Dzień Królika. To mógłby być kolejny dzień pełen zdjęć miękkich uszu, nosków i króliczych łapek. Ale jeśli naprawdę chcemy mówić dziś o królikach, musimy mówić przede wszystkim o tym, co im robimy.
Tylko w pierwszym półroczu ubiegłego roku w polskich ubojniach zabito niemal 570 tys. królików. Setki tysięcy zwierząt, które chciały żyć, miały swoje potrzeby i zachowania – a ich życie zostało podporządkowane zyskowi. Krwawej kasie.
Króliki są także zabijane po to, by wykorzystać ich skóry i futro. Co szczególnie znamienne, zostały wyłączone z polskiego zakazu komercyjnej hodowli zwierząt futerkowych. Ustawa wprost przewiduje wyjątek dla królika. Podczas prac parlamentarnych uzasadniano to tym, że króliki hoduje się przede wszystkim na mięso, a ich futra są następnie wykorzystywane.
To bardzo wiele mówi o granicach naszej „ochrony zwierząt”. Skoro królik należy do kategorii zwierząt zjadanych, jego ciało nadal może być źródłem kolejnych produktów. Mięso trafia na talerz, skóra może stać się futrem. Status „zwierzęcia zjadanego” wciąż działa jak przyzwolenie na daleko idące wykorzystanie jego ciała.
A jest jeszcze przemoc, której nie da się ukryć za słowami „produkcja”, „hodowla” czy „badania”.
Są króliki katowane, porzucane w kartonach, przy śmietnikach, na ulicach i terenach zielonych. Są kupowane pod wpływem impulsu, a później wyrzucane, kiedy okazuje się, że są żywymi, wymagającymi opieki zwierzętami, a nie pluszową dekoracją.
Przypadek Marcysia, królika znalezionego w Krakowie z potwornymi obrażeniami po znęcaniu się nad nim, był jednym z najbardziej drastycznych przykładów. Ale takich królików jest znacznie więcej – anonimowych, porzuconych, chorych, rannych, których historie nigdy nie przebiją się do mediów.
Dlatego w Dniu Królika chcemy przede wszystkim mówić o królikach zabijanych w ubojniach. O tych, które są obdzierane ze skóry. O wykorzystywanych w laboratoriach. O porzucanych na ulicach. O maltretowanych.
https://wimiezwierzat.pl/dzien-krolika-pomysl-o-jego-cierpieniu/