#wybory — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #wybory, aggregated by home.social.
-
https://www.europesays.com/pl/607508/ Midterms w USA. Wyjaśniamy, co Donald Trump może stracić #article_premium #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #donald_trump #Headlines #izba_reprezentantow #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #NEWBB_TST1 #News #omp #Polish #Polski #screening_general #swiat #TopStories #TopStories #usa #Wiadomości #World #WorldNews #WorldNews #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/607080/ Wspólna lista PSL i partii Tuska? Posłanka zdecydowanie wyklucza #DonaldTusk #dorzeczy #ko #KosiniakKamysz #kraj #ObserwatorMediów #pasławska #psl #tusk #WspólnaLista #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/605854/ Przedterminowe wybory w Krakowie. Piątkowska jednak nie pod szyldem KO-PSL – Wprost #KoalicjaObywatelska #kraj #krakow #ŁukaszGibała #MonikaPiątkowska #PL #Poland #Polish #Polityka #Polska #Polski #psl #wprost #wybory
-
„Byłem i będę tylko waszym głosem”. Nawrocki na rocznicę inauguracji mówi wyłącznie do swoich wyborców
-
„Byłem i będę tylko waszym głosem”. Nawrocki na rocznicę inauguracji mówi wyłącznie do swoich wyborców
-
„Byłem i będę tylko waszym głosem”. Nawrocki na rocznicę inauguracji mówi wyłącznie do swoich wyborców
-
„Byłem i będę tylko waszym głosem”. Nawrocki na rocznicę inauguracji mówi wyłącznie do swoich wyborców
-
Prosty chłopak bez planu
Rok prezydentury Karola Nawrockiego przyniósł potwierdzenie wszystkich najgorszych obaw. A jeszcze do niedawna wydawało się, że to Andrzej Duda wyznacza poziom podłogi dla prezydenckiego urzędu. Pamiętajmy jednak, że Duda musiał opierać swoją kadencję na modelu serwilistycznym, ponieważ realna kohabitacja przypadła zaledwie na samą jej końcówkę. Nawrocki z kohabitacją zmaga się od samego początku i od pierwszych dni stawia na ostre zwarcie oraz testowanie granic ustrojowych do ostateczności. Z funkcji ceremonialnych próbuje – ze zmiennym skutkiem – czynić formalne wymogi zgody, a weto uczynił zasadą, a nie wyjątkiem.
Środowisko „ludzi z miasta” i odrzucenie etosu intelektualisty
W warstwie symbolicznej widać wyraźny i ostry skręt w stronę już nawet nie Konfederacji, lecz gaśniczakowych braunistów. Pewnym łańcuchem trzyma go przy PiS nie tyle sumienie, ile kalkulacja reelekcyjna, wymagająca jednak bardziej centrowego podejścia. Widać jednak wyraźnie, że otoczenie, w którym prezydent czuje się najbardziej swobodnie, to raczej obszar „ludzi z miasta” i stadionowej gangsterki. W tym kontekście najbardziej brzemiennym w skutki błędem pierwszego roku okazało się weto wobec ustawy o tzw. aresztach wydobywczych, które w ukochanym środowisku wzbudziło bardzo negatywne emocje.
Obroniony doktorat wydaje się w tym przypadku „błędem Matrixa” – całkowicie niepasującym ani do osobowości, ani do prezentowanych zachowań. Nawrocki nie jest intelektualistą, a wręcz otwarcie nimi gardzi. Tragikomiczne w tej sytuacji staje się publiczne narzekanie Antoniego Dudka, który był przecież akuszerem tej postaci – niewiele różniąc się od szarej masy IPN-owskich historyków za publiczne pieniądze badających wycinkowe tematy PRL-u tylko po to, by zapełniać biblioteki dziełami w stylu „Działalność opozycji katolickiej w Pierdziszewie Górnym w latach 1967–1969”. To kolejny asumpt do dyskusji nad sensownością dalszego funkcjonowania IPN-u w obecnym kształcie.
Prymityw inter pares, czyli czego pragnie lud
Najbardziej tragicznym wymiarem tej prezydentury po pierwszym roku jest fakt, że ogromna część społeczeństwa kupuje ten model. Już nie celujemy w prezydenturę ludzi najlepszych – wręcz przeciwnie. Pojawiło się zapotrzebowanie na maksymalną prostotę, posrebrzoną z zewnątrz pozorami wykształcenia w postaci dyplomów i tytułów. Na taką postać, której kompetencje kulturowe czy językowe nie stanowiłyby dla wyborcy nadmiernego dysonansu. Prymityw inter pares rządzi współczesną polską polityką.
Brak politycznego rzemiosła i widmo trudnych kompromisów
Tylko dokąd to zmierza? Czy istnieje jakikolwiek plan po wyborach? Oczywiście, w tle przewijają się marzenia o roli „ojca chrzestnego” nowego układu PiS–Konfederacja/Korona. Tu jednak pojawia się zasadnicza wątpliwość. Nawrocki – wśród talentów, które dotąd zaprezentował – nie jawi się jako sprawny gracz polityczny. A posklejanie większości z czterech ugrupowań (na ten moment), które prędzej rzucą się sobie do gardeł, niż zaczną wspólnie walczyć o różne segmenty rynku politycznego, może okazać się zadaniem wykraczającym poza umiejętności aktualnej głowy państwa.
Poza tym sukces ewentualnej odnowionej władzy oznaczałby konieczność żyrowania decyzji, na które prezydent niekoniecznie musi mieć ochotę – jak choćby podwyżki podatków czy kolejne objawy specyficznie rozumianej zaradności finansowej (choć tu akurat sam Nawrocki darmowej kawalerce w papiery nie zagląda). Zobaczymy, na ile będzie w stanie dopiąć pakt senacki na wzór rozwiązania wypracowanego przez obecny obóz rządzący.
Ambicje Piłsudskiego, potencjał z PRL-u
Wybór Nawrockiego nie był końcem świata, ale pogłębił kryzys i tak już słabo funkcjonującego urzędu prezydenta. Ego trip wynikający z bezpośredniego wyboru ludzi coraz mniej doświadczonych i coraz bardziej mizernych charakterologicznie przyniósł łatwe do przewidzenia rezultaty. W tym przypadku chęci i ambicje sięgają poziomu Józefa Piłsudskiego, podczas gdy umiejętności i potencjał tkwią w głębokim PRL-u. Szans na poprawę raczej nie widać. Pytanie tylko, czy druga strona sporu politycznego zdoła za cztery lata znaleźć na Karola lepszą receptę niż kolejny fircyk z Warszawy.
#KarolNawrocki #kibice #kibicePiłkarscy #PIS #Polska #prezydent #wybory -
Prosty chłopak bez planu
Rok prezydentury Karola Nawrockiego przyniósł potwierdzenie wszystkich najgorszych obaw. A jeszcze do niedawna wydawało się, że to Andrzej Duda wyznacza poziom podłogi dla prezydenckiego urzędu. Pamiętajmy jednak, że Duda musiał opierać swoją kadencję na modelu serwilistycznym, ponieważ realna kohabitacja przypadła zaledwie na samą jej końcówkę. Nawrocki z kohabitacją zmaga się od samego początku i od pierwszych dni stawia na ostre zwarcie oraz testowanie granic ustrojowych do ostateczności. Z funkcji ceremonialnych próbuje – ze zmiennym skutkiem – czynić formalne wymogi zgody, a weto uczynił zasadą, a nie wyjątkiem.
Środowisko „ludzi z miasta” i odrzucenie etosu intelektualisty
W warstwie symbolicznej widać wyraźny i ostry skręt w stronę już nawet nie Konfederacji, lecz gaśniczakowych braunistów. Pewnym łańcuchem trzyma go przy PiS nie tyle sumienie, ile kalkulacja reelekcyjna, wymagająca jednak bardziej centrowego podejścia. Widać jednak wyraźnie, że otoczenie, w którym prezydent czuje się najbardziej swobodnie, to raczej obszar „ludzi z miasta” i stadionowej gangsterki. W tym kontekście najbardziej brzemiennym w skutki błędem pierwszego roku okazało się weto wobec ustawy o tzw. aresztach wydobywczych, które w ukochanym środowisku wzbudziło bardzo negatywne emocje.
Obroniony doktorat wydaje się w tym przypadku „błędem Matrixa” – całkowicie niepasującym ani do osobowości, ani do prezentowanych zachowań. Nawrocki nie jest intelektualistą, a wręcz otwarcie nimi gardzi. Tragikomiczne w tej sytuacji staje się publiczne narzekanie Antoniego Dudka, który był przecież akuszerem tej postaci – niewiele różniąc się od szarej masy IPN-owskich historyków za publiczne pieniądze badających wycinkowe tematy PRL-u tylko po to, by zapełniać biblioteki dziełami w stylu „Działalność opozycji katolickiej w Pierdziszewie Górnym w latach 1967–1969”. To kolejny asumpt do dyskusji nad sensownością dalszego funkcjonowania IPN-u w obecnym kształcie.
Prymityw inter pares, czyli czego pragnie lud
Najbardziej tragicznym wymiarem tej prezydentury po pierwszym roku jest fakt, że ogromna część społeczeństwa kupuje ten model. Już nie celujemy w prezydenturę ludzi najlepszych – wręcz przeciwnie. Pojawiło się zapotrzebowanie na maksymalną prostotę, posrebrzoną z zewnątrz pozorami wykształcenia w postaci dyplomów i tytułów. Na taką postać, której kompetencje kulturowe czy językowe nie stanowiłyby dla wyborcy nadmiernego dysonansu. Prymityw inter pares rządzi współczesną polską polityką.
Brak politycznego rzemiosła i widmo trudnych kompromisów
Tylko dokąd to zmierza? Czy istnieje jakikolwiek plan po wyborach? Oczywiście, w tle przewijają się marzenia o roli „ojca chrzestnego” nowego układu PiS–Konfederacja/Korona. Tu jednak pojawia się zasadnicza wątpliwość. Nawrocki – wśród talentów, które dotąd zaprezentował – nie jawi się jako sprawny gracz polityczny. A posklejanie większości z czterech ugrupowań (na ten moment), które prędzej rzucą się sobie do gardeł, niż zaczną wspólnie walczyć o różne segmenty rynku politycznego, może okazać się zadaniem wykraczającym poza umiejętności aktualnej głowy państwa.
Poza tym sukces ewentualnej odnowionej władzy oznaczałby konieczność żyrowania decyzji, na które prezydent niekoniecznie musi mieć ochotę – jak choćby podwyżki podatków czy kolejne objawy specyficznie rozumianej zaradności finansowej (choć tu akurat sam Nawrocki darmowej kawalerce w papiery nie zagląda). Zobaczymy, na ile będzie w stanie dopiąć pakt senacki na wzór rozwiązania wypracowanego przez obecny obóz rządzący.
Ambicje Piłsudskiego, potencjał z PRL-u
Wybór Nawrockiego nie był końcem świata, ale pogłębił kryzys i tak już słabo funkcjonującego urzędu prezydenta. Ego trip wynikający z bezpośredniego wyboru ludzi coraz mniej doświadczonych i coraz bardziej mizernych charakterologicznie przyniósł łatwe do przewidzenia rezultaty. W tym przypadku chęci i ambicje sięgają poziomu Józefa Piłsudskiego, podczas gdy umiejętności i potencjał tkwią w głębokim PRL-u. Szans na poprawę raczej nie widać. Pytanie tylko, czy druga strona sporu politycznego zdoła za cztery lata znaleźć na Karola lepszą receptę niż kolejny fircyk z Warszawy.
#KarolNawrocki #kibice #kibicePiłkarscy #PIS #Polska #prezydent #wybory -
Prosty chłopak bez planu
Rok prezydentury Karola Nawrockiego przyniósł potwierdzenie wszystkich najgorszych obaw. A jeszcze do niedawna wydawało się, że to Andrzej Duda wyznacza poziom podłogi dla prezydenckiego urzędu. Pamiętajmy jednak, że Duda musiał opierać swoją kadencję na modelu serwilistycznym, ponieważ realna kohabitacja przypadła zaledwie na samą jej końcówkę. Nawrocki z kohabitacją zmaga się od samego początku i od pierwszych dni stawia na ostre zwarcie oraz testowanie granic ustrojowych do ostateczności. Z funkcji ceremonialnych próbuje – ze zmiennym skutkiem – czynić formalne wymogi zgody, a weto uczynił zasadą, a nie wyjątkiem.
Środowisko „ludzi z miasta” i odrzucenie etosu intelektualisty
W warstwie symbolicznej widać wyraźny i ostry skręt w stronę już nawet nie Konfederacji, lecz gaśniczakowych braunistów. Pewnym łańcuchem trzyma go przy PiS nie tyle sumienie, ile kalkulacja reelekcyjna, wymagająca jednak bardziej centrowego podejścia. Widać jednak wyraźnie, że otoczenie, w którym prezydent czuje się najbardziej swobodnie, to raczej obszar „ludzi z miasta” i stadionowej gangsterki. W tym kontekście najbardziej brzemiennym w skutki błędem pierwszego roku okazało się weto wobec ustawy o tzw. aresztach wydobywczych, które w ukochanym środowisku wzbudziło bardzo negatywne emocje.
Obroniony doktorat wydaje się w tym przypadku „błędem Matrixa” – całkowicie niepasującym ani do osobowości, ani do prezentowanych zachowań. Nawrocki nie jest intelektualistą, a wręcz otwarcie nimi gardzi. Tragikomiczne w tej sytuacji staje się publiczne narzekanie Antoniego Dudka, który był przecież akuszerem tej postaci – niewiele różniąc się od szarej masy IPN-owskich historyków za publiczne pieniądze badających wycinkowe tematy PRL-u tylko po to, by zapełniać biblioteki dziełami w stylu „Działalność opozycji katolickiej w Pierdziszewie Górnym w latach 1967–1969”. To kolejny asumpt do dyskusji nad sensownością dalszego funkcjonowania IPN-u w obecnym kształcie.
Prymityw inter pares, czyli czego pragnie lud
Najbardziej tragicznym wymiarem tej prezydentury po pierwszym roku jest fakt, że ogromna część społeczeństwa kupuje ten model. Już nie celujemy w prezydenturę ludzi najlepszych – wręcz przeciwnie. Pojawiło się zapotrzebowanie na maksymalną prostotę, posrebrzoną z zewnątrz pozorami wykształcenia w postaci dyplomów i tytułów. Na taką postać, której kompetencje kulturowe czy językowe nie stanowiłyby dla wyborcy nadmiernego dysonansu. Prymityw inter pares rządzi współczesną polską polityką.
Brak politycznego rzemiosła i widmo trudnych kompromisów
Tylko dokąd to zmierza? Czy istnieje jakikolwiek plan po wyborach? Oczywiście, w tle przewijają się marzenia o roli „ojca chrzestnego” nowego układu PiS–Konfederacja/Korona. Tu jednak pojawia się zasadnicza wątpliwość. Nawrocki – wśród talentów, które dotąd zaprezentował – nie jawi się jako sprawny gracz polityczny. A posklejanie większości z czterech ugrupowań (na ten moment), które prędzej rzucą się sobie do gardeł, niż zaczną wspólnie walczyć o różne segmenty rynku politycznego, może okazać się zadaniem wykraczającym poza umiejętności aktualnej głowy państwa.
Poza tym sukces ewentualnej odnowionej władzy oznaczałby konieczność żyrowania decyzji, na które prezydent niekoniecznie musi mieć ochotę – jak choćby podwyżki podatków czy kolejne objawy specyficznie rozumianej zaradności finansowej (choć tu akurat sam Nawrocki darmowej kawalerce w papiery nie zagląda). Zobaczymy, na ile będzie w stanie dopiąć pakt senacki na wzór rozwiązania wypracowanego przez obecny obóz rządzący.
Ambicje Piłsudskiego, potencjał z PRL-u
Wybór Nawrockiego nie był końcem świata, ale pogłębił kryzys i tak już słabo funkcjonującego urzędu prezydenta. Ego trip wynikający z bezpośredniego wyboru ludzi coraz mniej doświadczonych i coraz bardziej mizernych charakterologicznie przyniósł łatwe do przewidzenia rezultaty. W tym przypadku chęci i ambicje sięgają poziomu Józefa Piłsudskiego, podczas gdy umiejętności i potencjał tkwią w głębokim PRL-u. Szans na poprawę raczej nie widać. Pytanie tylko, czy druga strona sporu politycznego zdoła za cztery lata znaleźć na Karola lepszą receptę niż kolejny fircyk z Warszawy.
#KarolNawrocki #kibice #kibicePiłkarscy #PIS #Polska #prezydent #wybory -
Prosty chłopak bez planu
Rok prezydentury Karola Nawrockiego przyniósł potwierdzenie wszystkich najgorszych obaw. A jeszcze do niedawna wydawało się, że to Andrzej Duda wyznacza poziom podłogi dla prezydenckiego urzędu. Pamiętajmy jednak, że Duda musiał opierać swoją kadencję na modelu serwilistycznym, ponieważ realna kohabitacja przypadła zaledwie na samą jej końcówkę. Nawrocki z kohabitacją zmaga się od samego początku i od pierwszych dni stawia na ostre zwarcie oraz testowanie granic ustrojowych do ostateczności. Z funkcji ceremonialnych próbuje – ze zmiennym skutkiem – czynić formalne wymogi zgody, a weto uczynił zasadą, a nie wyjątkiem.
Środowisko „ludzi z miasta” i odrzucenie etosu intelektualisty
W warstwie symbolicznej widać wyraźny i ostry skręt w stronę już nawet nie Konfederacji, lecz gaśniczakowych braunistów. Pewnym łańcuchem trzyma go przy PiS nie tyle sumienie, ile kalkulacja reelekcyjna, wymagająca jednak bardziej centrowego podejścia. Widać jednak wyraźnie, że otoczenie, w którym prezydent czuje się najbardziej swobodnie, to raczej obszar „ludzi z miasta” i stadionowej gangsterki. W tym kontekście najbardziej brzemiennym w skutki błędem pierwszego roku okazało się weto wobec ustawy o tzw. aresztach wydobywczych, które w ukochanym środowisku wzbudziło bardzo negatywne emocje.
Obroniony doktorat wydaje się w tym przypadku „błędem Matrixa” – całkowicie niepasującym ani do osobowości, ani do prezentowanych zachowań. Nawrocki nie jest intelektualistą, a wręcz otwarcie nimi gardzi. Tragikomiczne w tej sytuacji staje się publiczne narzekanie Antoniego Dudka, który był przecież akuszerem tej postaci – niewiele różniąc się od szarej masy IPN-owskich historyków za publiczne pieniądze badających wycinkowe tematy PRL-u tylko po to, by zapełniać biblioteki dziełami w stylu „Działalność opozycji katolickiej w Pierdziszewie Górnym w latach 1967–1969”. To kolejny asumpt do dyskusji nad sensownością dalszego funkcjonowania IPN-u w obecnym kształcie.
Prymityw inter pares, czyli czego pragnie lud
Najbardziej tragicznym wymiarem tej prezydentury po pierwszym roku jest fakt, że ogromna część społeczeństwa kupuje ten model. Już nie celujemy w prezydenturę ludzi najlepszych – wręcz przeciwnie. Pojawiło się zapotrzebowanie na maksymalną prostotę, posrebrzoną z zewnątrz pozorami wykształcenia w postaci dyplomów i tytułów. Na taką postać, której kompetencje kulturowe czy językowe nie stanowiłyby dla wyborcy nadmiernego dysonansu. Prymityw inter pares rządzi współczesną polską polityką.
Brak politycznego rzemiosła i widmo trudnych kompromisów
Tylko dokąd to zmierza? Czy istnieje jakikolwiek plan po wyborach? Oczywiście, w tle przewijają się marzenia o roli „ojca chrzestnego” nowego układu PiS–Konfederacja/Korona. Tu jednak pojawia się zasadnicza wątpliwość. Nawrocki – wśród talentów, które dotąd zaprezentował – nie jawi się jako sprawny gracz polityczny. A posklejanie większości z czterech ugrupowań (na ten moment), które prędzej rzucą się sobie do gardeł, niż zaczną wspólnie walczyć o różne segmenty rynku politycznego, może okazać się zadaniem wykraczającym poza umiejętności aktualnej głowy państwa.
Poza tym sukces ewentualnej odnowionej władzy oznaczałby konieczność żyrowania decyzji, na które prezydent niekoniecznie musi mieć ochotę – jak choćby podwyżki podatków czy kolejne objawy specyficznie rozumianej zaradności finansowej (choć tu akurat sam Nawrocki darmowej kawalerce w papiery nie zagląda). Zobaczymy, na ile będzie w stanie dopiąć pakt senacki na wzór rozwiązania wypracowanego przez obecny obóz rządzący.
Ambicje Piłsudskiego, potencjał z PRL-u
Wybór Nawrockiego nie był końcem świata, ale pogłębił kryzys i tak już słabo funkcjonującego urzędu prezydenta. Ego trip wynikający z bezpośredniego wyboru ludzi coraz mniej doświadczonych i coraz bardziej mizernych charakterologicznie przyniósł łatwe do przewidzenia rezultaty. W tym przypadku chęci i ambicje sięgają poziomu Józefa Piłsudskiego, podczas gdy umiejętności i potencjał tkwią w głębokim PRL-u. Szans na poprawę raczej nie widać. Pytanie tylko, czy druga strona sporu politycznego zdoła za cztery lata znaleźć na Karola lepszą receptę niż kolejny fircyk z Warszawy.
#KarolNawrocki #kibice #kibicePiłkarscy #PIS #Polska #prezydent #wybory -
Prosty chłopak bez planu
Rok prezydentury Karola Nawrockiego przyniósł potwierdzenie wszystkich najgorszych obaw. A jeszcze do niedawna wydawało się, że to Andrzej Duda wyznacza poziom podłogi dla prezydenckiego urzędu. Pamiętajmy jednak, że Duda musiał opierać swoją kadencję na modelu serwilistycznym, ponieważ realna kohabitacja przypadła zaledwie na samą jej końcówkę. Nawrocki z kohabitacją zmaga się od samego początku i od pierwszych dni stawia na ostre zwarcie oraz testowanie granic ustrojowych do ostateczności. Z funkcji ceremonialnych próbuje – ze zmiennym skutkiem – czynić formalne wymogi zgody, a weto uczynił zasadą, a nie wyjątkiem.
Środowisko „ludzi z miasta” i odrzucenie etosu intelektualisty
W warstwie symbolicznej widać wyraźny i ostry skręt w stronę już nawet nie Konfederacji, lecz gaśniczakowych braunistów. Pewnym łańcuchem trzyma go przy PiS nie tyle sumienie, ile kalkulacja reelekcyjna, wymagająca jednak bardziej centrowego podejścia. Widać jednak wyraźnie, że otoczenie, w którym prezydent czuje się najbardziej swobodnie, to raczej obszar „ludzi z miasta” i stadionowej gangsterki. W tym kontekście najbardziej brzemiennym w skutki błędem pierwszego roku okazało się weto wobec ustawy o tzw. aresztach wydobywczych, które w ukochanym środowisku wzbudziło bardzo negatywne emocje.
Obroniony doktorat wydaje się w tym przypadku „błędem Matrixa” – całkowicie niepasującym ani do osobowości, ani do prezentowanych zachowań. Nawrocki nie jest intelektualistą, a wręcz otwarcie nimi gardzi. Tragikomiczne w tej sytuacji staje się publiczne narzekanie Antoniego Dudka, który był przecież akuszerem tej postaci – niewiele różniąc się od szarej masy IPN-owskich historyków za publiczne pieniądze badających wycinkowe tematy PRL-u tylko po to, by zapełniać biblioteki dziełami w stylu „Działalność opozycji katolickiej w Pierdziszewie Górnym w latach 1967–1969”. To kolejny asumpt do dyskusji nad sensownością dalszego funkcjonowania IPN-u w obecnym kształcie.
Prymityw inter pares, czyli czego pragnie lud
Najbardziej tragicznym wymiarem tej prezydentury po pierwszym roku jest fakt, że ogromna część społeczeństwa kupuje ten model. Już nie celujemy w prezydenturę ludzi najlepszych – wręcz przeciwnie. Pojawiło się zapotrzebowanie na maksymalną prostotę, posrebrzoną z zewnątrz pozorami wykształcenia w postaci dyplomów i tytułów. Na taką postać, której kompetencje kulturowe czy językowe nie stanowiłyby dla wyborcy nadmiernego dysonansu. Prymityw inter pares rządzi współczesną polską polityką.
Brak politycznego rzemiosła i widmo trudnych kompromisów
Tylko dokąd to zmierza? Czy istnieje jakikolwiek plan po wyborach? Oczywiście, w tle przewijają się marzenia o roli „ojca chrzestnego” nowego układu PiS–Konfederacja/Korona. Tu jednak pojawia się zasadnicza wątpliwość. Nawrocki – wśród talentów, które dotąd zaprezentował – nie jawi się jako sprawny gracz polityczny. A posklejanie większości z czterech ugrupowań (na ten moment), które prędzej rzucą się sobie do gardeł, niż zaczną wspólnie walczyć o różne segmenty rynku politycznego, może okazać się zadaniem wykraczającym poza umiejętności aktualnej głowy państwa.
Poza tym sukces ewentualnej odnowionej władzy oznaczałby konieczność żyrowania decyzji, na które prezydent niekoniecznie musi mieć ochotę – jak choćby podwyżki podatków czy kolejne objawy specyficznie rozumianej zaradności finansowej (choć tu akurat sam Nawrocki darmowej kawalerce w papiery nie zagląda). Zobaczymy, na ile będzie w stanie dopiąć pakt senacki na wzór rozwiązania wypracowanego przez obecny obóz rządzący.
Ambicje Piłsudskiego, potencjał z PRL-u
Wybór Nawrockiego nie był końcem świata, ale pogłębił kryzys i tak już słabo funkcjonującego urzędu prezydenta. Ego trip wynikający z bezpośredniego wyboru ludzi coraz mniej doświadczonych i coraz bardziej mizernych charakterologicznie przyniósł łatwe do przewidzenia rezultaty. W tym przypadku chęci i ambicje sięgają poziomu Józefa Piłsudskiego, podczas gdy umiejętności i potencjał tkwią w głębokim PRL-u. Szans na poprawę raczej nie widać. Pytanie tylko, czy druga strona sporu politycznego zdoła za cztery lata znaleźć na Karola lepszą receptę niż kolejny fircyk z Warszawy.
#KarolNawrocki #kibice #kibicePiłkarscy #PIS #Polska #prezydent #wybory -
https://www.europesays.com/pl/604272/ Wybory w Krakowie. Monika Piątkowska nie będzie kandydatką KO i PSL #bottomfeed_styl #koalicja_obywatelska #krakow #monika_piatkowska #nat_styl #NEWBB_TST0 #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #psl #screening_general #w_skrocie #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/603368/ Łukasz Gibała wystartuje w wyborach na prezydenta Krakowa. To jego czwarte podejście – Wprost #kraj #krakow #ŁukaszGibała #PL #Poland #Polish #Polityka #Polska #Polski #PrezydentKrakowa #samorzad #StanisławWęgrowski #wprost #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/603326/ Wybory w Krakowie. Wiadomo, czy Gibała wystartuje #dorzeczy #GrzegorzGrzymowicz #kraj #krakow #ŁukaszGibała #NaPrezydenta #ObserwatorMediów #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/601411/ Szydło w Radiu ZET: Celem od odsunięcie Tuska od władzy. Nie zrobimy tego podzieleni #BeataLubecka #BeataSzydło #DonaldTusk #europarlament #GośćRadiaZET #Hiszpania #JarosławKaczyński #KarolNawrocki #MateuszMorawiecki #ParlamentEuropejski #pis #policja #psl #PUBLICYSTYKAWRADIUZET #rosja #sejm #SzymonHołownia #UniaEuropejska #usa #WojnaNaUkrainie #wybory #WyboryPrezydenckie
-
https://www.europesays.com/pl/592188/ Przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa. Donald Tusk podjął decyzję #DonaldTusk #krakow #małopolskie #premier #prezydent #rozporządzenie #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/588392/ Jest data wyborów na prezydenta Krakowa. Tusk podjął decyzję #DonaldTusk #krakow #PL #Poland #Polish #Polska #PolskaPolityka #Polski #rozporządzenie #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/585282/ Przełom ws. wyborów w Krakowie.Teraz wszystko w rękach Donalda Tuska #AleksanderMiszalski #DonaldTusk #dorzeczy #EdwardENowak #kraj #krakow #ObserwatorMediów #PrezydentKrakowa #referendum #SądApelacyjny #StanisławKracik #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/581305/ Polacy przewidują zmianę władzy. Rząd Donalda Tuska z pesymistycznym wynikiem sondażu #bottomfeed_styl #DonaldTusk #donald_tusk #koalicja_obywatelska #kraj #nat_styl #omp #phx #rzad #screening_general #sondaze #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/580886/ Sondaż: Polacy nie wierzą, że obecna koalicja pod wodzą Tuska utrzyma władzę #DonaldTusk #dorzeczy #ko #koalicja #Koalicja15Października #kraj #Opinie #polacy #rzad #sondaż #tusk #władza #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/580554/ Polacy przewidują zmianę władzy. Rząd Donalda Tuska z pesymistycznym wynikiem sondażu #bottomfeed_styl #DonaldTusk #donald_tusk #koalicja_obywatelska #kraj #nat_styl #omp #rzad #screening_general #sondaze #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/580334/ Sąd USA blokuje przepisy Donalda Trumpa. Chodzi o wybory korespondencyjne #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #donald_trump #Headlines #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #News #omp #Polish #Polski #prawo_sady_prawnicy #screening_general #swiat #TopStories #TopStories #usa #Wiadomości #World #WorldNews #WorldNews #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/540847/ Ekspert wskazuje, kto może zakończyć karierę prezydenta Zełenskiego #article_premium #azow_ukrainska_jednostka #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #Headlines #kyrylo_budanow #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #News #omp #Polish #Polski #screening_general #swiat #TopStories #TopStories #ukraina #walerij_zaluzny #Wiadomości #wolodymyr_zelenski #World #WorldNews #WorldNews #wybory
-
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
https://www.europesays.com/pl/532035/ Tusk szykuje mocne cięcia. Taki ma plan na kampanię w 2027 r. – Wprost #AnnaMokrzanowska #DonaldTusk #KoalicjaObywatelska #kraj #Polityka #wprost #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/530250/ Adrian Godlewski o Szpitalu Południowym i wspólnej liście z Partią Razem #AdrianGodlewski #NowaLewica #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #SzpitalPołudniowy #video #warszawa #WspólnaListaZPartiąRazem #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/527677/ Tusk i KO tracą, Lewica zyskuje. Nowa prognoza wyborcza – Wprost #DonaldTusk #KarolinaTrela #ko #konfederacja #kraj #pis #Polityka #PrognozaWyborcza #sejm #wprost #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/515791/ Trump krytykuje Europę, ale chwali Polskę. „W ogóle nie lubiłem człowieka, który był prezydentem” #DonaldTrump #dyplomacja #KarolNawrocki #nato #PolitykaZagraniczna #prezydent #RecepErdogan #turcja #usa #wybory #WyboryPrezydenckie
-
https://www.europesays.com/pl/496652/ Komarewicz o „kolesiach” w spółkach miejskich. To kolejny kandydat na prezydenta Krakowa? #DominikaWielowieyska #krakow #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #PoranekTOKFMDominikaWielowieyska #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/488638/ Koalicja Obywatelska na czele, remis dwóch partii. Mamy nowy sondaż #bottomfeed_styl #DonaldTusk #koalicja_obywatelska #konfederacja #kraj #nat_styl #omp #pis #screening_general #sondaze #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/488364/ Rafał Sonik odmówił Tuskowi ws. wyborów w Krakwowie. „Te względy zaważyły” #BreakingNews #BreakingNews #dorzeczy #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #ko #kraj #krakow #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #ObserwatorMediów #piątkowska #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #sonik #TopStories #TopStories #tusk #Wiadomości #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/482556/ Wybory w Krakowie. Daria Gosek-Popiołek kandydatką Lewicy #bottomfeed_styl #daria_gosek_popiolek #krakow #lewica #nat_styl #nowa_lewica #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #screening_general #wybory
-
https://www.europesays.com/pl/480062/ Donald Trump przerwał wywiad. Poszło o „sfałszowane wybory”. „Mam dość” #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #demokraci #donald_trump #Headlines #kalifornia #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #nbc #News #omp #partia_republikanska #phx #Polish #Polski #screening_general #swiat #TopStories #TopStories #usa #Wiadomości #World #WorldNews #WorldNews #wybory #wywiad
-
https://www.europesays.com/pl/480038/ Donald Trump przerwał wywiad. Poszło o „sfałszowane wybory”. „Mam dość” #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #demokraci #donald_trump #Headlines #kalifornia #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #nbc #News #omp #partia_republikanska #Polish #Polski #screening_general #swiat #TopStories #TopStories #usa #Wiadomości #World #WorldNews #WorldNews #wybory #wywiad
-
Krakowski spleen
The Course of Empire. The Consummation of Empire , 1836. Found in the Collection of New York Historical Society. Artist Cole, Thomas (1801-1848). (Photo by Fine Art Images/Heritage Images via Getty Images)Rezultaty krakowskiego referendum to niewątpliwie cios dla Koalicji Obywatelskiej, choć nie tak mocne uderzenie, jak się wydaje. Na początku muszę się przyznać, że samego Krakowa nie znam i nie do końca rozumiem, czym Prezydent tak wkurzył mieszkańców. Mam kilka hipotez będących rezultatem śledzenia internetu, które są dla mnie grzechami głównymi polskich samorządowców. Postaram się tu owe grzechy pokazać w formule ogólnej, nie warunkując, które po niespełna dwóch latach pogrążyły Misztalskiego.
Grzech 1: Arogancja
Pojawia się coraz wcześniej. Kiedyś topiła długoletnich działaczy, dziś toną „świeżaki”. Realnie czy w sposób udawany – zarządzający musi „czuć ból” mieszkańców. Absolutnie nie może udowadniać, że ma rację (nawet jeśli obiektywnie ją ma). Pokora, im trudniejsza, tym jest ważniejsza dla społecznego odbioru.
Grzech 2: Towarzysze i koledzy
Zawsze będą, bo zaufanie jest w polityce wielokrotnie ważniejsze od kompetencji. Tak było, jest i będzie. Ale kompetencje muszą występować w ilościach większych niż śladowe, a pazerność musi być ograniczana. Łatwo powiedzieć, bo zaplecze trudno jest w rozbudowanej biurokracji kontrolować, a ludzie chcą żyć dostatnio. Ideałem jest posiadanie kilku zaufanych i trzeźwych osób, które kontrolują resztę. Ale tu przeszkodą bywa punkt pierwszy. No i warto, żeby oświadczenia majątkowe ten, kto nominuje kandydata, czytał przed ich publikacją.
Grzech 3: Deweloperzy
Relacje z budowlanką to rak toczący wszystkie polskie miasta. Pozorna przejrzystość w tym zakresie to nic trudnego. W praktyce gąszcz przepisów podlewany tematami reprywatyzacyjnych zaległości prowadzi do powstania silnie toksycznego środowiska. W rezultacie z pazernością deweloperów przegrywają tak przyroda, jak i dobro publiczne. A czasami nawet bezpieczeństwo budowli.
Grzech 4: Festyny i festiwale
Kiedy mieszkańcy widzą kolejny „Sylwester z…”, to wiedzą: festiwal tego i owego, a koło domu dziurawy chodnik… Cóż, potrafi to zdenerwować. Artyści to prostytutki i będą prawić komplementy każdemu, kto da pieniądze. Ale artyści nie dają szczególnie dużo głosów w porównaniu z mieszkańcami. I ogrzewanie się w ich blasku to najczęściej mit.
Grzech 5: Polityka krajowa
Wielki problem ludzi „podpiętych” pod mateczkę partię. Kiedy mateczka partia stoi dobrze, to i sypnie groszem, i na inwestycje da. Ale co, jak marnieje w opozycji? Niestety, ogólnopolskie problemy potrafią mieć istotne przełożenie lokalne. Bez winy lokalnych polityków, ale bycie „mini-Kaczyńskim” czy „mini-Tuskiem” jest nieuniknione. A wtedy 25–30% wyborców nigdy na nas nie zagłosuje.
Podsumowanie – trudno być dobrym samorządowcem
Dość łatwo jednak być przeciętnym. W większości przypadków to wystarcza, bo oczekiwania są raczej niskie – tu ciepła woda w kranie nie jest metaforą. Ale im bogatsza okolica, tym bardziej rosną oczekiwania i poczucie niezaspokojenia. Zwłaszcza kiedy miasto posiada europejskie ambicje i polski budżet. Czasami kończy się tak jak wczoraj w Krakowie. Czy nowy prezydent poradzi sobie lepiej niż odwołany? Wątpię.
#Kraków #PO #referendum #samorząd #wybory -
Krakowski spleen
The Course of Empire. The Consummation of Empire , 1836. Found in the Collection of New York Historical Society. Artist Cole, Thomas (1801-1848). (Photo by Fine Art Images/Heritage Images via Getty Images)Rezultaty krakowskiego referendum to niewątpliwie cios dla Koalicji Obywatelskiej, choć nie tak mocne uderzenie, jak się wydaje. Na początku muszę się przyznać, że samego Krakowa nie znam i nie do końca rozumiem, czym Prezydent tak wkurzył mieszkańców. Mam kilka hipotez będących rezultatem śledzenia internetu, które są dla mnie grzechami głównymi polskich samorządowców. Postaram się tu owe grzechy pokazać w formule ogólnej, nie warunkując, które po niespełna dwóch latach pogrążyły Misztalskiego.
Grzech 1: Arogancja
Pojawia się coraz wcześniej. Kiedyś topiła długoletnich działaczy, dziś toną „świeżaki”. Realnie czy w sposób udawany – zarządzający musi „czuć ból” mieszkańców. Absolutnie nie może udowadniać, że ma rację (nawet jeśli obiektywnie ją ma). Pokora, im trudniejsza, tym jest ważniejsza dla społecznego odbioru.
Grzech 2: Towarzysze i koledzy
Zawsze będą, bo zaufanie jest w polityce wielokrotnie ważniejsze od kompetencji. Tak było, jest i będzie. Ale kompetencje muszą występować w ilościach większych niż śladowe, a pazerność musi być ograniczana. Łatwo powiedzieć, bo zaplecze trudno jest w rozbudowanej biurokracji kontrolować, a ludzie chcą żyć dostatnio. Ideałem jest posiadanie kilku zaufanych i trzeźwych osób, które kontrolują resztę. Ale tu przeszkodą bywa punkt pierwszy. No i warto, żeby oświadczenia majątkowe ten, kto nominuje kandydata, czytał przed ich publikacją.
Grzech 3: Deweloperzy
Relacje z budowlanką to rak toczący wszystkie polskie miasta. Pozorna przejrzystość w tym zakresie to nic trudnego. W praktyce gąszcz przepisów podlewany tematami reprywatyzacyjnych zaległości prowadzi do powstania silnie toksycznego środowiska. W rezultacie z pazernością deweloperów przegrywają tak przyroda, jak i dobro publiczne. A czasami nawet bezpieczeństwo budowli.
Grzech 4: Festyny i festiwale
Kiedy mieszkańcy widzą kolejny „Sylwester z…”, to wiedzą: festiwal tego i owego, a koło domu dziurawy chodnik… Cóż, potrafi to zdenerwować. Artyści to prostytutki i będą prawić komplementy każdemu, kto da pieniądze. Ale artyści nie dają szczególnie dużo głosów w porównaniu z mieszkańcami. I ogrzewanie się w ich blasku to najczęściej mit.
Grzech 5: Polityka krajowa
Wielki problem ludzi „podpiętych” pod mateczkę partię. Kiedy mateczka partia stoi dobrze, to i sypnie groszem, i na inwestycje da. Ale co, jak marnieje w opozycji? Niestety, ogólnopolskie problemy potrafią mieć istotne przełożenie lokalne. Bez winy lokalnych polityków, ale bycie „mini-Kaczyńskim” czy „mini-Tuskiem” jest nieuniknione. A wtedy 25–30% wyborców nigdy na nas nie zagłosuje.
Podsumowanie – trudno być dobrym samorządowcem
Dość łatwo jednak być przeciętnym. W większości przypadków to wystarcza, bo oczekiwania są raczej niskie – tu ciepła woda w kranie nie jest metaforą. Ale im bogatsza okolica, tym bardziej rosną oczekiwania i poczucie niezaspokojenia. Zwłaszcza kiedy miasto posiada europejskie ambicje i polski budżet. Czasami kończy się tak jak wczoraj w Krakowie. Czy nowy prezydent poradzi sobie lepiej niż odwołany? Wątpię.
#Kraków #PO #referendum #samorząd #wybory -
Krakowski spleen
The Course of Empire. The Consummation of Empire , 1836. Found in the Collection of New York Historical Society. Artist Cole, Thomas (1801-1848). (Photo by Fine Art Images/Heritage Images via Getty Images)Rezultaty krakowskiego referendum to niewątpliwie cios dla Koalicji Obywatelskiej, choć nie tak mocne uderzenie, jak się wydaje. Na początku muszę się przyznać, że samego Krakowa nie znam i nie do końca rozumiem, czym Prezydent tak wkurzył mieszkańców. Mam kilka hipotez będących rezultatem śledzenia internetu, które są dla mnie grzechami głównymi polskich samorządowców. Postaram się tu owe grzechy pokazać w formule ogólnej, nie warunkując, które po niespełna dwóch latach pogrążyły Misztalskiego.
Grzech 1: Arogancja
Pojawia się coraz wcześniej. Kiedyś topiła długoletnich działaczy, dziś toną „świeżaki”. Realnie czy w sposób udawany – zarządzający musi „czuć ból” mieszkańców. Absolutnie nie może udowadniać, że ma rację (nawet jeśli obiektywnie ją ma). Pokora, im trudniejsza, tym jest ważniejsza dla społecznego odbioru.
Grzech 2: Towarzysze i koledzy
Zawsze będą, bo zaufanie jest w polityce wielokrotnie ważniejsze od kompetencji. Tak było, jest i będzie. Ale kompetencje muszą występować w ilościach większych niż śladowe, a pazerność musi być ograniczana. Łatwo powiedzieć, bo zaplecze trudno jest w rozbudowanej biurokracji kontrolować, a ludzie chcą żyć dostatnio. Ideałem jest posiadanie kilku zaufanych i trzeźwych osób, które kontrolują resztę. Ale tu przeszkodą bywa punkt pierwszy. No i warto, żeby oświadczenia majątkowe ten, kto nominuje kandydata, czytał przed ich publikacją.
Grzech 3: Deweloperzy
Relacje z budowlanką to rak toczący wszystkie polskie miasta. Pozorna przejrzystość w tym zakresie to nic trudnego. W praktyce gąszcz przepisów podlewany tematami reprywatyzacyjnych zaległości prowadzi do powstania silnie toksycznego środowiska. W rezultacie z pazernością deweloperów przegrywają tak przyroda, jak i dobro publiczne. A czasami nawet bezpieczeństwo budowli.
Grzech 4: Festyny i festiwale
Kiedy mieszkańcy widzą kolejny „Sylwester z…”, to wiedzą: festiwal tego i owego, a koło domu dziurawy chodnik… Cóż, potrafi to zdenerwować. Artyści to prostytutki i będą prawić komplementy każdemu, kto da pieniądze. Ale artyści nie dają szczególnie dużo głosów w porównaniu z mieszkańcami. I ogrzewanie się w ich blasku to najczęściej mit.
Grzech 5: Polityka krajowa
Wielki problem ludzi „podpiętych” pod mateczkę partię. Kiedy mateczka partia stoi dobrze, to i sypnie groszem, i na inwestycje da. Ale co, jak marnieje w opozycji? Niestety, ogólnopolskie problemy potrafią mieć istotne przełożenie lokalne. Bez winy lokalnych polityków, ale bycie „mini-Kaczyńskim” czy „mini-Tuskiem” jest nieuniknione. A wtedy 25–30% wyborców nigdy na nas nie zagłosuje.
Podsumowanie – trudno być dobrym samorządowcem
Dość łatwo jednak być przeciętnym. W większości przypadków to wystarcza, bo oczekiwania są raczej niskie – tu ciepła woda w kranie nie jest metaforą. Ale im bogatsza okolica, tym bardziej rosną oczekiwania i poczucie niezaspokojenia. Zwłaszcza kiedy miasto posiada europejskie ambicje i polski budżet. Czasami kończy się tak jak wczoraj w Krakowie. Czy nowy prezydent poradzi sobie lepiej niż odwołany? Wątpię.
#Kraków #PO #referendum #samorząd #wybory -
Krakowski spleen
The Course of Empire. The Consummation of Empire , 1836. Found in the Collection of New York Historical Society. Artist Cole, Thomas (1801-1848). (Photo by Fine Art Images/Heritage Images via Getty Images)Rezultaty krakowskiego referendum to niewątpliwie cios dla Koalicji Obywatelskiej, choć nie tak mocne uderzenie, jak się wydaje. Na początku muszę się przyznać, że samego Krakowa nie znam i nie do końca rozumiem, czym Prezydent tak wkurzył mieszkańców. Mam kilka hipotez będących rezultatem śledzenia internetu, które są dla mnie grzechami głównymi polskich samorządowców. Postaram się tu owe grzechy pokazać w formule ogólnej, nie warunkując, które po niespełna dwóch latach pogrążyły Misztalskiego.
Grzech 1: Arogancja
Pojawia się coraz wcześniej. Kiedyś topiła długoletnich działaczy, dziś toną „świeżaki”. Realnie czy w sposób udawany – zarządzający musi „czuć ból” mieszkańców. Absolutnie nie może udowadniać, że ma rację (nawet jeśli obiektywnie ją ma). Pokora, im trudniejsza, tym jest ważniejsza dla społecznego odbioru.
Grzech 2: Towarzysze i koledzy
Zawsze będą, bo zaufanie jest w polityce wielokrotnie ważniejsze od kompetencji. Tak było, jest i będzie. Ale kompetencje muszą występować w ilościach większych niż śladowe, a pazerność musi być ograniczana. Łatwo powiedzieć, bo zaplecze trudno jest w rozbudowanej biurokracji kontrolować, a ludzie chcą żyć dostatnio. Ideałem jest posiadanie kilku zaufanych i trzeźwych osób, które kontrolują resztę. Ale tu przeszkodą bywa punkt pierwszy. No i warto, żeby oświadczenia majątkowe ten, kto nominuje kandydata, czytał przed ich publikacją.
Grzech 3: Deweloperzy
Relacje z budowlanką to rak toczący wszystkie polskie miasta. Pozorna przejrzystość w tym zakresie to nic trudnego. W praktyce gąszcz przepisów podlewany tematami reprywatyzacyjnych zaległości prowadzi do powstania silnie toksycznego środowiska. W rezultacie z pazernością deweloperów przegrywają tak przyroda, jak i dobro publiczne. A czasami nawet bezpieczeństwo budowli.
Grzech 4: Festyny i festiwale
Kiedy mieszkańcy widzą kolejny „Sylwester z…”, to wiedzą: festiwal tego i owego, a koło domu dziurawy chodnik… Cóż, potrafi to zdenerwować. Artyści to prostytutki i będą prawić komplementy każdemu, kto da pieniądze. Ale artyści nie dają szczególnie dużo głosów w porównaniu z mieszkańcami. I ogrzewanie się w ich blasku to najczęściej mit.
Grzech 5: Polityka krajowa
Wielki problem ludzi „podpiętych” pod mateczkę partię. Kiedy mateczka partia stoi dobrze, to i sypnie groszem, i na inwestycje da. Ale co, jak marnieje w opozycji? Niestety, ogólnopolskie problemy potrafią mieć istotne przełożenie lokalne. Bez winy lokalnych polityków, ale bycie „mini-Kaczyńskim” czy „mini-Tuskiem” jest nieuniknione. A wtedy 25–30% wyborców nigdy na nas nie zagłosuje.
Podsumowanie – trudno być dobrym samorządowcem
Dość łatwo jednak być przeciętnym. W większości przypadków to wystarcza, bo oczekiwania są raczej niskie – tu ciepła woda w kranie nie jest metaforą. Ale im bogatsza okolica, tym bardziej rosną oczekiwania i poczucie niezaspokojenia. Zwłaszcza kiedy miasto posiada europejskie ambicje i polski budżet. Czasami kończy się tak jak wczoraj w Krakowie. Czy nowy prezydent poradzi sobie lepiej niż odwołany? Wątpię.
#Kraków #PO #referendum #samorząd #wybory -
"Istoty ludzkie są bardzo pełne inwencji w swoim mózgu i myśleniu. A gdyby używały swego myślenia i intencji w inny sposób, mogłyby kreować o wiele bardziej pokojową egzystencję. Gdy stworzyliśmy tę planetę, miała przypominać oazę. Ludzie nie mieli cierpieć. Ktoś ich nauczył cierpieć... Nie my. Jednak oni wszyscy wiedzą w swojej głębokiej mądrości, że ich umysły są bardzo silne. Używają tylko malutkiej jak orzech części swojego mózgu, lecz ich mózg jest o wiele większy. Gdy będą mieli dostęp do całej energii w swoich mózgach, ta planeta będzie całkiem innym miejscem. Właściwie oni wiedzą, co się dzieje. Czują to. Zmieniają to. A planeta nie jest niszczona. Naprawdę chcielibyśmy, żeby się na tym nie koncentrowali, ponieważ poprzez koncentrację na energii destrukcji, kreują jej jeszcze więcej."
Dolores #Cannon "Trzy Fale Ochotników i Nowa Ziemia"
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #kreacja #intencje -
"Istoty ludzkie są bardzo pełne inwencji w swoim mózgu i myśleniu. A gdyby używały swego myślenia i intencji w inny sposób, mogłyby kreować o wiele bardziej pokojową egzystencję. Gdy stworzyliśmy tę planetę, miała przypominać oazę. Ludzie nie mieli cierpieć. Ktoś ich nauczył cierpieć... Nie my. Jednak oni wszyscy wiedzą w swojej głębokiej mądrości, że ich umysły są bardzo silne. Używają tylko malutkiej jak orzech części swojego mózgu, lecz ich mózg jest o wiele większy. Gdy będą mieli dostęp do całej energii w swoich mózgach, ta planeta będzie całkiem innym miejscem. Właściwie oni wiedzą, co się dzieje. Czują to. Zmieniają to. A planeta nie jest niszczona. Naprawdę chcielibyśmy, żeby się na tym nie koncentrowali, ponieważ poprzez koncentrację na energii destrukcji, kreują jej jeszcze więcej."
Dolores #Cannon "Trzy Fale Ochotników i Nowa Ziemia"
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #kreacja #intencje -
"Istoty ludzkie są bardzo pełne inwencji w swoim mózgu i myśleniu. A gdyby używały swego myślenia i intencji w inny sposób, mogłyby kreować o wiele bardziej pokojową egzystencję. Gdy stworzyliśmy tę planetę, miała przypominać oazę. Ludzie nie mieli cierpieć. Ktoś ich nauczył cierpieć... Nie my. Jednak oni wszyscy wiedzą w swojej głębokiej mądrości, że ich umysły są bardzo silne. Używają tylko malutkiej jak orzech części swojego mózgu, lecz ich mózg jest o wiele większy. Gdy będą mieli dostęp do całej energii w swoich mózgach, ta planeta będzie całkiem innym miejscem. Właściwie oni wiedzą, co się dzieje. Czują to. Zmieniają to. A planeta nie jest niszczona. Naprawdę chcielibyśmy, żeby się na tym nie koncentrowali, ponieważ poprzez koncentrację na energii destrukcji, kreują jej jeszcze więcej."
Dolores #Cannon "Trzy Fale Ochotników i Nowa Ziemia"
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #kreacja #intencje -
"Istoty ludzkie są bardzo pełne inwencji w swoim mózgu i myśleniu. A gdyby używały swego myślenia i intencji w inny sposób, mogłyby kreować o wiele bardziej pokojową egzystencję. Gdy stworzyliśmy tę planetę, miała przypominać oazę. Ludzie nie mieli cierpieć. Ktoś ich nauczył cierpieć... Nie my. Jednak oni wszyscy wiedzą w swojej głębokiej mądrości, że ich umysły są bardzo silne. Używają tylko malutkiej jak orzech części swojego mózgu, lecz ich mózg jest o wiele większy. Gdy będą mieli dostęp do całej energii w swoich mózgach, ta planeta będzie całkiem innym miejscem. Właściwie oni wiedzą, co się dzieje. Czują to. Zmieniają to. A planeta nie jest niszczona. Naprawdę chcielibyśmy, żeby się na tym nie koncentrowali, ponieważ poprzez koncentrację na energii destrukcji, kreują jej jeszcze więcej."
Dolores #Cannon "Trzy Fale Ochotników i Nowa Ziemia"
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #kreacja #intencje -
"Nie wiesz, że to świat narzucił ci określony sposób myślenia? Czy nie lepiej samemu manipulować swoimi myślami, niż pozwolić na to światu?
Czy nie byłoby dobrodziejstwem myśleć raczej to, co ty chcesz, niż to, czego życzą sobie inni? Czy nie miałbyś więcej pożytku z myśli kreatywnych, niż reaktywnych?
Twoją głowę przepełniają teraz myśli reaktywne, będące owocem cudzych doświadczeń. Zaledwie odrobina powstaje w oparciu o dane, jakie zebrałeś sam, w jeszcze mniejszym stopniu w oparciu o twoje własne upodobania."
Neal Donald #Walsch "Rozmowy z Bogiem" t.1
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #ZłoteMyśli #wolność #kreacja -
"Nie wiesz, że to świat narzucił ci określony sposób myślenia? Czy nie lepiej samemu manipulować swoimi myślami, niż pozwolić na to światu?
Czy nie byłoby dobrodziejstwem myśleć raczej to, co ty chcesz, niż to, czego życzą sobie inni? Czy nie miałbyś więcej pożytku z myśli kreatywnych, niż reaktywnych?
Twoją głowę przepełniają teraz myśli reaktywne, będące owocem cudzych doświadczeń. Zaledwie odrobina powstaje w oparciu o dane, jakie zebrałeś sam, w jeszcze mniejszym stopniu w oparciu o twoje własne upodobania."
Neal Donald #Walsch "Rozmowy z Bogiem" t.1
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #ZłoteMyśli #wolność #kreacja -
"Nie wiesz, że to świat narzucił ci określony sposób myślenia? Czy nie lepiej samemu manipulować swoimi myślami, niż pozwolić na to światu?
Czy nie byłoby dobrodziejstwem myśleć raczej to, co ty chcesz, niż to, czego życzą sobie inni? Czy nie miałbyś więcej pożytku z myśli kreatywnych, niż reaktywnych?
Twoją głowę przepełniają teraz myśli reaktywne, będące owocem cudzych doświadczeń. Zaledwie odrobina powstaje w oparciu o dane, jakie zebrałeś sam, w jeszcze mniejszym stopniu w oparciu o twoje własne upodobania."
Neal Donald #Walsch "Rozmowy z Bogiem" t.1
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #ZłoteMyśli #wolność #kreacja -
"Nie wiesz, że to świat narzucił ci określony sposób myślenia? Czy nie lepiej samemu manipulować swoimi myślami, niż pozwolić na to światu?
Czy nie byłoby dobrodziejstwem myśleć raczej to, co ty chcesz, niż to, czego życzą sobie inni? Czy nie miałbyś więcej pożytku z myśli kreatywnych, niż reaktywnych?
Twoją głowę przepełniają teraz myśli reaktywne, będące owocem cudzych doświadczeń. Zaledwie odrobina powstaje w oparciu o dane, jakie zebrałeś sam, w jeszcze mniejszym stopniu w oparciu o twoje własne upodobania."
Neal Donald #Walsch "Rozmowy z Bogiem" t.1
#programowanie #decyzje #myśli #książka #książki #wartości #wybór #wybory #ZłoteMyśli #wolność #kreacja -
-
-