#koszykowka — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #koszykowka, aggregated by home.social.
-
Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.
Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.
Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.
Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.
Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.
-
Niestety, książka "Mistrzowie gry. Historia NBA w 75 opowieściach o legendarnych zawodnikach" rozczarowała mnie. Włącznie z tym, że momentami zgrzytało mi tam pod kątem językowym.
Spodziewałem się jakichś ciekawych historii, a dostałem... nawet nie wiem za bardzo co. Rozdziały poświęcone danym zawodnikom podzielone są na dwie części: wprowadzenie przedstawiające ich sylwetkę i krótką wymianę zdań Phila Jacksona i Sama Smitha na temat tych zawodników.
Zacznę od wymiany zdań - bardzo niewiele jest w tej książce historyjek zamkniętych od A do Z, one w większości wyglądają jak opowieści dwóch przyjaciół przy piwie - pourywane, niedopowiedziane, czasem powtarzane parokrotnie, czasem banalne i ogólnikowe, a momentami wręcz niezrozumiałe dla kogoś nie siedzącego w temacie. Przede wszystkim widać, że na tematy niektórych zawodników panowie nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, więc mówili oczywistości.
Także w teorii obiektywne przybliżenia sylwetek zawodników i ich osiągnięć moim zdaniem są zbyt subiektywne i niekompletne.
Zastanawiam się dla kogo może być ta książka - i nie wiem. Dla mnie, jako fana koszykówki mogłaby być odchudzona o 3/4 (lub więcej) i niewiele bym stracił. Ktoś nie siedzący w temacie będzie miał problem ze zrozumieniem wielu istotnych rzeczy, o których wspomina się zdawkowo, mimochodem, a nie są powszechnie znanymi faktami.
-
Ciągle mnie fascynuje to, jak w koszykówce wykształciły się "mitologia" i kult Michaela Jordana.
Dziś przeczytałem komentarz, że Lebron James "sam nie wygra, to Nie Mj". I nie jest to odosobniony rodzaj komentarza. I za każdym razem jak czytam takie coś, to mnie skręca. Normalnie jakbym oglądał zupełnie inną koszykówkę w latach 90 niż większość tak komentujących.
A fakty są takie:
Jak by nie patrzeć, Pippen jest bezwzględnie jednym z najlepszych SF w historii.
Oakley/Grant/Rodman - to też nie byli słabi gracze. Do tego w ostatnim tańcu - Kukoc (świetny zawodnik, który wręcz ciągnął Bulls pod nieobecność MJa i podczas fochów Pippena), Harper (przyjął rolę zadaniowca, ale to też nie był słabeusz). Najsłabiej było chyba na C, chociaż Longley też nie był jakimś ogonem w lidze na tej pozycji.
Chyba najlepiej świadczy o tych zawodnikach to, że bez Jordana Bulls awansowało do półfinałów konferencji, gdzie przegrali z Nowojorczykami 3-4. W roku powrotu MJa też awansowaliby do playoffów.
A co się stało po jego powrocie? Warto spojrzeć na temat w ten sposób - przyszedł do klubu MJ i Rodman. I śmiem twierdzić, że gdyby zamiast Jordana przyszedł jakiś inny zawodnik z topki SG lub PG, to Bulls byliby i tak bezwzględnym pretendentem do tytułu, a może nawet tytułów.
-
Ciągle mnie fascynuje to, jak w koszykówce wykształciły się "mitologia" i kult Michaela Jordana.
Dziś przeczytałem komentarz, że Lebron James "sam nie wygra, to Nie Mj". I nie jest to odosobniony rodzaj komentarza. I za każdym razem jak czytam takie coś, to mnie skręca. Normalnie jakbym oglądał zupełnie inną koszykówkę w latach 90 niż większość tak komentujących.
A fakty są takie:
Jak by nie patrzeć, Pippen jest bezwzględnie jednym z najlepszych SF w historii.
Oakley/Grant/Rodman - to też nie byli słabi gracze. Do tego w ostatnim tańcu - Kukoc (świetny zawodnik, który wręcz ciągnął Bulls pod nieobecność MJa i podczas fochów Pippena), Harper (przyjął rolę zadaniowca, ale to też nie był słabeusz). Najsłabiej było chyba na C, chociaż Longley też nie był jakimś ogonem w lidze na tej pozycji.
Chyba najlepiej świadczy o tych zawodnikach to, że bez Jordana Bulls awansowało do półfinałów konferencji, gdzie przegrali z Nowojorczykami 3-4. W roku powrotu MJa też awansowaliby do playoffów.
A co się stało po jego powrocie? Warto spojrzeć na temat w ten sposób - przyszedł do klubu MJ i Rodman. I śmiem twierdzić, że gdyby zamiast Jordana przyszedł jakiś inny zawodnik z topki SG lub PG, to Bulls byliby i tak bezwzględnym pretendentem do tytułu, a może nawet tytułów.
-
Kibice mają dość błędów sędziowskich. NBA sięga po sztuczną inteligencję, by ratować wiarygodność
Każdy nietrafiony gwizdek w NBA w ciągu kilku sekund ląduje w mediach społecznościowych, gdzie jest bezlitośnie analizowany w zwolnionym tempie. To frustruje kibiców, zawodników, a w erze powszechnych zakładów bukmacherskich – kosztuje realne pieniądze.
Władze ligi doszły do ściany i otwarcie przyznają, że rozwiązaniem tego narastającego kryzysu zaufania będzie wdrożenie sztucznej inteligencji.
Elektroniczne oko wesprze sędziów na parkiecie
Jak wynika z najnowszych zapowiedzi Adama Silvera, komisarza ligi NBA, trwają zaawansowane rozmowy nad włączeniem algorytmów AI do systemu sędziowania. Technologia ma w czasie rzeczywistym analizować trajektorię ruchu zawodników, pozycjonowanie na parkiecie i potencjalny kontakt fizyczny. Celem nie jest jednak całkowite zastąpienie ludzi maszynami, ale stworzenie potężnego inteligentnego asystenta, który wyeliminuje ludzkie błędy popełniane pod ogromną presją.
Sędziowanie w koszykówce to obiektywnie jedno z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Arbiter musi błyskawicznie ocenić sytuację, w której bierze udział dziesięciu potężnych atletów, poruszających się na małej przestrzeni z ogromną prędkością. Zwykłe powtórki wideo i systemy śledzenia graczy zaczynają nie wystarczać w starciu z internetowym gniewem fanów. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę, że potrafi przetwarzać nieporównywalnie więcej informacji wizualnych w ułamkach sekundy, wspierając arbitrów w najbardziej stykowych momentach.
Koszykarski VAR? Fani boją się przestojów
Krok władz NBA idealnie wpisuje się w globalny trend, który od lat obserwujemy w innych dyscyplinach. Tenis ma swój automatyczny system sprawdzania linii, piłka nożna w pełni uzależniła się od systemu VAR, a baseball od dłuższego czasu eksperymentuje z cyfrowymi strefami rzutu. Wprowadzenie sztucznej inteligencji na koszykarskie parkiety ma w teorii raz na zawsze uciąć oskarżenia o stronniczość sędziów czy celowe faworyzowanie konkretnych drużyn.
W tym technologicznym planie jest jednak pewien haczyk, na który już teraz zwracają uwagę sympatycy ligi. Koszykówka to gra niezwykle dynamiczna, a kibice już dzisiaj narzekają na zbyt długie przerwy wywołane wideoweryfikacją. Jeśli systemy AI miałyby przerywać grę przy każdym, nawet najdrobniejszym fizycznym kontakcie, widowisko mogłoby całkowicie stracić swój naturalny rytm. Liga stoi przed karkołomnym zadaniem: musi znaleźć kompromis między sprawiedliwym gwizdaniem a płynnością gry, za którą miliony fanów kochają NBA.
#AdamSilver #AIWSporcie #koszykówka #NBA #sędziowanie #sztucznaInteligencja #technologieWSporcieStatystyki i wyniki prosto na ekranie. LG wprowadza aplikację Sports Playbook na swoje telewizory
-
Kibice mają dość błędów sędziowskich. NBA sięga po sztuczną inteligencję, by ratować wiarygodność
Każdy nietrafiony gwizdek w NBA w ciągu kilku sekund ląduje w mediach społecznościowych, gdzie jest bezlitośnie analizowany w zwolnionym tempie. To frustruje kibiców, zawodników, a w erze powszechnych zakładów bukmacherskich – kosztuje realne pieniądze.
Władze ligi doszły do ściany i otwarcie przyznają, że rozwiązaniem tego narastającego kryzysu zaufania będzie wdrożenie sztucznej inteligencji.
Elektroniczne oko wesprze sędziów na parkiecie
Jak wynika z najnowszych zapowiedzi Adama Silvera, komisarza ligi NBA, trwają zaawansowane rozmowy nad włączeniem algorytmów AI do systemu sędziowania. Technologia ma w czasie rzeczywistym analizować trajektorię ruchu zawodników, pozycjonowanie na parkiecie i potencjalny kontakt fizyczny. Celem nie jest jednak całkowite zastąpienie ludzi maszynami, ale stworzenie potężnego inteligentnego asystenta, który wyeliminuje ludzkie błędy popełniane pod ogromną presją.
Sędziowanie w koszykówce to obiektywnie jedno z najtrudniejszych zadań w profesjonalnym sporcie. Arbiter musi błyskawicznie ocenić sytuację, w której bierze udział dziesięciu potężnych atletów, poruszających się na małej przestrzeni z ogromną prędkością. Zwykłe powtórki wideo i systemy śledzenia graczy zaczynają nie wystarczać w starciu z internetowym gniewem fanów. Sztuczna inteligencja ma tę przewagę, że potrafi przetwarzać nieporównywalnie więcej informacji wizualnych w ułamkach sekundy, wspierając arbitrów w najbardziej stykowych momentach.
Koszykarski VAR? Fani boją się przestojów
Krok władz NBA idealnie wpisuje się w globalny trend, który od lat obserwujemy w innych dyscyplinach. Tenis ma swój automatyczny system sprawdzania linii, piłka nożna w pełni uzależniła się od systemu VAR, a baseball od dłuższego czasu eksperymentuje z cyfrowymi strefami rzutu. Wprowadzenie sztucznej inteligencji na koszykarskie parkiety ma w teorii raz na zawsze uciąć oskarżenia o stronniczość sędziów czy celowe faworyzowanie konkretnych drużyn.
W tym technologicznym planie jest jednak pewien haczyk, na który już teraz zwracają uwagę sympatycy ligi. Koszykówka to gra niezwykle dynamiczna, a kibice już dzisiaj narzekają na zbyt długie przerwy wywołane wideoweryfikacją. Jeśli systemy AI miałyby przerywać grę przy każdym, nawet najdrobniejszym fizycznym kontakcie, widowisko mogłoby całkowicie stracić swój naturalny rytm. Liga stoi przed karkołomnym zadaniem: musi znaleźć kompromis między sprawiedliwym gwizdaniem a płynnością gry, za którą miliony fanów kochają NBA.
#AdamSilver #AIWSporcie #koszykówka #NBA #sędziowanie #sztucznaInteligencja #technologieWSporcieStatystyki i wyniki prosto na ekranie. LG wprowadza aplikację Sports Playbook na swoje telewizory
-
Muszę w końcu zebrać się do odnowienia bloga i wrzucania tam komentarzy z social mediów, bo tutaj w końcu zaginą w tłumie.
Tym razem #koszykówka do tych, którzy twierdzą, że #NBA w latach 90 była twardą grą prawdziwych mężczyzn:
Tak, tak. W latach 90 to była gra dla prawdziwych facetów... Taki Rodman, to był twardy gość! On w ogóle nie flopował.
Nikt w latach 90 nie narzekał na to, jak grali Pistonsi i później Knicksi. Nikt nie dyskutował o zmianach zasad gry w obronie, o gwizdaniu "każdego" faulu na niektórych gwiazdach.
Nikt nie kombinował ze zmianą odległości linii za trzy, żeby podbić wyniki punktowe i uatrakcyjnić mecze i powstrzymać spadki oglądalności/sprzedaży biletów.
Wszyscy pamiętamy te niesamowite mecze L.A.Clippers z gwiazdorem Loyem Vaughtem, Bullets z Gugliottą czy Bucks (gdzie Brickowski zdobywał średnio 15 punktów na mecz).Tak, tak. Lata 90 to były wspaniałe czasy! 🙂
-
Muszę w końcu zebrać się do odnowienia bloga i wrzucania tam komentarzy z social mediów, bo tutaj w końcu zaginą w tłumie.
Tym razem #koszykówka do tych, którzy twierdzą, że #NBA w latach 90 była twardą grą prawdziwych mężczyzn:
Tak, tak. W latach 90 to była gra dla prawdziwych facetów... Taki Rodman, to był twardy gość! On w ogóle nie flopował.
Nikt w latach 90 nie narzekał na to, jak grali Pistonsi i później Knicksi. Nikt nie dyskutował o zmianach zasad gry w obronie, o gwizdaniu "każdego" faulu na niektórych gwiazdach.
Nikt nie kombinował ze zmianą odległości linii za trzy, żeby podbić wyniki punktowe i uatrakcyjnić mecze i powstrzymać spadki oglądalności/sprzedaży biletów.
Wszyscy pamiętamy te niesamowite mecze L.A.Clippers z gwiazdorem Loyem Vaughtem, Bullets z Gugliottą czy Bucks (gdzie Brickowski zdobywał średnio 15 punktów na mecz).Tak, tak. Lata 90 to były wspaniałe czasy! 🙂
-
🏀 AMW Arka Gdynia przegrywała już 0-2 w ćwierćfinale Orlen Basket Ligi z WKS-em Śląsk Wrocław i wyciągnęła na 3-2. Z jednym z faworytów do tytułu. Wielki powrót Arki na salony i wielkie rozczarowanie Śląskiem. W decydującym - piątym meczu (dzisiaj) 71:54 (18:13, 19:21, 19:12, 15:8).
Półfinał Arka - Zastal zapowiada się genialnie. I drugi: Legia - Dziki. Warszawa na pewno zdobędzie medal. To już wiemy przed półfinałami. Co za sezon!
-
🏀 AMW Arka Gdynia przegrywała już 0-2 w ćwierćfinale Orlen Basket Ligi z WKS-em Śląsk Wrocław i wyciągnęła na 3-2. Z jednym z faworytów do tytułu. Wielki powrót Arki na salony i wielkie rozczarowanie Śląskiem. W decydującym - piątym meczu (dzisiaj) 71:54 (18:13, 19:21, 19:12, 15:8).
Półfinał Arka - Zastal zapowiada się genialnie. I drugi: Legia - Dziki. Warszawa na pewno zdobędzie medal. To już wiemy przed półfinałami. Co za sezon!
-
Wszystkie kwarty wygrane przez Zastal. Co za mecz! 84:70 i w środę Zastal może pożegnać Kinga w playoffach. Kinga, który startował w tym sezonie jako jeden z pretendentów do złota. Tomasz Gielo wściekły po meczu powiedział, że “zranione zwierzę jest najgroźniejsze”. Szykuje się meczycho! #koszykowka #plk #plkpl
-
Wszystkie kwarty wygrane przez Zastal. Co za mecz! 84:70 i w środę Zastal może pożegnać Kinga w playoffach. Kinga, który startował w tym sezonie jako jeden z pretendentów do złota. Tomasz Gielo wściekły po meczu powiedział, że “zranione zwierzę jest najgroźniejsze”. Szykuje się meczycho! #koszykowka #plk #plkpl
-
🏀 Ale mecz gra Zastal z Kingiem. Do przerwy prowadzi 42:34 i naprawdę imponuje zaangażowaniem i jakością akcji. #koszykowka #plk #plkpl
-
🏀 Ale mecz gra Zastal z Kingiem. Do przerwy prowadzi 42:34 i naprawdę imponuje zaangażowaniem i jakością akcji. #koszykowka #plk #plkpl
-
🏀 Wciągam się w oglądanie koszykówki. Musze przyznać, że to bardziej porywająca dyscyplina niż piłka nożna.
Wczoraj obejrzałem oba mecze fazy play-off PLK. Przedwczoraj - jeden. Dzisiaj też obejrzę przynajmniej jeden.
-
🏀 Wciągam się w oglądanie koszykówki. Musze przyznać, że to bardziej porywająca dyscyplina niż piłka nożna.
Wczoraj obejrzałem oba mecze fazy play-off PLK. Przedwczoraj - jeden. Dzisiaj też obejrzę przynajmniej jeden.
-
Wspomnienia na FB to jedna z niewielu fajnych rzeczy (o ile nie pokazuje Ci zamiast prywatnych, wspomnienia z fanpage).
Staroć, ale myślę, że zarówno książka jak i serial warte są wzmianki:
To napisałem o książce w 2022 roku:
>>"Czas zwycięzców" dopiero zacząłem czytać i jestem bardzo zadowolony, bo serial poszedł w kierunku Show, a książka w kierunku opisu Time. Serial nie pokazuje wszystkiego, wiec jeśli ktoś czuje niedosyt po ostatnim odcinku, z pewnością się nie zawiedzie, bo dostanie ponad 500 stron soczystych treści pisanych... (tu wstawcie sobie niecenzuralne słowo) małym druczkiem, którego nie powstydziłyby się banki ;-D Szacunek dla wydawnictwa, bo większość innych wydałoby to dzieło w dwóch tomach.<<
Dziś podtrzymuję powyższe. Książka różni się od serialu i warto ją przeczytać jeśli było się/jest się fanem Lakersów.
Natomiast serial - ma dwa sezony. Pierwszy poszedł w kierunku totalnego show i wyszło to naprawdę doskonale. Myślę, że z przyjemnością mogą go oglądać nawet osoby mało zainteresowane koszykówką (można skończyć oglądanie na pierwszym sezonie).
Drugi - jest już znacznie bardziej poważny, a historia przez to niestety nieco mniej porywająca. Na pierwszy plan wyszły problemy L.A.Lakers i osób z nimi związanych i to mocno przyćmiło weselsze elementy. Powiem tak - wątku poważnego jest trochę za dużo jak na ten serial (jakim był w pierwszym sezonie), a jest za mało, żeby samodzielnie stanowił podstawę serialu.
W dodatku wyraźnie widać, że twórcy planowali więcej niż dwa sezony, więc po obejrzeniu drugiego mam poczucie żalu, bo ten sezon trochę się nie domyka. Szkoda, że HBO skasowało go i nie ma widoku na to, żeby ktoś od nich przejął pałeczkę :(
-
Wspomnienia na FB to jedna z niewielu fajnych rzeczy (o ile nie pokazuje Ci zamiast prywatnych, wspomnienia z fanpage).
Staroć, ale myślę, że zarówno książka jak i serial warte są wzmianki:
To napisałem o książce w 2022 roku:
>>"Czas zwycięzców" dopiero zacząłem czytać i jestem bardzo zadowolony, bo serial poszedł w kierunku Show, a książka w kierunku opisu Time. Serial nie pokazuje wszystkiego, wiec jeśli ktoś czuje niedosyt po ostatnim odcinku, z pewnością się nie zawiedzie, bo dostanie ponad 500 stron soczystych treści pisanych... (tu wstawcie sobie niecenzuralne słowo) małym druczkiem, którego nie powstydziłyby się banki ;-D Szacunek dla wydawnictwa, bo większość innych wydałoby to dzieło w dwóch tomach.<<
Dziś podtrzymuję powyższe. Książka różni się od serialu i warto ją przeczytać jeśli było się/jest się fanem Lakersów.
Natomiast serial - ma dwa sezony. Pierwszy poszedł w kierunku totalnego show i wyszło to naprawdę doskonale. Myślę, że z przyjemnością mogą go oglądać nawet osoby mało zainteresowane koszykówką (można skończyć oglądanie na pierwszym sezonie).
Drugi - jest już znacznie bardziej poważny, a historia przez to niestety nieco mniej porywająca. Na pierwszy plan wyszły problemy L.A.Lakers i osób z nimi związanych i to mocno przyćmiło weselsze elementy. Powiem tak - wątku poważnego jest trochę za dużo jak na ten serial (jakim był w pierwszym sezonie), a jest za mało, żeby samodzielnie stanowił podstawę serialu.
W dodatku wyraźnie widać, że twórcy planowali więcej niż dwa sezony, więc po obejrzeniu drugiego mam poczucie żalu, bo ten sezon trochę się nie domyka. Szkoda, że HBO skasowało go i nie ma widoku na to, żeby ktoś od nich przejął pałeczkę :(
-
Ale ładny mecz dziś w Detroit. Banchero i Cunningham po 45 pkt, walka do końca, obrona na 100%. Tę bitwę wygrali #detroitpistons , ale nadal zapowiada się, że #orlandomagic ich wyeliminują. Trochę wyglądają jak Indiana z zeszłego sezonu, oby tylko nikt po drodze nie zerwał żadnego ścięgna. #nbapl #nbaplayoffs #nba #koszykowka
-
Ale ładny mecz dziś w Detroit. Banchero i Cunningham po 45 pkt, walka do końca, obrona na 100%. Tę bitwę wygrali #detroitpistons , ale nadal zapowiada się, że #orlandomagic ich wyeliminują. Trochę wyglądają jak Indiana z zeszłego sezonu, oby tylko nikt po drodze nie zerwał żadnego ścięgna. #nbapl #nbaplayoffs #nba #koszykowka
-
Wembanyama dzisiaj miał 6 bloków. W poprzednim meczu 7. Weź w ogóle graj z tym typem, jak on na dodatek rzuca za 3, podaje i mija cię jak w streetballu. #nbaplayoffs #nba #nbapl #koszykowka
-
Wembanyama dzisiaj miał 6 bloków. W poprzednim meczu 7. Weź w ogóle graj z tym typem, jak on na dodatek rzuca za 3, podaje i mija cię jak w streetballu. #nbaplayoffs #nba #nbapl #koszykowka
-
Ale jaja! Co się dzieje z tym Śląskiem? Taka zapaść na finiszu sezonu zasadniczego #PLK #koszykowka
-
Ale jaja! Co się dzieje z tym Śląskiem? Taka zapaść na finiszu sezonu zasadniczego #PLK #koszykowka
-
-
-
Do Rakiet z Houston sentyment czuję już tylko przez pryzmat mojego uwielbienia dla Olajuwona. Lebron nigdy jakoś nie wzbudzał mojego przesadnego entuzjazmu, podobnie jak Jordan.
Dlatego trochę mnie bawią, a trochę irytują nienawiść, jaką wzbudza Lebron i wszystkie te dyskusje, że on nawet nie umywa się do Jordana.
Moje zdanie jest takie - gdyby Jordanowi przyszło grać w dzisiejszych czasach, wzbudzałby chyba jeszcze większą nienawiść niż Lebron.
To, co ten gość wyprawia na parkietach mimo swojego wieku jest naprawdę godne podziwu nawet jeśli zdarzają mu się błędy, czy kiedy wykorzystuje swoją pozycję, żeby sędziowie gwizdali faule.
Swoją drogą zauważyłem wielu kibiców wychowanych na koszykówce lat 90, którzy są fanami gry Rodmana kompletnie ignoruje fakt, że Dennis był jeszcze większym aktorem niż James ;-)
-
Do Rakiet z Houston sentyment czuję już tylko przez pryzmat mojego uwielbienia dla Olajuwona. Lebron nigdy jakoś nie wzbudzał mojego przesadnego entuzjazmu, podobnie jak Jordan.
Dlatego trochę mnie bawią, a trochę irytują nienawiść, jaką wzbudza Lebron i wszystkie te dyskusje, że on nawet nie umywa się do Jordana.
Moje zdanie jest takie - gdyby Jordanowi przyszło grać w dzisiejszych czasach, wzbudzałby chyba jeszcze większą nienawiść niż Lebron.
To, co ten gość wyprawia na parkietach mimo swojego wieku jest naprawdę godne podziwu nawet jeśli zdarzają mu się błędy, czy kiedy wykorzystuje swoją pozycję, żeby sędziowie gwizdali faule.
Swoją drogą zauważyłem wielu kibiców wychowanych na koszykówce lat 90, którzy są fanami gry Rodmana kompletnie ignoruje fakt, że Dennis był jeszcze większym aktorem niż James ;-)
-
#NBA #NBApl #koszykowka Nie wiem czy wiecie, ale dziś o 21 na jutubie TVP Sport będzie na żywo meczyk San Antonio - Denver, czyli przekładając na język marketingu: Wembanyama vs Jokić. Puszczali tam już NBA na żywo, ale od lat nie było takiego sztosu. Tutaj link, jak coś: https://www.youtube.com/live/n729gHJ4FVg?si=7Io7vWK555Cmkij4
-
#NBA #NBApl #koszykowka Nie wiem czy wiecie, ale dziś o 21 na jutubie TVP Sport będzie na żywo meczyk San Antonio - Denver, czyli przekładając na język marketingu: Wembanyama vs Jokić. Puszczali tam już NBA na żywo, ale od lat nie było takiego sztosu. Tutaj link, jak coś: https://www.youtube.com/live/n729gHJ4FVg?si=7Io7vWK555Cmkij4
-
https://www.lovenba.com/1741960/ OBEJRZYJ NA ŻYWO 🔥🏀 King Szczecin – Dziki Warszawa | 21.03.2026 / 12:00 ##ORLENBasketLiga #23KolejkaORLENBasketLigi #Basketball #BasketballVideos #DzikiWarszawa #KingSzczecin #koszykówka #LIVE #Nażywo #plk #plkpl #polska #PolskaLigaKoszykówki #sport #Sports
-
Tymczasem w #NBApl magiczna noc po tym, jak gracz Miami Heat, Bam Adebayo, rzucił... 83 punkty w meczu. To drugi najlepszy wynik w historii, ustępujący jedynie "setce" Wilta Chamberlaina, za to wyprzedzający bliższy historycznie 81-punktowy wyczyn Kobego Bryanta.
Adebayo pobił przy okazji rekord rzutów wolnych, gdyż trafił ich 36.
-
Tymczasem w #NBApl magiczna noc po tym, jak gracz Miami Heat, Bam Adebayo, rzucił... 83 punkty w meczu. To drugi najlepszy wynik w historii, ustępujący jedynie "setce" Wilta Chamberlaina, za to wyprzedzający bliższy historycznie 81-punktowy wyczyn Kobego Bryanta.
Adebayo pobił przy okazji rekord rzutów wolnych, gdyż trafił ich 36.
-
Wiele złego mogę pisać o NBA2k, co nie znaczy, że nie ma w niej rzeczy dobrych, a nawet świetnych.
Zacznę od wyjaśnienia - w tej grze nie ma niektórych gwiazd NBA, bo te nie zgodziły się na to z różnych powodów. Niemniej tworząc postać do gry np. w karierze, dostajemy bardzo duże możliwości personalizacji swojej postaci. I gracze korzystają z tej możliwości tworząc "awatary" swoich idoli.
I ja ostatnio skorzystałem z tej możliwości, i na podstawie jakiegoś poradnika z YT zrobiłem sobie postać wyglądającą i grającą dosyć podobnie do Charlesa Barkleya. Zamierzam pograć nim karierę, żeby gość miał okazję w końcu zdobyć tytuł mistrzowski, w moim ulubionym Houston Rockets.
(dla porównania wrzucam także zdjęcie prawdziwego Barkleya).
-
Wiele złego mogę pisać o NBA2k, co nie znaczy, że nie ma w niej rzeczy dobrych, a nawet świetnych.
Zacznę od wyjaśnienia - w tej grze nie ma niektórych gwiazd NBA, bo te nie zgodziły się na to z różnych powodów. Niemniej tworząc postać do gry np. w karierze, dostajemy bardzo duże możliwości personalizacji swojej postaci. I gracze korzystają z tej możliwości tworząc "awatary" swoich idoli.
I ja ostatnio skorzystałem z tej możliwości, i na podstawie jakiegoś poradnika z YT zrobiłem sobie postać wyglądającą i grającą dosyć podobnie do Charlesa Barkleya. Zamierzam pograć nim karierę, żeby gość miał okazję w końcu zdobyć tytuł mistrzowski, w moim ulubionym Houston Rockets.
(dla porównania wrzucam także zdjęcie prawdziwego Barkleya).
-
Jeśli chcecie poczytać bajki na dobranoc, to polecam Wam przejrzeć wypowiedzi kibiców (a czasem nawet zawodników) NBA lat 90.
Normalnie nie dyskutuję pod postami niesubskrybowanych kont, które podsuwa mi algorytm Facebooka, ale bywa, że je czytam. No i dziś nie zdzierżyłem widząc kolejny, nie zliczę który raz, bajkę o tym jak to kiedyś zawodnicy spędzali całe kariery w jednym klubie NBA, jak byli lojalni, itp.
No nie, kuźwa! Jeśli przejrzycie sobie kariery zawodników, którzy trafili do Hall of Fame, to nie wiem czy znajdziecie tam 10% takich, którzy grali tylko dla jednego klubu. Odsetek wśród pomniejszych zawodników będzie z pewnością jeszcze niższy.
Do tego w tamtych czasach wielu zawodników nie zmieniało klubów nie dlatego, żeby byli wierni organizacji, a dlatego, że wdupili się w wieloletnie kontrakty, z których nie mogli się wykręcić. Weźcie choćby Pippena, który fochował pod nieobecność Jordana niczym primadonna przez to, że Phill Jackson stawiał nieraz na Kukoca.
Przykład Stocktona fajnie wygląda, ale to wyjątek. Podobnie Kobe. Natomiast wskazywanie Magica Johnsona, to przykład braku znajomości historii. Ten gość jako debiutant wycisnął od władz Lakers kontrakt, że "znienawidzili" go wszyscy koledzy w drużynie, a potem, kiedy okazało się jaka to perła, władze Lakers chcąc zabezpieczyć go dla siebie, podpisały z nim kontrakt na 25 lat za ogromne pieniądze!
-
Jeśli chcecie poczytać bajki na dobranoc, to polecam Wam przejrzeć wypowiedzi kibiców (a czasem nawet zawodników) NBA lat 90.
Normalnie nie dyskutuję pod postami niesubskrybowanych kont, które podsuwa mi algorytm Facebooka, ale bywa, że je czytam. No i dziś nie zdzierżyłem widząc kolejny, nie zliczę który raz, bajkę o tym jak to kiedyś zawodnicy spędzali całe kariery w jednym klubie NBA, jak byli lojalni, itp.
No nie, kuźwa! Jeśli przejrzycie sobie kariery zawodników, którzy trafili do Hall of Fame, to nie wiem czy znajdziecie tam 10% takich, którzy grali tylko dla jednego klubu. Odsetek wśród pomniejszych zawodników będzie z pewnością jeszcze niższy.
Do tego w tamtych czasach wielu zawodników nie zmieniało klubów nie dlatego, żeby byli wierni organizacji, a dlatego, że wdupili się w wieloletnie kontrakty, z których nie mogli się wykręcić. Weźcie choćby Pippena, który fochował pod nieobecność Jordana niczym primadonna przez to, że Phill Jackson stawiał nieraz na Kukoca.
Przykład Stocktona fajnie wygląda, ale to wyjątek. Podobnie Kobe. Natomiast wskazywanie Magica Johnsona, to przykład braku znajomości historii. Ten gość jako debiutant wycisnął od władz Lakers kontrakt, że "znienawidzili" go wszyscy koledzy w drużynie, a potem, kiedy okazało się jaka to perła, władze Lakers chcąc zabezpieczyć go dla siebie, podpisały z nim kontrakt na 25 lat za ogromne pieniądze!
-
#koszykowka kobiet Polska - Rumunia: jaka tam się dzieje chłosta 🙂
-
#koszykowka kobiet Polska - Rumunia: jaka tam się dzieje chłosta 🙂
-
GOLDEN STATE WARRIORS znowu to zrobili https://www.rawchili.com/4580114/ #basketball #CiekawostkiNba #GoldenStateWarriors #goldenstatewarriors #HistoriaNBA #JimmyButlerWarriors #KanałONba #keepthebeat #KeepthebeatStudio #koszykówka #KumingaWarriors #NBA #NbaKanał #NbaPoPolsku #NbaPolska #ProfesjonalneStudioNba #sport #StephenCurry #TeorieSpiskoweNba
-
Najnowsza zmiana w przepisach koszykówki NBA jest jednym z lepszych przykładów na leczenie skutków zamiast przyczyn. Chodzi mi o przepis mówiący, że rzuty oddane w ostatnich 3 sekundach kwart nie będą liczone do statystyk zawodnika.
Dlaczego wprowadza się ten przepis? Bo włodarze NBA doszli do wniosku, że za często zdarza się, że zawodnicy unikają oddawania rzutów w ostatnich sekundach po to, żeby nie psuć sobie statystyk skuteczności.
I okej, teraz już tak nie będą robili... w 3 ostatnich sekundach kwarty, ale to przesadne dbanie o statystyki z czegoś przecież wynika, ma swoje źródło. Może NBA w końcu przyjrzałaby się tematowi u źródła?
Inna sprawa, że pod wodzą Adama Silvera marnie widzę przyszłość NBA. Po 13 latach jego rządów trudno powiedzieć, żeby NBA działała dobrze, ona sobie tylko "istnieje".
Chyba 2-3 lata temu miałem jeszcze wykupiony League Pass, potem oglądałem mecze na C+, a w ostatnim sezonie nawet tego mi się nie chciało.
I żeby było jasne - jestem absolutnym przeciwnikiem twierdzenia, że w latach 90. NBA była lepsza, bardziej atrakcyjna. Nie była. Koszykówka jako sport się zmieniła, ale wcale nie najgorsze, jest inna. Gorsza jest natomiast cała otoczka wokół niej.
-
Najnowsza zmiana w przepisach koszykówki NBA jest jednym z lepszych przykładów na leczenie skutków zamiast przyczyn. Chodzi mi o przepis mówiący, że rzuty oddane w ostatnich 3 sekundach kwart nie będą liczone do statystyk zawodnika.
Dlaczego wprowadza się ten przepis? Bo włodarze NBA doszli do wniosku, że za często zdarza się, że zawodnicy unikają oddawania rzutów w ostatnich sekundach po to, żeby nie psuć sobie statystyk skuteczności.
I okej, teraz już tak nie będą robili... w 3 ostatnich sekundach kwarty, ale to przesadne dbanie o statystyki z czegoś przecież wynika, ma swoje źródło. Może NBA w końcu przyjrzałaby się tematowi u źródła?
Inna sprawa, że pod wodzą Adama Silvera marnie widzę przyszłość NBA. Po 13 latach jego rządów trudno powiedzieć, żeby NBA działała dobrze, ona sobie tylko "istnieje".
Chyba 2-3 lata temu miałem jeszcze wykupiony League Pass, potem oglądałem mecze na C+, a w ostatnim sezonie nawet tego mi się nie chciało.
I żeby było jasne - jestem absolutnym przeciwnikiem twierdzenia, że w latach 90. NBA była lepsza, bardziej atrakcyjna. Nie była. Koszykówka jako sport się zmieniła, ale wcale nie najgorsze, jest inna. Gorsza jest natomiast cała otoczka wokół niej.
-
Obawiam się, że tego nie wygramy :/
-
Obawiam się, że tego nie wygramy :/
-
Damn, jak fajnie ogląda się Polaków tak grających w #koszykowka 🙂 piękny mecz, naprawdę. Jaram się 🙂
-
Damn, jak fajnie ogląda się Polaków tak grających w #koszykowka 🙂 piękny mecz, naprawdę. Jaram się 🙂
-
Wiem, że to już szukanie wymówek, ale mam nadzieję, że stosunkowo wczesna pora nie rozstroi Polaków w tym meczu.
-
Wiem, że to już szukanie wymówek, ale mam nadzieję, że stosunkowo wczesna pora nie rozstroi Polaków w tym meczu. #POLBIH #koszykówka #sport #Eurobasket2025 #KoszKadra
-
Kiedys, za czasow #Wojcik.a, #Zielinski.ego i #Pluta oraz dominacji #SlaskWroclaw bardzo lubilem ogladac #koszykowka, potem jakos przestalem i juz zapomnialem jak to sie dobrze oglada
-
Jak Polska wygra dziś z Francją w kosza to będą jaja 🙂 #koszykowka
-
Ponitka wyszedł naładowany na mecz jak komórka ze stanem baterii 100%.