home.social

Search

77 results for “Dziadek”

  1. No dobra, to jest ta pora roku, że trzeba obejrzeć „Dziadka do orzechów”, ale widzę, że nagranie, które oglądałem poprzednio, zniknęło już z YT.

    Macie jakieś warte polecenia? Ładne zagrane, zatańczone i sfilmowane? Najlepiej, jakby nie było jakiejś ruskiej ekipy, bo cosik alergię mam.

    #DziadekDoOrzechów #balet #święta

  2. @Antifajaworzno
    Bardzo ważny artykuł obnażający zaplecze ideologiczne bąkiewicza i jego wypierdków.

    „Polscy „turbopatrioci” grzmią, że nie było polskich ochotniczych jednostek Waffen SS. Mają rację. Nie było, bo Hitler ich nie chciał. Gdyby miał inne zamiary wobec dawnej Kongresówki, bez problemu znaleźliby się ochotnicy z kręgów skrajnej prawicy.”

    Swoją drogą, autor tego nie podkreślił, że wbrew warszawkocentrycznej narracji wrzucającej wszystkich Górnoślązaków, nie tylko żyjących w czasie IIWŚ, do szuflady pt. „Zdrajcy narodu”, to właśnie w Generalnym Gubernatorstwie, z wyjątkiem Łodzi i okolic gdzie zagadnienia narodowościowe były równie skomplikowane, jak na Górnym Śląsku, żeby podpisać pl.wikipedia.org/wiki/Volkslis , trzeba było się o to bardzo *postarać* a na Górnym Śląsku, Kaszubach, Warmii i Mazurach trzeba było się postarać, żeby jej *nie podpisać*

    Jedna z prababek mojej żony była Niemką, więc dostała „jedynkę”, zaś pradziadek był Górnoślązakiem, więc mógł mieć „trójkę” lub nawet „czwórkę”, a dziadek miał... „trójkę”. Ta kategoria była „skrojona” dla takiego elementu niepewnego, jakim nie tylko dla Niemców, byli członkowie w/w narodów.
    Wprawdzie „trójkowicze” nie mogli studiować i wykonywać wielu zawodów, za to mogli dostąpić chwały śmierci za Führera i Tysiącletnią Rzeszę.

    @litwanieojczyzna

    #DeutscheVolkslite #GórnyŚląsk #Kaszuby #Warmia #Mazury
    #DziadekwWehrmachcie

  3. DIGG - Dziadek Reddita i Wykopu (do tego syna się nie przyznaje) powraca w nowej odsłonie, założony przez oryginalnego twórcę we współpracy z vice-założycielem Reddita.

    Obecnie digg.com jest w fazie otwartej bety (ta rozpoczęła się kilka godzin temu), pojawiają się też pierwsze polskie społeczności, na przykład:

    digg.com/polska

    #digg #digg.com #wypok #wykop #reddit #polska #polacy #pl

  4. I knew my dziadek was a badass who served in General Ander's army during WWII, but I learned today that they had a bear named Wojtek, who traveled across Asia and Europe with them, was promoted to Corporal, and fought at the Battle of Monte Cassino in Italy?!
    #GreatestGeneration #WWII

  5. Jeszcze niedługo i będzie miał dziadek wartość muzealną a wciąż zipie i warczy i burczy tymi 6x SCSII (caaałe 291 GB, 271 faktyczne bo RAID 5).

    I aktualizację łyknął jak się patrzy, prawie jak funfel nuffka nieśmigana.

    #linuxPorn #archelogiaStosowana

  6. Gdzie jest granica wieku przy której bardziej powinniśmy się starać o naszych rodziców/dziadków, ponieważ mogą podejmować nieprzemyślane decyzje?
    Tak się ostatnio nad tym zastanawiałem, bo często przychodzi mi spotykać się z klientami, którzy mają 65-75 lat (jako agent ubezpieczen). Umawiając się na spotkanie (z kimkolwiek) zawsze staram się upewnić, że będą na nim osoby podejmujące decyzję wspólnie np. małżeństwo. W przypadku osób starszych też proszę żeby pojawiła się np. córka albo syn (specjalnie nie mówię tylko o partnerze). Niestety ta starsza grupa wiekowa to równocześnie najczęściej taka, która chce być samodzielna i uważa, że córka czy syn są niepotrzebni przy takiej rozmowie. Nie wynika to wcale z tego, że nie są dostępni.

    Takie moje przemyślenia:
    - w takim wieku ludzie są naprawdę różni, jedni są bardzo trzeźwo myślący, inni mają już problemy z racjonalnym podejmowaniem decyzji.
    - o ile w pierwszym przypadku to mniejszy problem, to jednak często niezauważamy w biegu (jako dzieci tych osób) że na co dzień rodzice inaczej funkcjonują niż kiedyś.
    - często osoby starsze mają mój numer z internetu i umawiają się u siebie w domu, naciskając że wolą być przy rozmowie sami - myślę sobie, że równie dobrze mogliby zaprosić każdego i to już jest niebezpieczne.
    - osoby starsze poważniej myślą o tym, że może ich zabraknąć. Chcą rozmawiać o ubezpieczeniu sami z myślą o kwotach wypłaconych dla dzieci w przypadku ich śmierci. Problemem jest to, że nie mówiąc im o polisach nikt się później po te pieniądze nie zgłasza - rozmawiajcie z rodzicami, upewnijcie się jakie formalności załatwiają i jakie mają dokumenty - tak w luźnej rozmowie, powoli każdego dnia, w ramach troski, nie w formie kontroli.

    Dbajcie o swoich bliskich
    #ubezpieczenia #osobystarsze #dziadek #babcia #rodzice

  7. Działkowiec pyta sąsiada:
    - Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
    - A, nie… Dziadek ul przewrócił...

    #suchar #kawał #żart #dowcip #humor #SucharDnia #MnieŚmieszy

  8. Działkowiec pyta sąsiada:
    - Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
    - A, nie… Dziadek ul przewrócił...

    #suchar #kawał #żart #dowcip #humor #SucharDnia #MnieŚmieszy

  9. Działkowiec pyta sąsiada:
    - Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
    - A, nie… Dziadek ul przewrócił...

    #suchar #kawał #żart #dowcip #humor #SucharDnia #MnieŚmieszy

  10. Działkowiec pyta sąsiada:
    - Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
    - A, nie… Dziadek ul przewrócił...

    #suchar #kawał #żart #dowcip #humor #SucharDnia #MnieŚmieszy

  11. Działkowiec pyta sąsiada:
    - Co tam wczoraj za święto mieliście, tak wszyscy tańczyliście?
    - A, nie… Dziadek ul przewrócił...

    #suchar #kawał #żart #dowcip #humor #SucharDnia #MnieŚmieszy

  12. Jestem tu ostatnio mniej aktywny, niż bym sobie życzył - pochłania mnie tzw. prawdziwe życie :) Ale kilka dni temu stałem się posiadaczem takiego oto wynalazku.

    Można powoedzieć, że to dziadek współczesnych komputerów pokładowych w tramwajach, czyli... no właśnie. Nie wiem, czy to urządzenie ma jakąś oficjalną nazwę, w środowisku miłośników nazywane jest po prostu "zegarem z eNki" - bo dokładnie tym jest. Tarcza ze wskazówką to zwykły zegar, zresztą od tyłu ma dziurkę do nakręcania. Zewnętrzny pierścień, jak widać, ma wypisane nazwy ważniejszych przystanków po trasie i czasy przejazdu między nimi. Pierścień jest ruchomy, więc po dojeździe na krańcówkę po prostu przestawiało się go tak, by wskazówka pokrywała się z drugą skalą - czasu jazdy w przeciwną stronę.
    Taki zegar znajdował się w każdym wagonie typu N w Łodzi, a zapewne i w starszych, póki były w służbie. Motorniczy zabierał go ze sobą po skończeniu zmiany (zresztą, jak widać na pierścieniu, jest on przypisany do linii i brygady, a nie konkretnego wagonu; papierowy pierścień dało się wymieniać, ale potrzeba było do tego narzędzi - zegara nie da się rozkręcić gołą ręką).

    Nie wiem, czy ten konkretny egzemplarz działa. Mechanicznie zapewne nie jest bardziej skomplikowany od budzika, ale dziś znalezienie zegarmistrza, tym bardziej kompetentnego, to jak odnalezienie jednorożca. #komunikacjamiejska #retro #ciekawostki #technika

  13. @Antifajaworzno
    Bardzo ważny artykuł obnażający zaplecze ideologiczne bąkiewicza i jego wypierdków.

    „Polscy „turbopatrioci” grzmią, że nie było polskich ochotniczych jednostek Waffen SS. Mają rację. Nie było, bo Hitler ich nie chciał. Gdyby miał inne zamiary wobec dawnej Kongresówki, bez problemu znaleźliby się ochotnicy z kręgów skrajnej prawicy.”

    Swoją drogą, autor tego nie podkreślił, że wbrew warszawkocentrycznej narracji wrzucającej wszystkich Górnoślązaków, nie tylko żyjących w czasie IIWŚ, do szuflady pt. „Zdrajcy narodu”, to właśnie w Generalnym Gubernatorstwie, z wyjątkiem Łodzi i okolic gdzie zagadnienia narodowościowe były równie skomplikowane, jak na Górnym Śląsku, żeby podpisać pl.wikipedia.org/wiki/Volkslis , trzeba było się o to bardzo *postarać* a na Górnym Śląsku, Kaszubach, Warmii i Mazurach trzeba było się postarać, żeby jej *nie podpisać*

    Jedna z prababek mojej żony była Niemką, więc dostała „jedynkę”, zaś pradziadek był Górnoślązakiem, więc mógł mieć „trójkę” lub nawet „czwórkę”, a dziadek miał... „trójkę”. Ta kategoria była „skrojona” dla takiego elementu niepewnego, jakim nie tylko dla Niemców, byli członkowie w/w narodów.
    Wprawdzie „trójkowicze” nie mogli studiować i wykonywać wielu zawodów, za to mogli dostąpić chwały śmierci za Führera i Tysiącletnią Rzeszę.

    @litwanieojczyzna

    #DeutscheVolkslite #GórnyŚląsk #Kaszuby #Warmia #Mazury
    #DziadekwWehrmachcie

  14. @Antifajaworzno
    Bardzo ważny artykuł obnażający zaplecze ideologiczne bąkiewicza i jego wypierdków.

    „Polscy „turbopatrioci” grzmią, że nie było polskich ochotniczych jednostek Waffen SS. Mają rację. Nie było, bo Hitler ich nie chciał. Gdyby miał inne zamiary wobec dawnej Kongresówki, bez problemu znaleźliby się ochotnicy z kręgów skrajnej prawicy.”

    Swoją drogą, autor tego nie podkreślił, że wbrew warszawkocentrycznej narracji wrzucającej wszystkich Górnoślązaków, nie tylko żyjących w czasie IIWŚ, do szuflady pt. „Zdrajcy narodu”, to właśnie w Generalnym Gubernatorstwie, z wyjątkiem Łodzi i okolic gdzie zagadnienia narodowościowe były równie skomplikowane, jak na Górnym Śląsku, żeby podpisać pl.wikipedia.org/wiki/Volkslis , trzeba było się o to bardzo *postarać* a na Górnym Śląsku, Kaszubach, Warmii i Mazurach trzeba było się postarać, żeby jej *nie podpisać*

    Jedna z prababek mojej żony była Niemką, więc dostała „jedynkę”, zaś pradziadek był Górnoślązakiem, więc mógł mieć „trójkę” lub nawet „czwórkę”, a dziadek miał... „trójkę”. Ta kategoria była „skrojona” dla takiego elementu niepewnego, jakim nie tylko dla Niemców, byli członkowie w/w narodów.
    Wprawdzie „trójkowicze” nie mogli studiować i wykonywać wielu zawodów, za to mogli dostąpić chwały śmierci za Führera i Tysiącletnią Rzeszę.

    @litwanieojczyzna

    #DeutscheVolkslite #GórnyŚląsk #Kaszuby #Warmia #Mazury
    #DziadekwWehrmachcie

  15. @Antifajaworzno
    Bardzo ważny artykuł obnażający zaplecze ideologiczne bąkiewicza i jego wypierdków.

    „Polscy „turbopatrioci” grzmią, że nie było polskich ochotniczych jednostek Waffen SS. Mają rację. Nie było, bo Hitler ich nie chciał. Gdyby miał inne zamiary wobec dawnej Kongresówki, bez problemu znaleźliby się ochotnicy z kręgów skrajnej prawicy.”

    Swoją drogą, autor tego nie podkreślił, że wbrew warszawkocentrycznej narracji wrzucającej wszystkich Górnoślązaków, nie tylko żyjących w czasie IIWŚ, do szuflady pt. „Zdrajcy narodu”, to właśnie w Generalnym Gubernatorstwie, z wyjątkiem Łodzi i okolic gdzie zagadnienia narodowościowe były równie skomplikowane, jak na Górnym Śląsku, żeby podpisać pl.wikipedia.org/wiki/Volkslis , trzeba było się o to bardzo *postarać* a na Górnym Śląsku, Kaszubach, Warmii i Mazurach trzeba było się postarać, żeby jej *nie podpisać*

    Jedna z prababek mojej żony była Niemką, więc dostała „jedynkę”, zaś pradziadek był Górnoślązakiem, więc mógł mieć „trójkę” lub nawet „czwórkę”, a dziadek miał... „trójkę”. Ta kategoria była „skrojona” dla takiego elementu niepewnego, jakim nie tylko dla Niemców, byli członkowie w/w narodów.
    Wprawdzie „trójkowicze” nie mogli studiować i wykonywać wielu zawodów, za to mogli dostąpić chwały śmierci za Führera i Tysiącletnią Rzeszę.

    @litwanieojczyzna

    #DeutscheVolkslite #GórnyŚląsk #Kaszuby #Warmia #Mazury
    #DziadekwWehrmachcie

  16. @Antifajaworzno
    Bardzo ważny artykuł obnażający zaplecze ideologiczne bąkiewicza i jego wypierdków.

    „Polscy „turbopatrioci” grzmią, że nie było polskich ochotniczych jednostek Waffen SS. Mają rację. Nie było, bo Hitler ich nie chciał. Gdyby miał inne zamiary wobec dawnej Kongresówki, bez problemu znaleźliby się ochotnicy z kręgów skrajnej prawicy.”

    Swoją drogą, autor tego nie podkreślił, że wbrew warszawkocentrycznej narracji wrzucającej wszystkich Górnoślązaków, nie tylko żyjących w czasie IIWŚ, do szuflady pt. „Zdrajcy narodu”, to właśnie w Generalnym Gubernatorstwie, z wyjątkiem Łodzi i okolic gdzie zagadnienia narodowościowe były równie skomplikowane, jak na Górnym Śląsku, żeby podpisać pl.wikipedia.org/wiki/Volkslis , trzeba było się o to bardzo *postarać* a na Górnym Śląsku, Kaszubach, Warmii i Mazurach trzeba było się postarać, żeby jej *nie podpisać*

    Jedna z prababek mojej żony była Niemką, więc dostała „jedynkę”, zaś pradziadek był Górnoślązakiem, więc mógł mieć „trójkę” lub nawet „czwórkę”, a dziadek miał... „trójkę”. Ta kategoria była „skrojona” dla takiego elementu niepewnego, jakim nie tylko dla Niemców, byli członkowie w/w narodów.
    Wprawdzie „trójkowicze” nie mogli studiować i wykonywać wielu zawodów, za to mogli dostąpić chwały śmierci za Führera i Tysiącletnią Rzeszę.

    @litwanieojczyzna

    #DeutscheVolkslite #GórnyŚląsk #Kaszuby #Warmia #Mazury
    #DziadekwWehrmachcie

  17. Wsadzili dziadka do więzienia. Dziadzio wchodzi do celi pełnej strasznych zakapiorów:

    - Za co cię posadzili dziadzio?
    - Za figle.
    - Za jakie kurła figle?! Co ty będziesz kit wciskał, gadaj zgredzie za co, bo po tobie!
    - To ja to mogę pokazać... - mówi dziadzio.
    - Taa? No to pokaż! - mówi zaintrygowany herszt celi.

    Dziadzio przeżegnawszy się bierze wiadro służące w celi za ubikację i puka w drzwi.
    Kiedy uchylił się judasz, dziadzio chlusnął zawartością wiadra przez judasz, odstawił wiadro na miejsce i stanął obok drzwi na baczność.

    Po chwili drzwi się otwierają, staje w nich gromada wkurzonych klawiszy, w tym jeden wysmarowany gównem i mówią:
    - Dziadek, ty się odsuń na bok, żeby ci się przypadkiem nie oberwało.

    #żart #dowcip #kawał #suchar #KawałZBrodą #MnieŚmieszy

  18. Kofi-Brejk

    229/365 #szosopasta na 438 słów, 2 minuty czasu czytania.

    Kiedyś, dawno temu (o ile mnie pamięć nie myli), kiedy fryzjer w swym naiwnym optymizmie proponował „że może przyfarbujemy te siwe po bokach”, a dzieci i kobiety w niezbyt zaawansowanej ciąży jeszcze nie ustępowały mi miejsca w tramwaju („niech sobie dziadek spocznie, bo nam tu jeszcze padnie i upadnie”

    szosami.com/2025/07/01/slupek/

  19. Język istnieje po to, żeby opisywać rzeczywistość, a ona nie zawsze jest czarno-biała i binarna. Kiedy osoba niebinarna zostaje rodzicem albo jej rodzeństwo ma dzieci, pojawia się problem – jak teraz o niej mówić w kontekście rodzinnym? Mamo, tato, ciociu, wujku…? Jasne, można po imieniu, ale nie każdy chce.

    Dlatego dzięki kreatywności i researchowi osób biorących udział w konkursie z ubiegłego roku zebraxśmy propozycjepropozycje alternatywnych, neutralnych form, które mogą zastąpić tradycyjne, binarne określenia członków rodziny.

    Oto kilka z nich:
    wujek/ciocia: rodzictwo, wujcio, ciociek
    babcia/dziadek: prarodzic, dziabcia
    rodzeństwo: kardasz, brasio, siorek, siostrzyk
    rodzic: tacio, mamek, tacia
    kuzyn/kuzynka: kuzyńcze

    Dzięki coraz większej świadomości społecznej i widoczności osób niebinarnych język polski się zmienia. Szczerze wierzymy, że dalej będzie się zmieniał i dostosowywał do nowej rzeczywistości, a form neutralnych będzie powstawało coraz więcej!

    Znasz jakieś inne neutralne określenia na członków rodziny, które szczególnie przypadło Ci do gustu?

    Daj znać w odpowiedzi!

    #niebinarnosc #niebinarkiforever #queer #lgbtqia #nb

  20. „Video Killed the Radio Star”… a Internet zabił wideo. Wczoraj w nocy MTV oficjalnie przestało nadawać

    Stało się. 31 grudnia 2025 roku, równo o północy, najsłynniejszy logotyp w historii popkultury zgasł.

    Po 44 latach nadawania, stacja MTV (Music Television) zakończyła emisję sygnału linearnego. To koniec epoki, która ukształtowała nie tylko nasz gust muzyczny, ale i sposób, w jaki dzisiaj konsumujemy treści w Apple Music czy Spotify.

    Decyzja właściciela, koncernu Paramount, była spodziewana od lat, ale i tak boli. W dobie, gdy algorytmy TikToka i Spotify lepiej wiedzą, czego chcemy słuchać, utrzymywanie kanału telewizyjnego, który kiedyś był oknem na świat, przestało mieć sens ekonomiczny. Ostatnie lata stacji to smutna agonia wypełniona powtórkami reality shows (kto pamięta jeszcze, że „M” w nazwie oznaczało „Music”?), ale nie tak zapamiętamy tego giganta.

    Dziadek YouTube’a i wujek Spotify

    Trzeba to powiedzieć głośno: bez MTV nie byłoby współczesnego streamingu. To MTV w latach 80. i 90. nauczyło nas, że muzyka to nie tylko dźwięk, ale i obraz. To oni stworzyli format „krótkiego wideo”, który dziś rządzi w sieci. Zanim powstały playlisty w Apple Music, mieliśmy listę przebojów TRL. Zanim algorytm zaczął podpowiadać „Odkryj w tym tygodniu”, mieliśmy VJ-ów (Video Jockey), którzy byli pierwszymi influencerami świata muzyki. MTV było pierwszym globalnym kuratorem treści – rolę tę dziś przejęły serwery w Dolinie Krzemowej.

    Pętla się zamknęła

    Symbolika końca była poruszająca. Według doniesień z USA, ostatnim teledyskiem wyemitowanym przed wyłączeniem sygnału był „Video Killed the Radio Star” zespołu The Buggles – ten sam utwór, który 1 sierpnia 1981 roku otworzył historię stacji. Wtedy wideo zabiło gwiazdę radia. Dziś internet ostatecznie zabił gwiazdę wideo.

    Marka MTV przetrwa jako kafelek w aplikacji streamingowej, produkujący treści reality, ale „telewizja muzyczna” jako medium, przy którym spędzaliśmy godziny po szkole, właśnie odeszła do lamusa. Dziękujemy za muzykę.

    Anna’s Archive kontra Spotify. 300 TB „muzycznej Arki Noego” czy największy akt cyfrowego piractwa? Raczej po prostu chaos

    #historiaMuzyki #koniecMTV #MTV #muzyka #Paramount #popkultura #streaming #VideoKilledTheRadioStar
  21. Wystarczający

    Kiedy pisałem felietony do poprzedniego, lutowego wydania iMagazine, nasza technologiczna bańka narzekała na skandaliczną obecność iPhone’a SE z Touch ID w ofercie Apple i wypatrywała jego następcy. W marcu ten jest już na rynku, ale Apple nazwało go 16e. Na to nie byliśmy gotowi.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2025

    Następca, ale czego?

    Z każdą kolejną premierą Apple odnoszę nieodparte wrażenie, że jako fani tej marki czy, szerzej, technologii, coraz mniej rozumiemy jej przekaz. Albo sami go sobie komplikujemy, szukając każdego możliwego argumentu, aby tę czy inną premierę uznać za porażkę. Niebawem kolejne premiery, choć część recenzji produktów, których jeszcze nikt nie widział, już mógłbym tutaj śmiało przytoczyć. Zdaję sobie przy tym sprawę, że moje postrzeganie Apple jako firmy produkującej rzeczy, które po prostu działają, jest dalece odbiegające od narracji panującej w technologicznej bańce nad Wisłą, ale pomimo tego spróbuję się z nią zmierzyć raz jeszcze.

    Apple, wypuszczając model iPhone’a 16e, chciało nie tyle zaprezentować następcę ostatniego modelu SE, ile definitywnie zerwać z tamtą linią. Miało ku temu kilka racjonalnych argumentów, takich jak zmiana bryły urządzenia, pożegnanie Touch ID, nowy procesor i ilość RAM wspierająca debiutujące niebawem w Polsce Apple Intelligence, czy w końcu włożenie do niego najnowszego projektu w postaci chipu Apple C1. O jego znaczeniu w kontekście długoterminowym piszę szerzej w drugim tekście w tym numerze. Pozostanie przy nazwie SE w przypadku modelu, któremu bliżej do iPhone’a 16 niż zapomnianego reliktu z przeszłości, byłoby bezsensowne.

    Ale nie u nas.

    Fala krytyki, która przelała się przez X czy komentarzy pod treściami dotyczącymi ostatniej premiery Apple, skupiła się wokół dyskusji nie o tym, że w końcu otrzymaliśmy produkt w miejsce przestarzałego modelu SE, ale o tym, że Apple zaprezentowało „zabiedzonego iPhone’a 16”, który jest przecież osobnym produktem. Odniosłem wrażenie, że 16e został nad Wisłą potraktowany jako – uwaga, ponieważ to kontrowersyjny wniosek – następca podstawowego modelu 16.

    I to w złej cenie, jak na jego możliwości.

    „Gdybyś miał doradzić iPhone’a dla seniora lub dziecka…”

    Z takim pytaniem jako twórca technologiczny spotykam się bardzo często i nie inaczej było po premierze 16e. I nie będę trzymał cię w niepewności – tak, obecnie doradziłbym; odpowiadając na tak postawione pytanie, sięgnięcie po najnowszy model 16e. Stawiając się w butach grupy docelowej, której dotyczy to pytanie, z pewnością nie szukałbym MagSafe (albo nie wiedziałbym, czym ono w ogóle jest), 100 Hz ekranu Always On, czy 2000 nitów jego jasności, ale już na pewno zależałoby mi na długoletnim wsparciu aktualizacjami i baterii.

    Tutaj 16e wypada naprawdę świetnie, dowożąc niejako nawet obietnicę z przyszłości, jeżeli zwrócimy uwagę na zysk płynący z zastosowania wspomnianego własnego chipu antenowego Apple C1, ale… no właśnie. Ale cena także nie pasuje do „następcy modelu SE”. Większość komentatorów oczekiwała kwoty coś około 2399 zł, więc zaproponowane przez Apple 2999 zł naturalnie wydaje się absurdem. I tutaj przyznaję, że wycena modelu 16e już w samych Stanach Zjednoczonych jest moim zdaniem za wysoka o około 100 dolarów, co w Polsce przekłada się na mniej więcej 350–500 zł więcej względem oczekiwań rynku. Polska cena nie wynika przy tym w żadnym wypadku z kursu dolara czy siły złotówki (co niektórzy próbują nam wmówić), ale z tego, jak firma z Cupertino wyceniła ten sprzęt na swój domowy rynek.

    Z drugiej strony, patrząc na ekosystem, którego iPhone jest częścią, trudno znaleźć urządzenie działające w nim tak jak on sam, za tę cenę – nie sięgając po sprzęt poprzednich generacji czy używane urządzenia. To też nam umyka w dyskusjach o tym, że dziadek lub nastolatka dosłownie nie przeżyje bez wsparcia dla precyzyjnej lokalizacji AirTagów, jednego rdzenia graficznego w procesorze lub nagrywania w trybie kinowym. No dobra, bez tego ostatniego nastolatkowi będzie nie najlepiej, ale już prędzej nie spodoba mu się brak szerszej palety kolorów tego urządzenia. A wiem to po dziesiątkach rozmów, które toczę ze słuchaczami czy czytelnikami na temat procesu zakupowego sprzętów dla tych dwóch grup docelowych.

    Czy można prościej?

    Można. Przynajmniej jeśli chodzi o oficjalne portfolio, które znajdziemy w sekcji iPhone polskiego Apple Online Store. Po premierze modelu 16e i wycofaniu modeli 14 oraz SE jest prościej, ale może być jeszcze bardziej.

    Bardzo chciałbym, aby Apple przestało oferować poprzednie generacje iPhone’ów, gdy na rynku pojawiają się nowe modele. Mając model 16e, klient powinien mieć do wyboru modele podstawowe (w dwóch a może nawet w jednym rozmiarze), modele Pro w dwóch rozmiarach i model 16e. Ten podstawowy, dla każdego, kto po prostu szuka iPhone’a na lata lub jest to jego pierwszy sprzęt w całym ekosystemie. A takich osób jest najwięcej, choć z perspektywy naszej bańki technologicznej wydaje nam się, że to nieprawda.

    Im dłużej i więcej rozmawiam z ludźmi, tym bardziej dociera do mnie, że o 100 Hz ekranach, automatyzacjach i całej sile ekosystemu rozmawiamy my, w wąskich grupach fanów marki. I jasne, to są możliwości napędzające cały ekosystem i bardzo cenne, ale nie powinniśmy zapominać, iż przeciętnego klienta Apple niewiele interesują. Czy powinno być inaczej? Być może i tutaj my, jako ci którzy wyciskają z tego ekosystemu maksymalne możliwości, możemy się im przydać, ale nie wylewając wiadra krytyki na ich „zwykłego iPhone’a”, lecz pokazując krok po kroku jego znaczenie w całej tej nadgryzionej układance.

    Więcej o tym i miejscu dla nowego iPhone’a 16e opowiadałem w jednym z ostatnich odcinków podcastu „Bo czemu nie?”. Zapraszam do odsłuchu!

    #felietony #iPhone16E #podstawowyIPhone

  22. @Dianora @JamesWNeal @pathfinder @actuallyautistic It will be very difficult for advertising to work on us #autistics because its roots are in Freudian theory and the subconscious. And it’s always “clever” with puns and trendy cultural references. None of this works on the logical level, giving one a reason to buy.

    I get affected by advertising that’s witty and entertaining but it does no more than make me like the company. Don’t think it affects my buying.

  23. I was this years old when I found out what exactly God's #PromisedLand Land really is.

    I was looking for a biblical reference to the promise and I came across the attached reference.

    In the Bible, God promised most of the Middle East to Abram *and his descendants*

    among whom you'll see Ishmael, Abram's first son.

    If the #Jews are entitled to live in the Promised Land through as descendants of Isaac/Israel ... then the #Palestinians are entitled too, as descendants of Ishmael.

    WIBF!!