#wieczorkiewicz — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #wieczorkiewicz, aggregated by home.social.
-
Przeczytałem książkę Patrycji #Wieczorkiewicz i Aleksandry #Herzyk "Przegryw". Ciężko mi się po tej lekturze pozbierać.
Łatwo jest myśleć o bohaterach tej książki jako o jednolitej masie, przesiąkniętej mizoginią, agresywnej i nienawistnej. Ale kiedy w poszczególnych rozdziałach niektórzy z nich dostają twarz, imię i przeszłość, o której opowiadają... Robi się emocjonalnie.
Przez całą lekturę balansowałem gdzieś na styku wkurwienia, przerażenia i - jednak - współczucia.
A teraz myślę nad tą książką i zastanawiam się jak dużo mam szczęścia. Bo pamiętam ten gniew i frustrację, które towarzyszyły mi w tym etapie życia, w którym są bohaterowie tej książki. Bo widzę w opowiadanych przez nich historiach - trudnego dzieciństwa, dysfunkcyjnych domów rodzinnych, bolesnych zawodów w relacjach romantycznych - wiele punktów wspólnych z moimi doświadczeniami. Gdybym urodził się te dwadzieścia lat później, w epoce mediów społecznościowych i łatwości łączenia się w społeczności - czy byłbym jednym z nich? Czy dołączyłbym do ich wspólnoty klepania się nawzajem po plecach i powtarzania: "martw się, wszystko będzie źle"?
-
Przeczytałem książkę Patrycji #Wieczorkiewicz i Aleksandry #Herzyk "Przegryw". Ciężko mi się po tej lekturze pozbierać.
Łatwo jest myśleć o bohaterach tej książki jako o jednolitej masie, przesiąkniętej mizoginią, agresywnej i nienawistnej. Ale kiedy w poszczególnych rozdziałach niektórzy z nich dostają twarz, imię i przeszłość, o której opowiadają... Robi się emocjonalnie.
Przez całą lekturę balansowałem gdzieś na styku wkurwienia, przerażenia i - jednak - współczucia.
A teraz myślę nad tą książką i zastanawiam się jak dużo mam szczęścia. Bo pamiętam ten gniew i frustrację, które towarzyszyły mi w tym etapie życia, w którym są bohaterowie tej książki. Bo widzę w opowiadanych przez nich historiach - trudnego dzieciństwa, dysfunkcyjnych domów rodzinnych, bolesnych zawodów w relacjach romantycznych - wiele punktów wspólnych z moimi doświadczeniami. Gdybym urodził się te dwadzieścia lat później, w epoce mediów społecznościowych i łatwości łączenia się w społeczności - czy byłbym jednym z nich? Czy dołączyłbym do ich wspólnoty klepania się nawzajem po plecach i powtarzania: "martw się, wszystko będzie źle"?
-
Przeczytałem książkę Patrycji #Wieczorkiewicz i Aleksandry #Herzyk "Przegryw". Ciężko mi się po tej lekturze pozbierać.
Łatwo jest myśleć o bohaterach tej książki jako o jednolitej masie, przesiąkniętej mizoginią, agresywnej i nienawistnej. Ale kiedy w poszczególnych rozdziałach niektórzy z nich dostają twarz, imię i przeszłość, o której opowiadają... Robi się emocjonalnie.
Przez całą lekturę balansowałem gdzieś na styku wkurwienia, przerażenia i - jednak - współczucia.
A teraz myślę nad tą książką i zastanawiam się jak dużo mam szczęścia. Bo pamiętam ten gniew i frustrację, które towarzyszyły mi w tym etapie życia, w którym są bohaterowie tej książki. Bo widzę w opowiadanych przez nich historiach - trudnego dzieciństwa, dysfunkcyjnych domów rodzinnych, bolesnych zawodów w relacjach romantycznych - wiele punktów wspólnych z moimi doświadczeniami. Gdybym urodził się te dwadzieścia lat później, w epoce mediów społecznościowych i łatwości łączenia się w społeczności - czy byłbym jednym z nich? Czy dołączyłbym do ich wspólnoty klepania się nawzajem po plecach i powtarzania: "martw się, wszystko będzie źle"?
-
Przeczytałem książkę Patrycji #Wieczorkiewicz i Aleksandry #Herzyk "Przegryw". Ciężko mi się po tej lekturze pozbierać.
Łatwo jest myśleć o bohaterach tej książki jako o jednolitej masie, przesiąkniętej mizoginią, agresywnej i nienawistnej. Ale kiedy w poszczególnych rozdziałach niektórzy z nich dostają twarz, imię i przeszłość, o której opowiadają... Robi się emocjonalnie.
Przez całą lekturę balansowałem gdzieś na styku wkurwienia, przerażenia i - jednak - współczucia.
A teraz myślę nad tą książką i zastanawiam się jak dużo mam szczęścia. Bo pamiętam ten gniew i frustrację, które towarzyszyły mi w tym etapie życia, w którym są bohaterowie tej książki. Bo widzę w opowiadanych przez nich historiach - trudnego dzieciństwa, dysfunkcyjnych domów rodzinnych, bolesnych zawodów w relacjach romantycznych - wiele punktów wspólnych z moimi doświadczeniami. Gdybym urodził się te dwadzieścia lat później, w epoce mediów społecznościowych i łatwości łączenia się w społeczności - czy byłbym jednym z nich? Czy dołączyłbym do ich wspólnoty klepania się nawzajem po plecach i powtarzania: "martw się, wszystko będzie źle"?
-
Przeczytałem książkę Patrycji #Wieczorkiewicz i Aleksandry #Herzyk "Przegryw". Ciężko mi się po tej lekturze pozbierać.
Łatwo jest myśleć o bohaterach tej książki jako o jednolitej masie, przesiąkniętej mizoginią, agresywnej i nienawistnej. Ale kiedy w poszczególnych rozdziałach niektórzy z nich dostają twarz, imię i przeszłość, o której opowiadają... Robi się emocjonalnie.
Przez całą lekturę balansowałem gdzieś na styku wkurwienia, przerażenia i - jednak - współczucia.
A teraz myślę nad tą książką i zastanawiam się jak dużo mam szczęścia. Bo pamiętam ten gniew i frustrację, które towarzyszyły mi w tym etapie życia, w którym są bohaterowie tej książki. Bo widzę w opowiadanych przez nich historiach - trudnego dzieciństwa, dysfunkcyjnych domów rodzinnych, bolesnych zawodów w relacjach romantycznych - wiele punktów wspólnych z moimi doświadczeniami. Gdybym urodził się te dwadzieścia lat później, w epoce mediów społecznościowych i łatwości łączenia się w społeczności - czy byłbym jednym z nich? Czy dołączyłbym do ich wspólnoty klepania się nawzajem po plecach i powtarzania: "martw się, wszystko będzie źle"?