#pracanarzeczzwierzat — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #pracanarzeczzwierzat, aggregated by home.social.
-
Praca na rzecz zwierząt daje ogromne poczucie sensu. Daje sprawczość, bo czasem naprawdę udaje się coś zmienić: zamknąć fermę, odebrać cierpiące zwierzę, doprowadzić do wyroku, nakarmić stado kotów, uratować kurę, świnię, konia, psa, lisa. Daje też doświadczenie wspólnoty – ludzi, którzy nie chcą już udawać, że nie widzą. Ale… ceną bywa zdrowie, także psychiczne.
Jest niezwykle wyczerpująca, bo trzeba mierzyć się nie tylko z osobami bezpośrednio krzywdzącymi zwierzęta, lecz także z całym otoczeniem, które tę przemoc umożliwia: z opieszałą policją, inspekcją weterynaryjną, prokuraturą, sądami, sąsiadami, konsumentami, mediami, rodziną, znajomymi. Z ludźmi, którzy mówią: „nie przesadzaj”, „to tylko zwierzę”, „takie jest życie”, „zawsze tak było”, „prawo przecież na to pozwala”.
Właśnie ta pozorna neutralność jest jednym z najbardziej brutalnych elementów systemu. Bo neutralność wobec przemocy nie jest neutralnością. Jest jej stabilizatorem.Praca na rzecz zwierząt wymaga więc nie tylko empatii, ale odporności na przemoc systemową i polityczne mechanizmy wyparcia. Trzeba umieć znieść to, że oczywista krzywda będzie kwestionowana. Że cierpiące zwierzę będzie dla instytucji „dowodem rzeczowym”, „własnością”, „materiałem”, „obsadą”. Że osoba walcząca o elementarną ochronę zostanie nazwana ekstremistką, histerykiem albo przeszkodą w prowadzeniu działalności gospodarczej.
Praca na rzecz zwierząt to praca przeciwko przemocy, ale też przeciwko zbiorowemu kłamstwu, że tej przemocy nie ma. Daje poczucie sensu, bo przywraca sprawczość tam, gdzie dominuje bezradność. Wyniszcza, bo oznacza codzienny kontakt z cierpieniem, którego skala przekracza indywidualną wytrzymałość.
całość na www.wimiezwierzat.pl
-
Praca na rzecz zwierząt daje ogromne poczucie sensu. Daje sprawczość, bo czasem naprawdę udaje się coś zmienić: zamknąć fermę, odebrać cierpiące zwierzę, doprowadzić do wyroku, nakarmić stado kotów, uratować kurę, świnię, konia, psa, lisa. Daje też doświadczenie wspólnoty – ludzi, którzy nie chcą już udawać, że nie widzą. Ale… ceną bywa zdrowie, także psychiczne.
Jest niezwykle wyczerpująca, bo trzeba mierzyć się nie tylko z osobami bezpośrednio krzywdzącymi zwierzęta, lecz także z całym otoczeniem, które tę przemoc umożliwia: z opieszałą policją, inspekcją weterynaryjną, prokuraturą, sądami, sąsiadami, konsumentami, mediami, rodziną, znajomymi. Z ludźmi, którzy mówią: „nie przesadzaj”, „to tylko zwierzę”, „takie jest życie”, „zawsze tak było”, „prawo przecież na to pozwala”.
Właśnie ta pozorna neutralność jest jednym z najbardziej brutalnych elementów systemu. Bo neutralność wobec przemocy nie jest neutralnością. Jest jej stabilizatorem.Praca na rzecz zwierząt wymaga więc nie tylko empatii, ale odporności na przemoc systemową i polityczne mechanizmy wyparcia. Trzeba umieć znieść to, że oczywista krzywda będzie kwestionowana. Że cierpiące zwierzę będzie dla instytucji „dowodem rzeczowym”, „własnością”, „materiałem”, „obsadą”. Że osoba walcząca o elementarną ochronę zostanie nazwana ekstremistką, histerykiem albo przeszkodą w prowadzeniu działalności gospodarczej.
Praca na rzecz zwierząt to praca przeciwko przemocy, ale też przeciwko zbiorowemu kłamstwu, że tej przemocy nie ma. Daje poczucie sensu, bo przywraca sprawczość tam, gdzie dominuje bezradność. Wyniszcza, bo oznacza codzienny kontakt z cierpieniem, którego skala przekracza indywidualną wytrzymałość.
całość na www.wimiezwierzat.pl
-
Praca na rzecz zwierząt daje ogromne poczucie sensu. Daje sprawczość, bo czasem naprawdę udaje się coś zmienić: zamknąć fermę, odebrać cierpiące zwierzę, doprowadzić do wyroku, nakarmić stado kotów, uratować kurę, świnię, konia, psa, lisa. Daje też doświadczenie wspólnoty – ludzi, którzy nie chcą już udawać, że nie widzą. Ale… ceną bywa zdrowie, także psychiczne.
Jest niezwykle wyczerpująca, bo trzeba mierzyć się nie tylko z osobami bezpośrednio krzywdzącymi zwierzęta, lecz także z całym otoczeniem, które tę przemoc umożliwia: z opieszałą policją, inspekcją weterynaryjną, prokuraturą, sądami, sąsiadami, konsumentami, mediami, rodziną, znajomymi. Z ludźmi, którzy mówią: „nie przesadzaj”, „to tylko zwierzę”, „takie jest życie”, „zawsze tak było”, „prawo przecież na to pozwala”.
Właśnie ta pozorna neutralność jest jednym z najbardziej brutalnych elementów systemu. Bo neutralność wobec przemocy nie jest neutralnością. Jest jej stabilizatorem.Praca na rzecz zwierząt wymaga więc nie tylko empatii, ale odporności na przemoc systemową i polityczne mechanizmy wyparcia. Trzeba umieć znieść to, że oczywista krzywda będzie kwestionowana. Że cierpiące zwierzę będzie dla instytucji „dowodem rzeczowym”, „własnością”, „materiałem”, „obsadą”. Że osoba walcząca o elementarną ochronę zostanie nazwana ekstremistką, histerykiem albo przeszkodą w prowadzeniu działalności gospodarczej.
Praca na rzecz zwierząt to praca przeciwko przemocy, ale też przeciwko zbiorowemu kłamstwu, że tej przemocy nie ma. Daje poczucie sensu, bo przywraca sprawczość tam, gdzie dominuje bezradność. Wyniszcza, bo oznacza codzienny kontakt z cierpieniem, którego skala przekracza indywidualną wytrzymałość.
całość na www.wimiezwierzat.pl