#toczenie — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #toczenie, aggregated by home.social.
-
"Wiśnia jest wiśnia" jak mówił klasyk. Ale to jest grusza. Znaczy drewno, bo owoc to wiadomo - zielony i ma jakieś dwanaście centymetrów "wysokości".
A zerwałem go wczoraj, z drzewa rosnącego pomiędzy bananami i mango.
Oczywiście nie zmyślam.
Miska zrobiona z "najcenniejszego" kawałka drewna - czyli tego, w którym z pnia wyrastają gałęzie, stąd takie wyraźne słoje i ich rysunek. -
"Wiśnia jest wiśnia" jak mówił klasyk. Ale to jest grusza. Znaczy drewno, bo owoc to wiadomo - zielony i ma jakieś dwanaście centymetrów "wysokości".
A zerwałem go wczoraj, z drzewa rosnącego pomiędzy bananami i mango.
Oczywiście nie zmyślam.
Miska zrobiona z "najcenniejszego" kawałka drewna - czyli tego, w którym z pnia wyrastają gałęzie, stąd takie wyraźne słoje i ich rysunek. -
"Wiśnia jest wiśnia" jak mówił klasyk. Ale to jest grusza. Znaczy drewno, bo owoc to wiadomo - zielony i ma jakieś dwanaście centymetrów "wysokości".
A zerwałem go wczoraj, z drzewa rosnącego pomiędzy bananami i mango.
Oczywiście nie zmyślam.
Miska zrobiona z "najcenniejszego" kawałka drewna - czyli tego, w którym z pnia wyrastają gałęzie, stąd takie wyraźne słoje i ich rysunek. -
"Wiśnia jest wiśnia" jak mówił klasyk. Ale to jest grusza. Znaczy drewno, bo owoc to wiadomo - zielony i ma jakieś dwanaście centymetrów "wysokości".
A zerwałem go wczoraj, z drzewa rosnącego pomiędzy bananami i mango.
Oczywiście nie zmyślam.
Miska zrobiona z "najcenniejszego" kawałka drewna - czyli tego, w którym z pnia wyrastają gałęzie, stąd takie wyraźne słoje i ich rysunek. -
"Wiśnia jest wiśnia" jak mówił klasyk. Ale to jest grusza. Znaczy drewno, bo owoc to wiadomo - zielony i ma jakieś dwanaście centymetrów "wysokości".
A zerwałem go wczoraj, z drzewa rosnącego pomiędzy bananami i mango.
Oczywiście nie zmyślam.
Miska zrobiona z "najcenniejszego" kawałka drewna - czyli tego, w którym z pnia wyrastają gałęzie, stąd takie wyraźne słoje i ich rysunek. -
Efekty niespania mogą być i takie. A efekty upływu czasu powodują, że wychodzi jakieś coś w stylu rustykalnym. Tera mogę twierdzić, że to Popiel z tego jadał, zanim jego zjadły myszy. I tak właśnie miało to wyglądać.
Klon to był. Kiedyś. I plątał się ten kawałek długo pod nogami, więc go uratowałem przed piecem.
A owoce oczywiście zebrałem o świcie, brodząc na południowych stokach w wysokiej trawie pokrytej rosą.
Przysięgam, jak zwykle nic nie zmyślam. -
Efekty niespania mogą być i takie. A efekty upływu czasu powodują, że wychodzi jakieś coś w stylu rustykalnym. Tera mogę twierdzić, że to Popiel z tego jadał, zanim jego zjadły myszy. I tak właśnie miało to wyglądać.
Klon to był. Kiedyś. I plątał się ten kawałek długo pod nogami, więc go uratowałem przed piecem.
A owoce oczywiście zebrałem o świcie, brodząc na południowych stokach w wysokiej trawie pokrytej rosą.
Przysięgam, jak zwykle nic nie zmyślam. -
Efekty niespania mogą być i takie. A efekty upływu czasu powodują, że wychodzi jakieś coś w stylu rustykalnym. Tera mogę twierdzić, że to Popiel z tego jadał, zanim jego zjadły myszy. I tak właśnie miało to wyglądać.
Klon to był. Kiedyś. I plątał się ten kawałek długo pod nogami, więc go uratowałem przed piecem.
A owoce oczywiście zebrałem o świcie, brodząc na południowych stokach w wysokiej trawie pokrytej rosą.
Przysięgam, jak zwykle nic nie zmyślam. -
Efekty niespania mogą być i takie. A efekty upływu czasu powodują, że wychodzi jakieś coś w stylu rustykalnym. Tera mogę twierdzić, że to Popiel z tego jadał, zanim jego zjadły myszy. I tak właśnie miało to wyglądać.
Klon to był. Kiedyś. I plątał się ten kawałek długo pod nogami, więc go uratowałem przed piecem.
A owoce oczywiście zebrałem o świcie, brodząc na południowych stokach w wysokiej trawie pokrytej rosą.
Przysięgam, jak zwykle nic nie zmyślam. -
Efekty niespania mogą być i takie. A efekty upływu czasu powodują, że wychodzi jakieś coś w stylu rustykalnym. Tera mogę twierdzić, że to Popiel z tego jadał, zanim jego zjadły myszy. I tak właśnie miało to wyglądać.
Klon to był. Kiedyś. I plątał się ten kawałek długo pod nogami, więc go uratowałem przed piecem.
A owoce oczywiście zebrałem o świcie, brodząc na południowych stokach w wysokiej trawie pokrytej rosą.
Przysięgam, jak zwykle nic nie zmyślam. -
Ja przynajmniej coś robiłem, zamiast siedzieć i żreć. Może to i mało pożyteczne - bo niewielkie, ale do czegoś się przyda.
Dno jest z dębowego "placka", reszta to owocówki. Żywica mogła być czerwona, byłaby ładniejsza.
A mandarynkę przed chwilą zerwałem z drzewa. Jeszcze ciepła. -
Ja przynajmniej coś robiłem, zamiast siedzieć i żreć. Może to i mało pożyteczne - bo niewielkie, ale do czegoś się przyda.
Dno jest z dębowego "placka", reszta to owocówki. Żywica mogła być czerwona, byłaby ładniejsza.
A mandarynkę przed chwilą zerwałem z drzewa. Jeszcze ciepła. -
Ja przynajmniej coś robiłem, zamiast siedzieć i żreć. Może to i mało pożyteczne - bo niewielkie, ale do czegoś się przyda.
Dno jest z dębowego "placka", reszta to owocówki. Żywica mogła być czerwona, byłaby ładniejsza.
A mandarynkę przed chwilą zerwałem z drzewa. Jeszcze ciepła. -
Ja przynajmniej coś robiłem, zamiast siedzieć i żreć. Może to i mało pożyteczne - bo niewielkie, ale do czegoś się przyda.
Dno jest z dębowego "placka", reszta to owocówki. Żywica mogła być czerwona, byłaby ładniejsza.
A mandarynkę przed chwilą zerwałem z drzewa. Jeszcze ciepła. -
Ja przynajmniej coś robiłem, zamiast siedzieć i żreć. Może to i mało pożyteczne - bo niewielkie, ale do czegoś się przyda.
Dno jest z dębowego "placka", reszta to owocówki. Żywica mogła być czerwona, byłaby ładniejsza.
A mandarynkę przed chwilą zerwałem z drzewa. Jeszcze ciepła. -
Śpicie, a rzeczy się dzieją. Znaczy - choinki robią. Może to nie jest wielkie halo, ale przynajmniej mam z głowy te pierdoły typu prezenty dla ludzi, którym wpadnie do głowy idiotyczny pomysł przyjechać. Chyba że z ciastem - to ok.
Ja bym je zostawił takie "gołe", ale jak żeńska część ludzkości uprze na ozdabianie pizdrykami - nie ma takiej siły która by ją powstrzymała. -
Śpicie, a rzeczy się dzieją. Znaczy - choinki robią. Może to nie jest wielkie halo, ale przynajmniej mam z głowy te pierdoły typu prezenty dla ludzi, którym wpadnie do głowy idiotyczny pomysł przyjechać. Chyba że z ciastem - to ok.
Ja bym je zostawił takie "gołe", ale jak żeńska część ludzkości uprze na ozdabianie pizdrykami - nie ma takiej siły która by ją powstrzymała. -
Śpicie, a rzeczy się dzieją. Znaczy - choinki robią. Może to nie jest wielkie halo, ale przynajmniej mam z głowy te pierdoły typu prezenty dla ludzi, którym wpadnie do głowy idiotyczny pomysł przyjechać. Chyba że z ciastem - to ok.
Ja bym je zostawił takie "gołe", ale jak żeńska część ludzkości uprze na ozdabianie pizdrykami - nie ma takiej siły która by ją powstrzymała. -
Śpicie, a rzeczy się dzieją. Znaczy - choinki robią. Może to nie jest wielkie halo, ale przynajmniej mam z głowy te pierdoły typu prezenty dla ludzi, którym wpadnie do głowy idiotyczny pomysł przyjechać. Chyba że z ciastem - to ok.
Ja bym je zostawił takie "gołe", ale jak żeńska część ludzkości uprze na ozdabianie pizdrykami - nie ma takiej siły która by ją powstrzymała. -
Śpicie, a rzeczy się dzieją. Znaczy - choinki robią. Może to nie jest wielkie halo, ale przynajmniej mam z głowy te pierdoły typu prezenty dla ludzi, którym wpadnie do głowy idiotyczny pomysł przyjechać. Chyba że z ciastem - to ok.
Ja bym je zostawił takie "gołe", ale jak żeńska część ludzkości uprze na ozdabianie pizdrykami - nie ma takiej siły która by ją powstrzymała. -
Ze względu na długość (raczej krótkość) dnia - sezon na #toczenie rozpoczęty. Bo co innego można robić, skoro noc trwa milion godzin. Pewnie, można jeszcze spotykać sie i gadać z ludźmi, ale to zwykle marnowanie czasu:)
25cm średnicy, dąb. Czyli mdłe i bez wyrazu. Ani charakteru. -
Ze względu na długość (raczej krótkość) dnia - sezon na #toczenie rozpoczęty. Bo co innego można robić, skoro noc trwa milion godzin. Pewnie, można jeszcze spotykać sie i gadać z ludźmi, ale to zwykle marnowanie czasu:)
25cm średnicy, dąb. Czyli mdłe i bez wyrazu. Ani charakteru. -
Ze względu na długość (raczej krótkość) dnia - sezon na #toczenie rozpoczęty. Bo co innego można robić, skoro noc trwa milion godzin. Pewnie, można jeszcze spotykać sie i gadać z ludźmi, ale to zwykle marnowanie czasu:)
25cm średnicy, dąb. Czyli mdłe i bez wyrazu. Ani charakteru. -
Ze względu na długość (raczej krótkość) dnia - sezon na #toczenie rozpoczęty. Bo co innego można robić, skoro noc trwa milion godzin. Pewnie, można jeszcze spotykać sie i gadać z ludźmi, ale to zwykle marnowanie czasu:)
25cm średnicy, dąb. Czyli mdłe i bez wyrazu. Ani charakteru. -
Ze względu na długość (raczej krótkość) dnia - sezon na #toczenie rozpoczęty. Bo co innego można robić, skoro noc trwa milion godzin. Pewnie, można jeszcze spotykać sie i gadać z ludźmi, ale to zwykle marnowanie czasu:)
25cm średnicy, dąb. Czyli mdłe i bez wyrazu. Ani charakteru. -
Dwa tygodnie minęły odkąd ją wylałem, ale nie miałem czasu jej wyjąć. Dobra - zapomniałem o niej. Odlewanie w żywicy nie daje takiej frajdy jak tokarka i kawałek drewna, ale najgorzej nie wyszło. Jeszcze spróbuję coś podobnego zrobić, ale za wiele serca w to nie włożyłem.
Owszem - pomarańczę i cytrynę leżące obok (dla uwidocznienia skali) zebrałem z pola własnoręcznie, rosną tuż obok bananów.
Przysięgam że nie zmyślam. -
Dwa tygodnie minęły odkąd ją wylałem, ale nie miałem czasu jej wyjąć. Dobra - zapomniałem o niej. Odlewanie w żywicy nie daje takiej frajdy jak tokarka i kawałek drewna, ale najgorzej nie wyszło. Jeszcze spróbuję coś podobnego zrobić, ale za wiele serca w to nie włożyłem.
Owszem - pomarańczę i cytrynę leżące obok (dla uwidocznienia skali) zebrałem z pola własnoręcznie, rosną tuż obok bananów.
Przysięgam że nie zmyślam. -
Dwa tygodnie minęły odkąd ją wylałem, ale nie miałem czasu jej wyjąć. Dobra - zapomniałem o niej. Odlewanie w żywicy nie daje takiej frajdy jak tokarka i kawałek drewna, ale najgorzej nie wyszło. Jeszcze spróbuję coś podobnego zrobić, ale za wiele serca w to nie włożyłem.
Owszem - pomarańczę i cytrynę leżące obok (dla uwidocznienia skali) zebrałem z pola własnoręcznie, rosną tuż obok bananów.
Przysięgam że nie zmyślam. -
Dwa tygodnie minęły odkąd ją wylałem, ale nie miałem czasu jej wyjąć. Dobra - zapomniałem o niej. Odlewanie w żywicy nie daje takiej frajdy jak tokarka i kawałek drewna, ale najgorzej nie wyszło. Jeszcze spróbuję coś podobnego zrobić, ale za wiele serca w to nie włożyłem.
Owszem - pomarańczę i cytrynę leżące obok (dla uwidocznienia skali) zebrałem z pola własnoręcznie, rosną tuż obok bananów.
Przysięgam że nie zmyślam. -
Dwa tygodnie minęły odkąd ją wylałem, ale nie miałem czasu jej wyjąć. Dobra - zapomniałem o niej. Odlewanie w żywicy nie daje takiej frajdy jak tokarka i kawałek drewna, ale najgorzej nie wyszło. Jeszcze spróbuję coś podobnego zrobić, ale za wiele serca w to nie włożyłem.
Owszem - pomarańczę i cytrynę leżące obok (dla uwidocznienia skali) zebrałem z pola własnoręcznie, rosną tuż obok bananów.
Przysięgam że nie zmyślam. -
Mnie ani cła, ani ptasia grypa nie rusza. Znów se takie zrobiłem, czyli święta na bogato. A ponieważ się nie zepsują - może wytrwają do przyszłego roku. Chociaż poprzednie ktoś mi zajebał. Czy tam wyłudził. Zaskakująco dużo żywicy poszło na takie jajka.
To kurskie wytoczyła kura, nie miałem w tym udziału, ale leży dla porównania wielkości
Niby świeże są, a zęby można połamać.
Teraz tylko właściwy majonez i Wielkanoc zaliczona. -
Mnie ani cła, ani ptasia grypa nie rusza. Znów se takie zrobiłem, czyli święta na bogato. A ponieważ się nie zepsują - może wytrwają do przyszłego roku. Chociaż poprzednie ktoś mi zajebał. Czy tam wyłudził. Zaskakująco dużo żywicy poszło na takie jajka.
To kurskie wytoczyła kura, nie miałem w tym udziału, ale leży dla porównania wielkości
Niby świeże są, a zęby można połamać.
Teraz tylko właściwy majonez i Wielkanoc zaliczona. -
Mnie ani cła, ani ptasia grypa nie rusza. Znów se takie zrobiłem, czyli święta na bogato. A ponieważ się nie zepsują - może wytrwają do przyszłego roku. Chociaż poprzednie ktoś mi zajebał. Czy tam wyłudził. Zaskakująco dużo żywicy poszło na takie jajka.
To kurskie wytoczyła kura, nie miałem w tym udziału, ale leży dla porównania wielkości
Niby świeże są, a zęby można połamać.
Teraz tylko właściwy majonez i Wielkanoc zaliczona. -
Mnie ani cła, ani ptasia grypa nie rusza. Znów se takie zrobiłem, czyli święta na bogato. A ponieważ się nie zepsują - może wytrwają do przyszłego roku. Chociaż poprzednie ktoś mi zajebał. Czy tam wyłudził. Zaskakująco dużo żywicy poszło na takie jajka.
To kurskie wytoczyła kura, nie miałem w tym udziału, ale leży dla porównania wielkości
Niby świeże są, a zęby można połamać.
Teraz tylko właściwy majonez i Wielkanoc zaliczona. -
Mnie ani cła, ani ptasia grypa nie rusza. Znów se takie zrobiłem, czyli święta na bogato. A ponieważ się nie zepsują - może wytrwają do przyszłego roku. Chociaż poprzednie ktoś mi zajebał. Czy tam wyłudził. Zaskakująco dużo żywicy poszło na takie jajka.
To kurskie wytoczyła kura, nie miałem w tym udziału, ale leży dla porównania wielkości
Niby świeże są, a zęby można połamać.
Teraz tylko właściwy majonez i Wielkanoc zaliczona. -
Instrukcja samodzielnego złożenia misek nie z ikełi:
1. Znajdź stare sosnowe deski, z których nic nie planujesz zrobić.
2. Kopnij je kilka razy jak ci przeszkadzają i postrasz, że skończą w piecu
3. Przemyśl to, potem je podnieść, wyczyść, potraktuj heblem. Albo strugiem
4. Sklej je ze sobą, żeby tworzyły jakiś jednolity kloc.
5. Zrób se kawę, obiad, kawę, kawę, kawę, obiad, i jeszcze kilka kaw.
6. Załóż na tokarkę i miej nadzieję, że dobrze skleiłeś, co zapobiegnie bólowi kiedy dostajesz klockiem w łeb.
7. Wyszlifuj, potraktuj olejem.
8. Przyjrzyj się i powiedz: o kurwa - dobrze że tego nie spaliłem!To oczywiście sosna. Może i mało atrakcyjna jako drewno ozdobne, ale deski naprawdę były mi do niczego. A tak - powstały trzy niezłe miski. Największa ma 32cm średnicy.
Co wy tam wiecie o zero waste😉 -
Instrukcja samodzielnego złożenia misek nie z ikełi:
1. Znajdź stare sosnowe deski, z których nic nie planujesz zrobić.
2. Kopnij je kilka razy jak ci przeszkadzają i postrasz, że skończą w piecu
3. Przemyśl to, potem je podnieść, wyczyść, potraktuj heblem. Albo strugiem
4. Sklej je ze sobą, żeby tworzyły jakiś jednolity kloc.
5. Zrób se kawę, obiad, kawę, kawę, kawę, obiad, i jeszcze kilka kaw.
6. Załóż na tokarkę i miej nadzieję, że dobrze skleiłeś, co zapobiegnie bólowi kiedy dostajesz klockiem w łeb.
7. Wyszlifuj, potraktuj olejem.
8. Przyjrzyj się i powiedz: o kurwa - dobrze że tego nie spaliłem!To oczywiście sosna. Może i mało atrakcyjna jako drewno ozdobne, ale deski naprawdę były mi do niczego. A tak - powstały trzy niezłe miski. Największa ma 32cm średnicy.
Co wy tam wiecie o zero waste😉 -
Instrukcja samodzielnego złożenia misek nie z ikełi:
1. Znajdź stare sosnowe deski, z których nic nie planujesz zrobić.
2. Kopnij je kilka razy jak ci przeszkadzają i postrasz, że skończą w piecu
3. Przemyśl to, potem je podnieść, wyczyść, potraktuj heblem. Albo strugiem
4. Sklej je ze sobą, żeby tworzyły jakiś jednolity kloc.
5. Zrób se kawę, obiad, kawę, kawę, kawę, obiad, i jeszcze kilka kaw.
6. Załóż na tokarkę i miej nadzieję, że dobrze skleiłeś, co zapobiegnie bólowi kiedy dostajesz klockiem w łeb.
7. Wyszlifuj, potraktuj olejem.
8. Przyjrzyj się i powiedz: o kurwa - dobrze że tego nie spaliłem!To oczywiście sosna. Może i mało atrakcyjna jako drewno ozdobne, ale deski naprawdę były mi do niczego. A tak - powstały trzy niezłe miski. Największa ma 32cm średnicy.
Co wy tam wiecie o zero waste😉 -
Instrukcja samodzielnego złożenia misek nie z ikełi:
1. Znajdź stare sosnowe deski, z których nic nie planujesz zrobić.
2. Kopnij je kilka razy jak ci przeszkadzają i postrasz, że skończą w piecu
3. Przemyśl to, potem je podnieść, wyczyść, potraktuj heblem. Albo strugiem
4. Sklej je ze sobą, żeby tworzyły jakiś jednolity kloc.
5. Zrób se kawę, obiad, kawę, kawę, kawę, obiad, i jeszcze kilka kaw.
6. Załóż na tokarkę i miej nadzieję, że dobrze skleiłeś, co zapobiegnie bólowi kiedy dostajesz klockiem w łeb.
7. Wyszlifuj, potraktuj olejem.
8. Przyjrzyj się i powiedz: o kurwa - dobrze że tego nie spaliłem!To oczywiście sosna. Może i mało atrakcyjna jako drewno ozdobne, ale deski naprawdę były mi do niczego. A tak - powstały trzy niezłe miski. Największa ma 32cm średnicy.
Co wy tam wiecie o zero waste😉 -
Instrukcja samodzielnego złożenia misek nie z ikełi:
1. Znajdź stare sosnowe deski, z których nic nie planujesz zrobić.
2. Kopnij je kilka razy jak ci przeszkadzają i postrasz, że skończą w piecu
3. Przemyśl to, potem je podnieść, wyczyść, potraktuj heblem. Albo strugiem
4. Sklej je ze sobą, żeby tworzyły jakiś jednolity kloc.
5. Zrób se kawę, obiad, kawę, kawę, kawę, obiad, i jeszcze kilka kaw.
6. Załóż na tokarkę i miej nadzieję, że dobrze skleiłeś, co zapobiegnie bólowi kiedy dostajesz klockiem w łeb.
7. Wyszlifuj, potraktuj olejem.
8. Przyjrzyj się i powiedz: o kurwa - dobrze że tego nie spaliłem!To oczywiście sosna. Może i mało atrakcyjna jako drewno ozdobne, ale deski naprawdę były mi do niczego. A tak - powstały trzy niezłe miski. Największa ma 32cm średnicy.
Co wy tam wiecie o zero waste😉 -
"Wiśnia jest wiśnia". Miewam takie wahania pomiędzy przyznaniem palmy pierwszeństwa w urodzie pomiędzy wiśnią właśnie, a orzechem. To oczywiście zależy głównie od tego, co w danym momencie uda mi się zrobić:)
To coś ma zaledwie 15cm wysokości, i ok 30 średnicy. Nie dało się większego, bo drewno było mocno pokancerowane. Rok temu sąsiad wycinał część wiśniowego sadu (ale nie że wyrywał kartki z Czechowa), wiec ratowałem co się dało. Przed spaleniem. A i tak jakiś barbarzyńca zdążył złapać siekierę, stąd ta głęboka rana.
Hunów ci u nas dostatek😉 -
Może zupy z nich się zjeść nie da, ale już coś stałego - jak najbardziej. Może tort?
Takich zajebistych talerzy nie miał nawet Kaziuk z Taplar.
Nikt nie mówił, że tokarka robi tylko okrągłe rzeczy.
A mandarynka jest oczywiście z mojego ogrodu. Rośnie tuż obok bananowca. Przysięgam - nic nie zmyślam. Janusz Pietruszka mnie nauczył sadownictwa! -
Tak wygląda brzoza zarażona grzybicą. Ale nie ze grzybicą paznokci, czy grzybicą pochwy. Taki zwykły grzyb atakujący drewno. Ten klocek namoczyłem jakiś rok temu, a potem leżał sobie spokojnie zawinięty w szmaty, żeby grzybica miała szansę się rozwinąć i naprodukować tych wzorków. Potem wystarczyło grzyba zabić (środki grzybobójcze musiały być inne niż do grzybicy paznokci - bracie, albo grzybicy pochwy - siostro 😜 ), następnie wytoczyć miskę ok 20cm średnicy - i skończone.
Brzozę lubię średnio, ale ta miska mi się podoba. -
Grusza to jest. Znaczy drewno z którego ona miska powstała. A ponieważ ostatni pizdryk z czerwoną żywicą wyglądał nieźle - postanowiłem wprowadzić jakieś innowacje. To zielone to chrobotek - mech taki. Nie wiem skąd nazwa bo on nie chrobocze, ale nadał się świetnie. I będzie wieczny, bo żywica trzyma świeżość. Chyba. Ja bym w ten rowek powkładał też inne fajne rzeczy/elementy, ale wtedy nie wrzuciłbym zdjęć, 😉
Moim zdaniem wygląda fajnie jako ozdoba stołu. Nie - nie jest na prezent, zostanie u mnie. Na prezenty t tylko nieudane "dzieła" przeznaczam.🤣
22 centymetry średnicy ma ona miska. Wiem ze rozmiar nie ma znaczenia, więc tylko jako informacja. 🤷♂️ -
Skoro dzień jest dłuższy od najkrótszego już o 14 minut - postanowiłem to wykorzystać. Się okazało, że potrzebuję nieco więcej, żeby tę miskę piznąć.
To jest klon, ścięty trzy lata temu, a kawałek dobrałem tak, żeby ten ciemny pas twardzieli był właśnie z boku, a nie przez środek. W klonie w ogóle jest trudno o jakiś wyrazisty obraz twardzieli, bo on z natury jasny. Zwykle wszystko wychodzi mdłe. Pomyślałem że jak pęknie to będzie mi szkoda, stąd ta czerwona obramówka trzymająca całość "w kupie". Żywica to jest to czerwone, a nie że uwalone resztkami z barszczu.
Tego to na pewno nikomu nie pozwolę zajebać. Raczej. Chyba.