home.social

#ai-w-hollywood — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #ai-w-hollywood, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Katastrofa w Hollywood. Dlaczego AI jeszcze nie zastąpi filmowców, a Disney ucieka od Sory

    To miała być rewolucja, która na zawsze zmieni oblicze kina i drastycznie obniży koszty produkcji.

    Zamiast tego obserwujemy jeden z najbardziej spektakularnych kryzysów w historii branży technologiczno-rozrywkowej. Według najnowszych analiz, projekt Sora od OpenAI w obecnej formie dobiega końca, a giganci tacy jak Disney mają w panice weryfikować swoje inwestycje. Jak sugerują komentatorzy, widzowie nie chcą płacić za cyfrową papkę, a marzenia dyrektorów o zwolnieniu armii artystów właśnie rozbijają się o rzeczywistość.

    Jeszcze wczoraj pisaliśmy o nagłym wygaszeniu aplikacji i API generatora wideo Sora przez OpenAI. Dziś na światło dzienne wychodzą analizy próbujące wytłumaczyć ten nagły ruch. Jason Koebler z serwisu 404 Media w swoim najnowszym felietonie bezlitośnie obnaża to, co niektórzy eksperci podejrzewali od dawna – hucznie zapowiadana integracja sztucznej inteligencji z wielkim kinem na tym etapie rozwoju okazuje się gigantycznym niewypałem.

    Zaskakująca decyzja. OpenAI zamyka aplikację Sora, generator wideo znika w obecnej formie

    Disney rzekomo wyciąga wtyczkę

    Zaledwie trzy miesiące temu Walt Disney Company z dumą ogłaszało przełomową inwestycję rzędu miliarda dolarów w OpenAI. Ówczesny CEO, Bob Iger, wspólnie z Samem Altmanem roztaczali przed inwestorami wizję nowej ery. Subskrybenci Disney+ mieli otrzymać narzędzia pozwalające na generowanie krótkich form wideo z wykorzystaniem 200 kultowych postaci z bajek. Zapowiedzi te od początku budziły ogromne wątpliwości branży.

    Dlaczego korporacja słynąca z obsesyjnej wręcz ochrony swoich praw autorskich nagle postanowiła oddać Myszkę Miki w ręce algorytmów, które w internecie masowo generowały filmy z Pikachu dokonującym przestępstw czy SpongeBobem w roli Hitlera? Odpowiedź, według Koeblera, wydawała się prosta – ślepa wiara zarządu w to, że AI pozwoli na szybkie i bezbolesne cięcie kosztów ludzkiej pracy.

    Wtorkowe doniesienia, na które powołuje się 404 Media, sugerują najgorszy scenariusz dla OpenAI. Z analizy serwisu wynika, że Disney nie tylko nie doczekał się udostępnienia obiecanych funkcji swoim użytkownikom, ale ma rzekomo w całości wycofywać się z miliardowej inwestycji, porzucając projekt. Warto zaznaczyć, że oficjalne stanowisko firmy wciąż nie zostało opublikowane, ale rynkowe sygnały są bardzo niepokojące.

    Widzowie nie chcą cyfrowej papki

    Jak zauważa Koebler, gdy opadł początkowy zachwyt nad technologiczną nowinką, brutalnie zweryfikował ją rynek. Zamiast rewolucjonizować sztukę, zdaniem autora, Sora stała się maszynką do łamania praw autorskich, generowania patologicznych treści i zalewania mediów społecznościowych bezwartościowym szumem informacyjnym.

    Podobny los zdaje się spotykać inne, hucznie zapowiadane projekty „kina AI”. Wystarczy spojrzeć na chińskiego giganta TCL, który rok temu z pompą uruchamiał TCL Film Machine – studio opierające się na generatywnej sztucznej inteligencji. Ich 11-minutowa komedia romantyczna „Next Stop Paris” zebrała na YouTube zaledwie 10 tysięcy wyświetleń, a firma wyłączyła możliwość komentowania, cicho wycofując się z kolejnych projektów w tym obszarze. Równie marnie wypadają efekty specjalne generowane przez AI, które według krytyków wciąż rażą błędami i wywołują u widzów efekt „doliny niesamowitości”.

    AI jako narzędzie, nie twórca

    Czy to oznacza, że sztuczna inteligencja całkowicie zniknie z Hollywood? Oczywiście, że nie. Studia filmowe z powodzeniem wykorzystują algorytmy na zapleczu – do wstępnego montażu, tworzenia storyboardów czy generowania roboczych ścieżek dźwiękowych.

    Jednak narracja, według której AI tu i teraz w magiczny sposób zastąpi scenarzystów, reżyserów i animatorów, wydaje się przedwczesna. Jak argumentuje 404 Media, użytkownicy mediów społecznościowych konsumują wygenerowane treści tylko dlatego, że są nimi agresywnie bombardowani przez algorytmy platform. Kiedy jednak przychodzi do płacenia za subskrypcję w serwisach VOD lub bilet do kina, apetyt na cyfrowe produkcje drastycznie spada.

    Zamieszanie wokół Sory stanowi dla wielu analityków dowód na to, że popyt na czysto konsumenckie, ugrzecznione generatory wideo jest dzisiaj niezwykle mały. Być może za dekadę technologia ta dojrzeje do miana twórcy, ale dziś, w opinii wielu branżowych publicystów, pozostaje jedynie kosztowną i ryzykowną ciekawostką.

    #AIWHollywood #BobIgerSamAltman #DisneyOpenAI #generatoryWideoAIFiasko #JasonKoebler404Media #koniecSoraAI #sztucznaInteligencjaFilmy #TCLFilmMachine #upadekSora
  2. Słynny reżyser Hollywood odrzuca sztuczną inteligencję. Steven Spielberg wyznacza twardą granicę

    Steven Spielberg zabrał głos w debacie o rosnącej roli sztucznej inteligencji w branży rozrywkowej.

    Legendarny twórca podczas festiwalu SXSW jasno zadeklarował, że choć wspiera rozwój technologii, stanowczo sprzeciwia się zastępowaniu ludzkiej wyobraźni przez algorytmy. Podczas panelu w Austin Spielberg zdradził, że nigdy nie użył AI w żadnym ze swoich dzieł, co wywołało entuzjastyczne owacje publiczności. Reżyser podkreślił, że sztuczna inteligencja może być przydatna w pewnych technicznych dziedzinach, ale nie powinna zajmować miejsca ludzi odpowiedzialnych za budowanie opowieści i ekspresję artystyczną.

    „Nie popieram AI, jeśli ma zastąpić twórczą jednostkę” – skwitował krótko twórca.

    W pokoju scenarzystów nie ma miejsca na laptopy

    Twórca wyjaśnił, że w jego procesie powstawania filmów i seriali wciąż polega wyłącznie na współpracy z ludźmi. Według Spielberga w pokoju scenarzystów nie ma miejsca na „puste krzesło z postawionym przed nim laptopem”, które reprezentowałoby wkład algorytmu. Rozwój historii i postaci pozostaje dla niego czynnością rdzennie ludzką.

    To stanowisko idealnie oddaje nastroje panujące obecnie w Fabryce Snów, gdzie scenarzyści, reżyserzy i aktorzy toczą zaciętą walkę o kontrolę nad wpływem nowej technologii na całą branżę rozrywkową.

    Paradoks mistrza kina science fiction

    Choć reżyser podchodzi ze sporym dystansem do algorytmów w procesie twórczym, absolutnie nie jest wrogiem samej technologii. Przez całą swoją karierę badał jej futurystyczne i często mroczne oblicza. W jego dorobku znajdziemy produkcje eksplorujące relacje ludzi z zaawansowanymi maszynami, takie jak „Raport mniejszości”, „Player One” czy wreszcie znamienne „A.I. Sztuczna inteligencja”.

    W filmach tych technologia niemal zawsze przedstawiana jest jako potężne narzędzie, ale i potencjalne zagrożenie. Słowa Spielberga na festiwalu SXSW pokazują, że jego filmowe wizje doskonale rymują się z obecnym, niezwykle ostrożnym podejściem do prawdziwej rewolucji AI.

    Dolina Krzemowa i Hollywood na kursie kolizyjnym

    Słowa Spielberga padają w momencie, gdy narzędzia oparte na sztucznej inteligencji coraz agresywniej wkraczają do świata produkcji telewizyjnej. Startupy technologiczne prześcigają się w tworzeniu platform wspomagających analizę tekstów, montaż czy generowanie efektów wizualnych, obiecując studiom gigantyczne cięcia kosztów.

    Również najwięksi gracze na rynku VOD eksperymentują z nowymi rozwiązaniami. Amazon rozpoczął już testy narzędzi AI w produkcji, a Netflix niedawno przejął firmę zajmującą się sztuczną inteligencją w branży filmowej (powiązaną z Benem Affleckiem) za kwotę szacowaną na 600 milionów dolarów.

    Dla niezależnych twórców dysponujących ograniczonym budżetem sztuczna inteligencja może być szansą na realizację ambitnych wizji. Jednak wypowiedzi takich gigantów jak Steven Spielberg jasno pokazują, że na samym szczycie Hollywood wciąż trwa opór, a opowiadanie historii ma pozostać domeną ludzkiej wyobraźni, a nie chłodnych, zautomatyzowanych systemów.

    Netflix wkracza w erę AI. Gigant kupuje firmę technologiczną Bena Afflecka

    #AIWHollywood #AmazonProdukcjaFilmowa #efektyWizualneAI #festiwalSXSW2026 #NetflixAI #przyszłośćKina #scenarzyściAI #StevenSpielberg #sztucznaInteligencjaWFilmie