Search
1000 results for “oczywiscie”
-
W zeszłym roku, kiedy dołączyłem do organizacji Kapitularza, nie mogłem wiele zrobić, chociaz byłem koordynatorem programu. W tym roku kształtuje cały program - chociaż oczywiscie nie sam, a razem z moim najlepszym zespołem programowym - bo jest nas około 30!
Ale to, z czego jestem dumny, to z powidzenia "jebać GenAI w sztuce i na konwentach". To naturlany krok, skoro zabroniliśmy GenAI slopu u wystawców. Możemy rozmawiać dalej o AI, zwłaszcza tej fantastycznej, o której marzyliśmy. Albo o tych realnie fajnych zastosowaniach sztucznej intelignecji. Ale nie mamy zmiaru promować AI do pisnaia książek, redagowania tekstów czy generowania grafik do gier. Tyle i aż tyle.
Dziękuję za uwagę.
Link do Formularza: https://forms.gle/Qj8gkLiUDZob5yYY9
-
W zeszłym roku, kiedy dołączyłem do organizacji Kapitularza, nie mogłem wiele zrobić, chociaz byłem koordynatorem programu. W tym roku kształtuje cały program - chociaż oczywiscie nie sam, a razem z moim najlepszym zespołem programowym - bo jest nas około 30!
Ale to, z czego jestem dumny, to z powidzenia "jebać GenAI w sztuce i na konwentach". To naturlany krok, skoro zabroniliśmy GenAI slopu u wystawców. Możemy rozmawiać dalej o AI, zwłaszcza tej fantastycznej, o której marzyliśmy. Albo o tych realnie fajnych zastosowaniach sztucznej intelignecji. Ale nie mamy zmiaru promować AI do pisnaia książek, redagowania tekstów czy generowania grafik do gier. Tyle i aż tyle.
Dziękuję za uwagę.
Link do Formularza: https://forms.gle/Qj8gkLiUDZob5yYY9
-
W zeszłym roku, kiedy dołączyłem do organizacji Kapitularza, nie mogłem wiele zrobić, chociaz byłem koordynatorem programu. W tym roku kształtuje cały program - chociaż oczywiscie nie sam, a razem z moim najlepszym zespołem programowym - bo jest nas około 30!
Ale to, z czego jestem dumny, to z powidzenia "jebać GenAI w sztuce i na konwentach". To naturlany krok, skoro zabroniliśmy GenAI slopu u wystawców. Możemy rozmawiać dalej o AI, zwłaszcza tej fantastycznej, o której marzyliśmy. Albo o tych realnie fajnych zastosowaniach sztucznej intelignecji. Ale nie mamy zmiaru promować AI do pisnaia książek, redagowania tekstów czy generowania grafik do gier. Tyle i aż tyle.
Dziękuję za uwagę.
Link do Formularza: https://forms.gle/Qj8gkLiUDZob5yYY9
-
W zeszłym roku, kiedy dołączyłem do organizacji Kapitularza, nie mogłem wiele zrobić, chociaz byłem koordynatorem programu. W tym roku kształtuje cały program - chociaż oczywiscie nie sam, a razem z moim najlepszym zespołem programowym - bo jest nas około 30!
Ale to, z czego jestem dumny, to z powidzenia "jebać GenAI w sztuce i na konwentach". To naturlany krok, skoro zabroniliśmy GenAI slopu u wystawców. Możemy rozmawiać dalej o AI, zwłaszcza tej fantastycznej, o której marzyliśmy. Albo o tych realnie fajnych zastosowaniach sztucznej intelignecji. Ale nie mamy zmiaru promować AI do pisnaia książek, redagowania tekstów czy generowania grafik do gier. Tyle i aż tyle.
Dziękuję za uwagę.
Link do Formularza: https://forms.gle/Qj8gkLiUDZob5yYY9
-
Ten pozytywny wariat #Łatwogang znowu robi cos szalonego w szczytnym celu xDDDD
Wlasnie oglosil na swoim instagramie, ze jutro o 16:00 startuje #rower.em w trase z #Zakopane do #Gdansk - w trakcie trasy bedzie #livestream, oraz OCZYWISCIE zbiorka charytatywna. Tym razem na leczenie 12-letniego Maksa chorujacego na zanik miesni.
Natomiast, jesli przed dojazdem do Gdanska uda sie zebrac te 12 milionow to Łatwogang zrobi trase powrotna (po przespaniu sie). Pod wpisem juz sa komentarze od ludzi, ktorzy chca sie przylaczyc do "wycieczki" - cos czuje, ze do Gdanska dojedzie niezly peleton. :Dzrodlo: https://www.instagram.com/reel/DYmOpEONzJ-/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ==
zbiorka na Maksa: https://zrzutka.pl/maks
-
czy rekrutacja do przedszkoli w Łodzi na adresie https://rekrutacje-lodz.pzo.edu.pl/
Wysyła potem maile z potwierdzeniami z linkiem do rekrutacja-warszawa.pzo.edu.pl? Oczywiście!
Czy rodzice potem dzwonią do placówek z pytaniem dlaczego mają maile z informacjąinformujemy, że w systemie zapisów na dyżury wakacyjne do przedszkoli/oddziałów przedszkolnych w Warszawie, zarejestrowano wniosek kandydata
Oczywiście że tak!
Brawo!No ale z jakiegoś powodu ta korporacja ma informację o jakości swoich produktów w nazwie #ASSeco ;-)
-
Dziś jak co tydzień NET na 2m!
Rozpocznie się o godzinie 20:00 na 145.350 NFM (przewidujemy małą rozgrzewkę jeszcze przed rozpoczęciem, oczywiście na tym samym paśmie 😉). Zapraszamy wszystkich z okolic Krakowa i nie tylko - wspaniała okazja na przetestowanie nowych anten i TRX!
KF2.0
SP9FLD
#net #vhf #krakow #kf20 #krotkofalowcy #klub #krotkofalarski #krotkofalarstwo #sp9fld -
Dziś jak co tydzień NET na 2m!
Rozpocznie się o godzinie 20:00 na 145.350 NFM (przewidujemy małą rozgrzewkę jeszcze przed rozpoczęciem, oczywiście na tym samym paśmie 😉). Zapraszamy wszystkich z okolic Krakowa i nie tylko - wspaniała okazja na przetestowanie nowych anten i TRX!
KF2.0
SP9FLD
#net #vhf #krakow #kf20 #krotkofalowcy #klub #krotkofalarski #krotkofalarstwo #sp9fld -
Dziś jak co tydzień NET na 2m!
Rozpocznie się o godzinie 20:00 na 145.350 NFM (przewidujemy małą rozgrzewkę jeszcze przed rozpoczęciem, oczywiście na tym samym paśmie 😉). Zapraszamy wszystkich z okolic Krakowa i nie tylko - wspaniała okazja na przetestowanie nowych anten i TRX!
KF2.0
SP9FLD
#net #vhf #krakow #kf20 #krotkofalowcy #klub #krotkofalarski #krotkofalarstwo #sp9fld -
Dziś jak co tydzień NET na 2m!
Rozpocznie się o godzinie 20:00 na 145.350 NFM (przewidujemy małą rozgrzewkę jeszcze przed rozpoczęciem, oczywiście na tym samym paśmie 😉). Zapraszamy wszystkich z okolic Krakowa i nie tylko - wspaniała okazja na przetestowanie nowych anten i TRX!
KF2.0
SP9FLD
#net #vhf #krakow #kf20 #krotkofalowcy #klub #krotkofalarski #krotkofalarstwo #sp9fld -
OZE jako kwestia klasowa
Poza ideologicznym sporem o węgiel
„OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.
Ekosystem tylko dla wybranych
Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.
Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.
Błędy unijnego technooptymizmu
Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.
Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.
Pułapka braku alternatyw
Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.
Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.
Podział kosztów zamiast przywilejów
Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.
#ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek -
OZE jako kwestia klasowa
Poza ideologicznym sporem o węgiel
„OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.
Ekosystem tylko dla wybranych
Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.
Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.
Błędy unijnego technooptymizmu
Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.
Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.
Pułapka braku alternatyw
Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.
Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.
Podział kosztów zamiast przywilejów
Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.
#ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek -
OZE jako kwestia klasowa
Poza ideologicznym sporem o węgiel
„OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.
Ekosystem tylko dla wybranych
Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.
Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.
Błędy unijnego technooptymizmu
Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.
Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.
Pułapka braku alternatyw
Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.
Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.
Podział kosztów zamiast przywilejów
Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.
#ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek -
OZE jako kwestia klasowa
Poza ideologicznym sporem o węgiel
„OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.
Ekosystem tylko dla wybranych
Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.
Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.
Błędy unijnego technooptymizmu
Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.
Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.
Pułapka braku alternatyw
Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.
Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.
Podział kosztów zamiast przywilejów
Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.
#ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek -
OZE jako kwestia klasowa
Poza ideologicznym sporem o węgiel
„OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.
Ekosystem tylko dla wybranych
Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.
Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.
Błędy unijnego technooptymizmu
Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.
Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.
Pułapka braku alternatyw
Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.
Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.
Podział kosztów zamiast przywilejów
Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.
#ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek -
Od kilku miesiecy #ManchesterUnited prowadzi byly pilkarz tego klubu, Michael #Carrick i... klub po katastrofalnym okresie wyladowal na 3. miejscu #PremierLeague i zagwarantowal sobie juz gre w przyszlym sezonie #ChampionsLeague.
Ale oczywiscie zamiast zostawic Carricka na tym stanowisku, wladze klubu w przyszlym sezonie pewnie znowu zatrudnia jakiegos niewydarzonego Hiszpana albo innego Portugalczyka i znowu zaczniemy sie matwic o utrzymanie w lidze 🤷♂️ A co warta i jak bardzo przereklamowana jest hiszpanska pilka to dobitnie pokazaly w tym sezonie #LigaMistrzow #RealMadryt i #FCBarcelona 😂
-
Jeśli chcieliście kiedyś nagrać tutorial lub dobrą prezentację jakiegoś rozwiązania działającego na ekranie, to, oczywiście, macie do dyspozycji płatne rozwiązania. Ale macie też #OpenScreen.
-
Minę miałam nietęgą, ale jakoś poszło. Wywiad dla chińskiej telewizji udzielony. Mowa oczywiście o #herbata 😄
-
Niedawno myślałem, że te algorytmy poprawiające zdjęcia w moim Pixelu są nawet spoko.
Zrobiłem kilka zdjęć stockową apką od #GraoheneOS i... ał... boli po oczach.
To nie jest oczywiście wina twórców GOS. To kwestia potężnej obróbki zdjęć przez oprogramowanie.
Porównując zdjęcia jednego obiektu zrobione za pomocą różnych urządzeń uświadamiam sobie jak bardzo Pixel przekłamuje rzeczywistość. Samsungi to samo według mnie. Obiektywnie to zdjęcia są ładne, ale często nie takie jak widzi je oko. Twarze sztucznie gładkie, materiały wygładzone (albo sztucznie poskręcane faktury materiałów), a światło to już w ogóle kosmos.Co raz częściej rozważam zakup normalnego aparatu, pełnej klatki, bez algorytmów i AI.
I bardzo staram się siebie samego odwieść od tego pomysłu. -
Niedawno myślałem, że te algorytmy poprawiające zdjęcia w moim Pixelu są nawet spoko.
Zrobiłem kilka zdjęć stockową apką od #GraoheneOS i... ał... boli po oczach.
To nie jest oczywiście wina twórców GOS. To kwestia potężnej obróbki zdjęć przez oprogramowanie.
Porównując zdjęcia jednego obiektu zrobione za pomocą różnych urządzeń uświadamiam sobie jak bardzo Pixel przekłamuje rzeczywistość. Samsungi to samo według mnie. Obiektywnie to zdjęcia są ładne, ale często nie takie jak widzi je oko. Twarze sztucznie gładkie, materiały wygładzone (albo sztucznie poskręcane faktury materiałów), a światło to już w ogóle kosmos.Co raz częściej rozważam zakup normalnego aparatu, pełnej klatki, bez algorytmów i AI.
I bardzo staram się siebie samego odwieść od tego pomysłu. -
Niedawno myślałem, że te algorytmy poprawiające zdjęcia w moim Pixelu są nawet spoko.
Zrobiłem kilka zdjęć stockową apką od #GraoheneOS i... ał... boli po oczach.
To nie jest oczywiście wina twórców GOS. To kwestia potężnej obróbki zdjęć przez oprogramowanie.
Porównując zdjęcia jednego obiektu zrobione za pomocą różnych urządzeń uświadamiam sobie jak bardzo Pixel przekłamuje rzeczywistość. Samsungi to samo według mnie. Obiektywnie to zdjęcia są ładne, ale często nie takie jak widzi je oko. Twarze sztucznie gładkie, materiały wygładzone (albo sztucznie poskręcane faktury materiałów), a światło to już w ogóle kosmos.Co raz częściej rozważam zakup normalnego aparatu, pełnej klatki, bez algorytmów i AI.
I bardzo staram się siebie samego odwieść od tego pomysłu. -
Niedawno myślałem, że te algorytmy poprawiające zdjęcia w moim Pixelu są nawet spoko.
Zrobiłem kilka zdjęć stockową apką od #GraoheneOS i... ał... boli po oczach.
To nie jest oczywiście wina twórców GOS. To kwestia potężnej obróbki zdjęć przez oprogramowanie.
Porównując zdjęcia jednego obiektu zrobione za pomocą różnych urządzeń uświadamiam sobie jak bardzo Pixel przekłamuje rzeczywistość. Samsungi to samo według mnie. Obiektywnie to zdjęcia są ładne, ale często nie takie jak widzi je oko. Twarze sztucznie gładkie, materiały wygładzone (albo sztucznie poskręcane faktury materiałów), a światło to już w ogóle kosmos.Co raz częściej rozważam zakup normalnego aparatu, pełnej klatki, bez algorytmów i AI.
I bardzo staram się siebie samego odwieść od tego pomysłu. -
Niedawno myślałem, że te algorytmy poprawiające zdjęcia w moim Pixelu są nawet spoko.
Zrobiłem kilka zdjęć stockową apką od #GraoheneOS i... ał... boli po oczach.
To nie jest oczywiście wina twórców GOS. To kwestia potężnej obróbki zdjęć przez oprogramowanie.
Porównując zdjęcia jednego obiektu zrobione za pomocą różnych urządzeń uświadamiam sobie jak bardzo Pixel przekłamuje rzeczywistość. Samsungi to samo według mnie. Obiektywnie to zdjęcia są ładne, ale często nie takie jak widzi je oko. Twarze sztucznie gładkie, materiały wygładzone (albo sztucznie poskręcane faktury materiałów), a światło to już w ogóle kosmos.Co raz częściej rozważam zakup normalnego aparatu, pełnej klatki, bez algorytmów i AI.
I bardzo staram się siebie samego odwieść od tego pomysłu. -
#alfabetfandomu #fandom #konwenty
Po czym najłatwiej poznać, że ktoś właśnie wyszedł z konwentu? Oczywiście po dumnie noszonym na piersi idencie, którego nikt przecież nie będzie zdejmował żeby dojść do żabki i z powrotem. Jeszcze się zgubi albo coś.
Identyfikator pełni na konwencie wiele przydatnych funkcji. Po pierwsze ułatwia nawiązanie kontaktu – przynajmniej od razu wiadomo jak się zwracać do danej osoby. -
#alfabetfandomu #fandom #konwenty
Po czym najłatwiej poznać, że ktoś właśnie wyszedł z konwentu? Oczywiście po dumnie noszonym na piersi idencie, którego nikt przecież nie będzie zdejmował żeby dojść do żabki i z powrotem. Jeszcze się zgubi albo coś.
Identyfikator pełni na konwencie wiele przydatnych funkcji. Po pierwsze ułatwia nawiązanie kontaktu – przynajmniej od razu wiadomo jak się zwracać do danej osoby.