home.social

#tuwim — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #tuwim, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Przyjdziesz nocą. Zostaniesz do rana
    I otulisz mnie lekko ramiony.
    Ja ci powiem: o, moja nieznana.
    Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony.

    Będziesz moja. Ustami się wpije
    W wargi twoje, od nocnych róż krwawsze,
    Obłąkany szał szczęścia przeżyję,
    Ale umrze coś we mnie na zawsze.

    Zacałuję się sobą! W pierścieni
    Splot drgający zakłuje twe ciało,
    I uśniemy rozkoszą zmęczeni
    I niepomni, że wszystko się stało.

    Obudzimy się. Ciężką nienawiść
    W głuchych duszach bez słów poczujemy
    Zło nam w oczach zaświeci, jak zawiść,
    I jak głaz będzie smutek nasz niemy.

    Ale nocą znów przyjdziesz. Do rana
    Będziesz słodko mnie tulić ramiony.
    Ja ci powiem: o, moja nieznana!
    Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony!

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  2. Przyjdziesz nocą. Zostaniesz do rana
    I otulisz mnie lekko ramiony.
    Ja ci powiem: o, moja nieznana.
    Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony.

    Będziesz moja. Ustami się wpije
    W wargi twoje, od nocnych róż krwawsze,
    Obłąkany szał szczęścia przeżyję,
    Ale umrze coś we mnie na zawsze.

    Zacałuję się sobą! W pierścieni
    Splot drgający zakłuje twe ciało,
    I uśniemy rozkoszą zmęczeni
    I niepomni, że wszystko się stało.

    Obudzimy się. Ciężką nienawiść
    W głuchych duszach bez słów poczujemy
    Zło nam w oczach zaświeci, jak zawiść,
    I jak głaz będzie smutek nasz niemy.

    Ale nocą znów przyjdziesz. Do rana
    Będziesz słodko mnie tulić ramiony.
    Ja ci powiem: o, moja nieznana!
    Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony!

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  3. Lojalnie mówię do żony;
    „Małżonko, jestem wstawiony”.

    Odrzekła z pogardą: „Błazen!
    Uważam, że jesteś pod gazem”.

    Mówię: „Przesada nie lubię.
    Przysięgam ci, że mam w czubie”.

    Powiada: „Kłamiesz, kochany.
    Twierdzę, że jesteś pijany”.

    „Nie przeczę - mówię żem hulał,
    Lecz jam się tylko ululał”.

    Odrzekła: „Łżesz, jak najęty.
    Po prostu jesteś urżnięty”.

    „Ja - mówię nic nie skłamałem;
    Doprawdy, pałę zalałem”.

    „Kłamstwo - powiada - co krok!
    jesteś urżnięty w sztok”.

    „Oszczerstwo! - oświadczam z gestem:
    Pijany jak bela jestem”.

    „Baranek - krzyczy - bez winy!
    A kurzy mu się z czupryny”.

    Wyję: „Niech pani przestanie!
    Ja jestem w nietrzeźwym stanie”.

    „Łżesz - mówi znów - jak najęty!
    Trykniety jesteś, tryknięty!”

    „Nieprawda - ryknąłem na to -
    Ja jestem pod dobrą datą!”

    „Gadaj - powiada - do ściany,
    Wiem dobrze: jesteś zalany!”

    Jędzo - szepnąłem - przestaniesz?
    Ja - zryty jestem! Ty kłamiesz!”

    Godzinę trwała ta sprzeczka,
    Aż poszła na wódkę żoneczka.

    A ja, by się nie dać ogłupić
    Także poszedłem się upić.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  4. Lojalnie mówię do żony;
    „Małżonko, jestem wstawiony”.

    Odrzekła z pogardą: „Błazen!
    Uważam, że jesteś pod gazem”.

    Mówię: „Przesada nie lubię.
    Przysięgam ci, że mam w czubie”.

    Powiada: „Kłamiesz, kochany.
    Twierdzę, że jesteś pijany”.

    „Nie przeczę - mówię żem hulał,
    Lecz jam się tylko ululał”.

    Odrzekła: „Łżesz, jak najęty.
    Po prostu jesteś urżnięty”.

    „Ja - mówię nic nie skłamałem;
    Doprawdy, pałę zalałem”.

    „Kłamstwo - powiada - co krok!
    jesteś urżnięty w sztok”.

    „Oszczerstwo! - oświadczam z gestem:
    Pijany jak bela jestem”.

    „Baranek - krzyczy - bez winy!
    A kurzy mu się z czupryny”.

    Wyję: „Niech pani przestanie!
    Ja jestem w nietrzeźwym stanie”.

    „Łżesz - mówi znów - jak najęty!
    Trykniety jesteś, tryknięty!”

    „Nieprawda - ryknąłem na to -
    Ja jestem pod dobrą datą!”

    „Gadaj - powiada - do ściany,
    Wiem dobrze: jesteś zalany!”

    Jędzo - szepnąłem - przestaniesz?
    Ja - zryty jestem! Ty kłamiesz!”

    Godzinę trwała ta sprzeczka,
    Aż poszła na wódkę żoneczka.

    A ja, by się nie dać ogłupić
    Także poszedłem się upić.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  5. Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach

    Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.

    Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach

    Zgroza zimowa, ciemne konanie.

    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,

    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.

    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,

    I wszystko widmo. I wszystko fantom.

    Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,

    Krawacik musną, klapy obciągną

    I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,

    Taką wiadomą, taką okrągłą.

    I oto idą, zapięci szczelnie,

    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

    A patrząc – widzą wszystko o d d z i e l n i e:

    Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

    Jak ciasto biorą gazety w palce

    I żują, żują na papkę pulchną,

    Aż, papierowym wzdęte zakalcem,

    Wypchane głowy grubo im puchną.

    I znowu mówią, że Ford... że kino...

    Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...

    Warstwami rośnie brednia potworna

    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

    Głowę rozdętą i coraz cięższą

    Ku wieczorowi ślepo zwieszają.

    Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,

    Łbem o nocniki chłodne trącając.

    I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,

    Spodnie na tyłkach zacerowane,

    Własność wielebną, święte nabytki,

    Swoje, wyłączne, zapracowane.

    Potem się modlą: „...od nagłej śmierci...

    ...od wojny ...głodu ...odpoczywanie”

    I zasypiają z mordą na piersi

    W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  6. Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach

    Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.

    Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach

    Zgroza zimowa, ciemne konanie.

    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,

    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.

    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,

    I wszystko widmo. I wszystko fantom.

    Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,

    Krawacik musną, klapy obciągną

    I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,

    Taką wiadomą, taką okrągłą.

    I oto idą, zapięci szczelnie,

    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

    A patrząc – widzą wszystko o d d z i e l n i e:

    Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

    Jak ciasto biorą gazety w palce

    I żują, żują na papkę pulchną,

    Aż, papierowym wzdęte zakalcem,

    Wypchane głowy grubo im puchną.

    I znowu mówią, że Ford... że kino...

    Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...

    Warstwami rośnie brednia potworna

    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

    Głowę rozdętą i coraz cięższą

    Ku wieczorowi ślepo zwieszają.

    Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,

    Łbem o nocniki chłodne trącając.

    I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,

    Spodnie na tyłkach zacerowane,

    Własność wielebną, święte nabytki,

    Swoje, wyłączne, zapracowane.

    Potem się modlą: „...od nagłej śmierci...

    ...od wojny ...głodu ...odpoczywanie”

    I zasypiają z mordą na piersi

    W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  7. Apsztyfikanci grubej Berty

    I katowickie węglokopy,

    I borysławskie naftowierty,

    I lodzermensche, bycze chłopy,

    Warszawskie bubki, żygolaki

    Z szajką wytwornych pind na kupę,

    Rębajły, franty, zabijaki,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraeliccy doktorkowie,

    Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,

    Co w Bochni, Stryju i Krakowie

    Szerzycie kulturalną francę!

    Którzy chlipiecie z Naje Fraje

    Swą intelektualną zupę,

    Mądrale, oczytane faje,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,

    Wypierdy germańskiego ducha

    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,

    Wierzcie mi, jedna będzie jucha),

    Karne pętaki i szturmowcy,

    Zuchy z Makabi czy z Owupe,

    I rekordziści i sportowcy,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,

    Pedeki, neokatoliki,

    Podskakiwacze pod kulturę,

    Czciciele radia i fizyki,

    Uczone małpy, ścisłowiedy,

    Co oglądacie świat przez lupę

    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,

    Co dużo chciałby, a nie może,

    Item profesor Cy... wileński

    (Pan wie już za co, profesorze!)

    I ty za młodu niedorżnięta

    Megiero, co masz taki tupet,

    Że szczujesz na mnie swe szczenięta,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I ty fortunny skurwysynu,

    Gówniarzu uperfumowany,

    Co splendor oraz spleen Londynu

    Nosisz na gębie zakazanej,

    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,

    A srać chodziłeś pod chałupę,

    Ty, wypasiony na Ikacu,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,

    Lub pominąłem was przez litość,

    Albo dlatego, że się bałem,

    Albo, że taka was obfitość,

    I ty, cenzorze, co za wiersz ten

    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,

    Iżem się stał świńtuchów hersztem,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę!

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  8. Apsztyfikanci grubej Berty

    I katowickie węglokopy,

    I borysławskie naftowierty,

    I lodzermensche, bycze chłopy,

    Warszawskie bubki, żygolaki

    Z szajką wytwornych pind na kupę,

    Rębajły, franty, zabijaki,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraeliccy doktorkowie,

    Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,

    Co w Bochni, Stryju i Krakowie

    Szerzycie kulturalną francę!

    Którzy chlipiecie z Naje Fraje

    Swą intelektualną zupę,

    Mądrale, oczytane faje,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,

    Wypierdy germańskiego ducha

    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,

    Wierzcie mi, jedna będzie jucha),

    Karne pętaki i szturmowcy,

    Zuchy z Makabi czy z Owupe,

    I rekordziści i sportowcy,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,

    Pedeki, neokatoliki,

    Podskakiwacze pod kulturę,

    Czciciele radia i fizyki,

    Uczone małpy, ścisłowiedy,

    Co oglądacie świat przez lupę

    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,

    Co dużo chciałby, a nie może,

    Item profesor Cy... wileński

    (Pan wie już za co, profesorze!)

    I ty za młodu niedorżnięta

    Megiero, co masz taki tupet,

    Że szczujesz na mnie swe szczenięta,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I ty fortunny skurwysynu,

    Gówniarzu uperfumowany,

    Co splendor oraz spleen Londynu

    Nosisz na gębie zakazanej,

    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,

    A srać chodziłeś pod chałupę,

    Ty, wypasiony na Ikacu,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,

    Lub pominąłem was przez litość,

    Albo dlatego, że się bałem,

    Albo, że taka was obfitość,

    I ty, cenzorze, co za wiersz ten

    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,

    Iżem się stał świńtuchów hersztem,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę!

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  9. Krzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeni
    Z Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakcie
    Wy, w chichocie zastygli, bladzi, przestraszeni.
    Chodźcie, głupcy, do okien - i patrzcie! i patrzcie!
    ...Przez serce swe na wylot pogrzebem przeszyta,
    Jak Jego pierś kulami, niech widzi stolica
    Twarze wasze, zbrodniarze - i niech was przywita
    Strasznym krzykiem milczenia żałobna ulica.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  10. Krzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeni
    Z Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakcie
    Wy, w chichocie zastygli, bladzi, przestraszeni.
    Chodźcie, głupcy, do okien - i patrzcie! i patrzcie!
    ...Przez serce swe na wylot pogrzebem przeszyta,
    Jak Jego pierś kulami, niech widzi stolica
    Twarze wasze, zbrodniarze - i niech was przywita
    Strasznym krzykiem milczenia żałobna ulica.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  11. Rozciągnęła się nuda nad nami,
    Zatroskały się serca okrutnie,
    Bo poczuliśmy śmierć nad głowami:
    Zaszumiała tak cicho… tak smutnie...

    Z ciemnych ulic wracamy do domu
    I coś korci nas, w duszach nurtuje,
    Nie mówimy o niczym nikomu.
    Samo stanie się. Każdy poczuje.

    ... Siedzą chmurni, stroskani przy świecach,
    I my przy nich siadamy w milczeniu,
    Nagle… ciarki przebiegną po plecach…!!
    Cisza. Każdy utonął w wspomnieniu.

    O, powiedzmy choć! O, już nie kryjmy!
    O, zapłaczmy głęboko, rozpacznie!
    ...Później snem biało-śnieżnym zaśnijmy,
    Może miłość znów śnić nam się zacznie…

    Może serca nam pękną z żałości,
    Żeśmy byli tak bardzo szczęśliwi!
    Żeśmy żyć nie umieli w miłości!
    Może rozpacz nas, rozpacz ożywi!

    ...Ale siedzą stroskani okrutnie,
    I my z nimi i Nuda nad nami...
    Zaszumiała nam cicho i smutnie,
    Zaszumiała nam Śmierć nad głowami.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  12. Już w podziemiach synagog wszystko złoto leży.
    Amunicję przenoszą czarni przemytnicy.
    Naradzają się szeptem berlińscy bankierzy,
    Dzwoni tajny telefon z warszawskiej bóżnicy.

    W Londynie, w wielkiej loży, już postanowiono...
    Siedem pieczęci kładą masoni pod dekret.
    Nad skrwawionym talmudem żółte świece płoną,
    LW płachtę zwinęli szczątki i przysięgli sekret.

    I zaraz żydzi w Kremlu dostali depeszę!
    I skoczyła iskrówka! Zawrzały redakcje!
    Paryski Rotszyld ręce zaciera w uciesze:
    W Amsterdamie i Rzymie wykupiono akcje.

    Smok olbrzymi od morza do morza się wije,
    Nocą widzą go w ogniu najśmielsi lotnicy,
    Ciemny łopoce w miastach i na trwogę bije,
    Sygnał strzelił rakietę z nad pruskiej granicy.

    ...A po naszych miasteczkach, w straszne skwarne święto,
    Wieje z sieni ziejących pomruk głuchych nowin:
    „Do kościoła się zakradł pejsaty żydowin
    I dzieweczkę w cegielni na macę zarżnięto

    Tuwim

    #dzieńzwierszem
    #Tuwim

  13. Nie, w Łodzi jeszcze nie spadł śnieg 😊, to zdjęcie ze stycznia, spokojnie! Dziś są 131 urodziny Juliana Tuwima, który przyszedł na świat w moim mieście. Na zdjęciu widzicie poetę na jego ławeczce przy Piotrkowskiej. #Łódź #Lodz #Piotrkowska #Tuwim

  14. Trawo, trawo do kolan
    Podnieś mi się do czoła
    Żeby myślom nie było
    Ani mnie ani pola

    Żebym ja się uzielił
    Przekwiecił do rdzenia kości
    I już się nie oddzielił
    Słowami o twej świeżości

    Abym tobie i sobie
    Jednym imieniem mówił
    Albo obojgu – trawa
    Albo obojgu – Tuwim

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  15. Płacze pani słowikowa w gniazdku na akacji,
    Bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji.
    Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
    A tu już po jedenastej - i słowika nie ma!

    Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
    Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
    Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
    A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

    Może mu się co zdarzyło?Może go napadli?
    Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?
    To przez zazdrość!To skowronek z bandą skowroniątek!
    Piórka - głupstwo, bo odrosną, ale głos - majątek!

    Nagle zjawia się pan słowik, poświstuje, skacze...
    "Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!"
    A pan słowik słodko ćwierka: "Wybacz moje złoto,
    Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotą!"

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  16. Dobra wódka nie jest zła
    Człowiek z niej pociechę ma
    Trąbi trunek na frasunek
    Z buteleczki aż do dna

    Alkoholik, alkoholik
    Proszę wierzyć, rozkoszny to fakt
    Gdy się człowiek ubzdryngoli
    Nie wie, co to jest smutek i strach

    Kiedy świat kręci się wkoło, jak bąk
    Szczęście samo przychodzi do rąk
    Alkoholik, alkoholik
    Wesolutki do wódki ma ciąg

    Rok za rokiem szybko mknie
    Życie w mętnej płynie mgle
    Znów się zalej, a co dalej
    Wreszcie coś człowieka tknie

    Alkoholik, alkoholik
    Taka smutna uczepi się myśl
    Alkoholik, alkoholik
    Ach, nie będę już pić, tylko dziś

    Tylko dziś, ale ostatni to raz
    Niech rozkoszny zamroczy mnie gaz
    A nazajutrz znów ten stolik
    I butelka i znów czysta raz

    Aż upiorny przyjdzie mus
    Widmem trwogi będzie rósł
    Drżące ręce, prędzej więcej
    Jeszcze, jeszcze, koniec, szlus

    Alkoholik, alkoholik
    Panie hrabio, jednego, pardon
    Alkoholik, alkoholik
    To nie ręce, to szklanki tak drżą

    Czarna noc rojem robaczków już drga
    Czy to widmo tam stoi, czy ja
    Alkoholik, alkoholik
    Dzisiaj życie wypiję do dna

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  17. #Estonian is infinitely harder than #Polish.

    A gdy sierpiec na niebłoczu łyście,
    W cieniem ciemnie jeno niedośpiewy
    W białodrzewiu ćwirnie i srebliście
    Słowik słowi słowisieńskie ciewy. #Tuwim

    🇪🇪 🇵🇱

  18. Kocham w Tobie to zmierzchowe
    Zadumanie, zamyślenie,
    Kiedy smętnie schylasz głowę
    W wieczorowe patrząc cienie...

    Kocham myśli twe tajone
    I tęsknotę co ulata
    W nieznajomą jakąś stronę,
    Kiedyś w dal - na krańce świata...

    A choć wiem, że twa tęsknota
    Szuka róż - na dawnym grobie,
    Że do tamtych dni ulata...

    I to jednak kocham w Tobie...

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #tuwim

  19. Nad wymokłym męskim rodem groźny zawisł miecz,
    Precz, panowie, niedołęgi, od roboty precz!
    W sztuce czy w nauce nowy nastał prąd,
    My rządzimy, biorąc was na sąd.
    Dumny sztandar — to spódnica, w górę sztandar nasz,
    O, tyrani, my wyzwanie wam rzucamy w twarz.
    Do walki, siostry, niech miecz nasz ostry tej hydrze utnie łeb!

    Dzisiaj górą baby, drżyjcie głupie draby,
    Bo władcami i sędziami dzisiaj będziem my!
    Dosyć mamy słabych gap, niechaj żyje sowiet bab,
    Kiedy męski ród sflaczały całkiem zszedł na psy.
    A więc górą baby, zażądamy, aby
    Wszystkie prawa, przywileje, odebrano wam,
    Dosyć waszej laby, teraz rządzą baby,
    Vive la Republique, panowie, republique de femmes!

    Wobec takiej rewolucji padnie stary rząd,
    Sejm rozpędzi się bezwzględnie, senat pójdzie w kąt!
    Armię się skobieci, według babskich rang,
    I przerobi PKO i bank!
    Kto chce wiedzieć, jak to będzie, niech wytęży słuch,
    Baby wszędzie, baby wszędzie, zdrowy babski duch,
    A oto lista jest uroczysta, oto nowy rząd:

    Prezesowa babska, miła pani Grabska,
    Będzie także finansami rządzić, że ha!
    Wojsko dla Sikorskiej jest, będzie armią rządzić fest,
    A Raczkiewiczowa spraw wewnętrznych berło ma!
    Zjawi się Tyszkowa oraz Sokalowa,
    Radwanowa i Żychlińska, same tęgie łby,
    Tylko Skrzyńskiej nie ma, bo jej Skrzyński nie ma,
    Trzeba dać mu żonę, żeby sprawy dobrze szły

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  20. Pomnę dzieciństwa sny niewysłowne,
    Baśń lat minionych wstaje jak żywa,
    Bajki czarowne, bajki cudowne
    Opowiadała mi niania siwa:

    O złotym smoku, śpiącej królewnie,
    O tym, jak walczył rycerzy huf,
    A gdy kończyła, płakałem rzewnie,
    Prosząc: "Nianiusiu, ach, dalej mów!

    Mów dalej, o nianiu, mów jeszcze,
    Aż usnę i dalej śnić będę,
    Niech we śnie spokojnym wypieszczę
    Złocistą, tajemną legendę!

    Złóż z czarów wzorzystą mozaikę,
    Niech przyjdą rycerze tu do mnie!
    Mów dalej czarowną swą bajkę!
    Ja bajki tak lubię ogromnie..."

    Dziś czar dzieciństwa jeno wspominam,
    I często, kiedy siedzę samotnie,
    Marzeń przędziwo znów snuć zaczynam,
    Czar, który minął tak niepowrotnie.

    Znów przeszłość całą mam przed oczyma,
    I kiedy cisza nastanie w krąg,
    Po Andersena sięgam lub Grimma
    I dawne bajki czerpię dziś z ksiąg.

    I czytam, aż sen oczy zmruży
    I przymknie zmęczone powieki,
    Zaznaję cudownej podróży,
    W kraj mglisty, bezbrzeżnie daleki...

    Znużony do snu chylę głowę,
    Upaja mnie sen oszołomnie...
    W samotne wieczory zimowe
    Ja bajki tak lubię ogromnie...

    A czasem smętne moje dumanie
    Przerywa nagle cudna dziewczyna,
    Usta mi daje na przywitanie,
    A potem czule szeptać zaczyna:

    Że nie opuści mnie nigdy w życiu,
    W szczęścia godzinie ni w doli złej,
    Że kocha mocno, tęskni w ukryciu,
    A ja cichutko tak nucę jej:

    "Mów dalej, mów dalej, dziewczyno,
    Że wiecznie mnie będziesz kochała,
    Że chwile miłosne nie miną,
    Żeś moja na zawsze i cała,

    Że miłość twa tak jest bezmierną,
    Że będziesz tęskniła wciąż do mnie...
    Mów dalej, że będziesz mi wierną:
    Ja bajki tak lubię ogromnie!

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  21. Rzecz Czarnoleska - przypływa, otacza,
    Nawiedzonego niepokoi dziwem.
    Słowo się z wolna w brzmieniu przeistacza,
    Staje się tem prawdziwem.

    Z chaosu ład się tworzy, konieczność,
    Jedyność chwili, gdy bezmiar tworzywa
    Sam się układa w swoją ostateczność
    I woła, jak się nazywa.

    Głuchy nierozum, ciemny sens człowieczy
    Ostrym promieniem na wskroś prześwietlony,
    Oddechem wielkiej Czarnoleskiej Rzeczy
    Zbudzony i wyzwolony.

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  22. Absztyfikanci Grubej Berty
    I katowickie węglokopy,
    I borysławskie naftowierty,
    I lodzermensche, bycze chłopy.
    Warszawskie bubki, żygolaki
    Z szajką wytwornych pind na kupę,
    Rębajły, franty, zabijaki,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraelitcy doktorkowie,
    Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
    Co w Bochni, Stryju i Krakowie
    Szerzycie kulturalną francę !
    Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
    Swą intelektualną zupę,
    Mądrale, oczytane faje,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,
    Wypierdy germańskiego ducha
    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    Werzcie mi, jedna będzie jucha),
    Karne pętaki i szturmowcy,
    Zuchy z Makabi czy z Owupe,
    I rekordziści, i sportowcy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    Pedeki, neokatoliki,
    Podskakiwacze pod kulturę,
    Czciciele radia i fizyki,
    Uczone małpy, ścisłowiedy,
    Co oglądacie świat przez lupę
    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy… wileński
    (Pan wie już za co, profesorze !)
    I ty za młodu nie dorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item Syjontki palestyńskie,
    Haluce, co lejecie tkliwie
    Starozakonne łzy kretyńskie,
    Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
    I wszechsłowiańscy marzyciele,
    Zebrani w malowniczą trupę
    Z byle mistycznym kpem na czele,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    (...)
    Item ględziarze i bajdury,
    Ciągnący z nieba grubą rentę,
    O, łapiduchy z Jasnej Góry,
    Z Góry Kalwarii parchy święte,
    I ty, księżuniu, co kutasa
    Zawiązanego masz na supeł,
    Żeby ci czasem nie pohasał,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,
    Lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem,
    Albo, że taka was obfitość,
    I ty, cenzorze, co za wiersz ten
    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
    Iżem się stał świntuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę !…

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim

  23. Gdy znów do mu­rów klaj­strem świe­żym
    Przy­le­piać za­czną ob­wiesz­cze­nia,
    Gdy "do lud­no­ści", "do żoł­nie­rzy"
    Na alarm czar­ny druk ude­rzy
    I byle drab, i byle szcze­niak
    W od­wiecz­ne kłam­stwo ich uwie­rzy,
    Że trze­ba iść i z ar­mat wa­lić,
    Mor­do­wać, gra­bić, truć i pa­lić;
    Gdy za­czną na ty­sięcz­ną mo­dłę
    Oj­czy­znę szar­pać de­kli­na­cją
    I łu­dzić ko­lo­ro­wym go­dłem,
    I ju­dzić "hi­sto­rycz­ną ra­cją",
    O pię­dzi, chwa­le i ru­bie­ży,
    O oj­cach, dzia­dach i sztan­da­rach,
    O bo­ha­te­rach i ofia­rach;
    Gdy wyj­dzie bi­skup, pa­stor, ra­bin
    Po­bło­go­sła­wić twój ka­ra­bin,
    Bo mu sam Pan Bóg szep­nął z nie­ba,
    Że za oj­czy­znę - bić się trze­ba;
    Kie­dy roz­ścier­wi się, roz­cha­mi
    Wrzask li­ter pierw­szych stron dzien­ni­ków,
    A sta­do dzi­kich bab - kwia­ta­mi
    Ob­rzu­cać za­cznie "żoł­nie­rzy­ków". -
    - O, przy­ja­cie­lu nie­uczo­ny,
    Mój bliź­ni z tej czy in­nej zie­mi!
    Wiedz, że na trwo­gę biją w dzwo­ny
    Kró­le z pa­na­mi brzu­cha­te­mi;
    Wiedz, że to buj­da, gran­da zwy­kła,
    Gdy ci wo­ła­ją: "Broń na ra­mię!",
    Że im gdzieś naf­ta z zie­mi si­kła
    I ob­ro­dzi­ła do­la­ra­mi;
    Że coś im w ban­kach nie szty­mu­je,
    Że gdzieś zwę­szy­li kasy peł­ne
    Lub upa­trzy­ły tłu­ste szu­je
    Cło ja­kieś grub­sze na ba­weł­nę.
    Rżnij ka­ra­bi­nem w bruk uli­cy!
    Two­ja jest krew, a ich jest naf­ta!
    I od sto­li­cy do sto­li­cy
    Za­wo­łaj bro­niąc swej krwa­wi­cy:
    "Bu­jać - to my, pa­no­wie szlach­ta!"

    Tuwim

    #dzieńzwierszem #Tuwim