home.social

#rynekmobilny — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #rynekmobilny, aggregated by home.social.

  1. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  2. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  3. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  4. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  5. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  6. Google kończy spór z Epic Games o Androida. Duże zmiany i niższe prowizje także w Polsce

    Wieloletni spór Google z Epic Games dotyczący Androida i Play Store wchodzi w nową fazę.

    Koncern z Mountain View ogłosił duże zmiany w funkcjonowaniu swojego mobilnego ekosystemu. Google znacząco obniża maksymalną prowizję w sklepie z aplikacjami, a instalacja alternatywnych rynków stanie się znacznie prostsza. Zmiany wejdą w życie w Europie (w tym w Polsce) już 30 czerwca.

    Decyzje ogłoszone przez Google to bezpośrednie pokłosie batalii sądowej z twórcami gry Fortnite oraz rosnącej presji regulacyjnej na najważniejszych rynkach. Zamiast czekać na kolejne odgórne nakazy czy przegrane apelacje, amerykański gigant postanowił systemowo przebudować fundamenty ekonomiczne swojego mobilnego systemu.

    Nowy cennik: niższe prowizje w Google Play

    Najważniejszą informacją dla twórców oprogramowania jest całkowita restrukturyzacja opłat pobieranych przez Google. Firma rozdziela opłatę za sam system płatności od opłaty serwisowej za obecność w sklepie.

    Jak to będzie wyglądać w praktyce na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EEA), a więc również w Polsce?

    • Opłata za system płatności (Billing): jeśli deweloper zdecyduje się korzystać z systemu transakcyjnego od Google, zapłaci stałe 5% prowizji.
    • Opłata serwisowa (Service Fee): podstawowa stawka za nowe instalacje zostaje obniżona do 20%. Jeśli twórca dołączy do programów jakościowych (Apps Experience Program), prowizja spadnie do 15% dla nowych instalacji i 20% dla już istniejących.
    • Subskrypcje: prowizja od płatności cyklicznych (abonamentów) wyniesie zaledwie 10%.

    Co więcej, programiści zyskują znacznie większą swobodę w wyborze systemu płatności. Będą mogli wdrażać własne systemy rozliczeń bezpośrednio w aplikacjach (obok tych od Google) lub wprost kierować użytkowników za pomocą linków do zewnętrznych stron internetowych w celu dokonania zakupu. Zmiany te zaczną obowiązywać w USA, Wielkiej Brytanii i państwach EEA już 30 czerwca 2026 roku (reszta świata poczeka do 2027 r.).

    „Zarejestrowane sklepy”, czyli łatwiejszy sideloading

    Drugim filarem porozumienia jest głębokie otwarcie Androida na alternatywne rynki dystrybucji. Google nie znosi wprawdzie całkowicie blokad bezpieczeństwa, ale wprowadza oficjalny program certyfikacji.

    Twórcy konkurencyjnych platform (jak np. Epic Games Store) będą mogli zarejestrować swoje sklepy w systemie Android. Dzięki temu proces ich instalacji na smartfonach użytkowników (tzw. sideloading) zostanie uproszczony. Nowy proces instalacyjny będzie przejrzyście informował o uprawnieniach danego sklepu, linkował do jego polityki prywatności i centrum pomocy, zdejmując z użytkownika konieczność przebijania się przez uciążliwe i odstraszające ostrzeżenia systemowe.

    Sklepy, które nie wezmą udziału w programie, nadal będzie można zainstalować, jednak przy zachowaniu obecnych, rygorystycznych komunikatów. Funkcja „Zarejestrowanych sklepów z aplikacjami” zadebiutuje wraz z główną aktualizacją systemu (najpewniej Android 17) pod koniec bieżącego roku.

    Google zapowiada Androida 17 jako „inteligentną platformę”

    #alternatywneSklepyAndroid #Android17Nowości #EpicGamesStoreAndroid #GoogleEpicGames #opłatyGooglePlay2026 #płatnościWAplikacjach #prowizjeGooglePlay #rynekMobilny #sideloadingAndroid
  7. Asus zmienia kurs. W 2026 roku nie zobaczymy nowych smartfonów, priorytetem jest AI

    Tajwański producent elektroniki dokonuje radykalnej korekty swojej strategii. Podczas noworocznego spotkania zarządu potwierdzono, że w 2026 roku firma nie planuje wprowadzać na rynek nowych modeli smartfonów z Androidem.

    Zamiast kolejnych generacji Zenfone’a i ROG Phone’a, Asus przesuwa swoje zasoby inżynieryjne w stronę sztucznej inteligencji i nowej kategorii urządzeń.

    Pauza w premierach, ale nie koniec wsparcia

    Deklaracja prezesa firmy, Jonney’a Shiha, jest jasna, choć zostawia pole do interpretacji. Stwierdzenie, że Asus „nie będzie dodawać nowych modeli telefonów w przyszłości” (w kontekście najbliższej strategii), oznacza wstrzymanie ofensywy modelowej. To strategiczna pauza, wynikająca z nasycenia rynku mobilnego i poszukiwania nowych motorów wzrostu.

    Jednocześnie firma ucina spekulacje o całkowitym wyjściu z rynku („exit”). Dział mobilny pozostaje aktywny, a kluczowym zadaniem staje się obsługa obecnych użytkowników. Posiadacze Zenfone’ów i ROG Phone’ów mogą spać spokojnie – wsparcie techniczne, aktualizacje zabezpieczeń oraz serwis gwarancyjny będą kontynuowane bez zmian.

    Wielki pivot na AI

    Powodem tej decyzji jest – jak określił to prezes Shih – „zmiana paradygmatu”. Asus uznał, że dalsza walka na coraz trudniejszym rynku smartfonów jest mniej perspektywiczna niż inwestycja w nadchodzącą rewolucję AI. Zasoby, które dotychczas pochłaniało projektowanie nowych telefonów, zostaną przekierowane do działów pracujących nad:

    • Komercyjnymi komputerami PC zintegrowanymi z AI,
    • Robotyką (AI Robots),
    • Inteligentnymi okularami (AI Glasses).

    Co to oznacza dla rynku?

    Dla fanów marki to słodko-gorzka wiadomość. Z jednej strony, Asus nie znika z mapy innowacji, szukając swojej szansy w sprzęcie nowej generacji. Z drugiej – rok 2026 będzie prawdopodobnie pierwszym od lat, w którym nie zobaczymy następców cenionych serii Zenfone (kompaktowe flagowce) oraz ROG Phone (urządzenia dla graczy).

    Czy to definitywny koniec smartfonów z logo Asus? Tego nie powiedziano. Na ten moment jest to zamrożenie premier. Firma redefiniuje swoje miejsce w ekosystemie technologicznym, stawiając wszystko na kartę sztucznej inteligencji. Czy po tej transformacji znajdzie się jeszcze miejsce na telefony? Czas pokaże.

    Jeszcze nie mamy Wi-Fi 7, a ASUS już pokazał następcę. Premiera Wi-Fi 8

    #asus #JonneyShih #news #ROGPhone #rynekMobilny #strategia2026 #sztucznaInteligencja #Zenfone
  8. Samsung ma twardy orzech do zgryzienia. Premiera Galaxy S26 tuż-tuż, a cena wciąż jest niewiadomą

    Zazwyczaj o tej porze roku, na kilka tygodni przed premierą (spodziewaną na początku 2026 r.), ceny nowych flagowców są już dawno „klepnięte”. Tymczasem z Korei płyną wieści o nerwowych naradach w siedzibie Samsunga. Powód? Rosnące koszty produkcji.

    Według raportu przytaczanego przez Phone Arena, Samsung znalazł się w klasycznym dylemacie: „zjeść ciastko czy mieć ciastko”.

    TriFold to wyjątek, S26 to reguła

    Raport ujawnia ciekawostkę: niedawno wypuszczony, futurystyczny Galaxy Z TriFold (składany na trzy części) jest sprzedawany poniżej kosztów produkcji. Samsung dopłaca do interesu, byle tylko spopularyzować nową formę i pokazać innowację.

    Samsung prezentuje Galaxy Z Trifold – nowe spojrzenie na składane smartfony

    W przypadku serii Galaxy S26 taka strategia nie wchodzi w grę. To „chleb powszedni” koreańskiego giganta, który musi generować miliardowe zyski, a nie tylko nagłówki w prasie.

    Dwie złe opcje

    Księgowi Samsunga mają na stole dwa scenariusze, z których żaden nie jest idealny.

    Pierwszy to podniesienie cen, czyli przerzucenie rosnących kosztów podzespołów na klientów. Ryzyko? W dobie spowolnienia gospodarczego klienci mogą po prostu nie kupić nowych telefonów lub wybrać konkurencję (głównie chińską).

    Drugi to utrzymanie cen, co oznaczałoby spadek marży zysku, co wściekłoby akcjonariuszy, którzy oczekują wzrostów.

    Wszystko wskazuje na to, że Samsung będzie zwlekał z decyzją do ostatniej chwili, obserwując ruchy rynku walutowego i dostawców. Dla nas, klientów w Polsce, to sygnał ostrzegawczy – biorąc pod uwagę wahania kursów walut i dylematy producenta, tanio raczej nie będzie.

    #Android #cenyElektroniki #GalaxyS26 #GalaxyZTriFold #rynekMobilny #Samsung #smartfony
  9. Zmiana warty na szczycie. Apple wygrywa 2025 rok i detronizuje Samsunga

    Najnowszy raport Counterpoint Research stawia sprawę jasno: układ sił na rynku smartfonów w 2025 roku uległ zmianie. Dzięki sukcesowi rynkowemu serii iPhone 17, Apple wyprzedza Samsunga i kończy rok jako największy producent telefonów na świecie.

    Prognozy na zamknięcie roku są dla giganta z Cupertino jednoznaczne. Apple ma zamknąć 2025 rok z 10-procentowym wzrostem sprzedaży rok do roku. W tym samym czasie Samsung notuje wzrost na poziomie 4,6 proc., a szeroki rynek jedynie 3,3 proc. Taka dynamika zapewnia Apple 19,4 proc. udziału w globalnym rynku, co pozwala firmie odzyskać fotel lidera.

    Cykl wymiany i efekt postpandemiczny

    Te wyniki to efekt konkretnych trendów, które obserwujemy od jesieni. Sprzedaż Apple w pierwszym miesiącu dostępności iPhone’a 17 wzrosła o 22 proc., a w październiku skoczyła aż o 37 proc. rok do roku. Yang Wang z Counterpoint tłumaczy to „punktem zwrotnym w cyklu wymiany”.

    Konsumenci, którzy kupowali smartfony podczas pandemii COVID-19, w 2025 roku masowo ruszyli po nowy sprzęt. Do tego dochodzi potężna baza użytkowników (ok. 358 mln), którzy w ostatnich latach weszli w ekosystem przez rynek wtórny i teraz przesiedli się na nowe modele.

    Dominacja na kolejne lata?

    Raport wybiega też w przyszłość, sugerując, że Apple może utrzymać pozycję lidera co najmniej do 2029 roku. Paliwem dla tego wzrostu mają być nadchodzące nowości: tańszy iPhone 17e oraz składany iPhone, którego produkcja próbna właśnie ruszyła.

    Dane analityków pokrywają się z tym, co komunikuje samo Apple. Tim Cook potwierdza świetne wyniki linii iPhone 17, które napędzają rekordowy kwartał świąteczny, mimo mieszanych opinii o modelu iPhone Air.

    DXOMARK: iPhone Air z pojedynczym aparatem w szczegółowych testach

    #apple #counterpointResearch #iphone17 #iphoneAir #news #rynekMobilny #samsung #sprzedazSmartfonow