home.social

#zpamietnikamlodejlekarki — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #zpamietnikamlodejlekarki, aggregated by home.social.

  1. Ten tekst napisałem 10 lat temu, 17 listopada 2014. Wisiał sobie na FB (a wcześniej na G+), ale nikt go tam nie znajdzie, a mam wrażenie, że wciąż jest aktualny.

    Tym, którzy znają serię "Z pamiętnika młodej lekarki", głowy odczytają tekst głosami Ewy Szumańskiej i Jana Kaczmarka, oczywiście z odpowiednimi efektami dźwiękowymi.

    ___

    Będąc młodą lekarką i forpocztą na rubieży wszedł raz do mej przychodni mężczyzna o spojrzeniu rozbiegniętym.

    – Dzień dobry, pani doktór.

    – Dzię dobry. Co panu dolega?

    – Dolegają mię, pani doktór, wybory samorządowe.

    – A co konkretnie? Czyżby pan kandydowat?

    – Ależ uchowaj! Jestem prostym wyborcą, któren musi iść do urny i postawić krzyżyk.

    – Cóż w tym trudnego? Toż każdy chce na rządzących postawić krzyżyk, nawet jeśli tylko chodzi o wójta. Może z wyjątkiem wójta, ale on z kolei chętnie postawi krzyżyk na wszystkich innych.

    – Ale mię chodzi, pani doktór, o to że nie mam na kogo głosować!

    – Chce pan powiedzieć, że nikt nie startuje? To byłoby sytuacją niespotykaną.

    – Przeciwnie, pani doktór, kandydatów jest do diabła i jeszcze trochę.

    – Proszę się nie wyrażać! Co prawda jednostka uspołecznionej służby zdrowia nie jest przesądną, ale lepiej nie kusić losu.

    – Przepraszam, ale co mam powiedzieć, jak czytam ulotki wyborcze kandydatów?

    – A po co pan czyta?

    – Albowiem, pani doktór, jestę jednostką obywatelską i chcę zagłosować świadomie.

    – I cóż oni takiego tam piszą?

    – Wszystko, pani doktór. Chcą pensję na gumnie poprawić, żeby była jak w Warszawie. Z dżenderę będą walczyć, żeby się na rubieży nie pojawiał, choć i tak nikt go tutaj nie widział. Unię Europejską chcą zmieniać, żeby lepszą była. A jeden to nawet konstytuncję chce zmienić, bo mu nie pasuje...

    – Ale to przecież nie ma sensu, bo to wybory gum... samorządowe! Może i nowy wójt uczyni sobie pensję warszawską, ale nie będzie zmieniał konstytuncji.

    – No właśnie, pani doktór, to nie ma żadnego sensu. Czy coś się da z tym zrobić?

    – Niestety, psychiatria nie jest moją domeną, a i leczenie tylu pacan... pacjętów nadwerężyłoby zasoby ludzkie placówki. Poza tym etyka zawodowa nie pozwala mi leczyć ich bez zgody, choć cierpi na tym sprawiedliwość społeczna.

    – To co ja mam zrobić jako prosty obywatel?

    – Iść do lokalu wyborczego i pobrać karty do głosowania, a następnie wytreścić się na nich dla dobra ogółu.

    – Ale pani doktór, dopiski na kartach wyborczych nie są brane pod uwagę!

    – Szkoda. W takiem razie pozostaje panu jedynie zapoznać się uważnie z materiałami wyborczymi i dokonać wyboru.

    – Kiedy mię, pani doktór, od tej lektury cholera bierze i nerwowy się robię!

    Poczułam się wreszcie władną w domenie medycznej. Zadałam pacjętowi narkozę [łomot], rozcięłam czaszkę [ziuuuuuuut] i przyjrzałam się uważnie zawartości. Zręcznymi cięciami skalpela [chlast] wycięłam dwa zaczerwienione obszary, które mogły być ogniskami cholery, po czym zdezęfekowałam nadmanganianem potasu. Na miejsce obszarów umieściłam po tabletce relanium, po czym zeszyłam cięcie catgutem i obudziłam pacjęta [plask].

    – Już po wszystkiem!

    – Ooo! O rrrrrrany, ale mnie się poprawiło! Jestem zadowolony, kandydaci mię nie denerwują, a ulotki wyborcze z głupotami wykorzystam w celu statutowem!

    – Niestety, mają małą chłonność.

    – Nie szkodzi, w takiem razie będą służyć jako podpałka. Dziękuję pani doktór, całuję te złote rączki i lecę się zrealizować w urnie. [wychodzi]

    Gdy pacjęt wyszedł się realizować wyborczo, zadumałam się nad mym posłannictwem na rubieży, które pozwala podtrzymać obywatelskość i spokój w narodzie. Do usłyszenia.

    #️⃣ #ZPamiętnikaMłodejLekarki #radio #ProgramTrzeci #Trójka #rozrywka #EwaSzumańska #JanKaczmarek #wybory

  2. Ten tekst napisałem 10 lat temu, 17 listopada 2014. Wisiał sobie na FB (a wcześniej na G+), ale nikt go tam nie znajdzie, a mam wrażenie, że wciąż jest aktualny.

    Tym, którzy znają serię "Z pamiętnika młodej lekarki", głowy odczytają tekst głosami Ewy Szumańskiej i Jana Kaczmarka, oczywiście z odpowiednimi efektami dźwiękowymi.

    ___

    Będąc młodą lekarką i forpocztą na rubieży wszedł raz do mej przychodni mężczyzna o spojrzeniu rozbiegniętym.

    – Dzień dobry, pani doktór.

    – Dzię dobry. Co panu dolega?

    – Dolegają mię, pani doktór, wybory samorządowe.

    – A co konkretnie? Czyżby pan kandydowat?

    – Ależ uchowaj! Jestem prostym wyborcą, któren musi iść do urny i postawić krzyżyk.

    – Cóż w tym trudnego? Toż każdy chce na rządzących postawić krzyżyk, nawet jeśli tylko chodzi o wójta. Może z wyjątkiem wójta, ale on z kolei chętnie postawi krzyżyk na wszystkich innych.

    – Ale mię chodzi, pani doktór, o to że nie mam na kogo głosować!

    – Chce pan powiedzieć, że nikt nie startuje? To byłoby sytuacją niespotykaną.

    – Przeciwnie, pani doktór, kandydatów jest do diabła i jeszcze trochę.

    – Proszę się nie wyrażać! Co prawda jednostka uspołecznionej służby zdrowia nie jest przesądną, ale lepiej nie kusić losu.

    – Przepraszam, ale co mam powiedzieć, jak czytam ulotki wyborcze kandydatów?

    – A po co pan czyta?

    – Albowiem, pani doktór, jestę jednostką obywatelską i chcę zagłosować świadomie.

    – I cóż oni takiego tam piszą?

    – Wszystko, pani doktór. Chcą pensję na gumnie poprawić, żeby była jak w Warszawie. Z dżenderę będą walczyć, żeby się na rubieży nie pojawiał, choć i tak nikt go tutaj nie widział. Unię Europejską chcą zmieniać, żeby lepszą była. A jeden to nawet konstytuncję chce zmienić, bo mu nie pasuje...

    – Ale to przecież nie ma sensu, bo to wybory gum... samorządowe! Może i nowy wójt uczyni sobie pensję warszawską, ale nie będzie zmieniał konstytuncji.

    – No właśnie, pani doktór, to nie ma żadnego sensu. Czy coś się da z tym zrobić?

    – Niestety, psychiatria nie jest moją domeną, a i leczenie tylu pacan... pacjętów nadwerężyłoby zasoby ludzkie placówki. Poza tym etyka zawodowa nie pozwala mi leczyć ich bez zgody, choć cierpi na tym sprawiedliwość społeczna.

    – To co ja mam zrobić jako prosty obywatel?

    – Iść do lokalu wyborczego i pobrać karty do głosowania, a następnie wytreścić się na nich dla dobra ogółu.

    – Ale pani doktór, dopiski na kartach wyborczych nie są brane pod uwagę!

    – Szkoda. W takiem razie pozostaje panu jedynie zapoznać się uważnie z materiałami wyborczymi i dokonać wyboru.

    – Kiedy mię, pani doktór, od tej lektury cholera bierze i nerwowy się robię!

    Poczułam się wreszcie władną w domenie medycznej. Zadałam pacjętowi narkozę [łomot], rozcięłam czaszkę [ziuuuuuuut] i przyjrzałam się uważnie zawartości. Zręcznymi cięciami skalpela [chlast] wycięłam dwa zaczerwienione obszary, które mogły być ogniskami cholery, po czym zdezęfekowałam nadmanganianem potasu. Na miejsce obszarów umieściłam po tabletce relanium, po czym zeszyłam cięcie catgutem i obudziłam pacjęta [plask].

    – Już po wszystkiem!

    – Ooo! O rrrrrrany, ale mnie się poprawiło! Jestem zadowolony, kandydaci mię nie denerwują, a ulotki wyborcze z głupotami wykorzystam w celu statutowem!

    – Niestety, mają małą chłonność.

    – Nie szkodzi, w takiem razie będą służyć jako podpałka. Dziękuję pani doktór, całuję te złote rączki i lecę się zrealizować w urnie. [wychodzi]

    Gdy pacjęt wyszedł się realizować wyborczo, zadumałam się nad mym posłannictwem na rubieży, które pozwala podtrzymać obywatelskość i spokój w narodzie. Do usłyszenia.

    #️⃣ #ZPamiętnikaMłodejLekarki #radio #ProgramTrzeci #Trójka #rozrywka #EwaSzumańska #JanKaczmarek #wybory

  3. Ten tekst napisałem 10 lat temu, 17 listopada 2014. Wisiał sobie na FB (a wcześniej na G+), ale nikt go tam nie znajdzie, a mam wrażenie, że wciąż jest aktualny.

    Tym, którzy znają serię "Z pamiętnika młodej lekarki", głowy odczytają tekst głosami Ewy Szumańskiej i Jana Kaczmarka, oczywiście z odpowiednimi efektami dźwiękowymi.

    ___

    Będąc młodą lekarką i forpocztą na rubieży wszedł raz do mej przychodni mężczyzna o spojrzeniu rozbiegniętym.

    – Dzień dobry, pani doktór.

    – Dzię dobry. Co panu dolega?

    – Dolegają mię, pani doktór, wybory samorządowe.

    – A co konkretnie? Czyżby pan kandydowat?

    – Ależ uchowaj! Jestem prostym wyborcą, któren musi iść do urny i postawić krzyżyk.

    – Cóż w tym trudnego? Toż każdy chce na rządzących postawić krzyżyk, nawet jeśli tylko chodzi o wójta. Może z wyjątkiem wójta, ale on z kolei chętnie postawi krzyżyk na wszystkich innych.

    – Ale mię chodzi, pani doktór, o to że nie mam na kogo głosować!

    – Chce pan powiedzieć, że nikt nie startuje? To byłoby sytuacją niespotykaną.

    – Przeciwnie, pani doktór, kandydatów jest do diabła i jeszcze trochę.

    – Proszę się nie wyrażać! Co prawda jednostka uspołecznionej służby zdrowia nie jest przesądną, ale lepiej nie kusić losu.

    – Przepraszam, ale co mam powiedzieć, jak czytam ulotki wyborcze kandydatów?

    – A po co pan czyta?

    – Albowiem, pani doktór, jestę jednostką obywatelską i chcę zagłosować świadomie.

    – I cóż oni takiego tam piszą?

    – Wszystko, pani doktór. Chcą pensję na gumnie poprawić, żeby była jak w Warszawie. Z dżenderę będą walczyć, żeby się na rubieży nie pojawiał, choć i tak nikt go tutaj nie widział. Unię Europejską chcą zmieniać, żeby lepszą była. A jeden to nawet konstytuncję chce zmienić, bo mu nie pasuje...

    – Ale to przecież nie ma sensu, bo to wybory gum... samorządowe! Może i nowy wójt uczyni sobie pensję warszawską, ale nie będzie zmieniał konstytuncji.

    – No właśnie, pani doktór, to nie ma żadnego sensu. Czy coś się da z tym zrobić?

    – Niestety, psychiatria nie jest moją domeną, a i leczenie tylu pacan... pacjętów nadwerężyłoby zasoby ludzkie placówki. Poza tym etyka zawodowa nie pozwala mi leczyć ich bez zgody, choć cierpi na tym sprawiedliwość społeczna.

    – To co ja mam zrobić jako prosty obywatel?

    – Iść do lokalu wyborczego i pobrać karty do głosowania, a następnie wytreścić się na nich dla dobra ogółu.

    – Ale pani doktór, dopiski na kartach wyborczych nie są brane pod uwagę!

    – Szkoda. W takiem razie pozostaje panu jedynie zapoznać się uważnie z materiałami wyborczymi i dokonać wyboru.

    – Kiedy mię, pani doktór, od tej lektury cholera bierze i nerwowy się robię!

    Poczułam się wreszcie władną w domenie medycznej. Zadałam pacjętowi narkozę [łomot], rozcięłam czaszkę [ziuuuuuuut] i przyjrzałam się uważnie zawartości. Zręcznymi cięciami skalpela [chlast] wycięłam dwa zaczerwienione obszary, które mogły być ogniskami cholery, po czym zdezęfekowałam nadmanganianem potasu. Na miejsce obszarów umieściłam po tabletce relanium, po czym zeszyłam cięcie catgutem i obudziłam pacjęta [plask].

    – Już po wszystkiem!

    – Ooo! O rrrrrrany, ale mnie się poprawiło! Jestem zadowolony, kandydaci mię nie denerwują, a ulotki wyborcze z głupotami wykorzystam w celu statutowem!

    – Niestety, mają małą chłonność.

    – Nie szkodzi, w takiem razie będą służyć jako podpałka. Dziękuję pani doktór, całuję te złote rączki i lecę się zrealizować w urnie. [wychodzi]

    Gdy pacjęt wyszedł się realizować wyborczo, zadumałam się nad mym posłannictwem na rubieży, które pozwala podtrzymać obywatelskość i spokój w narodzie. Do usłyszenia.

    #️⃣ #ZPamiętnikaMłodejLekarki #radio #ProgramTrzeci #Trójka #rozrywka #EwaSzumańska #JanKaczmarek #wybory

  4. Ten tekst napisałem 10 lat temu, 17 listopada 2014. Wisiał sobie na FB (a wcześniej na G+), ale nikt go tam nie znajdzie, a mam wrażenie, że wciąż jest aktualny.

    Tym, którzy znają serię "Z pamiętnika młodej lekarki", głowy odczytają tekst głosami Ewy Szumańskiej i Jana Kaczmarka, oczywiście z odpowiednimi efektami dźwiękowymi.

    ___

    Będąc młodą lekarką i forpocztą na rubieży wszedł raz do mej przychodni mężczyzna o spojrzeniu rozbiegniętym.

    – Dzień dobry, pani doktór.

    – Dzię dobry. Co panu dolega?

    – Dolegają mię, pani doktór, wybory samorządowe.

    – A co konkretnie? Czyżby pan kandydowat?

    – Ależ uchowaj! Jestem prostym wyborcą, któren musi iść do urny i postawić krzyżyk.

    – Cóż w tym trudnego? Toż każdy chce na rządzących postawić krzyżyk, nawet jeśli tylko chodzi o wójta. Może z wyjątkiem wójta, ale on z kolei chętnie postawi krzyżyk na wszystkich innych.

    – Ale mię chodzi, pani doktór, o to że nie mam na kogo głosować!

    – Chce pan powiedzieć, że nikt nie startuje? To byłoby sytuacją niespotykaną.

    – Przeciwnie, pani doktór, kandydatów jest do diabła i jeszcze trochę.

    – Proszę się nie wyrażać! Co prawda jednostka uspołecznionej służby zdrowia nie jest przesądną, ale lepiej nie kusić losu.

    – Przepraszam, ale co mam powiedzieć, jak czytam ulotki wyborcze kandydatów?

    – A po co pan czyta?

    – Albowiem, pani doktór, jestę jednostką obywatelską i chcę zagłosować świadomie.

    – I cóż oni takiego tam piszą?

    – Wszystko, pani doktór. Chcą pensję na gumnie poprawić, żeby była jak w Warszawie. Z dżenderę będą walczyć, żeby się na rubieży nie pojawiał, choć i tak nikt go tutaj nie widział. Unię Europejską chcą zmieniać, żeby lepszą była. A jeden to nawet konstytuncję chce zmienić, bo mu nie pasuje...

    – Ale to przecież nie ma sensu, bo to wybory gum... samorządowe! Może i nowy wójt uczyni sobie pensję warszawską, ale nie będzie zmieniał konstytuncji.

    – No właśnie, pani doktór, to nie ma żadnego sensu. Czy coś się da z tym zrobić?

    – Niestety, psychiatria nie jest moją domeną, a i leczenie tylu pacan... pacjętów nadwerężyłoby zasoby ludzkie placówki. Poza tym etyka zawodowa nie pozwala mi leczyć ich bez zgody, choć cierpi na tym sprawiedliwość społeczna.

    – To co ja mam zrobić jako prosty obywatel?

    – Iść do lokalu wyborczego i pobrać karty do głosowania, a następnie wytreścić się na nich dla dobra ogółu.

    – Ale pani doktór, dopiski na kartach wyborczych nie są brane pod uwagę!

    – Szkoda. W takiem razie pozostaje panu jedynie zapoznać się uważnie z materiałami wyborczymi i dokonać wyboru.

    – Kiedy mię, pani doktór, od tej lektury cholera bierze i nerwowy się robię!

    Poczułam się wreszcie władną w domenie medycznej. Zadałam pacjętowi narkozę [łomot], rozcięłam czaszkę [ziuuuuuuut] i przyjrzałam się uważnie zawartości. Zręcznymi cięciami skalpela [chlast] wycięłam dwa zaczerwienione obszary, które mogły być ogniskami cholery, po czym zdezęfekowałam nadmanganianem potasu. Na miejsce obszarów umieściłam po tabletce relanium, po czym zeszyłam cięcie catgutem i obudziłam pacjęta [plask].

    – Już po wszystkiem!

    – Ooo! O rrrrrrany, ale mnie się poprawiło! Jestem zadowolony, kandydaci mię nie denerwują, a ulotki wyborcze z głupotami wykorzystam w celu statutowem!

    – Niestety, mają małą chłonność.

    – Nie szkodzi, w takiem razie będą służyć jako podpałka. Dziękuję pani doktór, całuję te złote rączki i lecę się zrealizować w urnie. [wychodzi]

    Gdy pacjęt wyszedł się realizować wyborczo, zadumałam się nad mym posłannictwem na rubieży, które pozwala podtrzymać obywatelskość i spokój w narodzie. Do usłyszenia.

    #️⃣ #ZPamiętnikaMłodejLekarki #radio #ProgramTrzeci #Trójka #rozrywka #EwaSzumańska #JanKaczmarek #wybory

  5. Ten tekst napisałem 10 lat temu, 17 listopada 2014. Wisiał sobie na FB (a wcześniej na G+), ale nikt go tam nie znajdzie, a mam wrażenie, że wciąż jest aktualny.

    Tym, którzy znają serię "Z pamiętnika młodej lekarki", głowy odczytają tekst głosami Ewy Szumańskiej i Jana Kaczmarka, oczywiście z odpowiednimi efektami dźwiękowymi.

    ___

    Będąc młodą lekarką i forpocztą na rubieży wszedł raz do mej przychodni mężczyzna o spojrzeniu rozbiegniętym.

    – Dzień dobry, pani doktór.

    – Dzię dobry. Co panu dolega?

    – Dolegają mię, pani doktór, wybory samorządowe.

    – A co konkretnie? Czyżby pan kandydowat?

    – Ależ uchowaj! Jestem prostym wyborcą, któren musi iść do urny i postawić krzyżyk.

    – Cóż w tym trudnego? Toż każdy chce na rządzących postawić krzyżyk, nawet jeśli tylko chodzi o wójta. Może z wyjątkiem wójta, ale on z kolei chętnie postawi krzyżyk na wszystkich innych.

    – Ale mię chodzi, pani doktór, o to że nie mam na kogo głosować!

    – Chce pan powiedzieć, że nikt nie startuje? To byłoby sytuacją niespotykaną.

    – Przeciwnie, pani doktór, kandydatów jest do diabła i jeszcze trochę.

    – Proszę się nie wyrażać! Co prawda jednostka uspołecznionej służby zdrowia nie jest przesądną, ale lepiej nie kusić losu.

    – Przepraszam, ale co mam powiedzieć, jak czytam ulotki wyborcze kandydatów?

    – A po co pan czyta?

    – Albowiem, pani doktór, jestę jednostką obywatelską i chcę zagłosować świadomie.

    – I cóż oni takiego tam piszą?

    – Wszystko, pani doktór. Chcą pensję na gumnie poprawić, żeby była jak w Warszawie. Z dżenderę będą walczyć, żeby się na rubieży nie pojawiał, choć i tak nikt go tutaj nie widział. Unię Europejską chcą zmieniać, żeby lepszą była. A jeden to nawet konstytuncję chce zmienić, bo mu nie pasuje...

    – Ale to przecież nie ma sensu, bo to wybory gum... samorządowe! Może i nowy wójt uczyni sobie pensję warszawską, ale nie będzie zmieniał konstytuncji.

    – No właśnie, pani doktór, to nie ma żadnego sensu. Czy coś się da z tym zrobić?

    – Niestety, psychiatria nie jest moją domeną, a i leczenie tylu pacan... pacjętów nadwerężyłoby zasoby ludzkie placówki. Poza tym etyka zawodowa nie pozwala mi leczyć ich bez zgody, choć cierpi na tym sprawiedliwość społeczna.

    – To co ja mam zrobić jako prosty obywatel?

    – Iść do lokalu wyborczego i pobrać karty do głosowania, a następnie wytreścić się na nich dla dobra ogółu.

    – Ale pani doktór, dopiski na kartach wyborczych nie są brane pod uwagę!

    – Szkoda. W takiem razie pozostaje panu jedynie zapoznać się uważnie z materiałami wyborczymi i dokonać wyboru.

    – Kiedy mię, pani doktór, od tej lektury cholera bierze i nerwowy się robię!

    Poczułam się wreszcie władną w domenie medycznej. Zadałam pacjętowi narkozę [łomot], rozcięłam czaszkę [ziuuuuuuut] i przyjrzałam się uważnie zawartości. Zręcznymi cięciami skalpela [chlast] wycięłam dwa zaczerwienione obszary, które mogły być ogniskami cholery, po czym zdezęfekowałam nadmanganianem potasu. Na miejsce obszarów umieściłam po tabletce relanium, po czym zeszyłam cięcie catgutem i obudziłam pacjęta [plask].

    – Już po wszystkiem!

    – Ooo! O rrrrrrany, ale mnie się poprawiło! Jestem zadowolony, kandydaci mię nie denerwują, a ulotki wyborcze z głupotami wykorzystam w celu statutowem!

    – Niestety, mają małą chłonność.

    – Nie szkodzi, w takiem razie będą służyć jako podpałka. Dziękuję pani doktór, całuję te złote rączki i lecę się zrealizować w urnie. [wychodzi]

    Gdy pacjęt wyszedł się realizować wyborczo, zadumałam się nad mym posłannictwem na rubieży, które pozwala podtrzymać obywatelskość i spokój w narodzie. Do usłyszenia.

    #️⃣ #ZPamiętnikaMłodejLekarki #radio #ProgramTrzeci #Trójka #rozrywka #EwaSzumańska #JanKaczmarek #wybory