#ruiny — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #ruiny, aggregated by home.social.
-
Na dobry początek roku nowego tzn. 2026 trzeba by go podróżniczo zainaugurować. Niestety w tym roku akurat „inauguracyjna” wycieczka wypadła w lutym, ale to już inna kwestia. A że czasu dużo nie było, więc trzeba by było gdzieś blisko się udać. Wybór więc padł na krainę zwaną Pałuki.
Majątek w Gogółkowie, na dwa podzielony
Historia powstania tego budynku splata się z historią powstania i rozbudowy majątku w Gogółkowie przez kolejnych jego właścicieli i użytkowników. Na początku wieku XIX gogółkowskie dobra w posiadał Jan Radkowski i Ignacy Zdembiński, około połowy wieku przeszły pod posiadanie bliżej niezidentyfikowanego Henryka z Gąsawy. W latach 80. majątek ten podzielono na dwa folwarki, jeden z nich należał do Włodzimierza i mierzył około 412 mórg (czyli 230 ha), drugi natomiast przeszedł w posiadanie także bliżej nieokreślonego Kaliskiego. I posiadał on 303 morgi (169 ha).
Wieś na 241 ludzi
W ten czas wieś Gogółkowo liczyła sobie 241 mieszkańców. Od roku 1893 majątek przeszedł pod Walentego Michalskiego, który to prawdopodobnie był inicjatorem budowy opisywanej cegielni. Na jej położenie wybrał miejsce dość głęboko położone w swych włościach. Więc pod koniec wieku powstaje drewniany dwukondygnacyjny budynek o charakterystycznej dla cegielni owalnej bryle. Służył on zarówno do wypalania, jak i składowania wypalonych już cegieł. W latach 20. XX wieku majątek, jak i znajdująca się nań cegielnia przeszła pod Jana Smyka, jego obszar liczył wówczas 146 ha.
Stan międzywojenny i wojenny, i przyszłość.
Cegielnia w dalszym ciągu wypala i składuje wypalone cegły na potrzeby właścicieli i najbliższej okolicy. Stan ten trwał przez cały okres międzywojnia, a także chwilę po wojnie. W roku 1945 cały majątek przejmuje Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, aczkolwiek interesuje się głównie dworek i okolicznymi budynkami. Pozostawał jego właścicielem do roku 1953, kiedy to cały kompleks wraz z cegielnią przechodzi pod Spółdzielnię produkcyjną „Przyszłość”.
Cegielnia co stała się tartakiem
Cegielnia mieści się tu do początku lat 70-tych. Rozpoczynają się wtedy prace mające przystosować budynek do utworzenia w tym miejscu tartaku. W tym czasie dokonano też naprawy więźby dachowej, wybudowano murowane pomieszczenia wewnątrz, a także zainstalowano na stałe część urządzeń potrzebnych by tartak mógł funkcjonować. Wszelkie te prace zakończono na początku lat 80-tych.
Widoczny z daleka widok dośc smutny
Sam budynek przedstawia dzisiaj widok dość smutny, tu dziura w ścianie, tu w dachu, a gdzie indziej się dosłownie pół dachu wisi na deseczce. Po wyposażeniu czy to cegielni, czy też tartaku nie zostało ani śladu, no może z wyjątkiem stołu czy szafy. A także tabliczki we wnętrzu o niestety nieczytelnej zawartości. Mówiąc krótko wiatr w środku hula i nic mu w tym nie przeszkadza. Jeszcze kilka lat i niczego może już nie być.
A tymczasem…
tymczasem powstałem z martwych, po prawie roku przerwy. Może trochę straciłem zapał, a może studia łączone z pracą równają się brakowi czasu i zmęczeniu. I potem nie chce się nigdzie w weekend jechać tylko wyspać. No ale nowy semestr lżejszy się wydaje, więc będzie lepiej, zobaczymy. Wszak „Życie niezbadane jest” jak to Stachurski śpiewa…
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/opuszczona-cegielnia-tartak-gogolkowo/ #cegielnia #kujawskopomorskie #opuszczone #ruiny -
Na dobry początek roku nowego tzn. 2026 trzeba by go podróżniczo zainaugurować. Niestety w tym roku akurat „inauguracyjna” wycieczka wypadła w lutym, ale to już inna kwestia. A że czasu dużo nie było, więc trzeba by było gdzieś blisko się udać. Wybór więc padł na krainę zwaną Pałuki.
Majątek w Gogółkowie, na dwa podzielony
Historia powstania tego budynku splata się z historią powstania i rozbudowy majątku w Gogółkowie przez kolejnych jego właścicieli i użytkowników. Na początku wieku XIX gogółkowskie dobra w posiadał Jan Radkowski i Ignacy Zdembiński, około połowy wieku przeszły pod posiadanie bliżej niezidentyfikowanego Henryka z Gąsawy. W latach 80. majątek ten podzielono na dwa folwarki, jeden z nich należał do Włodzimierza i mierzył około 412 mórg (czyli 230 ha), drugi natomiast przeszedł w posiadanie także bliżej nieokreślonego Kaliskiego. I posiadał on 303 morgi (169 ha).
Wieś na 241 ludzi
W ten czas wieś Gogółkowo liczyła sobie 241 mieszkańców. Od roku 1893 majątek przeszedł pod Walentego Michalskiego, który to prawdopodobnie był inicjatorem budowy opisywanej cegielni. Na jej położenie wybrał miejsce dość głęboko położone w swych włościach. Więc pod koniec wieku powstaje drewniany dwukondygnacyjny budynek o charakterystycznej dla cegielni owalnej bryle. Służył on zarówno do wypalania, jak i składowania wypalonych już cegieł. W latach 20. XX wieku majątek, jak i znajdująca się nań cegielnia przeszła pod Jana Smyka, jego obszar liczył wówczas 146 ha.
Stan międzywojenny i wojenny, i przyszłość.
Cegielnia w dalszym ciągu wypala i składuje wypalone cegły na potrzeby właścicieli i najbliższej okolicy. Stan ten trwał przez cały okres międzywojnia, a także chwilę po wojnie. W roku 1945 cały majątek przejmuje Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, aczkolwiek interesuje się głównie dworek i okolicznymi budynkami. Pozostawał jego właścicielem do roku 1953, kiedy to cały kompleks wraz z cegielnią przechodzi pod Spółdzielnię produkcyjną „Przyszłość”.
Cegielnia co stała się tartakiem
Cegielnia mieści się tu do początku lat 70-tych. Rozpoczynają się wtedy prace mające przystosować budynek do utworzenia w tym miejscu tartaku. W tym czasie dokonano też naprawy więźby dachowej, wybudowano murowane pomieszczenia wewnątrz, a także zainstalowano na stałe część urządzeń potrzebnych by tartak mógł funkcjonować. Wszelkie te prace zakończono na początku lat 80-tych.
Widoczny z daleka widok dośc smutny
Sam budynek przedstawia dzisiaj widok dość smutny, tu dziura w ścianie, tu w dachu, a gdzie indziej się dosłownie pół dachu wisi na deseczce. Po wyposażeniu czy to cegielni, czy też tartaku nie zostało ani śladu, no może z wyjątkiem stołu czy szafy. A także tabliczki we wnętrzu o niestety nieczytelnej zawartości. Mówiąc krótko wiatr w środku hula i nic mu w tym nie przeszkadza. Jeszcze kilka lat i niczego może już nie być.
A tymczasem...
tymczasem powstałem z martwych, po prawie roku przerwy. Może trochę straciłem zapał, a może studia łączone z pracą równają się brakowi czasu i zmęczeniu. I potem nie chce się nigdzie w weekend jechać tylko wyspać. No ale nowy semestr lżejszy się wydaje, więc będzie lepiej, zobaczymy. Wszak „Życie niezbadane jest” jak to Stachurski śpiewa…
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/opuszczona-cegielnia-tartak-gogolkowo/ #cegielnia #kujawskopomorskie #opuszczone #ruiny -
Na dobry początek roku nowego tzn. 2026 trzeba by go podróżniczo zainaugurować. Niestety w tym roku akurat „inauguracyjna” wycieczka wypadła w lutym, ale to już inna kwestia. A że czasu dużo nie było, więc trzeba by było gdzieś blisko się udać. Wybór więc padł na krainę zwaną Pałuki.
Majątek w Gogółkowie, na dwa podzielony
Historia powstania tego budynku splata się z historią powstania i rozbudowy majątku w Gogółkowie przez kolejnych jego właścicieli i użytkowników. Na początku wieku XIX gogółkowskie dobra w posiadał Jan Radkowski i Ignacy Zdembiński, około połowy wieku przeszły pod posiadanie bliżej niezidentyfikowanego Henryka z Gąsawy. W latach 80. majątek ten podzielono na dwa folwarki, jeden z nich należał do Włodzimierza i mierzył około 412 mórg (czyli 230 ha), drugi natomiast przeszedł w posiadanie także bliżej nieokreślonego Kaliskiego. I posiadał on 303 morgi (169 ha).
Wieś na 241 ludzi
W ten czas wieś Gogółkowo liczyła sobie 241 mieszkańców. Od roku 1893 majątek przeszedł pod Walentego Michalskiego, który to prawdopodobnie był inicjatorem budowy opisywanej cegielni. Na jej położenie wybrał miejsce dość głęboko położone w swych włościach. Więc pod koniec wieku powstaje drewniany dwukondygnacyjny budynek o charakterystycznej dla cegielni owalnej bryle. Służył on zarówno do wypalania, jak i składowania wypalonych już cegieł. W latach 20. XX wieku majątek, jak i znajdująca się nań cegielnia przeszła pod Jana Smyka, jego obszar liczył wówczas 146 ha.
Stan międzywojenny i wojenny, i przyszłość.
Cegielnia w dalszym ciągu wypala i składuje wypalone cegły na potrzeby właścicieli i najbliższej okolicy. Stan ten trwał przez cały okres międzywojnia, a także chwilę po wojnie. W roku 1945 cały majątek przejmuje Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, aczkolwiek interesuje się głównie dworek i okolicznymi budynkami. Pozostawał jego właścicielem do roku 1953, kiedy to cały kompleks wraz z cegielnią przechodzi pod Spółdzielnię produkcyjną „Przyszłość”.
Cegielnia co stała się tartakiem
Cegielnia mieści się tu do początku lat 70-tych. Rozpoczynają się wtedy prace mające przystosować budynek do utworzenia w tym miejscu tartaku. W tym czasie dokonano też naprawy więźby dachowej, wybudowano murowane pomieszczenia wewnątrz, a także zainstalowano na stałe część urządzeń potrzebnych by tartak mógł funkcjonować. Wszelkie te prace zakończono na początku lat 80-tych.
Widoczny z daleka widok dośc smutny
Sam budynek przedstawia dzisiaj widok dość smutny, tu dziura w ścianie, tu w dachu, a gdzie indziej się dosłownie pół dachu wisi na deseczce. Po wyposażeniu czy to cegielni, czy też tartaku nie zostało ani śladu, no może z wyjątkiem stołu czy szafy. A także tabliczki we wnętrzu o niestety nieczytelnej zawartości. Mówiąc krótko wiatr w środku hula i nic mu w tym nie przeszkadza. Jeszcze kilka lat i niczego może już nie być.
A tymczasem...
tymczasem powstałem z martwych, po prawie roku przerwy. Może trochę straciłem zapał, a może studia łączone z pracą równają się brakowi czasu i zmęczeniu. I potem nie chce się nigdzie w weekend jechać tylko wyspać. No ale nowy semestr lżejszy się wydaje, więc będzie lepiej, zobaczymy. Wszak „Życie niezbadane jest” jak to Stachurski śpiewa…
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/opuszczona-cegielnia-tartak-gogolkowo/ #cegielnia #kujawskopomorskie #opuszczone #ruiny -
Na dobry początek roku nowego tzn. 2026 trzeba by go podróżniczo zainaugurować. Niestety w tym roku akurat „inauguracyjna” wycieczka wypadła w lutym, ale to już inna kwestia. A że czasu dużo nie było, więc trzeba by było gdzieś blisko się udać. Wybór więc padł na krainę zwaną Pałuki.
Majątek w Gogółkowie, na dwa podzielony
Historia powstania tego budynku splata się z historią powstania i rozbudowy majątku w Gogółkowie przez kolejnych jego właścicieli i użytkowników. Na początku wieku XIX gogółkowskie dobra w posiadał Jan Radkowski i Ignacy Zdembiński, około połowy wieku przeszły pod posiadanie bliżej niezidentyfikowanego Henryka z Gąsawy. W latach 80. majątek ten podzielono na dwa folwarki, jeden z nich należał do Włodzimierza i mierzył około 412 mórg (czyli 230 ha), drugi natomiast przeszedł w posiadanie także bliżej nieokreślonego Kaliskiego. I posiadał on 303 morgi (169 ha).
Wieś na 241 ludzi
W ten czas wieś Gogółkowo liczyła sobie 241 mieszkańców. Od roku 1893 majątek przeszedł pod Walentego Michalskiego, który to prawdopodobnie był inicjatorem budowy opisywanej cegielni. Na jej położenie wybrał miejsce dość głęboko położone w swych włościach. Więc pod koniec wieku powstaje drewniany dwukondygnacyjny budynek o charakterystycznej dla cegielni owalnej bryle. Służył on zarówno do wypalania, jak i składowania wypalonych już cegieł. W latach 20. XX wieku majątek, jak i znajdująca się nań cegielnia przeszła pod Jana Smyka, jego obszar liczył wówczas 146 ha.
Stan międzywojenny i wojenny, i przyszłość.
Cegielnia w dalszym ciągu wypala i składuje wypalone cegły na potrzeby właścicieli i najbliższej okolicy. Stan ten trwał przez cały okres międzywojnia, a także chwilę po wojnie. W roku 1945 cały majątek przejmuje Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, aczkolwiek interesuje się głównie dworek i okolicznymi budynkami. Pozostawał jego właścicielem do roku 1953, kiedy to cały kompleks wraz z cegielnią przechodzi pod Spółdzielnię produkcyjną „Przyszłość”.
Cegielnia co stała się tartakiem
Cegielnia mieści się tu do początku lat 70-tych. Rozpoczynają się wtedy prace mające przystosować budynek do utworzenia w tym miejscu tartaku. W tym czasie dokonano też naprawy więźby dachowej, wybudowano murowane pomieszczenia wewnątrz, a także zainstalowano na stałe część urządzeń potrzebnych by tartak mógł funkcjonować. Wszelkie te prace zakończono na początku lat 80-tych.
Widoczny z daleka widok dośc smutny
Sam budynek przedstawia dzisiaj widok dość smutny, tu dziura w ścianie, tu w dachu, a gdzie indziej się dosłownie pół dachu wisi na deseczce. Po wyposażeniu czy to cegielni, czy też tartaku nie zostało ani śladu, no może z wyjątkiem stołu czy szafy. A także tabliczki we wnętrzu o niestety nieczytelnej zawartości. Mówiąc krótko wiatr w środku hula i nic mu w tym nie przeszkadza. Jeszcze kilka lat i niczego może już nie być.
A tymczasem...
tymczasem powstałem z martwych, po prawie roku przerwy. Może trochę straciłem zapał, a może studia łączone z pracą równają się brakowi czasu i zmęczeniu. I potem nie chce się nigdzie w weekend jechać tylko wyspać. No ale nowy semestr lżejszy się wydaje, więc będzie lepiej, zobaczymy. Wszak „Życie niezbadane jest” jak to Stachurski śpiewa…
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/opuszczona-cegielnia-tartak-gogolkowo/ #cegielnia #kujawskopomorskie #opuszczone #ruiny -
Moi drodzy, nie mogę polecić wam Fortu Sarbinowo nieopodal Kostrzyna nad Odrą, albowiem obowiązuje tam bezwzględny zakaz wstępu. Nie zamierzam również jechać tam jeszcze raz, żeby przeznaczyć więcej czasu na eksplorację, z prawdziwą latarką.
4 km od stacji #Kostrzyn, ale trzeba iść wzdłuż ruchliwej szosy (lasem ponad 5 km), albo 4 km od stacji #Dąbroszyn lasem.
Zdjęcie wykonane oczywiście teleobiektywem, z zewnątrz.
-
Moi drodzy, nie mogę polecić wam Fortu Sarbinowo nieopodal Kostrzyna nad Odrą, albowiem obowiązuje tam bezwzględny zakaz wstępu. Nie zamierzam również jechać tam jeszcze raz, żeby przeznaczyć więcej czasu na eksplorację, z prawdziwą latarką.
4 km od stacji #Kostrzyn, ale trzeba iść wzdłuż ruchliwej szosy (lasem ponad 5 km), albo 4 km od stacji #Dąbroszyn lasem.
Zdjęcie wykonane oczywiście teleobiektywem, z zewnątrz.
-
Moi drodzy, nie mogę polecić wam Fortu Sarbinowo nieopodal Kostrzyna nad Odrą, albowiem obowiązuje tam bezwzględny zakaz wstępu. Nie zamierzam również jechać tam jeszcze raz, żeby przeznaczyć więcej czasu na eksplorację, z prawdziwą latarką.
4 km od stacji #Kostrzyn, ale trzeba iść wzdłuż ruchliwej szosy (lasem ponad 5 km), albo 4 km od stacji #Dąbroszyn lasem.
Zdjęcie wykonane oczywiście teleobiektywem, z zewnątrz.
-
Moi drodzy, nie mogę polecić wam Fortu Sarbinowo nieopodal Kostrzyna nad Odrą, albowiem obowiązuje tam bezwzględny zakaz wstępu. Nie zamierzam również jechać tam jeszcze raz, żeby przeznaczyć więcej czasu na eksplorację, z prawdziwą latarką.
4 km od stacji #Kostrzyn, ale trzeba iść wzdłuż ruchliwej szosy (lasem ponad 5 km), albo 4 km od stacji #Dąbroszyn lasem.
Zdjęcie wykonane oczywiście teleobiektywem, z zewnątrz.
-
Moi drodzy, nie mogę polecić wam Fortu Sarbinowo nieopodal Kostrzyna nad Odrą, albowiem obowiązuje tam bezwzględny zakaz wstępu. Nie zamierzam również jechać tam jeszcze raz, żeby przeznaczyć więcej czasu na eksplorację, z prawdziwą latarką.
4 km od stacji #Kostrzyn, ale trzeba iść wzdłuż ruchliwej szosy (lasem ponad 5 km), albo 4 km od stacji #Dąbroszyn lasem.
Zdjęcie wykonane oczywiście teleobiektywem, z zewnątrz.
-
Czy widziałem dzisiaj piękne rzeczy? Być może.
Czy mam tego więcej? Oczywiście. Niestety, niektóre mocno nieczytelne.
https://www.openstreetmap.org/?mlat=50.18846&mlon=18.30382#map=14/50.18846/18.30382
(CC @mwichary for cool fonts)
-
Czy widziałem dzisiaj piękne rzeczy? Być może.
Czy mam tego więcej? Oczywiście. Niestety, niektóre mocno nieczytelne.
https://www.openstreetmap.org/?mlat=50.18846&mlon=18.30382#map=14/50.18846/18.30382
(CC @mwichary for cool fonts)
-
Czy widziałem dzisiaj piękne rzeczy? Być może.
Czy mam tego więcej? Oczywiście. Niestety, niektóre mocno nieczytelne.
https://www.openstreetmap.org/?mlat=50.18846&mlon=18.30382#map=14/50.18846/18.30382
(CC @mwichary for cool fonts)
-
Czy widziałem dzisiaj piękne rzeczy? Być może.
Czy mam tego więcej? Oczywiście. Niestety, niektóre mocno nieczytelne.
https://www.openstreetmap.org/?mlat=50.18846&mlon=18.30382#map=14/50.18846/18.30382
(CC @mwichary for cool fonts)
-
Czy widziałem dzisiaj piękne rzeczy? Być może.
Czy mam tego więcej? Oczywiście. Niestety, niektóre mocno nieczytelne.
https://www.openstreetmap.org/?mlat=50.18846&mlon=18.30382#map=14/50.18846/18.30382
(CC @mwichary for cool fonts)
-
Co by było gdyby tak cofnąć się w czasie? Najpewniej by mnie zaaresztowano, za włażenie na teren ściśle strzeżony. A tak to mogłem bez niczego sobie wejść na teren ówcześnie bardzo silnie chroniony, i jak gdyby nigdy nic porobić sobie zdjęcia. A wszedłem sobie na teren niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, a dokładniej na teren budynku żelatinizacji i znajdującego się nieopodal budynku walców osuszających i magazynu linii 1.
Tajne przez poufne
Jako że zakłady DAG Fabrik Bromberg działały na terenie raczej sobie nieprzychylnym, wprowadzono daleko idące zasady bezpieczeństwa. Każdy pracownik miał przypisany konkretny obszar, w którym mógł się poruszać, a jego dostęp był oznaczony kolorem przepustki.
Tylko nieliczni mieli więcej swobody – byli to głównie pracownicy utrzymania ruchu i listonosze, którzy mogli przemieszczać się między różnymi częściami zakładu.
Ciekawą historią podzieliła się kobieta, która kiedyś pracowała w budynku żelatynizacji. Przez lata była przekonana, że ten obiekt składał się zaledwie z dwóch sekcji. Dopiero po wielu latach, odwiedzając dawną fabrykę jako turystka, odkryła, że tych sekcji było znacznie więcej. Świadczy to jak skutecznie działał system ochronny – nawet pracownicy, którzy codziennie przebywali w tym miejscu około 10h nie mieli pełnego obrazu miejsca.
Polskie plany budowy
Zamysł budowy takiej fabryki na podbitych polskich ziemiach kiełkował w Naczelnym Dowództwie Wojskowym Wermachtu już na początku wojny, tzn. we Wrześniu 1939 roku. Lecz Niemcy nie byli pierwsi z takimi planami. W latach 1937-39 polska administracja gospodarcza stwierdziła, że warto by było mieć tajną fabrykę zbrojeniową po Bydgoszczą. Poczęła więc przygotowywać tajne projekty tejże fabryki zbrojeniowej na obszarze puszczy Bydgoskiej. Nie ma dowodów, że niemiecki wywiad przechwycił te plany, ale teoria ta jakby nie patrzeć niepozbawiona jest racji.
Niemcy przed budową przeanalizowali jeszcze dwie lokalizacje, kolejno: okolice Gorzowa i Poznania. Bydgoszcz wygrała z uwagi na doskonałe maskowanie, czyli całkiem sporych rozmiarów puszczę, bliskość Wisły a co za tym idzie dostępność wody, a także łatwość transportu za sprawą magistrali węglowej Śląsk-Gdynia.Początek prac
Wkrótce po zajęciu przez niemców miasta, do lasu blisko podmiejskiego Łęgnowa weszła ekipa budowlana i poczęła prace miernicze i przygotowawcze. Dwa miesiące później rozpoczęto budowę 35-kilometrowego ogrodzenia, które miało otaczać niedługo później powstałe zakłady DAG Fabrik Bromberg. Ze względu na rozmach inwestycji powołano do życia dwa biura budowlane DAG: Bauleitung I zajmujące się częścią zachodnią, oraz Bauleitung II dla części wschodniej. Ostatecznie prace budowlane ruszyły w 1940 roku. Dwa lata później pracy te były na tyle zaawansowane, by uruchomić produkcję materiałów wybuchowych i amunicji do pocisków artyleryjskich. Do końca 1944 roku powstało 1500 budynków, 360 km dróg, a także 40km torów kolejowych.
Pozostałe części
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/dag-fabrik-bromberg-linia-1-zelatynizacja/
-
Co by było gdyby tak cofnąć się w czasie? Najpewniej by mnie zaaresztowano, za włażenie na teren ściśle strzeżony. A tak to mogłem bez niczego sobie wejść na teren ówcześnie bardzo silnie chroniony, i jak gdyby nigdy nic porobić sobie zdjęcia. A wszedłem sobie na teren niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, a dokładniej na teren budynku żelatinizacji i znajdującego się nieopodal budynku walców osuszających i magazynu linii 1.
Tajne przez poufne
Jako że zakłady DAG Fabrik Bromberg działały na terenie raczej sobie nieprzychylnym, wprowadzono daleko idące zasady bezpieczeństwa. Każdy pracownik miał przypisany konkretny obszar, w którym mógł się poruszać, a jego dostęp był oznaczony kolorem przepustki.
Tylko nieliczni mieli więcej swobody – byli to głównie pracownicy utrzymania ruchu i listonosze, którzy mogli przemieszczać się między różnymi częściami zakładu.
Ciekawą historią podzieliła się kobieta, która kiedyś pracowała w budynku żelatynizacji. Przez lata była przekonana, że ten obiekt składał się zaledwie z dwóch sekcji. Dopiero po wielu latach, odwiedzając dawną fabrykę jako turystka, odkryła, że tych sekcji było znacznie więcej. Świadczy to jak skutecznie działał system ochronny – nawet pracownicy, którzy codziennie przebywali w tym miejscu około 10h nie mieli pełnego obrazu miejsca.
Polskie plany budowy
Zamysł budowy takiej fabryki na podbitych polskich ziemiach kiełkował w Naczelnym Dowództwie Wojskowym Wermachtu już na początku wojny, tzn. we Wrześniu 1939 roku. Lecz Niemcy nie byli pierwsi z takimi planami. W latach 1937-39 polska administracja gospodarcza stwierdziła, że warto by było mieć tajną fabrykę zbrojeniową po Bydgoszczą. Poczęła więc przygotowywać tajne projekty tejże fabryki zbrojeniowej na obszarze puszczy Bydgoskiej. Nie ma dowodów, że niemiecki wywiad przechwycił te plany, ale teoria ta jakby nie patrzeć niepozbawiona jest racji.
Niemcy przed budową przeanalizowali jeszcze dwie lokalizacje, kolejno: okolice Gorzowa i Poznania. Bydgoszcz wygrała z uwagi na doskonałe maskowanie, czyli całkiem sporych rozmiarów puszczę, bliskość Wisły a co za tym idzie dostępność wody, a także łatwość transportu za sprawą magistrali węglowej Śląsk-Gdynia.Początek prac
Wkrótce po zajęciu przez niemców miasta, do lasu blisko podmiejskiego Łęgnowa weszła ekipa budowlana i poczęła prace miernicze i przygotowawcze. Dwa miesiące później rozpoczęto budowę 35-kilometrowego ogrodzenia, które miało otaczać niedługo później powstałe zakłady DAG Fabrik Bromberg. Ze względu na rozmach inwestycji powołano do życia dwa biura budowlane DAG: Bauleitung I zajmujące się częścią zachodnią, oraz Bauleitung II dla części wschodniej. Ostatecznie prace budowlane ruszyły w 1940 roku. Dwa lata później pracy te były na tyle zaawansowane, by uruchomić produkcję materiałów wybuchowych i amunicji do pocisków artyleryjskich. Do końca 1944 roku powstało 1500 budynków, 360 km dróg, a także 40km torów kolejowych.
Pozostałe części
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/dag-fabrik-bromberg-linia-1-zelatynizacja/
-
Co by było gdyby tak cofnąć się w czasie? Najpewniej by mnie zaaresztowano, za włażenie na teren ściśle strzeżony. A tak to mogłem bez niczego sobie wejść na teren ówcześnie bardzo silnie chroniony, i jak gdyby nigdy nic porobić sobie zdjęcia. A wszedłem sobie na teren niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, a dokładniej na teren budynku żelatinizacji i znajdującego się nieopodal budynku walców osuszających i magazynu linii 1.
Tajne przez poufne
Jako że zakłady DAG Fabrik Bromberg działały na terenie raczej sobie nieprzychylnym, wprowadzono daleko idące zasady bezpieczeństwa. Każdy pracownik miał przypisany konkretny obszar, w którym mógł się poruszać, a jego dostęp był oznaczony kolorem przepustki.
Tylko nieliczni mieli więcej swobody – byli to głównie pracownicy utrzymania ruchu i listonosze, którzy mogli przemieszczać się między różnymi częściami zakładu.
Ciekawą historią podzieliła się kobieta, która kiedyś pracowała w budynku żelatynizacji. Przez lata była przekonana, że ten obiekt składał się zaledwie z dwóch sekcji. Dopiero po wielu latach, odwiedzając dawną fabrykę jako turystka, odkryła, że tych sekcji było znacznie więcej. Świadczy to jak skutecznie działał system ochronny – nawet pracownicy, którzy codziennie przebywali w tym miejscu około 10h nie mieli pełnego obrazu miejsca.
Polskie plany budowy
Zamysł budowy takiej fabryki na podbitych polskich ziemiach kiełkował w Naczelnym Dowództwie Wojskowym Wermachtu już na początku wojny, tzn. we Wrześniu 1939 roku. Lecz Niemcy nie byli pierwsi z takimi planami. W latach 1937-39 polska administracja gospodarcza stwierdziła, że warto by było mieć tajną fabrykę zbrojeniową po Bydgoszczą. Poczęła więc przygotowywać tajne projekty tejże fabryki zbrojeniowej na obszarze puszczy Bydgoskiej. Nie ma dowodów, że niemiecki wywiad przechwycił te plany, ale teoria ta jakby nie patrzeć niepozbawiona jest racji.
Niemcy przed budową przeanalizowali jeszcze dwie lokalizacje, kolejno: okolice Gorzowa i Poznania. Bydgoszcz wygrała z uwagi na doskonałe maskowanie, czyli całkiem sporych rozmiarów puszczę, bliskość Wisły a co za tym idzie dostępność wody, a także łatwość transportu za sprawą magistrali węglowej Śląsk-Gdynia.Początek prac
Wkrótce po zajęciu przez niemców miasta, do lasu blisko podmiejskiego Łęgnowa weszła ekipa budowlana i poczęła prace miernicze i przygotowawcze. Dwa miesiące później rozpoczęto budowę 35-kilometrowego ogrodzenia, które miało otaczać niedługo później powstałe zakłady DAG Fabrik Bromberg. Ze względu na rozmach inwestycji powołano do życia dwa biura budowlane DAG: Bauleitung I zajmujące się częścią zachodnią, oraz Bauleitung II dla części wschodniej. Ostatecznie prace budowlane ruszyły w 1940 roku. Dwa lata później pracy te były na tyle zaawansowane, by uruchomić produkcję materiałów wybuchowych i amunicji do pocisków artyleryjskich. Do końca 1944 roku powstało 1500 budynków, 360 km dróg, a także 40km torów kolejowych.
Pozostałe części
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/dag-fabrik-bromberg-linia-1-zelatynizacja/
-
Co by było gdyby tak cofnąć się w czasie? Najpewniej by mnie zaaresztowano, za włażenie na teren ściśle strzeżony. A tak to mogłem bez niczego sobie wejść na teren ówcześnie bardzo silnie chroniony, i jak gdyby nigdy nic porobić sobie zdjęcia. A wszedłem sobie na teren niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, a dokładniej na teren budynku żelatinizacji i znajdującego się nieopodal budynku walców osuszających i magazynu linii 1.
Tajne przez poufne
Jako że zakłady DAG Fabrik Bromberg działały na terenie raczej sobie nieprzychylnym, wprowadzono daleko idące zasady bezpieczeństwa. Każdy pracownik miał przypisany konkretny obszar, w którym mógł się poruszać, a jego dostęp był oznaczony kolorem przepustki.
Tylko nieliczni mieli więcej swobody – byli to głównie pracownicy utrzymania ruchu i listonosze, którzy mogli przemieszczać się między różnymi częściami zakładu.
Ciekawą historią podzieliła się kobieta, która kiedyś pracowała w budynku żelatynizacji. Przez lata była przekonana, że ten obiekt składał się zaledwie z dwóch sekcji. Dopiero po wielu latach, odwiedzając dawną fabrykę jako turystka, odkryła, że tych sekcji było znacznie więcej. Świadczy to jak skutecznie działał system ochronny – nawet pracownicy, którzy codziennie przebywali w tym miejscu około 10h nie mieli pełnego obrazu miejsca.
Polskie plany budowy
Zamysł budowy takiej fabryki na podbitych polskich ziemiach kiełkował w Naczelnym Dowództwie Wojskowym Wermachtu już na początku wojny, tzn. we Wrześniu 1939 roku. Lecz Niemcy nie byli pierwsi z takimi planami. W latach 1937-39 polska administracja gospodarcza stwierdziła, że warto by było mieć tajną fabrykę zbrojeniową po Bydgoszczą. Poczęła więc przygotowywać tajne projekty tejże fabryki zbrojeniowej na obszarze puszczy Bydgoskiej. Nie ma dowodów, że niemiecki wywiad przechwycił te plany, ale teoria ta jakby nie patrzeć niepozbawiona jest racji.
Niemcy przed budową przeanalizowali jeszcze dwie lokalizacje, kolejno: okolice Gorzowa i Poznania. Bydgoszcz wygrała z uwagi na doskonałe maskowanie, czyli całkiem sporych rozmiarów puszczę, bliskość Wisły a co za tym idzie dostępność wody, a także łatwość transportu za sprawą magistrali węglowej Śląsk-Gdynia.Początek prac
Wkrótce po zajęciu przez niemców miasta, do lasu blisko podmiejskiego Łęgnowa weszła ekipa budowlana i poczęła prace miernicze i przygotowawcze. Dwa miesiące później rozpoczęto budowę 35-kilometrowego ogrodzenia, które miało otaczać niedługo później powstałe zakłady DAG Fabrik Bromberg. Ze względu na rozmach inwestycji powołano do życia dwa biura budowlane DAG: Bauleitung I zajmujące się częścią zachodnią, oraz Bauleitung II dla części wschodniej. Ostatecznie prace budowlane ruszyły w 1940 roku. Dwa lata później pracy te były na tyle zaawansowane, by uruchomić produkcję materiałów wybuchowych i amunicji do pocisków artyleryjskich. Do końca 1944 roku powstało 1500 budynków, 360 km dróg, a także 40km torów kolejowych.
Pozostałe części
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/dag-fabrik-bromberg-linia-1-zelatynizacja/
-
Co by było gdyby tak cofnąć się w czasie? Najpewniej by mnie zaaresztowano, za włażenie na teren ściśle strzeżony. A tak to mogłem bez niczego sobie wejść na teren ówcześnie bardzo silnie chroniony, i jak gdyby nigdy nic porobić sobie zdjęcia. A wszedłem sobie na teren niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, a dokładniej na teren budynku żelatinizacji i znajdującego się nieopodal budynku walców osuszających i magazynu linii 1.
Tajne przez poufne
Jako że zakłady DAG Fabrik Bromberg działały na terenie raczej sobie nieprzychylnym, wprowadzono daleko idące zasady bezpieczeństwa. Każdy pracownik miał przypisany konkretny obszar, w którym mógł się poruszać, a jego dostęp był oznaczony kolorem przepustki.
Tylko nieliczni mieli więcej swobody – byli to głównie pracownicy utrzymania ruchu i listonosze, którzy mogli przemieszczać się między różnymi częściami zakładu.
Ciekawą historią podzieliła się kobieta, która kiedyś pracowała w budynku żelatynizacji. Przez lata była przekonana, że ten obiekt składał się zaledwie z dwóch sekcji. Dopiero po wielu latach, odwiedzając dawną fabrykę jako turystka, odkryła, że tych sekcji było znacznie więcej. Świadczy to jak skutecznie działał system ochronny – nawet pracownicy, którzy codziennie przebywali w tym miejscu około 10h nie mieli pełnego obrazu miejsca.
Polskie plany budowy
Zamysł budowy takiej fabryki na podbitych polskich ziemiach kiełkował w Naczelnym Dowództwie Wojskowym Wermachtu już na początku wojny, tzn. we Wrześniu 1939 roku. Lecz Niemcy nie byli pierwsi z takimi planami. W latach 1937-39 polska administracja gospodarcza stwierdziła, że warto by było mieć tajną fabrykę zbrojeniową po Bydgoszczą. Poczęła więc przygotowywać tajne projekty tejże fabryki zbrojeniowej na obszarze puszczy Bydgoskiej. Nie ma dowodów, że niemiecki wywiad przechwycił te plany, ale teoria ta jakby nie patrzeć niepozbawiona jest racji.
Niemcy przed budową przeanalizowali jeszcze dwie lokalizacje, kolejno: okolice Gorzowa i Poznania. Bydgoszcz wygrała z uwagi na doskonałe maskowanie, czyli całkiem sporych rozmiarów puszczę, bliskość Wisły a co za tym idzie dostępność wody, a także łatwość transportu za sprawą magistrali węglowej Śląsk-Gdynia.Początek prac
Wkrótce po zajęciu przez niemców miasta, do lasu blisko podmiejskiego Łęgnowa weszła ekipa budowlana i poczęła prace miernicze i przygotowawcze. Dwa miesiące później rozpoczęto budowę 35-kilometrowego ogrodzenia, które miało otaczać niedługo później powstałe zakłady DAG Fabrik Bromberg. Ze względu na rozmach inwestycji powołano do życia dwa biura budowlane DAG: Bauleitung I zajmujące się częścią zachodnią, oraz Bauleitung II dla części wschodniej. Ostatecznie prace budowlane ruszyły w 1940 roku. Dwa lata później pracy te były na tyle zaawansowane, by uruchomić produkcję materiałów wybuchowych i amunicji do pocisków artyleryjskich. Do końca 1944 roku powstało 1500 budynków, 360 km dróg, a także 40km torów kolejowych.
Pozostałe części
Galeria
https://turystyka-niecodzienna.pl/dag-fabrik-bromberg-linia-1-zelatynizacja/
-
Wielka Pętla Notecka
Czwarty odcinek cyklu poświęconego trasom rowerowym nad Notecią. W końcu przekraczamy próg 100 kilometrów.
https://horodecki.net/2025/03/18/wielka-petla-notecka/
#Chodzież #grodzisko #jezioro #Noteć #pętlaNotecka #rower #ruiny #rzeka #smerfy #trasa #zabytek #zdjęcia
-
Wielka Pętla Notecka
Czwarty odcinek cyklu poświęconego trasom rowerowym nad Notecią. W końcu przekraczamy próg 100 kilometrów.
https://horodecki.net/2025/03/18/wielka-petla-notecka/
#Chodzież #grodzisko #jezioro #Noteć #pętlaNotecka #rower #ruiny #rzeka #smerfy #trasa #zabytek #zdjęcia
-
Wielka Pętla Notecka
Czwarty odcinek cyklu poświęconego trasom rowerowym nad Notecią. W końcu przekraczamy próg 100 kilometrów.
https://horodecki.net/2025/03/18/wielka-petla-notecka/
#Chodzież #grodzisko #jezioro #Noteć #pętlaNotecka #rower #ruiny #rzeka #smerfy #trasa #zabytek #zdjęcia
-
Wielka Pętla Notecka
Czwarty odcinek cyklu poświęconego trasom rowerowym nad Notecią. W końcu przekraczamy próg 100 kilometrów.
https://horodecki.net/2025/03/18/wielka-petla-notecka/
#Chodzież #grodzisko #jezioro #Noteć #pętlaNotecka #rower #ruiny #rzeka #smerfy #trasa #zabytek #zdjęcia
-
Wielka Pętla Notecka
Czwarty odcinek cyklu poświęconego trasom rowerowym nad Notecią. W końcu przekraczamy próg 100 kilometrów.
https://horodecki.net/2025/03/18/wielka-petla-notecka/
#Chodzież #grodzisko #jezioro #Noteć #pętlaNotecka #rower #ruiny #rzeka #smerfy #trasa #zabytek #zdjęcia
-
https://www.wacoca.com/games/1074225/ Sekrety Filarów w Undertale Yellow! 😱 #clover #dalv #Flowey #Game #gameplay #Goat #góra #gra #granie #kolce #kwiatki #LestPlay #let's #love #miłość #New #nowość #OldRuins #Pigulski #pl #Play #PoPolsku #Polska #prequel #pułapki #RPG #Ruiny #serce #skały #społeczność #Toriel #traps #UNDERTALE #UndertalePl #UndertalePrequel #UndertaleYellowPl #UtYellowPl #Yellow #YellowPl #Zabawa #zagadki
-
Na koniec zeszłego roku wybrałem się, ot tak, bez wyższego planowania, z nadzieją, że coś znajdę. Na kompasie jedynie jedna miejscowość z pewnym pałacem, może dojadę, może nie, a może trafi się po drodze jeszcze coś innego. I oto trafił się wspaniały widok na nic w sumie interesującego, ot opuszczony Pgr, jak ich u nas w kraju wiele. Sąsiedztwo znacznie ciekawsze, ale o tym w przyszłości.
Pgr jaki jest każdy widzi
Jak wygląda opuszczony pgr, każdy widzi, tu hula wiatr, tam jakaś opustoszała szopa, czy inna obora. Tu jakieś ślady nie wiadomo czego, tam zaś zapadnięta piwnica, a czasami trafi się jakaś tablica ostrzegawcza z prl-u. Tu resztki wagi najazdowej na którą lepiej nie stawać, a tam stosik zapomnianych przez świat i ludzi skrzynek. A wszędzie czas stanął około 8:47, stanął i nie ma najmniejszej ochoty iść dalej.
I w sumie to tyle
albowiem co więcej można tu napisać?
Galeria
-
Dziś miałem przyjemność przejechać się linią 286 na odcinku #Wałbrzych Główny — Jedlina-Zdrój Borowa, i szczerze polecam. Na początek powolny przejazd wiaduktem nad ulicą Niepodległości w Wałbrzychu, a następnie tunel długości 1,6 km. Generalnie chciałbym kiedyś całą długość przejechać (do Kłodzka); widzę, że jeszcze jeden tunel tam jest. W planach też mam kiedyś przejść sąsiednim tunelem (po drugim torze, obecnie opuszczony).
Zamkowa Góra też fajna (z ruinami w postaci murków), aczkolwiek zejście od strony Wałbrzycha to koszmar. Zwłaszcza dla osoby z akrofobią. Co nie znaczy, że nie zgramoliłem się na dół, w końcu. A jaki szczęśliwy byłem, jak już było płasko — żeby nie to, że na pociąg musiałem biec, to może bym ziemię całował.
Fotka mostu (od spodu) w dawnym tutku: https://fosstodon.org/@mgorny/110089177303180752
https://www.atlaskolejowy.net/pl/dolnoslaskie/?id=baza&poz=3201
https://www.openstreetmap.org/way/264908582#map=14/50.73934/16.30414
https://www.openstreetmap.org/way/304842994#map=15/50.73807/16.29359 -
Dziś miałem przyjemność przejechać się linią 286 na odcinku #Wałbrzych Główny — Jedlina-Zdrój Borowa, i szczerze polecam. Na początek powolny przejazd wiaduktem nad ulicą Niepodległości w Wałbrzychu, a następnie tunel długości 1,6 km. Generalnie chciałbym kiedyś całą długość przejechać (do Kłodzka); widzę, że jeszcze jeden tunel tam jest. W planach też mam kiedyś przejść sąsiednim tunelem (po drugim torze, obecnie opuszczony).
Zamkowa Góra też fajna (z ruinami w postaci murków), aczkolwiek zejście od strony Wałbrzycha to koszmar. Zwłaszcza dla osoby z akrofobią. Co nie znaczy, że nie zgramoliłem się na dół, w końcu. A jaki szczęśliwy byłem, jak już było płasko — żeby nie to, że na pociąg musiałem biec, to może bym ziemię całował.
Fotka mostu (od spodu) w dawnym tutku: https://fosstodon.org/@mgorny/110089177303180752
https://www.atlaskolejowy.net/pl/dolnoslaskie/?id=baza&poz=3201
https://www.openstreetmap.org/way/264908582#map=14/50.73934/16.30414
https://www.openstreetmap.org/way/304842994#map=15/50.73807/16.29359 -
Dziś miałem przyjemność przejechać się linią 286 na odcinku #Wałbrzych Główny — Jedlina-Zdrój Borowa, i szczerze polecam. Na początek powolny przejazd wiaduktem nad ulicą Niepodległości w Wałbrzychu, a następnie tunel długości 1,6 km. Generalnie chciałbym kiedyś całą długość przejechać (do Kłodzka); widzę, że jeszcze jeden tunel tam jest. W planach też mam kiedyś przejść sąsiednim tunelem (po drugim torze, obecnie opuszczony).
Zamkowa Góra też fajna (z ruinami w postaci murków), aczkolwiek zejście od strony Wałbrzycha to koszmar. Zwłaszcza dla osoby z akrofobią. Co nie znaczy, że nie zgramoliłem się na dół, w końcu. A jaki szczęśliwy byłem, jak już było płasko — żeby nie to, że na pociąg musiałem biec, to może bym ziemię całował.
Fotka mostu (od spodu) w dawnym tutku: https://fosstodon.org/@mgorny/110089177303180752
https://www.atlaskolejowy.net/pl/dolnoslaskie/?id=baza&poz=3201
https://www.openstreetmap.org/way/264908582#map=14/50.73934/16.30414
https://www.openstreetmap.org/way/304842994#map=15/50.73807/16.29359 -
Dziś miałem przyjemność przejechać się linią 286 na odcinku #Wałbrzych Główny — Jedlina-Zdrój Borowa, i szczerze polecam. Na początek powolny przejazd wiaduktem nad ulicą Niepodległości w Wałbrzychu, a następnie tunel długości 1,6 km. Generalnie chciałbym kiedyś całą długość przejechać (do Kłodzka); widzę, że jeszcze jeden tunel tam jest. W planach też mam kiedyś przejść sąsiednim tunelem (po drugim torze, obecnie opuszczony).
Zamkowa Góra też fajna (z ruinami w postaci murków), aczkolwiek zejście od strony Wałbrzycha to koszmar. Zwłaszcza dla osoby z akrofobią. Co nie znaczy, że nie zgramoliłem się na dół, w końcu. A jaki szczęśliwy byłem, jak już było płasko — żeby nie to, że na pociąg musiałem biec, to może bym ziemię całował.
Fotka mostu (od spodu) w dawnym tutku: https://fosstodon.org/@mgorny/110089177303180752
https://www.atlaskolejowy.net/pl/dolnoslaskie/?id=baza&poz=3201
https://www.openstreetmap.org/way/264908582#map=14/50.73934/16.30414
https://www.openstreetmap.org/way/304842994#map=15/50.73807/16.29359 -
Dziś miałem przyjemność przejechać się linią 286 na odcinku #Wałbrzych Główny — Jedlina-Zdrój Borowa, i szczerze polecam. Na początek powolny przejazd wiaduktem nad ulicą Niepodległości w Wałbrzychu, a następnie tunel długości 1,6 km. Generalnie chciałbym kiedyś całą długość przejechać (do Kłodzka); widzę, że jeszcze jeden tunel tam jest. W planach też mam kiedyś przejść sąsiednim tunelem (po drugim torze, obecnie opuszczony).
Zamkowa Góra też fajna (z ruinami w postaci murków), aczkolwiek zejście od strony Wałbrzycha to koszmar. Zwłaszcza dla osoby z akrofobią. Co nie znaczy, że nie zgramoliłem się na dół, w końcu. A jaki szczęśliwy byłem, jak już było płasko — żeby nie to, że na pociąg musiałem biec, to może bym ziemię całował.
Fotka mostu (od spodu) w dawnym tutku: https://fosstodon.org/@mgorny/110089177303180752
https://www.atlaskolejowy.net/pl/dolnoslaskie/?id=baza&poz=3201
https://www.openstreetmap.org/way/264908582#map=14/50.73934/16.30414
https://www.openstreetmap.org/way/304842994#map=15/50.73807/16.29359 -
Dalszy ciąg zdjęć z Centrum Je… Szkolenia Policji. Tym razem piwnice budynku "Merkury"!
https://www.openstreetmap.org/way/166812555#map=15/52.4751/16.7872
-
Dalszy ciąg zdjęć z Centrum Je… Szkolenia Policji. Tym razem piwnice budynku "Merkury"!
https://www.openstreetmap.org/way/166812555#map=15/52.4751/16.7872
-
Dalszy ciąg zdjęć z Centrum Je… Szkolenia Policji. Tym razem piwnice budynku "Merkury"!
https://www.openstreetmap.org/way/166812555#map=15/52.4751/16.7872
-
Dalszy ciąg zdjęć z Centrum Je… Szkolenia Policji. Tym razem piwnice budynku "Merkury"!
https://www.openstreetmap.org/way/166812555#map=15/52.4751/16.7872
-
Dalszy ciąg zdjęć z Centrum Je… Szkolenia Policji. Tym razem piwnice budynku "Merkury"!
https://www.openstreetmap.org/way/166812555#map=15/52.4751/16.7872
-
Jedną z mniej znanym atrakcji Poznania jest znajdujący się nad Jeziorem Kierskim, Ośrodek Je… chciałem powiedzieć, Szkolenia Policji. Ośrodek ten od lata popada w ruinę. Z tego, co czytałem, został on przekazany miastu z zastrzeżeniem, że cokolwiek tam powstanie, ma być ogólnodostępne dla mieszkańców — i póki co, nie udało się znaleźć chętnego. Z jednej strony fajnie, bo dzięki temu w okolicy pozostaje ciekawa ruina. Z drugiej strony, przykro się patrzy, jak to wszystko niszczeje — a niestety, nie brak tam śladów jawnego wandalizmu.
Na teren ośrodka wejść można na kilka sposobów. Czasem można trafić na otwartą bramę naprzeciw stacji kolejowej (jednak ostrzegam, żeby nie polegać na tym, że potem uda się nam nią wyjść). Można też poszukać szerszej szczeliny w płocie. A jak ktoś woli wygodniejszą i pewniejszą drogę, można też pójść ścieżką wzdłuż jeziora, od strony Plaży Parkowej. Przejść się można po kilku sporych budynkach, z ciekawymi piwnicami (zdjęcia z piwnic później). Obok tego szereg domków letniskowych (niezbyt ciekawych). Mocno zalatuje PRL-em.
https://www.openstreetmap.org/#map=16/52.4739/16.7879
CW: nagość na pomniku (zdjęcie 1.), wulgarne napisy i rysunki (zdjęcie 2.), ogólna gimela
-
Jedną z mniej znanym atrakcji Poznania jest znajdujący się nad Jeziorem Kierskim, Ośrodek Je… chciałem powiedzieć, Szkolenia Policji. Ośrodek ten od lata popada w ruinę. Z tego, co czytałem, został on przekazany miastu z zastrzeżeniem, że cokolwiek tam powstanie, ma być ogólnodostępne dla mieszkańców — i póki co, nie udało się znaleźć chętnego. Z jednej strony fajnie, bo dzięki temu w okolicy pozostaje ciekawa ruina. Z drugiej strony, przykro się patrzy, jak to wszystko niszczeje — a niestety, nie brak tam śladów jawnego wandalizmu.
Na teren ośrodka wejść można na kilka sposobów. Czasem można trafić na otwartą bramę naprzeciw stacji kolejowej (jednak ostrzegam, żeby nie polegać na tym, że potem uda się nam nią wyjść). Można też poszukać szerszej szczeliny w płocie. A jak ktoś woli wygodniejszą i pewniejszą drogę, można też pójść ścieżką wzdłuż jeziora, od strony Plaży Parkowej. Przejść się można po kilku sporych budynkach, z ciekawymi piwnicami (zdjęcia z piwnic później). Obok tego szereg domków letniskowych (niezbyt ciekawych). Mocno zalatuje PRL-em.
https://www.openstreetmap.org/#map=16/52.4739/16.7879
CW: nagość na pomniku (zdjęcie 1.), wulgarne napisy i rysunki (zdjęcie 2.), ogólna gimela
-
Jedną z mniej znanym atrakcji Poznania jest znajdujący się nad Jeziorem Kierskim, Ośrodek Je… chciałem powiedzieć, Szkolenia Policji. Ośrodek ten od lata popada w ruinę. Z tego, co czytałem, został on przekazany miastu z zastrzeżeniem, że cokolwiek tam powstanie, ma być ogólnodostępne dla mieszkańców — i póki co, nie udało się znaleźć chętnego. Z jednej strony fajnie, bo dzięki temu w okolicy pozostaje ciekawa ruina. Z drugiej strony, przykro się patrzy, jak to wszystko niszczeje — a niestety, nie brak tam śladów jawnego wandalizmu.
Na teren ośrodka wejść można na kilka sposobów. Czasem można trafić na otwartą bramę naprzeciw stacji kolejowej (jednak ostrzegam, żeby nie polegać na tym, że potem uda się nam nią wyjść). Można też poszukać szerszej szczeliny w płocie. A jak ktoś woli wygodniejszą i pewniejszą drogę, można też pójść ścieżką wzdłuż jeziora, od strony Plaży Parkowej. Przejść się można po kilku sporych budynkach, z ciekawymi piwnicami (zdjęcia z piwnic później). Obok tego szereg domków letniskowych (niezbyt ciekawych). Mocno zalatuje PRL-em.
https://www.openstreetmap.org/#map=16/52.4739/16.7879
CW: nagość na pomniku (zdjęcie 1.), wulgarne napisy i rysunki (zdjęcie 2.), ogólna gimela
-
Jedną z mniej znanym atrakcji Poznania jest znajdujący się nad Jeziorem Kierskim, Ośrodek Je… chciałem powiedzieć, Szkolenia Policji. Ośrodek ten od lata popada w ruinę. Z tego, co czytałem, został on przekazany miastu z zastrzeżeniem, że cokolwiek tam powstanie, ma być ogólnodostępne dla mieszkańców — i póki co, nie udało się znaleźć chętnego. Z jednej strony fajnie, bo dzięki temu w okolicy pozostaje ciekawa ruina. Z drugiej strony, przykro się patrzy, jak to wszystko niszczeje — a niestety, nie brak tam śladów jawnego wandalizmu.
Na teren ośrodka wejść można na kilka sposobów. Czasem można trafić na otwartą bramę naprzeciw stacji kolejowej (jednak ostrzegam, żeby nie polegać na tym, że potem uda się nam nią wyjść). Można też poszukać szerszej szczeliny w płocie. A jak ktoś woli wygodniejszą i pewniejszą drogę, można też pójść ścieżką wzdłuż jeziora, od strony Plaży Parkowej. Przejść się można po kilku sporych budynkach, z ciekawymi piwnicami (zdjęcia z piwnic później). Obok tego szereg domków letniskowych (niezbyt ciekawych). Mocno zalatuje PRL-em.
https://www.openstreetmap.org/#map=16/52.4739/16.7879
CW: nagość na pomniku (zdjęcie 1.), wulgarne napisy i rysunki (zdjęcie 2.), ogólna gimela