home.social

#ruiny — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #ruiny, aggregated by home.social.

fetched live
  1. #Pałac #Godętowo mnie szczególnie nie poruszył, ale ichni budynek gospodarczy już tak.

    #ruiny

  2. Moi drodzy, nie mogę polecić wam Fortu Sarbinowo nieopodal Kostrzyna nad Odrą, albowiem obowiązuje tam bezwzględny zakaz wstępu. Nie zamierzam również jechać tam jeszcze raz, żeby przeznaczyć więcej czasu na eksplorację, z prawdziwą latarką.

    4 km od stacji #Kostrzyn, ale trzeba iść wzdłuż ruchliwej szosy (lasem ponad 5 km), albo 4 km od stacji #Dąbroszyn lasem.

    Zdjęcie wykonane oczywiście teleobiektywem, z zewnątrz.

    #fort #twierdza #ruiny

  3. Czy widziałem dzisiaj piękne rzeczy? Być może.

    Czy mam tego więcej? Oczywiście. Niestety, niektóre mocno nieczytelne.

    #KuźniaRaciborska.

    openstreetmap.org/?mlat=50.188

    (CC @mwichary for cool fonts)

    #ruiny

  4. Co by było gdyby tak cofnąć się w czasie? Najpewniej by mnie zaaresztowano, za włażenie na teren ściśle strzeżony. A tak to mogłem bez niczego sobie wejść na teren ówcześnie bardzo silnie chroniony, i jak gdyby nigdy nic porobić sobie zdjęcia. A wszedłem sobie na teren niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, a dokładniej na teren budynku żelatinizacji i znajdującego się nieopodal budynku walców osuszających i magazynu linii 1.

    Tajne przez poufne

    Jako że zakłady DAG Fabrik Bromberg działały na terenie raczej sobie nieprzychylnym, wprowadzono daleko idące zasady bezpieczeństwa. Każdy pracownik miał przypisany konkretny obszar, w którym mógł się poruszać, a jego dostęp był oznaczony kolorem przepustki.

    Tylko nieliczni mieli więcej swobody – byli to głównie pracownicy utrzymania ruchu i listonosze, którzy mogli przemieszczać się między różnymi częściami zakładu.

    Ciekawą historią podzieliła się kobieta, która kiedyś pracowała w budynku żelatynizacji. Przez lata była przekonana, że ten obiekt składał się zaledwie z dwóch sekcji. Dopiero po wielu latach, odwiedzając dawną fabrykę jako turystka, odkryła, że tych sekcji było znacznie więcej. Świadczy to jak skutecznie działał system ochronny – nawet pracownicy, którzy codziennie przebywali w tym miejscu około 10h nie mieli pełnego obrazu miejsca.

    Polskie plany budowy

    Zamysł budowy takiej fabryki na podbitych polskich ziemiach kiełkował w Naczelnym Dowództwie Wojskowym Wermachtu już na początku wojny, tzn. we Wrześniu 1939 roku. Lecz Niemcy nie byli pierwsi z takimi planami. W latach 1937-39 polska administracja gospodarcza stwierdziła, że warto by było mieć tajną fabrykę zbrojeniową po Bydgoszczą. Poczęła  więc przygotowywać tajne projekty tejże fabryki zbrojeniowej na obszarze puszczy Bydgoskiej. Nie ma dowodów, że niemiecki wywiad przechwycił te plany, ale teoria ta jakby nie patrzeć niepozbawiona jest racji.
    Niemcy przed budową przeanalizowali jeszcze dwie lokalizacje, kolejno: okolice Gorzowa i Poznania. Bydgoszcz wygrała z uwagi na doskonałe maskowanie, czyli całkiem sporych rozmiarów puszczę, bliskość Wisły a co za tym idzie dostępność wody, a także łatwość transportu za sprawą magistrali węglowej Śląsk-Gdynia.

    Początek prac

    Wkrótce po zajęciu przez niemców miasta, do lasu blisko podmiejskiego Łęgnowa weszła ekipa budowlana i poczęła prace miernicze i przygotowawcze. Dwa miesiące później rozpoczęto budowę 35-kilometrowego ogrodzenia, które miało otaczać niedługo później powstałe zakłady DAG Fabrik Bromberg. Ze względu na rozmach inwestycji powołano do życia dwa biura budowlane DAG: Bauleitung I zajmujące się częścią zachodnią, oraz Bauleitung II dla części wschodniej. Ostatecznie prace budowlane ruszyły w 1940 roku. Dwa lata później pracy te były na tyle zaawansowane, by uruchomić produkcję materiałów wybuchowych i amunicji do pocisków artyleryjskich. Do końca 1944 roku powstało 1500 budynków, 360 km dróg, a także 40km torów kolejowych. 

    Pozostałe części

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/dag-fabrik-bromberg-linia-1-zelatynizacja/

    #DAG #eskapada #kujawskopomorskie #ruiny

  5. Dziś miałem przyjemność przejechać się linią 286 na odcinku #Wałbrzych Główny — Jedlina-Zdrój Borowa, i szczerze polecam. Na początek powolny przejazd wiaduktem nad ulicą Niepodległości w Wałbrzychu, a następnie tunel długości 1,6 km. Generalnie chciałbym kiedyś całą długość przejechać (do Kłodzka); widzę, że jeszcze jeden tunel tam jest. W planach też mam kiedyś przejść sąsiednim tunelem (po drugim torze, obecnie opuszczony).

    Zamkowa Góra też fajna (z ruinami w postaci murków), aczkolwiek zejście od strony Wałbrzycha to koszmar. Zwłaszcza dla osoby z akrofobią. Co nie znaczy, że nie zgramoliłem się na dół, w końcu. A jaki szczęśliwy byłem, jak już było płasko — żeby nie to, że na pociąg musiałem biec, to może bym ziemię całował.

    Fotka mostu (od spodu) w dawnym tutku: fosstodon.org/@mgorny/11008917

    atlaskolejowy.net/pl/dolnoslas
    openstreetmap.org/way/26490858
    openstreetmap.org/way/30484299

    #kolej #mikol #wędrówki #góry #ruiny #zamek

  6. Jedną z mniej znanym atrakcji Poznania jest znajdujący się nad Jeziorem Kierskim, Ośrodek Je… chciałem powiedzieć, Szkolenia Policji. Ośrodek ten od lata popada w ruinę. Z tego, co czytałem, został on przekazany miastu z zastrzeżeniem, że cokolwiek tam powstanie, ma być ogólnodostępne dla mieszkańców — i póki co, nie udało się znaleźć chętnego. Z jednej strony fajnie, bo dzięki temu w okolicy pozostaje ciekawa ruina. Z drugiej strony, przykro się patrzy, jak to wszystko niszczeje — a niestety, nie brak tam śladów jawnego wandalizmu.

    Na teren ośrodka wejść można na kilka sposobów. Czasem można trafić na otwartą bramę naprzeciw stacji kolejowej (jednak ostrzegam, żeby nie polegać na tym, że potem uda się nam nią wyjść). Można też poszukać szerszej szczeliny w płocie. A jak ktoś woli wygodniejszą i pewniejszą drogę, można też pójść ścieżką wzdłuż jeziora, od strony Plaży Parkowej. Przejść się można po kilku sporych budynkach, z ciekawymi piwnicami (zdjęcia z piwnic później). Obok tego szereg domków letniskowych (niezbyt ciekawych). Mocno zalatuje PRL-em.

    openstreetmap.org/#map=16/52.4

    CW: nagość na pomniku (zdjęcie 1.), wulgarne napisy i rysunki (zdjęcie 2.), ogólna gimela

    (Część 2: pol.social/@mgorny/11276298415)

    #Poznań #Kiekrz #ruiny #wędrówki

  7. W okolicach Recza kilka razy już byłem, a to przejazdem, a to przy okazji. Ale też nigdy nie byłem dokładnie w Reczu, a i szkoda bo znajduje się tam obiekt dość ciekawy. A mianowicie rozsypujący się wiatrak typu Holenderskiego. Aż żal patrzeć na ten widok, ale też i zachwyca jednocześnie.

    Miedzywojenny, unikalny wiatraczek

    Wiatrak w Reczu, mógł powstać w roku 1935 lub też 1937,  za sprawą Władysława Mroza. Był to wiatrak 4-piętrowy, podpiwniczony na ceglanej podmurówce.
    Dzisiaj możemy sobie tylko wyobrażać jego prezencję w latach świetności. I przy okazji też unikatowość, albowiem wiatraki typu holenderskiego były budowlami dość unikalnymi w tym rejonie. Są i nadal a będą jeszcze bardziej, albowiem jeszcze kilkadziesiąt lat temu, na terenie Pałuk, czyli pograniczu Wielkopolski i Kujawsko-Pomorskiego, różnego rodzaju wiatraki można było liczyć i liczyć, i się tak doliczyć do przeszło 100.
    A teraz? A teraz powoli ubywają. I tak kiedyś ubędzie większość. Więc śpieszmy się oglądać takie wiatraki, bo niedługo możemy nie zdążyć.

     

    Woli życia mu odmówić nie można.

    Tak tam stojąc, i patrząc naszła mnie myśl “jakim cudem ten sterczący kawałek śmigła jeszcze się trzyma?” I tak idąc tym tokiem myślenia, jakim cudem ten wiatrak jeszcze stoi? Wszak wszelkie burze, i inne wichury mu tego zbytnio nie ułatwiają. Więc doszedłem do wniosku, iż może i wiatraki mają duszę? Wszak koźlaki traktowano niemal jak żywą istotę, to może holendry także. I ta dusza nie pozwala mu się rozpaść. I tylko trzyma go przy „życiu” by trwał dla następnych pokoleń i przypominał im dawną potęgę?

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/wiatrak-w-reczu/

    #kujawskopomorskie #opuszczone #ruiny #wiatrak