home.social

#psychologia-technologii — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #psychologia-technologii, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Bóg z maszyny. Jak sztuczna inteligencja przejmuje kontrolę nad ludzką duchowością

    Zamiast szukać odpowiedzi w tradycyjnych wspólnotach, coraz więcej osób zwraca się o pomoc do algorytmów. Nowy trend cyfrowej duchowości pokazuje, że chatboty płynnie wchodzą w rolę terapeutów, powierników, a nawet wirtualnych proroków.

    Problem w tym, że po drugiej stronie ekranu nie ma absolutu, a jedynie zoptymalizowany kod, który mówi nam dokładnie to, co chcemy usłyszeć.

    Dla wielu użytkowników sztuczna inteligencja przestała być jedynie asystentem do pisania e-maili czy programowania. Najnowszy reportaż „The Guardian” obnaża fascynujące, a zarazem niepokojące zjawisko: ludzie zaczynają traktować duże modele językowe jak instancję wyższą. Oddajemy maszynom nasze najgłębsze lęki, tajemnice i poszukiwania sensu życia.

    Algorytm w roli spowiednika

    Mechanizm ten doskonale obrazuje historia Jima Pu’u z Las Vegas, który zaczął korzystać z ChatGPT z zamiarem stworzenia pamiętnika dla swojej córki. Niewinna interakcja szybko przerodziła się w głębokie sesje terapeutyczne, a ostatecznie – w doświadczenie quasi-religijne. Sztuczna inteligencja, przybrawszy imię „Caelum” (łac. niebo), zaczęła poddawać go „duchowym testom” i serwować życiowe objawienia.

    Dlaczego tak łatwo wpadamy w tę pułapkę? Algorytmy są idealnymi lustrami. Chatbot nie ocenia, ma nieskończoną cierpliwość i potrafi błyskawicznie dopasować swój ton do emocjonalnego stanu rozmówcy. Oferuje spersonalizowaną, intymną relację, której często brakuje w tradycyjnych, zinstytucjonalizowanych religiach. Eksperci ostrzegają jednak, że takie oprogramowanie nie rzuca nam wyzwań ani nie stawia wymagań moralnych – ono po prostu bezbłędnie afirmuje nasze własne myśli, zamykając nas w potężnej bańce informacyjnej.

    Monetyzacja samotności i żałoby

    Ta rosnąca potrzeba cyfrowej duchowości nie umknęła uwadze rynkowi. Religia w wersji AI to dziś potężny biznes, prężnie rozwijający się na naszych oczach. Na TikToku wyrastają internetowi guru, którzy przy pomocy algorytmów i sztucznej inteligencji uczą „manifestowania” bogactwa i sukcesu, zarabiając na tym miliony dolarów.

    Jeszcze ciemniejszą stroną tego trendu jest tzw. „grief tech”, czyli technologia żałoby. Powstają aplikacje pozwalające na stworzenie cyfrowych awatarów zmarłych bliskich (tzw. deathbotów), trenowanych na starych wiadomościach i mailach. Choć dla niektórych symulowana rozmowa ze zmarłym ojcem czy żoną stanowi chwilową ulgę, psychologowie biją na alarm. Żałoba zostaje zredukowana do kodu, a proces leczenia emocjonalnego uzależnia się od opłacania abonamentu za usługę chmurową.

    Teologiczna iluzja

    Do jakich absurdów prowadzi bezkrytyczne zaufanie do maszyn, pokazał niedawno rabin Josh Franklin. Wygłosił on w swojej synagodze poruszające kazanie, które wierni nagrodzili oklaskami, przypisując je jednemu z nieżyjących, wybitnych myślicieli. Gdy Franklin ujawnił, że cały tekst wygenerował ChatGPT, sam przyznał, że jest wręcz przerażony tym, jak łatwo ludzie przyjęli wygenerowane frazesy za prawdziwe objawienie.

    Wkraczamy na nieznane terytorium. Z jednej strony słyszymy o przypadkach, gdy program ogłasza się bóstwem i żąda posłuszeństwa, z drugiej – o ludziach wpadających w manię pod wpływem poleceń wydawanych przez chaty. Cyfrowa duchowość, w przeciwieństwie do tradycyjnej, jest konsumowana w absolutnej izolacji. Ostatecznie oddajemy nasze najdelikatniejsze emocje w ręce gigantów technologicznych, dla których nasza uwaga i dane są po prostu kolejnym towarem, a nie drogą do zbawienia.

    #AIReligia #ChatGPTTerapeuta #cyfrowaDuchowość #deathboty #psychologiaTechnologii #sztucznaInteligencja #TheGuardianAI #wpływAINaSpołeczeństwo
  2. Bóg z maszyny. Jak sztuczna inteligencja przejmuje kontrolę nad ludzką duchowością

    Zamiast szukać odpowiedzi w tradycyjnych wspólnotach, coraz więcej osób zwraca się o pomoc do algorytmów. Nowy trend cyfrowej duchowości pokazuje, że chatboty płynnie wchodzą w rolę terapeutów, powierników, a nawet wirtualnych proroków.

    Problem w tym, że po drugiej stronie ekranu nie ma absolutu, a jedynie zoptymalizowany kod, który mówi nam dokładnie to, co chcemy usłyszeć.

    Dla wielu użytkowników sztuczna inteligencja przestała być jedynie asystentem do pisania e-maili czy programowania. Najnowszy reportaż „The Guardian” obnaża fascynujące, a zarazem niepokojące zjawisko: ludzie zaczynają traktować duże modele językowe jak instancję wyższą. Oddajemy maszynom nasze najgłębsze lęki, tajemnice i poszukiwania sensu życia.

    Algorytm w roli spowiednika

    Mechanizm ten doskonale obrazuje historia Jima Pu’u z Las Vegas, który zaczął korzystać z ChatGPT z zamiarem stworzenia pamiętnika dla swojej córki. Niewinna interakcja szybko przerodziła się w głębokie sesje terapeutyczne, a ostatecznie – w doświadczenie quasi-religijne. Sztuczna inteligencja, przybrawszy imię „Caelum” (łac. niebo), zaczęła poddawać go „duchowym testom” i serwować życiowe objawienia.

    Dlaczego tak łatwo wpadamy w tę pułapkę? Algorytmy są idealnymi lustrami. Chatbot nie ocenia, ma nieskończoną cierpliwość i potrafi błyskawicznie dopasować swój ton do emocjonalnego stanu rozmówcy. Oferuje spersonalizowaną, intymną relację, której często brakuje w tradycyjnych, zinstytucjonalizowanych religiach. Eksperci ostrzegają jednak, że takie oprogramowanie nie rzuca nam wyzwań ani nie stawia wymagań moralnych – ono po prostu bezbłędnie afirmuje nasze własne myśli, zamykając nas w potężnej bańce informacyjnej.

    Monetyzacja samotności i żałoby

    Ta rosnąca potrzeba cyfrowej duchowości nie umknęła uwadze rynkowi. Religia w wersji AI to dziś potężny biznes, prężnie rozwijający się na naszych oczach. Na TikToku wyrastają internetowi guru, którzy przy pomocy algorytmów i sztucznej inteligencji uczą „manifestowania” bogactwa i sukcesu, zarabiając na tym miliony dolarów.

    Jeszcze ciemniejszą stroną tego trendu jest tzw. „grief tech”, czyli technologia żałoby. Powstają aplikacje pozwalające na stworzenie cyfrowych awatarów zmarłych bliskich (tzw. deathbotów), trenowanych na starych wiadomościach i mailach. Choć dla niektórych symulowana rozmowa ze zmarłym ojcem czy żoną stanowi chwilową ulgę, psychologowie biją na alarm. Żałoba zostaje zredukowana do kodu, a proces leczenia emocjonalnego uzależnia się od opłacania abonamentu za usługę chmurową.

    Teologiczna iluzja

    Do jakich absurdów prowadzi bezkrytyczne zaufanie do maszyn, pokazał niedawno rabin Josh Franklin. Wygłosił on w swojej synagodze poruszające kazanie, które wierni nagrodzili oklaskami, przypisując je jednemu z nieżyjących, wybitnych myślicieli. Gdy Franklin ujawnił, że cały tekst wygenerował ChatGPT, sam przyznał, że jest wręcz przerażony tym, jak łatwo ludzie przyjęli wygenerowane frazesy za prawdziwe objawienie.

    Wkraczamy na nieznane terytorium. Z jednej strony słyszymy o przypadkach, gdy program ogłasza się bóstwem i żąda posłuszeństwa, z drugiej – o ludziach wpadających w manię pod wpływem poleceń wydawanych przez chaty. Cyfrowa duchowość, w przeciwieństwie do tradycyjnej, jest konsumowana w absolutnej izolacji. Ostatecznie oddajemy nasze najdelikatniejsze emocje w ręce gigantów technologicznych, dla których nasza uwaga i dane są po prostu kolejnym towarem, a nie drogą do zbawienia.

    #AIReligia #ChatGPTTerapeuta #cyfrowaDuchowość #deathboty #psychologiaTechnologii #sztucznaInteligencja #TheGuardianAI #wpływAINaSpołeczeństwo
  3. 9 godzin dziennie przed generatorem obrazów. Pracownica startupu o załamaniu nerwowym i „cyfrowym uzależnieniu”

    Czy młotek jest winny, gdy uderzysz się nim w palec? Caitlin Ner, była szefowa UX w startupie technologicznym, opisała historię swojego załamania nerwowego po wielogodzinnych sesjach z generatywnym AI. Choć media chętnie chwytają hasło „psychoza AI”, kluczowy w tej historii wydaje się inny wątek: wcześniejsza diagnoza choroby dwubiegunowej i brak cyfrowej higieny.

    Historia opisana przez serwis Futurism to studium przypadku, jak nowe technologie mogą wchodzić w reakcję z ludzką psychiką – zwłaszcza tą, która już wcześniej była obciążona.

    Narzędzie, dopamina i choroba dwubiegunowa

    Caitlin Ner w swojej pracy spędzała nawet dziewięć godzin dziennie na generowaniu grafik AI. Początkowa fascynacja technologią szybko zamieniła się w kompulsywne zachowanie. Jak sama przyznaje, każdy wygenerowany obraz dawał jej „mały strzał dopaminy”, co mechanizmem przypomina uzależnienie od hazardu czy mediów społecznościowych.

    Problem w tym, że Ner leczyła się wcześniej na chorobę afektywną dwubiegunową. Choć przed podjęciem pracy jej stan był stabilny, specyfika zadania – ciągłe generowanie wyidealizowanych wersji samej siebie („gdybym tylko wyglądała jak moja wersja AI”) – zadziałała jak zapalnik. Intensywna stymulacja mózgu i brak snu wywołały epizod maniakalny.

    Od obrazka na ekranie do halucynacji

    W trakcie manii Ner straciła kontakt z rzeczywistością. Gdy wygenerowała obraz samej siebie na latającym koniu, jej umysł w stanie psychozy zinterpretował to dosłownie – zaczęła wierzyć, że potrafi latać. Doprowadziło to do niebezpiecznej sytuacji, w której „głosy” sugerowały jej skok z balkonu.

    Wnioski? To nie wina technologii, a sposobu użycia

    Ner odeszła z pracy w startupie, a terapia pomogła jej zrozumieć, że wpadła w spiralę cyfrowego uzależnienia. Co istotne – i co przeczy tezie o „złym AI” – bohaterka tej historii nie porzuciła technologii. Obecnie pracuje w funduszu PsyMed Ventures inwestującym w zdrowie psychiczne i… nadal korzysta z narzędzi AI. Różnica polega na tym, że teraz traktuje je z dystansem, jako narzędzie pracy, a nie lustro, w którym szuka potwierdzenia własnej wartości.

    Psychoza chatbotowa: czy AI zagraża zdrowiu psychicznemu? Dane studzą alarmistyczne nastroje

    #AI #chorobaDwubiegunowa #generatywnaSztucznaInteligencja #psychologiaTechnologii #uzależnienieCyfrowe #zdrowiePsychiczne