home.social

Search

181 results for “Sobieck”

  1. Rekordowe Audio Video Show 2025. Znamy pierwszych gości specjalnych

    Nadchodząca, 27. edycja Audio Video Show, która odbędzie się w dniach 24-26 października w Warszawie, zapowiada się na największą w historii.

    Organizatorzy poinformowali, że tegoroczna wystawa zajmie rekordowe 190 sal prezentacyjnych w trzech lokalizacjach, gdzie ponad 200 wystawców zaprezentuje sprzęt przeszło 700 marek. Jak co roku, wydarzenie będzie nie tylko okazją do testowania najnowszego sprzętu audio i wideo, ale także do spotkań z wyjątkowymi postaciami ze świata muzyki.

    Anna Stańko

    Od jazzu po rock – spotkania z artystami

    Organizatorzy odsłonili pierwszą część listy gości specjalnych, która z pewnością przyciągnie miłośników różnych gatunków muzycznych. Fani jazzu będą mieli okazję wziąć udział w spotkaniu poświęconym premierze sześciopłytowego wydawnictwa „Tomasz Stańko – Polish Radio Sessions 1970–91”. O pracy nad archiwalnymi, niepublikowanymi wcześniej nagraniami opowiedzą Anna Stańko, laureat nagrody Grammy – Jacek Gawłowski oraz Piotr Ferster.

    Dorota Miśkiewicz

    W programie znalazły się także spotkania z wokalistką Dorotą Miśkiewicz, która w rozmowie z Arturem Andrusem opowie o kulisach powstawania jej albumu nagranego z brazylijskimi muzykami.

    Andrzej Smolik

    Andrzej Smolik, jeden z najważniejszych polskich producentów, w rozmowie z Piotrem Metzem przybliży techniczne i aranżacyjne aspekty tworzenia muzyki.

    Nie zabraknie również legend – gośćmi będą członkowie zespołu Republika oraz wokalistka Halina Frąckowiak, która opowie o kultowym albumie „Geira” nagranym z grupą SBB.

    Halina Frąckowiak

    Ludzie radia i wirtuozi instrumentów

    Listę gości uzupełniają znakomici instrumentaliści oraz ludzie radia. Swoją obecność potwierdził basista i kompozytor Michał Barański, który opowie o łączeniu tradycji jazzu z nowoczesną improwizacją.

    Dla słuchaczy Radia 357 nie lada gratką będzie spotkanie z Piotrem Stelmachem i Markiem Niedźwieckim, autorami książki „Single z Żoliborza”, którzy zdradzą kulisy radiowej pracy.

     

    Informacje praktyczne

    27. edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października 2025 roku w Warszawie, w trzech lokalizacjach: na stadionie PGE Narodowy oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip (przy pl. Zawiszy w Warszawie). Ceny biletów jednodniowych zaczynają się od 60 zł, a trzydniowy karnet to koszt 90 zł. Młodzież do 16. roku życia ma wstęp wolny.

    iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    #AndrzejSmolik #AudioVideoShow #AVS2025 #DorotaMiśkiewicz #festiwal #gościeSpecjalni #HalinaFrąckowiak #hiEnd #muzyka #news #Republika #sprzętAudio

  2. Rekordowe Audio Video Show 2025. Znamy pierwszych gości specjalnych

    Nadchodząca, 27. edycja Audio Video Show, która odbędzie się w dniach 24-26 października w Warszawie, zapowiada się na największą w historii.

    Organizatorzy poinformowali, że tegoroczna wystawa zajmie rekordowe 190 sal prezentacyjnych w trzech lokalizacjach, gdzie ponad 200 wystawców zaprezentuje sprzęt przeszło 700 marek. Jak co roku, wydarzenie będzie nie tylko okazją do testowania najnowszego sprzętu audio i wideo, ale także do spotkań z wyjątkowymi postaciami ze świata muzyki.

    Anna Stańko

    Od jazzu po rock – spotkania z artystami

    Organizatorzy odsłonili pierwszą część listy gości specjalnych, która z pewnością przyciągnie miłośników różnych gatunków muzycznych. Fani jazzu będą mieli okazję wziąć udział w spotkaniu poświęconym premierze sześciopłytowego wydawnictwa „Tomasz Stańko – Polish Radio Sessions 1970–91”. O pracy nad archiwalnymi, niepublikowanymi wcześniej nagraniami opowiedzą Anna Stańko, laureat nagrody Grammy – Jacek Gawłowski oraz Piotr Ferster.

    Dorota Miśkiewicz

    W programie znalazły się także spotkania z wokalistką Dorotą Miśkiewicz, która w rozmowie z Arturem Andrusem opowie o kulisach powstawania jej albumu nagranego z brazylijskimi muzykami.

    Andrzej Smolik

    Andrzej Smolik, jeden z najważniejszych polskich producentów, w rozmowie z Piotrem Metzem przybliży techniczne i aranżacyjne aspekty tworzenia muzyki.

    Nie zabraknie również legend – gośćmi będą członkowie zespołu Republika oraz wokalistka Halina Frąckowiak, która opowie o kultowym albumie „Geira” nagranym z grupą SBB.

    Halina Frąckowiak

    Ludzie radia i wirtuozi instrumentów

    Listę gości uzupełniają znakomici instrumentaliści oraz ludzie radia. Swoją obecność potwierdził basista i kompozytor Michał Barański, który opowie o łączeniu tradycji jazzu z nowoczesną improwizacją.

    Dla słuchaczy Radia 357 nie lada gratką będzie spotkanie z Piotrem Stelmachem i Markiem Niedźwieckim, autorami książki „Single z Żoliborza”, którzy zdradzą kulisy radiowej pracy.

     

    Informacje praktyczne

    27. edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października 2025 roku w Warszawie, w trzech lokalizacjach: na stadionie PGE Narodowy oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip (przy pl. Zawiszy w Warszawie). Ceny biletów jednodniowych zaczynają się od 60 zł, a trzydniowy karnet to koszt 90 zł. Młodzież do 16. roku życia ma wstęp wolny.

    iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    #AndrzejSmolik #AudioVideoShow #AVS2025 #DorotaMiśkiewicz #festiwal #gościeSpecjalni #HalinaFrąckowiak #hiEnd #muzyka #news #Republika #sprzętAudio

  3. Rekordowe Audio Video Show 2025. Znamy pierwszych gości specjalnych

    Nadchodząca, 27. edycja Audio Video Show, która odbędzie się w dniach 24-26 października w Warszawie, zapowiada się na największą w historii.

    Organizatorzy poinformowali, że tegoroczna wystawa zajmie rekordowe 190 sal prezentacyjnych w trzech lokalizacjach, gdzie ponad 200 wystawców zaprezentuje sprzęt przeszło 700 marek. Jak co roku, wydarzenie będzie nie tylko okazją do testowania najnowszego sprzętu audio i wideo, ale także do spotkań z wyjątkowymi postaciami ze świata muzyki.

    Anna Stańko

    Od jazzu po rock – spotkania z artystami

    Organizatorzy odsłonili pierwszą część listy gości specjalnych, która z pewnością przyciągnie miłośników różnych gatunków muzycznych. Fani jazzu będą mieli okazję wziąć udział w spotkaniu poświęconym premierze sześciopłytowego wydawnictwa „Tomasz Stańko – Polish Radio Sessions 1970–91”. O pracy nad archiwalnymi, niepublikowanymi wcześniej nagraniami opowiedzą Anna Stańko, laureat nagrody Grammy – Jacek Gawłowski oraz Piotr Ferster.

    Dorota Miśkiewicz

    W programie znalazły się także spotkania z wokalistką Dorotą Miśkiewicz, która w rozmowie z Arturem Andrusem opowie o kulisach powstawania jej albumu nagranego z brazylijskimi muzykami.

    Andrzej Smolik

    Andrzej Smolik, jeden z najważniejszych polskich producentów, w rozmowie z Piotrem Metzem przybliży techniczne i aranżacyjne aspekty tworzenia muzyki.

    Nie zabraknie również legend – gośćmi będą członkowie zespołu Republika oraz wokalistka Halina Frąckowiak, która opowie o kultowym albumie „Geira” nagranym z grupą SBB.

    Halina Frąckowiak

    Ludzie radia i wirtuozi instrumentów

    Listę gości uzupełniają znakomici instrumentaliści oraz ludzie radia. Swoją obecność potwierdził basista i kompozytor Michał Barański, który opowie o łączeniu tradycji jazzu z nowoczesną improwizacją.

    Dla słuchaczy Radia 357 nie lada gratką będzie spotkanie z Piotrem Stelmachem i Markiem Niedźwieckim, autorami książki „Single z Żoliborza”, którzy zdradzą kulisy radiowej pracy.

     

    Informacje praktyczne

    27. edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października 2025 roku w Warszawie, w trzech lokalizacjach: na stadionie PGE Narodowy oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip (przy pl. Zawiszy w Warszawie). Ceny biletów jednodniowych zaczynają się od 60 zł, a trzydniowy karnet to koszt 90 zł. Młodzież do 16. roku życia ma wstęp wolny.

    iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    #AndrzejSmolik #AudioVideoShow #AVS2025 #DorotaMiśkiewicz #festiwal #gościeSpecjalni #HalinaFrąckowiak #hiEnd #muzyka #news #Republika #sprzętAudio

  4. Polska aplikacja JPLAY partnerem technologicznym Audio Video Show 2025

    Na kilka tygodni przed startem 27. edycji Audio Video Show, organizatorzy ogłosili ważnego partnera technologicznego. Została nim polska aplikacja JPLAY.

    Stworzona przez Marcina Ostapowicza aplikacja JPLAY cieszy się opinią najlepiej brzmiącego oprogramowania hi-fi na świecie. Wszyscy odwiedzający tegoroczną wystawę otrzymają specjalny kod na 60-dniowy, darmowy okres próbny aplikacji.

    Stworzona dla audiofilów

    JPLAY to aplikacja przeznaczona dla ekosystemu Apple (iOS oraz macOS z czipami Apple Silicon), której nadrzędnym celem jest bezkompromisowa optymalizacja procesu odtwarzania muzyki cyfrowej.

    Jak wyjaśnia jej twórca, Marcin Ostapowicz, oprogramowanie minimalizuje negatywny wpływ czynników sprzętowych i programowych na jakość dźwięku, co przekłada się na referencyjne brzmienie. Aplikacja minimalizuje ruch sieciowy, co redukuje szumy i znacząco poprawia jakość dźwięku.

    Integracja i kompatybilność

    Aplikacja integruje się z popularnymi serwisami streamingowymi, takimi jak Qobuz i Tidal, a także z lokalnymi bibliotekami muzycznymi na serwerach UPnP. Dzięki natywnemu programowaniu na iOS, JPLAY charakteryzuje się wyjątkową szybkością i responsywnością, a także jest w stanie połączyć się z niemal każdym streamerem lub przetwornikiem cyfrowo-analogowym (DAC). Na liście certyfikowanych producentów sprzętu, współpracującego z JPLAY, znajdują się takie marki jak dCS, Hegel, Nagra czy Eversolo.

    Tegoroczna edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października na PGE Narodowym oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip. Dodam, że iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    JBL prezentuje Sense Lite. Otwarte słuchawki, z którymi nie odetniesz się od świata

    #aplikacjaHiFi #audio #AudioVideoShow #AVS #highEnd #iMagazine #JPLAY #MarcinOstapowicz #news #Qobuz #streaming #Tidal

  5. Polska aplikacja JPLAY partnerem technologicznym Audio Video Show 2025

    Na kilka tygodni przed startem 27. edycji Audio Video Show, organizatorzy ogłosili ważnego partnera technologicznego. Została nim polska aplikacja JPLAY.

    Stworzona przez Marcina Ostapowicza aplikacja JPLAY cieszy się opinią najlepiej brzmiącego oprogramowania hi-fi na świecie. Wszyscy odwiedzający tegoroczną wystawę otrzymają specjalny kod na 60-dniowy, darmowy okres próbny aplikacji.

    Stworzona dla audiofilów

    JPLAY to aplikacja przeznaczona dla ekosystemu Apple (iOS oraz macOS z czipami Apple Silicon), której nadrzędnym celem jest bezkompromisowa optymalizacja procesu odtwarzania muzyki cyfrowej.

    Jak wyjaśnia jej twórca, Marcin Ostapowicz, oprogramowanie minimalizuje negatywny wpływ czynników sprzętowych i programowych na jakość dźwięku, co przekłada się na referencyjne brzmienie. Aplikacja minimalizuje ruch sieciowy, co redukuje szumy i znacząco poprawia jakość dźwięku.

    Integracja i kompatybilność

    Aplikacja integruje się z popularnymi serwisami streamingowymi, takimi jak Qobuz i Tidal, a także z lokalnymi bibliotekami muzycznymi na serwerach UPnP. Dzięki natywnemu programowaniu na iOS, JPLAY charakteryzuje się wyjątkową szybkością i responsywnością, a także jest w stanie połączyć się z niemal każdym streamerem lub przetwornikiem cyfrowo-analogowym (DAC). Na liście certyfikowanych producentów sprzętu, współpracującego z JPLAY, znajdują się takie marki jak dCS, Hegel, Nagra czy Eversolo.

    Tegoroczna edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października na PGE Narodowym oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip. Dodam, że iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    JBL prezentuje Sense Lite. Otwarte słuchawki, z którymi nie odetniesz się od świata

    #aplikacjaHiFi #audio #AudioVideoShow #AVS #highEnd #iMagazine #JPLAY #MarcinOstapowicz #news #Qobuz #streaming #Tidal

  6. Polska aplikacja JPLAY partnerem technologicznym Audio Video Show 2025

    Na kilka tygodni przed startem 27. edycji Audio Video Show, organizatorzy ogłosili ważnego partnera technologicznego. Została nim polska aplikacja JPLAY.

    Stworzona przez Marcina Ostapowicza aplikacja JPLAY cieszy się opinią najlepiej brzmiącego oprogramowania hi-fi na świecie. Wszyscy odwiedzający tegoroczną wystawę otrzymają specjalny kod na 60-dniowy, darmowy okres próbny aplikacji.

    Stworzona dla audiofilów

    JPLAY to aplikacja przeznaczona dla ekosystemu Apple (iOS oraz macOS z czipami Apple Silicon), której nadrzędnym celem jest bezkompromisowa optymalizacja procesu odtwarzania muzyki cyfrowej.

    Jak wyjaśnia jej twórca, Marcin Ostapowicz, oprogramowanie minimalizuje negatywny wpływ czynników sprzętowych i programowych na jakość dźwięku, co przekłada się na referencyjne brzmienie. Aplikacja minimalizuje ruch sieciowy, co redukuje szumy i znacząco poprawia jakość dźwięku.

    Integracja i kompatybilność

    Aplikacja integruje się z popularnymi serwisami streamingowymi, takimi jak Qobuz i Tidal, a także z lokalnymi bibliotekami muzycznymi na serwerach UPnP. Dzięki natywnemu programowaniu na iOS, JPLAY charakteryzuje się wyjątkową szybkością i responsywnością, a także jest w stanie połączyć się z niemal każdym streamerem lub przetwornikiem cyfrowo-analogowym (DAC). Na liście certyfikowanych producentów sprzętu, współpracującego z JPLAY, znajdują się takie marki jak dCS, Hegel, Nagra czy Eversolo.

    Tegoroczna edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października na PGE Narodowym oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip. Dodam, że iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    JBL prezentuje Sense Lite. Otwarte słuchawki, z którymi nie odetniesz się od świata

    #aplikacjaHiFi #audio #AudioVideoShow #AVS #highEnd #iMagazine #JPLAY #MarcinOstapowicz #news #Qobuz #streaming #Tidal

  7. Polska aplikacja JPLAY partnerem technologicznym Audio Video Show 2025

    Na kilka tygodni przed startem 27. edycji Audio Video Show, organizatorzy ogłosili ważnego partnera technologicznego. Została nim polska aplikacja JPLAY.

    Stworzona przez Marcina Ostapowicza aplikacja JPLAY cieszy się opinią najlepiej brzmiącego oprogramowania hi-fi na świecie. Wszyscy odwiedzający tegoroczną wystawę otrzymają specjalny kod na 60-dniowy, darmowy okres próbny aplikacji.

    Stworzona dla audiofilów

    JPLAY to aplikacja przeznaczona dla ekosystemu Apple (iOS oraz macOS z czipami Apple Silicon), której nadrzędnym celem jest bezkompromisowa optymalizacja procesu odtwarzania muzyki cyfrowej.

    Jak wyjaśnia jej twórca, Marcin Ostapowicz, oprogramowanie minimalizuje negatywny wpływ czynników sprzętowych i programowych na jakość dźwięku, co przekłada się na referencyjne brzmienie. Aplikacja minimalizuje ruch sieciowy, co redukuje szumy i znacząco poprawia jakość dźwięku.

    Integracja i kompatybilność

    Aplikacja integruje się z popularnymi serwisami streamingowymi, takimi jak Qobuz i Tidal, a także z lokalnymi bibliotekami muzycznymi na serwerach UPnP. Dzięki natywnemu programowaniu na iOS, JPLAY charakteryzuje się wyjątkową szybkością i responsywnością, a także jest w stanie połączyć się z niemal każdym streamerem lub przetwornikiem cyfrowo-analogowym (DAC). Na liście certyfikowanych producentów sprzętu, współpracującego z JPLAY, znajdują się takie marki jak dCS, Hegel, Nagra czy Eversolo.

    Tegoroczna edycja Audio Video Show odbędzie się w dniach 24-26 października na PGE Narodowym oraz w hotelach Radisson Blu Sobieski i Golden Tulip. Dodam, że iMagazine jest jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

    JBL prezentuje Sense Lite. Otwarte słuchawki, z którymi nie odetniesz się od świata

    #aplikacjaHiFi #audio #AudioVideoShow #AVS #highEnd #iMagazine #JPLAY #MarcinOstapowicz #news #Qobuz #streaming #Tidal

  8. Dawno nie było mnie na żadnym opuszczonym dworze, więc oto się nań pojawiłem. Plan może i był ambitniejszy, albowiem obejmował jeszcze zamek w Golubiu-Dobrzyniu, który to był całkiem blisko, ale trochę brakło czasu.
    Dwór w sumie widoczny z dość daleka i z głównej drogi, ale by się dworu dostać już trochę polotu trzeba wykazać, i jak to zresztą zwykle bywa pokonać pewną bramę. Co wyzwaniem zbyt trudnym nie było, albowiem wystarczyło ją ominąć boczkiem. Może i zamknięty na głucho, ale i tak piękny, a że pogoda dopisała aż za bardzo to nawet lepiej.

    Dwór w sumie całkiem młody

    Historia dworu w Świętosławiu rozpoczyna się dość niedawno, albowiem w drugiej połowie wieku XIX. W tym okresie świętosławki majątek był własnością rodziny Chełmińskich herbu Nałęcz, którzy to wybudowali prezentowany dwór. 
    Rokiem 1934 jako właściciel wymieniany jest Adrian Chełmiński, który to sprzedał swój majątek podporucznikowi Stefanowi Jacentemu Dąbrowskiemu. Który to wraz z żoną Stanisławą z domu Karnkowską prowadzili gospodarswo rolne. Zanim Stefan został właścicielem Świętosławia brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jako podporucznik. Po przejściu do cywila podjął pracę w biurze mierniczym, które to biuro reformą rolną, a dokładniej przeprowadzało parcelację majątków ziemskich na terenie obecnych powiatów: Lipnowskiego i Brodnickiego.

    Niezbadane okoliczności dostania się do niewoli

    Rokiem 1939 Stefan Jacenty w niezbadanych okolicznościach dostaje się do sowieckiej niewoli. Trafił do obozu jenieckiego w Starobielsku. Trochę ponad pół roku później ginie rozstrzelany w siedzibie NKWD w Charkowie. Po jego śmierci właścielką majątku została wdowa po nim. Trochę wcześniej, albowiem chwilę po wybuchu II wojny światowej, niemiecki, okupacyjne władze odebrały rodzinie Dąbrowskich gospodarstwo rolne i przekazało pochodzącemu z Estonii niemieckiemu osadnikowi nazwiskiem Hoffman. Do końca niemieckiej okupacji żona Dąbrowkiego przymusowo pracowała u Hoffmana jako kucharka i pomoc domowa. 
    Szczęśliwie po wojnie udało jej się odzyskać rodzinne gospodarstwo, które nie zostało przekształcone w PGR. Rokiem 1952 aresztowało ją UB z racji niewywiązywania się przez nią z obowiązkowego dostarczania płodów rolnych i przez pół roku była więziona w Lipnie, w tamtejszym areszcie PUB P. Trzydzieści lat później właścicielem dworu zostaje Maciej Kaczyński. Obecnie dwór jest w rękach prywatnych.

    Małe moje niedopatrzenie, heh

    Tak sobie w pełni szczęścia chodzą dookoła dworu, w sumie na podwyższonej czujności. Wszak byłem chyba na terenie jakiejś firmy, nawet kilka kamer na dworze zauważyłem. I tak sobie chodząc, i robiąc zdjęcia nie zauważyłem, że aparat „wpadł” na pomysł pojechania z wartością ISO w kosmos, znaczy się pod limit. Więc spora część fotografii jest z tego powodu mniej lub też bardziej zaszumiona, no cóż zdarza się. 

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/dwor-swietoslaw/

    #dwór #kujawskopomorskie

  9. Dawno nie było mnie na żadnym opuszczonym dworze, więc oto się nań pojawiłem. Plan może i był ambitniejszy, albowiem obejmował jeszcze zamek w Golubiu-Dobrzyniu, który to był całkiem blisko, ale trochę brakło czasu.
    Dwór w sumie widoczny z dość daleka i z głównej drogi, ale by się dworu dostać już trochę polotu trzeba wykazać, i jak to zresztą zwykle bywa pokonać pewną bramę. Co wyzwaniem zbyt trudnym nie było, albowiem wystarczyło ją ominąć boczkiem. Może i zamknięty na głucho, ale i tak piękny, a że pogoda dopisała aż za bardzo to nawet lepiej.

    Dwór w sumie całkiem młody

    Historia dworu w Świętosławiu rozpoczyna się dość niedawno, albowiem w drugiej połowie wieku XIX. W tym okresie świętosławki majątek był własnością rodziny Chełmińskich herbu Nałęcz, którzy to wybudowali prezentowany dwór. 
    Rokiem 1934 jako właściciel wymieniany jest Adrian Chełmiński, który to sprzedał swój majątek podporucznikowi Stefanowi Jacentemu Dąbrowskiemu. Który to wraz z żoną Stanisławą z domu Karnkowską prowadzili gospodarswo rolne. Zanim Stefan został właścicielem Świętosławia brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jako podporucznik. Po przejściu do cywila podjął pracę w biurze mierniczym, które to biuro reformą rolną, a dokładniej przeprowadzało parcelację majątków ziemskich na terenie obecnych powiatów: Lipnowskiego i Brodnickiego.

    Niezbadane okoliczności dostania się do niewoli

    Rokiem 1939 Stefan Jacenty w niezbadanych okolicznościach dostaje się do sowieckiej niewoli. Trafił do obozu jenieckiego w Starobielsku. Trochę ponad pół roku później ginie rozstrzelany w siedzibie NKWD w Charkowie. Po jego śmierci właścielką majątku została wdowa po nim. Trochę wcześniej, albowiem chwilę po wybuchu II wojny światowej, niemiecki, okupacyjne władze odebrały rodzinie Dąbrowskich gospodarstwo rolne i przekazało pochodzącemu z Estonii niemieckiemu osadnikowi nazwiskiem Hoffman. Do końca niemieckiej okupacji żona Dąbrowkiego przymusowo pracowała u Hoffmana jako kucharka i pomoc domowa. 
    Szczęśliwie po wojnie udało jej się odzyskać rodzinne gospodarstwo, które nie zostało przekształcone w PGR. Rokiem 1952 aresztowało ją UB z racji niewywiązywania się przez nią z obowiązkowego dostarczania płodów rolnych i przez pół roku była więziona w Lipnie, w tamtejszym areszcie PUB P. Trzydzieści lat później właścicielem dworu zostaje Maciej Kaczyński. Obecnie dwór jest w rękach prywatnych.

    Małe moje niedopatrzenie, heh

    Tak sobie w pełni szczęścia chodzą dookoła dworu, w sumie na podwyższonej czujności. Wszak byłem chyba na terenie jakiejś firmy, nawet kilka kamer na dworze zauważyłem. I tak sobie chodząc, i robiąc zdjęcia nie zauważyłem, że aparat „wpadł” na pomysł pojechania z wartością ISO w kosmos, znaczy się pod limit. Więc spora część fotografii jest z tego powodu mniej lub też bardziej zaszumiona, no cóż zdarza się. 

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/dwor-swietoslaw/

    #dwór #kujawskopomorskie

  10. Dawno nie było mnie na żadnym opuszczonym dworze, więc oto się nań pojawiłem. Plan może i był ambitniejszy, albowiem obejmował jeszcze zamek w Golubiu-Dobrzyniu, który to był całkiem blisko, ale trochę brakło czasu.
    Dwór w sumie widoczny z dość daleka i z głównej drogi, ale by się dworu dostać już trochę polotu trzeba wykazać, i jak to zresztą zwykle bywa pokonać pewną bramę. Co wyzwaniem zbyt trudnym nie było, albowiem wystarczyło ją ominąć boczkiem. Może i zamknięty na głucho, ale i tak piękny, a że pogoda dopisała aż za bardzo to nawet lepiej.

    Dwór w sumie całkiem młody

    Historia dworu w Świętosławiu rozpoczyna się dość niedawno, albowiem w drugiej połowie wieku XIX. W tym okresie świętosławki majątek był własnością rodziny Chełmińskich herbu Nałęcz, którzy to wybudowali prezentowany dwór. 
    Rokiem 1934 jako właściciel wymieniany jest Adrian Chełmiński, który to sprzedał swój majątek podporucznikowi Stefanowi Jacentemu Dąbrowskiemu. Który to wraz z żoną Stanisławą z domu Karnkowską prowadzili gospodarswo rolne. Zanim Stefan został właścicielem Świętosławia brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jako podporucznik. Po przejściu do cywila podjął pracę w biurze mierniczym, które to biuro reformą rolną, a dokładniej przeprowadzało parcelację majątków ziemskich na terenie obecnych powiatów: Lipnowskiego i Brodnickiego.

    Niezbadane okoliczności dostania się do niewoli

    Rokiem 1939 Stefan Jacenty w niezbadanych okolicznościach dostaje się do sowieckiej niewoli. Trafił do obozu jenieckiego w Starobielsku. Trochę ponad pół roku później ginie rozstrzelany w siedzibie NKWD w Charkowie. Po jego śmierci właścielką majątku została wdowa po nim. Trochę wcześniej, albowiem chwilę po wybuchu II wojny światowej, niemiecki, okupacyjne władze odebrały rodzinie Dąbrowskich gospodarstwo rolne i przekazało pochodzącemu z Estonii niemieckiemu osadnikowi nazwiskiem Hoffman. Do końca niemieckiej okupacji żona Dąbrowkiego przymusowo pracowała u Hoffmana jako kucharka i pomoc domowa. 
    Szczęśliwie po wojnie udało jej się odzyskać rodzinne gospodarstwo, które nie zostało przekształcone w PGR. Rokiem 1952 aresztowało ją UB z racji niewywiązywania się przez nią z obowiązkowego dostarczania płodów rolnych i przez pół roku była więziona w Lipnie, w tamtejszym areszcie PUB P. Trzydzieści lat później właścicielem dworu zostaje Maciej Kaczyński. Obecnie dwór jest w rękach prywatnych.

    Małe moje niedopatrzenie, heh

    Tak sobie w pełni szczęścia chodzą dookoła dworu, w sumie na podwyższonej czujności. Wszak byłem chyba na terenie jakiejś firmy, nawet kilka kamer na dworze zauważyłem. I tak sobie chodząc, i robiąc zdjęcia nie zauważyłem, że aparat „wpadł” na pomysł pojechania z wartością ISO w kosmos, znaczy się pod limit. Więc spora część fotografii jest z tego powodu mniej lub też bardziej zaszumiona, no cóż zdarza się. 

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/dwor-swietoslaw/

    #dwór #kujawskopomorskie

  11. Dawno nie było mnie na żadnym opuszczonym dworze, więc oto się nań pojawiłem. Plan może i był ambitniejszy, albowiem obejmował jeszcze zamek w Golubiu-Dobrzyniu, który to był całkiem blisko, ale trochę brakło czasu.
    Dwór w sumie widoczny z dość daleka i z głównej drogi, ale by się dworu dostać już trochę polotu trzeba wykazać, i jak to zresztą zwykle bywa pokonać pewną bramę. Co wyzwaniem zbyt trudnym nie było, albowiem wystarczyło ją ominąć boczkiem. Może i zamknięty na głucho, ale i tak piękny, a że pogoda dopisała aż za bardzo to nawet lepiej.

    Dwór w sumie całkiem młody

    Historia dworu w Świętosławiu rozpoczyna się dość niedawno, albowiem w drugiej połowie wieku XIX. W tym okresie świętosławki majątek był własnością rodziny Chełmińskich herbu Nałęcz, którzy to wybudowali prezentowany dwór. 
    Rokiem 1934 jako właściciel wymieniany jest Adrian Chełmiński, który to sprzedał swój majątek podporucznikowi Stefanowi Jacentemu Dąbrowskiemu. Który to wraz z żoną Stanisławą z domu Karnkowską prowadzili gospodarswo rolne. Zanim Stefan został właścicielem Świętosławia brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jako podporucznik. Po przejściu do cywila podjął pracę w biurze mierniczym, które to biuro reformą rolną, a dokładniej przeprowadzało parcelację majątków ziemskich na terenie obecnych powiatów: Lipnowskiego i Brodnickiego.

    Niezbadane okoliczności dostania się do niewoli

    Rokiem 1939 Stefan Jacenty w niezbadanych okolicznościach dostaje się do sowieckiej niewoli. Trafił do obozu jenieckiego w Starobielsku. Trochę ponad pół roku później ginie rozstrzelany w siedzibie NKWD w Charkowie. Po jego śmierci właścielką majątku została wdowa po nim. Trochę wcześniej, albowiem chwilę po wybuchu II wojny światowej, niemiecki, okupacyjne władze odebrały rodzinie Dąbrowskich gospodarstwo rolne i przekazało pochodzącemu z Estonii niemieckiemu osadnikowi nazwiskiem Hoffman. Do końca niemieckiej okupacji żona Dąbrowkiego przymusowo pracowała u Hoffmana jako kucharka i pomoc domowa. 
    Szczęśliwie po wojnie udało jej się odzyskać rodzinne gospodarstwo, które nie zostało przekształcone w PGR. Rokiem 1952 aresztowało ją UB z racji niewywiązywania się przez nią z obowiązkowego dostarczania płodów rolnych i przez pół roku była więziona w Lipnie, w tamtejszym areszcie PUB P. Trzydzieści lat później właścicielem dworu zostaje Maciej Kaczyński. Obecnie dwór jest w rękach prywatnych.

    Małe moje niedopatrzenie, heh

    Tak sobie w pełni szczęścia chodzą dookoła dworu, w sumie na podwyższonej czujności. Wszak byłem chyba na terenie jakiejś firmy, nawet kilka kamer na dworze zauważyłem. I tak sobie chodząc, i robiąc zdjęcia nie zauważyłem, że aparat „wpadł” na pomysł pojechania z wartością ISO w kosmos, znaczy się pod limit. Więc spora część fotografii jest z tego powodu mniej lub też bardziej zaszumiona, no cóż zdarza się. 

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/dwor-swietoslaw/

    #dwór #kujawskopomorskie

  12. @mgorny
    To może mnie zrozumiesz?

    W marcu 2022 wreszcie zaczęłam bardziej skutecznie, niż dotąd, radzić sobie z nawrotami hipomanii, łącząc przyjemne z pożytecznym, poprzez podróżowanie, gł. pociągami. Wtedy robiłam to, w noce i dnie podczas których przebywałam w GZM-ie. Kupowałam wtedy ówczesny wspólny bilet Kolesi Śląskich i ZTM-u „24h+Kolej” i jeździłam do woli pociągami na terenie pokrywającym się z obsługiwanym przez ZTM.

    27.10.2024 próbując uciec przed ścigającym mnie świeżym nawrotem hipomanii pojechałam grubo przed świtem (4:32 z Katowic) do Bielska-Białej, by wreszcie chociaż zobaczyć socmodernistyczne Osiedle Grunwaldzkie, o którym tyle czytałam w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_
    Zdążyłam tylko zrobić mały rekonesans, gdyż chciałam zdążyć skorzystać w terminie ważności współczesnego biletu Kolesi Śląskich „Sieć24” z „bielsko-bialskiej kolei miejskej”, czyli przejechać jeden przystanek z Białej do centrum Bielska.

    Wreszcie wczoraj zachwycona wycieczką z przewodnikiem po obszarach Gliwic zlokalizowanych na zachód, lekko północny zachód od ścisłego śródmieścia, zostałam tam jeszcze przez dwie godziny, by samotnie nacieszyć się otaczającą mnie przestrzenią miejską, w której widać efekty uczciwie wykonanej pracy architektonicznej i urbanistycznej.
    Zaczęłam fotografować zachowany „muzealnie” odcinek pierwotnego wąskotorowego torowiska tramwajowego na rogu ulic Zygmunta Starego i Górnych Wałów, w czym przeszkadzały mi licznie przejeżdżające po nim torowisko.
    Kikut oderwanego na styku ulic (patrząc zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara) Wieczorka, Sobieskiego, Daszyńskiego, Kozielskiej i Jasnogórskiej normalnotorowego torowiska tramwajowego prowadzącego w lewo i w górę, czyli Daszyńskeigo był jeszcze bardziej rozjeżdżany przez samochody.
    Zatem wymyśliłam, że analogicznie do Ciebie, w niektóre niedzielne przedświty
    będę wstawać przed 3:00, by zdążyć jeszcze przed świtem dotrzeć w te dwa miejsca oraz na fragment wąskotorowej mijanki na Górnych Wałów na odcinku od Księcia Ziemowita do ruchliwej Ofiar JPII i i spokojnie fotografować bez samochodowych „przeszkadzajek”.

    Teraz mnie rozumiesz?

    #BielskoBiała #Osiedle #Grunwaldzkie
    #Broniewskego #Tuwima
    #Gliwice #Wieczorka #Daszyńskiego #GórnychWałów #Górnych #Wałów
    #tramwaj #pociąg #przedświt #fotografia

    @stfn

  13. @mgorny
    To może mnie zrozumiesz?

    W marcu 2022 wreszcie zaczęłam bardziej skutecznie, niż dotąd, radzić sobie z nawrotami hipomanii, łącząc przyjemne z pożytecznym, poprzez podróżowanie, gł. pociągami. Wtedy robiłam to, w noce i dnie podczas których przebywałam w GZM-ie. Kupowałam wtedy ówczesny wspólny bilet Kolesi Śląskich i ZTM-u „24h+Kolej” i jeździłam do woli pociągami na terenie pokrywającym się z obsługiwanym przez ZTM.

    27.10.2024 próbując uciec przed ścigającym mnie świeżym nawrotem hipomanii pojechałam grubo przed świtem (4:32 z Katowic) do Bielska-Białej, by wreszcie chociaż zobaczyć socmodernistyczne Osiedle Grunwaldzkie, o którym tyle czytałam w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_
    Zdążyłam tylko zrobić mały rekonesans, gdyż chciałam zdążyć skorzystać w terminie ważności współczesnego biletu Kolesi Śląskich „Sieć24” z „bielsko-bialskiej kolei miejskej”, czyli przejechać jeden przystanek z Białej do centrum Bielska.

    Wreszcie wczoraj zachwycona wycieczką z przewodnikiem po obszarach Gliwic zlokalizowanych na zachód, lekko północny zachód od ścisłego śródmieścia, zostałam tam jeszcze przez dwie godziny, by samotnie nacieszyć się otaczającą mnie przestrzenią miejską, w której widać efekty uczciwie wykonanej pracy architektonicznej i urbanistycznej.
    Zaczęłam fotografować zachowany „muzealnie” odcinek pierwotnego wąskotorowego torowiska tramwajowego na rogu ulic Zygmunta Starego i Górnych Wałów, w czym przeszkadzały mi licznie przejeżdżające po nim torowisko.
    Kikut oderwanego na styku ulic (patrząc zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara) Wieczorka, Sobieskiego, Daszyńskiego, Kozielskiej i Jasnogórskiej normalnotorowego torowiska tramwajowego prowadzącego w lewo i w górę, czyli Daszyńskeigo był jeszcze bardziej rozjeżdżany przez samochody.
    Zatem wymyśliłam, że analogicznie do Ciebie, w niektóre niedzielne przedświty
    będę wstawać przed 3:00, by zdążyć jeszcze przed świtem dotrzeć w te dwa miejsca oraz na fragment wąskotorowej mijanki na Górnych Wałów na odcinku od Księcia Ziemowita do ruchliwej Ofiar JPII i i spokojnie fotografować bez samochodowych „przeszkadzajek”.

    Teraz mnie rozumiesz?

    #BielskoBiała #Osiedle #Grunwaldzkie
    #Broniewskego #Tuwima
    #Gliwice #Wieczorka #Daszyńskiego #GórnychWałów #Górnych #Wałów
    #tramwaj #pociąg #przedświt #fotografia

    @stfn

  14. @mgorny
    To może mnie zrozumiesz?

    W marcu 2022 wreszcie zaczęłam bardziej skutecznie, niż dotąd, radzić sobie z nawrotami hipomanii, łącząc przyjemne z pożytecznym, poprzez podróżowanie, gł. pociągami. Wtedy robiłam to, w noce i dnie podczas których przebywałam w GZM-ie. Kupowałam wtedy ówczesny wspólny bilet Kolesi Śląskich i ZTM-u „24h+Kolej” i jeździłam do woli pociągami na terenie pokrywającym się z obsługiwanym przez ZTM.

    27.10.2024 próbując uciec przed ścigającym mnie świeżym nawrotem hipomanii pojechałam grubo przed świtem (4:32 z Katowic) do Bielska-Białej, by wreszcie chociaż zobaczyć socmodernistyczne Osiedle Grunwaldzkie, o którym tyle czytałam w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_
    Zdążyłam tylko zrobić mały rekonesans, gdyż chciałam zdążyć skorzystać w terminie ważności współczesnego biletu Kolesi Śląskich „Sieć24” z „bielsko-bialskiej kolei miejskej”, czyli przejechać jeden przystanek z Białej do centrum Bielska.

    Wreszcie wczoraj zachwycona wycieczką z przewodnikiem po obszarach Gliwic zlokalizowanych na zachód, lekko północny zachód od ścisłego śródmieścia, zostałam tam jeszcze przez dwie godziny, by samotnie nacieszyć się otaczającą mnie przestrzenią miejską, w której widać efekty uczciwie wykonanej pracy architektonicznej i urbanistycznej.
    Zaczęłam fotografować zachowany „muzealnie” odcinek pierwotnego wąskotorowego torowiska tramwajowego na rogu ulic Zygmunta Starego i Górnych Wałów, w czym przeszkadzały mi licznie przejeżdżające po nim torowisko.
    Kikut oderwanego na styku ulic (patrząc zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara) Wieczorka, Sobieskiego, Daszyńskiego, Kozielskiej i Jasnogórskiej normalnotorowego torowiska tramwajowego prowadzącego w lewo i w górę, czyli Daszyńskeigo był jeszcze bardziej rozjeżdżany przez samochody.
    Zatem wymyśliłam, że analogicznie do Ciebie, w niektóre niedzielne przedświty
    będę wstawać przed 3:00, by zdążyć jeszcze przed świtem dotrzeć w te dwa miejsca oraz na fragment wąskotorowej mijanki na Górnych Wałów na odcinku od Księcia Ziemowita do ruchliwej Ofiar JPII i i spokojnie fotografować bez samochodowych „przeszkadzajek”.

    Teraz mnie rozumiesz?

    #BielskoBiała #Osiedle #Grunwaldzkie
    #Broniewskego #Tuwima
    #Gliwice #Wieczorka #Daszyńskiego #GórnychWałów #Górnych #Wałów
    #tramwaj #pociąg #przedświt #fotografia

    @stfn

  15. @mgorny
    To może mnie zrozumiesz?

    W marcu 2022 wreszcie zaczęłam bardziej skutecznie, niż dotąd, radzić sobie z nawrotami hipomanii, łącząc przyjemne z pożytecznym, poprzez podróżowanie, gł. pociągami. Wtedy robiłam to, w noce i dnie podczas których przebywałam w GZM-ie. Kupowałam wtedy ówczesny wspólny bilet Kolesi Śląskich i ZTM-u „24h+Kolej” i jeździłam do woli pociągami na terenie pokrywającym się z obsługiwanym przez ZTM.

    27.10.2024 próbując uciec przed ścigającym mnie świeżym nawrotem hipomanii pojechałam grubo przed świtem (4:32 z Katowic) do Bielska-Białej, by wreszcie chociaż zobaczyć socmodernistyczne Osiedle Grunwaldzkie, o którym tyle czytałam w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_
    Zdążyłam tylko zrobić mały rekonesans, gdyż chciałam zdążyć skorzystać w terminie ważności współczesnego biletu Kolesi Śląskich „Sieć24” z „bielsko-bialskiej kolei miejskej”, czyli przejechać jeden przystanek z Białej do centrum Bielska.

    Wreszcie wczoraj zachwycona wycieczką z przewodnikiem po obszarach Gliwic zlokalizowanych na zachód, lekko północny zachód od ścisłego śródmieścia, zostałam tam jeszcze przez dwie godziny, by samotnie nacieszyć się otaczającą mnie przestrzenią miejską, w której widać efekty uczciwie wykonanej pracy architektonicznej i urbanistycznej.
    Zaczęłam fotografować zachowany „muzealnie” odcinek pierwotnego wąskotorowego torowiska tramwajowego na rogu ulic Zygmunta Starego i Górnych Wałów, w czym przeszkadzały mi licznie przejeżdżające po nim torowisko.
    Kikut oderwanego na styku ulic (patrząc zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara) Wieczorka, Sobieskiego, Daszyńskiego, Kozielskiej i Jasnogórskiej normalnotorowego torowiska tramwajowego prowadzącego w lewo i w górę, czyli Daszyńskeigo był jeszcze bardziej rozjeżdżany przez samochody.
    Zatem wymyśliłam, że analogicznie do Ciebie, w niektóre niedzielne przedświty
    będę wstawać przed 3:00, by zdążyć jeszcze przed świtem dotrzeć w te dwa miejsca oraz na fragment wąskotorowej mijanki na Górnych Wałów na odcinku od Księcia Ziemowita do ruchliwej Ofiar JPII i i spokojnie fotografować bez samochodowych „przeszkadzajek”.

    Teraz mnie rozumiesz?

    #BielskoBiała #Osiedle #Grunwaldzkie
    #Broniewskego #Tuwima
    #Gliwice #Wieczorka #Daszyńskiego #GórnychWałów #Górnych #Wałów
    #tramwaj #pociąg #przedświt #fotografia

    @stfn

  16. @mgorny
    To może mnie zrozumiesz?

    W marcu 2022 wreszcie zaczęłam bardziej skutecznie, niż dotąd, radzić sobie z nawrotami hipomanii, łącząc przyjemne z pożytecznym, poprzez podróżowanie, gł. pociągami. Wtedy robiłam to, w noce i dnie podczas których przebywałam w GZM-ie. Kupowałam wtedy ówczesny wspólny bilet Kolesi Śląskich i ZTM-u „24h+Kolej” i jeździłam do woli pociągami na terenie pokrywającym się z obsługiwanym przez ZTM.

    27.10.2024 próbując uciec przed ścigającym mnie świeżym nawrotem hipomanii pojechałam grubo przed świtem (4:32 z Katowic) do Bielska-Białej, by wreszcie chociaż zobaczyć socmodernistyczne Osiedle Grunwaldzkie, o którym tyle czytałam w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_
    Zdążyłam tylko zrobić mały rekonesans, gdyż chciałam zdążyć skorzystać w terminie ważności współczesnego biletu Kolesi Śląskich „Sieć24” z „bielsko-bialskiej kolei miejskej”, czyli przejechać jeden przystanek z Białej do centrum Bielska.

    Wreszcie wczoraj zachwycona wycieczką z przewodnikiem po obszarach Gliwic zlokalizowanych na zachód, lekko północny zachód od ścisłego śródmieścia, zostałam tam jeszcze przez dwie godziny, by samotnie nacieszyć się otaczającą mnie przestrzenią miejską, w której widać efekty uczciwie wykonanej pracy architektonicznej i urbanistycznej.
    Zaczęłam fotografować zachowany „muzealnie” odcinek pierwotnego wąskotorowego torowiska tramwajowego na rogu ulic Zygmunta Starego i Górnych Wałów, w czym przeszkadzały mi licznie przejeżdżające po nim torowisko.
    Kikut oderwanego na styku ulic (patrząc zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara) Wieczorka, Sobieskiego, Daszyńskiego, Kozielskiej i Jasnogórskiej normalnotorowego torowiska tramwajowego prowadzącego w lewo i w górę, czyli Daszyńskeigo był jeszcze bardziej rozjeżdżany przez samochody.
    Zatem wymyśliłam, że analogicznie do Ciebie, w niektóre niedzielne przedświty
    będę wstawać przed 3:00, by zdążyć jeszcze przed świtem dotrzeć w te dwa miejsca oraz na fragment wąskotorowej mijanki na Górnych Wałów na odcinku od Księcia Ziemowita do ruchliwej Ofiar JPII i i spokojnie fotografować bez samochodowych „przeszkadzajek”.

    Teraz mnie rozumiesz?

    #BielskoBiała #Osiedle #Grunwaldzkie
    #Broniewskego #Tuwima
    #Gliwice #Wieczorka #Daszyńskiego #GórnychWałów #Górnych #Wałów
    #tramwaj #pociąg #przedświt #fotografia

    @stfn

  17. Grudziądz chyba coś w sobie ma. Odwiedzałem go już dobre pięć razy i ciągle mam potrzebę pojechać doń raz jeszcze. Chociaż co się też dziwić, wszak miasto piękne, ciekawe, z historią. Ostatnia wyprawa do tegoż miasta miała na celu zamek, a że dzień piękny a zamek zwiedzony, to odwiedziłem jeszcze muzeum, i Farę, w której już raz byłem, ale niestety tylko na zewnątrz. Teraz udało się zobaczyć wnętrze. Jeszcze i tak trochę do zobaczenia w Grudziądzu mi zostało, więc pewnie nie raz do Grudziądza wpadnę, czy to celowo, czy to przypadkiem.

    Piastowskie pierwsze fortyfikacje

    Pierwsze fortyfikacje w Grudziądzu przypuszczalnie istniały już w roku 1065, za sprawą piastów i ich pogranicznego grodu obronnego. Pierwszą wzmiankę o grodzie zawarł Bolesław Śmiały w dokumencie „castrum Grudomzch”. Gród ten został zniszczony na skutek pruskich najazdów w 1222 roku, na miejscu zniszczonego grodu odbudowano już zamek.  Gród ten został również wymieniony w  tzw. dokumencie z Lonyz z roku 1223 gdzie Grudziądz jest wymieniony wśród dawnych grodów.  Prawdopodobnie uległ zniszczeniu na skutek pruskich najazdów. W dokumencie księcia mazowieckiego Konrada z roku 1222 jest określany jako “quondam castrum”, czyli „niegdyś zamek”.
    W tymże roku książę przekazuje go wraz z szeregiem innych dóbr pruskiemu biskupowi misyjnemu Christianowo, pozostaje w jego władzy do jego śmierci w 1245 roku, aczkolwiek już w 1231 mógł być w krzyżackich rękach za sprawą darowizny.
    Nie wiadomo, w jakim wtedy stanie jest ten gród, jednak brak wzmianki na jego temat podczas pobliskiej bitwy nad jeziorem Rządz może świadczyć o jego zrujnowaniu.

    Spore walory obronne miejsca

    Budowę zamku rozpoczęto w połowie XIII wieku, a dokładniej w latach 70. Warto zauważyć, że miejsce to miało spore walory obronne raz, iż z jednej strony znajdowała się Wisła, a dwa to pomiędzy zamkiem a miastem jest 60 m różnicy wysokości.  W roku 1288 na budowę odwiedził mistrz krajowy Meinhard von Querfurt, w związku z planowaną budową nadwiślańskich wałów. Pierwszą fazę budowy zakończono w roku 1299, kiedy to konsekrowano zamkową kaplicę. Rokiem 1300 wzniesiono stołp (niem. Bergfired), czyli wieżę ostatniej obrony, obecnie wieżę Klimek. W tym też roku wielki mistrz zakonu Werner von Orseln wybiera Grudziądz na swoją kwaterę główną. Zapewne niedługo wniesiono skrzydło zachodnie.
    Budowę zakończono w XIV wieku.

    Katastrofa budowlana, i polski najazd po Grunwaldzie

    Rokiem 1388 po długotrwałych deszczach i powodziach osuwa się skarpa, na skutek czego w wodzie znajduje się gemach komtura, interpretowany jako skrzydło zachodnie zamku w Grudziądzu. Możliwe też, że katastrofa ta została przez kronikarzy trochę wyolbrzymiona i ucierpiał jedynie budynek domu komtura, usytuowany na zachodnim skraju zamku, poza zamkiem wysokim. Czym prędzej więc przystąpiono do odbudowy. Podczas tej odbudowy ukształtowano wszystkie przedzamcza, i ich gospodarcza zabudowa przy wschodniej i zachodniej kurtynie, między innymi kuchnia, piekarnia oraz szpital.
    Podczas najsłynniejszej bitwy Polaków z Krzyżakami, mianowicie tej pod Grunwaldem ginie większość zakonnych dostojników, ginie także komtur zamku w Grudziądzu. Chwilę później, mianowicie dwa tygodnie później do Grudziądza wchodzi wojsko polskie pod komendą kasztelana poznańskiego Mościca ze Stęszewa herbu Łodzia. Jak można by się spodziewać, nie zostali oni ciepło powitani i na skutek naporu oddziałów zaciężnych z Inflant musieli zakończyć zwiedzanie Grudziądza i czym prędzej go opuścić, przebywali w nim aż dwa miesiące. Zakonny garnizon miał wojować z polską załogą Radzynia chełmińskiego. Nie wpłynęło to na przebieg wojny, zakończonej rok później I pokojem toruńskim, na jego mocy Grudziądz pozostał pod mocą zakonu.
    Rok później, dokładniej w Maju w zamkowych lochach osadzony zostaje chorąży chełmińskiej ziemi Mikołaj z Ryńska. Został on schwytany przez krzyżackiego rycerza Heinricha Holza z Lipieńka. Na Mikołaju ciążą zarzuty zbyt wczesnego zwinięcia chorągwi podczas słynnej bitwy, co stanowiło znak zaprzestania walki. Wyrokiem są tortury i śmierć, kat spotyka go 17 maja 1411 roku.

    Krzyżaków finansowe, i nie tylko problemy

    Ciągłe wojowanie z Polakami dają się odczuć Krzyżakom finansowo, problemy te nie omijają Grudziądza. W listach do wielkiego mistrza zakonu grudziądzki komtur pisze o braku praktycznie wszystkiego czego tylko może brakować. Pisał także o wielce tragicznym stanie technicznym zamku. W ciągu następnych dwóch dekad stan ten nie ulega znacznej poprawie. Zamek wysoki nadal wymaga dużego remontu na poziomie dachu, jednym słowem konturowi deszcz pada na głowę.
    Na chwilę przed wojną trzynastoletnią, grudziądzcy mieszczanie są wielce niezadowoleni, więc zakon prewencyjnie wzmacnia zamek. W międzyczasie miasto jest miejscem zjazdów antykrzyżackiego Związku pruskiego, jego członkowie sporządzili listę krzywd ludności cywilnej od zakonu. Czwartego lutego 1454 roku związek ten wypowiada posłuszeństwo krzyżakom i wysyła delegację do Polaków. Delegacja ma do przekazania wolę mieszczan, iż od teraz chcą być pod polskim panowaniem, zamek chcą zabrać, a stacjonujący pułk zakonny na zawsze wynieść z Grudziądza. Tydzień wcześniej związek pruski rozpoczyna oblężenie zamku. Prewencyjne wzmocnienia zamku nic nie dały i powstańcy zdobywają zamek. Krzyżacy podejmują kilka nieskutecznych prób odbicia, warownia nadal pozostaje w rękach związku, a następnie polskich starostów.

    Nowi właściciele szkody usuwają.

    Po zakończeniu wojny i inkorporacji Prus królewskich do Polski zamek staje się siedzibą grudziądzkich starostów. Nowi właściciele szybko usuwają spowodowane przez oblężenie szkody, a następnie w drugiej połowie wieku XVI przybudowali zamek zgodnie z nowożytnimi potrzebami. Na przełomie XVI i XVII zamek w Grudziądzu często jest wykorzystywany jako postój dla podróżującej pomiędzy Polską a Szwecją rodziny królewskiej, bądź też posłów. Na zamku wielokrotnie goszczą polscy królowie m.in. Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt August, Stefan Batory, Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan III Sobieski. Z wizytą wpadli również król szwedzki Karol X Gustaw, i car Piotr Wielki.

    Szwedzki historii rozdział

    Podczas potopu szwedzkiego, a dokładniej w roku 1655 Grudziądz zajęli Szwedzi. Tworzą oni na zamku swój sztab wojenny oraz kwaterę główną armii. W okresie od maja do września następnego roku zamek służy jako rezydencja dla Hedwigi Eleonore von Holstein-Gottorp, wówczas 20-letniej królowej Szwecji. Szwedzi przebywają w Grudziądzu ponad 3 lata i przez te lata rozbudowują warownię. Cztery lata później Polacy przystępują do skutecznego odbicia zamku. W odbijaniu tym pomagają bomby zapalające i bunt szeregowych obrońców, a co za tym idzie decyzja o kapitulacji.
    Niestety podczas tego odbijania zniszczeniu uległy mury i dachy zabudowań. Pomimo wielu napraw przeprowadzanych około 1765 roku, przez starostę Augustyna Stanisława von der Goltza proces niszczenia zamku nadal postępował, rokiem 1795 zawalił się dach nad kaplicą. W latach 1801-1804 zamek rozebrano praktycznie całkowicie z woli króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II. Pozyskany w ten sposób budulec wykorzystano w budowie nowożytnej twierdzy i więzienia. Rokiem 1806 uciekającej przed Napoleonem królowej Luizie fakt spodobało się to, co się jeszcze po zamku ostało, czyli wieża Klimek, więc poczyniła kroki, by ją uchronić od rozbiórki. Kroki skutek odniosły, lecz i tak nie uratowało to Klimka, ale o tym później. Historia jakże piękna, ale przypuszczalnie prawdziwą przyczyną były trudności z rozbijaniem grubych, solidnych murów.
    Rokiem 1807 francuskie wojska pod wodzą Napoleona wykorzystały wieżę, by ostrzeliwać z niej pobliską twierdzę. Załoga twierdzy nie pozostała dłużna i odpowiedziała ogniem, w wyniku tej odpowiedzi zniszczona została górna partia wieże.

    Miejsce atrakcyjne dla mieszkańców i turystów.

    Rokiem 1839 Górę Zamkową wydzierżawiło miasto, uporządkowało teren i założyło nań park, z więżą jako atrakcją z której można było podziwiać panoramę miasta, a przy okazji została symbolem miasta. Dwadzieścia trzy lata później, czyli w 1862 roku teren przechodzi w ręce Towarzystwa Upiększania Miasta, które to w roku 1872 doprowadza do wykupienia góry przez magistrat. Owocuje to dalszymi pracami nad parkiem, porządkami i restauracją. Wraz z końcem wieku XIX odkopano studnię zamkową. Pojawiło się też trochę dekoracji, czyli zabytkowe kamienne płyty nagrobne. W latach 1901-1902 wykonano tarasy i murki od ulicy Podgórnej. Do ocalałego fragmentu muru parteru skrzydła południowego domurowano neogotycki portal, miało to uatrakcyjnić wizerunek Góry zamkowej. Portal ten w następnych latach czę­sto jest fał­szy­wie in­ter­pre­to­wa­ny jest ja­ko śred­nio­wiecz­ny re­likt. Pojawiły się też różnego rodzaju pomniki, fontanny, i place zabaw. Wszystko miało na celu zrobienie z terenu góry miejsca atrakcyjnego dla mieszkańców jak i turystów. Od roku 1939 do początku wojny z wieży grano hejnał grudziądzki skomponowany przez kpt. Stanisława Szpuleckiego.

    Niemcy archeologicznie badają, i wieżę wysadzają.

    Rokiem 1942, podczas niemieckiej okupacji na zamku badania prowadzi miejski radca budowlany Hans Jacobi. Prowadząc badania pisze też swoją pracę magisterską, która teraz jest skarbnicą wiedzy na temat Grudziądzkiego zamku, jednak wraz z postępem czasu się dezaktualizuje. Trzeba jednak powiedzieć, że wiele z jego założeń zawartych w tej pracy jest oparte na domysłach i spekulacjach, z tego też powodu niedokładnie określił położenie murów zamku głównego.
    Piątego marca roku 1945 wieża Klimek ulega zniszczeniu za sprawą niemieckich żołnierzy, a dokładniej została wysadzona podczas ich wycofywania się z Grudziądza. W 1956 roku na gruzach został usypany kopiec widokowy, a dziesięć lat później na jego szczycie ustawiono obelisk w formie Światowida, na posągu znajdowały się różne daty z ponad 900-letniej historii miasta. Posąg wykonał Ferdynand Kubica i obecnie znajduje się w parku miejskim. W latach 70. minionego wieku snuto już plany rewaloryzacji Grudziądzkiego starego miasta, plany te obejmowały również odbudowę wieży Klimek. W latach 2006-2007 z inicjatywy świeżo-powstałego społecznego komitetu usunięto z ruin usuwające się zwały ziemi, odsłaniając przy tym podstawę wieży.

    Wieża Klimek

    Cechy budowy wieży Klimek jasno określają jej funkcję jako wieży ostatniej obrony, tzw. bergfied. Służyła ona nielicznej, acz uprzywilejowanej grupie osób jako miejsce schronienia w przypadku niepowodzenia obrony zamku. Na co dzień wykorzystywano ją jako punkt obserwacyjny i sygnalizacyjny, oraz jako więzienie, a może również jako magazyn. Jednakowoż brak analogii do Klimka w przypadku innych krzyżackich budowli na terenie dawnych Prus sugeruje, iż niekoniecznie Klimek był dziełem zakonnych budowniczych, a powstał dużo wcześniej. Mógł pełnić rolę dzwonnicy kościoła katedralnego zakonu cystersów, którzy to byli pierwszymi właścicielami Grudziądza.

    Obecnie

    Niestety zamek w Grudziądzu, nie licząc niewielkich reliktów do dnia dzisiejszego nie dotrwał. Całkiem niedawno (2014) wybudowano nową wieżę Klimek. Jednak warto pamięta, iż nie jest to wierna replika, a jedynie ceglano-żelbetonowa platforma widokowa. Oryginalne są za to pozostałości piwnic południowego skrzydła wraz z fragmentami klatki schodowej, i fragmenty wschodniej części murów szyi bramnej.
    Po zachodniej stronie przejazdu bramnego odkryto natomiast sklepioną krzyżowo piwnicę, niestety obecnie zasypane.

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/zamek-w-grudziadzu/

    #Grudziądz #kujawskopomorskie #wieczneruiny #wieża

  18. Grudziądz chyba coś w sobie ma. Odwiedzałem go już dobre pięć razy i ciągle mam potrzebę pojechać doń raz jeszcze. Chociaż co się też dziwić, wszak miasto piękne, ciekawe, z historią. Ostatnia wyprawa do tegoż miasta miała na celu zamek, a że dzień piękny a zamek zwiedzony, to odwiedziłem jeszcze muzeum, i Farę, w której już raz byłem, ale niestety tylko na zewnątrz. Teraz udało się zobaczyć wnętrze. Jeszcze i tak trochę do zobaczenia w Grudziądzu mi zostało, więc pewnie nie raz do Grudziądza wpadnę, czy to celowo, czy to przypadkiem.

    Piastowskie pierwsze fortyfikacje

    Pierwsze fortyfikacje w Grudziądzu przypuszczalnie istniały już w roku 1065, za sprawą piastów i ich pogranicznego grodu obronnego. Pierwszą wzmiankę o grodzie zawarł Bolesław Śmiały w dokumencie „castrum Grudomzch”. Gród ten został zniszczony na skutek pruskich najazdów w 1222 roku, na miejscu zniszczonego grodu odbudowano już zamek.  Gród ten został również wymieniony w  tzw. dokumencie z Lonyz z roku 1223 gdzie Grudziądz jest wymieniony wśród dawnych grodów.  Prawdopodobnie uległ zniszczeniu na skutek pruskich najazdów. W dokumencie księcia mazowieckiego Konrada z roku 1222 jest określany jako “quondam castrum”, czyli „niegdyś zamek”.
    W tymże roku książę przekazuje go wraz z szeregiem innych dóbr pruskiemu biskupowi misyjnemu Christianowo, pozostaje w jego władzy do jego śmierci w 1245 roku, aczkolwiek już w 1231 mógł być w krzyżackich rękach za sprawą darowizny.
    Nie wiadomo, w jakim wtedy stanie jest ten gród, jednak brak wzmianki na jego temat podczas pobliskiej bitwy nad jeziorem Rządz może świadczyć o jego zrujnowaniu.

    Spore walory obronne miejsca

    Budowę zamku rozpoczęto w połowie XIII wieku, a dokładniej w latach 70. Warto zauważyć, że miejsce to miało spore walory obronne raz, iż z jednej strony znajdowała się Wisła, a dwa to pomiędzy zamkiem a miastem jest 60 m różnicy wysokości.  W roku 1288 na budowę odwiedził mistrz krajowy Meinhard von Querfurt, w związku z planowaną budową nadwiślańskich wałów. Pierwszą fazę budowy zakończono w roku 1299, kiedy to konsekrowano zamkową kaplicę. Rokiem 1300 wzniesiono stołp (niem. Bergfired), czyli wieżę ostatniej obrony, obecnie wieżę Klimek. W tym też roku wielki mistrz zakonu Werner von Orseln wybiera Grudziądz na swoją kwaterę główną. Zapewne niedługo wniesiono skrzydło zachodnie.
    Budowę zakończono w XIV wieku.

    Katastrofa budowlana, i polski najazd po Grunwaldzie

    Rokiem 1388 po długotrwałych deszczach i powodziach osuwa się skarpa, na skutek czego w wodzie znajduje się gemach komtura, interpretowany jako skrzydło zachodnie zamku w Grudziądzu. Możliwe też, że katastrofa ta została przez kronikarzy trochę wyolbrzymiona i ucierpiał jedynie budynek domu komtura, usytuowany na zachodnim skraju zamku, poza zamkiem wysokim. Czym prędzej więc przystąpiono do odbudowy. Podczas tej odbudowy ukształtowano wszystkie przedzamcza, i ich gospodarcza zabudowa przy wschodniej i zachodniej kurtynie, między innymi kuchnia, piekarnia oraz szpital.
    Podczas najsłynniejszej bitwy Polaków z Krzyżakami, mianowicie tej pod Grunwaldem ginie większość zakonnych dostojników, ginie także komtur zamku w Grudziądzu. Chwilę później, mianowicie dwa tygodnie później do Grudziądza wchodzi wojsko polskie pod komendą kasztelana poznańskiego Mościca ze Stęszewa herbu Łodzia. Jak można by się spodziewać, nie zostali oni ciepło powitani i na skutek naporu oddziałów zaciężnych z Inflant musieli zakończyć zwiedzanie Grudziądza i czym prędzej go opuścić, przebywali w nim aż dwa miesiące. Zakonny garnizon miał wojować z polską załogą Radzynia chełmińskiego. Nie wpłynęło to na przebieg wojny, zakończonej rok później I pokojem toruńskim, na jego mocy Grudziądz pozostał pod mocą zakonu.
    Rok później, dokładniej w Maju w zamkowych lochach osadzony zostaje chorąży chełmińskiej ziemi Mikołaj z Ryńska. Został on schwytany przez krzyżackiego rycerza Heinricha Holza z Lipieńka. Na Mikołaju ciążą zarzuty zbyt wczesnego zwinięcia chorągwi podczas słynnej bitwy, co stanowiło znak zaprzestania walki. Wyrokiem są tortury i śmierć, kat spotyka go 17 maja 1411 roku.

    Krzyżaków finansowe, i nie tylko problemy

    Ciągłe wojowanie z Polakami dają się odczuć Krzyżakom finansowo, problemy te nie omijają Grudziądza. W listach do wielkiego mistrza zakonu grudziądzki komtur pisze o braku praktycznie wszystkiego czego tylko może brakować. Pisał także o wielce tragicznym stanie technicznym zamku. W ciągu następnych dwóch dekad stan ten nie ulega znacznej poprawie. Zamek wysoki nadal wymaga dużego remontu na poziomie dachu, jednym słowem konturowi deszcz pada na głowę.
    Na chwilę przed wojną trzynastoletnią, grudziądzcy mieszczanie są wielce niezadowoleni, więc zakon prewencyjnie wzmacnia zamek. W międzyczasie miasto jest miejscem zjazdów antykrzyżackiego Związku pruskiego, jego członkowie sporządzili listę krzywd ludności cywilnej od zakonu. Czwartego lutego 1454 roku związek ten wypowiada posłuszeństwo krzyżakom i wysyła delegację do Polaków. Delegacja ma do przekazania wolę mieszczan, iż od teraz chcą być pod polskim panowaniem, zamek chcą zabrać, a stacjonujący pułk zakonny na zawsze wynieść z Grudziądza. Tydzień wcześniej związek pruski rozpoczyna oblężenie zamku. Prewencyjne wzmocnienia zamku nic nie dały i powstańcy zdobywają zamek. Krzyżacy podejmują kilka nieskutecznych prób odbicia, warownia nadal pozostaje w rękach związku, a następnie polskich starostów.

    Nowi właściciele szkody usuwają.

    Po zakończeniu wojny i inkorporacji Prus królewskich do Polski zamek staje się siedzibą grudziądzkich starostów. Nowi właściciele szybko usuwają spowodowane przez oblężenie szkody, a następnie w drugiej połowie wieku XVI przybudowali zamek zgodnie z nowożytnimi potrzebami. Na przełomie XVI i XVII zamek w Grudziądzu często jest wykorzystywany jako postój dla podróżującej pomiędzy Polską a Szwecją rodziny królewskiej, bądź też posłów. Na zamku wielokrotnie goszczą polscy królowie m.in. Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt August, Stefan Batory, Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan III Sobieski. Z wizytą wpadli również król szwedzki Karol X Gustaw, i car Piotr Wielki.

    Szwedzki historii rozdział

    Podczas potopu szwedzkiego, a dokładniej w roku 1655 Grudziądz zajęli Szwedzi. Tworzą oni na zamku swój sztab wojenny oraz kwaterę główną armii. W okresie od maja do września następnego roku zamek służy jako rezydencja dla Hedwigi Eleonore von Holstein-Gottorp, wówczas 20-letniej królowej Szwecji. Szwedzi przebywają w Grudziądzu ponad 3 lata i przez te lata rozbudowują warownię. Cztery lata później Polacy przystępują do skutecznego odbicia zamku. W odbijaniu tym pomagają bomby zapalające i bunt szeregowych obrońców, a co za tym idzie decyzja o kapitulacji.
    Niestety podczas tego odbijania zniszczeniu uległy mury i dachy zabudowań. Pomimo wielu napraw przeprowadzanych około 1765 roku, przez starostę Augustyna Stanisława von der Goltza proces niszczenia zamku nadal postępował, rokiem 1795 zawalił się dach nad kaplicą. W latach 1801-1804 zamek rozebrano praktycznie całkowicie z woli króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II. Pozyskany w ten sposób budulec wykorzystano w budowie nowożytnej twierdzy i więzienia. Rokiem 1806 uciekającej przed Napoleonem królowej Luizie fakt spodobało się to, co się jeszcze po zamku ostało, czyli wieża Klimek, więc poczyniła kroki, by ją uchronić od rozbiórki. Kroki skutek odniosły, lecz i tak nie uratowało to Klimka, ale o tym później. Historia jakże piękna, ale przypuszczalnie prawdziwą przyczyną były trudności z rozbijaniem grubych, solidnych murów.
    Rokiem 1807 francuskie wojska pod wodzą Napoleona wykorzystały wieżę, by ostrzeliwać z niej pobliską twierdzę. Załoga twierdzy nie pozostała dłużna i odpowiedziała ogniem, w wyniku tej odpowiedzi zniszczona została górna partia wieże.

    Miejsce atrakcyjne dla mieszkańców i turystów.

    Rokiem 1839 Górę Zamkową wydzierżawiło miasto, uporządkowało teren i założyło nań park, z więżą jako atrakcją z której można było podziwiać panoramę miasta, a przy okazji została symbolem miasta. Dwadzieścia trzy lata później, czyli w 1862 roku teren przechodzi w ręce Towarzystwa Upiększania Miasta, które to w roku 1872 doprowadza do wykupienia góry przez magistrat. Owocuje to dalszymi pracami nad parkiem, porządkami i restauracją. Wraz z końcem wieku XIX odkopano studnię zamkową. Pojawiło się też trochę dekoracji, czyli zabytkowe kamienne płyty nagrobne. W latach 1901-1902 wykonano tarasy i murki od ulicy Podgórnej. Do ocalałego fragmentu muru parteru skrzydła południowego domurowano neogotycki portal, miało to uatrakcyjnić wizerunek Góry zamkowej. Portal ten w następnych latach czę­sto jest fał­szy­wie in­ter­pre­to­wa­ny jest ja­ko śred­nio­wiecz­ny re­likt. Pojawiły się też różnego rodzaju pomniki, fontanny, i place zabaw. Wszystko miało na celu zrobienie z terenu góry miejsca atrakcyjnego dla mieszkańców jak i turystów. Od roku 1939 do początku wojny z wieży grano hejnał grudziądzki skomponowany przez kpt. Stanisława Szpuleckiego.

    Niemcy archeologicznie badają, i wieżę wysadzają.

    Rokiem 1942, podczas niemieckiej okupacji na zamku badania prowadzi miejski radca budowlany Hans Jacobi. Prowadząc badania pisze też swoją pracę magisterską, która teraz jest skarbnicą wiedzy na temat Grudziądzkiego zamku, jednak wraz z postępem czasu się dezaktualizuje. Trzeba jednak powiedzieć, że wiele z jego założeń zawartych w tej pracy jest oparte na domysłach i spekulacjach, z tego też powodu niedokładnie określił położenie murów zamku głównego.
    Piątego marca roku 1945 wieża Klimek ulega zniszczeniu za sprawą niemieckich żołnierzy, a dokładniej została wysadzona podczas ich wycofywania się z Grudziądza. W 1956 roku na gruzach został usypany kopiec widokowy, a dziesięć lat później na jego szczycie ustawiono obelisk w formie Światowida, na posągu znajdowały się różne daty z ponad 900-letniej historii miasta. Posąg wykonał Ferdynand Kubica i obecnie znajduje się w parku miejskim. W latach 70. minionego wieku snuto już plany rewaloryzacji Grudziądzkiego starego miasta, plany te obejmowały również odbudowę wieży Klimek. W latach 2006-2007 z inicjatywy świeżo-powstałego społecznego komitetu usunięto z ruin usuwające się zwały ziemi, odsłaniając przy tym podstawę wieży.

    Wieża Klimek

    Cechy budowy wieży Klimek jasno określają jej funkcję jako wieży ostatniej obrony, tzw. bergfied. Służyła ona nielicznej, acz uprzywilejowanej grupie osób jako miejsce schronienia w przypadku niepowodzenia obrony zamku. Na co dzień wykorzystywano ją jako punkt obserwacyjny i sygnalizacyjny, oraz jako więzienie, a może również jako magazyn. Jednakowoż brak analogii do Klimka w przypadku innych krzyżackich budowli na terenie dawnych Prus sugeruje, iż niekoniecznie Klimek był dziełem zakonnych budowniczych, a powstał dużo wcześniej. Mógł pełnić rolę dzwonnicy kościoła katedralnego zakonu cystersów, którzy to byli pierwszymi właścicielami Grudziądza.

    Obecnie

    Niestety zamek w Grudziądzu, nie licząc niewielkich reliktów do dnia dzisiejszego nie dotrwał. Całkiem niedawno (2014) wybudowano nową wieżę Klimek. Jednak warto pamięta, iż nie jest to wierna replika, a jedynie ceglano-żelbetonowa platforma widokowa. Oryginalne są za to pozostałości piwnic południowego skrzydła wraz z fragmentami klatki schodowej, i fragmenty wschodniej części murów szyi bramnej.
    Po zachodniej stronie przejazdu bramnego odkryto natomiast sklepioną krzyżowo piwnicę, niestety obecnie zasypane.

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/zamek-w-grudziadzu/

    #Grudziądz #kujawskopomorskie #wieczneruiny #wieża

  19. Grudziądz chyba coś w sobie ma. Odwiedzałem go już dobre pięć razy i ciągle mam potrzebę pojechać doń raz jeszcze. Chociaż co się też dziwić, wszak miasto piękne, ciekawe, z historią. Ostatnia wyprawa do tegoż miasta miała na celu zamek, a że dzień piękny a zamek zwiedzony, to odwiedziłem jeszcze muzeum, i Farę, w której już raz byłem, ale niestety tylko na zewnątrz. Teraz udało się zobaczyć wnętrze. Jeszcze i tak trochę do zobaczenia w Grudziądzu mi zostało, więc pewnie nie raz do Grudziądza wpadnę, czy to celowo, czy to przypadkiem.

    Piastowskie pierwsze fortyfikacje

    Pierwsze fortyfikacje w Grudziądzu przypuszczalnie istniały już w roku 1065, za sprawą piastów i ich pogranicznego grodu obronnego. Pierwszą wzmiankę o grodzie zawarł Bolesław Śmiały w dokumencie „castrum Grudomzch”. Gród ten został zniszczony na skutek pruskich najazdów w 1222 roku, na miejscu zniszczonego grodu odbudowano już zamek.  Gród ten został również wymieniony w  tzw. dokumencie z Lonyz z roku 1223 gdzie Grudziądz jest wymieniony wśród dawnych grodów.  Prawdopodobnie uległ zniszczeniu na skutek pruskich najazdów. W dokumencie księcia mazowieckiego Konrada z roku 1222 jest określany jako “quondam castrum”, czyli „niegdyś zamek”.
    W tymże roku książę przekazuje go wraz z szeregiem innych dóbr pruskiemu biskupowi misyjnemu Christianowo, pozostaje w jego władzy do jego śmierci w 1245 roku, aczkolwiek już w 1231 mógł być w krzyżackich rękach za sprawą darowizny.
    Nie wiadomo, w jakim wtedy stanie jest ten gród, jednak brak wzmianki na jego temat podczas pobliskiej bitwy nad jeziorem Rządz może świadczyć o jego zrujnowaniu.

    Spore walory obronne miejsca

    Budowę zamku rozpoczęto w połowie XIII wieku, a dokładniej w latach 70. Warto zauważyć, że miejsce to miało spore walory obronne raz, iż z jednej strony znajdowała się Wisła, a dwa to pomiędzy zamkiem a miastem jest 60 m różnicy wysokości.  W roku 1288 na budowę odwiedził mistrz krajowy Meinhard von Querfurt, w związku z planowaną budową nadwiślańskich wałów. Pierwszą fazę budowy zakończono w roku 1299, kiedy to konsekrowano zamkową kaplicę. Rokiem 1300 wzniesiono stołp (niem. Bergfired), czyli wieżę ostatniej obrony, obecnie wieżę Klimek. W tym też roku wielki mistrz zakonu Werner von Orseln wybiera Grudziądz na swoją kwaterę główną. Zapewne niedługo wniesiono skrzydło zachodnie.
    Budowę zakończono w XIV wieku.

    Katastrofa budowlana, i polski najazd po Grunwaldzie

    Rokiem 1388 po długotrwałych deszczach i powodziach osuwa się skarpa, na skutek czego w wodzie znajduje się gemach komtura, interpretowany jako skrzydło zachodnie zamku w Grudziądzu. Możliwe też, że katastrofa ta została przez kronikarzy trochę wyolbrzymiona i ucierpiał jedynie budynek domu komtura, usytuowany na zachodnim skraju zamku, poza zamkiem wysokim. Czym prędzej więc przystąpiono do odbudowy. Podczas tej odbudowy ukształtowano wszystkie przedzamcza, i ich gospodarcza zabudowa przy wschodniej i zachodniej kurtynie, między innymi kuchnia, piekarnia oraz szpital.
    Podczas najsłynniejszej bitwy Polaków z Krzyżakami, mianowicie tej pod Grunwaldem ginie większość zakonnych dostojników, ginie także komtur zamku w Grudziądzu. Chwilę później, mianowicie dwa tygodnie później do Grudziądza wchodzi wojsko polskie pod komendą kasztelana poznańskiego Mościca ze Stęszewa herbu Łodzia. Jak można by się spodziewać, nie zostali oni ciepło powitani i na skutek naporu oddziałów zaciężnych z Inflant musieli zakończyć zwiedzanie Grudziądza i czym prędzej go opuścić, przebywali w nim aż dwa miesiące. Zakonny garnizon miał wojować z polską załogą Radzynia chełmińskiego. Nie wpłynęło to na przebieg wojny, zakończonej rok później I pokojem toruńskim, na jego mocy Grudziądz pozostał pod mocą zakonu.
    Rok później, dokładniej w Maju w zamkowych lochach osadzony zostaje chorąży chełmińskiej ziemi Mikołaj z Ryńska. Został on schwytany przez krzyżackiego rycerza Heinricha Holza z Lipieńka. Na Mikołaju ciążą zarzuty zbyt wczesnego zwinięcia chorągwi podczas słynnej bitwy, co stanowiło znak zaprzestania walki. Wyrokiem są tortury i śmierć, kat spotyka go 17 maja 1411 roku.

    Krzyżaków finansowe, i nie tylko problemy

    Ciągłe wojowanie z Polakami dają się odczuć Krzyżakom finansowo, problemy te nie omijają Grudziądza. W listach do wielkiego mistrza zakonu grudziądzki komtur pisze o braku praktycznie wszystkiego czego tylko może brakować. Pisał także o wielce tragicznym stanie technicznym zamku. W ciągu następnych dwóch dekad stan ten nie ulega znacznej poprawie. Zamek wysoki nadal wymaga dużego remontu na poziomie dachu, jednym słowem konturowi deszcz pada na głowę.
    Na chwilę przed wojną trzynastoletnią, grudziądzcy mieszczanie są wielce niezadowoleni, więc zakon prewencyjnie wzmacnia zamek. W międzyczasie miasto jest miejscem zjazdów antykrzyżackiego Związku pruskiego, jego członkowie sporządzili listę krzywd ludności cywilnej od zakonu. Czwartego lutego 1454 roku związek ten wypowiada posłuszeństwo krzyżakom i wysyła delegację do Polaków. Delegacja ma do przekazania wolę mieszczan, iż od teraz chcą być pod polskim panowaniem, zamek chcą zabrać, a stacjonujący pułk zakonny na zawsze wynieść z Grudziądza. Tydzień wcześniej związek pruski rozpoczyna oblężenie zamku. Prewencyjne wzmocnienia zamku nic nie dały i powstańcy zdobywają zamek. Krzyżacy podejmują kilka nieskutecznych prób odbicia, warownia nadal pozostaje w rękach związku, a następnie polskich starostów.

    Nowi właściciele szkody usuwają.

    Po zakończeniu wojny i inkorporacji Prus królewskich do Polski zamek staje się siedzibą grudziądzkich starostów. Nowi właściciele szybko usuwają spowodowane przez oblężenie szkody, a następnie w drugiej połowie wieku XVI przybudowali zamek zgodnie z nowożytnimi potrzebami. Na przełomie XVI i XVII zamek w Grudziądzu często jest wykorzystywany jako postój dla podróżującej pomiędzy Polską a Szwecją rodziny królewskiej, bądź też posłów. Na zamku wielokrotnie goszczą polscy królowie m.in. Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt August, Stefan Batory, Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan III Sobieski. Z wizytą wpadli również król szwedzki Karol X Gustaw, i car Piotr Wielki.

    Szwedzki historii rozdział

    Podczas potopu szwedzkiego, a dokładniej w roku 1655 Grudziądz zajęli Szwedzi. Tworzą oni na zamku swój sztab wojenny oraz kwaterę główną armii. W okresie od maja do września następnego roku zamek służy jako rezydencja dla Hedwigi Eleonore von Holstein-Gottorp, wówczas 20-letniej królowej Szwecji. Szwedzi przebywają w Grudziądzu ponad 3 lata i przez te lata rozbudowują warownię. Cztery lata później Polacy przystępują do skutecznego odbicia zamku. W odbijaniu tym pomagają bomby zapalające i bunt szeregowych obrońców, a co za tym idzie decyzja o kapitulacji.
    Niestety podczas tego odbijania zniszczeniu uległy mury i dachy zabudowań. Pomimo wielu napraw przeprowadzanych około 1765 roku, przez starostę Augustyna Stanisława von der Goltza proces niszczenia zamku nadal postępował, rokiem 1795 zawalił się dach nad kaplicą. W latach 1801-1804 zamek rozebrano praktycznie całkowicie z woli króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II. Pozyskany w ten sposób budulec wykorzystano w budowie nowożytnej twierdzy i więzienia. Rokiem 1806 uciekającej przed Napoleonem królowej Luizie fakt spodobało się to, co się jeszcze po zamku ostało, czyli wieża Klimek, więc poczyniła kroki, by ją uchronić od rozbiórki. Kroki skutek odniosły, lecz i tak nie uratowało to Klimka, ale o tym później. Historia jakże piękna, ale przypuszczalnie prawdziwą przyczyną były trudności z rozbijaniem grubych, solidnych murów.
    Rokiem 1807 francuskie wojska pod wodzą Napoleona wykorzystały wieżę, by ostrzeliwać z niej pobliską twierdzę. Załoga twierdzy nie pozostała dłużna i odpowiedziała ogniem, w wyniku tej odpowiedzi zniszczona została górna partia wieże.

    Miejsce atrakcyjne dla mieszkańców i turystów.

    Rokiem 1839 Górę Zamkową wydzierżawiło miasto, uporządkowało teren i założyło nań park, z więżą jako atrakcją z której można było podziwiać panoramę miasta, a przy okazji została symbolem miasta. Dwadzieścia trzy lata później, czyli w 1862 roku teren przechodzi w ręce Towarzystwa Upiększania Miasta, które to w roku 1872 doprowadza do wykupienia góry przez magistrat. Owocuje to dalszymi pracami nad parkiem, porządkami i restauracją. Wraz z końcem wieku XIX odkopano studnię zamkową. Pojawiło się też trochę dekoracji, czyli zabytkowe kamienne płyty nagrobne. W latach 1901-1902 wykonano tarasy i murki od ulicy Podgórnej. Do ocalałego fragmentu muru parteru skrzydła południowego domurowano neogotycki portal, miało to uatrakcyjnić wizerunek Góry zamkowej. Portal ten w następnych latach czę­sto jest fał­szy­wie in­ter­pre­to­wa­ny jest ja­ko śred­nio­wiecz­ny re­likt. Pojawiły się też różnego rodzaju pomniki, fontanny, i place zabaw. Wszystko miało na celu zrobienie z terenu góry miejsca atrakcyjnego dla mieszkańców jak i turystów. Od roku 1939 do początku wojny z wieży grano hejnał grudziądzki skomponowany przez kpt. Stanisława Szpuleckiego.

    Niemcy archeologicznie badają, i wieżę wysadzają.

    Rokiem 1942, podczas niemieckiej okupacji na zamku badania prowadzi miejski radca budowlany Hans Jacobi. Prowadząc badania pisze też swoją pracę magisterską, która teraz jest skarbnicą wiedzy na temat Grudziądzkiego zamku, jednak wraz z postępem czasu się dezaktualizuje. Trzeba jednak powiedzieć, że wiele z jego założeń zawartych w tej pracy jest oparte na domysłach i spekulacjach, z tego też powodu niedokładnie określił położenie murów zamku głównego.
    Piątego marca roku 1945 wieża Klimek ulega zniszczeniu za sprawą niemieckich żołnierzy, a dokładniej została wysadzona podczas ich wycofywania się z Grudziądza. W 1956 roku na gruzach został usypany kopiec widokowy, a dziesięć lat później na jego szczycie ustawiono obelisk w formie Światowida, na posągu znajdowały się różne daty z ponad 900-letniej historii miasta. Posąg wykonał Ferdynand Kubica i obecnie znajduje się w parku miejskim. W latach 70. minionego wieku snuto już plany rewaloryzacji Grudziądzkiego starego miasta, plany te obejmowały również odbudowę wieży Klimek. W latach 2006-2007 z inicjatywy świeżo-powstałego społecznego komitetu usunięto z ruin usuwające się zwały ziemi, odsłaniając przy tym podstawę wieży.

    Wieża Klimek

    Cechy budowy wieży Klimek jasno określają jej funkcję jako wieży ostatniej obrony, tzw. bergfied. Służyła ona nielicznej, acz uprzywilejowanej grupie osób jako miejsce schronienia w przypadku niepowodzenia obrony zamku. Na co dzień wykorzystywano ją jako punkt obserwacyjny i sygnalizacyjny, oraz jako więzienie, a może również jako magazyn. Jednakowoż brak analogii do Klimka w przypadku innych krzyżackich budowli na terenie dawnych Prus sugeruje, iż niekoniecznie Klimek był dziełem zakonnych budowniczych, a powstał dużo wcześniej. Mógł pełnić rolę dzwonnicy kościoła katedralnego zakonu cystersów, którzy to byli pierwszymi właścicielami Grudziądza.

    Obecnie

    Niestety zamek w Grudziądzu, nie licząc niewielkich reliktów do dnia dzisiejszego nie dotrwał. Całkiem niedawno (2014) wybudowano nową wieżę Klimek. Jednak warto pamięta, iż nie jest to wierna replika, a jedynie ceglano-żelbetonowa platforma widokowa. Oryginalne są za to pozostałości piwnic południowego skrzydła wraz z fragmentami klatki schodowej, i fragmenty wschodniej części murów szyi bramnej.
    Po zachodniej stronie przejazdu bramnego odkryto natomiast sklepioną krzyżowo piwnicę, niestety obecnie zasypane.

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/zamek-w-grudziadzu/

    #Grudziądz #kujawskopomorskie #wieczneruiny #wieża

  20. Grudziądz chyba coś w sobie ma. Odwiedzałem go już dobre pięć razy i ciągle mam potrzebę pojechać doń raz jeszcze. Chociaż co się też dziwić, wszak miasto piękne, ciekawe, z historią. Ostatnia wyprawa do tegoż miasta miała na celu zamek, a że dzień piękny a zamek zwiedzony, to odwiedziłem jeszcze muzeum, i Farę, w której już raz byłem, ale niestety tylko na zewnątrz. Teraz udało się zobaczyć wnętrze. Jeszcze i tak trochę do zobaczenia w Grudziądzu mi zostało, więc pewnie nie raz do Grudziądza wpadnę, czy to celowo, czy to przypadkiem.

    Piastowskie pierwsze fortyfikacje

    Pierwsze fortyfikacje w Grudziądzu przypuszczalnie istniały już w roku 1065, za sprawą piastów i ich pogranicznego grodu obronnego. Pierwszą wzmiankę o grodzie zawarł Bolesław Śmiały w dokumencie „castrum Grudomzch”. Gród ten został zniszczony na skutek pruskich najazdów w 1222 roku, na miejscu zniszczonego grodu odbudowano już zamek.  Gród ten został również wymieniony w  tzw. dokumencie z Lonyz z roku 1223 gdzie Grudziądz jest wymieniony wśród dawnych grodów.  Prawdopodobnie uległ zniszczeniu na skutek pruskich najazdów. W dokumencie księcia mazowieckiego Konrada z roku 1222 jest określany jako “quondam castrum”, czyli „niegdyś zamek”.
    W tymże roku książę przekazuje go wraz z szeregiem innych dóbr pruskiemu biskupowi misyjnemu Christianowo, pozostaje w jego władzy do jego śmierci w 1245 roku, aczkolwiek już w 1231 mógł być w krzyżackich rękach za sprawą darowizny.
    Nie wiadomo, w jakim wtedy stanie jest ten gród, jednak brak wzmianki na jego temat podczas pobliskiej bitwy nad jeziorem Rządz może świadczyć o jego zrujnowaniu.

    Spore walory obronne miejsca

    Budowę zamku rozpoczęto w połowie XIII wieku, a dokładniej w latach 70. Warto zauważyć, że miejsce to miało spore walory obronne raz, iż z jednej strony znajdowała się Wisła, a dwa to pomiędzy zamkiem a miastem jest 60 m różnicy wysokości.  W roku 1288 na budowę odwiedził mistrz krajowy Meinhard von Querfurt, w związku z planowaną budową nadwiślańskich wałów. Pierwszą fazę budowy zakończono w roku 1299, kiedy to konsekrowano zamkową kaplicę. Rokiem 1300 wzniesiono stołp (niem. Bergfired), czyli wieżę ostatniej obrony, obecnie wieżę Klimek. W tym też roku wielki mistrz zakonu Werner von Orseln wybiera Grudziądz na swoją kwaterę główną. Zapewne niedługo wniesiono skrzydło zachodnie.
    Budowę zakończono w XIV wieku.

    Katastrofa budowlana, i polski najazd po Grunwaldzie

    Rokiem 1388 po długotrwałych deszczach i powodziach osuwa się skarpa, na skutek czego w wodzie znajduje się gemach komtura, interpretowany jako skrzydło zachodnie zamku w Grudziądzu. Możliwe też, że katastrofa ta została przez kronikarzy trochę wyolbrzymiona i ucierpiał jedynie budynek domu komtura, usytuowany na zachodnim skraju zamku, poza zamkiem wysokim. Czym prędzej więc przystąpiono do odbudowy. Podczas tej odbudowy ukształtowano wszystkie przedzamcza, i ich gospodarcza zabudowa przy wschodniej i zachodniej kurtynie, między innymi kuchnia, piekarnia oraz szpital.
    Podczas najsłynniejszej bitwy Polaków z Krzyżakami, mianowicie tej pod Grunwaldem ginie większość zakonnych dostojników, ginie także komtur zamku w Grudziądzu. Chwilę później, mianowicie dwa tygodnie później do Grudziądza wchodzi wojsko polskie pod komendą kasztelana poznańskiego Mościca ze Stęszewa herbu Łodzia. Jak można by się spodziewać, nie zostali oni ciepło powitani i na skutek naporu oddziałów zaciężnych z Inflant musieli zakończyć zwiedzanie Grudziądza i czym prędzej go opuścić, przebywali w nim aż dwa miesiące. Zakonny garnizon miał wojować z polską załogą Radzynia chełmińskiego. Nie wpłynęło to na przebieg wojny, zakończonej rok później I pokojem toruńskim, na jego mocy Grudziądz pozostał pod mocą zakonu.
    Rok później, dokładniej w Maju w zamkowych lochach osadzony zostaje chorąży chełmińskiej ziemi Mikołaj z Ryńska. Został on schwytany przez krzyżackiego rycerza Heinricha Holza z Lipieńka. Na Mikołaju ciążą zarzuty zbyt wczesnego zwinięcia chorągwi podczas słynnej bitwy, co stanowiło znak zaprzestania walki. Wyrokiem są tortury i śmierć, kat spotyka go 17 maja 1411 roku.

    Krzyżaków finansowe, i nie tylko problemy

    Ciągłe wojowanie z Polakami dają się odczuć Krzyżakom finansowo, problemy te nie omijają Grudziądza. W listach do wielkiego mistrza zakonu grudziądzki komtur pisze o braku praktycznie wszystkiego czego tylko może brakować. Pisał także o wielce tragicznym stanie technicznym zamku. W ciągu następnych dwóch dekad stan ten nie ulega znacznej poprawie. Zamek wysoki nadal wymaga dużego remontu na poziomie dachu, jednym słowem konturowi deszcz pada na głowę.
    Na chwilę przed wojną trzynastoletnią, grudziądzcy mieszczanie są wielce niezadowoleni, więc zakon prewencyjnie wzmacnia zamek. W międzyczasie miasto jest miejscem zjazdów antykrzyżackiego Związku pruskiego, jego członkowie sporządzili listę krzywd ludności cywilnej od zakonu. Czwartego lutego 1454 roku związek ten wypowiada posłuszeństwo krzyżakom i wysyła delegację do Polaków. Delegacja ma do przekazania wolę mieszczan, iż od teraz chcą być pod polskim panowaniem, zamek chcą zabrać, a stacjonujący pułk zakonny na zawsze wynieść z Grudziądza. Tydzień wcześniej związek pruski rozpoczyna oblężenie zamku. Prewencyjne wzmocnienia zamku nic nie dały i powstańcy zdobywają zamek. Krzyżacy podejmują kilka nieskutecznych prób odbicia, warownia nadal pozostaje w rękach związku, a następnie polskich starostów.

    Nowi właściciele szkody usuwają.

    Po zakończeniu wojny i inkorporacji Prus królewskich do Polski zamek staje się siedzibą grudziądzkich starostów. Nowi właściciele szybko usuwają spowodowane przez oblężenie szkody, a następnie w drugiej połowie wieku XVI przybudowali zamek zgodnie z nowożytnimi potrzebami. Na przełomie XVI i XVII zamek w Grudziądzu często jest wykorzystywany jako postój dla podróżującej pomiędzy Polską a Szwecją rodziny królewskiej, bądź też posłów. Na zamku wielokrotnie goszczą polscy królowie m.in. Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt August, Stefan Batory, Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan III Sobieski. Z wizytą wpadli również król szwedzki Karol X Gustaw, i car Piotr Wielki.

    Szwedzki historii rozdział

    Podczas potopu szwedzkiego, a dokładniej w roku 1655 Grudziądz zajęli Szwedzi. Tworzą oni na zamku swój sztab wojenny oraz kwaterę główną armii. W okresie od maja do września następnego roku zamek służy jako rezydencja dla Hedwigi Eleonore von Holstein-Gottorp, wówczas 20-letniej królowej Szwecji. Szwedzi przebywają w Grudziądzu ponad 3 lata i przez te lata rozbudowują warownię. Cztery lata później Polacy przystępują do skutecznego odbicia zamku. W odbijaniu tym pomagają bomby zapalające i bunt szeregowych obrońców, a co za tym idzie decyzja o kapitulacji.
    Niestety podczas tego odbijania zniszczeniu uległy mury i dachy zabudowań. Pomimo wielu napraw przeprowadzanych około 1765 roku, przez starostę Augustyna Stanisława von der Goltza proces niszczenia zamku nadal postępował, rokiem 1795 zawalił się dach nad kaplicą. W latach 1801-1804 zamek rozebrano praktycznie całkowicie z woli króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II. Pozyskany w ten sposób budulec wykorzystano w budowie nowożytnej twierdzy i więzienia. Rokiem 1806 uciekającej przed Napoleonem królowej Luizie fakt spodobało się to, co się jeszcze po zamku ostało, czyli wieża Klimek, więc poczyniła kroki, by ją uchronić od rozbiórki. Kroki skutek odniosły, lecz i tak nie uratowało to Klimka, ale o tym później. Historia jakże piękna, ale przypuszczalnie prawdziwą przyczyną były trudności z rozbijaniem grubych, solidnych murów.
    Rokiem 1807 francuskie wojska pod wodzą Napoleona wykorzystały wieżę, by ostrzeliwać z niej pobliską twierdzę. Załoga twierdzy nie pozostała dłużna i odpowiedziała ogniem, w wyniku tej odpowiedzi zniszczona została górna partia wieże.

    Miejsce atrakcyjne dla mieszkańców i turystów.

    Rokiem 1839 Górę Zamkową wydzierżawiło miasto, uporządkowało teren i założyło nań park, z więżą jako atrakcją z której można było podziwiać panoramę miasta, a przy okazji została symbolem miasta. Dwadzieścia trzy lata później, czyli w 1862 roku teren przechodzi w ręce Towarzystwa Upiększania Miasta, które to w roku 1872 doprowadza do wykupienia góry przez magistrat. Owocuje to dalszymi pracami nad parkiem, porządkami i restauracją. Wraz z końcem wieku XIX odkopano studnię zamkową. Pojawiło się też trochę dekoracji, czyli zabytkowe kamienne płyty nagrobne. W latach 1901-1902 wykonano tarasy i murki od ulicy Podgórnej. Do ocalałego fragmentu muru parteru skrzydła południowego domurowano neogotycki portal, miało to uatrakcyjnić wizerunek Góry zamkowej. Portal ten w następnych latach czę­sto jest fał­szy­wie in­ter­pre­to­wa­ny jest ja­ko śred­nio­wiecz­ny re­likt. Pojawiły się też różnego rodzaju pomniki, fontanny, i place zabaw. Wszystko miało na celu zrobienie z terenu góry miejsca atrakcyjnego dla mieszkańców jak i turystów. Od roku 1939 do początku wojny z wieży grano hejnał grudziądzki skomponowany przez kpt. Stanisława Szpuleckiego.

    Niemcy archeologicznie badają, i wieżę wysadzają.

    Rokiem 1942, podczas niemieckiej okupacji na zamku badania prowadzi miejski radca budowlany Hans Jacobi. Prowadząc badania pisze też swoją pracę magisterską, która teraz jest skarbnicą wiedzy na temat Grudziądzkiego zamku, jednak wraz z postępem czasu się dezaktualizuje. Trzeba jednak powiedzieć, że wiele z jego założeń zawartych w tej pracy jest oparte na domysłach i spekulacjach, z tego też powodu niedokładnie określił położenie murów zamku głównego.
    Piątego marca roku 1945 wieża Klimek ulega zniszczeniu za sprawą niemieckich żołnierzy, a dokładniej została wysadzona podczas ich wycofywania się z Grudziądza. W 1956 roku na gruzach został usypany kopiec widokowy, a dziesięć lat później na jego szczycie ustawiono obelisk w formie Światowida, na posągu znajdowały się różne daty z ponad 900-letniej historii miasta. Posąg wykonał Ferdynand Kubica i obecnie znajduje się w parku miejskim. W latach 70. minionego wieku snuto już plany rewaloryzacji Grudziądzkiego starego miasta, plany te obejmowały również odbudowę wieży Klimek. W latach 2006-2007 z inicjatywy świeżo-powstałego społecznego komitetu usunięto z ruin usuwające się zwały ziemi, odsłaniając przy tym podstawę wieży.

    Wieża Klimek

    Cechy budowy wieży Klimek jasno określają jej funkcję jako wieży ostatniej obrony, tzw. bergfied. Służyła ona nielicznej, acz uprzywilejowanej grupie osób jako miejsce schronienia w przypadku niepowodzenia obrony zamku. Na co dzień wykorzystywano ją jako punkt obserwacyjny i sygnalizacyjny, oraz jako więzienie, a może również jako magazyn. Jednakowoż brak analogii do Klimka w przypadku innych krzyżackich budowli na terenie dawnych Prus sugeruje, iż niekoniecznie Klimek był dziełem zakonnych budowniczych, a powstał dużo wcześniej. Mógł pełnić rolę dzwonnicy kościoła katedralnego zakonu cystersów, którzy to byli pierwszymi właścicielami Grudziądza.

    Obecnie

    Niestety zamek w Grudziądzu, nie licząc niewielkich reliktów do dnia dzisiejszego nie dotrwał. Całkiem niedawno (2014) wybudowano nową wieżę Klimek. Jednak warto pamięta, iż nie jest to wierna replika, a jedynie ceglano-żelbetonowa platforma widokowa. Oryginalne są za to pozostałości piwnic południowego skrzydła wraz z fragmentami klatki schodowej, i fragmenty wschodniej części murów szyi bramnej.
    Po zachodniej stronie przejazdu bramnego odkryto natomiast sklepioną krzyżowo piwnicę, niestety obecnie zasypane.

    Galeria

    https://turystyka-niecodzienna.pl/zamek-w-grudziadzu/

    #Grudziądz #kujawskopomorskie #wieczneruiny #wieża

  21. To my fellow blind producers out there, recently I thought about buying Soniccouture drum library, particularly Moon Kits. Unfortunately, as I found out, it hasn't as good NKS mapping as Sun Drums or Tonal Drums. I'd love to write an E-mail to them asking if and when they plan on updating that. If someone wants to sign below this petition with me, please, send me your name and E-mail yu used to register on Soniccouture website.
    #Accessibility #musicProduction #kompleteKontrol #soniccouture #NKS

  22. Das sind so die Jobs von denen @[email protected] in ihrem Buch #EinFalscherKlick berichtet und warnt. Die Angebote kommen nicht immer so Stümperhaft daher. Für das Buch gilt ein #Lesebefehl

  23. To my fellow blind producers out there, recently I thought about buying Soniccouture drum library, particularly Moon Kits. Unfortunately, as I found out, it hasn't as good NKS mapping as Sun Drums or Tonal Drums. I'd love to write an E-mail to them asking if and when they plan on updating that. If someone wants to sign below this petition with me, please, send me your name and E-mail yu used to register on Soniccouture website.
    #Accessibility #musicProduction #kompleteKontrol #soniccouture #NKS

  24. To my fellow blind producers out there, recently I thought about buying Soniccouture drum library, particularly Moon Kits. Unfortunately, as I found out, it hasn't as good NKS mapping as Sun Drums or Tonal Drums. I'd love to write an E-mail to them asking if and when they plan on updating that. If someone wants to sign below this petition with me, please, send me your name and E-mail yu used to register on Soniccouture website.
    #Accessibility #musicProduction #kompleteKontrol #soniccouture #NKS

  25. To my fellow blind producers out there, recently I thought about buying Soniccouture drum library, particularly Moon Kits. Unfortunately, as I found out, it hasn't as good NKS mapping as Sun Drums or Tonal Drums. I'd love to write an E-mail to them asking if and when they plan on updating that. If someone wants to sign below this petition with me, please, send me your name and E-mail yu used to register on Soniccouture website.
    #Accessibility #musicProduction #kompleteKontrol #soniccouture #NKS

  26. To my fellow blind producers out there, recently I thought about buying Soniccouture drum library, particularly Moon Kits. Unfortunately, as I found out, it hasn't as good NKS mapping as Sun Drums or Tonal Drums. I'd love to write an E-mail to them asking if and when they plan on updating that. If someone wants to sign below this petition with me, please, send me your name and E-mail yu used to register on Soniccouture website.
    #Accessibility #musicProduction #kompleteKontrol #soniccouture #NKS

  27. #iTerm sure dives into feature creep, although to give it justice, new major features are optional, require enablement and often additional installation steps.

    Recently it was integration with GenAI, in times where many apps integrated with ChatGPT API (by default or exclusively due to brand popularity) it did follow the trend. It sparked outrage by privacy advocates and thus turned entirely optional.

    Now it's using embedded Web browsing so you don't have to leave your console window. It's quite comfortable when you don't have many screens. But perhaps the reason to implement that are comedy gold, citing the author: "A former colleague suggested this idea in 2014 and I haven't been able to stop thinking about it. - I am maybe having a midlife crisis and this is cheaper than a sports car." <-- and yes I can relate :mastozany: