home.social

#egzoplanety — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #egzoplanety, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Kosmiczny ocaleniec. Planeta wielkości Jowisza przetrwała śmierć swojej gwiazdy

    To, co wiemy o ewolucji układów planetarnych po śmierci ich gwiazd, właśnie zostało wystawione na poważną próbę.

    Międzynarodowy zespół astronomów, wykorzystując Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST), przeprowadził szczegółową analizę planety WD 1856 b. Sam gazowy gigant wielkości Jowisza został odkryty już w 2020 roku, jednak dopiero najnowsze obserwacje z teleskopu Webba pozwoliły naukowcom zajrzeć głęboko do jego atmosfery, zbadać temperaturę i spróbować odtworzyć najbardziej prawdopodobny scenariusz jego ewolucji. Istnienie tego świata w miejscu, w którym teoretycznie powinno znajdować się jedynie kosmiczne pogorzelisko, wywołało ogromne poruszenie w świecie nauki.

    Kosmiczna „Czarna Wdowa” w kształcie cytryny. James Webb odkrył planetę pełną diamentów

    Dla nas to fascynująca lekcja tego, jak kosmos rzadko wpisuje się w sztywne ramy ludzkich teorii. Odkrycie to pokazuje, że los planet wcale nie musi być przesądzony, gdy ich macierzyste słońce zaczyna umierać. Ponieważ nasz Układ Słoneczny za około 5 miliardów lat przejdzie dokładnie taki sam proces, WD 1856 b daje nam unikalny wgląd w potencjalną, daleką przyszłość gazowych olbrzymów krążących wokół Słońca.

    Dlaczego ten świat rzuca wyzwanie astronomom?

    Zgodnie z klasycznymi modelami ewolucji gwiazd, gdy słońce wielkości naszego wyczerpuje swoje paliwo jądrowe, drastycznie puchnie, zmieniając się w czerwonego olbrzyma. W tym stadium gwiazda bezlitośnie pochłania i obraca w popiół wszystkie najbliższe planety. Następnie odrzuca swoje zewnętrzne warstwy, kurcząc się do rozmiarów Ziemi i tworząc supergęstego białego karła.

    Z powodu utraty masy przez gwiazdę, jej przyciąganie grawitacyjne słabnie, a ocalałe planety zewnętrzne powinny oddalić się od martwego jądra. Tymczasem WD 1856 b znajduje się w całkowicie sprzecznym miejscu – zamiast uciekać na dalsze rubieże, zbliżyła się do martwej gwiazdy na odległość zaledwie 0,02 jednostki astronomicznej. Okrąża ją w zaledwie 36 godzin.

    Osiem minut światła i modyfikacja modeli badawczych

    Obserwacja tego niezwykłego układu przez teleskop Webba była gigantycznym wyzwaniem technologicznym. Ponieważ biały karzeł jest aż siedem razy mniejszy od krążącego wokół niego gazowego giganta, standardowe programy do analizy atmosfer planetarnych okazały się bezużyteczne. Zakładają one bowiem, że mała planeta przechodzi na tle potężnej tarczy słońca.

    Aby rozwiązać ten problem, naukowcy musieli opracować nowe równania opisujące ten nietypowy przypadek i zmodyfikować zaawansowane oprogramowanie POSEIDON, służące do rekonstrukcji składu chemicznego atmosfer. Teleskop Jamesa Webba zarejestrował pojedyncze przejście planety przed gwiazdą, które trwało zaledwie osiem minut. Zebrane dane przyniosły kolejne anomalie.

    Termos w kosmicznej próżni

    Atmosfera planety okazała się gęsta, pełna aerozolowych mgieł i niezwykle bogata w metan, który stanowi aż 7% jej składu (na Jowiszu to zaledwie 0,3%). Największym zaskoczeniem była jednak temperatura. Gwiazda nie żyje od około 6 miliardów lat i zdążyła już mocno ostygnąć. Zgodnie z wyliczeniami, planeta powinna być lodowatą pustynią o temperaturze około 150–200 Kelwinów.

    Tymczasem WD 1856 b okazała się znacznie cieplejsza, niż przewidywały dotychczasowe modele. Jej obecna temperatura to aż 400 Kelwinów (ok. 127°C). To oznacza, że planeta emituje do przestrzeni około 25 razy więcej energii, niż dociera do niej z zewnątrz.

    Grawitacyjny bilard ocalałego świata

    Łącząc symulacje komputerowe z analizą modeli chłodzenia, zespół badawczy spróbował cofnąć termiczny zegar planety, by sprawdzić, skąd wzięło się to dodatkowe ciepło. Badania opublikowane na łamach czasopisma „Nature” wskazują, że scenariusz, w którym planeta przetrwała wewnątrz spuchniętej gwiazdy, jest bardzo mało prawdopodobny. Analiza obecnego stanu planety wskazuje na zupełnie inne wyjaśnienie.

    Wszystko wskazuje na to, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest migracja o dużej ekscentryczności. WD 1856 b prawdopodobnie zaczynała swoje życie na bezpiecznych, odległych rubieżach układu. Jednak obecność dwóch innych, odległych gwiazd towarzyszących zdestabilizowała jej orbitę. Planeta została wepchnięta na silnie wydłużoną orbitę, rozpoczynając złożoną grawitacyjną ewolucję.

    Przez miliardy lat zbliżała się niebezpiecznie do białego karła. Siły pływowe martwej gwiazdy zaczęły dosłownie ugniatać i rozciągać planetę, a tarcie wewnętrzne rozgrzało jej wnętrze, stabilizując jednocześnie orbitę w obecnym, ciasnym miejscu.

    Układ WD 1856 znajduje się zaledwie 75 lat świetlnych od Ziemi, co w skali galaktycznej czyni go naszym bezpośrednim sąsiadem. Astronomowie przypuszczają, że tak bliskie odkrycie może sugerować istnienie wielu podobnych, ocalałych światów w naszej galaktyce, choć potwierdzenie tej teorii będzie wymagało budowy zupełnie nowych modeli ewolucji i chłodzenia planet..

    #astronomia #atmosferaPlanet #białyKarzeł #ciekawostkiNaukowe #egzoplanety #fizyka #KosmicznyTeleskopJamesaWebba #Nature #odkryciaKosmiczne #WD1856B
  2. Naukowcy zawężają poszukiwania życia pozaziemskiego. Na liście zostało tylko 45 planet

    Do tej pory odkryliśmy ponad 6000 egzoplanet, ale poszukiwanie na nich śladów życia przypominało szukanie igły w stogu siana.

    Większość z tych światów to miejsca absolutnie niegościnne. Naukowcy z Uniwersytetu Cornella postanowili radykalnie zawęzić ten katalog. Opublikowali właśnie krótką listę 45 skalistych globów, na których szanse na znalezienie kosmitów są największe.

    Najnowsze badanie, opublikowane w prestiżowym „Monthly Notices of the Royal Astronomical Society”, to potężne narzędzie dla współczesnej astronomii. Zespół pod kierownictwem Abigail Bohl przeanalizował tysiące znanych układów planetarnych, by wyłonić z nich te, które dają realne nadzieje na istnienie życia.

    Na ostatecznej liście znalazło się zaledwie 45 skalistych światów. Kryteria były surowe: planety nie mogły być większe niż dwukrotność rozmiarów Ziemi i musiały znajdować się dokładnie w tak zwanej ekosferze (Habitable Zone), czyli w takiej odległości od swojej gwiazdy, która umożliwia utrzymanie na powierzchni wody w stanie ciekłym.

    Od TRAPPIST-1 do Proxima Centauri

    Wśród najbardziej obiecujących kandydatów znalazły się między innymi cztery planety krążące wokół czerwonego karła w układzie TRAPPIST-1 (oddalonego od nas o około 40 lat świetlnych) oraz Proxima Centauri b – najbliższa nam znana egzoplaneta, znajdująca się zaledwie 4 lata świetlne od Ziemi.

    Badacze skategoryzowali wytypowane obiekty pod kątem ich wieku, charakterystyki orbity, ekspozycji na promieniowanie oraz łatwości obserwacji z naszej planety. Jak podkreśla Abigail Bohl, badaczka i astronomka z amerykańskiego Uniwersytetu Cornella, takie skatalogowanie celów pozwoli astronomom na zoptymalizowanie strategii badawczych i lepsze wykorzystanie cennego czasu obserwacyjnego na najpotężniejszych teleskopach kosmicznych i naziemnych.

    Co równie istotne, wytypowana lista pozwoli na badanie skrajnych przypadków. Naukowcy chcą przyjrzeć się planetom znajdującym się na samych krawędziach ekosfery i porównać je z tymi orbitującymi idealnie w jej centrum. W naszym Układzie Słonecznym to właśnie na takich obrzeżach znajdują się Mars i Wenus, podczas gdy Ziemia zajmuje najbardziej dogodną pozycję. Sprawdzenie, czy ten sam schemat dotyczy innych systemów gwiezdnych, może być kluczem do ostatecznego zrozumienia, jak powszechne (lub jak unikalne) jest życie we wszechświecie.

    Przełomowe odkrycie na Marsie. Łazik Perseverance odnalazł podziemny system rzeczny

    #astronomia #egzoplanety #ekosfera #Kosmos #poszukiwanieżyciaWKosmosie #ProximaCentauriB #strefaZamieszkiwalna #TRAPPIST1 #UniwersytetCornella #życiePozaziemskie
  3. Kosmiczna „Czarna Wdowa” w kształcie cytryny. James Webb odkrył planetę pełną diamentów

    Astronomowie przecierają oczy ze zdumienia. Teleskop Jamesa Webba (JWST) przyjrzał się planecie oddalonej o 700 lat świetlnych od Ziemi i zobaczył coś, co teoretycznie nie powinno istnieć.

    PSR J2322-2650b ma kształt cytryny, atmosferę przesyconą węglem i prawdopodobnie… wnętrze pełne diamentów.

    Zgodnie z badaniem opublikowanym w The Astrophysical Journal Letters, nowo odkryty świat to prawdziwe kosmiczne kuriozum. Planeta wielkości Jowisza krąży wokół pulsara – gęstej, martwej gwiazdy – w tak bliskiej odległości, że grawitacja gospodarza rozciąga ją, nadając jej kształt elipsoidy (lub, bardziej obrazowo, cytryny).

    Toksyczna relacja typu „Czarna Wdowa”

    Układ ten zaliczono do kategorii „Czarna Wdowa”. Zazwyczaj nazwa ta dotyczy układów, w których pulsar powoli „zjada” i niszczy towarzyszącą mu mniejszą gwiazdę. W tym przypadku jednak ofiarą toksycznej relacji jest planeta, co jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Wiatry generowane przez pulsara nieustannie smagają atmosferę PSR J2322-2650b, powoli ją degradując.

    Atmosfera, której nie ma prawa być

    Największą zagadką jest jednak skład chemiczny. Dzięki obserwacjom Webba naukowcy odkryli, że atmosfera planety jest bogata w węgiel cząsteczkowy (C2, C3), a jednocześnie niemal całkowicie pozbawiona tlenu, azotu i wody. To ewenement. Węgiel zazwyczaj łączy się z innymi pierwiastkami (tworząc np. dwutlenek węgla), a tutaj występuje w rzadkiej, czystej formie.

    Naukowcy podejrzewają, że tak gęsta, węglowa atmosfera może tworzyć chmury sadzy, które pod wpływem ogromnego ciśnienia w głębi planety zamieniają się w diamenty. Mamy więc do czynienia z cytrynowym światem, w którego trzewiach mogą znajdować się niewyobrażalne bogactwa.

    Skąd ona się wzięła?

    Odkrycie to „stawia wyzwanie obecnemu rozumieniu formowania się układów typu Black Widow” – przyznają badacze z Uniwersytetu w Chicago. Nie wiemy, czy planeta jest ocalałym gazowym olbrzymem, który przetrwał śmierć swojej gwiazdy, czy może uformowała się z gruzów po supernowej. Jedno jest pewne: Wszechświat wciąż potrafi nas zaskoczyć czymś zupełnie abstrakcyjnym.

    Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba dokonał kolejnego odkrycia. Uran ma nowy księżyc

    #astronomia #egzoplanety #JamesWebb #JWST #Kosmos #odkryciaNaukowe #pulsar
Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.