home.social

#koszykowka — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #koszykowka, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.

    Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.

    Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.

    Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.

    Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.

    #NBA #koszykówka #SQN #Książka #sport @ksiazki

  2. Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.

    Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.

    Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.

    Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.

    Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.

    #NBA #koszykówka #SQN #Książka #sport @ksiazki

  3. Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.

    Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.

    Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.

    Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.

    Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.

    #NBA #koszykówka #SQN #Książka #sport @ksiazki

  4. Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.

    Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.

    Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.

    Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.

    Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.

    #NBA #koszykówka #SQN #Książka #sport @ksiazki

  5. Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.

    Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.

    Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.

    Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.

    Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.

    #NBA #koszykówka #SQN #Książka #sport @ksiazki

  6. #Koszykówka #NBA

    Ciągle mnie fascynuje to, jak w koszykówce wykształciły się "mitologia" i kult Michaela Jordana.

    Dziś przeczytałem komentarz, że Lebron James "sam nie wygra, to Nie Mj". I nie jest to odosobniony rodzaj komentarza. I za każdym razem jak czytam takie coś, to mnie skręca. Normalnie jakbym oglądał zupełnie inną koszykówkę w latach 90 niż większość tak komentujących.

    A fakty są takie:

    Jak by nie patrzeć, Pippen jest bezwzględnie jednym z najlepszych SF w historii.

    Oakley/Grant/Rodman - to też nie byli słabi gracze. Do tego w ostatnim tańcu - Kukoc (świetny zawodnik, który wręcz ciągnął Bulls pod nieobecność MJa i podczas fochów Pippena), Harper (przyjął rolę zadaniowca, ale to też nie był słabeusz). Najsłabiej było chyba na C, chociaż Longley też nie był jakimś ogonem w lidze na tej pozycji.

    Chyba najlepiej świadczy o tych zawodnikach to, że bez Jordana Bulls awansowało do półfinałów konferencji, gdzie przegrali z Nowojorczykami 3-4. W roku powrotu MJa też awansowaliby do playoffów.

    A co się stało po jego powrocie? Warto spojrzeć na temat w ten sposób - przyszedł do klubu MJ i Rodman. I śmiem twierdzić, że gdyby zamiast Jordana przyszedł jakiś inny zawodnik z topki SG lub PG, to Bulls byliby i tak bezwzględnym pretendentem do tytułu, a może nawet tytułów.

  7. #Koszykówka #NBA

    Ciągle mnie fascynuje to, jak w koszykówce wykształciły się "mitologia" i kult Michaela Jordana.

    Dziś przeczytałem komentarz, że Lebron James "sam nie wygra, to Nie Mj". I nie jest to odosobniony rodzaj komentarza. I za każdym razem jak czytam takie coś, to mnie skręca. Normalnie jakbym oglądał zupełnie inną koszykówkę w latach 90 niż większość tak komentujących.

    A fakty są takie:

    Jak by nie patrzeć, Pippen jest bezwzględnie jednym z najlepszych SF w historii.

    Oakley/Grant/Rodman - to też nie byli słabi gracze. Do tego w ostatnim tańcu - Kukoc (świetny zawodnik, który wręcz ciągnął Bulls pod nieobecność MJa i podczas fochów Pippena), Harper (przyjął rolę zadaniowca, ale to też nie był słabeusz). Najsłabiej było chyba na C, chociaż Longley też nie był jakimś ogonem w lidze na tej pozycji.

    Chyba najlepiej świadczy o tych zawodnikach to, że bez Jordana Bulls awansowało do półfinałów konferencji, gdzie przegrali z Nowojorczykami 3-4. W roku powrotu MJa też awansowaliby do playoffów.

    A co się stało po jego powrocie? Warto spojrzeć na temat w ten sposób - przyszedł do klubu MJ i Rodman. I śmiem twierdzić, że gdyby zamiast Jordana przyszedł jakiś inny zawodnik z topki SG lub PG, to Bulls byliby i tak bezwzględnym pretendentem do tytułu, a może nawet tytułów.

  8. #Koszykówka #NBA

    Ciągle mnie fascynuje to, jak w koszykówce wykształciły się "mitologia" i kult Michaela Jordana.

    Dziś przeczytałem komentarz, że Lebron James "sam nie wygra, to Nie Mj". I nie jest to odosobniony rodzaj komentarza. I za każdym razem jak czytam takie coś, to mnie skręca. Normalnie jakbym oglądał zupełnie inną koszykówkę w latach 90 niż większość tak komentujących.

    A fakty są takie:

    Jak by nie patrzeć, Pippen jest bezwzględnie jednym z najlepszych SF w historii.

    Oakley/Grant/Rodman - to też nie byli słabi gracze. Do tego w ostatnim tańcu - Kukoc (świetny zawodnik, który wręcz ciągnął Bulls pod nieobecność MJa i podczas fochów Pippena), Harper (przyjął rolę zadaniowca, ale to też nie był słabeusz). Najsłabiej było chyba na C, chociaż Longley też nie był jakimś ogonem w lidze na tej pozycji.

    Chyba najlepiej świadczy o tych zawodnikach to, że bez Jordana Bulls awansowało do półfinałów konferencji, gdzie przegrali z Nowojorczykami 3-4. W roku powrotu MJa też awansowaliby do playoffów.

    A co się stało po jego powrocie? Warto spojrzeć na temat w ten sposób - przyszedł do klubu MJ i Rodman. I śmiem twierdzić, że gdyby zamiast Jordana przyszedł jakiś inny zawodnik z topki SG lub PG, to Bulls byliby i tak bezwzględnym pretendentem do tytułu, a może nawet tytułów.

  9. #Koszykówka #NBA

    Ciągle mnie fascynuje to, jak w koszykówce wykształciły się "mitologia" i kult Michaela Jordana.

    Dziś przeczytałem komentarz, że Lebron James "sam nie wygra, to Nie Mj". I nie jest to odosobniony rodzaj komentarza. I za każdym razem jak czytam takie coś, to mnie skręca. Normalnie jakbym oglądał zupełnie inną koszykówkę w latach 90 niż większość tak komentujących.

    A fakty są takie:

    Jak by nie patrzeć, Pippen jest bezwzględnie jednym z najlepszych SF w historii.

    Oakley/Grant/Rodman - to też nie byli słabi gracze. Do tego w ostatnim tańcu - Kukoc (świetny zawodnik, który wręcz ciągnął Bulls pod nieobecność MJa i podczas fochów Pippena), Harper (przyjął rolę zadaniowca, ale to też nie był słabeusz). Najsłabiej było chyba na C, chociaż Longley też nie był jakimś ogonem w lidze na tej pozycji.

    Chyba najlepiej świadczy o tych zawodnikach to, że bez Jordana Bulls awansowało do półfinałów konferencji, gdzie przegrali z Nowojorczykami 3-4. W roku powrotu MJa też awansowaliby do playoffów.

    A co się stało po jego powrocie? Warto spojrzeć na temat w ten sposób - przyszedł do klubu MJ i Rodman. I śmiem twierdzić, że gdyby zamiast Jordana przyszedł jakiś inny zawodnik z topki SG lub PG, to Bulls byliby i tak bezwzględnym pretendentem do tytułu, a może nawet tytułów.

  10. Kibice mają dość błędów sędziowskich. NBA sięga po sztuczną inteligencję, by ratować wiarygodność

    Każdy nietrafiony gwizdek w NBA w ciągu kilku sekund ląduje w mediach społecznościowych, gdzie jest bezlitośnie analizowany w zwolnionym tempie. To frustruje kibiców, zawodników, a w erze powszechnych zakładów bukmacherskich – kosztuje realne pieniądze.

    Władze ligi doszły do ściany i otwarcie przyznają, że rozwiązaniem tego narastającego kryzysu zaufania będzie wdrożenie sztucznej inteligencji.

    Elektroniczne oko wesprze sędziów na parkiecie

    Jak wynika z najnowszych zapowiedzi Adama Silvera, komisarza ligi NBA, trwają zaawansowane rozmowy nad włączeniem algorytmów AI do systemu sędziowania. Technologia ma w czasie rzeczywistym analizować trajektorię ruchu zawodników, pozycjonowanie na parkiecie i potencjalny kontakt fizyczny. Celem nie jest jednak całkowite zastąpienie ludzi maszynami, ale stworzenie potężnego inteligentnego asystenta, który wyeliminuje ludzkie błędy popełniane pod ogromną presją.

    Sędziowanie w koszykówce to obiektywnie jedno z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Arbiter musi błyskawicznie ocenić sytuację, w której bierze udział dziesięciu potężnych atletów, poruszających się na małej przestrzeni z ogromną prędkością. Zwykłe powtórki wideo i systemy śledzenia graczy zaczynają nie wystarczać w starciu z internetowym gniewem fanów. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę, że potrafi przetwarzać nieporównywalnie więcej informacji wizualnych w ułamkach sekundy, wspierając arbitrów w najbardziej stykowych momentach.

    Koszykarski VAR? Fani boją się przestojów

    Krok władz NBA idealnie wpisuje się w globalny trend, który od lat obserwujemy w innych dyscyplinach. Tenis ma swój automatyczny system sprawdzania linii, piłka nożna w pełni uzależniła się od systemu VAR, a baseball od dłuższego czasu eksperymentuje z cyfrowymi strefami rzutu. Wprowadzenie sztucznej inteligencji na koszykarskie parkiety ma w teorii raz na zawsze uciąć oskarżenia o stronniczość sędziów czy celowe faworyzowanie konkretnych drużyn.

    W tym technologicznym planie jest jednak pewien haczyk, na który już teraz zwracają uwagę sympatycy ligi. Koszykówka to gra niezwykle dynamiczna, a kibice już dzisiaj narzekają na zbyt długie przerwy wywołane wideoweryfikacją. Jeśli systemy AI miałyby przerywać grę przy każdym, nawet najdrobniejszym fizycznym kontakcie, widowisko mogłoby całkowicie stracić swój naturalny rytm. Liga stoi przed karkołomnym zadaniem: musi znaleźć kompromis między sprawiedliwym gwizdaniem a płynnością gry, za którą miliony fanów kochają NBA.

    Statystyki i wyniki prosto na ekranie. LG wprowadza aplikację Sports Playbook na swoje telewizory

    #AdamSilver #AIWSporcie #koszykówka #NBA #sędziowanie #sztucznaInteligencja #technologieWSporcie
  11. Kibice mają dość błędów sędziowskich. NBA sięga po sztuczną inteligencję, by ratować wiarygodność

    Każdy nietrafiony gwizdek w NBA w ciągu kilku sekund ląduje w mediach społecznościowych, gdzie jest bezlitośnie analizowany w zwolnionym tempie. To frustruje kibiców, zawodników, a w erze powszechnych zakładów bukmacherskich – kosztuje realne pieniądze.

    Władze ligi doszły do ściany i otwarcie przyznają, że rozwiązaniem tego narastającego kryzysu zaufania będzie wdrożenie sztucznej inteligencji.

    Elektroniczne oko wesprze sędziów na parkiecie

    Jak wynika z najnowszych zapowiedzi Adama Silvera, komisarza ligi NBA, trwają zaawansowane rozmowy nad włączeniem algorytmów AI do systemu sędziowania. Technologia ma w czasie rzeczywistym analizować trajektorię ruchu zawodników, pozycjonowanie na parkiecie i potencjalny kontakt fizyczny. Celem nie jest jednak całkowite zastąpienie ludzi maszynami, ale stworzenie potężnego inteligentnego asystenta, który wyeliminuje ludzkie błędy popełniane pod ogromną presją.

    Sędziowanie w koszykówce to obiektywnie jedno z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Arbiter musi błyskawicznie ocenić sytuację, w której bierze udział dziesięciu potężnych atletów, poruszających się na małej przestrzeni z ogromną prędkością. Zwykłe powtórki wideo i systemy śledzenia graczy zaczynają nie wystarczać w starciu z internetowym gniewem fanów. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę, że potrafi przetwarzać nieporównywalnie więcej informacji wizualnych w ułamkach sekundy, wspierając arbitrów w najbardziej stykowych momentach.

    Koszykarski VAR? Fani boją się przestojów

    Krok władz NBA idealnie wpisuje się w globalny trend, który od lat obserwujemy w innych dyscyplinach. Tenis ma swój automatyczny system sprawdzania linii, piłka nożna w pełni uzależniła się od systemu VAR, a baseball od dłuższego czasu eksperymentuje z cyfrowymi strefami rzutu. Wprowadzenie sztucznej inteligencji na koszykarskie parkiety ma w teorii raz na zawsze uciąć oskarżenia o stronniczość sędziów czy celowe faworyzowanie konkretnych drużyn.

    W tym technologicznym planie jest jednak pewien haczyk, na który już teraz zwracają uwagę sympatycy ligi. Koszykówka to gra niezwykle dynamiczna, a kibice już dzisiaj narzekają na zbyt długie przerwy wywołane wideoweryfikacją. Jeśli systemy AI miałyby przerywać grę przy każdym, nawet najdrobniejszym fizycznym kontakcie, widowisko mogłoby całkowicie stracić swój naturalny rytm. Liga stoi przed karkołomnym zadaniem: musi znaleźć kompromis między sprawiedliwym gwizdaniem a płynnością gry, za którą miliony fanów kochają NBA.

    Statystyki i wyniki prosto na ekranie. LG wprowadza aplikację Sports Playbook na swoje telewizory

    #AdamSilver #AIWSporcie #koszykówka #NBA #sędziowanie #sztucznaInteligencja #technologieWSporcie
  12. Kibice mają dość błędów sędziowskich. NBA sięga po sztuczną inteligencję, by ratować wiarygodność

    Każdy nietrafiony gwizdek w NBA w ciągu kilku sekund ląduje w mediach społecznościowych, gdzie jest bezlitośnie analizowany w zwolnionym tempie. To frustruje kibiców, zawodników, a w erze powszechnych zakładów bukmacherskich – kosztuje realne pieniądze.

    Władze ligi doszły do ściany i otwarcie przyznają, że rozwiązaniem tego narastającego kryzysu zaufania będzie wdrożenie sztucznej inteligencji.

    Elektroniczne oko wesprze sędziów na parkiecie

    Jak wynika z najnowszych zapowiedzi Adama Silvera, komisarza ligi NBA, trwają zaawansowane rozmowy nad włączeniem algorytmów AI do systemu sędziowania. Technologia ma w czasie rzeczywistym analizować trajektorię ruchu zawodników, pozycjonowanie na parkiecie i potencjalny kontakt fizyczny. Celem nie jest jednak całkowite zastąpienie ludzi maszynami, ale stworzenie potężnego inteligentnego asystenta, który wyeliminuje ludzkie błędy popełniane pod ogromną presją.

    Sędziowanie w koszykówce to obiektywnie jedno z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Arbiter musi błyskawicznie ocenić sytuację, w której bierze udział dziesięciu potężnych atletów, poruszających się na małej przestrzeni z ogromną prędkością. Zwykłe powtórki wideo i systemy śledzenia graczy zaczynają nie wystarczać w starciu z internetowym gniewem fanów. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę, że potrafi przetwarzać nieporównywalnie więcej informacji wizualnych w ułamkach sekundy, wspierając arbitrów w najbardziej stykowych momentach.

    Koszykarski VAR? Fani boją się przestojów

    Krok władz NBA idealnie wpisuje się w globalny trend, który od lat obserwujemy w innych dyscyplinach. Tenis ma swój automatyczny system sprawdzania linii, piłka nożna w pełni uzależniła się od systemu VAR, a baseball od dłuższego czasu eksperymentuje z cyfrowymi strefami rzutu. Wprowadzenie sztucznej inteligencji na koszykarskie parkiety ma w teorii raz na zawsze uciąć oskarżenia o stronniczość sędziów czy celowe faworyzowanie konkretnych drużyn.

    W tym technologicznym planie jest jednak pewien haczyk, na który już teraz zwracają uwagę sympatycy ligi. Koszykówka to gra niezwykle dynamiczna, a kibice już dzisiaj narzekają na zbyt długie przerwy wywołane wideoweryfikacją. Jeśli systemy AI miałyby przerywać grę przy każdym, nawet najdrobniejszym fizycznym kontakcie, widowisko mogłoby całkowicie stracić swój naturalny rytm. Liga stoi przed karkołomnym zadaniem: musi znaleźć kompromis między sprawiedliwym gwizdaniem a płynnością gry, za którą miliony fanów kochają NBA.

    Statystyki i wyniki prosto na ekranie. LG wprowadza aplikację Sports Playbook na swoje telewizory

    #AdamSilver #AIWSporcie #koszykówka #NBA #sędziowanie #sztucznaInteligencja #technologieWSporcie
  13. Kibice mają dość błędów sędziowskich. NBA sięga po sztuczną inteligencję, by ratować wiarygodność

    Każdy nietrafiony gwizdek w NBA w ciągu kilku sekund ląduje w mediach społecznościowych, gdzie jest bezlitośnie analizowany w zwolnionym tempie. To frustruje kibiców, zawodników, a w erze powszechnych zakładów bukmacherskich – kosztuje realne pieniądze.

    Władze ligi doszły do ściany i otwarcie przyznają, że rozwiązaniem tego narastającego kryzysu zaufania będzie wdrożenie sztucznej inteligencji.

    Elektroniczne oko wesprze sędziów na parkiecie

    Jak wynika z najnowszych zapowiedzi Adama Silvera, komisarza ligi NBA, trwają zaawansowane rozmowy nad włączeniem algorytmów AI do systemu sędziowania. Technologia ma w czasie rzeczywistym analizować trajektorię ruchu zawodników, pozycjonowanie na parkiecie i potencjalny kontakt fizyczny. Celem nie jest jednak całkowite zastąpienie ludzi maszynami, ale stworzenie potężnego inteligentnego asystenta, który wyeliminuje ludzkie błędy popełniane pod ogromną presją.

    Sędziowanie w koszykówce to obiektywnie jedno z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Arbiter musi błyskawicznie ocenić sytuację, w której bierze udział dziesięciu potężnych atletów, poruszających się na małej przestrzeni z ogromną prędkością. Zwykłe powtórki wideo i systemy śledzenia graczy zaczynają nie wystarczać w starciu z internetowym gniewem fanów. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę, że potrafi przetwarzać nieporównywalnie więcej informacji wizualnych w ułamkach sekundy, wspierając arbitrów w najbardziej stykowych momentach.

    Koszykarski VAR? Fani boją się przestojów

    Krok władz NBA idealnie wpisuje się w globalny trend, który od lat obserwujemy w innych dyscyplinach. Tenis ma swój automatyczny system sprawdzania linii, piłka nożna w pełni uzależniła się od systemu VAR, a baseball od dłuższego czasu eksperymentuje z cyfrowymi strefami rzutu. Wprowadzenie sztucznej inteligencji na koszykarskie parkiety ma w teorii raz na zawsze uciąć oskarżenia o stronniczość sędziów czy celowe faworyzowanie konkretnych drużyn.

    W tym technologicznym planie jest jednak pewien haczyk, na który już teraz zwracają uwagę sympatycy ligi. Koszykówka to gra niezwykle dynamiczna, a kibice już dzisiaj narzekają na zbyt długie przerwy wywołane wideoweryfikacją. Jeśli systemy AI miałyby przerywać grę przy każdym, nawet najdrobniejszym fizycznym kontakcie, widowisko mogłoby całkowicie stracić swój naturalny rytm. Liga stoi przed karkołomnym zadaniem: musi znaleźć kompromis między sprawiedliwym gwizdaniem a płynnością gry, za którą miliony fanów kochają NBA.

    Statystyki i wyniki prosto na ekranie. LG wprowadza aplikację Sports Playbook na swoje telewizory

    #AdamSilver #AIWSporcie #koszykówka #NBA #sędziowanie #sztucznaInteligencja #technologieWSporcie
  14. Muszę w końcu zebrać się do odnowienia bloga i wrzucania tam komentarzy z social mediów, bo tutaj w końcu zaginą w tłumie.

    Tym razem #koszykówka do tych, którzy twierdzą, że #NBA w latach 90 była twardą grą prawdziwych mężczyzn:

    Tak, tak. W latach 90 to była gra dla prawdziwych facetów... Taki Rodman, to był twardy gość! On w ogóle nie flopował.

    Nikt w latach 90 nie narzekał na to, jak grali Pistonsi i później Knicksi. Nikt nie dyskutował o zmianach zasad gry w obronie, o gwizdaniu "każdego" faulu na niektórych gwiazdach.

    Nikt nie kombinował ze zmianą odległości linii za trzy, żeby podbić wyniki punktowe i uatrakcyjnić mecze i powstrzymać spadki oglądalności/sprzedaży biletów.
    Wszyscy pamiętamy te niesamowite mecze L.A.Clippers z gwiazdorem Loyem Vaughtem, Bullets z Gugliottą czy Bucks (gdzie Brickowski zdobywał średnio 15 punktów na mecz).

    Tak, tak. Lata 90 to były wspaniałe czasy! 🙂

  15. Muszę w końcu zebrać się do odnowienia bloga i wrzucania tam komentarzy z social mediów, bo tutaj w końcu zaginą w tłumie.

    Tym razem #koszykówka do tych, którzy twierdzą, że #NBA w latach 90 była twardą grą prawdziwych mężczyzn:

    Tak, tak. W latach 90 to była gra dla prawdziwych facetów... Taki Rodman, to był twardy gość! On w ogóle nie flopował.

    Nikt w latach 90 nie narzekał na to, jak grali Pistonsi i później Knicksi. Nikt nie dyskutował o zmianach zasad gry w obronie, o gwizdaniu "każdego" faulu na niektórych gwiazdach.

    Nikt nie kombinował ze zmianą odległości linii za trzy, żeby podbić wyniki punktowe i uatrakcyjnić mecze i powstrzymać spadki oglądalności/sprzedaży biletów.
    Wszyscy pamiętamy te niesamowite mecze L.A.Clippers z gwiazdorem Loyem Vaughtem, Bullets z Gugliottą czy Bucks (gdzie Brickowski zdobywał średnio 15 punktów na mecz).

    Tak, tak. Lata 90 to były wspaniałe czasy! 🙂

  16. Muszę w końcu zebrać się do odnowienia bloga i wrzucania tam komentarzy z social mediów, bo tutaj w końcu zaginą w tłumie.

    Tym razem #koszykówka do tych, którzy twierdzą, że #NBA w latach 90 była twardą grą prawdziwych mężczyzn:

    Tak, tak. W latach 90 to była gra dla prawdziwych facetów... Taki Rodman, to był twardy gość! On w ogóle nie flopował.

    Nikt w latach 90 nie narzekał na to, jak grali Pistonsi i później Knicksi. Nikt nie dyskutował o zmianach zasad gry w obronie, o gwizdaniu "każdego" faulu na niektórych gwiazdach.

    Nikt nie kombinował ze zmianą odległości linii za trzy, żeby podbić wyniki punktowe i uatrakcyjnić mecze i powstrzymać spadki oglądalności/sprzedaży biletów.
    Wszyscy pamiętamy te niesamowite mecze L.A.Clippers z gwiazdorem Loyem Vaughtem, Bullets z Gugliottą czy Bucks (gdzie Brickowski zdobywał średnio 15 punktów na mecz).

    Tak, tak. Lata 90 to były wspaniałe czasy! 🙂

  17. Muszę w końcu zebrać się do odnowienia bloga i wrzucania tam komentarzy z social mediów, bo tutaj w końcu zaginą w tłumie.

    Tym razem #koszykówka do tych, którzy twierdzą, że #NBA w latach 90 była twardą grą prawdziwych mężczyzn:

    Tak, tak. W latach 90 to była gra dla prawdziwych facetów... Taki Rodman, to był twardy gość! On w ogóle nie flopował.

    Nikt w latach 90 nie narzekał na to, jak grali Pistonsi i później Knicksi. Nikt nie dyskutował o zmianach zasad gry w obronie, o gwizdaniu "każdego" faulu na niektórych gwiazdach.

    Nikt nie kombinował ze zmianą odległości linii za trzy, żeby podbić wyniki punktowe i uatrakcyjnić mecze i powstrzymać spadki oglądalności/sprzedaży biletów.
    Wszyscy pamiętamy te niesamowite mecze L.A.Clippers z gwiazdorem Loyem Vaughtem, Bullets z Gugliottą czy Bucks (gdzie Brickowski zdobywał średnio 15 punktów na mecz).

    Tak, tak. Lata 90 to były wspaniałe czasy! 🙂

  18. 🏀 AMW Arka Gdynia przegrywała już 0-2 w ćwierćfinale Orlen Basket Ligi z WKS-em Śląsk Wrocław i wyciągnęła na 3-2. Z jednym z faworytów do tytułu. Wielki powrót Arki na salony i wielkie rozczarowanie Śląskiem. W decydującym - piątym meczu (dzisiaj) 71:54 (18:13, 19:21, 19:12, 15:8).

    Półfinał Arka - Zastal zapowiada się genialnie. I drugi: Legia - Dziki. Warszawa na pewno zdobędzie medal. To już wiemy przed półfinałami. Co za sezon!

    #plk #koszykówka

  19. 🏀 AMW Arka Gdynia przegrywała już 0-2 w ćwierćfinale Orlen Basket Ligi z WKS-em Śląsk Wrocław i wyciągnęła na 3-2. Z jednym z faworytów do tytułu. Wielki powrót Arki na salony i wielkie rozczarowanie Śląskiem. W decydującym - piątym meczu (dzisiaj) 71:54 (18:13, 19:21, 19:12, 15:8).

    Półfinał Arka - Zastal zapowiada się genialnie. I drugi: Legia - Dziki. Warszawa na pewno zdobędzie medal. To już wiemy przed półfinałami. Co za sezon!

    #plk #koszykówka

  20. 🏀 AMW Arka Gdynia przegrywała już 0-2 w ćwierćfinale Orlen Basket Ligi z WKS-em Śląsk Wrocław i wyciągnęła na 3-2. Z jednym z faworytów do tytułu. Wielki powrót Arki na salony i wielkie rozczarowanie Śląskiem. W decydującym - piątym meczu (dzisiaj) 71:54 (18:13, 19:21, 19:12, 15:8).

    Półfinał Arka - Zastal zapowiada się genialnie. I drugi: Legia - Dziki. Warszawa na pewno zdobędzie medal. To już wiemy przed półfinałami. Co za sezon!

    #plk #koszykówka

  21. 🏀 AMW Arka Gdynia przegrywała już 0-2 w ćwierćfinale Orlen Basket Ligi z WKS-em Śląsk Wrocław i wyciągnęła na 3-2. Z jednym z faworytów do tytułu. Wielki powrót Arki na salony i wielkie rozczarowanie Śląskiem. W decydującym - piątym meczu (dzisiaj) 71:54 (18:13, 19:21, 19:12, 15:8).

    Półfinał Arka - Zastal zapowiada się genialnie. I drugi: Legia - Dziki. Warszawa na pewno zdobędzie medal. To już wiemy przed półfinałami. Co za sezon!

    #plk #koszykówka

  22. Wszystkie kwarty wygrane przez Zastal. Co za mecz! 84:70 i w środę Zastal może pożegnać Kinga w playoffach. Kinga, który startował w tym sezonie jako jeden z pretendentów do złota. Tomasz Gielo wściekły po meczu powiedział, że “zranione zwierzę jest najgroźniejsze”. Szykuje się meczycho! #koszykowka #plk #plkpl

  23. Wszystkie kwarty wygrane przez Zastal. Co za mecz! 84:70 i w środę Zastal może pożegnać Kinga w playoffach. Kinga, który startował w tym sezonie jako jeden z pretendentów do złota. Tomasz Gielo wściekły po meczu powiedział, że “zranione zwierzę jest najgroźniejsze”. Szykuje się meczycho! #koszykowka #plk #plkpl

  24. Wszystkie kwarty wygrane przez Zastal. Co za mecz! 84:70 i w środę Zastal może pożegnać Kinga w playoffach. Kinga, który startował w tym sezonie jako jeden z pretendentów do złota. Tomasz Gielo wściekły po meczu powiedział, że “zranione zwierzę jest najgroźniejsze”. Szykuje się meczycho! #koszykowka #plk #plkpl

  25. Wszystkie kwarty wygrane przez Zastal. Co za mecz! 84:70 i w środę Zastal może pożegnać Kinga w playoffach. Kinga, który startował w tym sezonie jako jeden z pretendentów do złota. Tomasz Gielo wściekły po meczu powiedział, że “zranione zwierzę jest najgroźniejsze”. Szykuje się meczycho! #koszykowka #plk #plkpl

  26. 🏀 Ale mecz gra Zastal z Kingiem. Do przerwy prowadzi 42:34 i naprawdę imponuje zaangażowaniem i jakością akcji. #koszykowka #plk #plkpl

  27. 🏀 Ale mecz gra Zastal z Kingiem. Do przerwy prowadzi 42:34 i naprawdę imponuje zaangażowaniem i jakością akcji. #koszykowka #plk #plkpl