#zsrr — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #zsrr, aggregated by home.social.
-
-
C. Miller: The Struggle to Save the Soviet Economy. Mikhail Gorbachev and the Collapse of the USSR
Chiny są w tej książce nie tłem, lecz lustrem, w którym sowieccy reformatorzy oglądali własne możliwości i ograniczenia. Jego zdaniem jednak chińska droga nie była dla ZSRR realistycznie dostępna.
https://wp.me/p3fv0T-ilH #Chiny #ChRL #gospodarka #książka #ZSRR
-
C. Miller: The Struggle to Save the Soviet Economy. Mikhail Gorbachev and the Collapse of the USSR
Chiny są w tej książce nie tłem, lecz lustrem, w którym sowieccy reformatorzy oglądali własne możliwości i ograniczenia. Jego zdaniem jednak chińska droga nie była dla ZSRR realistycznie dostępna.
https://wp.me/p3fv0T-ilH #Chiny #ChRL #gospodarka #książka #ZSRR
-
Nazajutrz
Ameryka posiada znakomite zdolności do obalania reżimów w drodze militarnej interwencji. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Poważne wątpliwości budzi jednak zdolność USA do stworzenia czegoś więcej niż państwo upadłe lub amerykański protektorat, utrzymywany w jako takim stanie przez miliardy dolarów łapówek i dotacji.
Kuba na celowniku walca
Teraz, po paśmie „sukcesów” w Syrii, Libii, Afganistanie, Iraku czy ostatnio w Wenezueli i Iranie, amerykański walec za cel obrał sobie Kubę. Kuba, ze względu na bankrutujący ustrój realnego socjalizmu oraz faktyczną blokadę morską, jest właściwie na łasce i niełasce Stanów Zjednoczonych. Kraj jest systematycznie doprowadzany do stanu katastrofy gospodarczej i humanitarnej. To wszystko dzieje się w oczekiwaniu na kapitulację reżimu i zmianę władzy na… I tu kończą się pomysły, a zaczyna pobożne życzenie.
Pomysłu na nazajutrz po upadku władzy na Kubie nie ma i nigdy nie było. W USA żyje masa ludzi, którzy kiedyś uciekli z wyspy i dziś funkcjonują w sferze iluzji co do tego, jak można rządzić tym krajem. Wierzą, że 10 milionów Kubańczyków z radością przyjmie „wolność” dowiezioną na amerykańskich bagnetach. Departament Stanu jest wyczyszczony z fachowców, a jego zadaniem stała się nie tyle analiza realnej sytuacji, ile wspieranie iluzji szefa, Marco Rubio (będącego potomkiem kubańskich uciekinierów), oraz uberszefa Donalda Trumpa, który oczekuje natychmiastowego i absolutnego sukcesu. Co może pójść nie tak?
Widmo haitańskiej anarchii
Eksperci ostrzegają, że Kuba znajduje się na krawędzi totalnego załamania struktur państwowych. A to jest już punkt bez powrotu. Przykład leży niedaleko – na Haiti. Moment, w którym plajtuje administracja i służby porządkowe, oznacza zamknięcie okna pogodowego, w którym możliwa jest relatywnie tania stabilizacja kraju. Zamiast tego zaczyna się walka z anarchią i załamaniem porządku społecznego.
Pamiętajmy, że ze względu na bliskość Florydy, w takim momencie znaczna część Kubańczyków może zostać zmuszona do ucieczki z kraju. Jak USA poradzą sobie z kilkumilionową falą migracyjną? Nie wątpię, że wola polityczna do masowego zawracania (lub nawet porzucenia na morzu) Kubańczyków na tratwach by się znalazła, ale czy znajdzie to akceptację społeczną?
Dziedzictwo cukrowego kolonializmu i pułapka Portoryko
Tym bardziej że nawet w najlepszych okolicznościach doprowadzenie gospodarki Kuby do porządku nie będzie proste. To nie jest uprzemysłowiony przez socjalizm kraj europejski, ale utrzymywany przez lata przez ZSRR rezerwat u wybrzeży USA, który nigdy nie uwolnił się od dziedzictwa cukrowego kolonializmu. Opieranie gospodarki wyłącznie na turystyce jest możliwe, ale przy tej wielkości populacji i ogromnej konkurencji na Karaibach nie zapewni to oczekiwanego rozwoju. Alternatywnych modeli gospodarczych w okolicy brak.
Z czego jak czego, ale z tego najlepiej powinny zdawać sobie sprawę same Stany Zjednoczone, które od lat usiłują doprowadzić do porządku własny protektorat w postaci Portoryko. Dodajmy: bez większych sukcesów. Do wszystkich tych czynników dochodzi jeszcze przyroda. Karaiby są regularnie dewastowane przez katastrofy naturalne, a opinia o idyllicznej rzeczywistości szybko weryfikuje się po zobaczeniu pierwszego huraganu.
Lekcja, której zabrakło
Czy te obawy powstrzymają Trumpa? Absolutnie nie! Kuba to „nisko wiszący owoc”. Wydaje się (i słusznie), że wystarczy ją kopnąć, by się przewróciła. I to prawda. Ale daleko nie cała. Po przewróceniu trzeba to wszystko podnieść i poskładać. I to właśnie wtedy koszty idą w miliardy, a ofiary w setki tysięcy.
Każdy z nas rozkręcił kiedyś jakąś zabawkę. Po poskładaniu działała średnio, a w ręku zostawały nam śrubki. Donald Trump ewidentnie został przez nianię pozbawiony tej ważnej, życiowej lekcji pokoju i pokory.
#DonaldTrump #geopolityka #Haiti #Kuba #trump #USA #ZSRR -
Nazajutrz
Ameryka posiada znakomite zdolności do obalania reżimów w drodze militarnej interwencji. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Poważne wątpliwości budzi jednak zdolność USA do stworzenia czegoś więcej niż państwo upadłe lub amerykański protektorat, utrzymywany w jako takim stanie przez miliardy dolarów łapówek i dotacji.
Kuba na celowniku walca
Teraz, po paśmie „sukcesów” w Syrii, Libii, Afganistanie, Iraku czy ostatnio w Wenezueli i Iranie, amerykański walec za cel obrał sobie Kubę. Kuba, ze względu na bankrutujący ustrój realnego socjalizmu oraz faktyczną blokadę morską, jest właściwie na łasce i niełasce Stanów Zjednoczonych. Kraj jest systematycznie doprowadzany do stanu katastrofy gospodarczej i humanitarnej. To wszystko dzieje się w oczekiwaniu na kapitulację reżimu i zmianę władzy na… I tu kończą się pomysły, a zaczyna pobożne życzenie.
Pomysłu na nazajutrz po upadku władzy na Kubie nie ma i nigdy nie było. W USA żyje masa ludzi, którzy kiedyś uciekli z wyspy i dziś funkcjonują w sferze iluzji co do tego, jak można rządzić tym krajem. Wierzą, że 10 milionów Kubańczyków z radością przyjmie „wolność” dowiezioną na amerykańskich bagnetach. Departament Stanu jest wyczyszczony z fachowców, a jego zadaniem stała się nie tyle analiza realnej sytuacji, ile wspieranie iluzji szefa, Marco Rubio (będącego potomkiem kubańskich uciekinierów), oraz uberszefa Donalda Trumpa, który oczekuje natychmiastowego i absolutnego sukcesu. Co może pójść nie tak?
Widmo haitańskiej anarchii
Eksperci ostrzegają, że Kuba znajduje się na krawędzi totalnego załamania struktur państwowych. A to jest już punkt bez powrotu. Przykład leży niedaleko – na Haiti. Moment, w którym plajtuje administracja i służby porządkowe, oznacza zamknięcie okna pogodowego, w którym możliwa jest relatywnie tania stabilizacja kraju. Zamiast tego zaczyna się walka z anarchią i załamaniem porządku społecznego.
Pamiętajmy, że ze względu na bliskość Florydy, w takim momencie znaczna część Kubańczyków może zostać zmuszona do ucieczki z kraju. Jak USA poradzą sobie z kilkumilionową falą migracyjną? Nie wątpię, że wola polityczna do masowego zawracania (lub nawet porzucenia na morzu) Kubańczyków na tratwach by się znalazła, ale czy znajdzie to akceptację społeczną?
Dziedzictwo cukrowego kolonializmu i pułapka Portoryko
Tym bardziej że nawet w najlepszych okolicznościach doprowadzenie gospodarki Kuby do porządku nie będzie proste. To nie jest uprzemysłowiony przez socjalizm kraj europejski, ale utrzymywany przez lata przez ZSRR rezerwat u wybrzeży USA, który nigdy nie uwolnił się od dziedzictwa cukrowego kolonializmu. Opieranie gospodarki wyłącznie na turystyce jest możliwe, ale przy tej wielkości populacji i ogromnej konkurencji na Karaibach nie zapewni to oczekiwanego rozwoju. Alternatywnych modeli gospodarczych w okolicy brak.
Z czego jak czego, ale z tego najlepiej powinny zdawać sobie sprawę same Stany Zjednoczone, które od lat usiłują doprowadzić do porządku własny protektorat w postaci Portoryko. Dodajmy: bez większych sukcesów. Do wszystkich tych czynników dochodzi jeszcze przyroda. Karaiby są regularnie dewastowane przez katastrofy naturalne, a opinia o idyllicznej rzeczywistości szybko weryfikuje się po zobaczeniu pierwszego huraganu.
Lekcja, której zabrakło
Czy te obawy powstrzymają Trumpa? Absolutnie nie! Kuba to „nisko wiszący owoc”. Wydaje się (i słusznie), że wystarczy ją kopnąć, by się przewróciła. I to prawda. Ale daleko nie cała. Po przewróceniu trzeba to wszystko podnieść i poskładać. I to właśnie wtedy koszty idą w miliardy, a ofiary w setki tysięcy.
Każdy z nas rozkręcił kiedyś jakąś zabawkę. Po poskładaniu działała średnio, a w ręku zostawały nam śrubki. Donald Trump ewidentnie został przez nianię pozbawiony tej ważnej, życiowej lekcji pokoju i pokory.
#DonaldTrump #geopolityka #Haiti #Kuba #trump #USA #ZSRR -
Polska odbudowana
Jedną z nielicznych rzeczy, które w ośmiu latach rządów PiS oceniam pozytywnie, jest inicjatywa odbudowy Pałacu Saskiego w Warszawie. Jak zajrzycie na mój wpis wprowadzający na blogu, to zobaczycie, że jestem wielkim wielbicielem naszego narodowego uporu w odbudowywaniu tego, co nasi mili sąsiedzi postanowili z tego czy innego powodu zrównać z ziemią. Mam tak, ponieważ każdą stertę gruzu, każdą „trwale zachowaną” ruinę traktuję w dużej mierze jako obelgę – pokazanie ludziom, że można bezkarnie kształtować krajobraz za pomocą bomb, aby przez dziesięciolecia pokazywał blizny zarówno mieszkańcom, jak i odwiedzającym.
Lekcja z Królewca i Ziem Odzyskanych
Szczęśliwcy, którzy przed rozpoczęciem putinowskiej spirali szaleństwa odwiedzili Królewiec, byli przerażeni sposobem, w jaki sowiecka dzicz zniszczyła perłę Bałtyku. I nie chodzi o to, że walki zrównały miasto z ziemią – chodzi o planowy proces przekształcania tej perły w koszmar rosyjskiego, bylejakiego bałaganu.
A teraz porównajmy to ze Szczecinem czy Wrocławiem, czyli miastami, które trafiły pod naszą kuratelę. Mamy tam do czynienia oczywiście nie z odbudową w skali tej z Warszawy czy Gdańska, ale jednak z dążeniem do przywrócenia serca miasta w formule, w jakiej każdy mieszkaniec sprzed 1939 roku potrafiłby je rozpoznać.
Kamień o kamieniu, czyli upór stolicy
Duch miejsca – nieuchwytna miejska tkanka kształtowana przez stulecia – jest bowiem ważniejszy, niż nam się wydaje. To nie tylko puste dziedzictwo, to pewna materialna łączność w czasie i przestrzeni. Mądre narody potrafią nie tylko szanować i tworzyć własną, ale też zaadaptować cudzą.
Istnieje szereg dokumentów pokazujących odbudowę Warszawy i niesamowity upór ludzi, którzy zadecydowali, że cegła po cegle doprowadzą do tego, że miasto będzie w maksymalnym stopniu przypominało to, które zabrała im wojna. Z morza gruzu, którym była stolica w 1945 roku, wykrawali może nie najpiękniejsze miasto w Polsce, ale takie, które było nasze, zapamiętane, swojskie i ukształtowane przez setki lat niełatwej historii.
A przecież nie brakowało takich, którzy apelowali, aby wszystko po prostu zaorać i wzorem tego, co stało się w Królewcu, zacząć od nowa. Gdyby dopięli swego, stolica przypominałaby zapewne socrealistyczny „raj” z żelazobetonu, który wygląda dobrze jedynie w postaci tekturowych makiet studentów architektury i na konferencjach spadkobierców Le Corbusiera.
Nowoczesne bezeceństwa estetyczne
Z drugiej strony – nic straconego, bowiem inna grupa ludzi postanowiła wyposażyć stolicę w „oryginalny” w formie i treści budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ten architektoniczny ekskrement nie tylko pokazuje, jakich estetycznych bezeceństw potrafią dopuścić się w mieście niepilnowani pseudoesteci, ale też idealnie koresponduje z „jakością” tego, co współcześnie uchodzi za sztukę, a co jest pokazywane w środku.
Teraz wyobraźmy sobie, że pomysłodawcy i zwolennicy tego rodzaju architektury odbudowywaliby powojenne miasta. Choć w sumie nie musimy sobie tego wyobrażać, bo ten rodzaj estetyki w jakiejś mierze przeniknął do wielu budowli pod postacią np. chwalonego z niewiadomych powodów brutalizmu. To koszmary, których nawet trudno się pozbyć, bo zawsze znajdą się jacyś fanatyczni wyznawcy żelazobetonowej formy wskazujący, że te potworki po pół wieku straszenia można już uznać za zabytki.
Tęsknota za detalem
I tylko oglądając architekturę XIX wieku czy nawet międzywojnia, zastanawiam się, gdzie podziały się estetyka, detal i po prostu dbałość oraz staranność, których tak często w naszych dzisiejszych czasach brakuje. Dlatego mimo niechęci do pierwotnych pomysłodawców i świadomości symboliki Grobu Nieznanego Żołnierza, do odbudowy Pałacu Saskiego podchodzę z miłą antycypacją. Po tysiąckroć wolę to od kolejnego białego kloca udającego muzeum.
#architektura #PIS #Polska #Rosja #Warszawa #ZSRR -
Polska odbudowana
Jedną z nielicznych rzeczy, które w ośmiu latach rządów PiS oceniam pozytywnie, jest inicjatywa odbudowy Pałacu Saskiego w Warszawie. Jak zajrzycie na mój wpis wprowadzający na blogu, to zobaczycie, że jestem wielkim wielbicielem naszego narodowego uporu w odbudowywaniu tego, co nasi mili sąsiedzi postanowili z tego czy innego powodu zrównać z ziemią. Mam tak, ponieważ każdą stertę gruzu, każdą „trwale zachowaną” ruinę traktuję w dużej mierze jako obelgę – pokazanie ludziom, że można bezkarnie kształtować krajobraz za pomocą bomb, aby przez dziesięciolecia pokazywał blizny zarówno mieszkańcom, jak i odwiedzającym.
Lekcja z Królewca i Ziem Odzyskanych
Szczęśliwcy, którzy przed rozpoczęciem putinowskiej spirali szaleństwa odwiedzili Królewiec, byli przerażeni sposobem, w jaki sowiecka dzicz zniszczyła perłę Bałtyku. I nie chodzi o to, że walki zrównały miasto z ziemią – chodzi o planowy proces przekształcania tej perły w koszmar rosyjskiego, bylejakiego bałaganu.
A teraz porównajmy to ze Szczecinem czy Wrocławiem, czyli miastami, które trafiły pod naszą kuratelę. Mamy tam do czynienia oczywiście nie z odbudową w skali tej z Warszawy czy Gdańska, ale jednak z dążeniem do przywrócenia serca miasta w formule, w jakiej każdy mieszkaniec sprzed 1939 roku potrafiłby je rozpoznać.
Kamień o kamieniu, czyli upór stolicy
Duch miejsca – nieuchwytna miejska tkanka kształtowana przez stulecia – jest bowiem ważniejszy, niż nam się wydaje. To nie tylko puste dziedzictwo, to pewna materialna łączność w czasie i przestrzeni. Mądre narody potrafią nie tylko szanować i tworzyć własną, ale też zaadaptować cudzą.
Istnieje szereg dokumentów pokazujących odbudowę Warszawy i niesamowity upór ludzi, którzy zadecydowali, że cegła po cegle doprowadzą do tego, że miasto będzie w maksymalnym stopniu przypominało to, które zabrała im wojna. Z morza gruzu, którym była stolica w 1945 roku, wykrawali może nie najpiękniejsze miasto w Polsce, ale takie, które było nasze, zapamiętane, swojskie i ukształtowane przez setki lat niełatwej historii.
A przecież nie brakowało takich, którzy apelowali, aby wszystko po prostu zaorać i wzorem tego, co stało się w Królewcu, zacząć od nowa. Gdyby dopięli swego, stolica przypominałaby zapewne socrealistyczny „raj” z żelazobetonu, który wygląda dobrze jedynie w postaci tekturowych makiet studentów architektury i na konferencjach spadkobierców Le Corbusiera.
Nowoczesne bezeceństwa estetyczne
Z drugiej strony – nic straconego, bowiem inna grupa ludzi postanowiła wyposażyć stolicę w „oryginalny” w formie i treści budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ten architektoniczny ekskrement nie tylko pokazuje, jakich estetycznych bezeceństw potrafią dopuścić się w mieście niepilnowani pseudoesteci, ale też idealnie koresponduje z „jakością” tego, co współcześnie uchodzi za sztukę, a co jest pokazywane w środku.
Teraz wyobraźmy sobie, że pomysłodawcy i zwolennicy tego rodzaju architektury odbudowywaliby powojenne miasta. Choć w sumie nie musimy sobie tego wyobrażać, bo ten rodzaj estetyki w jakiejś mierze przeniknął do wielu budowli pod postacią np. chwalonego z niewiadomych powodów brutalizmu. To koszmary, których nawet trudno się pozbyć, bo zawsze znajdą się jacyś fanatyczni wyznawcy żelazobetonowej formy wskazujący, że te potworki po pół wieku straszenia można już uznać za zabytki.
Tęsknota za detalem
I tylko oglądając architekturę XIX wieku czy nawet międzywojnia, zastanawiam się, gdzie podziały się estetyka, detal i po prostu dbałość oraz staranność, których tak często w naszych dzisiejszych czasach brakuje. Dlatego mimo niechęci do pierwotnych pomysłodawców i świadomości symboliki Grobu Nieznanego Żołnierza, do odbudowy Pałacu Saskiego podchodzę z miłą antycypacją. Po tysiąckroć wolę to od kolejnego białego kloca udającego muzeum.
#architektura #PIS #Polska #Rosja #Warszawa #ZSRR -
Michael Oren: Six Days of War. June 1967 and the Making of the Modern Middle East
To kolejna pozycja, która potwierdza banalne, ale chyba niedostatecznie uświadomione stwierdzenie, że cechą charakterystyczną polityki międzynarodowej jest totalny chaos i częściej dochodzi do niezrozumienia intencji i celów adwersarzy, niż odwrotnie.
https://wp.me/p3fv0T-hM7 #Wojna6dniowa #Izrael #USA #Egipt #Jordania #Syria #ZSRR #książka #OffTopic
-
W czasach Związku Radzieckiego, w ramach projektu naukowego, na Półwyspie Kolskim wykonano odwiert, który w 1989 roku osiągnął głębokość 12 262 metrów. Jest to najgłębszy odwiert w historii i najgłębszy sztuczny punkt na Ziemi. Jest on głębszy niż Rów Mariański, a jego głębokość jest prawie 5 razy większa niż wysokość Rysów. Wiercenie przerwano, bo na dnie temperatura sięgała 180°C.
#ciekawostki #odwiert #rosja #ZSRR -
#zdjecienadzis wrzuciłem w bibliotekę "3 stycznia" wyskoczyły mi dwa zdjęcia, w tym to: tak zwany #kirowiec - ciągnik, traktor rodem z #ZSRR ;) #kirovets #zima #śnieg #kochamwieś
-
#zdjecienadzis wrzuciłem w bibliotekę 3 stycznia wyskoczyły mi dwa zdjęcia, w tym to: tak zwany #krowiec - ciągnik, traktor rodem z #ZSRR ;) #kirovets
-
Sugeruję włączyć silny filtr na emocjonalne sformułowania i otworzyć się na edukację techniczno-historyczną.Współpraca Niemiec i Związku Radzieckiego – opinia publiczna nadal nie wie o niej zbyt wiele. Najczęściej kojarzy się nam z sowieckim atakiem na Polskę 17 września 1939 roku i to wszystko. A współpraca krajów, które przez ponad dekadę posługiwały się narodowymi flagami w tym samym, czerwonym kolorze, zaczęła się znacznie wcześniej.
Całość cyklu zaczyna się od eksperymentmyslowy.pl/page/14/… (wyjątkowo idiotyczne sortowanie, ale cóż).
#historia #technika #WW2 #WojnaŚwiatowa #ZSRR #TrzeciaRzesza #Stalin #Hitler #Uzbrojenie
WSPÓLNOTA CZERWIENI cz.1 – Eksperyment Myślowy -
Sugeruję włączyć silny filtr na emocjonalne sformułowania i otworzyć się na edukację techniczno-historyczną.Współpraca Niemiec i Związku Radzieckiego – opinia publiczna nadal nie wie o niej zbyt wiele. Najczęściej kojarzy się nam z sowieckim atakiem na Polskę 17 września 1939 roku i to wszystko. A współpraca krajów, które przez ponad dekadę posługiwały się narodowymi flagami w tym samym, czerwonym kolorze, zaczęła się znacznie wcześniej.
Całość cyklu zaczyna się od eksperymentmyslowy.pl/page/14/… (wyjątkowo idiotyczne sortowanie, ale cóż).
#historia #technika #WW2 #WojnaŚwiatowa #ZSRR #TrzeciaRzesza #Stalin #Hitler #Uzbrojenie
WSPÓLNOTA CZERWIENI cz.1 – Eksperyment Myślowy -
Kolejny etap przerabiania naszego #Uaz452 położenie podłogi.
Najpierw poszła pianka do parkietu 5mm następnie na to dociąłem "pod wymiar" z małym centymetrowym błędem dykta 3mmDo tego wyciąłem okna rewizyjne do banków paliwa i myk, zrobione.
Muszę jeszcze zrobić taką dyktę na drugą część podłogi na wysokości tylnych nadkoli przechodzę do robienia boków.
-
Ciekawy wątek na Twitterze: wg. autora to #USA zbudowało radziecki przemysł…