#program-artemis — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #program-artemis, aggregated by home.social.
-
Punkt bez powrotu. Misja Artemis II opuściła orbitę Ziemi i leci w stronę Księżyca
To już oficjalne. Po pomyślnym, trwającym niemal 6 minut odpaleniu głównych silników statku Orion, czworo astronautów misji Artemis II weszło na trajektorię, z której nie ma już odwrotu. Po raz pierwszy od ponad pół wieku ludzkość wyruszyła w głęboki kosmos.
Mniej więcej trzy czwarte żyjącej obecnie populacji Ziemi nigdy nie widziało na własne oczy (nawet na ekranach telewizorów) momentu, w którym ludzie opuszczają niską orbitę okołoziemską. Ostatni taki manewr miał miejsce w 1972 roku podczas misji Apollo 17. Teraz historia dzieje się na nowo.
Manewr „translunar injection” (TLI) polegał na precyzyjnym odpaleniu głównego silnika na 5 minut i 50 sekund, co nadało statkowi Orion odpowiednią prędkość, by wyrwać się z objęć ziemskiej grawitacji. Zanim podjęto tę kluczową decyzję, załoga (Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch i Jeremy Hansen) spędziła niezwykle intensywny dzień na orbicie, rygorystycznie testując systemy podtrzymywania życia i ręcznego sterowania (nie wszystko poszło jak trzeba, Outlook się wysypał, o czym pisałam wcześniej).
Jak poinformował Howard Hu, kierownik programu Orion ze strony NASA, wszystkie 24 silniki manewrowe spisały się bez zarzutu, a statek reagował na polecenia pilota lepiej, niż zakładały to symulacje. Sukces ten to gigantyczny krok dla całej inicjatywy Artemis. Orion zbliży się do powierzchni Księżyca już w najbliższy poniedziałek, a powrót i wodowanie na Oceanie Spokojnym zaplanowano na 10 kwietnia.
#ArtemisII #astronomia #eksploracjaKosmosu #Księżyc #lotyZałogowe #NASA #programArtemis #statekOrion -
NASA wstrzymuje projekt Gateway na rzecz bazy na Księżycu i atomu
Zamiast budowy stacji orbitalnej, priorytetem stają się szybkie lądowania i ciężki sprzęt na powierzchni.
Z najnowszego oficjalnego komunikatu amerykańskiej agencji kosmicznej wyłania się obraz mocnego zderzenia z geopolityczną rzeczywistością. Pod ogromną presją czasu i w ramach wyścigu mocarstw, NASA ogłasza drastyczną rewizję programu Artemis. Na stół wjeżdża komercjalizacja, pośpiech i – co najbardziej zaskakujące – napęd nuklearny.
NASA może wyłączyć działającą sondę. Tymczasem Juno odkrywa potężne burze na Jowiszu
Baza zamiast stacji na orbicie
„Sukces lub porażka będą mierzone w miesiącach, a nie latach” – te słowa administratora NASA, Jareda Isaacmana, najlepiej oddają nowy, napięty ton agencji. Największą ofiarą tej zmiany priorytetów jest projekt księżycowej stacji Gateway. Agencja oficjalnie poinformowała o zamiarze „zapauzowania Gateway w jej obecnej formie”. Zamiast pompować miliardy w port przesiadkowy, NASA przerzuca wszystkie siły bezpośrednio na powierzchnię Księżyca.
Budowa stałej amerykańskiej bazy została rozpisana na trzy błyskawiczne etapy. Zacznie się od komercyjnych misji i lądowań (nawet co pół roku). Następnie, przy wsparciu m.in. Japońskiej Agencji Eksploracji Aerokosmicznej (JAXA), na Księżyc trafią pierwsze moduły mieszkalne, co utoruje drogę do stworzenia trwałej placówki dla astronautów.
Atomowy statek i drony nad Marsem
Zmiana paradygmatu dotyka nie tylko Srebrnego Globu, a nowy komunikat wykracza daleko poza dotychczasowe, zachowawcze plany eksploracji. NASA zapowiedziała wystrzelenie w stronę Marsa przed końcem 2028 roku statku Space Reactor-1 Freedom. Ma to być pierwszy w historii międzyplanetarny statek kosmiczny napędzany energią jądrową.
Zgodnie z zapowiedziami, maszyna ma dostarczyć na Czerwoną Planetę ładunek o nazwie Skyfall – flotę helikopterów klasy Ingenuity. To wyraźny sygnał, że nuklearny napęd przestaje być pieśnią przyszłości, a staje się dla agencji kluczowym narzędziem do transportu ciężkich ładunków w głęboki kosmos.
Kto utrzyma niską orbitę?
Nowy plan obnaża też wyzwanie związane ze starzejącą się Międzynarodową Stacją Kosmiczną (ISS). Z komunikatu wynika, że agencja szuka rozwiązań, by uniknąć luki w amerykańskiej obecności na niskiej orbicie okołoziemskiej.
Nową propozycją jest dobudowanie do ISS państwowego modułu, który posłuży jako fundament dla dołączanych stacji komercyjnych. Gdy ISS ostatecznie zakończy swoją misję, moduły prywatnych firm mają się odłączyć i operować samodzielnie. To sprytny manewr, w którym NASA chce stać się jedynie „jednym z wielu klientów” prywatnych laboratoriów, kupując sobie wolne ręce i budżet do walki o Księżyc i Marsa.
#bazaNaKsiężycu #eksploracjaMarsa #NASA #programArtemis #SpaceReactor1Freedom #stacjaGateway #stacjeKomercyjne #wyścigKosmiczny
-
Kolejny cios dla Boeinga. NASA traci cierpliwość i anuluje ważny element księżycowej rakiety
Koszmar wizerunkowy i finansowy Boeinga trwa w najlepsze. Po głośnej aferze ze statkiem Starliner, który uwięził astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na dziewięć miesięcy, NASA zadaje firmie kolejny bolesny cios.
Z powodu gigantycznych opóźnień i przekroczenia budżetu agencja rezygnuje z kluczowego elementu rakiety księżycowej, za który miał odpowiadać amerykański gigant.
Relacje na linii Boeing – NASA są obecnie napięte do granic możliwości. Najnowsze doniesienia wskazują, że amerykańska agencja kosmiczna postanowiła znacząco przebudować swój flagowy program księżycowy Artemis, a główną ofiarą tych zmian jest wart 3,2 miliarda dolarów kontrakt podpisany z Boeingiem w 2022 roku.
Kasa płynie, postępów brak
Sprawa dotyczy potężnego, górnego stopnia rakiety (Exploration Upper Stage – EUS), który miał być sercem zmodernizowanej wersji ogromnej rakiety SLS (Block 1B). Ten zaawansowany element miał być wyposażony w większe zbiorniki paliwa i cztery potężne silniki RL10, co miało umożliwić transport cięższych ładunków i załogi na Księżyc w późniejszych fazach programu.
Problem w tym, że projekt zamienił się w finansową studnię bez dna. Raport biura audytorskiego NASA wykazał, że koszty stworzenia samego stopnia EUS drastycznie wymknęły się spod kontroli – z początkowo szacowanych 982 milionów dolarów w 2017 roku, kwota ta urosła do prognozowanych 2,8 miliarda dolarów. Co gorsza, termin oddania sprzętu przesunął się z 2021 na 2027 rok, co bezpośrednio zagrażało harmonogramowi misji Artemis 4.
NASA wybiera alternatywę
Agencja powiedziała wreszcie „dość”. Zdecydowano się anulować kosztowną aktualizację rakiety do wersji Block 1B i pozostać przy jej obecnej, sprawdzonej konfiguracji. Ten ruch ma pozwolić na utrzymanie szybszego tempa lotów, ale oznacza również wyrzucenie do kosza całego projektu EUS od Boeinga.
Według nieoficjalnych informacji agencji Bloomberg, NASA zamierza zastąpić rozwiązanie Boeinga górnym stopniem Centaur V (pochodzącym z rakiety Vulcan), produkowanym przez United Launch Alliance (ULA). Sytuacja jest o tyle ironiczna, że ULA to spółka joint venture należąca po połowie do… Boeinga i Lockheed Martin. Mimo to, odcięcie od wyłącznego kontraktu to dla Boeinga potężny cios finansowy (wymuszający dzielenie się zyskami) i kolejna rysa na reputacji.
Utracone zaufanie
Odstawienie Boeinga na boczny tor w programie Artemis dobitnie pokazuje, że problemy firmy sięgają znacznie głębiej niż tylko nieudane loty komercyjne na ISS. Amerykański gigant lotniczy będzie musiał wykonać tytaniczną pracę, aby odbudować zaufanie NASA i udowodnić, że wciąż potrafi być wiarygodnym, strategicznym partnerem w podboju kosmosu. Szczególnie że w tle cały czas pręży muskuły SpaceX, które jest gotowe przejąć każdy ułamek kosmicznego tortu. Zatem Boeing na Księżyc nie poleci – ale Apple, owszem…
#BoeingNASA #eksploracjaKosmosu #EUS #ExplorationUpperStage #misjaNaKsiężyc #opóźnieniaBoeing #programArtemis #rakietaSLS #statekStarliner #UnitedLaunchAlliance