home.social

Search

439 results for “FrankLouw”

  1. (2/2)

    Wir haben uns nebenan im Päffgen verabredet und von da an war er mein Freund. Ich werde ihn sehr vermissen. Frank war …definitiv „ene Joode“. Seiner Petra wünschen wir ganz viel Kraft.🙏“

    #franklaufenberg #rip #radio #eddiesradioshow #helfekanndirkeiner #NiedeckensBAP

  2. (2/2)

    Wir haben uns nebenan im Päffgen verabredet und von da an war er mein Freund. Ich werde ihn sehr vermissen. Frank war …definitiv „ene Joode“. Seiner Petra wünschen wir ganz viel Kraft.🙏“

    #franklaufenberg #rip #radio #eddiesradioshow #helfekanndirkeiner #NiedeckensBAP

  3. (2/2)

    Wir haben uns nebenan im Päffgen verabredet und von da an war er mein Freund. Ich werde ihn sehr vermissen. Frank war …definitiv „ene Joode“. Seiner Petra wünschen wir ganz viel Kraft.🙏“

    #franklaufenberg #rip #radio #eddiesradioshow #helfekanndirkeiner #NiedeckensBAP

  4. + RIP, Frank Laufenberg. 😢🙏

    Wolfgang #Niedecken: „Früh am Morgen erfuhren wir, dass FRANK LAUFENBERG in der Nacht verstorben ist. Abgesehen davon, dass er eine unfassbare prägende Radio-Persönlichkeit war, gibt es auch unzählige wunderbare private Erinnerungen an ihn. Ich weiß noch, wie er mich unmittelbar nach der Premiere von AFFJETAUT im Kölner Sartory kennenlernen wollte. (1/2)

    #franklaufenberg #rip #radio #eddiesradioshow #helfekanndirkeiner #NiedeckensBAP

  5. + RIP, Frank Laufenberg. 😢🙏

    Wolfgang #Niedecken: „Früh am Morgen erfuhren wir, dass FRANK LAUFENBERG in der Nacht verstorben ist. Abgesehen davon, dass er eine unfassbare prägende Radio-Persönlichkeit war, gibt es auch unzählige wunderbare private Erinnerungen an ihn. Ich weiß noch, wie er mich unmittelbar nach der Premiere von AFFJETAUT im Kölner Sartory kennenlernen wollte. (1/2)

    #franklaufenberg #rip #radio #eddiesradioshow #helfekanndirkeiner #NiedeckensBAP

  6. ⏫ (2/2)

    „(...) Wir sind jetzt seit 43 Jahren befreundet und es tut gut zu wissen, dass es Leute wie ihn gibt, die sich nie verbiegen ließen. Eine homöopathische Dosis Grappa auf meinen Freund Frank, der ab jetzt - schön höösch - seinen Ruhestand genießen soll.“
    🔗 popstop.eu

    #franklaufenberg #radiolegende #radio #popstop #swr #swf #ruhestand

  7. ⏫ (2/2)

    „(...) Wir sind jetzt seit 43 Jahren befreundet und es tut gut zu wissen, dass es Leute wie ihn gibt, die sich nie verbiegen ließen. Eine homöopathische Dosis Grappa auf meinen Freund Frank, der ab jetzt - schön höösch - seinen Ruhestand genießen soll.“
    🔗 popstop.eu

    #franklaufenberg #radiolegende #radio #popstop #swr #swf #ruhestand

  8. If you're near #SanFrancisco and enjoy #ModernArt I recommend checking out the #FrankBowling exhibit at #SFMOMA before it closes this Sunday!

    It's a beautiful exhibit of work that he created from 1966-1975—huge canvases full of brilliant colors and rich textures. Do yourself a favor and go see some great #art! 🖼️ * BONUS: Free First Thursday is tomorrow!

    sfmoma.org/exhibition/frank-bo

  9. Top Key Biscayne officials not informed about sex abuse complaints in 2011 :

    “I have no recollection of any incident,” said Genaro ‘Chip’ Iglesias, who served as Village manager from 2007 through most of 2011.
    #CharlesPress #coach #CommunityCenter #complaint #featured #FrankSousa #gymnastics #MiamiHerald #Sexabuse
    #Miami #news

    kbindependent.org/?p=18512

  10. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test
  11. "Adelaide's Lament" is a #showTune from the #Broadway #musical #GuysAndDolls, written by #FrankLoesser, which opened at the #46thStreetTheatre on November 24, 1950. It was performed on stage by #VivianBlaine, who later reprised her role as Miss Adelaide in the 1955 film version of the play; in its biography of Blaine, the #EncyclopædiaBritannica describes her as "best remembered for her showstopping rendition of 'Adelaide's Lament' in both the Broadway.
    youtube.com/watch?v=Z89aaRg3kBk

  12. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test