanie skutecznych reklam. Nowe funkcje pozwolą specjalistom skupić się na strategii, podczas gdy AI weźmie na siebie część zadań kreatywnych i analitycznych.

    Asset Studio, czyli kreatywny asystent AI

    Pierwszą z nowości jest Asset Studio, które zostało wzbogacone o mechanizmy generatywnej sztucznej inteligencji. Narzędzie pozwala na szybkie tworzenie materiałów wizualnych na podstawie prostych komend. Jedną z ciekawszych funkcji jest generowanie zdjęć lifestylowych – wystarczy wgrać zdjęcie samego produktu (np. kurtki) i opisać scenę (np. „młody mężczyzna spacerujący w parku”), a AI wygeneruje gotową grafikę z modelem ubranym w dany produkt.

    Podobnie działa to w przypadku innych obiektów, a system pozwala na zbiorczą obróbkę nawet 100 zdjęć jednocześnie. Asset Studio umożliwia także tworzenie wideo na podstawie tekstu i obrazów oraz podgląd kreacji w różnych formatach dzięki funkcji Ad Preview.

    AI Max dla skuteczniejszej optymalizacji

    Drugim nowym rozwiązaniem jest AI Max, które wspiera optymalizację kampanii w sieci wyszukiwania. Narzędzie, dostępne już w wersji beta, dostarcza reklamodawcom pogłębionych analiz i precyzyjnych danych, które mają przyspieszyć podejmowanie trafnych decyzji. Jest to opcjonalna funkcja, którą można aktywować jednym kliknięciem bezpośrednio w panelu kampanii.

    Google zapowiedziało również, że do końca roku AI Max (a także kampanie Performance Max) otrzymają funkcję, która na podstawie technologii Google AI będzie ulepszać i dostosowywać teksty reklamowe, aby były zgodne z wytycznymi marki.

    Wprowadzenie generatywnej AI do Google Ads to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na narzędzia, które automatyzują proces twórczy i analityczny. Dzięki nowym funkcjom marketerzy mogą nie tylko zaoszczędzić czas, ale również łatwiej zachować spójność wizualną marki i tworzyć materiały, które lepiej angażują odbiorców.

    Imponujący wzrost Google. Smartfony Pixel rosną najszybciej na świecie w segmencie premium

    #AI #AIMax #AssetStudio #generatywnaAI #Google #GoogleAds #marketing #news #PerformanceMax #reklama #sztucznaInteligencja

  29. Google wprowadza AI, która sama stworzy reklamy. Nowe narzędzia w Google Ads radykalnie przyspieszą pracę marketerów

    Google ogłosiło wprowadzenie dwóch nowych funkcji opartych na sztucznej inteligencji, które mają znacząco usprawnić tworzenie i optymalizację kampanii w Google Ads.

    Asset Studio, wykorzystujące generatywną AI, pomoże w błyskawicznym przygotowywaniu kreacji wizualnych, podczas gdy AI Max dostarczy zaawansowanych analiz do optymalizacji kampanii. To krok w stronę jeszcze większej automatyzacji marketingu cyfrowego.

    Google wprowadza tańszy abonament AI Plus. Czy trafi on również do Polski?

    Nadchodzący sezon świąteczny to dla marketerów gorący okres. Google, wychodząc naprzeciw ich potrzebom, wprowadza narzędzia, które mają skrócić czas potrzebny na przygotowanie skutecznych reklam. Nowe funkcje pozwolą specjalistom skupić się na strategii, podczas gdy AI weźmie na siebie część zadań kreatywnych i analitycznych.

    Asset Studio, czyli kreatywny asystent AI

    Pierwszą z nowości jest Asset Studio, które zostało wzbogacone o mechanizmy generatywnej sztucznej inteligencji. Narzędzie pozwala na szybkie tworzenie materiałów wizualnych na podstawie prostych komend. Jedną z ciekawszych funkcji jest generowanie zdjęć lifestylowych – wystarczy wgrać zdjęcie samego produktu (np. kurtki) i opisać scenę (np. „młody mężczyzna spacerujący w parku”), a AI wygeneruje gotową grafikę z modelem ubranym w dany produkt.

    Podobnie działa to w przypadku innych obiektów, a system pozwala na zbiorczą obróbkę nawet 100 zdjęć jednocześnie. Asset Studio umożliwia także tworzenie wideo na podstawie tekstu i obrazów oraz podgląd kreacji w różnych formatach dzięki funkcji Ad Preview.

    AI Max dla skuteczniejszej optymalizacji

    Drugim nowym rozwiązaniem jest AI Max, które wspiera optymalizację kampanii w sieci wyszukiwania. Narzędzie, dostępne już w wersji beta, dostarcza reklamodawcom pogłębionych analiz i precyzyjnych danych, które mają przyspieszyć podejmowanie trafnych decyzji. Jest to opcjonalna funkcja, którą można aktywować jednym kliknięciem bezpośrednio w panelu kampanii.

    Google zapowiedziało również, że do końca roku AI Max (a także kampanie Performance Max) otrzymają funkcję, która na podstawie technologii Google AI będzie ulepszać i dostosowywać teksty reklamowe, aby były zgodne z wytycznymi marki.

    Wprowadzenie generatywnej AI do Google Ads to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na narzędzia, które automatyzują proces twórczy i analityczny. Dzięki nowym funkcjom marketerzy mogą nie tylko zaoszczędzić czas, ale również łatwiej zachować spójność wizualną marki i tworzyć materiały, które lepiej angażują odbiorców.

    Imponujący wzrost Google. Smartfony Pixel rosną najszybciej na świecie w segmencie premium

    #AI #AIMax #AssetStudio #generatywnaAI #Google #GoogleAds #marketing #news #PerformanceMax #reklama #sztucznaInteligencja

  30. Google wprowadza AI, która sama stworzy reklamy. Nowe narzędzia w Google Ads radykalnie przyspieszą pracę marketerów

    Google ogłosiło wprowadzenie dwóch nowych funkcji opartych na sztucznej inteligencji, które mają znacząco usprawnić tworzenie i optymalizację kampanii w Google Ads.

    Asset Studio, wykorzystujące generatywną AI, pomoże w błyskawicznym przygotowywaniu kreacji wizualnych, podczas gdy AI Max dostarczy zaawansowanych analiz do optymalizacji kampanii. To krok w stronę jeszcze większej automatyzacji marketingu cyfrowego.

    Google wprowadza tańszy abonament AI Plus. Czy trafi on również do Polski?

    Nadchodzący sezon świąteczny to dla marketerów gorący okres. Google, wychodząc naprzeciw ich potrzebom, wprowadza narzędzia, które mają skrócić czas potrzebny na przygotowanie skutecznych reklam. Nowe funkcje pozwolą specjalistom skupić się na strategii, podczas gdy AI weźmie na siebie część zadań kreatywnych i analitycznych.

    Asset Studio, czyli kreatywny asystent AI

    Pierwszą z nowości jest Asset Studio, które zostało wzbogacone o mechanizmy generatywnej sztucznej inteligencji. Narzędzie pozwala na szybkie tworzenie materiałów wizualnych na podstawie prostych komend. Jedną z ciekawszych funkcji jest generowanie zdjęć lifestylowych – wystarczy wgrać zdjęcie samego produktu (np. kurtki) i opisać scenę (np. „młody mężczyzna spacerujący w parku”), a AI wygeneruje gotową grafikę z modelem ubranym w dany produkt.

    Podobnie działa to w przypadku innych obiektów, a system pozwala na zbiorczą obróbkę nawet 100 zdjęć jednocześnie. Asset Studio umożliwia także tworzenie wideo na podstawie tekstu i obrazów oraz podgląd kreacji w różnych formatach dzięki funkcji Ad Preview.

    AI Max dla skuteczniejszej optymalizacji

    Drugim nowym rozwiązaniem jest AI Max, które wspiera optymalizację kampanii w sieci wyszukiwania. Narzędzie, dostępne już w wersji beta, dostarcza reklamodawcom pogłębionych analiz i precyzyjnych danych, które mają przyspieszyć podejmowanie trafnych decyzji. Jest to opcjonalna funkcja, którą można aktywować jednym kliknięciem bezpośrednio w panelu kampanii.

    Google zapowiedziało również, że do końca roku AI Max (a także kampanie Performance Max) otrzymają funkcję, która na podstawie technologii Google AI będzie ulepszać i dostosowywać teksty reklamowe, aby były zgodne z wytycznymi marki.

    Wprowadzenie generatywnej AI do Google Ads to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na narzędzia, które automatyzują proces twórczy i analityczny. Dzięki nowym funkcjom marketerzy mogą nie tylko zaoszczędzić czas, ale również łatwiej zachować spójność wizualną marki i tworzyć materiały, które lepiej angażują odbiorców.

    Imponujący wzrost Google. Smartfony Pixel rosną najszybciej na świecie w segmencie premium

    #AI #AIMax #AssetStudio #generatywnaAI #Google #GoogleAds #marketing #news #PerformanceMax #reklama #sztucznaInteligencja