home.social

#chrzescijanstwo — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #chrzescijanstwo, aggregated by home.social.

  1. Na ten dzień plan był całkiem ambitny. Albowiem miałem zamiar odwiedzić pewien dwór, no niestety 'misja’ zakończyła się błędem, gdyż napotkałem płot, dosłownie. I ani jednego człowieka, by go złapać „czy można wejść?” Jeszcze jadąc do celu na horyzoncie zamajaczył się taki fajny kościółek, więc nie wiele myśląc dałem po hamulach i zatrzymałem się na boczku. Dopiero dokonawszy oględzin świątyni i znalawszy tablicę dowiedziałem się, że zatrzymałem się przy kościele w Czewujewie.

    Dawny kościół protestancki

    Obecnie istniejący w Czewujewie kościół jest dawnym zborem protestanckim powstałym w roku 1880. Po pierwszej wojnie światowej władze przekazały go kościołowi rzymskokatolickiemu. Rokiem 1976, a dokładniej 15 sierpnia powstała tutejsza parafia. Sama świątynia nie jest konsekrowana. 

    Na ruinach dawnej świątyni rokiem 1978 postawiono krzyż upamiętniający to miejsce.

    No i w sumie to tyle

    Kościółek piękny, i dość młody. Więc też nie ma zbytnio historii, nad którą mógłbym się rozpisywać. Lecz jadąc obok i tak warto się przy nim zatrzymać, popatrzeć, porobić trochę zdjęć. Wszak znajduje się w całkiem pięknej okolicy.

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kosciol-w-czewujewie/ #Chrześcijaństwo #kujawskopomorskie
  2. Bazary wielkanocne w Syrii

    Społeczności chrześcijańskie w Syrii przygotowują się również do Wielkanocy. Z tej okazji Unia Kobiet Syriackich zorganizowała bazary wielkanocne w miastach Qamiszlo (asyr. Beth Zalin), Haseke i Derik (asyr. Dayrik), gdzie kobiety ze społeczności syriackiej sprzedawały swoje wyroby i rękodzieło. Celem wydarzeń było zachęcenie kobiet do udziału we wszystkich sferach życia oraz poprawy ich sytuacji ekonomicznej i niezależności.

    kurdystan.fediblog.pl/ogolne/b

  3. Bazary wielkanocne w Syrii

    Społeczności chrześcijańskie w Syrii przygotowują się również do Wielkanocy. Z tej okazji Unia Kobiet Syriackich zorganizowała bazary wielkanocne w miastach Qamiszlo (asyr. Beth Zalin), Haseke i Derik (asyr. Dayrik), gdzie kobiety ze społeczności syriackiej sprzedawały swoje wyroby i rękodzieło. Celem wydarzeń było zachęcenie kobiet do udziału we wszystkich sferach życia oraz poprawy ich sytuacji ekonomicznej i niezależności.

    kurdystan.fediblog.pl/ogolne/b

  4. Bazary wielkanocne w Syrii

    Społeczności chrześcijańskie w Syrii przygotowują się również do Wielkanocy. Z tej okazji Unia Kobiet Syriackich zorganizowała bazary wielkanocne w miastach Qamiszlo (asyr. Beth Zalin), Haseke i Derik (asyr. Dayrik), gdzie kobiety ze społeczności syriackiej sprzedawały swoje wyroby i rękodzieło. Celem wydarzeń było zachęcenie kobiet do udziału we wszystkich sferach życia oraz poprawy ich sytuacji ekonomicznej i niezależności.

    kurdystan.fediblog.pl/ogolne/b

  5. Bazary wielkanocne w Syrii

    Społeczności chrześcijańskie w Syrii przygotowują się również do Wielkanocy. Z tej okazji Unia Kobiet Syriackich zorganizowała bazary wielkanocne w miastach Qamiszlo (asyr. Beth Zalin), Haseke i Derik (asyr. Dayrik), gdzie kobiety ze społeczności syriackiej sprzedawały swoje wyroby i rękodzieło. Celem wydarzeń było zachęcenie kobiet do udziału we wszystkich sferach życia oraz poprawy ich sytuacji ekonomicznej i niezależności.

    kurdystan.fediblog.pl/ogolne/b

  6. Bazary wielkanocne w Syrii

    Społeczności chrześcijańskie w Syrii przygotowują się również do Wielkanocy. Z tej okazji Unia Kobiet Syriackich zorganizowała bazary wielkanocne w miastach Qamiszlo (asyr. Beth Zalin), Haseke i Derik (asyr. Dayrik), gdzie kobiety ze społeczności syriackiej sprzedawały swoje wyroby i rękodzieło. Celem wydarzeń było zachęcenie kobiet do udziału we wszystkich sferach życia oraz poprawy ich sytuacji ekonomicznej i niezależności.

    kurdystan.fediblog.pl/ogolne/b

  7. TIL: Walentyn twierdził, że Jezus co prawda jadł i pił, ale nie wydalał i nie defekował, bo dzięki idealnemu opanowaniu i umiarowi jego fizyczne ciało nie potrzebowało wyrzucać z siebie żadnych nieczystości.
    #chrześcijaństwo #gnostycyzm #religia

  8. Pośród praktycznie niczego, pośród pół i łąk, dumnie stoi jedna z piękniejszych, a może i najpiękniejsza w Polsce romańska świątynia dumnie górująca nad całą okolicą. Była ona świadkiem praktycznie całej historii naszego kraju, a z jej wież patrzy na nas prawie 10 wieków historii. Warto poświęcić dzień, by odwiedzić okolicę, wszak ma ona do zaoferowania kilka ciekawych, historycznych miejsc.

    Wcześniej byli benedyktyni

    Historia kolegiaty w Tumie łączy się historią najstarszego w Polsce opactwa benedyktynów. Czyli opactwa łęczyckiego, powstałego za sprawą fundującego klasztor Bolesława Chrobrego w 997 roku. Pierwszą głową opactwa był Astryk-Anastazy, jednak zamiast niego postacią najbardziej kojarzoną z tymże opactwem jest jego założyciel, czyliy św. Wojciech.
    Wznoszenie kolegiaty w Tumie rozpoczęto na początku lat 40. wielki XII na miejscu wspominanego, działającego pod tumskim grodem opactwa, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Aleksego. Jego istnienie w roku 1136, poświadcza  bulla papieska „abbatia sancte Marie i castello Lancicie”.
    Mniej więcej na początku wieku XII zgromadzenie przeniesiono, budowlę rozebrano i poczęto stawiać kolegiatę. Budowę zainicjował prawdopodobnie arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina. Warto tutaj zauważyć, że wówczas Łęczyca znajdowała się we władaniu księżnej Salomei, po tym kiedy po śmierci Bolesława Krzywoustego wyodrębniono ją z dzielnicy senioralnej. Jednak inicjatywa budowy kolegiaty w Tumie mogła też należeć do jednego z książąt juniorów, będących synami Salomei i Bolesława. Do tego trzeba założyć, że budowa trwała nie więcej niż dwadzieścia lat, albowiem konsekracja świątyni miała miejsce w roku 1161.

    Kolegiata sumą innych świątyń

    Z konstrukcją obiektu powiązany jest płocki biskup Aleksander, który oprócz budowy kolegiaty w Tumie działał też czynnie przy budowie katedry w Płocku, czy pobliskim Czerwińsku. Więc tutejsza kolegiata poniekąd jest wynikiem połączenia wspomnianych budowli z ówczesną wawelską katedrą.
    Konsekracja kolegiaty można by rzec, że odbyła się ze sporym rozmachem, zjechali się kolejno: arcybiskup Janik (Jan Fryfita), wszyscy polscy biskupi i książęta, proceps Bolesław Kędzieżawy, i jego młodsi bracia, Henryk i Kazimierz (obaj byli później znani pod przydomkami Sandomierski i Sprawiedliwy), biskup krakowski Mateusz, wrocławski Walter, oraz kruszwicki Onold.

    O Borucie co kamienie nosił

    Będąc na zewnątrz kolegiaty warto poszukać kamienia z wgłębieniami, podobnież są to wgłębienia pazurów diabła Boruty. Boruta będąc oszukanym przez pewną pannę, nie chciał dopuścić do budowy kolegiaty więc począł ją niszczyć gołymi rękoma. A dokładniej to było to tak.
    Pewnego lat a Boruta siedział sobie pod drzewkiem, dokładniej wierzbą płacząca i rozmyślał jakby tu mieszkańcom dokuczyć, w tym też czasie obok tejże wierzby przeszło wielce nadobne dziewczę idące nad strumyk by obmyć nogi. Borucie serce wielce ujęła owa niewiasta i diabeł zakochał się w niej bez pamięci. Zamienił się więc w pięknego młodzieńca i całymi dniami spędzał z nią czas.
    Dziewczyna był córką ubogiego rolnika, który to wraz z sąsiadami pewnego dnia postanowił, iż zbudują sobie kościół, i to nie byle jaki kościół, więc potrzeba im dużo rąk do pracy. Niewiasta świerzo poznanego przyjaciela okłamała wiedząc że nie lubił on świątyń. Rzekła że, będzie stawiana karczma, i poprosiła go o pomoc w budowie. Zakochamy Boruta bardzo ochoczo wziął się do pracy, i począł nosić kamienie na budowę. W tym czasie panna ważyła strawę dla ciężko pracujących pracowników. Lecz gdy pewnego dnia budowla poczęła nabierać kształtów, i rozpoczęto wznosić prezbiterium, Boruta zrozumiał jak bardzo go oszukano. Więc co zrozumiałe wściekł się okrutnie i chciał świeżo powstałe mury obrócić w kupę gruzu, lecz nie mógł tego uczynić. Odcisnął jedynie ślad łapy w kamieniu, ślad ten do dziś możemy w tumie oglądać.

    Najstarsze w Polsce zgromadzenie

    Przy kolegiacie w Tumie osadzono dwunastoosobowe zgromadzenie kanoników świeckich. Było najstarsze w kraju, pełne zgromadzenie kanonickie. Tym sposobem pod-Łęczycka kolegiata stała się drugą po katedrze kościelną placówką w archidiecezji gnieźnieńskiej. Od ukończenia budowy miało tutaj miejsce 21 prowincjonalnych synodów łęczyckich. Były to zjazdy przedstawicieli duchowieństwa oraz osób świeckich, pierwszy miał miejsce w 1180 roku natomiast ostatni w roku 1547.

    Warto też wspomnieć, iż tumska kolegiata odegrała doniosłą rolę w polityce.  Gdyż na pierwszym zjeździe w roku 1180, którego to była gospodarzem zniesiono prawo senioratu, i ustanowiono sukcesję tronu po mieczu w linii Kazimierza sprawiedliwego. Natomiast podczas synodu z roku 1285, zwołanego przez arcybiskupa Józefa Świnkę podjęto znaczne krotki zapobiegające niemieckim wpływom na kościół w Polsce. Oba te wydarzenia uznaje się na początki parlamentaryzmu w kraju.

    Kolegiata oprócz oczywistej funkcji duchowej, oraz politycznej mogła też i pełniła zresztą funkcję obronne dla okolicznej ludności. Mianowicie w roku 1241 oparła się najazdowi Tatarów. Niestety nie udało się to w roku 1294, kiedy to Litwini pod wodzą Witenesa zdołali kolegiatę w Tumie zdobyć. Wtedy też część miejscowej ludności wzięto w niewolę, a część wymordowano. Samą świątynię natomiast spalono, zawaliło się wówczas prezbiterium i może też przegrody pomiędzy nawami. Kilkanaście lat później najechali Krzyżacy i w 1306 oraz 1331 spustoszyli ten i okoliczne tereny.

    Ruina, odbudowa i pożar

    Po tych wydarzenia na przełomie XIII i XIV wieku pozostaje zrujnowana. Stan ten zmienia dopiero arcybiskup Jarosław Bogoria ze Skotnik w drugim ćwierćwieczu wieku XIV. Odbudowując wprowadza do budynku trochę gotyckich elementów. Niestety odbudowana świątynia nie przetrwała długo, albowiem już w roku 1473 wybuch pożar, który to wymusił kolejny remont. Został on ukończony w roku 1487. W efekcie tego remontu i idących za nim zmianami w Tumie pojawiły się ostrołukowe arkady i ceglane, międzynawowe filary. Oprócz tego w nawach bocznych zrobiono krzyżowo-łukowe sklepienia. Rokiem 1569 przed głównym wejściem postawiono renesansową kruchtę, która osłoniła romańskie portal, a także zrobiono we wnętrzu tynki, pokryte freskami.

    Szwedzki potop, i następujący po nim remont.

    Potop szwedzki także nie był łaskawy dla kolegiaty, w roku 1705 Łęczycę najechali Szwedzi, niszcząc podczas tego najazdu świątynię. Odbudowano ją prawie osiemdziesiąt lat później, z inicjatywy prymasa Łubieńskiego i dzięki fundacji Kajetana Sołtyka. Podczas tej odbudowy świątyni nadano styl klasycystyczny, kierował nimi architekt Efraim Szreger. Przebudował on wieże, główną nawę, zachodnią fasadę, szczyty, oraz okna i wnętrze.  Odciążono zewnętrzne mury obniżając je o 2 metry, zamurowano arkady empor, oraz wieże otrzymały klasycystyczne hełmy.
    Na czas remontu, chcąc parafianom zapewnić  miejsce do udziału w liturgii wybudowano stojący do dziś obok kolegiaty mały, drewniany kościółek, PW. św., Mikołaja, do roku 1819 pełnił on rolę kościoła parafialnego.
    Co warto zauważyć to, fakt iż rachunki z roku 1655 mówią o remoncie czterech wież kościelnych. Więc wielce prawdopodobnym jest fakt, iż dwie z tych wież są tera absydą północną i południową, o ile nie padły one ofiarą któregoś z pożarów.

    Rozbiory i czasy względnie współczesne

    Rokiem 1818 cara Aleksander I Romanow zarządził likwidację łęczyckiej kapituły. Została więc ona zlikwidowana, a Łęczyca utraciła swoje do tej pory spore znaczenie, od tej pory kolegiata stała się kościołem parafialnym. Druga wojna światowa także nie była łaskawa, podczas bitwy nad Bzurą w 1939 roku w północnej wieży ukrył się niemiecki obserwator, który kierował ogniem niemieckiej artylerii. Polacy skutecznie unieszkodliwili obserwatora, niszcząc niestety całą wieżę. Spowodowało to w kolegiacie pożar, który doszczętnie strawił drewniane elementy architektoniczne. Po przejściowej obecności w okolicach Łęczycy polskiego wojska kolegiata ucierpiała po raz kolejny, została albowiem zbombardowana przez Luftwaffe. Spowodowało to kolejne zniszczenia murów oraz stropów, oraz kolejny pożar. Ze świątyni zostały tylko mury.
    Dość szybko, albowiem trzy lata po zakończeniu wojny, na polecenie Jana Zachwatowicza rozpoczęto odbudowę kościoła. Kierowała nią Jan Witkiewicz Koszczyc. Jednakowoż początkowo były plany uznać kolegiatę za zbyt zniszczoną, zaniechać odbudowy a to, co zostało rozebrać, to na szczęście odbudowę zaczęto. Dwudziestego lipca tegoż roki łódzki ordynariusz we wstępnie uprzątniętych murach świątyni odprawił pierwszą po wojnie mszę świętą. I wzięto się do prac, które trwały przez następne kilka lat.

    Współcześnie, i trochę wcześniej

    Siedemnastego czerwca roku 1961 biskup Michał Klepacz dokonał ponownej konsekracji świątyni, która podniesiono do rangi bazyliki. Sześć lat później nastąpiły obchody millenium chrztu Polski, w związku z czym późniejszy papież, wtedy jeszcze kardynał odprawił tu mszę świętą. Niestety prace zatrzymały się, nie jako że je zakończone, lecz brakło na nie środków. W marcu 1992 papieską bullą Totus Tuus Poloniae populus parafię w Tumie włączono do diecezji łowickiej, kościół po raz kolejny podniesiono, tym razem do rangi archikolegiaty, a rok później erygowano łęczycką kapitułę. Tym samym rokiem rozpoczęto kolejny etap odbudowy świątyni, który całkiem niedawno się skończył.
    Na dziewięć lat przed nowym millenium, czyli w roku 1991, już w wolnej Polsce po raz kolejny przystąpiono do remontu świątyni w Tumie. Prace te niestety nie były zbytnio fachowe, ani też nie trwały zbyt długo. Niestety podczas tych prac zniszczono część odkrytego po wojnie fresku, poza tym na filary nałożono obejmy, i dokonano kilku widocznych do dziś odwiertów. Rok przed nowym millenium z Gniezna sprowadzono do Tumu relikwię św. Wojciecha, z okazji tegoż wydarzenia ufundowano ołtarz w nawie głównej, a obok wspominanego kościółka św. Mikołaja posadzono poświęcony św. Mikołajowi dąb.
    W latach 1995-2008 przeprowadzono kolejne prace konserwatorskie pod kierownictwem dr. Zenona Dudy z AGH w Krakowie, oraz prof. Andrzeja Kossa z ASP w Warszawie, oraz prof. Marii Roznerskiej i jej córki Ewy, które zajęły się konserwacją ściennych malowideł.

    Skarby i zabytki w Tumie

    Jak na tak starą świątynię, tak i Tumie zachowało się sporo oryginalnych, zabytkowych fragmentów budowli, między innymi:
    – zabytkowe XII wieczne polichromie z zachodnie absydy, jest to największe zachowana romańskie malowidło w Polsce;
    – kamienny fragment części ołtarza z XII wieku z przedstawieniem Chrystusa Pankratora, co ciekawe to do niedawna składała się tylko z torsu, jej głowa rzeźby została odnaleziona w 1995 roku;
    – jeden z najstarszych w Polsce kielichów z pateną z motywem Manus Dei;
    – srebrny krzyż z 2-3 ćw XII wieku;
    – pierścień arcybiskupi z ametystem;
    – kamienne portale w stylu romańskim i gotyckim;
    – kamienna chrzcielnica z XVI wieku;
    – pojedyncze deski stropowe pokryte polichromią z wieku XVI lub początku XVII

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-tumie/

    #Chrześcijaństwo #kolegiata #łódzkie

  9. Pośród praktycznie niczego, pośród pół i łąk, dumnie stoi jedna z piękniejszych, a może i najpiękniejsza w Polsce romańska świątynia dumnie górująca nad całą okolicą. Była ona świadkiem praktycznie całej historii naszego kraju, a z jej wież patrzy na nas prawie 10 wieków historii. Warto poświęcić dzień, by odwiedzić okolicę, wszak ma ona do zaoferowania kilka ciekawych, historycznych miejsc.

    Wcześniej byli benedyktyni

    Historia kolegiaty w Tumie łączy się historią najstarszego w Polsce opactwa benedyktynów. Czyli opactwa łęczyckiego, powstałego za sprawą fundującego klasztor Bolesława Chrobrego w 997 roku. Pierwszą głową opactwa był Astryk-Anastazy, jednak zamiast niego postacią najbardziej kojarzoną z tymże opactwem jest jego założyciel, czyliy św. Wojciech.
    Wznoszenie kolegiaty w Tumie rozpoczęto na początku lat 40. wielki XII na miejscu wspominanego, działającego pod tumskim grodem opactwa, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Aleksego. Jego istnienie w roku 1136, poświadcza  bulla papieska „abbatia sancte Marie i castello Lancicie”.
    Mniej więcej na początku wieku XII zgromadzenie przeniesiono, budowlę rozebrano i poczęto stawiać kolegiatę. Budowę zainicjował prawdopodobnie arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina. Warto tutaj zauważyć, że wówczas Łęczyca znajdowała się we władaniu księżnej Salomei, po tym kiedy po śmierci Bolesława Krzywoustego wyodrębniono ją z dzielnicy senioralnej. Jednak inicjatywa budowy kolegiaty w Tumie mogła też należeć do jednego z książąt juniorów, będących synami Salomei i Bolesława. Do tego trzeba założyć, że budowa trwała nie więcej niż dwadzieścia lat, albowiem konsekracja świątyni miała miejsce w roku 1161.

    Kolegiata sumą innych świątyń

    Z konstrukcją obiektu powiązany jest płocki biskup Aleksander, który oprócz budowy kolegiaty w Tumie działał też czynnie przy budowie katedry w Płocku, czy pobliskim Czerwińsku. Więc tutejsza kolegiata poniekąd jest wynikiem połączenia wspomnianych budowli z ówczesną wawelską katedrą.
    Konsekracja kolegiaty można by rzec, że odbyła się ze sporym rozmachem, zjechali się kolejno: arcybiskup Janik (Jan Fryfita), wszyscy polscy biskupi i książęta, proceps Bolesław Kędzieżawy, i jego młodsi bracia, Henryk i Kazimierz (obaj byli później znani pod przydomkami Sandomierski i Sprawiedliwy), biskup krakowski Mateusz, wrocławski Walter, oraz kruszwicki Onold.

    O Borucie co kamienie nosił

    Będąc na zewnątrz kolegiaty warto poszukać kamienia z wgłębieniami, podobnież są to wgłębienia pazurów diabła Boruty. Boruta będąc oszukanym przez pewną pannę, nie chciał dopuścić do budowy kolegiaty więc począł ją niszczyć gołymi rękoma. A dokładniej to było to tak.
    Pewnego lat a Boruta siedział sobie pod drzewkiem, dokładniej wierzbą płacząca i rozmyślał jakby tu mieszkańcom dokuczyć, w tym też czasie obok tejże wierzby przeszło wielce nadobne dziewczę idące nad strumyk by obmyć nogi. Borucie serce wielce ujęła owa niewiasta i diabeł zakochał się w niej bez pamięci. Zamienił się więc w pięknego młodzieńca i całymi dniami spędzał z nią czas.
    Dziewczyna był córką ubogiego rolnika, który to wraz z sąsiadami pewnego dnia postanowił, iż zbudują sobie kościół, i to nie byle jaki kościół, więc potrzeba im dużo rąk do pracy. Niewiasta świerzo poznanego przyjaciela okłamała wiedząc że nie lubił on świątyń. Rzekła że, będzie stawiana karczma, i poprosiła go o pomoc w budowie. Zakochamy Boruta bardzo ochoczo wziął się do pracy, i począł nosić kamienie na budowę. W tym czasie panna ważyła strawę dla ciężko pracujących pracowników. Lecz gdy pewnego dnia budowla poczęła nabierać kształtów, i rozpoczęto wznosić prezbiterium, Boruta zrozumiał jak bardzo go oszukano. Więc co zrozumiałe wściekł się okrutnie i chciał świeżo powstałe mury obrócić w kupę gruzu, lecz nie mógł tego uczynić. Odcisnął jedynie ślad łapy w kamieniu, ślad ten do dziś możemy w tumie oglądać.

    Najstarsze w Polsce zgromadzenie

    Przy kolegiacie w Tumie osadzono dwunastoosobowe zgromadzenie kanoników świeckich. Było najstarsze w kraju, pełne zgromadzenie kanonickie. Tym sposobem pod-Łęczycka kolegiata stała się drugą po katedrze kościelną placówką w archidiecezji gnieźnieńskiej. Od ukończenia budowy miało tutaj miejsce 21 prowincjonalnych synodów łęczyckich. Były to zjazdy przedstawicieli duchowieństwa oraz osób świeckich, pierwszy miał miejsce w 1180 roku natomiast ostatni w roku 1547.

    Warto też wspomnieć, iż tumska kolegiata odegrała doniosłą rolę w polityce.  Gdyż na pierwszym zjeździe w roku 1180, którego to była gospodarzem zniesiono prawo senioratu, i ustanowiono sukcesję tronu po mieczu w linii Kazimierza sprawiedliwego. Natomiast podczas synodu z roku 1285, zwołanego przez arcybiskupa Józefa Świnkę podjęto znaczne krotki zapobiegające niemieckim wpływom na kościół w Polsce. Oba te wydarzenia uznaje się na początki parlamentaryzmu w kraju.

    Kolegiata oprócz oczywistej funkcji duchowej, oraz politycznej mogła też i pełniła zresztą funkcję obronne dla okolicznej ludności. Mianowicie w roku 1241 oparła się najazdowi Tatarów. Niestety nie udało się to w roku 1294, kiedy to Litwini pod wodzą Witenesa zdołali kolegiatę w Tumie zdobyć. Wtedy też część miejscowej ludności wzięto w niewolę, a część wymordowano. Samą świątynię natomiast spalono, zawaliło się wówczas prezbiterium i może też przegrody pomiędzy nawami. Kilkanaście lat później najechali Krzyżacy i w 1306 oraz 1331 spustoszyli ten i okoliczne tereny.

    Ruina, odbudowa i pożar

    Po tych wydarzenia na przełomie XIII i XIV wieku pozostaje zrujnowana. Stan ten zmienia dopiero arcybiskup Jarosław Bogoria ze Skotnik w drugim ćwierćwieczu wieku XIV. Odbudowując wprowadza do budynku trochę gotyckich elementów. Niestety odbudowana świątynia nie przetrwała długo, albowiem już w roku 1473 wybuch pożar, który to wymusił kolejny remont. Został on ukończony w roku 1487. W efekcie tego remontu i idących za nim zmianami w Tumie pojawiły się ostrołukowe arkady i ceglane, międzynawowe filary. Oprócz tego w nawach bocznych zrobiono krzyżowo-łukowe sklepienia. Rokiem 1569 przed głównym wejściem postawiono renesansową kruchtę, która osłoniła romańskie portal, a także zrobiono we wnętrzu tynki, pokryte freskami.

    Szwedzki potop, i następujący po nim remont.

    Potop szwedzki także nie był łaskawy dla kolegiaty, w roku 1705 Łęczycę najechali Szwedzi, niszcząc podczas tego najazdu świątynię. Odbudowano ją prawie osiemdziesiąt lat później, z inicjatywy prymasa Łubieńskiego i dzięki fundacji Kajetana Sołtyka. Podczas tej odbudowy świątyni nadano styl klasycystyczny, kierował nimi architekt Efraim Szreger. Przebudował on wieże, główną nawę, zachodnią fasadę, szczyty, oraz okna i wnętrze.  Odciążono zewnętrzne mury obniżając je o 2 metry, zamurowano arkady empor, oraz wieże otrzymały klasycystyczne hełmy.
    Na czas remontu, chcąc parafianom zapewnić  miejsce do udziału w liturgii wybudowano stojący do dziś obok kolegiaty mały, drewniany kościółek, PW. św., Mikołaja, do roku 1819 pełnił on rolę kościoła parafialnego.
    Co warto zauważyć to, fakt iż rachunki z roku 1655 mówią o remoncie czterech wież kościelnych. Więc wielce prawdopodobnym jest fakt, iż dwie z tych wież są tera absydą północną i południową, o ile nie padły one ofiarą któregoś z pożarów.

    Rozbiory i czasy względnie współczesne

    Rokiem 1818 cara Aleksander I Romanow zarządził likwidację łęczyckiej kapituły. Została więc ona zlikwidowana, a Łęczyca utraciła swoje do tej pory spore znaczenie, od tej pory kolegiata stała się kościołem parafialnym. Druga wojna światowa także nie była łaskawa, podczas bitwy nad Bzurą w 1939 roku w północnej wieży ukrył się niemiecki obserwator, który kierował ogniem niemieckiej artylerii. Polacy skutecznie unieszkodliwili obserwatora, niszcząc niestety całą wieżę. Spowodowało to w kolegiacie pożar, który doszczętnie strawił drewniane elementy architektoniczne. Po przejściowej obecności w okolicach Łęczycy polskiego wojska kolegiata ucierpiała po raz kolejny, została albowiem zbombardowana przez Luftwaffe. Spowodowało to kolejne zniszczenia murów oraz stropów, oraz kolejny pożar. Ze świątyni zostały tylko mury.
    Dość szybko, albowiem trzy lata po zakończeniu wojny, na polecenie Jana Zachwatowicza rozpoczęto odbudowę kościoła. Kierowała nią Jan Witkiewicz Koszczyc. Jednakowoż początkowo były plany uznać kolegiatę za zbyt zniszczoną, zaniechać odbudowy a to, co zostało rozebrać, to na szczęście odbudowę zaczęto. Dwudziestego lipca tegoż roki łódzki ordynariusz we wstępnie uprzątniętych murach świątyni odprawił pierwszą po wojnie mszę świętą. I wzięto się do prac, które trwały przez następne kilka lat.

    Współcześnie, i trochę wcześniej

    Siedemnastego czerwca roku 1961 biskup Michał Klepacz dokonał ponownej konsekracji świątyni, która podniesiono do rangi bazyliki. Sześć lat później nastąpiły obchody millenium chrztu Polski, w związku z czym późniejszy papież, wtedy jeszcze kardynał odprawił tu mszę świętą. Niestety prace zatrzymały się, nie jako że je zakończone, lecz brakło na nie środków. W marcu 1992 papieską bullą Totus Tuus Poloniae populus parafię w Tumie włączono do diecezji łowickiej, kościół po raz kolejny podniesiono, tym razem do rangi archikolegiaty, a rok później erygowano łęczycką kapitułę. Tym samym rokiem rozpoczęto kolejny etap odbudowy świątyni, który całkiem niedawno się skończył.
    Na dziewięć lat przed nowym millenium, czyli w roku 1991, już w wolnej Polsce po raz kolejny przystąpiono do remontu świątyni w Tumie. Prace te niestety nie były zbytnio fachowe, ani też nie trwały zbyt długo. Niestety podczas tych prac zniszczono część odkrytego po wojnie fresku, poza tym na filary nałożono obejmy, i dokonano kilku widocznych do dziś odwiertów. Rok przed nowym millenium z Gniezna sprowadzono do Tumu relikwię św. Wojciecha, z okazji tegoż wydarzenia ufundowano ołtarz w nawie głównej, a obok wspominanego kościółka św. Mikołaja posadzono poświęcony św. Mikołajowi dąb.
    W latach 1995-2008 przeprowadzono kolejne prace konserwatorskie pod kierownictwem dr. Zenona Dudy z AGH w Krakowie, oraz prof. Andrzeja Kossa z ASP w Warszawie, oraz prof. Marii Roznerskiej i jej córki Ewy, które zajęły się konserwacją ściennych malowideł.

    Skarby i zabytki w Tumie

    Jak na tak starą świątynię, tak i Tumie zachowało się sporo oryginalnych, zabytkowych fragmentów budowli, między innymi:
    – zabytkowe XII wieczne polichromie z zachodnie absydy, jest to największe zachowana romańskie malowidło w Polsce;
    – kamienny fragment części ołtarza z XII wieku z przedstawieniem Chrystusa Pankratora, co ciekawe to do niedawna składała się tylko z torsu, jej głowa rzeźby została odnaleziona w 1995 roku;
    – jeden z najstarszych w Polsce kielichów z pateną z motywem Manus Dei;
    – srebrny krzyż z 2-3 ćw XII wieku;
    – pierścień arcybiskupi z ametystem;
    – kamienne portale w stylu romańskim i gotyckim;
    – kamienna chrzcielnica z XVI wieku;
    – pojedyncze deski stropowe pokryte polichromią z wieku XVI lub początku XVII

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-tumie/

    #Chrześcijaństwo #kolegiata #łódzkie

  10. Pośród praktycznie niczego, pośród pół i łąk, dumnie stoi jedna z piękniejszych, a może i najpiękniejsza w Polsce romańska świątynia dumnie górująca nad całą okolicą. Była ona świadkiem praktycznie całej historii naszego kraju, a z jej wież patrzy na nas prawie 10 wieków historii. Warto poświęcić dzień, by odwiedzić okolicę, wszak ma ona do zaoferowania kilka ciekawych, historycznych miejsc.

    Wcześniej byli benedyktyni

    Historia kolegiaty w Tumie łączy się historią najstarszego w Polsce opactwa benedyktynów. Czyli opactwa łęczyckiego, powstałego za sprawą fundującego klasztor Bolesława Chrobrego w 997 roku. Pierwszą głową opactwa był Astryk-Anastazy, jednak zamiast niego postacią najbardziej kojarzoną z tymże opactwem jest jego założyciel, czyliy św. Wojciech.
    Wznoszenie kolegiaty w Tumie rozpoczęto na początku lat 40. wielki XII na miejscu wspominanego, działającego pod tumskim grodem opactwa, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Aleksego. Jego istnienie w roku 1136, poświadcza  bulla papieska „abbatia sancte Marie i castello Lancicie”.
    Mniej więcej na początku wieku XII zgromadzenie przeniesiono, budowlę rozebrano i poczęto stawiać kolegiatę. Budowę zainicjował prawdopodobnie arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina. Warto tutaj zauważyć, że wówczas Łęczyca znajdowała się we władaniu księżnej Salomei, po tym kiedy po śmierci Bolesława Krzywoustego wyodrębniono ją z dzielnicy senioralnej. Jednak inicjatywa budowy kolegiaty w Tumie mogła też należeć do jednego z książąt juniorów, będących synami Salomei i Bolesława. Do tego trzeba założyć, że budowa trwała nie więcej niż dwadzieścia lat, albowiem konsekracja świątyni miała miejsce w roku 1161.

    Kolegiata sumą innych świątyń

    Z konstrukcją obiektu powiązany jest płocki biskup Aleksander, który oprócz budowy kolegiaty w Tumie działał też czynnie przy budowie katedry w Płocku, czy pobliskim Czerwińsku. Więc tutejsza kolegiata poniekąd jest wynikiem połączenia wspomnianych budowli z ówczesną wawelską katedrą.
    Konsekracja kolegiaty można by rzec, że odbyła się ze sporym rozmachem, zjechali się kolejno: arcybiskup Janik (Jan Fryfita), wszyscy polscy biskupi i książęta, proceps Bolesław Kędzieżawy, i jego młodsi bracia, Henryk i Kazimierz (obaj byli później znani pod przydomkami Sandomierski i Sprawiedliwy), biskup krakowski Mateusz, wrocławski Walter, oraz kruszwicki Onold.

    O Borucie co kamienie nosił

    Będąc na zewnątrz kolegiaty warto poszukać kamienia z wgłębieniami, podobnież są to wgłębienia pazurów diabła Boruty. Boruta będąc oszukanym przez pewną pannę, nie chciał dopuścić do budowy kolegiaty więc począł ją niszczyć gołymi rękoma. A dokładniej to było to tak.
    Pewnego lat a Boruta siedział sobie pod drzewkiem, dokładniej wierzbą płacząca i rozmyślał jakby tu mieszkańcom dokuczyć, w tym też czasie obok tejże wierzby przeszło wielce nadobne dziewczę idące nad strumyk by obmyć nogi. Borucie serce wielce ujęła owa niewiasta i diabeł zakochał się w niej bez pamięci. Zamienił się więc w pięknego młodzieńca i całymi dniami spędzał z nią czas.
    Dziewczyna był córką ubogiego rolnika, który to wraz z sąsiadami pewnego dnia postanowił, iż zbudują sobie kościół, i to nie byle jaki kościół, więc potrzeba im dużo rąk do pracy. Niewiasta świerzo poznanego przyjaciela okłamała wiedząc że nie lubił on świątyń. Rzekła że, będzie stawiana karczma, i poprosiła go o pomoc w budowie. Zakochamy Boruta bardzo ochoczo wziął się do pracy, i począł nosić kamienie na budowę. W tym czasie panna ważyła strawę dla ciężko pracujących pracowników. Lecz gdy pewnego dnia budowla poczęła nabierać kształtów, i rozpoczęto wznosić prezbiterium, Boruta zrozumiał jak bardzo go oszukano. Więc co zrozumiałe wściekł się okrutnie i chciał świeżo powstałe mury obrócić w kupę gruzu, lecz nie mógł tego uczynić. Odcisnął jedynie ślad łapy w kamieniu, ślad ten do dziś możemy w tumie oglądać.

    Najstarsze w Polsce zgromadzenie

    Przy kolegiacie w Tumie osadzono dwunastoosobowe zgromadzenie kanoników świeckich. Było najstarsze w kraju, pełne zgromadzenie kanonickie. Tym sposobem pod-Łęczycka kolegiata stała się drugą po katedrze kościelną placówką w archidiecezji gnieźnieńskiej. Od ukończenia budowy miało tutaj miejsce 21 prowincjonalnych synodów łęczyckich. Były to zjazdy przedstawicieli duchowieństwa oraz osób świeckich, pierwszy miał miejsce w 1180 roku natomiast ostatni w roku 1547.

    Warto też wspomnieć, iż tumska kolegiata odegrała doniosłą rolę w polityce.  Gdyż na pierwszym zjeździe w roku 1180, którego to była gospodarzem zniesiono prawo senioratu, i ustanowiono sukcesję tronu po mieczu w linii Kazimierza sprawiedliwego. Natomiast podczas synodu z roku 1285, zwołanego przez arcybiskupa Józefa Świnkę podjęto znaczne krotki zapobiegające niemieckim wpływom na kościół w Polsce. Oba te wydarzenia uznaje się na początki parlamentaryzmu w kraju.

    Kolegiata oprócz oczywistej funkcji duchowej, oraz politycznej mogła też i pełniła zresztą funkcję obronne dla okolicznej ludności. Mianowicie w roku 1241 oparła się najazdowi Tatarów. Niestety nie udało się to w roku 1294, kiedy to Litwini pod wodzą Witenesa zdołali kolegiatę w Tumie zdobyć. Wtedy też część miejscowej ludności wzięto w niewolę, a część wymordowano. Samą świątynię natomiast spalono, zawaliło się wówczas prezbiterium i może też przegrody pomiędzy nawami. Kilkanaście lat później najechali Krzyżacy i w 1306 oraz 1331 spustoszyli ten i okoliczne tereny.

    Ruina, odbudowa i pożar

    Po tych wydarzenia na przełomie XIII i XIV wieku pozostaje zrujnowana. Stan ten zmienia dopiero arcybiskup Jarosław Bogoria ze Skotnik w drugim ćwierćwieczu wieku XIV. Odbudowując wprowadza do budynku trochę gotyckich elementów. Niestety odbudowana świątynia nie przetrwała długo, albowiem już w roku 1473 wybuch pożar, który to wymusił kolejny remont. Został on ukończony w roku 1487. W efekcie tego remontu i idących za nim zmianami w Tumie pojawiły się ostrołukowe arkady i ceglane, międzynawowe filary. Oprócz tego w nawach bocznych zrobiono krzyżowo-łukowe sklepienia. Rokiem 1569 przed głównym wejściem postawiono renesansową kruchtę, która osłoniła romańskie portal, a także zrobiono we wnętrzu tynki, pokryte freskami.

    Szwedzki potop, i następujący po nim remont.

    Potop szwedzki także nie był łaskawy dla kolegiaty, w roku 1705 Łęczycę najechali Szwedzi, niszcząc podczas tego najazdu świątynię. Odbudowano ją prawie osiemdziesiąt lat później, z inicjatywy prymasa Łubieńskiego i dzięki fundacji Kajetana Sołtyka. Podczas tej odbudowy świątyni nadano styl klasycystyczny, kierował nimi architekt Efraim Szreger. Przebudował on wieże, główną nawę, zachodnią fasadę, szczyty, oraz okna i wnętrze.  Odciążono zewnętrzne mury obniżając je o 2 metry, zamurowano arkady empor, oraz wieże otrzymały klasycystyczne hełmy.
    Na czas remontu, chcąc parafianom zapewnić  miejsce do udziału w liturgii wybudowano stojący do dziś obok kolegiaty mały, drewniany kościółek, PW. św., Mikołaja, do roku 1819 pełnił on rolę kościoła parafialnego.
    Co warto zauważyć to, fakt iż rachunki z roku 1655 mówią o remoncie czterech wież kościelnych. Więc wielce prawdopodobnym jest fakt, iż dwie z tych wież są tera absydą północną i południową, o ile nie padły one ofiarą któregoś z pożarów.

    Rozbiory i czasy względnie współczesne

    Rokiem 1818 cara Aleksander I Romanow zarządził likwidację łęczyckiej kapituły. Została więc ona zlikwidowana, a Łęczyca utraciła swoje do tej pory spore znaczenie, od tej pory kolegiata stała się kościołem parafialnym. Druga wojna światowa także nie była łaskawa, podczas bitwy nad Bzurą w 1939 roku w północnej wieży ukrył się niemiecki obserwator, który kierował ogniem niemieckiej artylerii. Polacy skutecznie unieszkodliwili obserwatora, niszcząc niestety całą wieżę. Spowodowało to w kolegiacie pożar, który doszczętnie strawił drewniane elementy architektoniczne. Po przejściowej obecności w okolicach Łęczycy polskiego wojska kolegiata ucierpiała po raz kolejny, została albowiem zbombardowana przez Luftwaffe. Spowodowało to kolejne zniszczenia murów oraz stropów, oraz kolejny pożar. Ze świątyni zostały tylko mury.
    Dość szybko, albowiem trzy lata po zakończeniu wojny, na polecenie Jana Zachwatowicza rozpoczęto odbudowę kościoła. Kierowała nią Jan Witkiewicz Koszczyc. Jednakowoż początkowo były plany uznać kolegiatę za zbyt zniszczoną, zaniechać odbudowy a to, co zostało rozebrać, to na szczęście odbudowę zaczęto. Dwudziestego lipca tegoż roki łódzki ordynariusz we wstępnie uprzątniętych murach świątyni odprawił pierwszą po wojnie mszę świętą. I wzięto się do prac, które trwały przez następne kilka lat.

    Współcześnie, i trochę wcześniej

    Siedemnastego czerwca roku 1961 biskup Michał Klepacz dokonał ponownej konsekracji świątyni, która podniesiono do rangi bazyliki. Sześć lat później nastąpiły obchody millenium chrztu Polski, w związku z czym późniejszy papież, wtedy jeszcze kardynał odprawił tu mszę świętą. Niestety prace zatrzymały się, nie jako że je zakończone, lecz brakło na nie środków. W marcu 1992 papieską bullą Totus Tuus Poloniae populus parafię w Tumie włączono do diecezji łowickiej, kościół po raz kolejny podniesiono, tym razem do rangi archikolegiaty, a rok później erygowano łęczycką kapitułę. Tym samym rokiem rozpoczęto kolejny etap odbudowy świątyni, który całkiem niedawno się skończył.
    Na dziewięć lat przed nowym millenium, czyli w roku 1991, już w wolnej Polsce po raz kolejny przystąpiono do remontu świątyni w Tumie. Prace te niestety nie były zbytnio fachowe, ani też nie trwały zbyt długo. Niestety podczas tych prac zniszczono część odkrytego po wojnie fresku, poza tym na filary nałożono obejmy, i dokonano kilku widocznych do dziś odwiertów. Rok przed nowym millenium z Gniezna sprowadzono do Tumu relikwię św. Wojciecha, z okazji tegoż wydarzenia ufundowano ołtarz w nawie głównej, a obok wspominanego kościółka św. Mikołaja posadzono poświęcony św. Mikołajowi dąb.
    W latach 1995-2008 przeprowadzono kolejne prace konserwatorskie pod kierownictwem dr. Zenona Dudy z AGH w Krakowie, oraz prof. Andrzeja Kossa z ASP w Warszawie, oraz prof. Marii Roznerskiej i jej córki Ewy, które zajęły się konserwacją ściennych malowideł.

    Skarby i zabytki w Tumie

    Jak na tak starą świątynię, tak i Tumie zachowało się sporo oryginalnych, zabytkowych fragmentów budowli, między innymi:
    – zabytkowe XII wieczne polichromie z zachodnie absydy, jest to największe zachowana romańskie malowidło w Polsce;
    – kamienny fragment części ołtarza z XII wieku z przedstawieniem Chrystusa Pankratora, co ciekawe to do niedawna składała się tylko z torsu, jej głowa rzeźby została odnaleziona w 1995 roku;
    – jeden z najstarszych w Polsce kielichów z pateną z motywem Manus Dei;
    – srebrny krzyż z 2-3 ćw XII wieku;
    – pierścień arcybiskupi z ametystem;
    – kamienne portale w stylu romańskim i gotyckim;
    – kamienna chrzcielnica z XVI wieku;
    – pojedyncze deski stropowe pokryte polichromią z wieku XVI lub początku XVII

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-tumie/

    #Chrześcijaństwo #kolegiata #łódzkie

  11. Pośród praktycznie niczego, pośród pół i łąk, dumnie stoi jedna z piękniejszych, a może i najpiękniejsza w Polsce romańska świątynia dumnie górująca nad całą okolicą. Była ona świadkiem praktycznie całej historii naszego kraju, a z jej wież patrzy na nas prawie 10 wieków historii. Warto poświęcić dzień, by odwiedzić okolicę, wszak ma ona do zaoferowania kilka ciekawych, historycznych miejsc.

    Wcześniej byli benedyktyni

    Historia kolegiaty w Tumie łączy się historią najstarszego w Polsce opactwa benedyktynów. Czyli opactwa łęczyckiego, powstałego za sprawą fundującego klasztor Bolesława Chrobrego w 997 roku. Pierwszą głową opactwa był Astryk-Anastazy, jednak zamiast niego postacią najbardziej kojarzoną z tymże opactwem jest jego założyciel, czyliy św. Wojciech.
    Wznoszenie kolegiaty w Tumie rozpoczęto na początku lat 40. wielki XII na miejscu wspominanego, działającego pod tumskim grodem opactwa, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Aleksego. Jego istnienie w roku 1136, poświadcza  bulla papieska „abbatia sancte Marie i castello Lancicie”.
    Mniej więcej na początku wieku XII zgromadzenie przeniesiono, budowlę rozebrano i poczęto stawiać kolegiatę. Budowę zainicjował prawdopodobnie arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina. Warto tutaj zauważyć, że wówczas Łęczyca znajdowała się we władaniu księżnej Salomei, po tym kiedy po śmierci Bolesława Krzywoustego wyodrębniono ją z dzielnicy senioralnej. Jednak inicjatywa budowy kolegiaty w Tumie mogła też należeć do jednego z książąt juniorów, będących synami Salomei i Bolesława. Do tego trzeba założyć, że budowa trwała nie więcej niż dwadzieścia lat, albowiem konsekracja świątyni miała miejsce w roku 1161.

    Kolegiata sumą innych świątyń

    Z konstrukcją obiektu powiązany jest płocki biskup Aleksander, który oprócz budowy kolegiaty w Tumie działał też czynnie przy budowie katedry w Płocku, czy pobliskim Czerwińsku. Więc tutejsza kolegiata poniekąd jest wynikiem połączenia wspomnianych budowli z ówczesną wawelską katedrą.
    Konsekracja kolegiaty można by rzec, że odbyła się ze sporym rozmachem, zjechali się kolejno: arcybiskup Janik (Jan Fryfita), wszyscy polscy biskupi i książęta, proceps Bolesław Kędzieżawy, i jego młodsi bracia, Henryk i Kazimierz (obaj byli później znani pod przydomkami Sandomierski i Sprawiedliwy), biskup krakowski Mateusz, wrocławski Walter, oraz kruszwicki Onold.

    O Borucie co kamienie nosił

    Będąc na zewnątrz kolegiaty warto poszukać kamienia z wgłębieniami, podobnież są to wgłębienia pazurów diabła Boruty. Boruta będąc oszukanym przez pewną pannę, nie chciał dopuścić do budowy kolegiaty więc począł ją niszczyć gołymi rękoma. A dokładniej to było to tak.
    Pewnego lat a Boruta siedział sobie pod drzewkiem, dokładniej wierzbą płacząca i rozmyślał jakby tu mieszkańcom dokuczyć, w tym też czasie obok tejże wierzby przeszło wielce nadobne dziewczę idące nad strumyk by obmyć nogi. Borucie serce wielce ujęła owa niewiasta i diabeł zakochał się w niej bez pamięci. Zamienił się więc w pięknego młodzieńca i całymi dniami spędzał z nią czas.
    Dziewczyna był córką ubogiego rolnika, który to wraz z sąsiadami pewnego dnia postanowił, iż zbudują sobie kościół, i to nie byle jaki kościół, więc potrzeba im dużo rąk do pracy. Niewiasta świerzo poznanego przyjaciela okłamała wiedząc że nie lubił on świątyń. Rzekła że, będzie stawiana karczma, i poprosiła go o pomoc w budowie. Zakochamy Boruta bardzo ochoczo wziął się do pracy, i począł nosić kamienie na budowę. W tym czasie panna ważyła strawę dla ciężko pracujących pracowników. Lecz gdy pewnego dnia budowla poczęła nabierać kształtów, i rozpoczęto wznosić prezbiterium, Boruta zrozumiał jak bardzo go oszukano. Więc co zrozumiałe wściekł się okrutnie i chciał świeżo powstałe mury obrócić w kupę gruzu, lecz nie mógł tego uczynić. Odcisnął jedynie ślad łapy w kamieniu, ślad ten do dziś możemy w tumie oglądać.

    Najstarsze w Polsce zgromadzenie

    Przy kolegiacie w Tumie osadzono dwunastoosobowe zgromadzenie kanoników świeckich. Było najstarsze w kraju, pełne zgromadzenie kanonickie. Tym sposobem pod-Łęczycka kolegiata stała się drugą po katedrze kościelną placówką w archidiecezji gnieźnieńskiej. Od ukończenia budowy miało tutaj miejsce 21 prowincjonalnych synodów łęczyckich. Były to zjazdy przedstawicieli duchowieństwa oraz osób świeckich, pierwszy miał miejsce w 1180 roku natomiast ostatni w roku 1547.

    Warto też wspomnieć, iż tumska kolegiata odegrała doniosłą rolę w polityce.  Gdyż na pierwszym zjeździe w roku 1180, którego to była gospodarzem zniesiono prawo senioratu, i ustanowiono sukcesję tronu po mieczu w linii Kazimierza sprawiedliwego. Natomiast podczas synodu z roku 1285, zwołanego przez arcybiskupa Józefa Świnkę podjęto znaczne krotki zapobiegające niemieckim wpływom na kościół w Polsce. Oba te wydarzenia uznaje się na początki parlamentaryzmu w kraju.

    Kolegiata oprócz oczywistej funkcji duchowej, oraz politycznej mogła też i pełniła zresztą funkcję obronne dla okolicznej ludności. Mianowicie w roku 1241 oparła się najazdowi Tatarów. Niestety nie udało się to w roku 1294, kiedy to Litwini pod wodzą Witenesa zdołali kolegiatę w Tumie zdobyć. Wtedy też część miejscowej ludności wzięto w niewolę, a część wymordowano. Samą świątynię natomiast spalono, zawaliło się wówczas prezbiterium i może też przegrody pomiędzy nawami. Kilkanaście lat później najechali Krzyżacy i w 1306 oraz 1331 spustoszyli ten i okoliczne tereny.

    Ruina, odbudowa i pożar

    Po tych wydarzenia na przełomie XIII i XIV wieku pozostaje zrujnowana. Stan ten zmienia dopiero arcybiskup Jarosław Bogoria ze Skotnik w drugim ćwierćwieczu wieku XIV. Odbudowując wprowadza do budynku trochę gotyckich elementów. Niestety odbudowana świątynia nie przetrwała długo, albowiem już w roku 1473 wybuch pożar, który to wymusił kolejny remont. Został on ukończony w roku 1487. W efekcie tego remontu i idących za nim zmianami w Tumie pojawiły się ostrołukowe arkady i ceglane, międzynawowe filary. Oprócz tego w nawach bocznych zrobiono krzyżowo-łukowe sklepienia. Rokiem 1569 przed głównym wejściem postawiono renesansową kruchtę, która osłoniła romańskie portal, a także zrobiono we wnętrzu tynki, pokryte freskami.

    Szwedzki potop, i następujący po nim remont.

    Potop szwedzki także nie był łaskawy dla kolegiaty, w roku 1705 Łęczycę najechali Szwedzi, niszcząc podczas tego najazdu świątynię. Odbudowano ją prawie osiemdziesiąt lat później, z inicjatywy prymasa Łubieńskiego i dzięki fundacji Kajetana Sołtyka. Podczas tej odbudowy świątyni nadano styl klasycystyczny, kierował nimi architekt Efraim Szreger. Przebudował on wieże, główną nawę, zachodnią fasadę, szczyty, oraz okna i wnętrze.  Odciążono zewnętrzne mury obniżając je o 2 metry, zamurowano arkady empor, oraz wieże otrzymały klasycystyczne hełmy.
    Na czas remontu, chcąc parafianom zapewnić  miejsce do udziału w liturgii wybudowano stojący do dziś obok kolegiaty mały, drewniany kościółek, PW. św., Mikołaja, do roku 1819 pełnił on rolę kościoła parafialnego.
    Co warto zauważyć to, fakt iż rachunki z roku 1655 mówią o remoncie czterech wież kościelnych. Więc wielce prawdopodobnym jest fakt, iż dwie z tych wież są tera absydą północną i południową, o ile nie padły one ofiarą któregoś z pożarów.

    Rozbiory i czasy względnie współczesne

    Rokiem 1818 cara Aleksander I Romanow zarządził likwidację łęczyckiej kapituły. Została więc ona zlikwidowana, a Łęczyca utraciła swoje do tej pory spore znaczenie, od tej pory kolegiata stała się kościołem parafialnym. Druga wojna światowa także nie była łaskawa, podczas bitwy nad Bzurą w 1939 roku w północnej wieży ukrył się niemiecki obserwator, który kierował ogniem niemieckiej artylerii. Polacy skutecznie unieszkodliwili obserwatora, niszcząc niestety całą wieżę. Spowodowało to w kolegiacie pożar, który doszczętnie strawił drewniane elementy architektoniczne. Po przejściowej obecności w okolicach Łęczycy polskiego wojska kolegiata ucierpiała po raz kolejny, została albowiem zbombardowana przez Luftwaffe. Spowodowało to kolejne zniszczenia murów oraz stropów, oraz kolejny pożar. Ze świątyni zostały tylko mury.
    Dość szybko, albowiem trzy lata po zakończeniu wojny, na polecenie Jana Zachwatowicza rozpoczęto odbudowę kościoła. Kierowała nią Jan Witkiewicz Koszczyc. Jednakowoż początkowo były plany uznać kolegiatę za zbyt zniszczoną, zaniechać odbudowy a to, co zostało rozebrać, to na szczęście odbudowę zaczęto. Dwudziestego lipca tegoż roki łódzki ordynariusz we wstępnie uprzątniętych murach świątyni odprawił pierwszą po wojnie mszę świętą. I wzięto się do prac, które trwały przez następne kilka lat.

    Współcześnie, i trochę wcześniej

    Siedemnastego czerwca roku 1961 biskup Michał Klepacz dokonał ponownej konsekracji świątyni, która podniesiono do rangi bazyliki. Sześć lat później nastąpiły obchody millenium chrztu Polski, w związku z czym późniejszy papież, wtedy jeszcze kardynał odprawił tu mszę świętą. Niestety prace zatrzymały się, nie jako że je zakończone, lecz brakło na nie środków. W marcu 1992 papieską bullą Totus Tuus Poloniae populus parafię w Tumie włączono do diecezji łowickiej, kościół po raz kolejny podniesiono, tym razem do rangi archikolegiaty, a rok później erygowano łęczycką kapitułę. Tym samym rokiem rozpoczęto kolejny etap odbudowy świątyni, który całkiem niedawno się skończył.
    Na dziewięć lat przed nowym millenium, czyli w roku 1991, już w wolnej Polsce po raz kolejny przystąpiono do remontu świątyni w Tumie. Prace te niestety nie były zbytnio fachowe, ani też nie trwały zbyt długo. Niestety podczas tych prac zniszczono część odkrytego po wojnie fresku, poza tym na filary nałożono obejmy, i dokonano kilku widocznych do dziś odwiertów. Rok przed nowym millenium z Gniezna sprowadzono do Tumu relikwię św. Wojciecha, z okazji tegoż wydarzenia ufundowano ołtarz w nawie głównej, a obok wspominanego kościółka św. Mikołaja posadzono poświęcony św. Mikołajowi dąb.
    W latach 1995-2008 przeprowadzono kolejne prace konserwatorskie pod kierownictwem dr. Zenona Dudy z AGH w Krakowie, oraz prof. Andrzeja Kossa z ASP w Warszawie, oraz prof. Marii Roznerskiej i jej córki Ewy, które zajęły się konserwacją ściennych malowideł.

    Skarby i zabytki w Tumie

    Jak na tak starą świątynię, tak i Tumie zachowało się sporo oryginalnych, zabytkowych fragmentów budowli, między innymi:
    – zabytkowe XII wieczne polichromie z zachodnie absydy, jest to największe zachowana romańskie malowidło w Polsce;
    – kamienny fragment części ołtarza z XII wieku z przedstawieniem Chrystusa Pankratora, co ciekawe to do niedawna składała się tylko z torsu, jej głowa rzeźby została odnaleziona w 1995 roku;
    – jeden z najstarszych w Polsce kielichów z pateną z motywem Manus Dei;
    – srebrny krzyż z 2-3 ćw XII wieku;
    – pierścień arcybiskupi z ametystem;
    – kamienne portale w stylu romańskim i gotyckim;
    – kamienna chrzcielnica z XVI wieku;
    – pojedyncze deski stropowe pokryte polichromią z wieku XVI lub początku XVII

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-tumie/

    #Chrześcijaństwo #kolegiata #łódzkie

  12. Dostałem z rana i jako katolika wstrząsnęły mną te dane. Zdaje sobie sprawę z panujących antyreligijnych trendów, jednak zawsze stałem na stanowisku, że najważniejsza jest prawdziwa ewangelizacja i nic w wierze nie jest dane na zawsze. Wierzący, wiarę powinien pielęgnować choćby przez lekturę Pisma Świętego tak jak powiedział Święty Hieronim: nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa. U nas jednak wiara opiera się wyłącznie na niedzielnej Eucharystii i na tym koniec. Dlatego z drugiej strony nie ma się czemu dziwić… ale jednego jestem tutaj pewien - hierarchia kościelna może sobie pogratulować… #wiara #kosciol #chrzescijanstwo #katolicy #statystyka #Polska #przemyslenia

  13. CW: Troszkę bluzgów leci....

    Jeden z Szanownych Mastodonów przypomniał mi to , co nagrałem trochę czasu temu. Myślę - posłucham, czy się nie zestarzało. NIESTETY NIE.
    Dziękuję tym, którzy puszczaja to dalej. WIem, że wygląda to na walkę z wiatrakami, ale kropla wszak drąży skałę...
    Jakby ktoś jeszcze miał ochotę posłuchać - zapraszam.
    youtu.be/IvFXAVPvraE

    #kremówki #polityka #JPII #chrześcijaństwo #katotalibizm

  14. #Kołakowski #ebook #diabeł #chrześcijaństwo

    Ludu fediwersowy! Do artykułu potrzebuję sięgnąć do "Amatorskiego kazania o wartościach chrześcijańskich", prawdopodobnie ze zbioru "Czy diabeł może być zbawiony", Kołakowskiego.

    Czy ktoś ma może w wersji elektronicznej i zechce się podzielić tekstem lub całą książką?
  15. Zdaniem wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła, „wzrasta skala przestępstw nienawiści wobec chrześcijan”. W 2017 odnotowano takich spraw 70, zaś w 2019 już 130; wypada to jednak blado w porównaniu chociażby do 2527 spraw o gwałt w tym samym 2019 roku, tego typu przestępstwa nie wywołują jednak tylu emocji.

    #chrześcijaństwo #katolicyzm #ordoiuris #władza #klerykalizm

    stanica.press/2022/11/18/ustaw

  16. Król posłał swoich wysłańców do Jerozolimy i do miast judzkich z pisemnym poleceniem, żeby postępowały według obyczajów, które dla kraju były obce; żeby w świątyni zaprzestano składać całopalenia, ofiary krwawe, a także ofiary płynne; żeby znieważano szabat i święta i żeby zbezczeszczono świątynię i świętych, żeby [natomiast] sporządzono ołtarze, święte gaje i posągi bożków oraz składano na ofiarę mięso świń i innych nieczystych zwierząt; żeby synów swoich pozostawiali bez obrzezania i żeby dusze swoje brukali wszystkim, co jest nieczyste i światowe. W ten sposób mieli zapomnieć o Prawie i zarzucić wszystkie jego nakazy. Kto by zaś nie postąpił zgodnie z królewskim rozporządzeniem, miał być ukarany śmiercią. Podobne do tego rozkazu pismo wystosował do całego swego królestwa, a nadto nad całym narodem ustanowił nadzorców. Miastom zaś judzkim polecił, aby jedno po drugim składało ofiary [bogom].

    [1 Mch 1, 44-51]
    #pismo #chrześcijaństwo #biblia #cytaty

  17. Kolegiata w Kruszwicy, czyli legenda o pazurach diabła

    Dawno temu, jeszcze za czasów pogańskich nad jeziorem Gopło mieszkało wielu chrześcijan. Lecz niestety nie mieli oni swojej świątyni, gdzie mogliby odprawiać msze święte. Pewnego dnia święci przejęci tym stanem rzeczy zstąpili na ziemię i poczęli budować tym ludziom kościół.

    Zapraszam do przeczytania całego artykulu na

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-kruszwicy/

    #turystyka #fotografia #podróże #zabytki #zwiedzanie

  18. Kruszwica, czyli miasto położone niedaleko Inowrocławia, kojarzone przede wszystkim dzięki Mysiej Wieży, i legendzie o królu Popielu. Lecz niewielu wie o jeszcze jednym godnym uwagi zabytku w tym pięknym mieście, a mianowicie kolegiacie św. Piotra i Pawła oraz Narodzenie NMP. Jest ona uznawana za jeden z najlepiej zachowanych zabytków architektury romańskiej w Polsce. A że przybyłem do Kruszwicy głównie celem Mysiej Wieży do i na kolegiatę przejść się trzeba było. To tylko 15-20 minut spacerku.

    Początki historii, być może klasztorne początki w Kruszwicy, dwie teorie

    Budowę kolegiaty w Kruszwicy rozpoczęto prawdopodobnie w roku 1120. Budowę rozpoczęto w związku w istniejącym wówczas biskupstwem, wymieniono je w roku 1133 w bulli papieża Innocentego II. Co ciekawe biskupstwo to przeniesiono w roku 1148 do Włocławka. Co do jego powstania istnieją dwie hipotezy.
    Pierwsza twierdzi, iż biskupstwo to ufundować Mieszko II (1025-1034). Przemawia za tym kronika wielkopolska z XIV wieku. Rokiem 1096 wojska książęce dokonały spalenia grodu kruszwickiego. Powodem tego zajścia było udzielenia schronienia buntownikowi zwanemu Zbigniew. Zbigniew ten był synem Władysława Hermana z nieprawego łoża. I to prawdopodobnie przez ten incydent biskupstwo zostało przeniesione do Włocławka.
    Natomiast druga hipoteza mówi o równoczesnym powstaniu na Kujawach obu biskupstw, czyli kruszwickiego i kujawskiego. Miało mieć to miejsce w 1124 roku za panowania księcia Bolesława Krzywoustego. Zgodnie z tym co twierdzi Jan Długosz przenosiny miały mieć miejsce w 1157 roku.
    Ale nie zależnie od hipotezy powstanie biskupstwa w Kruszwicy miało na celu kontynuowanie chrystianizacji pomorza po upadku biskupstwa w Kołobrzegu w 1013 roku.

    Kolejne teorie, tym razem o funkcji

    Kolegiata w Kruszwicy od swego początku mogła pełnić funkcję katedry biskupiej. Za tym przemawia odnotowanie w Kronice Wielkopolskiej informacji o utworzeniu przez Mieszka II stolicy biskupiej w Kruszwicy.
    A co do drugiej teorii, mówi ona o klasztornych początkach kolegiaty. O tym, że wcześniej istniał tu klasztor wspomina dokument z 1185 roku. Przemawia za tym lokalizacja świątyni z daleka od grodu i targowiska, co zresztą było zalecane przez benedyktyńską regułę, oraz informacja o pochowaniu w kruszwickim klasztorze biskupa Świdgera, mówi o tym Jan Długosz w swoich rocznikach. Kult benedyktyńskich świętych, czyli Trudona i Tosso oraz styl architektoniczny inspirowany kościołem św. Piotra i Pawła w Hirsau (Górna Nadrenia, ale do tego jeszcze wrócimy) także podkreślają benedyktyński charakter.
    Jeszcze inna hipoteza mówi, że kościół ten od swego początku pełnił funkcję związanego z włocławskim biskupstwem kolegiaty. W dokumencie z lat 1138-1144 widnieje informacja o kolegium kanoników w Kruszwicy. Jednakowoż kolegiatą został nazwany dopiero w XV wieku, za sprawą biskupów włocławskich, a dokładniej ich akt.

    Piorun uderza, remonty, remonciki

    W pierwszej połowie wieku XVI wieżę świątyni niszczy piorun. Na skutek czego zostaje ona obniżona. Rokiem 1547 wzniesiono nową późnogotycką wieżę.
    W roku 1584 cała kolegiata w Kruszwicy miała znajdować się w tragicznym stanie, a stan ten pogłębiły tylko wojny polsko-szwedzkie z lat 1655-1660.
    Lata 1655 – 1660 przynoszą zniszczenie świątyni przez Szwedów, a co za tym idzie zmuszenie kanoników do ucieczki, jednak zdążyli oni uratować archiwum kapituły kruszwickiej poprzez ukrycie go w podziemiach kolegiaty.
    W latach 1678-1679 przystąpiono do odbudowy świątyni. Odbudowano zniszczoną przez Szwedów wieżę oraz zwieńczono kopułą w barokowym stylu. Rokiem 1730 otynkowano i wybielono prezbiterium, a dach pokryto ceglanymi dachówkami.
    W roku 1730 prezbiterium kolegiaty w Kruszwicy zostało otynkowane i wybielone, w celu umieszczenia weń nowego głównego ołtarza. Trzydzieści lat później założono marmurową posadzkę.

     

    Legenda o powstaniu, pomoc świętych

    Dawno temu, jeszcze za czasów pogańskich nad jeziorem Gopło mieszkało wielu chrześcijan. Lecz niestety nie mieli oni swojej świątyni, gdzie mogliby odprawiać msze święte. Pewnego dnia święci przejęci tym stanem rzeczy zstąpili na ziemię i poczęli budować tym ludziom kościół. Z pewnością zajęłoby to sporo czasu gdyby nie to, że nagle kamienia zaczęły poruszać się samodzielnie, a belki same przypływały do miejsca przeznaczenia. Tym sposobem do ukończenia budowy zostało kilka godzin. Święci wytrwale pracowali w nocy, by jak najszybciej skończyć świątynię, czym tworzyli niemały hałas i łoskot. Hałas ten przeszkadzał mieszkańcom pobliskiej osady. Obudził on jedną z mieszkanek tejże osady, która to przeklęła robotę pracujących. Wtedy też prace natychmiast ustały, kamienie i belki powpadały do Gopła, a święci natychmiast się ulotnili. Ludzie jeszcze długie lata kończyli budowę świątyni.

    Legendy interpretacja

    Przytoczoną powyżej legendę jak każdą inną można interpretować na wiele sposobów. Podkreślenie przerwania prac przy budowie i „ulotnienie” się świętych jest echem tradycji o wielofazowości prac przy budowie. Hałas przy budowie który obudził biedną mieszkankę, można natomiast wiązać z odgłosami bitwy w Kruszwicy w roku 1096. Natomiast kamienie i belki spadające do jeziora mogą symbolizować poległych podczas tej bitwy mieszkańców grodu, których to ciała wrzucono do jeziora Gopło.

    Architektury opis krótki.

    Kolegiata w Kruszwicy jest bazyliką trójnawową, orientowaną, filarową, powstałą na planie krzyża łacińskiego. Posiada pięć absyd, każda o różnej wielkości, oraz jedną ceglaną wieżę. Nawa główna ma 6,2 m szerokości, natomiast nawy boczne mają 3,2 metra szerokości. Transept ma wymiary 6,1 × 18,3 metra, a jednoprzęsłowe prezbiterium 6,2 × 5,2 metra. Na wschodzie jest zakończone półkolistą absydą o promieniu 2,5 m. Po obu jej stronach umieszczono prostokątne aneksy od wchodu zamknięte absydami. Wzniesiono je również na wschodniej ścianie transeptu, przy każdym ramieniu po jednej. Pierwotnie od zachodu wznosiła się dwuwieżowa fasada z emporą pomiędzy. Przypuszczalnie też do północno-zachodniego narożnika przylegał kapitularz.

    Styl architektoniczny tutejszej świątyni wskazuje na klasztorny charakter, styl ten jest inspirowany na kościele św. Piotra i Pawła w Hirsau na terenie dzisiejszej Górnej Nadrenii. O inspiracji tej świadczy istnienie w południowej elewacji trzech portali, miały one łączyć świątynię z klasztornymi zabudowaniami. Przemawia za tym też spiętrzone schodkowe prezbiterium, podpory w postaci filarów, kostkowe kapitele, oraz drewniany strop we wnętrzu świątyni.
    Charakterystyczną cechą kolegiaty w Kruszwicy są boczne kaplice prezbiterialne, nawiązują one do pastoforiów z okresu wczesnego chrześcijaństwa. Pełniły one funkcję dzisiejszej zakrystii oraz miejsca, gdzie przechowywany był chleb konsekrowany w czasie Mszy Świętej.

    Wincyj ołtarzy, czasy około rozbiorowe

    W roku 1529 kolegiata w Kruszwicy posiadała pięć ołtarzy, czyli św. Piotra i Pawła, św. Katarzyny, św. Marcina , Bożego Ciała oraz Najświętszej Maryi Panny. W roku 1623 biskup kujawski Paweł Wołucki ufundował nowy ołtarz główny, a dodatkowo w XVII wieku ufundowano kolejne cztery ołtarze, czyli św. Krzyża, św. Stefana, św. Antoniego, oraz Anioła stróża. Wraz z kolejnym wiekiem dostawiono jeszcze więcej ołtarzy, teraz było ich trzynaście.
    Rok 1772 i pierwszy rozbiór Polski przynosi zamknięcie kolegiaty i co za tym idzie nieodprawianie weń żadnych nabożeństw. Dnia 10 czerwca 1836 roku przybywa z wizytą Fryderyk Wilhelm IV, który poleca odrestaurować zniszczoną kolegiatę.
    W polowie wieku XIX proboszcz ks. prałat Wincenty Osiński zwraca się do pruskich władz o fundusze na remont kolegiaty do Gniezna. Fundusze dostał i w latach 1856-1859 przeprowadzono renowację według projektu pewnego architekta z Berlina. Remont ten nadał kolegiacie cech pruskiego neogotyku. Niestety podczas tychże prac zawaliło się prezbiterium i zniszczeniu uległy sale kanonickie.
    Poza odbudową zniszczeń uzupełniono wcześniej uszkodzone mury, powiększono okna, podwyższono mury, ozdobiono wieżę i szczyty murów neogotyckimi detalami. Usunięto także barokową kruchtę i postawiono na jej miejscu kruchtę neogotycką. Odrestaurowano filary i ołtarze. Obniżono teren wokół kolegiaty i wyeksponowano dotychczas znajdujący się pod ziemią cokół. W roku 1856 wybudowano użytkowaną do dziś plebanię.

    Względna nowożytność, remontów więcej

    Wraz z początkiem XX wieku, a dokładniej w roku 1901 kolegiacie sprawiono nowe zadaszenie, a w 1903 wybudowano ceglany wikariat. Dziewięć lat później wnętrze świątyni pokryto polichromią projektu berlińskiego malarza. Ponownej konsekracji świątyni dokonał w roku 1914 biskup Wilhelm Kloske.
    Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku usunięto neogotyckie detale, przywrócono barokową sygnaturkę nad prezbiterium w 1923 roku. A w 1927 zastąpiono nowym XIX- wieczny strop. Wybuch II wojny światowej spowodował po raz kolejny zamknięcie kolegiaty i jej zbezczeszczenie. Niemcy urządzili w niej magazyn zboża.
    Po II wojnie światowej, w okresie od 1954 do 1956 roku przeprowadzono reromanizację kolegiaty w Kruszwicy. Pracami tymi dowodził prof. Jan Zachwatowicz, który był generalnym konserwatorem zabytków z Warszawy. Reromanizację tą przeprowadzano według projektu Aleksandra Holasa. Podczas tych prac naprawiono cały zniszczony dach, usunięto XIX- wieczną nadbudowę murów, zlikwidowano zachodni portal, oraz przywrócono portal południowy w transepcie. Odtworzono także większą arkadę, która otwiera bramę zachodnią do nawy. Podczas usuwania gruzów odkryto także dwie romańskie wykonane z kamienia mensy ołtarzowe. Obniżono także podwyższoną w XIX wieku o 45 cm posadzkę, i odkryto pod nią ślady pradziejowego osadnictwa, i elementy romańskiego wystroju kolegiaty. Zastąpiono też ceglane fragmenty filarów piaskowcem. Rokiem 1976 neogotycki hełm na jedynej wieży zastąpiono dachem kopertowym. Jednak obecny hełm wieży założono w roku 1994. W 1980 roku w prezbiterium umieszczono ołtarz kamienny w stylu romańskim i przy okazji zmieniono posadzkę na grafitową. Jedenaście lat później wykonano konserwację kolumn portalowych. A w latach 2009-2010 przeprowadzono renowację wewnętrznych murów kolegiaty w celu ich oczyszczenia z osadów i przebarwień.

    Pazury diabła i inne dziwne rzeczy

    Dawno temu, „chwilę” po postawieniu kolegiaty pewien leśny diabeł miał problemy. Mianowicie przeszkadzał mu śpiew pieśni religijnych dobiegające z kolegiaty. Podjął on więc kroki, które miały ten problem rozwiązać, próbował sprowadzać na złą drogę ludzi zapuszczających się za daleko do lasu. Niestety na nic się to nie zdało, więc zaczął ciskać w świątynię kamieniami, ale to też na nic mu się nie zdało. Albowiem siła modlitwy ludzi byłą tak wielka, że kamienie się od świątyni odbijały. Więc w akcie desperacji nocą zaatakował kolegiatę pazurami, i prawdopodobnie atak ten by mu się udał gdyby nie to, że zaczęło świtać. Zabrało to siły diabłu, i uciekł on czym prędzej do lasu. Kościół nadwyrężony ocalał, a na potężnych granitowych ścianach widnieją potężne rysy diablich pazurów.
    Tak brzmi legenda o tych rysach, a rzeczywistość jest bardziej przyziemna, mianowicie wojownicy przed wyjściem do bitwy uderzali w portal mieczem. A pomnożywszy to przez ilość tych wojowników i czas uzyskujemy taki efekt jak na zdjęciach.

    Poza tymi „pazurami” na ścianach świątyni znajdziemy także wirujący krzyż przypominający trochę swastykę, był on znakiem chroniącym chrześcijan przed szatanem. Znajdziemy także dość specyficzną cegłę w narożniku wieży, prawdopodobnie będącą głową pewnego pogańskiego bóstwa.

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-kruszwicy/

    #Chrześcijaństwo #kruszwica #kujawskopomorskie #Kujawy

  19. Kolegiata w Kruszwicy, czyli legenda o pazurach diabła

    Dawno temu, jeszcze za czasów pogańskich nad jeziorem Gopło mieszkało wielu chrześcijan. Lecz niestety nie mieli oni swojej świątyni, gdzie mogliby odprawiać msze święte. Pewnego dnia święci przejęci tym stanem rzeczy zstąpili na ziemię i poczęli budować tym ludziom kościół.

    Zapraszam do przeczytania całego artykulu na

    https://turystyka-niecodzienna.pl/kolegiata-w-kruszwicy/

    #turystyka #fotografia #podróże #zabytki #zwiedzanie