home.social

#nohavica — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #nohavica, aggregated by home.social.

  1. Ujrzałem kometę ze złotym warkoczem
    Zaśpiewać jej chciałem zniknęła mi z oczu
    Przez chwilę świeciła nad lasem a potem
    Zostały mi w oczach monety dwie złote
    Monety ukryłem w szczelinie pod dębem
    Gdy kiedyś powróci gdzie indziej już będę
    Gdzie indziej już będę i duszą i ciałem
    Ujrzałem kometę zaśpiewać jej chciałem
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    O wszystkich ludziach co żyli tu na tej planecie
    Jak nocne pociągi po niebie mkną gwiazdy
    Pan Kepler ustalił ich rozkład jazdy
    Odnalazł wpatrzony w gwiaździste przestrzenie
    Blask tej tajemnicy co nam jest jak brzemię
    Cień wiecznie tajemnej reguły w przyrodzie
    Że tylko z człowieka człowiek się narodzi
    Pniem drzewa z gałęzią wciąż łączy się korzeń
    Krew naszych nadziei wędruje przestworzem
    Ujrzałem kometę na niebie szerokim
    Jak relief artysty z minionej epoki
    Sięgnąłem by chwycić zatrzymać przy sobie
    I naraz poczułem jak mały jest człowiek
    Jak posąg Dawida wykuty w marmurze
    Wciąż stałem szukając komety tam w górze
    Daremnie czekałem gdy ona powróci
    Mnie już tu nie będzie kto inny zanuci
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    Piosenka będzie o nas … i komecie

    Nohavica

    #dzieńzwierszem

    #Nohavica

  2. Ujrzałem kometę ze złotym warkoczem
    Zaśpiewać jej chciałem zniknęła mi z oczu
    Przez chwilę świeciła nad lasem a potem
    Zostały mi w oczach monety dwie złote
    Monety ukryłem w szczelinie pod dębem
    Gdy kiedyś powróci gdzie indziej już będę
    Gdzie indziej już będę i duszą i ciałem
    Ujrzałem kometę zaśpiewać jej chciałem
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    O wszystkich ludziach co żyli tu na tej planecie
    Jak nocne pociągi po niebie mkną gwiazdy
    Pan Kepler ustalił ich rozkład jazdy
    Odnalazł wpatrzony w gwiaździste przestrzenie
    Blask tej tajemnicy co nam jest jak brzemię
    Cień wiecznie tajemnej reguły w przyrodzie
    Że tylko z człowieka człowiek się narodzi
    Pniem drzewa z gałęzią wciąż łączy się korzeń
    Krew naszych nadziei wędruje przestworzem
    Ujrzałem kometę na niebie szerokim
    Jak relief artysty z minionej epoki
    Sięgnąłem by chwycić zatrzymać przy sobie
    I naraz poczułem jak mały jest człowiek
    Jak posąg Dawida wykuty w marmurze
    Wciąż stałem szukając komety tam w górze
    Daremnie czekałem gdy ona powróci
    Mnie już tu nie będzie kto inny zanuci
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    Piosenka będzie o nas … i komecie

    Nohavica

    #dzieńzwierszem

    #Nohavica

  3. Ujrzałem kometę ze złotym warkoczem
    Zaśpiewać jej chciałem zniknęła mi z oczu
    Przez chwilę świeciła nad lasem a potem
    Zostały mi w oczach monety dwie złote
    Monety ukryłem w szczelinie pod dębem
    Gdy kiedyś powróci gdzie indziej już będę
    Gdzie indziej już będę i duszą i ciałem
    Ujrzałem kometę zaśpiewać jej chciałem
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    O wszystkich ludziach co żyli tu na tej planecie
    Jak nocne pociągi po niebie mkną gwiazdy
    Pan Kepler ustalił ich rozkład jazdy
    Odnalazł wpatrzony w gwiaździste przestrzenie
    Blask tej tajemnicy co nam jest jak brzemię
    Cień wiecznie tajemnej reguły w przyrodzie
    Że tylko z człowieka człowiek się narodzi
    Pniem drzewa z gałęzią wciąż łączy się korzeń
    Krew naszych nadziei wędruje przestworzem
    Ujrzałem kometę na niebie szerokim
    Jak relief artysty z minionej epoki
    Sięgnąłem by chwycić zatrzymać przy sobie
    I naraz poczułem jak mały jest człowiek
    Jak posąg Dawida wykuty w marmurze
    Wciąż stałem szukając komety tam w górze
    Daremnie czekałem gdy ona powróci
    Mnie już tu nie będzie kto inny zanuci
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    Piosenka będzie o nas … i komecie

    Nohavica

    #dzieńzwierszem

    #Nohavica

  4. Ujrzałem kometę ze złotym warkoczem
    Zaśpiewać jej chciałem zniknęła mi z oczu
    Przez chwilę świeciła nad lasem a potem
    Zostały mi w oczach monety dwie złote
    Monety ukryłem w szczelinie pod dębem
    Gdy kiedyś powróci gdzie indziej już będę
    Gdzie indziej już będę i duszą i ciałem
    Ujrzałem kometę zaśpiewać jej chciałem
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    O wszystkich ludziach co żyli tu na tej planecie
    Jak nocne pociągi po niebie mkną gwiazdy
    Pan Kepler ustalił ich rozkład jazdy
    Odnalazł wpatrzony w gwiaździste przestrzenie
    Blask tej tajemnicy co nam jest jak brzemię
    Cień wiecznie tajemnej reguły w przyrodzie
    Że tylko z człowieka człowiek się narodzi
    Pniem drzewa z gałęzią wciąż łączy się korzeń
    Krew naszych nadziei wędruje przestworzem
    Ujrzałem kometę na niebie szerokim
    Jak relief artysty z minionej epoki
    Sięgnąłem by chwycić zatrzymać przy sobie
    I naraz poczułem jak mały jest człowiek
    Jak posąg Dawida wykuty w marmurze
    Wciąż stałem szukając komety tam w górze
    Daremnie czekałem gdy ona powróci
    Mnie już tu nie będzie kto inny zanuci
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    Piosenka będzie o nas … i komecie

    Nohavica

    #dzieńzwierszem

    #Nohavica

  5. Ujrzałem kometę ze złotym warkoczem
    Zaśpiewać jej chciałem zniknęła mi z oczu
    Przez chwilę świeciła nad lasem a potem
    Zostały mi w oczach monety dwie złote
    Monety ukryłem w szczelinie pod dębem
    Gdy kiedyś powróci gdzie indziej już będę
    Gdzie indziej już będę i duszą i ciałem
    Ujrzałem kometę zaśpiewać jej chciałem
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    O wszystkich ludziach co żyli tu na tej planecie
    Jak nocne pociągi po niebie mkną gwiazdy
    Pan Kepler ustalił ich rozkład jazdy
    Odnalazł wpatrzony w gwiaździste przestrzenie
    Blask tej tajemnicy co nam jest jak brzemię
    Cień wiecznie tajemnej reguły w przyrodzie
    Że tylko z człowieka człowiek się narodzi
    Pniem drzewa z gałęzią wciąż łączy się korzeń
    Krew naszych nadziei wędruje przestworzem
    Ujrzałem kometę na niebie szerokim
    Jak relief artysty z minionej epoki
    Sięgnąłem by chwycić zatrzymać przy sobie
    I naraz poczułem jak mały jest człowiek
    Jak posąg Dawida wykuty w marmurze
    Wciąż stałem szukając komety tam w górze
    Daremnie czekałem gdy ona powróci
    Mnie już tu nie będzie kto inny zanuci
    O lesie o trawie o wodzie
    O śmierci co po każdego przychodzi
    O miłości o zdradzie o świecie
    Piosenka będzie o nas … i komecie

    Nohavica

    #dzieńzwierszem

    #Nohavica

  6. Przez Galicji ziemie zła wichura gna

    To mało cośmy mieli zabrała woda nam

    Jak spłoszone ptaki uciekamy stąd

    Jak listy zagubione tak my krążymy wciąż

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    tam jutro rano ślub będziemy brać

    Na wieki nas w kościele połączy dobry ksiądz

    Wiązankę z tamaryszku rzucimy w rzeki toń

    A woda ją zabierze aż na morza brzeg

    My dwoje tu na dole – nad nami nieba biel

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano ślub będziemy brać

    Z białego kamienia nam zbuduję dom

    Z dębowego drewna solidnie zrobię go

    Żeby każdy wiedział jak kochałem Cię

    będzie stał na wieki, na dobre i na złe.

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora już iść spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano miłość chcę Ci dać…

    Nohavica

    #dzieńzwierszem
    #Nohavica

  7. Przez Galicji ziemie zła wichura gna

    To mało cośmy mieli zabrała woda nam

    Jak spłoszone ptaki uciekamy stąd

    Jak listy zagubione tak my krążymy wciąż

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    tam jutro rano ślub będziemy brać

    Na wieki nas w kościele połączy dobry ksiądz

    Wiązankę z tamaryszku rzucimy w rzeki toń

    A woda ją zabierze aż na morza brzeg

    My dwoje tu na dole – nad nami nieba biel

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano ślub będziemy brać

    Z białego kamienia nam zbuduję dom

    Z dębowego drewna solidnie zrobię go

    Żeby każdy wiedział jak kochałem Cię

    będzie stał na wieki, na dobre i na złe.

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora już iść spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano miłość chcę Ci dać…

    Nohavica

    #dzieńzwierszem
    #Nohavica

  8. Przez Galicji ziemie zła wichura gna

    To mało cośmy mieli zabrała woda nam

    Jak spłoszone ptaki uciekamy stąd

    Jak listy zagubione tak my krążymy wciąż

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    tam jutro rano ślub będziemy brać

    Na wieki nas w kościele połączy dobry ksiądz

    Wiązankę z tamaryszku rzucimy w rzeki toń

    A woda ją zabierze aż na morza brzeg

    My dwoje tu na dole – nad nami nieba biel

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano ślub będziemy brać

    Z białego kamienia nam zbuduję dom

    Z dębowego drewna solidnie zrobię go

    Żeby każdy wiedział jak kochałem Cię

    będzie stał na wieki, na dobre i na złe.

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora już iść spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano miłość chcę Ci dać…

    Nohavica

    #dzieńzwierszem
    #Nohavica

  9. Przez Galicji ziemie zła wichura gna

    To mało cośmy mieli zabrała woda nam

    Jak spłoszone ptaki uciekamy stąd

    Jak listy zagubione tak my krążymy wciąż

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    tam jutro rano ślub będziemy brać

    Na wieki nas w kościele połączy dobry ksiądz

    Wiązankę z tamaryszku rzucimy w rzeki toń

    A woda ją zabierze aż na morza brzeg

    My dwoje tu na dole – nad nami nieba biel

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano ślub będziemy brać

    Z białego kamienia nam zbuduję dom

    Z dębowego drewna solidnie zrobię go

    Żeby każdy wiedział jak kochałem Cię

    będzie stał na wieki, na dobre i na złe.

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora już iść spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano miłość chcę Ci dać…

    Nohavica

    #dzieńzwierszem
    #Nohavica

  10. Przez Galicji ziemie zła wichura gna

    To mało cośmy mieli zabrała woda nam

    Jak spłoszone ptaki uciekamy stąd

    Jak listy zagubione tak my krążymy wciąż

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    tam jutro rano ślub będziemy brać

    Na wieki nas w kościele połączy dobry ksiądz

    Wiązankę z tamaryszku rzucimy w rzeki toń

    A woda ją zabierze aż na morza brzeg

    My dwoje tu na dole – nad nami nieba biel

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora iść już spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano ślub będziemy brać

    Z białego kamienia nam zbuduję dom

    Z dębowego drewna solidnie zrobię go

    Żeby każdy wiedział jak kochałem Cię

    będzie stał na wieki, na dobre i na złe.

    Jeszcze płonie ogień i trzaska drewno

    Ale pora już iść spać

    A za tamtą górą jest Sarajewo

    Tam jutro rano miłość chcę Ci dać…

    Nohavica

    #dzieńzwierszem
    #Nohavica

  11. Leżała w błocie gwiazda
    pięcioramienna goła
    widocznie komuś spadła
    z ramienia albo z czoła
    ot ktoś się rozstał z gwiazdą
    nie zauważył tego
    tak jest z miłością każdą
    dotyczy to wszystkiego

    Spojrzałem w kosmos w górę
    i zobaczyłem w niebie dziurę
    tak cię ukarał Bóg
    za to żeś nieba sięgać mógł

    Myślałem o mym dziadku
    na tle chmurnego nieba
    o tym czy wszystkie drogi
    prowadzą tam gdzie trzeba
    podniosłem z błota gwiazdę
    a serce moje czuło
    że coś pięknego we mnie
    na zawsze się zepsuło

    Spojrzałem w kosmos w górę …

    Dlaczego mi kłamaliście
    kosmiczni rozbójnicy
    niebo jest poszarpane
    i leży na ulicy
    znalazłem wczoraj gwiazdę
    brudną i lepką jak gleba
    chciałem ją niebu zwrócić
    lecz nie dosięgnę nieba

    Więc patrzę w kosmos w górę
    i nadal widzę w niebie dziurę
    to kara boska jest
    za zadufany ludzki gest

    Znalazłem wczoraj gwiazdę
    gasnącą gwiazdę

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  12. Leżała w błocie gwiazda
    pięcioramienna goła
    widocznie komuś spadła
    z ramienia albo z czoła
    ot ktoś się rozstał z gwiazdą
    nie zauważył tego
    tak jest z miłością każdą
    dotyczy to wszystkiego

    Spojrzałem w kosmos w górę
    i zobaczyłem w niebie dziurę
    tak cię ukarał Bóg
    za to żeś nieba sięgać mógł

    Myślałem o mym dziadku
    na tle chmurnego nieba
    o tym czy wszystkie drogi
    prowadzą tam gdzie trzeba
    podniosłem z błota gwiazdę
    a serce moje czuło
    że coś pięknego we mnie
    na zawsze się zepsuło

    Spojrzałem w kosmos w górę …

    Dlaczego mi kłamaliście
    kosmiczni rozbójnicy
    niebo jest poszarpane
    i leży na ulicy
    znalazłem wczoraj gwiazdę
    brudną i lepką jak gleba
    chciałem ją niebu zwrócić
    lecz nie dosięgnę nieba

    Więc patrzę w kosmos w górę
    i nadal widzę w niebie dziurę
    to kara boska jest
    za zadufany ludzki gest

    Znalazłem wczoraj gwiazdę
    gasnącą gwiazdę

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  13. Leżała w błocie gwiazda
    pięcioramienna goła
    widocznie komuś spadła
    z ramienia albo z czoła
    ot ktoś się rozstał z gwiazdą
    nie zauważył tego
    tak jest z miłością każdą
    dotyczy to wszystkiego

    Spojrzałem w kosmos w górę
    i zobaczyłem w niebie dziurę
    tak cię ukarał Bóg
    za to żeś nieba sięgać mógł

    Myślałem o mym dziadku
    na tle chmurnego nieba
    o tym czy wszystkie drogi
    prowadzą tam gdzie trzeba
    podniosłem z błota gwiazdę
    a serce moje czuło
    że coś pięknego we mnie
    na zawsze się zepsuło

    Spojrzałem w kosmos w górę …

    Dlaczego mi kłamaliście
    kosmiczni rozbójnicy
    niebo jest poszarpane
    i leży na ulicy
    znalazłem wczoraj gwiazdę
    brudną i lepką jak gleba
    chciałem ją niebu zwrócić
    lecz nie dosięgnę nieba

    Więc patrzę w kosmos w górę
    i nadal widzę w niebie dziurę
    to kara boska jest
    za zadufany ludzki gest

    Znalazłem wczoraj gwiazdę
    gasnącą gwiazdę

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  14. Leżała w błocie gwiazda
    pięcioramienna goła
    widocznie komuś spadła
    z ramienia albo z czoła
    ot ktoś się rozstał z gwiazdą
    nie zauważył tego
    tak jest z miłością każdą
    dotyczy to wszystkiego

    Spojrzałem w kosmos w górę
    i zobaczyłem w niebie dziurę
    tak cię ukarał Bóg
    za to żeś nieba sięgać mógł

    Myślałem o mym dziadku
    na tle chmurnego nieba
    o tym czy wszystkie drogi
    prowadzą tam gdzie trzeba
    podniosłem z błota gwiazdę
    a serce moje czuło
    że coś pięknego we mnie
    na zawsze się zepsuło

    Spojrzałem w kosmos w górę …

    Dlaczego mi kłamaliście
    kosmiczni rozbójnicy
    niebo jest poszarpane
    i leży na ulicy
    znalazłem wczoraj gwiazdę
    brudną i lepką jak gleba
    chciałem ją niebu zwrócić
    lecz nie dosięgnę nieba

    Więc patrzę w kosmos w górę
    i nadal widzę w niebie dziurę
    to kara boska jest
    za zadufany ludzki gest

    Znalazłem wczoraj gwiazdę
    gasnącą gwiazdę

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  15. Leżała w błocie gwiazda
    pięcioramienna goła
    widocznie komuś spadła
    z ramienia albo z czoła
    ot ktoś się rozstał z gwiazdą
    nie zauważył tego
    tak jest z miłością każdą
    dotyczy to wszystkiego

    Spojrzałem w kosmos w górę
    i zobaczyłem w niebie dziurę
    tak cię ukarał Bóg
    za to żeś nieba sięgać mógł

    Myślałem o mym dziadku
    na tle chmurnego nieba
    o tym czy wszystkie drogi
    prowadzą tam gdzie trzeba
    podniosłem z błota gwiazdę
    a serce moje czuło
    że coś pięknego we mnie
    na zawsze się zepsuło

    Spojrzałem w kosmos w górę …

    Dlaczego mi kłamaliście
    kosmiczni rozbójnicy
    niebo jest poszarpane
    i leży na ulicy
    znalazłem wczoraj gwiazdę
    brudną i lepką jak gleba
    chciałem ją niebu zwrócić
    lecz nie dosięgnę nieba

    Więc patrzę w kosmos w górę
    i nadal widzę w niebie dziurę
    to kara boska jest
    za zadufany ludzki gest

    Znalazłem wczoraj gwiazdę
    gasnącą gwiazdę

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  16. Ocean wokół mnie, a ponad głową błękit
    Daleko został brzeg, na oślep płynę gdzieś
    Busolę trafił szlag, zapadam się w odmęty
    A diabeł waha się – ocalić mnie, czy nie

    Zabłądziła moja łódź, unoszona biegiem fal
    Zapomniałem już jak o pomoc wołać mam
    Zabłądziła moja łódź, gna w cyklonu czarną kadź
    I ciężko, gdy upadnę, będzie wstać

    Spienione grzywy fal, jak burza twoich włosów
    Gdy zdobyć chciałem świat, jak rycerz Scaramouche
    Na sercu noszę znak, pamiątkę naszych losów
    Tamtych szczęśliwych lat, które nie powrócą już...

    Zabłądziła moja łódź…

    Za widnokręgu mgłą, choć nie wiem gdzie dokładnie
    Już czeka nowy ląd, poznam triumfu smak
    Czy chybotliwa łódź wytrwa, czy legnie na dnie
    Przeżyje tylko ten, kto przed śmiercią skryje strach

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  17. Ocean wokół mnie, a ponad głową błękit
    Daleko został brzeg, na oślep płynę gdzieś
    Busolę trafił szlag, zapadam się w odmęty
    A diabeł waha się – ocalić mnie, czy nie

    Zabłądziła moja łódź, unoszona biegiem fal
    Zapomniałem już jak o pomoc wołać mam
    Zabłądziła moja łódź, gna w cyklonu czarną kadź
    I ciężko, gdy upadnę, będzie wstać

    Spienione grzywy fal, jak burza twoich włosów
    Gdy zdobyć chciałem świat, jak rycerz Scaramouche
    Na sercu noszę znak, pamiątkę naszych losów
    Tamtych szczęśliwych lat, które nie powrócą już...

    Zabłądziła moja łódź…

    Za widnokręgu mgłą, choć nie wiem gdzie dokładnie
    Już czeka nowy ląd, poznam triumfu smak
    Czy chybotliwa łódź wytrwa, czy legnie na dnie
    Przeżyje tylko ten, kto przed śmiercią skryje strach

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  18. Ocean wokół mnie, a ponad głową błękit
    Daleko został brzeg, na oślep płynę gdzieś
    Busolę trafił szlag, zapadam się w odmęty
    A diabeł waha się – ocalić mnie, czy nie

    Zabłądziła moja łódź, unoszona biegiem fal
    Zapomniałem już jak o pomoc wołać mam
    Zabłądziła moja łódź, gna w cyklonu czarną kadź
    I ciężko, gdy upadnę, będzie wstać

    Spienione grzywy fal, jak burza twoich włosów
    Gdy zdobyć chciałem świat, jak rycerz Scaramouche
    Na sercu noszę znak, pamiątkę naszych losów
    Tamtych szczęśliwych lat, które nie powrócą już...

    Zabłądziła moja łódź…

    Za widnokręgu mgłą, choć nie wiem gdzie dokładnie
    Już czeka nowy ląd, poznam triumfu smak
    Czy chybotliwa łódź wytrwa, czy legnie na dnie
    Przeżyje tylko ten, kto przed śmiercią skryje strach

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  19. Ocean wokół mnie, a ponad głową błękit
    Daleko został brzeg, na oślep płynę gdzieś
    Busolę trafił szlag, zapadam się w odmęty
    A diabeł waha się – ocalić mnie, czy nie

    Zabłądziła moja łódź, unoszona biegiem fal
    Zapomniałem już jak o pomoc wołać mam
    Zabłądziła moja łódź, gna w cyklonu czarną kadź
    I ciężko, gdy upadnę, będzie wstać

    Spienione grzywy fal, jak burza twoich włosów
    Gdy zdobyć chciałem świat, jak rycerz Scaramouche
    Na sercu noszę znak, pamiątkę naszych losów
    Tamtych szczęśliwych lat, które nie powrócą już...

    Zabłądziła moja łódź…

    Za widnokręgu mgłą, choć nie wiem gdzie dokładnie
    Już czeka nowy ląd, poznam triumfu smak
    Czy chybotliwa łódź wytrwa, czy legnie na dnie
    Przeżyje tylko ten, kto przed śmiercią skryje strach

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  20. Ocean wokół mnie, a ponad głową błękit
    Daleko został brzeg, na oślep płynę gdzieś
    Busolę trafił szlag, zapadam się w odmęty
    A diabeł waha się – ocalić mnie, czy nie

    Zabłądziła moja łódź, unoszona biegiem fal
    Zapomniałem już jak o pomoc wołać mam
    Zabłądziła moja łódź, gna w cyklonu czarną kadź
    I ciężko, gdy upadnę, będzie wstać

    Spienione grzywy fal, jak burza twoich włosów
    Gdy zdobyć chciałem świat, jak rycerz Scaramouche
    Na sercu noszę znak, pamiątkę naszych losów
    Tamtych szczęśliwych lat, które nie powrócą już...

    Zabłądziła moja łódź…

    Za widnokręgu mgłą, choć nie wiem gdzie dokładnie
    Już czeka nowy ląd, poznam triumfu smak
    Czy chybotliwa łódź wytrwa, czy legnie na dnie
    Przeżyje tylko ten, kto przed śmiercią skryje strach

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  21. Panie Prezydencie przez naród wybrany
    Pisze skargę bo przez moje dzieci czuję się zapomniany
    Mówię o synu Karlu i młodszej córce Ewie
    Rok już nie przyjeżdżali nawet nie pisali co mam robić nie wiem

    Niech mnie Pan zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Panie Prezydencie skargę też dodaję
    Że znów podrożały piwo jogurty parówki i tramwaje
    I znaczki pocztowe notesy kolorowe
    Nawet cielęcina trudno to wytrzymać – jak mam się utrzymać

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Ja was popierałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie mojej republiki
    A na dodatek właśnie dzisiaj zwolnili mnie z fabryki
    Całych lat trzydzieści wszystko cacy było
    Przyszli nowi młodzi jak zaczęli rządzić wszystko się skończyło

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Też się narażałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie gdyby Agnieszka żyła
    Za ten list co tu piszę to normalnie chyba by mnie zabiła
    Rzekłaby Jarku przestań tak mu zawracać głowę
    On ma ważną robotę dba o kraj Europę
    I sprawy światowe

    Ale Pan mnie zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  22. Panie Prezydencie przez naród wybrany
    Pisze skargę bo przez moje dzieci czuję się zapomniany
    Mówię o synu Karlu i młodszej córce Ewie
    Rok już nie przyjeżdżali nawet nie pisali co mam robić nie wiem

    Niech mnie Pan zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Panie Prezydencie skargę też dodaję
    Że znów podrożały piwo jogurty parówki i tramwaje
    I znaczki pocztowe notesy kolorowe
    Nawet cielęcina trudno to wytrzymać – jak mam się utrzymać

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Ja was popierałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie mojej republiki
    A na dodatek właśnie dzisiaj zwolnili mnie z fabryki
    Całych lat trzydzieści wszystko cacy było
    Przyszli nowi młodzi jak zaczęli rządzić wszystko się skończyło

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Też się narażałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie gdyby Agnieszka żyła
    Za ten list co tu piszę to normalnie chyba by mnie zabiła
    Rzekłaby Jarku przestań tak mu zawracać głowę
    On ma ważną robotę dba o kraj Europę
    I sprawy światowe

    Ale Pan mnie zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  23. Panie Prezydencie przez naród wybrany
    Pisze skargę bo przez moje dzieci czuję się zapomniany
    Mówię o synu Karlu i młodszej córce Ewie
    Rok już nie przyjeżdżali nawet nie pisali co mam robić nie wiem

    Niech mnie Pan zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Panie Prezydencie skargę też dodaję
    Że znów podrożały piwo jogurty parówki i tramwaje
    I znaczki pocztowe notesy kolorowe
    Nawet cielęcina trudno to wytrzymać – jak mam się utrzymać

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Ja was popierałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie mojej republiki
    A na dodatek właśnie dzisiaj zwolnili mnie z fabryki
    Całych lat trzydzieści wszystko cacy było
    Przyszli nowi młodzi jak zaczęli rządzić wszystko się skończyło

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Też się narażałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie gdyby Agnieszka żyła
    Za ten list co tu piszę to normalnie chyba by mnie zabiła
    Rzekłaby Jarku przestań tak mu zawracać głowę
    On ma ważną robotę dba o kraj Europę
    I sprawy światowe

    Ale Pan mnie zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  24. Panie Prezydencie przez naród wybrany
    Pisze skargę bo przez moje dzieci czuję się zapomniany
    Mówię o synu Karlu i młodszej córce Ewie
    Rok już nie przyjeżdżali nawet nie pisali co mam robić nie wiem

    Niech mnie Pan zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Panie Prezydencie skargę też dodaję
    Że znów podrożały piwo jogurty parówki i tramwaje
    I znaczki pocztowe notesy kolorowe
    Nawet cielęcina trudno to wytrzymać – jak mam się utrzymać

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Ja was popierałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie mojej republiki
    A na dodatek właśnie dzisiaj zwolnili mnie z fabryki
    Całych lat trzydzieści wszystko cacy było
    Przyszli nowi młodzi jak zaczęli rządzić wszystko się skończyło

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Też się narażałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie gdyby Agnieszka żyła
    Za ten list co tu piszę to normalnie chyba by mnie zabiła
    Rzekłaby Jarku przestań tak mu zawracać głowę
    On ma ważną robotę dba o kraj Europę
    I sprawy światowe

    Ale Pan mnie zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  25. Panie Prezydencie przez naród wybrany
    Pisze skargę bo przez moje dzieci czuję się zapomniany
    Mówię o synu Karlu i młodszej córce Ewie
    Rok już nie przyjeżdżali nawet nie pisali co mam robić nie wiem

    Niech mnie Pan zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Panie Prezydencie skargę też dodaję
    Że znów podrożały piwo jogurty parówki i tramwaje
    I znaczki pocztowe notesy kolorowe
    Nawet cielęcina trudno to wytrzymać – jak mam się utrzymać

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Ja was popierałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie mojej republiki
    A na dodatek właśnie dzisiaj zwolnili mnie z fabryki
    Całych lat trzydzieści wszystko cacy było
    Przyszli nowi młodzi jak zaczęli rządzić wszystko się skończyło

    Niech mi Pan pomoże
    Pan przecież wszystko może
    Pan wszystko załatwi Panu przecież łatwiej
    Dość mam upokorzeń
    Przecież ja chcę tylko
    Szczęścia odrobiny
    Też się narażałem lecz zawsze myślałem
    Że o to walczymy

    Panie Prezydencie gdyby Agnieszka żyła
    Za ten list co tu piszę to normalnie chyba by mnie zabiła
    Rzekłaby Jarku przestań tak mu zawracać głowę
    On ma ważną robotę dba o kraj Europę
    I sprawy światowe

    Ale Pan mnie zrozumie
    Pan przecież wczuć się umie
    Pan może to naprawić Pan się za mną wstawi
    Mnie tak nie zostawi
    Czy ja chcę zbyt wiele
    Szczęścia kąsek mały
    Czyśmy po to walczyli by nasze marzenia
    Teraz się rozwiały

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  26. Sześć milionów serc uleciało przez kominy
    nasze małe kłamstwa dziś sobie wybaczymy
    będziemy śmiać się tańcząc na rynku z wieśniakami
    teraz już wiem
    kocham cię

    Miłość i nienawiść różnią się niewiele
    woźnica trzaska z bicza, jedziemy na wesele
    w czerwonej bluzce z aksamitu
    Marię i Ewę przypominasz mi
    a mnie zabiją dziś

    Dzieci to pojęły, patrzą na mnie smutno
    na czole trzecie oko straszy zimną pustką
    Bóg chyba wypił sporo bałkańskiego wina
    i poszedł spać
    inaczej sensu brak

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  27. Sześć milionów serc uleciało przez kominy
    nasze małe kłamstwa dziś sobie wybaczymy
    będziemy śmiać się tańcząc na rynku z wieśniakami
    teraz już wiem
    kocham cię

    Miłość i nienawiść różnią się niewiele
    woźnica trzaska z bicza, jedziemy na wesele
    w czerwonej bluzce z aksamitu
    Marię i Ewę przypominasz mi
    a mnie zabiją dziś

    Dzieci to pojęły, patrzą na mnie smutno
    na czole trzecie oko straszy zimną pustką
    Bóg chyba wypił sporo bałkańskiego wina
    i poszedł spać
    inaczej sensu brak

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  28. Sześć milionów serc uleciało przez kominy
    nasze małe kłamstwa dziś sobie wybaczymy
    będziemy śmiać się tańcząc na rynku z wieśniakami
    teraz już wiem
    kocham cię

    Miłość i nienawiść różnią się niewiele
    woźnica trzaska z bicza, jedziemy na wesele
    w czerwonej bluzce z aksamitu
    Marię i Ewę przypominasz mi
    a mnie zabiją dziś

    Dzieci to pojęły, patrzą na mnie smutno
    na czole trzecie oko straszy zimną pustką
    Bóg chyba wypił sporo bałkańskiego wina
    i poszedł spać
    inaczej sensu brak

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  29. Sześć milionów serc uleciało przez kominy
    nasze małe kłamstwa dziś sobie wybaczymy
    będziemy śmiać się tańcząc na rynku z wieśniakami
    teraz już wiem
    kocham cię

    Miłość i nienawiść różnią się niewiele
    woźnica trzaska z bicza, jedziemy na wesele
    w czerwonej bluzce z aksamitu
    Marię i Ewę przypominasz mi
    a mnie zabiją dziś

    Dzieci to pojęły, patrzą na mnie smutno
    na czole trzecie oko straszy zimną pustką
    Bóg chyba wypił sporo bałkańskiego wina
    i poszedł spać
    inaczej sensu brak

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  30. Sześć milionów serc uleciało przez kominy
    nasze małe kłamstwa dziś sobie wybaczymy
    będziemy śmiać się tańcząc na rynku z wieśniakami
    teraz już wiem
    kocham cię

    Miłość i nienawiść różnią się niewiele
    woźnica trzaska z bicza, jedziemy na wesele
    w czerwonej bluzce z aksamitu
    Marię i Ewę przypominasz mi
    a mnie zabiją dziś

    Dzieci to pojęły, patrzą na mnie smutno
    na czole trzecie oko straszy zimną pustką
    Bóg chyba wypił sporo bałkańskiego wina
    i poszedł spać
    inaczej sensu brak

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  31. Zdejmij moja miła koszulkę swą
    zapadła noc gwiazdy na niebie śpią
    do świtu daleko do serca nie
    to piękne gdy ludzie kochają się

    Wczoraj mi uciekłaś dziś jesteś tu
    tak jak ja nikt nie kołysze do snu
    już lody topnieją i szumi las
    być może to jest nasz ostatni raz

    Zdejmij swą koszulkę lekką jak kłos
    piękniejszej dziewczyny nie da mi los
    już krwawa jutrzenka na niebie drży
    będziesz mą pierwszą ja twoim pierwszym

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  32. Zdejmij moja miła koszulkę swą
    zapadła noc gwiazdy na niebie śpią
    do świtu daleko do serca nie
    to piękne gdy ludzie kochają się

    Wczoraj mi uciekłaś dziś jesteś tu
    tak jak ja nikt nie kołysze do snu
    już lody topnieją i szumi las
    być może to jest nasz ostatni raz

    Zdejmij swą koszulkę lekką jak kłos
    piękniejszej dziewczyny nie da mi los
    już krwawa jutrzenka na niebie drży
    będziesz mą pierwszą ja twoim pierwszym

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  33. Zdejmij moja miła koszulkę swą
    zapadła noc gwiazdy na niebie śpią
    do świtu daleko do serca nie
    to piękne gdy ludzie kochają się

    Wczoraj mi uciekłaś dziś jesteś tu
    tak jak ja nikt nie kołysze do snu
    już lody topnieją i szumi las
    być może to jest nasz ostatni raz

    Zdejmij swą koszulkę lekką jak kłos
    piękniejszej dziewczyny nie da mi los
    już krwawa jutrzenka na niebie drży
    będziesz mą pierwszą ja twoim pierwszym

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  34. Zdejmij moja miła koszulkę swą
    zapadła noc gwiazdy na niebie śpią
    do świtu daleko do serca nie
    to piękne gdy ludzie kochają się

    Wczoraj mi uciekłaś dziś jesteś tu
    tak jak ja nikt nie kołysze do snu
    już lody topnieją i szumi las
    być może to jest nasz ostatni raz

    Zdejmij swą koszulkę lekką jak kłos
    piękniejszej dziewczyny nie da mi los
    już krwawa jutrzenka na niebie drży
    będziesz mą pierwszą ja twoim pierwszym

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  35. Zdejmij moja miła koszulkę swą
    zapadła noc gwiazdy na niebie śpią
    do świtu daleko do serca nie
    to piękne gdy ludzie kochają się

    Wczoraj mi uciekłaś dziś jesteś tu
    tak jak ja nikt nie kołysze do snu
    już lody topnieją i szumi las
    być może to jest nasz ostatni raz

    Zdejmij swą koszulkę lekką jak kłos
    piękniejszej dziewczyny nie da mi los
    już krwawa jutrzenka na niebie drży
    będziesz mą pierwszą ja twoim pierwszym

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  36. Gdybym się urodził przed stu laty
    w moim grodzie
    U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty
    w ich ogrodzie.
    Moja żona byłaby starsza córką szewca
    Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie by mieszkał.
    Kochałbym ją i pieścił
    chyba lat dwieście.

    Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu,
    w kamienicy Żyda Kohna,
    najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą
    byłaby ona.
    Mówiąc - mieszałaby czeski i polski,
    szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski.
    Raz na sto lat cud by się dokonał,
    cud się dokonał.

    Gdybym sto lat temu się narodził
    byłby ze mnie introligator
    U Prochazki bym robił po dwanaście godzin
    i siedem złotych brałbym za to
    Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię,
    w zdrowiu żył przez trzydzieści kilka lat na tym świecie
    I całe długie życie przed sobą,
    całe piękne dwudzieste stulecie

    Gdybym się urodził przed stu laty
    i z tobą spotkał
    U Lariszów w ich ogrodzie rwałbym kwiaty
    dla ciebie, słodka.
    Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę,
    słońce wznosiło szlabanu powiekę
    A z okien snułby się zapach
    świątecznych potraw.

    Wiatr wieczorami niósłby po mieście
    pieśni grane w dawnych wiekach.
    Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć,
    za domem by szumiała rzeka.
    Widzę tam wszystkich nas - idących brzegiem,
    mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem.
    Może i dobrze, że człowiek nie wie,
    co go czeka.

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  37. Gdybym się urodził przed stu laty
    w moim grodzie
    U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty
    w ich ogrodzie.
    Moja żona byłaby starsza córką szewca
    Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie by mieszkał.
    Kochałbym ją i pieścił
    chyba lat dwieście.

    Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu,
    w kamienicy Żyda Kohna,
    najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą
    byłaby ona.
    Mówiąc - mieszałaby czeski i polski,
    szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski.
    Raz na sto lat cud by się dokonał,
    cud się dokonał.

    Gdybym sto lat temu się narodził
    byłby ze mnie introligator
    U Prochazki bym robił po dwanaście godzin
    i siedem złotych brałbym za to
    Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię,
    w zdrowiu żył przez trzydzieści kilka lat na tym świecie
    I całe długie życie przed sobą,
    całe piękne dwudzieste stulecie

    Gdybym się urodził przed stu laty
    i z tobą spotkał
    U Lariszów w ich ogrodzie rwałbym kwiaty
    dla ciebie, słodka.
    Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę,
    słońce wznosiło szlabanu powiekę
    A z okien snułby się zapach
    świątecznych potraw.

    Wiatr wieczorami niósłby po mieście
    pieśni grane w dawnych wiekach.
    Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć,
    za domem by szumiała rzeka.
    Widzę tam wszystkich nas - idących brzegiem,
    mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem.
    Może i dobrze, że człowiek nie wie,
    co go czeka.

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  38. Gdybym się urodził przed stu laty
    w moim grodzie
    U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty
    w ich ogrodzie.
    Moja żona byłaby starsza córką szewca
    Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie by mieszkał.
    Kochałbym ją i pieścił
    chyba lat dwieście.

    Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu,
    w kamienicy Żyda Kohna,
    najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą
    byłaby ona.
    Mówiąc - mieszałaby czeski i polski,
    szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski.
    Raz na sto lat cud by się dokonał,
    cud się dokonał.

    Gdybym sto lat temu się narodził
    byłby ze mnie introligator
    U Prochazki bym robił po dwanaście godzin
    i siedem złotych brałbym za to
    Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię,
    w zdrowiu żył przez trzydzieści kilka lat na tym świecie
    I całe długie życie przed sobą,
    całe piękne dwudzieste stulecie

    Gdybym się urodził przed stu laty
    i z tobą spotkał
    U Lariszów w ich ogrodzie rwałbym kwiaty
    dla ciebie, słodka.
    Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę,
    słońce wznosiło szlabanu powiekę
    A z okien snułby się zapach
    świątecznych potraw.

    Wiatr wieczorami niósłby po mieście
    pieśni grane w dawnych wiekach.
    Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć,
    za domem by szumiała rzeka.
    Widzę tam wszystkich nas - idących brzegiem,
    mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem.
    Może i dobrze, że człowiek nie wie,
    co go czeka.

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  39. Gdybym się urodził przed stu laty
    w moim grodzie
    U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty
    w ich ogrodzie.
    Moja żona byłaby starsza córką szewca
    Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie by mieszkał.
    Kochałbym ją i pieścił
    chyba lat dwieście.

    Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu,
    w kamienicy Żyda Kohna,
    najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą
    byłaby ona.
    Mówiąc - mieszałaby czeski i polski,
    szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski.
    Raz na sto lat cud by się dokonał,
    cud się dokonał.

    Gdybym sto lat temu się narodził
    byłby ze mnie introligator
    U Prochazki bym robił po dwanaście godzin
    i siedem złotych brałbym za to
    Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię,
    w zdrowiu żył przez trzydzieści kilka lat na tym świecie
    I całe długie życie przed sobą,
    całe piękne dwudzieste stulecie

    Gdybym się urodził przed stu laty
    i z tobą spotkał
    U Lariszów w ich ogrodzie rwałbym kwiaty
    dla ciebie, słodka.
    Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę,
    słońce wznosiło szlabanu powiekę
    A z okien snułby się zapach
    świątecznych potraw.

    Wiatr wieczorami niósłby po mieście
    pieśni grane w dawnych wiekach.
    Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć,
    za domem by szumiała rzeka.
    Widzę tam wszystkich nas - idących brzegiem,
    mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem.
    Może i dobrze, że człowiek nie wie,
    co go czeka.

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  40. Gdybym się urodził przed stu laty
    w moim grodzie
    U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty
    w ich ogrodzie.
    Moja żona byłaby starsza córką szewca
    Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie by mieszkał.
    Kochałbym ją i pieścił
    chyba lat dwieście.

    Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu,
    w kamienicy Żyda Kohna,
    najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą
    byłaby ona.
    Mówiąc - mieszałaby czeski i polski,
    szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski.
    Raz na sto lat cud by się dokonał,
    cud się dokonał.

    Gdybym sto lat temu się narodził
    byłby ze mnie introligator
    U Prochazki bym robił po dwanaście godzin
    i siedem złotych brałbym za to
    Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię,
    w zdrowiu żył przez trzydzieści kilka lat na tym świecie
    I całe długie życie przed sobą,
    całe piękne dwudzieste stulecie

    Gdybym się urodził przed stu laty
    i z tobą spotkał
    U Lariszów w ich ogrodzie rwałbym kwiaty
    dla ciebie, słodka.
    Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę,
    słońce wznosiło szlabanu powiekę
    A z okien snułby się zapach
    świątecznych potraw.

    Wiatr wieczorami niósłby po mieście
    pieśni grane w dawnych wiekach.
    Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć,
    za domem by szumiała rzeka.
    Widzę tam wszystkich nas - idących brzegiem,
    mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem.
    Może i dobrze, że człowiek nie wie,
    co go czeka.

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  41. Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
    że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
    więc paragrafy musiałem wbijać do głowy

    Taki adwokat grubą forsę kosi
    siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
    a ja mu na to, że wolę wypasać krowy

    Ja chciałbym
    Mieć czapkę z pomponem z boku
    jeść ulęgałki, pływać w potoku
    i śpiewać przez cały dzień
    refrenik ten, tak śpiewać

    Stosy książek pod choinkę dawali mi
    ale nadal nie umiałem odnaleźć w nich
    prostej instrukcji – jak wypasa się krowy

    Pytałem starszych, lecz każdy się śmiał
    i telefon do lekarza podać mi chciał
    i pytał czy poza tym w domu wszyscy są zdrowi

    Ja chciałbym…

    Dziś choć podrosłem i swoje już wiem
    parę rzeczy mogę zmienić, a paru nie
    to gdy mi smutno w mokrej kładę się trawie

    Z dłońmi za głową sobie leżę, a co!
    gapię się w granatowe nieba tło,
    gdzie wśród obłoków moje łaciate krowy się bawią

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  42. Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
    że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
    więc paragrafy musiałem wbijać do głowy

    Taki adwokat grubą forsę kosi
    siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
    a ja mu na to, że wolę wypasać krowy

    Ja chciałbym
    Mieć czapkę z pomponem z boku
    jeść ulęgałki, pływać w potoku
    i śpiewać przez cały dzień
    refrenik ten, tak śpiewać

    Stosy książek pod choinkę dawali mi
    ale nadal nie umiałem odnaleźć w nich
    prostej instrukcji – jak wypasa się krowy

    Pytałem starszych, lecz każdy się śmiał
    i telefon do lekarza podać mi chciał
    i pytał czy poza tym w domu wszyscy są zdrowi

    Ja chciałbym…

    Dziś choć podrosłem i swoje już wiem
    parę rzeczy mogę zmienić, a paru nie
    to gdy mi smutno w mokrej kładę się trawie

    Z dłońmi za głową sobie leżę, a co!
    gapię się w granatowe nieba tło,
    gdzie wśród obłoków moje łaciate krowy się bawią

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  43. Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
    że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
    więc paragrafy musiałem wbijać do głowy

    Taki adwokat grubą forsę kosi
    siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
    a ja mu na to, że wolę wypasać krowy

    Ja chciałbym
    Mieć czapkę z pomponem z boku
    jeść ulęgałki, pływać w potoku
    i śpiewać przez cały dzień
    refrenik ten, tak śpiewać

    Stosy książek pod choinkę dawali mi
    ale nadal nie umiałem odnaleźć w nich
    prostej instrukcji – jak wypasa się krowy

    Pytałem starszych, lecz każdy się śmiał
    i telefon do lekarza podać mi chciał
    i pytał czy poza tym w domu wszyscy są zdrowi

    Ja chciałbym…

    Dziś choć podrosłem i swoje już wiem
    parę rzeczy mogę zmienić, a paru nie
    to gdy mi smutno w mokrej kładę się trawie

    Z dłońmi za głową sobie leżę, a co!
    gapię się w granatowe nieba tło,
    gdzie wśród obłoków moje łaciate krowy się bawią

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  44. Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
    że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
    więc paragrafy musiałem wbijać do głowy

    Taki adwokat grubą forsę kosi
    siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
    a ja mu na to, że wolę wypasać krowy

    Ja chciałbym
    Mieć czapkę z pomponem z boku
    jeść ulęgałki, pływać w potoku
    i śpiewać przez cały dzień
    refrenik ten, tak śpiewać

    Stosy książek pod choinkę dawali mi
    ale nadal nie umiałem odnaleźć w nich
    prostej instrukcji – jak wypasa się krowy

    Pytałem starszych, lecz każdy się śmiał
    i telefon do lekarza podać mi chciał
    i pytał czy poza tym w domu wszyscy są zdrowi

    Ja chciałbym…

    Dziś choć podrosłem i swoje już wiem
    parę rzeczy mogę zmienić, a paru nie
    to gdy mi smutno w mokrej kładę się trawie

    Z dłońmi za głową sobie leżę, a co!
    gapię się w granatowe nieba tło,
    gdzie wśród obłoków moje łaciate krowy się bawią

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  45. Gdy byłem mały wciąż mi mówił tata
    że jeszcze zrobi ze mnie adwokata
    więc paragrafy musiałem wbijać do głowy

    Taki adwokat grubą forsę kosi
    siedzi w fotelu i dłubie palcem w nosie
    a ja mu na to, że wolę wypasać krowy

    Ja chciałbym
    Mieć czapkę z pomponem z boku
    jeść ulęgałki, pływać w potoku
    i śpiewać przez cały dzień
    refrenik ten, tak śpiewać

    Stosy książek pod choinkę dawali mi
    ale nadal nie umiałem odnaleźć w nich
    prostej instrukcji – jak wypasa się krowy

    Pytałem starszych, lecz każdy się śmiał
    i telefon do lekarza podać mi chciał
    i pytał czy poza tym w domu wszyscy są zdrowi

    Ja chciałbym…

    Dziś choć podrosłem i swoje już wiem
    parę rzeczy mogę zmienić, a paru nie
    to gdy mi smutno w mokrej kładę się trawie

    Z dłońmi za głową sobie leżę, a co!
    gapię się w granatowe nieba tło,
    gdzie wśród obłoków moje łaciate krowy się bawią

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  46. W górę z dymem poszło sześć milionów serc
    nasze małe kłamstwa są nieważne dzisiaj wiedz
    będziemy tańczyć z wieśniakami roześmiani w słońcu
    i we mgle
    kocham cię

    Miłość jest siostrą nienawiści odkąd światem świat
    jedziemy na wesele wozem w górze śwista bat
    w czerwonej aksamitnej bluzce jesteś Ewą Marią
    któż to wie
    dzisiaj zabiją mnie

    Dzieci już zrozumiały tępo się wpatrują w stół
    na czole trzecie oko to zwyczajny pusty dół
    Pan Bóg się chyba upił tanim bałkańskim winem
    i zapadł w sen
    jeśli nawet czuwa gdzie tu sens

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  47. W górę z dymem poszło sześć milionów serc
    nasze małe kłamstwa są nieważne dzisiaj wiedz
    będziemy tańczyć z wieśniakami roześmiani w słońcu
    i we mgle
    kocham cię

    Miłość jest siostrą nienawiści odkąd światem świat
    jedziemy na wesele wozem w górze śwista bat
    w czerwonej aksamitnej bluzce jesteś Ewą Marią
    któż to wie
    dzisiaj zabiją mnie

    Dzieci już zrozumiały tępo się wpatrują w stół
    na czole trzecie oko to zwyczajny pusty dół
    Pan Bóg się chyba upił tanim bałkańskim winem
    i zapadł w sen
    jeśli nawet czuwa gdzie tu sens

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  48. W górę z dymem poszło sześć milionów serc
    nasze małe kłamstwa są nieważne dzisiaj wiedz
    będziemy tańczyć z wieśniakami roześmiani w słońcu
    i we mgle
    kocham cię

    Miłość jest siostrą nienawiści odkąd światem świat
    jedziemy na wesele wozem w górze śwista bat
    w czerwonej aksamitnej bluzce jesteś Ewą Marią
    któż to wie
    dzisiaj zabiją mnie

    Dzieci już zrozumiały tępo się wpatrują w stół
    na czole trzecie oko to zwyczajny pusty dół
    Pan Bóg się chyba upił tanim bałkańskim winem
    i zapadł w sen
    jeśli nawet czuwa gdzie tu sens

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  49. W górę z dymem poszło sześć milionów serc
    nasze małe kłamstwa są nieważne dzisiaj wiedz
    będziemy tańczyć z wieśniakami roześmiani w słońcu
    i we mgle
    kocham cię

    Miłość jest siostrą nienawiści odkąd światem świat
    jedziemy na wesele wozem w górze śwista bat
    w czerwonej aksamitnej bluzce jesteś Ewą Marią
    któż to wie
    dzisiaj zabiją mnie

    Dzieci już zrozumiały tępo się wpatrują w stół
    na czole trzecie oko to zwyczajny pusty dół
    Pan Bóg się chyba upił tanim bałkańskim winem
    i zapadł w sen
    jeśli nawet czuwa gdzie tu sens

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica

  50. W górę z dymem poszło sześć milionów serc
    nasze małe kłamstwa są nieważne dzisiaj wiedz
    będziemy tańczyć z wieśniakami roześmiani w słońcu
    i we mgle
    kocham cię

    Miłość jest siostrą nienawiści odkąd światem świat
    jedziemy na wesele wozem w górze śwista bat
    w czerwonej aksamitnej bluzce jesteś Ewą Marią
    któż to wie
    dzisiaj zabiją mnie

    Dzieci już zrozumiały tępo się wpatrują w stół
    na czole trzecie oko to zwyczajny pusty dół
    Pan Bóg się chyba upił tanim bałkańskim winem
    i zapadł w sen
    jeśli nawet czuwa gdzie tu sens

    Nohavica

    #dzieńzwierszem #Nohavica