home.social

#broniewski — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #broniewski, aggregated by home.social.

  1. Już mi niedługo będą śpiewały
    ptaki wiosenne w niebie bez chmur:
    polem szerokie wiatry powiały,
    w pianach potoki pędzą od gór.

    Pójdę doliną, pójdę dąbrową,
    oczy zanurzę w cichość i w dal,
    znowu zobaczę młodość majową
    w kwiatach, jak radość, w rosach, jak żal.

    Wam, niezabudki modre, nadwodne,
    ciche pierwiosnki, bielsze niż śnieg,
    cicho wyśpiewa serce łagodne
    to, com ukochał, to, czegom strzegł.

    Młodo, tak młodo w oczach otwartych,
    śmiało, szeroko spojrzę na świat,
    o, jak strzeliście w dal rozpostarty
    maj nieskończony, maj moich lat!

    Wiem, jeszcze nieraz majem rozkwitnę,
    pieśni potokiem spłyną przez pierś,
    jeszcze się przejrzę w wodzie błękitnej,
    spojrzę głęboko, spojrzę aż w śmierć.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  2. Już mi niedługo będą śpiewały
    ptaki wiosenne w niebie bez chmur:
    polem szerokie wiatry powiały,
    w pianach potoki pędzą od gór.

    Pójdę doliną, pójdę dąbrową,
    oczy zanurzę w cichość i w dal,
    znowu zobaczę młodość majową
    w kwiatach, jak radość, w rosach, jak żal.

    Wam, niezabudki modre, nadwodne,
    ciche pierwiosnki, bielsze niż śnieg,
    cicho wyśpiewa serce łagodne
    to, com ukochał, to, czegom strzegł.

    Młodo, tak młodo w oczach otwartych,
    śmiało, szeroko spojrzę na świat,
    o, jak strzeliście w dal rozpostarty
    maj nieskończony, maj moich lat!

    Wiem, jeszcze nieraz majem rozkwitnę,
    pieśni potokiem spłyną przez pierś,
    jeszcze się przejrzę w wodzie błękitnej,
    spojrzę głęboko, spojrzę aż w śmierć.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  3. Już mi niedługo będą śpiewały
    ptaki wiosenne w niebie bez chmur:
    polem szerokie wiatry powiały,
    w pianach potoki pędzą od gór.

    Pójdę doliną, pójdę dąbrową,
    oczy zanurzę w cichość i w dal,
    znowu zobaczę młodość majową
    w kwiatach, jak radość, w rosach, jak żal.

    Wam, niezabudki modre, nadwodne,
    ciche pierwiosnki, bielsze niż śnieg,
    cicho wyśpiewa serce łagodne
    to, com ukochał, to, czegom strzegł.

    Młodo, tak młodo w oczach otwartych,
    śmiało, szeroko spojrzę na świat,
    o, jak strzeliście w dal rozpostarty
    maj nieskończony, maj moich lat!

    Wiem, jeszcze nieraz majem rozkwitnę,
    pieśni potokiem spłyną przez pierś,
    jeszcze się przejrzę w wodzie błękitnej,
    spojrzę głęboko, spojrzę aż w śmierć.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  4. Już mi niedługo będą śpiewały
    ptaki wiosenne w niebie bez chmur:
    polem szerokie wiatry powiały,
    w pianach potoki pędzą od gór.

    Pójdę doliną, pójdę dąbrową,
    oczy zanurzę w cichość i w dal,
    znowu zobaczę młodość majową
    w kwiatach, jak radość, w rosach, jak żal.

    Wam, niezabudki modre, nadwodne,
    ciche pierwiosnki, bielsze niż śnieg,
    cicho wyśpiewa serce łagodne
    to, com ukochał, to, czegom strzegł.

    Młodo, tak młodo w oczach otwartych,
    śmiało, szeroko spojrzę na świat,
    o, jak strzeliście w dal rozpostarty
    maj nieskończony, maj moich lat!

    Wiem, jeszcze nieraz majem rozkwitnę,
    pieśni potokiem spłyną przez pierś,
    jeszcze się przejrzę w wodzie błękitnej,
    spojrzę głęboko, spojrzę aż w śmierć.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  5. Już mi niedługo będą śpiewały
    ptaki wiosenne w niebie bez chmur:
    polem szerokie wiatry powiały,
    w pianach potoki pędzą od gór.

    Pójdę doliną, pójdę dąbrową,
    oczy zanurzę w cichość i w dal,
    znowu zobaczę młodość majową
    w kwiatach, jak radość, w rosach, jak żal.

    Wam, niezabudki modre, nadwodne,
    ciche pierwiosnki, bielsze niż śnieg,
    cicho wyśpiewa serce łagodne
    to, com ukochał, to, czegom strzegł.

    Młodo, tak młodo w oczach otwartych,
    śmiało, szeroko spojrzę na świat,
    o, jak strzeliście w dal rozpostarty
    maj nieskończony, maj moich lat!

    Wiem, jeszcze nieraz majem rozkwitnę,
    pieśni potokiem spłyną przez pierś,
    jeszcze się przejrzę w wodzie błękitnej,
    spojrzę głęboko, spojrzę aż w śmierć.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  6. Gdy ci przyłożą nóż do piersi nagiej
    i każą zajrzeć do otwartej trumny ,
    czego ci trzeba , szlachetny i dumny ?
    - Odwagi .

    A kiedy padniesz , nieugięty , twardy ,
    i wróg twe serce będzie ściskał w ręku ,
    czego ci trzeba , by skonać bez jęku ?
    - Pogardy .

    Oto rozsiano białe twoje kości ,
    a z czynu będą potomni korzystać .
    Czego chcesz , aby w milionach zmartwychwstać ?
    - Miłości .

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  7. Gdy ci przyłożą nóż do piersi nagiej
    i każą zajrzeć do otwartej trumny ,
    czego ci trzeba , szlachetny i dumny ?
    - Odwagi .

    A kiedy padniesz , nieugięty , twardy ,
    i wróg twe serce będzie ściskał w ręku ,
    czego ci trzeba , by skonać bez jęku ?
    - Pogardy .

    Oto rozsiano białe twoje kości ,
    a z czynu będą potomni korzystać .
    Czego chcesz , aby w milionach zmartwychwstać ?
    - Miłości .

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  8. Gdy ci przyłożą nóż do piersi nagiej
    i każą zajrzeć do otwartej trumny ,
    czego ci trzeba , szlachetny i dumny ?
    - Odwagi .

    A kiedy padniesz , nieugięty , twardy ,
    i wróg twe serce będzie ściskał w ręku ,
    czego ci trzeba , by skonać bez jęku ?
    - Pogardy .

    Oto rozsiano białe twoje kości ,
    a z czynu będą potomni korzystać .
    Czego chcesz , aby w milionach zmartwychwstać ?
    - Miłości .

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  9. Gdy ci przyłożą nóż do piersi nagiej
    i każą zajrzeć do otwartej trumny ,
    czego ci trzeba , szlachetny i dumny ?
    - Odwagi .

    A kiedy padniesz , nieugięty , twardy ,
    i wróg twe serce będzie ściskał w ręku ,
    czego ci trzeba , by skonać bez jęku ?
    - Pogardy .

    Oto rozsiano białe twoje kości ,
    a z czynu będą potomni korzystać .
    Czego chcesz , aby w milionach zmartwychwstać ?
    - Miłości .

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  10. Gdy ci przyłożą nóż do piersi nagiej
    i każą zajrzeć do otwartej trumny ,
    czego ci trzeba , szlachetny i dumny ?
    - Odwagi .

    A kiedy padniesz , nieugięty , twardy ,
    i wróg twe serce będzie ściskał w ręku ,
    czego ci trzeba , by skonać bez jęku ?
    - Pogardy .

    Oto rozsiano białe twoje kości ,
    a z czynu będą potomni korzystać .
    Czego chcesz , aby w milionach zmartwychwstać ?
    - Miłości .

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  11. Biały papier jest lepszy
    od złego wiersza,
    złego wiersza nic nie polepszy,
    a sprawa pierwsza:

    nie pisać, jeśli nie umiesz,
    druga: jeśli nie masz powodu,
    jeśli nie szumisz,
    jeśli ciebie po prostu do wody

    rzucić, no i pływaj!
    Dłużej pisać nie mam powodu.
    Bywaj!

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  12. Biały papier jest lepszy
    od złego wiersza,
    złego wiersza nic nie polepszy,
    a sprawa pierwsza:

    nie pisać, jeśli nie umiesz,
    druga: jeśli nie masz powodu,
    jeśli nie szumisz,
    jeśli ciebie po prostu do wody

    rzucić, no i pływaj!
    Dłużej pisać nie mam powodu.
    Bywaj!

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  13. Biały papier jest lepszy
    od złego wiersza,
    złego wiersza nic nie polepszy,
    a sprawa pierwsza:

    nie pisać, jeśli nie umiesz,
    druga: jeśli nie masz powodu,
    jeśli nie szumisz,
    jeśli ciebie po prostu do wody

    rzucić, no i pływaj!
    Dłużej pisać nie mam powodu.
    Bywaj!

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  14. Biały papier jest lepszy
    od złego wiersza,
    złego wiersza nic nie polepszy,
    a sprawa pierwsza:

    nie pisać, jeśli nie umiesz,
    druga: jeśli nie masz powodu,
    jeśli nie szumisz,
    jeśli ciebie po prostu do wody

    rzucić, no i pływaj!
    Dłużej pisać nie mam powodu.
    Bywaj!

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  15. Biały papier jest lepszy
    od złego wiersza,
    złego wiersza nic nie polepszy,
    a sprawa pierwsza:

    nie pisać, jeśli nie umiesz,
    druga: jeśli nie masz powodu,
    jeśli nie szumisz,
    jeśli ciebie po prostu do wody

    rzucić, no i pływaj!
    Dłużej pisać nie mam powodu.
    Bywaj!

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  16. A kiedy będę umierać,
    skoro umierać mam,
    ty nie bądź przy tym i nie radź:
    już ja potrafię sam.

    Ja chcę mieć oczy otwarte
    i podniesioną skroń,
    chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
    a w ręku niech będzie broń.

    Niech mi przywieją wiatry
    brzęczenie dalekich pszczół,
    niech Wisłę zobaczę i Tatry,
    wszystko, com kochał i czuł.

    Wystarczy, żeby mnie uczcić,
    czyjś krótki, serdeczny płacz.
    Przyjaciele niech przyjdą narzucić
    na trupa żołnierski płaszcz,

    niechaj złożą mnie w ziemię czerstwą,
    tam gdzie padnę - na świecie gdzieś,
    niechaj wspomną moje żołnierstwo
    i niepodległą pieśń,

    a potem niech idą w pola
    ojczyste krew przelać z żył.
    Taka jest moja wola.
    Po tom śpiewał i żył.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  17. A kiedy będę umierać,
    skoro umierać mam,
    ty nie bądź przy tym i nie radź:
    już ja potrafię sam.

    Ja chcę mieć oczy otwarte
    i podniesioną skroń,
    chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
    a w ręku niech będzie broń.

    Niech mi przywieją wiatry
    brzęczenie dalekich pszczół,
    niech Wisłę zobaczę i Tatry,
    wszystko, com kochał i czuł.

    Wystarczy, żeby mnie uczcić,
    czyjś krótki, serdeczny płacz.
    Przyjaciele niech przyjdą narzucić
    na trupa żołnierski płaszcz,

    niechaj złożą mnie w ziemię czerstwą,
    tam gdzie padnę - na świecie gdzieś,
    niechaj wspomną moje żołnierstwo
    i niepodległą pieśń,

    a potem niech idą w pola
    ojczyste krew przelać z żył.
    Taka jest moja wola.
    Po tom śpiewał i żył.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  18. A kiedy będę umierać,
    skoro umierać mam,
    ty nie bądź przy tym i nie radź:
    już ja potrafię sam.

    Ja chcę mieć oczy otwarte
    i podniesioną skroń,
    chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
    a w ręku niech będzie broń.

    Niech mi przywieją wiatry
    brzęczenie dalekich pszczół,
    niech Wisłę zobaczę i Tatry,
    wszystko, com kochał i czuł.

    Wystarczy, żeby mnie uczcić,
    czyjś krótki, serdeczny płacz.
    Przyjaciele niech przyjdą narzucić
    na trupa żołnierski płaszcz,

    niechaj złożą mnie w ziemię czerstwą,
    tam gdzie padnę - na świecie gdzieś,
    niechaj wspomną moje żołnierstwo
    i niepodległą pieśń,

    a potem niech idą w pola
    ojczyste krew przelać z żył.
    Taka jest moja wola.
    Po tom śpiewał i żył.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  19. A kiedy będę umierać,
    skoro umierać mam,
    ty nie bądź przy tym i nie radź:
    już ja potrafię sam.

    Ja chcę mieć oczy otwarte
    i podniesioną skroń,
    chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
    a w ręku niech będzie broń.

    Niech mi przywieją wiatry
    brzęczenie dalekich pszczół,
    niech Wisłę zobaczę i Tatry,
    wszystko, com kochał i czuł.

    Wystarczy, żeby mnie uczcić,
    czyjś krótki, serdeczny płacz.
    Przyjaciele niech przyjdą narzucić
    na trupa żołnierski płaszcz,

    niechaj złożą mnie w ziemię czerstwą,
    tam gdzie padnę - na świecie gdzieś,
    niechaj wspomną moje żołnierstwo
    i niepodległą pieśń,

    a potem niech idą w pola
    ojczyste krew przelać z żył.
    Taka jest moja wola.
    Po tom śpiewał i żył.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  20. A kiedy będę umierać,
    skoro umierać mam,
    ty nie bądź przy tym i nie radź:
    już ja potrafię sam.

    Ja chcę mieć oczy otwarte
    i podniesioną skroń,
    chcę umrzeć ot tak - na wpół żartem,
    a w ręku niech będzie broń.

    Niech mi przywieją wiatry
    brzęczenie dalekich pszczół,
    niech Wisłę zobaczę i Tatry,
    wszystko, com kochał i czuł.

    Wystarczy, żeby mnie uczcić,
    czyjś krótki, serdeczny płacz.
    Przyjaciele niech przyjdą narzucić
    na trupa żołnierski płaszcz,

    niechaj złożą mnie w ziemię czerstwą,
    tam gdzie padnę - na świecie gdzieś,
    niechaj wspomną moje żołnierstwo
    i niepodległą pieśń,

    a potem niech idą w pola
    ojczyste krew przelać z żył.
    Taka jest moja wola.
    Po tom śpiewał i żył.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  21. Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
    dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

    Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
    Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

    Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
    on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

    Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
    spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.

    On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
    uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

    Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
    Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

    To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
    z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

    Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
    z rozpaczą szuka serce - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  22. Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
    dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

    Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
    Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

    Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
    on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

    Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
    spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.

    On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
    uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

    Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
    Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

    To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
    z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

    Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
    z rozpaczą szuka serce - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  23. Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
    dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

    Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
    Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

    Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
    on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

    Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
    spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.

    On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
    uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

    Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
    Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

    To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
    z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

    Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
    z rozpaczą szuka serce - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  24. Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
    dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

    Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
    Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

    Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
    on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

    Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
    spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.

    On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
    uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

    Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
    Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

    To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
    z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

    Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
    z rozpaczą szuka serce - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  25. Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
    dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

    Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
    Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

    Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
    on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

    Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
    spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.

    On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
    uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

    Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
    Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

    To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
    z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

    Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
    z rozpaczą szuka serce - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem

    #Broniewski

  26. Dyrygent, wściekły i spocony,
    machał pałeczką, groził, krzyczał –
    ale już gardło filharmonii
    ryknęło akord na ulicę.
    Wyskoczył z sali, tłumiąc przestrach,
    po schodach na dół zleciał pędem
    i krzyknął miastu: „Grać, orkiestra!
    Ja tutaj jestem dyrygentem!”
    I nagle – ulic flety czarne
    zapiały w niebo głośnym hymnem,
    zapiszczał cienko komin-klarnet
    i zawtórował fagot rynny,
    miedziane trąby wież i dachów
    skoczyły w usta chmur bezzębnych,
    a w domów walce, kryte blachą,
    waliły pięści gwiazd jak w bębny.
    A kiedy nadszedł świtu finał,
    to widać było: coraz szybciej
    tramwaju smyczek w takt zacinał
    po strunach szyn, wygiętych w skrzypce.
    Dyrygent rzucić chciał batutę
    i skończyć już za długi koncert,
    ale o bruk przeciągłą nutą
    zabrzęczał złoty cymbał – słońce!
    Wtedy, nie wiedząc sam, co czyni,
    porwał ołówek i w zachwycie
    na telegrafu pięciolinii
    układał nowe kompozycje.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  27. Dyrygent, wściekły i spocony,
    machał pałeczką, groził, krzyczał –
    ale już gardło filharmonii
    ryknęło akord na ulicę.
    Wyskoczył z sali, tłumiąc przestrach,
    po schodach na dół zleciał pędem
    i krzyknął miastu: „Grać, orkiestra!
    Ja tutaj jestem dyrygentem!”
    I nagle – ulic flety czarne
    zapiały w niebo głośnym hymnem,
    zapiszczał cienko komin-klarnet
    i zawtórował fagot rynny,
    miedziane trąby wież i dachów
    skoczyły w usta chmur bezzębnych,
    a w domów walce, kryte blachą,
    waliły pięści gwiazd jak w bębny.
    A kiedy nadszedł świtu finał,
    to widać było: coraz szybciej
    tramwaju smyczek w takt zacinał
    po strunach szyn, wygiętych w skrzypce.
    Dyrygent rzucić chciał batutę
    i skończyć już za długi koncert,
    ale o bruk przeciągłą nutą
    zabrzęczał złoty cymbał – słońce!
    Wtedy, nie wiedząc sam, co czyni,
    porwał ołówek i w zachwycie
    na telegrafu pięciolinii
    układał nowe kompozycje.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  28. Dyrygent, wściekły i spocony,
    machał pałeczką, groził, krzyczał –
    ale już gardło filharmonii
    ryknęło akord na ulicę.
    Wyskoczył z sali, tłumiąc przestrach,
    po schodach na dół zleciał pędem
    i krzyknął miastu: „Grać, orkiestra!
    Ja tutaj jestem dyrygentem!”
    I nagle – ulic flety czarne
    zapiały w niebo głośnym hymnem,
    zapiszczał cienko komin-klarnet
    i zawtórował fagot rynny,
    miedziane trąby wież i dachów
    skoczyły w usta chmur bezzębnych,
    a w domów walce, kryte blachą,
    waliły pięści gwiazd jak w bębny.
    A kiedy nadszedł świtu finał,
    to widać było: coraz szybciej
    tramwaju smyczek w takt zacinał
    po strunach szyn, wygiętych w skrzypce.
    Dyrygent rzucić chciał batutę
    i skończyć już za długi koncert,
    ale o bruk przeciągłą nutą
    zabrzęczał złoty cymbał – słońce!
    Wtedy, nie wiedząc sam, co czyni,
    porwał ołówek i w zachwycie
    na telegrafu pięciolinii
    układał nowe kompozycje.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  29. Dyrygent, wściekły i spocony,
    machał pałeczką, groził, krzyczał –
    ale już gardło filharmonii
    ryknęło akord na ulicę.
    Wyskoczył z sali, tłumiąc przestrach,
    po schodach na dół zleciał pędem
    i krzyknął miastu: „Grać, orkiestra!
    Ja tutaj jestem dyrygentem!”
    I nagle – ulic flety czarne
    zapiały w niebo głośnym hymnem,
    zapiszczał cienko komin-klarnet
    i zawtórował fagot rynny,
    miedziane trąby wież i dachów
    skoczyły w usta chmur bezzębnych,
    a w domów walce, kryte blachą,
    waliły pięści gwiazd jak w bębny.
    A kiedy nadszedł świtu finał,
    to widać było: coraz szybciej
    tramwaju smyczek w takt zacinał
    po strunach szyn, wygiętych w skrzypce.
    Dyrygent rzucić chciał batutę
    i skończyć już za długi koncert,
    ale o bruk przeciągłą nutą
    zabrzęczał złoty cymbał – słońce!
    Wtedy, nie wiedząc sam, co czyni,
    porwał ołówek i w zachwycie
    na telegrafu pięciolinii
    układał nowe kompozycje.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski

  30. Dyrygent, wściekły i spocony,
    machał pałeczką, groził, krzyczał –
    ale już gardło filharmonii
    ryknęło akord na ulicę.
    Wyskoczył z sali, tłumiąc przestrach,
    po schodach na dół zleciał pędem
    i krzyknął miastu: „Grać, orkiestra!
    Ja tutaj jestem dyrygentem!”
    I nagle – ulic flety czarne
    zapiały w niebo głośnym hymnem,
    zapiszczał cienko komin-klarnet
    i zawtórował fagot rynny,
    miedziane trąby wież i dachów
    skoczyły w usta chmur bezzębnych,
    a w domów walce, kryte blachą,
    waliły pięści gwiazd jak w bębny.
    A kiedy nadszedł świtu finał,
    to widać było: coraz szybciej
    tramwaju smyczek w takt zacinał
    po strunach szyn, wygiętych w skrzypce.
    Dyrygent rzucić chciał batutę
    i skończyć już za długi koncert,
    ale o bruk przeciągłą nutą
    zabrzęczał złoty cymbał – słońce!
    Wtedy, nie wiedząc sam, co czyni,
    porwał ołówek i w zachwycie
    na telegrafu pięciolinii
    układał nowe kompozycje.

    Broniewski

    #dzieńzwierszem
    #Broniewski