Gdyby grupka nastolatków wyszukiwała rówieśników grających np. w Disco Elysium i systematycznie właziła na takie streamy z jasnym celem psucia w jakiś sposób zabawy grającym, to nikt nie miałby absolutnie żadnych wątpliwości, że byłby to #cyberbullying. Zero wątpliwości.
Sytuacja, w której sprawcy bullyingu usprawiedliwiają się, prezentując się jako ofiara, jest bardzo typowa, i ma swoją nazwę: cry-bully. Crybully to oczywiście nadal bully.
Nie brakuje dziś na lewicy i w środowisku poczuwającym się do reprezentowania osób #LGBT usprawiedliwiania cyberbullyingu (skierowanego przeciwko grającym w #HogwartLegacy) właśnie taką podręcznikową postawą cry-bully. Nie wszyscy, ale jest to niemała grupa.
Czy ktoś widział, żeby którakolwiek z polskich organizacji LGBT albo lewicy choćby pisnęła, że cyberbullying nie jest ok?