home.social

#judaizm — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #judaizm, aggregated by home.social.

  1. BETONOWY LAS

    Wchodzę do lasu.
    Chociaż posadzka jest twarda, czuję się jakbym chodził nie po grobach, a po niezakopanych zwłokach.
    Z każdym krokiem drzewa są coraz wyższe, a mój oddech coraz płytszy.

    Prostokątne, kamienne drzewa otaczają mnie, czuję na sobie oddech zgniecionych przez nie ludzi.
    Chcę pobiec, uciec od przeklętych dusz, ale nie robię tego, muszę z nimi zostać.
    Nie widzę nieba, tak, jak one go nie widziały, wokół mnie są tylko drzewa, ziemia i dusze mojego rodzeństwa.

    Z moich ust szeptem wydobywa się modlitwa:
    „Szma Israel”- choć Izrael nie może mnie usłyszeć, został zabity.
    „Adonai Eloheinu”- choć B_ga nie ma, a wkrótce nie będzie też świata.
    „Adonai Ehad”- choć dobrze wiem, że nie ma ani ani trzech, ani jednego.

    Osoba łapie mnie za kostkę, jedna z przeklętych.
    Wstaje i patrzy na mnie pustymi oczodołami.
    Dotykam jej gładkiej, betonowej twarzy i mówię.
    „Kim byłaś?”

    Nie odpowiada, ale widzę obrazy i dźwięki, obrazy i dźwięki, które znałam już dawne.
    Mężczyźni, kobiety i ludzie tacy jak ja, stare i młode, artyści, żołnierki, bohaterowie i tchórze, wszyscy giną, zabici, by Naród mógł być wielki.
    Obcy Naród, bo Naród, który Cię morduje nie może być twój.

    Widzę śmierć moich ludzi i tych, z którymi nic mnie nie łączy, ale żaden z nich nie jest tym, kto złapał mnie za kostkę.
    I teraz rozumiem.
    Nikogo tu nie pochowano.
    Osoba, która złapała mnie nigdy nie istniała, nie jako człowiek.

    Nie była człowiekiem, stworzyłom ją jako sumę tysięcy ofiar, o których nie wiem prawie nic.
    W lesie nie ma żadnej duszy, groby, ciała i drzewa są puste.

    W lesie nie ma żadnych dusz, a we mnie jest sześć milionów.
    Wychodzę z lasu.

    Z pustego lasu, w którym nikogo nie pochowano.
    Moje serce krwawi, przebite przez setki milionów przeklętych dusz.

    Kiedy wychodzę z lasu widzę bramę.
    Bramę zbudowaną z ciał przeklętych.
    Dzielni ludzie zdarli farbę z bramy pokazując krew przeklętych, ale inni ją zignorowali- wiedzieli już, że tam jest.

    A w bramie stoi Wielki Człowiek.
    Mówi „Nigdy więcej.”, a w ręku trzymał zakrwawiony sztylet, który wyrwał z pleców przeklętego.
    I widzę mojego brata, który bierze od niego sztylet i też mówi „Nigdy więcej.”
    I słyszę, że bez słów mówi „A naszych wrogów wyzwoli praca.”

    Upadam na kolana i krzyczę:
    „Słuchaj Syjonie, morderco Izraela:
    Świat jest naszym panem, poza Światem nie ma nic!

    Człowiek jest jeden, a Narodu i Boga nie ma!”
    Ale nie posłuchał mnie i powiedział tylko „Nigdy więcej” zabijając cały świat.

    Autorką tekstu jest osoba, która zwykle podpisuje się tu jako Utopia. Napisała to po wizycie przy pomniku ofiar Holokaustu w berlinie (na zdjęciu) i Bramie Brandenburskiej. Pierwsza część, gdzie jest w „lesie” to emocjonalny opis jej pobytu w/przy samym pomniku i opisuje jej wstyd wynikający z niewiedzy na temat swojej kultury i braku więzi z wcześniejszymi pokoleniami. Druga część, gdzie stoi naprzeciw bramy opisuje jej myśli o syjonizmie i imperializmie generalnie oraz bramie brandenburskiej jako symbolowi imperializmu. Zdarcie farby z bramy odnosi się do oblania bramy brandenburskiej farbą przez Letzte Generation, które miało zwrócić uwagę na zmiany klimatyczne i udział szeroko rozumianego zachodu w nich.

    #Shoa #Judaizm #Żydzi #NigdyWięcej