#czyzykiewicz — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #czyzykiewicz, aggregated by home.social.
-
W świętym domu od świtu
Same święte kłopoty
Ojciec na starym świętym rowerze
Do świętej jedzie roboty
Święty gwizdek czajnika
Matkę z świętego snu budzi
Święte drzwi gdy wychodzi zamyka
Tak cicho by mnie nie trudzić
W świętym domu jak w niebie
Święte suszą się ciuchy
Święty kot w moich nogach drzemie
Nade mną święte brzęczą muchy
I zawsze święte łzy ronię
Gdy rankiem do kuchni wchodzę
Na świętym stole list i pieniądze
W podróży synku szczęść BożeCzyżykiewicz
-
W świętym domu od świtu
Same święte kłopoty
Ojciec na starym świętym rowerze
Do świętej jedzie roboty
Święty gwizdek czajnika
Matkę z świętego snu budzi
Święte drzwi gdy wychodzi zamyka
Tak cicho by mnie nie trudzić
W świętym domu jak w niebie
Święte suszą się ciuchy
Święty kot w moich nogach drzemie
Nade mną święte brzęczą muchy
I zawsze święte łzy ronię
Gdy rankiem do kuchni wchodzę
Na świętym stole list i pieniądze
W podróży synku szczęść BożeCzyżykiewicz
-
W świętym domu od świtu
Same święte kłopoty
Ojciec na starym świętym rowerze
Do świętej jedzie roboty
Święty gwizdek czajnika
Matkę z świętego snu budzi
Święte drzwi gdy wychodzi zamyka
Tak cicho by mnie nie trudzić
W świętym domu jak w niebie
Święte suszą się ciuchy
Święty kot w moich nogach drzemie
Nade mną święte brzęczą muchy
I zawsze święte łzy ronię
Gdy rankiem do kuchni wchodzę
Na świętym stole list i pieniądze
W podróży synku szczęść BożeCzyżykiewicz
-
W świętym domu od świtu
Same święte kłopoty
Ojciec na starym świętym rowerze
Do świętej jedzie roboty
Święty gwizdek czajnika
Matkę z świętego snu budzi
Święte drzwi gdy wychodzi zamyka
Tak cicho by mnie nie trudzić
W świętym domu jak w niebie
Święte suszą się ciuchy
Święty kot w moich nogach drzemie
Nade mną święte brzęczą muchy
I zawsze święte łzy ronię
Gdy rankiem do kuchni wchodzę
Na świętym stole list i pieniądze
W podróży synku szczęść BożeCzyżykiewicz
-
W świętym domu od świtu
Same święte kłopoty
Ojciec na starym świętym rowerze
Do świętej jedzie roboty
Święty gwizdek czajnika
Matkę z świętego snu budzi
Święte drzwi gdy wychodzi zamyka
Tak cicho by mnie nie trudzić
W świętym domu jak w niebie
Święte suszą się ciuchy
Święty kot w moich nogach drzemie
Nade mną święte brzęczą muchy
I zawsze święte łzy ronię
Gdy rankiem do kuchni wchodzę
Na świętym stole list i pieniądze
W podróży synku szczęść BożeCzyżykiewicz
-
Tak - mam niewiele lat
i bardzo głupie myśli
i mocno w Boga wierzę
i w to co mi się przyśniTak - strasznie boję się
zdyszanych parowozów
i wcale nie nadaję się
do intelektualnych rozmówTak - nie potrafię żyć
i świata nie rozumiem
a wódki dużo lubię pić
a w mordę dać nie umiemTak - przerażają mnie
kraty i wodne bicze
a politykę w dupie mam
a z groszem się nie liczęTak - nie potrafię znaleźć się
gdy przy mnie jest kobieta
i nie potrafię zgrywać się
na twardego facetaTak - ja przyznaję że
nie znam świńskich wiców
a wojny strasznie boję się
i tęsknię do rodzicówTak - jeszcze mało wiem
gdzie skąd i jak i po co
i kiedy o tym mówię ci
to mi się ręce pocąTak - w nocy zrywam się
i twarz zakrywam derką
i przestań wreszcie czepiać się
bo pieprznę w to lusterkoNie - nie potrzeba mi
opieki i pomocy
dopóki jeszcze mogę ci
bez wstydu patrzeć w oczyCzyżykiewicz
-
Tak - mam niewiele lat
i bardzo głupie myśli
i mocno w Boga wierzę
i w to co mi się przyśniTak - strasznie boję się
zdyszanych parowozów
i wcale nie nadaję się
do intelektualnych rozmówTak - nie potrafię żyć
i świata nie rozumiem
a wódki dużo lubię pić
a w mordę dać nie umiemTak - przerażają mnie
kraty i wodne bicze
a politykę w dupie mam
a z groszem się nie liczęTak - nie potrafię znaleźć się
gdy przy mnie jest kobieta
i nie potrafię zgrywać się
na twardego facetaTak - ja przyznaję że
nie znam świńskich wiców
a wojny strasznie boję się
i tęsknię do rodzicówTak - jeszcze mało wiem
gdzie skąd i jak i po co
i kiedy o tym mówię ci
to mi się ręce pocąTak - w nocy zrywam się
i twarz zakrywam derką
i przestań wreszcie czepiać się
bo pieprznę w to lusterkoNie - nie potrzeba mi
opieki i pomocy
dopóki jeszcze mogę ci
bez wstydu patrzeć w oczyCzyżykiewicz
-
Tak - mam niewiele lat
i bardzo głupie myśli
i mocno w Boga wierzę
i w to co mi się przyśniTak - strasznie boję się
zdyszanych parowozów
i wcale nie nadaję się
do intelektualnych rozmówTak - nie potrafię żyć
i świata nie rozumiem
a wódki dużo lubię pić
a w mordę dać nie umiemTak - przerażają mnie
kraty i wodne bicze
a politykę w dupie mam
a z groszem się nie liczęTak - nie potrafię znaleźć się
gdy przy mnie jest kobieta
i nie potrafię zgrywać się
na twardego facetaTak - ja przyznaję że
nie znam świńskich wiców
a wojny strasznie boję się
i tęsknię do rodzicówTak - jeszcze mało wiem
gdzie skąd i jak i po co
i kiedy o tym mówię ci
to mi się ręce pocąTak - w nocy zrywam się
i twarz zakrywam derką
i przestań wreszcie czepiać się
bo pieprznę w to lusterkoNie - nie potrzeba mi
opieki i pomocy
dopóki jeszcze mogę ci
bez wstydu patrzeć w oczyCzyżykiewicz
-
Tak - mam niewiele lat
i bardzo głupie myśli
i mocno w Boga wierzę
i w to co mi się przyśniTak - strasznie boję się
zdyszanych parowozów
i wcale nie nadaję się
do intelektualnych rozmówTak - nie potrafię żyć
i świata nie rozumiem
a wódki dużo lubię pić
a w mordę dać nie umiemTak - przerażają mnie
kraty i wodne bicze
a politykę w dupie mam
a z groszem się nie liczęTak - nie potrafię znaleźć się
gdy przy mnie jest kobieta
i nie potrafię zgrywać się
na twardego facetaTak - ja przyznaję że
nie znam świńskich wiców
a wojny strasznie boję się
i tęsknię do rodzicówTak - jeszcze mało wiem
gdzie skąd i jak i po co
i kiedy o tym mówię ci
to mi się ręce pocąTak - w nocy zrywam się
i twarz zakrywam derką
i przestań wreszcie czepiać się
bo pieprznę w to lusterkoNie - nie potrzeba mi
opieki i pomocy
dopóki jeszcze mogę ci
bez wstydu patrzeć w oczyCzyżykiewicz
-
Tak - mam niewiele lat
i bardzo głupie myśli
i mocno w Boga wierzę
i w to co mi się przyśniTak - strasznie boję się
zdyszanych parowozów
i wcale nie nadaję się
do intelektualnych rozmówTak - nie potrafię żyć
i świata nie rozumiem
a wódki dużo lubię pić
a w mordę dać nie umiemTak - przerażają mnie
kraty i wodne bicze
a politykę w dupie mam
a z groszem się nie liczęTak - nie potrafię znaleźć się
gdy przy mnie jest kobieta
i nie potrafię zgrywać się
na twardego facetaTak - ja przyznaję że
nie znam świńskich wiców
a wojny strasznie boję się
i tęsknię do rodzicówTak - jeszcze mało wiem
gdzie skąd i jak i po co
i kiedy o tym mówię ci
to mi się ręce pocąTak - w nocy zrywam się
i twarz zakrywam derką
i przestań wreszcie czepiać się
bo pieprznę w to lusterkoNie - nie potrzeba mi
opieki i pomocy
dopóki jeszcze mogę ci
bez wstydu patrzeć w oczyCzyżykiewicz
-
A ty nie lękaj się poezji
i pokłoń się jej nisko,
za to co o niej wiesz i nie wiesz
za wszystko, nic i za to wszystkoA ty jej bądź jak dom obszerna
nad rzeką serca u stóp duszy,
i przebacz gdy nie będzie wierna
gotowa bądź gdy zranić musiTy ją opatruj kiedy nieraz
krwią się zaleje od tętnicy,
i czule wskrzeszaj gdy umiera
krzycz kiedy milczy milcz gdy krzyczyI proszę matkuj jej jak umiesz
wiem nieraz ręce nad nią złamiesz,
i może tego nie zrozumiesz
będę dla Ciebie jak ty dla niejCzyżykiewicz
-
A ty nie lękaj się poezji
i pokłoń się jej nisko,
za to co o niej wiesz i nie wiesz
za wszystko, nic i za to wszystkoA ty jej bądź jak dom obszerna
nad rzeką serca u stóp duszy,
i przebacz gdy nie będzie wierna
gotowa bądź gdy zranić musiTy ją opatruj kiedy nieraz
krwią się zaleje od tętnicy,
i czule wskrzeszaj gdy umiera
krzycz kiedy milczy milcz gdy krzyczyI proszę matkuj jej jak umiesz
wiem nieraz ręce nad nią złamiesz,
i może tego nie zrozumiesz
będę dla Ciebie jak ty dla niejCzyżykiewicz
-
A ty nie lękaj się poezji
i pokłoń się jej nisko,
za to co o niej wiesz i nie wiesz
za wszystko, nic i za to wszystkoA ty jej bądź jak dom obszerna
nad rzeką serca u stóp duszy,
i przebacz gdy nie będzie wierna
gotowa bądź gdy zranić musiTy ją opatruj kiedy nieraz
krwią się zaleje od tętnicy,
i czule wskrzeszaj gdy umiera
krzycz kiedy milczy milcz gdy krzyczyI proszę matkuj jej jak umiesz
wiem nieraz ręce nad nią złamiesz,
i może tego nie zrozumiesz
będę dla Ciebie jak ty dla niejCzyżykiewicz
-
A ty nie lękaj się poezji
i pokłoń się jej nisko,
za to co o niej wiesz i nie wiesz
za wszystko, nic i za to wszystkoA ty jej bądź jak dom obszerna
nad rzeką serca u stóp duszy,
i przebacz gdy nie będzie wierna
gotowa bądź gdy zranić musiTy ją opatruj kiedy nieraz
krwią się zaleje od tętnicy,
i czule wskrzeszaj gdy umiera
krzycz kiedy milczy milcz gdy krzyczyI proszę matkuj jej jak umiesz
wiem nieraz ręce nad nią złamiesz,
i może tego nie zrozumiesz
będę dla Ciebie jak ty dla niejCzyżykiewicz
-
A ty nie lękaj się poezji
i pokłoń się jej nisko,
za to co o niej wiesz i nie wiesz
za wszystko, nic i za to wszystkoA ty jej bądź jak dom obszerna
nad rzeką serca u stóp duszy,
i przebacz gdy nie będzie wierna
gotowa bądź gdy zranić musiTy ją opatruj kiedy nieraz
krwią się zaleje od tętnicy,
i czule wskrzeszaj gdy umiera
krzycz kiedy milczy milcz gdy krzyczyI proszę matkuj jej jak umiesz
wiem nieraz ręce nad nią złamiesz,
i może tego nie zrozumiesz
będę dla Ciebie jak ty dla niejCzyżykiewicz
-
Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.W kraterze serca przystań pusta
Dźwiga się z wichrem co ją zmielił
I widzę dotyk na twych ustach
Jeszcze tak świeży - ale... po kolei.Popiołów wspomnień czerń słoniowa
Koszuli białej lśni ognisko
Bóg jeden świadkiem że to moja
Sprawa przeczysta - ale... to nie wszystko.A głuchoniemi niewidomi
W zapadniach świata na słów szelest
Pięści splatają niby dzwony
Wiejskich kościołów - ale... nie w tym rzecz jest.W czasach gdy nawet Jezus Chrystus
Wjechałby windą na Golgotę
Niedopisanych kilka listów
Dziwić cię może - ale... o tym potem.Kruszeją skały morze wzbiera
Do mapy lufę ktoś przymierzy
W workach przynoszą bohatera
Poproszę uśmiech - ale... bądźmy szczerzy.Gdy czarnym światłem śledcze lampy
Bezbłędnie kreślą twą dewiację
Metafizycznie blade wampy
Śpią w poczekalniach - ale... przyznaj rację.A w stepie śmierci pył miłości
Nim pierwsze gwiazdy zaczną spadać
O krwi rozgrzanej do białości
Nie mówię więcej - ale... o czym tutaj gadać...Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.Czyżykiewicz
-
Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.W kraterze serca przystań pusta
Dźwiga się z wichrem co ją zmielił
I widzę dotyk na twych ustach
Jeszcze tak świeży - ale... po kolei.Popiołów wspomnień czerń słoniowa
Koszuli białej lśni ognisko
Bóg jeden świadkiem że to moja
Sprawa przeczysta - ale... to nie wszystko.A głuchoniemi niewidomi
W zapadniach świata na słów szelest
Pięści splatają niby dzwony
Wiejskich kościołów - ale... nie w tym rzecz jest.W czasach gdy nawet Jezus Chrystus
Wjechałby windą na Golgotę
Niedopisanych kilka listów
Dziwić cię może - ale... o tym potem.Kruszeją skały morze wzbiera
Do mapy lufę ktoś przymierzy
W workach przynoszą bohatera
Poproszę uśmiech - ale... bądźmy szczerzy.Gdy czarnym światłem śledcze lampy
Bezbłędnie kreślą twą dewiację
Metafizycznie blade wampy
Śpią w poczekalniach - ale... przyznaj rację.A w stepie śmierci pył miłości
Nim pierwsze gwiazdy zaczną spadać
O krwi rozgrzanej do białości
Nie mówię więcej - ale... o czym tutaj gadać...Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.Czyżykiewicz
-
Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.W kraterze serca przystań pusta
Dźwiga się z wichrem co ją zmielił
I widzę dotyk na twych ustach
Jeszcze tak świeży - ale... po kolei.Popiołów wspomnień czerń słoniowa
Koszuli białej lśni ognisko
Bóg jeden świadkiem że to moja
Sprawa przeczysta - ale... to nie wszystko.A głuchoniemi niewidomi
W zapadniach świata na słów szelest
Pięści splatają niby dzwony
Wiejskich kościołów - ale... nie w tym rzecz jest.W czasach gdy nawet Jezus Chrystus
Wjechałby windą na Golgotę
Niedopisanych kilka listów
Dziwić cię może - ale... o tym potem.Kruszeją skały morze wzbiera
Do mapy lufę ktoś przymierzy
W workach przynoszą bohatera
Poproszę uśmiech - ale... bądźmy szczerzy.Gdy czarnym światłem śledcze lampy
Bezbłędnie kreślą twą dewiację
Metafizycznie blade wampy
Śpią w poczekalniach - ale... przyznaj rację.A w stepie śmierci pył miłości
Nim pierwsze gwiazdy zaczną spadać
O krwi rozgrzanej do białości
Nie mówię więcej - ale... o czym tutaj gadać...Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.Czyżykiewicz
-
Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.W kraterze serca przystań pusta
Dźwiga się z wichrem co ją zmielił
I widzę dotyk na twych ustach
Jeszcze tak świeży - ale... po kolei.Popiołów wspomnień czerń słoniowa
Koszuli białej lśni ognisko
Bóg jeden świadkiem że to moja
Sprawa przeczysta - ale... to nie wszystko.A głuchoniemi niewidomi
W zapadniach świata na słów szelest
Pięści splatają niby dzwony
Wiejskich kościołów - ale... nie w tym rzecz jest.W czasach gdy nawet Jezus Chrystus
Wjechałby windą na Golgotę
Niedopisanych kilka listów
Dziwić cię może - ale... o tym potem.Kruszeją skały morze wzbiera
Do mapy lufę ktoś przymierzy
W workach przynoszą bohatera
Poproszę uśmiech - ale... bądźmy szczerzy.Gdy czarnym światłem śledcze lampy
Bezbłędnie kreślą twą dewiację
Metafizycznie blade wampy
Śpią w poczekalniach - ale... przyznaj rację.A w stepie śmierci pył miłości
Nim pierwsze gwiazdy zaczną spadać
O krwi rozgrzanej do białości
Nie mówię więcej - ale... o czym tutaj gadać...Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.Czyżykiewicz
-
Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.W kraterze serca przystań pusta
Dźwiga się z wichrem co ją zmielił
I widzę dotyk na twych ustach
Jeszcze tak świeży - ale... po kolei.Popiołów wspomnień czerń słoniowa
Koszuli białej lśni ognisko
Bóg jeden świadkiem że to moja
Sprawa przeczysta - ale... to nie wszystko.A głuchoniemi niewidomi
W zapadniach świata na słów szelest
Pięści splatają niby dzwony
Wiejskich kościołów - ale... nie w tym rzecz jest.W czasach gdy nawet Jezus Chrystus
Wjechałby windą na Golgotę
Niedopisanych kilka listów
Dziwić cię może - ale... o tym potem.Kruszeją skały morze wzbiera
Do mapy lufę ktoś przymierzy
W workach przynoszą bohatera
Poproszę uśmiech - ale... bądźmy szczerzy.Gdy czarnym światłem śledcze lampy
Bezbłędnie kreślą twą dewiację
Metafizycznie blade wampy
Śpią w poczekalniach - ale... przyznaj rację.A w stepie śmierci pył miłości
Nim pierwsze gwiazdy zaczną spadać
O krwi rozgrzanej do białości
Nie mówię więcej - ale... o czym tutaj gadać...Po dniach bezsennych sennych nocach
Dostrzegłem na twej twarzy dotyk
Biel co stwardniała w twoich oczach
Zdradza mi wiele - ale... ja nie o tym.Czyżykiewicz
-
Kocham Cię - to ja
nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...Niejeden już w dal pożeglował
by zrozumieć te dwa słowa
i z wszystkich krętych świata dróg
pod swój powraca prógKocham Cię „słońce wschodzi i zachodzi"
kocham nic nie szkodzi
na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i nie wraca już
na wieczny zew zranionych serc
kocham Cię...Trud ludzi pod gwiazdami
w gigantycznych miastach pochód dni
to wszystko będzie z nami
po kres słów po kres naszych dniKocham - nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...
Na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i powraca tu
na wieczny zew otwartych
serc kocham Cię...Czyżykiewicz
-
Kocham Cię - to ja
nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...Niejeden już w dal pożeglował
by zrozumieć te dwa słowa
i z wszystkich krętych świata dróg
pod swój powraca prógKocham Cię „słońce wschodzi i zachodzi"
kocham nic nie szkodzi
na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i nie wraca już
na wieczny zew zranionych serc
kocham Cię...Trud ludzi pod gwiazdami
w gigantycznych miastach pochód dni
to wszystko będzie z nami
po kres słów po kres naszych dniKocham - nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...
Na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i powraca tu
na wieczny zew otwartych
serc kocham Cię...Czyżykiewicz
-
Kocham Cię - to ja
nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...Niejeden już w dal pożeglował
by zrozumieć te dwa słowa
i z wszystkich krętych świata dróg
pod swój powraca prógKocham Cię „słońce wschodzi i zachodzi"
kocham nic nie szkodzi
na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i nie wraca już
na wieczny zew zranionych serc
kocham Cię...Trud ludzi pod gwiazdami
w gigantycznych miastach pochód dni
to wszystko będzie z nami
po kres słów po kres naszych dniKocham - nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...
Na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i powraca tu
na wieczny zew otwartych
serc kocham Cię...Czyżykiewicz
-
Kocham Cię - to ja
nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...Niejeden już w dal pożeglował
by zrozumieć te dwa słowa
i z wszystkich krętych świata dróg
pod swój powraca prógKocham Cię „słońce wschodzi i zachodzi"
kocham nic nie szkodzi
na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i nie wraca już
na wieczny zew zranionych serc
kocham Cię...Trud ludzi pod gwiazdami
w gigantycznych miastach pochód dni
to wszystko będzie z nami
po kres słów po kres naszych dniKocham - nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...
Na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i powraca tu
na wieczny zew otwartych
serc kocham Cię...Czyżykiewicz
-
Kocham Cię - to ja
nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...Niejeden już w dal pożeglował
by zrozumieć te dwa słowa
i z wszystkich krętych świata dróg
pod swój powraca prógKocham Cię „słońce wschodzi i zachodzi"
kocham nic nie szkodzi
na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i nie wraca już
na wieczny zew zranionych serc
kocham Cię...Trud ludzi pod gwiazdami
w gigantycznych miastach pochód dni
to wszystko będzie z nami
po kres słów po kres naszych dniKocham - nic się nigdy nie zdarzyło
kocham - wszystko miłość...
Na pustej plaży ślady stóp
tak się odchodzi i powraca tu
na wieczny zew otwartych
serc kocham Cię...Czyżykiewicz
-
Jeszcze to widzę jeszcze się dziwię
jak w niemym kinie widz
życie na niwie niezbyt prawdziwej ostry dla serca wikt
z wierszy przeważnie bardzo poważny ckliwy tren
znów szron na szybie a ja tym tkliwiej
zaśpiewać tobie chcę
że:
Bywam sam na sam
z tobą bo tylko ciebie mam
dla której wszystko i nic
której oczu i lic chociaż tęsknię nigdy więcej
bywam sam na sam
i to mój wierny fart
i mówią o nim linie na dłoni śpiewa wiatr.Jakoś nie wyszło ze złotą rybką
czas nie chciał dla mnie stanąć
i można błysnąć tu złotą myślą lecz woli milczeć Amor
szukałem przecież po całym świecie siódmego nieba
dziś dawnym echem z dna swoich piekieł
chcę ci zaśpiewać
że:
Bywam sam na sam...Było co było zdarzeń zawiłość
magicznych spięć szarada
na taką miłość tak się złożyło że tak się właśnie składa
jedną nadzieję mam że się śmiejesz gdy proszę przebacz
i że mój Boże na twojej drodze
stanę by już nie śpiewać
że:
Bywam sam na sam...Czyżykiewicz
-
Jeszcze to widzę jeszcze się dziwię
jak w niemym kinie widz
życie na niwie niezbyt prawdziwej ostry dla serca wikt
z wierszy przeważnie bardzo poważny ckliwy tren
znów szron na szybie a ja tym tkliwiej
zaśpiewać tobie chcę
że:
Bywam sam na sam
z tobą bo tylko ciebie mam
dla której wszystko i nic
której oczu i lic chociaż tęsknię nigdy więcej
bywam sam na sam
i to mój wierny fart
i mówią o nim linie na dłoni śpiewa wiatr.Jakoś nie wyszło ze złotą rybką
czas nie chciał dla mnie stanąć
i można błysnąć tu złotą myślą lecz woli milczeć Amor
szukałem przecież po całym świecie siódmego nieba
dziś dawnym echem z dna swoich piekieł
chcę ci zaśpiewać
że:
Bywam sam na sam...Było co było zdarzeń zawiłość
magicznych spięć szarada
na taką miłość tak się złożyło że tak się właśnie składa
jedną nadzieję mam że się śmiejesz gdy proszę przebacz
i że mój Boże na twojej drodze
stanę by już nie śpiewać
że:
Bywam sam na sam...Czyżykiewicz
-
Jeszcze to widzę jeszcze się dziwię
jak w niemym kinie widz
życie na niwie niezbyt prawdziwej ostry dla serca wikt
z wierszy przeważnie bardzo poważny ckliwy tren
znów szron na szybie a ja tym tkliwiej
zaśpiewać tobie chcę
że:
Bywam sam na sam
z tobą bo tylko ciebie mam
dla której wszystko i nic
której oczu i lic chociaż tęsknię nigdy więcej
bywam sam na sam
i to mój wierny fart
i mówią o nim linie na dłoni śpiewa wiatr.Jakoś nie wyszło ze złotą rybką
czas nie chciał dla mnie stanąć
i można błysnąć tu złotą myślą lecz woli milczeć Amor
szukałem przecież po całym świecie siódmego nieba
dziś dawnym echem z dna swoich piekieł
chcę ci zaśpiewać
że:
Bywam sam na sam...Było co było zdarzeń zawiłość
magicznych spięć szarada
na taką miłość tak się złożyło że tak się właśnie składa
jedną nadzieję mam że się śmiejesz gdy proszę przebacz
i że mój Boże na twojej drodze
stanę by już nie śpiewać
że:
Bywam sam na sam...Czyżykiewicz
-
Jeszcze to widzę jeszcze się dziwię
jak w niemym kinie widz
życie na niwie niezbyt prawdziwej ostry dla serca wikt
z wierszy przeważnie bardzo poważny ckliwy tren
znów szron na szybie a ja tym tkliwiej
zaśpiewać tobie chcę
że:
Bywam sam na sam
z tobą bo tylko ciebie mam
dla której wszystko i nic
której oczu i lic chociaż tęsknię nigdy więcej
bywam sam na sam
i to mój wierny fart
i mówią o nim linie na dłoni śpiewa wiatr.Jakoś nie wyszło ze złotą rybką
czas nie chciał dla mnie stanąć
i można błysnąć tu złotą myślą lecz woli milczeć Amor
szukałem przecież po całym świecie siódmego nieba
dziś dawnym echem z dna swoich piekieł
chcę ci zaśpiewać
że:
Bywam sam na sam...Było co było zdarzeń zawiłość
magicznych spięć szarada
na taką miłość tak się złożyło że tak się właśnie składa
jedną nadzieję mam że się śmiejesz gdy proszę przebacz
i że mój Boże na twojej drodze
stanę by już nie śpiewać
że:
Bywam sam na sam...Czyżykiewicz
-
Jeszcze to widzę jeszcze się dziwię
jak w niemym kinie widz
życie na niwie niezbyt prawdziwej ostry dla serca wikt
z wierszy przeważnie bardzo poważny ckliwy tren
znów szron na szybie a ja tym tkliwiej
zaśpiewać tobie chcę
że:
Bywam sam na sam
z tobą bo tylko ciebie mam
dla której wszystko i nic
której oczu i lic chociaż tęsknię nigdy więcej
bywam sam na sam
i to mój wierny fart
i mówią o nim linie na dłoni śpiewa wiatr.Jakoś nie wyszło ze złotą rybką
czas nie chciał dla mnie stanąć
i można błysnąć tu złotą myślą lecz woli milczeć Amor
szukałem przecież po całym świecie siódmego nieba
dziś dawnym echem z dna swoich piekieł
chcę ci zaśpiewać
że:
Bywam sam na sam...Było co było zdarzeń zawiłość
magicznych spięć szarada
na taką miłość tak się złożyło że tak się właśnie składa
jedną nadzieję mam że się śmiejesz gdy proszę przebacz
i że mój Boże na twojej drodze
stanę by już nie śpiewać
że:
Bywam sam na sam...Czyżykiewicz
-
Tak jest, że boję się i brzydzę
W lustrach odbijam zbyt wyraźnie
Potrójnie słyszę, podwójnie widzę
I pojedynczy jestem dokładnieJest tak, że pieką wszystkie myśli
Tonowym tkwię przykryty śniegiem
Naraz to jawa i sen się przyśni
I wszystko wiem już i nic nie wiemJest tak, że noc pot z pleców zliże
Kosmatym mnie otuli dreszczem
Tak jest, gdy boję się i brzydzę
I budzę się i gadam wierszemCzyżykiewicz
-
Tak jest, że boję się i brzydzę
W lustrach odbijam zbyt wyraźnie
Potrójnie słyszę, podwójnie widzę
I pojedynczy jestem dokładnieJest tak, że pieką wszystkie myśli
Tonowym tkwię przykryty śniegiem
Naraz to jawa i sen się przyśni
I wszystko wiem już i nic nie wiemJest tak, że noc pot z pleców zliże
Kosmatym mnie otuli dreszczem
Tak jest, gdy boję się i brzydzę
I budzę się i gadam wierszemCzyżykiewicz
-
Tak jest, że boję się i brzydzę
W lustrach odbijam zbyt wyraźnie
Potrójnie słyszę, podwójnie widzę
I pojedynczy jestem dokładnieJest tak, że pieką wszystkie myśli
Tonowym tkwię przykryty śniegiem
Naraz to jawa i sen się przyśni
I wszystko wiem już i nic nie wiemJest tak, że noc pot z pleców zliże
Kosmatym mnie otuli dreszczem
Tak jest, gdy boję się i brzydzę
I budzę się i gadam wierszemCzyżykiewicz
-
Tak jest, że boję się i brzydzę
W lustrach odbijam zbyt wyraźnie
Potrójnie słyszę, podwójnie widzę
I pojedynczy jestem dokładnieJest tak, że pieką wszystkie myśli
Tonowym tkwię przykryty śniegiem
Naraz to jawa i sen się przyśni
I wszystko wiem już i nic nie wiemJest tak, że noc pot z pleców zliże
Kosmatym mnie otuli dreszczem
Tak jest, gdy boję się i brzydzę
I budzę się i gadam wierszemCzyżykiewicz
-
Tak jest, że boję się i brzydzę
W lustrach odbijam zbyt wyraźnie
Potrójnie słyszę, podwójnie widzę
I pojedynczy jestem dokładnieJest tak, że pieką wszystkie myśli
Tonowym tkwię przykryty śniegiem
Naraz to jawa i sen się przyśni
I wszystko wiem już i nic nie wiemJest tak, że noc pot z pleców zliże
Kosmatym mnie otuli dreszczem
Tak jest, gdy boję się i brzydzę
I budzę się i gadam wierszemCzyżykiewicz