home.social

#limitznakow — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #limitznakow, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Natrafiłem niedawno na wpisy o zwiększeniu limitu znaków na Mastodonie i byłem ciekaw, jak w rzeczywistości sprawdza taka forma, choćby i w okolicy obecnej granicy na pol.social, czyli 2048. Wrzuciłem tu ostatnio trzy dłuższe wpisy*, jako pewien eksperyment.

    I chociaż miło mi bardzo, jak klikacie gwiazdki, podbijacie i komentujecie, to nie jestem przekonany do takiego przerośniętego mikroblogowania. Ściana tekstu, mimo porozbijania na paragrafy, jest mało przyjazna, może nawet zniechęcająca.

    Wydaje mi się, że dłuższe treści jednak lepiej wypadają na typowym blogu, gdzie można je przepleść zdjęciami i grafikami, wstawić nagłówki kolejnych części, swobodnie sformatować tekst. Mastodonowe** podejście „wszystko wygląda jednakowe, a zdjęcia na koniec” jest nie tylko ograniczające dla twórcy, ale i mało przystępne dla odbiorcy.

    Oczywiście są też zalety takich wpisów, główną z pewnością jest łatwiejszy dostęp, bo nie trzeba opuszczać klienta fedi i otwierać bloga w przeglądarce, żeby przeczytać tekst.

    Co Wy o tym sądzicie?

    #blog #mikroblog #Mastodon #DługiWpis #fediwersum #LimitZnaków

    * Rzeczone wpisy:
    Żurawie nad Notecią: pol.social/@LukaszHorodecki/11
    Lotnicza Maryja: pol.social/@LukaszHorodecki/11
    Gleba w błocie: pol.social/@LukaszHorodecki/11

    ** Oczywiście to samo dotyczy innych socjali, także tych należących do big corpo, nie czepiam się tu tylko Mastodona.

  2. Kilka przemyśleń po paru dniach. Spać mi się chce, więc wiele nie oczekujcie ;)

    Jako gość z fobią społeczną nigdy nie potrafiłem mocniej zaangażować się w sieciowych społecznościach. Krążyłem po różnych forach, grupach dyskusyjnych, ale zawsze było to dla mnie psychicznie obciążające (każda interakcja powiązana była z emocjami i rozkminami). Trzymałem się gdzieś na uboczu, nie wchodziłem w mocno oblegane miejsca. Później pojawiły się media społecznościowe i tu już w ogóle się nie załapałem. Ominęły mnie nk, fb i co tam jeszcze masowego było po drodze.

    Parę lat temu spróbowałem z tt i tam na dłużej zostałem. Ale nigdy nie udało mi się stać bardziej aktywnym użytkownikiem. Głównie czytałem (duuuużo), bez angażowania się. Parę razy wpisałem tu, czy tam parę tweetów, ale jakoś tego nie czułem, a po jakimś czasie i tak większość z nich kasowałem. Być może to przez to, że wszędzie widziałem agresywne reakcje. Wiele razy widziałem akcje w stylu: "wiecie, co z nim zrobić" w wykonaniu całkiem spokojnych ludzi, tylko ze sporym gronem śledzących. Nagminnie jest coś takiego, że kłótnia w jakimś zapyziałym wątku jest wyciągana na wierzch z pominięciem kontekstu. I wiele innych toksycznych sytuacji.

    No więc przylazłem tutaj. To dopiero moment od rozpoczęcia, ale już teraz napisałem o wiele więcej, niż przez lata na tt. Miałem mnóstwo interakcji. Trochę o pierdołach*, trochę się uzewnętrzniałem z poglądami. I czuję się świetnie. Nie mam takich silnych emocji z tym związanych, jak kiedyś. Nie zastanawiam się nad każdą literką przed wysłaniem, nie analizuję każdej literki, którą otrzymam.

    Nie chcę przesadzać z wnioskami, bo na to nałożyły się zmiany w sytuacji życiowej, czy też to że tu ogólnie wszyscy razem zaczynamy (sorry starzy wyjadacze, ale wy też zaczynacie coś nowego), więc jest ekscytacja nowością. No ale jednak czuję, że technologia ma spory wpływ na to wszystko.

    *Słownik zamienił mi na "piersiach", ale to jeszcze przede mną.
    W tagi jeszcze nie umiem, ale spróbuję #ExiTT #Fobia #FobiaSpołeczna #Twitter #LimitZnaków