#emigracja — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #emigracja, aggregated by home.social.
-
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
Urok chłopskiego rozumu
Obserwując rosnącą popularność ugrupowań populistycznych i radykalnych – szczególnie wśród młodzieży, choć przecież nie tylko – warto zwrócić uwagę na pewne wspólne mechanizmy, które łączą zarówno liderów tej sceny, jak i ich zachodnich odpowiedników. Warto także zauważyć całe szeregi prawicujących pracowników mediów, pełniących funkcję internetowych komentatorów. Skrótowo ich strategię można scharakteryzować jako skrajny redukcjonizm, a więc sprowadzanie skomplikowanych i wielowymiarowych problemów do pojedynczych haseł i łatwych do przyswojenia sloganów.
Koniec bezpiecznej izolacji od nastrojów ludu
Cóż nowego powiecie? Polityka przecież funkcjonuje tak od zawsze. To jednak tylko pozorna prawda. Republikański system rządów i demokracja przedstawicielska z wyborami odbywającymi się periodycznie przez długi czas stanowiły dość bezpieczną izolację od ulotnych kaprysów ludu i zmiennych nastrojów. Do czasu.
Pierwszy wyłom zaczęły robić sondaże, trwale sprzęgając zachowania polityków z doraźną i niedokładną miarą społecznego poparcia. Prawdziwy cios wyprowadziły jednak media społecznościowe, ze szczególnym uwzględnieniem platform stawiających na skrajną skrótowość. W ciągłej konkurencji o uwagę algorytmów wygrywa ten, kto wygeneruje najbardziej angażującą i kontrowersyjną treść.
Syndrom „wujka z wesela”
Trzeba przyznać, że specyficzną formułą, jaką często przyjmuje zwłaszcza postkorwinowska prawica, jest coś, co można by nazwać logiką „wujka z wesela” lub po prostu „chłopskim rozumem”. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podejściem, które każdy problem ma spłaszczyć (np. twierdzeniem, że imigranci nie wnoszą nic pozytywnego do kraju), skupić na pojedynczej sprawie (dostęp imigrantów do opieki zdrowotnej), uczynić wyraźne rozróżnienie między dobrymi a złymi (rodak kontra obcy) i na koniec opatrzyć etykietą.
W ten sposób tworzy się specyficzną logikę, która – co istotne – w początkowym punkcie wyjścia bywa podparta jakimś jednostkowym faktem. Kiedy mowa o przestępczości imigrantów, unika się statystyk, a koncentruje na jednym głośnym morderstwie. Gdy mowa o zarobkowaniu, wspomina się o tych, którzy żebrzą na ulicach, a nie o tych, którzy uczciwie pracują i płacą podatki.
Algorytmy karmią nasze bańki
To wszystko pięknie zamyka się w kilkuminutowym filmiku z mnóstwem retorycznych pytań. Taki przekaz ma niesamowitą zdolność wgryzania się w ludzkie umysły. Większość odbiorców nie będzie się zastanawiać, jak funkcjonuje państwo, ale z radością zareaguje na sugestię, że podatków zasadniczo mogłoby nie być. Edukację czy opiekę zdrowotną? Jakoś sami sobie zorganizujemy. Emerytury? Przecież po latach ciężkiej pracy należy się odpoczynek. A to, że po 30 latach pracy mamy do czynienia z kolejnymi 30 latami życia na emeryturze, czego żaden system nie udźwignie, wykracza już poza ramy „chłopskiego rozumu”.
Ów „chłopski rozum” zawsze rezonuje z wieloma efektami psychologicznymi i socjologicznymi, znakomicie wspomaganymi przez algorytmy sieci społecznościowych. Nasze zestawy prostych prawd nie znoszą przecież konfrontacji z faktami. Szukamy więc tylko tych informacji, które wzmacniają nasze przekonania (zjawisko tzw. komory echowej) i odrzucamy te, które są z nimi sprzeczne. W ten sposób tworzymy własną bańkę. Stajemy się elektoratem idealnym – tym bardziej, że w świecie odizolowanych baniek większą rolę odgrywa osobisty autorytet ulubionego trybuna ludowego niż jakiekolwiek zweryfikowane źródło informacji.
Jak grać, gdy reguły są złe?
Co robić i jak żyć? Systemowo i na dłuższą metę media społecznościowe trzeba ucywilizować, a przynajmniej ograniczyć ich destrukcyjny wpływ. Pierwsze kroki w postaci powolnego ograniczania dostępu dzieciom do smartfonów są już czynione (choć zdecydowanie zbyt wolno).
Na krótką metę trzeba jednak grać w tę grę, która toczy się tu i teraz. Odpowiadać własnym, mądrym redukcjonizmem. Niestety żyjemy w czasach, kiedy komunikat dłuższy niż trzy zdania bywa dla masowego elektoratu nieprzyswajalny. Tak, to zjawisko negatywne. Ale rolą kapitana nie jest obrażanie się na stan morza. Jego zadaniem jest odpowiednie ustawienie żagla.
#Braun #emigracja #internet #Mentzen #populizm #wybory -
UK tonie (znowu), czyli brytyjskie „meh”
Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii zakończyły się bez zaskoczeń. Partia Pracy, zaledwie dwa lata po potężnym wyborczym triumfie, równie szybko traci poparcie, naśladując w ten sposób losy Partii Konserwatywnej. Triumfatorką jest brytyjska odpowiedniczka polskiej Konfederacji, czyli Reform UK. Ofiarą padł natomiast Keir Starmer – premier grzęznący w kolejnych falach politycznych skandali i borykający się z postbrexitową gospodarką. Otwarte pozostaje pytanie, czy przetrwa następne miesiące, tym bardziej że rzędy lojalnych dotąd partyjnych towarzyszy, wyposażonych w „długie noże” i żądzę władzy, ruszyły już do rozliczeń. Starmer wydaje się dość odporny na kolejne ciosy, co jednak nie zmienia faktu, że pomysłu na Zjednoczone Królestwo nie ma obecnie żadna z aspirujących czy rządzących partii.
Sto lat żałoby i sueski kac
Na czym polega problem? W uproszczeniu można powiedzieć, że to ponad 100 lat żałoby po Imperium, ostatecznie dobitym przez kryzys sueski w 1956 roku. Ekonomia UK, silnie niegdyś związana z zamorskimi dominiami, od dekad walczy o wytworzenie samodzielnych motorów wzrostu – i tę walkę przegrywa. Posiadając równolegle relatywnie szczodre programy socjalne i bardzo przyjazne imigrantom (zwłaszcza azylowym) podejście na tle pozostałych krajów europejskich, kraj ten ugrzązł w stagnacji. Ta mieszanka od lat gwarantuje polityczny i gospodarczy paraliż. Kolejno aplikowane recepty nie działają, a gospodarka, która przecież potrafi wytwarzać zaawansowane technologicznie produkty znakomitej jakości, pozostaje w tyle za resztą Europy. Jest to o tyle frapujące, że trudno znaleźć obszary, w których Brytyjczycy nie posiadaliby przewag w zakresie technologii, nauki czy zasobów finansowych. To wszystko jednak nie przekłada się na rozwój gospodarczy na miarę ich ambicji i oczekiwań.
Mistrzowie marnowania okazji
Wielka Brytania jest mistrzynią świata w marnowaniu własnych możliwości. To Brytyjczycy nauczyli Azjatów budować samochody, a dziś posiadają jedynie resztki przemysłu motoryzacyjnego, w dodatku w większości pod obcym zarządem. To oni rozpoczęli naftowy boom na Morzu Północnym, ale podczas gdy Norwegowie stworzyli fundusz na ciężkie czasy, hołubiona przez wielu Margaret Thatcher wydała zyski na nieskuteczne obniżki podatków i brutalną deindustrializację kraju. Posiadali niemal monopol na finansową obsługę kapitału w UE, więc postanowili z tej Unii wyjść. Takich strzałów we własną stopę było więcej – wymieniam tylko te najistotniejsze. Co najgorsze, nie wydaje się, aby ów cykl miał ulec zakończeniu. Gospodarcze recepty Reform UK to thatcheryzm w wersji ekstremalnej, który z tak marnym skutkiem próbowała zaimplementować Liz Truss podczas swojego krótkiego premierowania. Wiara w magiczne właściwości „gospodarki skapywania” i krzywej Laffera jest wśród elit równie silna, co system klasowy i miłość do rodziny królewskiej.
Między młotem a kowadłem deglobalizacji
Brytania nie jest pod tym względem odosobniona, ponieważ ekstrema polityczne są obecnie w natarciu w całej Europie. Co prawda nie „dowożą” one wyników tak ekstremalnie, jak obiecują, ale w erze mediów społecznościowych obietnice liczą się bardziej niż rezultaty. Skutkiem jest coraz krótszy cykl polityczny i narastająca niemożność przezwyciężenia impasu. Nawet proeuropejski zwrot, który w erze Trumpa i post-Trumpa wydaje się nieunikniony, będzie zapewne kwestionowany. Czy jednak w relacjach z USA jest przyszłość? Powątpiewam – zwłaszcza w realiach deglobalizującego się świata i rosnących napięć na linii USA – Unia Europejska. Obawiam się, że w tym starciu UK, jako „piąta kolumna” jankeskiej ekstremy, może tylko stracić.
Mitologia kontra rzeczywistość
Tym bardziej że podstawowym problemem od lat wydaje się niekontrolowana migracja. Wyjście z UE (Brexit) paradoksalnie zwiększyło jej zakres. Postkolonialna przeszłość sprawia, że Wyspy stają się dogodnym obszarem osiedlania się dla ludności dawnych azjatyckich i afrykańskich kolonii. Ciągły napływ jest obciążeniem zarówno dla systemu opieki socjalnej, jak i dla porządku oraz bezpieczeństwa publicznego. W rezultacie ekstrema niemające do zaoferowania niczego oprócz słabo ukrywanego rasizmu i żądzy odwetu, zaczynają dyrygować polityką wewnętrzną i zagraniczną. Wyjścia z matni nie widać, bo póki co nie uznano jeszcze bankructwa systemu wsparcia socjalnego ani polityki azylowej. Ten moment zbliża się jednak wielkimi krokami.
A mnie mimo wszystko trochę żal tego mitycznego i nieistniejącego UK Monty Pythona i Czarnej Żmii. Londynu ze Slow Horses i Jersey z Bergeraca. Pewnie już nie dam rady tam pojechać, choćby jako turysta. Był sobie kraj…
#brexit #DonaldTrump #emigracja #geopolityka #UE #UK #USA #WielkaBrytania -
UK tonie (znowu), czyli brytyjskie „meh”
Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii zakończyły się bez zaskoczeń. Partia Pracy, zaledwie dwa lata po potężnym wyborczym triumfie, równie szybko traci poparcie, naśladując w ten sposób losy Partii Konserwatywnej. Triumfatorką jest brytyjska odpowiedniczka polskiej Konfederacji, czyli Reform UK. Ofiarą padł natomiast Keir Starmer – premier grzęznący w kolejnych falach politycznych skandali i borykający się z postbrexitową gospodarką. Otwarte pozostaje pytanie, czy przetrwa następne miesiące, tym bardziej że rzędy lojalnych dotąd partyjnych towarzyszy, wyposażonych w „długie noże” i żądzę władzy, ruszyły już do rozliczeń. Starmer wydaje się dość odporny na kolejne ciosy, co jednak nie zmienia faktu, że pomysłu na Zjednoczone Królestwo nie ma obecnie żadna z aspirujących czy rządzących partii.
Sto lat żałoby i sueski kac
Na czym polega problem? W uproszczeniu można powiedzieć, że to ponad 100 lat żałoby po Imperium, ostatecznie dobitym przez kryzys sueski w 1956 roku. Ekonomia UK, silnie niegdyś związana z zamorskimi dominiami, od dekad walczy o wytworzenie samodzielnych motorów wzrostu – i tę walkę przegrywa. Posiadając równolegle relatywnie szczodre programy socjalne i bardzo przyjazne imigrantom (zwłaszcza azylowym) podejście na tle pozostałych krajów europejskich, kraj ten ugrzązł w stagnacji. Ta mieszanka od lat gwarantuje polityczny i gospodarczy paraliż. Kolejno aplikowane recepty nie działają, a gospodarka, która przecież potrafi wytwarzać zaawansowane technologicznie produkty znakomitej jakości, pozostaje w tyle za resztą Europy. Jest to o tyle frapujące, że trudno znaleźć obszary, w których Brytyjczycy nie posiadaliby przewag w zakresie technologii, nauki czy zasobów finansowych. To wszystko jednak nie przekłada się na rozwój gospodarczy na miarę ich ambicji i oczekiwań.
Mistrzowie marnowania okazji
Wielka Brytania jest mistrzynią świata w marnowaniu własnych możliwości. To Brytyjczycy nauczyli Azjatów budować samochody, a dziś posiadają jedynie resztki przemysłu motoryzacyjnego, w dodatku w większości pod obcym zarządem. To oni rozpoczęli naftowy boom na Morzu Północnym, ale podczas gdy Norwegowie stworzyli fundusz na ciężkie czasy, hołubiona przez wielu Margaret Thatcher wydała zyski na nieskuteczne obniżki podatków i brutalną deindustrializację kraju. Posiadali niemal monopol na finansową obsługę kapitału w UE, więc postanowili z tej Unii wyjść. Takich strzałów we własną stopę było więcej – wymieniam tylko te najistotniejsze. Co najgorsze, nie wydaje się, aby ów cykl miał ulec zakończeniu. Gospodarcze recepty Reform UK to thatcheryzm w wersji ekstremalnej, który z tak marnym skutkiem próbowała zaimplementować Liz Truss podczas swojego krótkiego premierowania. Wiara w magiczne właściwości „gospodarki skapywania” i krzywej Laffera jest wśród elit równie silna, co system klasowy i miłość do rodziny królewskiej.
Między młotem a kowadłem deglobalizacji
Brytania nie jest pod tym względem odosobniona, ponieważ ekstrema polityczne są obecnie w natarciu w całej Europie. Co prawda nie „dowożą” one wyników tak ekstremalnie, jak obiecują, ale w erze mediów społecznościowych obietnice liczą się bardziej niż rezultaty. Skutkiem jest coraz krótszy cykl polityczny i narastająca niemożność przezwyciężenia impasu. Nawet proeuropejski zwrot, który w erze Trumpa i post-Trumpa wydaje się nieunikniony, będzie zapewne kwestionowany. Czy jednak w relacjach z USA jest przyszłość? Powątpiewam – zwłaszcza w realiach deglobalizującego się świata i rosnących napięć na linii USA – Unia Europejska. Obawiam się, że w tym starciu UK, jako „piąta kolumna” jankeskiej ekstremy, może tylko stracić.
Mitologia kontra rzeczywistość
Tym bardziej że podstawowym problemem od lat wydaje się niekontrolowana migracja. Wyjście z UE (Brexit) paradoksalnie zwiększyło jej zakres. Postkolonialna przeszłość sprawia, że Wyspy stają się dogodnym obszarem osiedlania się dla ludności dawnych azjatyckich i afrykańskich kolonii. Ciągły napływ jest obciążeniem zarówno dla systemu opieki socjalnej, jak i dla porządku oraz bezpieczeństwa publicznego. W rezultacie ekstrema niemające do zaoferowania niczego oprócz słabo ukrywanego rasizmu i żądzy odwetu, zaczynają dyrygować polityką wewnętrzną i zagraniczną. Wyjścia z matni nie widać, bo póki co nie uznano jeszcze bankructwa systemu wsparcia socjalnego ani polityki azylowej. Ten moment zbliża się jednak wielkimi krokami.
A mnie mimo wszystko trochę żal tego mitycznego i nieistniejącego UK Monty Pythona i Czarnej Żmii. Londynu ze Slow Horses i Jersey z Bergeraca. Pewnie już nie dam rady tam pojechać, choćby jako turysta. Był sobie kraj…
#brexit #DonaldTrump #emigracja #geopolityka #UE #UK #USA #WielkaBrytania -
Sporo dziś (wczoraj?) wpisów o przekonywaniu znajomych z fb do innych środków komunikacji. Dzielę się tym, co wstawiłem na swój profil, zanim porzuciłem fb.
Zrobiłem to w arkuszu kalkulacyjnym, zrobiłem zrzut ekranu, zapisał, udostępniłem. Kto chce, niech się częstuje.
-
Sporo dziś (wczoraj?) wpisów o przekonywaniu znajomych z fb do innych środków komunikacji. Dzielę się tym, co wstawiłem na swój profil, zanim porzuciłem fb.
Zrobiłem to w arkuszu kalkulacyjnym, zrobiłem zrzut ekranu, zapisał, udostępniłem. Kto chce, niech się częstuje.
-
CW: polityka
Kurcze nie wiem, ale mam straszne obiekcie na temat nadchodzących wyborów prezydenckich. Widzę polaryzację na linii Trzaskowski <> Mentzen i niestety dominuje przewaga Sławka. Przydałaby się jakaś analiza programowa ww. panów, ale obawiam się, że to będzie czysty populizm.
jest jeszcze jedna kwestia: emigranci i rzekomo rosnąca liczba wyznawców Islamu na polskich ulicach. Oczywiście, wiem to od starszej osoby, która regularnie ogląda republikę. Wiem głupio zabrzmi, ale faktycznie to już taki realny problem? czy mylimy pojęcia / zdarzenia z wizami, które za bezcen zostały rozdane za poprzedniego rządu ? #polityka #emigracja #wybory
-
CW: polityka
Kurcze nie wiem, ale mam straszne obiekcie na temat nadchodzących wyborów prezydenckich. Widzę polaryzację na linii Trzaskowski <> Mentzen i niestety dominuje przewaga Sławka. Przydałaby się jakaś analiza programowa ww. panów, ale obawiam się, że to będzie czysty populizm.
jest jeszcze jedna kwestia: emigranci i rzekomo rosnąca liczba wyznawców Islamu na polskich ulicach. Oczywiście, wiem to od starszej osoby, która regularnie ogląda republikę. Wiem głupio zabrzmi, ale faktycznie to już taki realny problem? czy mylimy pojęcia / zdarzenia z wizami, które za bezcen zostały rozdane za poprzedniego rządu ? #polityka #emigracja #wybory
-
📺 #Czaban:
"Pochodzi z Erytrei - państwa, gdzie od lat trwa konflikt zbrojny, ludzie są prześladowani. Senait Cieplińska mieszka w Polsce już od dwudziestu lat. Nie zapomina o tych, którzy wciąż szukają bezpiecznego schronienia i muszą uciekać ze swoich ojczyzn oraz o tych, którzy ratują ich w polskich lasach.
Rozmawiałem z nią podczas gali Fundacji dla Migrantów Dobry Start." -
📺 #Czaban:
"Pochodzi z Erytrei - państwa, gdzie od lat trwa konflikt zbrojny, ludzie są prześladowani. Senait Cieplińska mieszka w Polsce już od dwudziestu lat. Nie zapomina o tych, którzy wciąż szukają bezpiecznego schronienia i muszą uciekać ze swoich ojczyzn oraz o tych, którzy ratują ich w polskich lasach.
Rozmawiałem z nią podczas gali Fundacji dla Migrantów Dobry Start." -
Nie wiem jak rozwijają się tu obrazki ale domyślam się że trzeba kliknąć żeby zobaczyć całość.
-
13,3 % Polaków rozważa emigrację w najbliższym roku.
Głównym powodem nadal są czynniki finansowe (63,4%), lepszy standard życia i warunki socjalne za granicą (40,9%) oraz brak odpowiedniej pracy w Polsce (30,1%). -
📰 " Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim Zamiejscowy Wydział Karny w Siemiatyczach uniewinnił czworo aktywistów. Sąd uznał, że rozporządzenia Wojewody nie mogą stanowić podstawy odpowiedzialności w ramach wykroczenia, o którym mowa w art. 54 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten pozwala na karanie za naruszenie przepisów porządkowych regulujących zachowanie się w miejscach publicznych. Sąd wskazał, że rozporządzenia Wojewody nie są przepisami porządkowymi dotyczącymi zachowania się w miejscach publicznych.
Dodatkowo sąd stwierdził, że w rzeczywistości osoby nie złamały zakazu przekazywania przedmiotów przez linię granicy z Białorusią. Sąd ustalił, że mur nie stoi dokładnie w linii granicy, ale został wybudowany po stronie polskiej, około 1-2 metry od granicy. Natomiast osoby przekładały rzeczy przez płot i kładły je tuż za nim, czyli jeszcze na pasie ziemi, który stanowi terytorium RP."
-
@bobiko ok, musiałem użyć wyszukiwarki aby zrozumieć znaczenie słowa "suchar" ;) #emigracja #polskijęzyk
-
Z życia na obczyźnie dwie obserwacje i jedno przemyślenie:
gemini://gemini.10oddechow.pl/gemlog/0014.gmi
#emigracja