home.social

#wyciekdanych — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #wyciekdanych, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Kolejni pacjenci mogą mieć duży problem, czyli nowy incydent w branży medycznej…

    Pewnie Was to nie zdziwi, ale kolejny dostawca oprogramowania dla polskich placówek medycznych — firma IQ Dental — poinformowała obsługiwane przez siebie kliniki, że dane osobowe ich pacjentów i “dane dotyczące wizyt” mogły zostać wykradzione.
    Jak w wiadomości do klientów informuje IQ Dental:
    Do nieuprawnionego dostępu doszło w okresie od czwartku, 1 października, około godz. 4:00, do tego samego dnia około godz. 12:00. Incydent został wykryty w poniedziałek, 5 października, około godz. 12:00.
    Jakie dane mogły zostać pozyskane?

    imię i nazwisko pacjenta,
    numer PESEL,
    dane adresowe,
    dane dotyczące wizyt, w tym treść pól tekstowych/notatek związanych z wizytą.

    IQ Dental tłumaczy, że “pola tekstowe dotyczące wizyt mają charakter otwarty. W związku z tym, jeżeli w konkretnym przypadku zostały w nich zamieszczone informacje dotyczące leczenia lub stanu zdrowia pacjenta, nie możemy obecnie wykluczyć, że również takie informacje mogły być dostępne.” ale jednocześnie uspokaja, że “na obecnym etapie analiza techniczna nie wykazała dostępu do innych poufnych danych medycznych przechowywanych w systemie, takich jak informacje o receptach czy przepisanych lekach.”
    Spółka sugeruje swoim klientom zgłoszenie incydentu do UODO oraz …”włączenie w IQ Dental dwuetapowej weryfikacji użytkowników za pośrednictwem wiadomości e-mail“. To bardzo dobry pomysł, choć w sumie trochę smutne, że w przypadku tego typu usług, dwuskładnikowe uwierzytelnienie nie jest wymuszane. Pytanie też czy administrator IQ Dental miał takie uwierzytelnienie włączone? Bo jak informuje spółka:
    Na podstawie przeprowadzonej dotychczas analizy ustaliliśmy, że doszło do nieuprawnionego dostępu do konta administracyjnego systemu IQ Dental, a następnie do wygenerowania dostępu [...]

    #DaneMedyczne #Hacked! #IQDental #Pacjenci #WyciekDanych

    niebezpiecznik.pl/post/iq-dent

  2. Kolejny wyciek danych, tym razem 2 500 000 pacjentów

    FELG Dent, firma dostarczająca oprogramowanie do gabinetów stomatologicznych, została zhackowana. Tym razem za atakiem nie stoi Fingerprint (który ma na swoim koncie ataki na MyDr, Medyc, Enel-Med i Fakturownię), a grupa, która nazywa się mianem “Horus”.
    Atakujący przesłali do naszej redakcji następującą informację:
    Jestesmy niezalezni nazywamy sie Horus pokazalismy slabosc kolejnego programu gabinetowego ktory odpowiadal za trzymanie danych polakow (…) w nasze rece wpadly nastepujace dane z felgdent[.]com:
    2 400 000 pacjentów — PESEL, imię i nazwisko, adres, telefon, gabinet, NIP
    712 000 personelu — imię i nazwisko, rola, gabinet, e-mail, awatar
    1 200 000 recept — PESEL, dane osobowe, lek, odpłatność, lekarz wystawiający dokumentacja wizyt, e-ZLA, tabele eWUŚ, pliki i zdjęcia z paneli.
    Pełna historia leczenia.
    Ponizej dowod posiadania danych :x`
    (Tu atakujący przesłali nam dane na temat kilku pacjentów, w tym osób o nazwisku Braun, Ibisz, Mentzen, Palikot oraz przykłady kilku recept na leki psychotropowe kolejnych pacjentów)
    Wielu z lekarzy z specializacja stomatologiczna wystawialo recepty na leki psychtropowe/stymulanty jesli chcecie otrzymac ich liste i co przepisywali prosimy o kontakt udostepnimy te dane zeby mozna bylo pozbyc sie pseudo lekarzy ktorzy doprowadzaja do smierci ludzi
    Atakujący twierdzą, że bazę danych pobrali 9 września wykorzystując podatność IDOR Cross Tenant PID enum i że (w przeciwieństwie do fingerprinta) szantażowali zaatakowaną firmę. Ponieważ nie otrzymali okupu, bazę zamierzają wystawić na sprzedaż za 100 000 PLN.
    Atakujący przesłał nam poniższegeo screena i listę endpointów:
    /pdf/payments/html/1/d/{token p=} dokumenty płatności pacjenta: dane osobowe + dane gabinetu
    /prescription/get/patient/{pid} [...]

    #DaneMedyczne #FELGDent #Horus #WyciekDanych #Wycieki

    niebezpiecznik.pl/post/kolejny

  3. Tak. Kolejny wyciek danych pacjentów ( FELG Software, oprogramowanie służące do obsługi gabinetów dentystycznych ).

    Podmiot #hacked :
    **FELG Software Sp. z o.o.**
    *NIP: 6762479659 VAT EU: PL6762479659 , REGON: 123194977 , KRS: 0000520292*
    ul. Sławkowska 25/9
    31-016 Kraków
    Biuro : Pijarska 9/731-015, Kraków
    Telefon: +48 12 400 47 22
    *
    **Inspektora Ochrony Danych**: Katarzyna Makarska tel.: +48 12 442 00 48 b) e-mail: [email protected]
    *
    ➡️[Komunikat FELG Software](status.felg.cloud/incydent)
    *
    ➡️[*Gazeta Prawna : Cyberatak na gabinety stomatologiczne. Hakerzy grożą ujawnieniem recept*](gazetaprawna.pl/biznes/zdrowie)
    *
    ➡️[Money.pl : Znów wyciekły dane milionów osób? Niepokojący komunikat firmy](money.pl/biznes/kolejny-masowy)
    *
    ➡️[spidersweb.p :l Dane medyczne i PESEL-e Polaków wyciekają. Czarna seria trwa](spidersweb.pl/2026/10/felg-gab)
    *
    ➡️[Komunikat FELG Software - archive.is ](archive.is/3C21q)
    *
    #hacked #rodo #uodo #databreach #security #felg #felgsoftware #dentysta #prawo #datasecurity #wyciekdanych

  4. Fakturownia.pl zhackowana – wykradziono faktury i dane kontrahentów

    Dziś rano informowaliśmy, że Fakturownia rozesłała do swoich klientów e-maila z informacją, że “ze względów bezpieczeństwa” unieważni im klucze API. W tamtym e-mailu spółka nie poinformowała klientów o włamaniu i kradzieży danych, ale komunikat dotyczący incydentu bezpieczeństwa został przez spółkę umieszczony na stronie Fakturowni.

    Zostawmy na chwilę to, dlaczego Fakturownia nie poinformowała swoich klientów o możliwej kradzieży ich danych — incydent jest bardzo świeży i być może spółka wciąż jest na etapie przygotowywania takiego mailingu. Popatrzmy na to, co się stało:

    W skrócie:

    Atak wykryto 28 września 2026r.
    Wykradzione mogły zostać dane kont wszystkich użytkowników Fakturowni, dane wszystkich kontrahentów danego klienta oraz faktur wystawionych w Fakturowni przed 2023 rokiem, ale skala nie jest jeszcze w pełni ustalona.
    Atakujący pozyskał informacje o rachunkach bankowych, dane o płatnościach (cokolwiek to znaczy — dop. red.) i częściowe dane z faktur (nie wskazano o jakie części chodzi — dop. red), a także klucze i hasła systemowe aplikacji (nie wskazano o jakie klucze ani hasła systemowe chodzi –dop. red.).

    Nie pozyskano danych dot. integracji z KSeF i innych integracji oraz danych kart płatniczych (ale jednak spółka wymaga zmiany kluczy API, które właśnie do integracji służą… — dop. red.)

    Co ciekawe — i dziwne — spółka dalej w oświadczeniu informuje, że atakujący mógł także wykraść skróty haseł, tokeny sesji i tokeny API/integracji — ale użytkownikom unieważniła tylko tokeny API.
    Spółkę trzeba pochwalić za sprawne przygotowanie oświadczenia, ale ciężko oprzeć się wrażeniu, że wdarło się do niego trochę chaosu, co w takim przypadku nie jest porządane i może powodować dezinformacje. Aby [...]

    #Fakturowania #Fingerprint #Hacked! #WyciekDanych

    niebezpiecznik.pl/post/fakturo

  5. Kolejny sukces owczego pędu ku cyfryzacji. Teraz cała Polska będzie mogła (?) się dowiedzieć kto się leczył psychiatrycznie, kto miał grzybice pochwy i kto jest impotentem. :KEKW:

    money.pl/gospodarka/wielki-wyc

    #cyfryzacja #wyciek #wyciekdanych #mydr #cyberatak #cyberbezpieczenstwo

  6. Some info for mastodon nerds and researchers. No, data are not for sale do not ask me about that because you will be ignored. Any record will never see light of the day. You can try to search that on darknet forums but you will waste your for sure quality time. This also applies to politicians who want purchase dirty data of members from opposite party, one more question about that and buyers data will be published here.

    Best regards - fingerprint and team
    #mydr #wyciekdanych #leak 😘

  7. Cichy wyciek danych w chmurze. Technika bucket hijacking zagraża firmom

    Problem z bezpieczeństwem danych w chmurze często nie wynika z wyrafinowanych ataków hakerskich, lecz z prozaicznych błędów w konfiguracji.

    Zjawisko określane jako „bucket hijacking” tworzy powoważną lukę w usuniętych lub porzuconych kontenerach danych. Ryzyko dotyczy wszystkich kluczowych dostawców infrastruktury: Amazon Web Services (AWS), Google Cloud oraz Microsoft Azure.

    Sytuacja jest o tyle groźna, że systemy automatyczne mogą wysyłać poufne dane do obcego środowiska przez całe miesiące, nie generując przy tym żadnych alertów o błędach.

    Na czym polega przejęcie kontenera danych

    Usługi przechowywania w chmurze wymagają, aby nazwa danego kontenera (tzw. bucketa) była unikalna w skali całej platformy. Luka pojawia się w momencie, gdy organizacja usunie niepotrzebny magazyn danych, ale zapomnie o wyłączeniu automatycznych procesów, które stale przesyłają tam informacje – np. logów systemowych, kopii zapasowych czy danych telemetrycznych.

    Cyberprzestępca może wykryć taki ślepy ruch i utworzyć własny bucket o dokładnie tej samej nazwie. W efekcie cała infrastruktura firmy zaczyna wysyłać dane bezpośrednio do zasobów kontrolowanych przez atakującego.

    Dlaczego ten wykrycie tego problemu jest trudne?

    Po pierwsze skrypty automatyzujące i aplikacje po stronie firmy nie zgłaszają błędów, ponieważ cel transferu formalnie istnieje. Samo przekierowanie ruchu odbywa się bez łamania haseł i bez ingerencji w wewnętrzną sieć organizacji. Sam błąd wynika z architektury usług chmurowych, a nie z podatności konkretnego oprogramowania.

    Brak higieny uprawnień źródłem problemu

    Przejęcie kontenera danych to kolejny dowód na to, że najsłabszym ogniwem firmowej infrastruktury IT pozostaje zarządzanie tożsamością i dostępami. Aż 90% incydentów bezpieczeństwa w środowiskach chmurowych ma swoje źródło w nadmiernych uprawnieniach użytkowników oraz nieaktualnych konfiguracjach.

    Rozwiązanie tego problemu nie wymaga wdrażania skomplikowanych narzędzi, lecz przestrzegania podstawowych zasad higieny cyfrowej. Kluczowe jest wdrożenie zasady najmniejszych uprawnień (Least Privilege), regularne audytowanie aktywnych zasobów chmurowych oraz natychmiastowe usuwanie automatyzacji powiązanych z wycofywanymi kontenerami danych.

    Twój domowy router na celowniku rosyjskich hakerów. Służby ostrzegają przed kampanią FSB

    #aws #bezpieczeństwoWChmurze #bucketHijacking #cyberbezpieczeństwo #GoogleCloud #konfiguracjaChmury #MicrosoftAzure #wyciekDanych
  8. Wyciekła pojemność baterii iPhone’a 18 Pro Max. Znamy konkretne liczby

    Wrześniowa premiera nowych smartfonów Apple zbliża się wielkimi krokami, a do sieci trafiają coraz konkretniejsze informacje z łańcuchów dostaw. Tym razem na celowniku znalazł się nadchodzący iPhone 18 Pro Max i jego akumulator.

    Jeśli najnowsze doniesienia z azjatyckich fabryk się potwierdzą, fani marki mogą liczyć na solidny wzrost pojemności, który mocno wyśrubuje czas pracy na jednym ładowaniu.

    Zauważalny skok pojemności. Ile dostaniemy miliamperogodzin?

    Z danych opublikowanych przez serwis Macworld wynika, że Apple przygotowało dwie nieco różniące się od siebie wersje konstrukcyjne. iPhone 18 Pro Max wyposażony wyłącznie w moduł eSIM otrzyma ogniwo o pojemności 5425 mAh. Z kolei wariant z fizyczną tacką na kartę SIM – który wciąż będzie sprzedawany na wybranych rynkach poza USA – dostanie nieznacznie mniejszą baterię 5235 mAh.

    iPhone 18e bez ProMotion — 60 Hz ma zostać aż do 2028 roku

    To zauważalny skok względem obecnego na rynku iPhone’a 17 Pro Max, który dysponuje odpowiednio pojemnościami 5088 mAh (eSIM) oraz 4823 mAh (fizyczny SIM). Różnica na poziomie ponad 300 mAh to w zoptymalizowanym środowisku iOS naprawdę dużo. Gdy dodamy do tego spodziewaną, wyższą energooszczędność nadchodzącego procesora A20 Pro, tegoroczny flagowiec Apple może wyznaczyć nowe standardy czasu pracy z dala od gniazdka.

    Hakerski włam uwiarygadnia doniesienia

    Skąd w ogóle tak precyzyjne liczby na tym etapie produkcji? Choć w mediach społecznościowych regularnie krążą fałszywe specyfikacje, te konkretne dane zbiegają się w czasie z poważnym cyberatakiem na firmę Tata Electronics. To jeden z kluczowych podwykonawców dostarczających komponenty dla Apple.

    Wszystko wskazuje na to, że wypływające obecnie do sieci ułamki dokumentacji technicznej są pokłosiem tego właśnie wycieku. I choć oficjalne potwierdzenie pojemności uzyskamy dopiero po pierwszych testach i rozbiórkach sprzętu tuż po jesiennej konferencji, posiadacze starszych iPhone’ów mają mocny argument, by rozważyć tegoroczną przesiadkę. W redakcji oczywiście uważamy, że przesiadka z 17 Pro na 18 Pro, niezależnie od ewentualnego potencjału wnoszonego przez oczekiwaną konstrukcję, nie ma sensu.

    iPhone 18 Pro — trzy duże zmiany w aparacie i ostrzeżenie o trwałości

    #Apple #bateria #iPhone18ProMax #pojemnośćAkumulatora #procesorA20Pro #tataElectronics #wyciekDanych
  9. Visa wchodzi do dark webu. Nowy system wyłapie skradzione karty, zanim znikną pieniądze

    Wycieki loginów, haseł i numerów kart płatniczych to plaga, której skutki konsumenci odczuwają zazwyczaj wtedy, gdy jest już za późno.

    Zanim przestępca zrealizuje nieautoryzowaną transakcję, skradzione dane bardzo często tygodniami krążą w cyberprzestępczym podziemiu. Visa postanowiła uderzyć bezpośrednio w to źródło, uruchamiając system, który ma przeczesywać mroczne zakamarki internetu i blokować numery kart, zanim te zostaną użyte do zakupów.

    Automatyczne polowanie na wycieki danych

    Nowe rozwiązanie o nazwie Visa Threat Intelligence Platform (VTIP) to technologiczne przeniesienie systemów obronnych, którymi gigant na co dzień chroni własną architekturę, bezpośrednio do partnerskich banków. Z perspektywy użytkownika końcowego najważniejsza jest integracja analizy cyberzagrożeń z globalną siecią płatniczą VisaNet.

    Kluczowym elementem systemu jest moduł analityki finansowej, który stale monitoruje fora i giełdy w dark webie, gdzie handluje się nielegalnie zdobytymi informacjami. Jeśli algorytmy wykryją tam numery kart powiązane z systemami Visy, bank będzie mógł błyskawicznie unieważnić zagrożony plastik lub powiadomić klienta, wyprzedzając ruch oszustów. To fundamentalna zmiana – system nie tylko reaguje na podejrzaną płatność, ale eliminuje ryzyko na długo przed próbą jej podjęcia.

    Miliardy dolarów wpompowane w cyfrową tarczę

    Skala operacji, z jaką mierzą się systemy płatnicze, jest trudna do wyobrażenia dla przeciętnego konsumenta. Z oficjalnych statystyk wynika, że Visa każdego miesiąca blokuje około 90 milionów cyberataków oraz wychwytuje 11 milionów wiadomości phishingowych na całym świecie.

    Skuteczność nowego narzędzia opiera się na fakcie, że przed udostępnieniem go na rynku komercyjnym, system przeszedł rygorystyczne testy bojowe podczas rzeczywistych incydentów hakerskich. Bezpieczeństwo transakcji bezgotówkowych staje się obecnie absolutnym priorytetem, co potwierdzają również wydatki giganta – w ciągu ostatnich pięciu lat firma zainwestowała w rozwój technologii chroniących sieć i ograniczających oszustwa ponad 13 miliardów dolarów.

    Sztuczna inteligencja sama zrobi zakupy. Visa i europejskie banki uruchamiają płatności przez agentów AI

    #bezpiecznePłatności #cyberbezpieczeństwo #darkWeb #fintech #oszustwaFinansowe #visa #VisaNet #wyciekDanych
  10. Poważna luka w zabezpieczeniach Apple. Funkcja „Ukryj mój adres e-mail” ujawnia prawdziwe dane użytkowników

    Płacisz za prywatność, a dostajesz dziurawy system. Funkcja „Ukryj mój adres e-mail”, będąca sztandarowym elementem płatnego pakietu iCloud+, od ponad roku boryka się z krytyczną luką.

    Zamiast chronić tożsamość użytkowników, pozwala w banalny sposób odkryć ich prawdziwy, główny adres powiązany z kontem Apple.

    Dziura, o której firma wie od ponad roku

    Problem nagłośnił serwis 404 Media we współpracy z badaczami z EasyOptOuts. Luka pozwala praktycznie każdemu na powiązanie wygenerowanego, losowego adresu z rzeczywistym e-mailem ofiary. Co gorsza, w testach przeprowadzonych przez dziennikarzy podatność występowała w 100 procentach sprawdzanych przypadków. Odkrycie prawdziwego adresu zajmowało zaledwie kilka minut.

    Sytuacja jest o tyle bulwersująca, że Apple zostało oficjalnie poinformowane o zagrożeniu już w czerwcu 2025 roku. Mimo zapewnień o naprawieniu problemu w marcowej aktualizacji systemu, luka wciąż pozostaje aktywna. Dla osób korzystających z tej funkcji w celu ukrycia się przed brokerami danych czy stalkerami, tak rażące zaniedbanie to potężne zagrożenie dla ich cyfrowego bezpieczeństwa.

    Płatna ochrona, która przestaje mieć sens

    „Ukryj mój adres e-mail” to usługa, dla której wielu z nas decyduje się na opłacanie abonamentu iCloud+. Możliwość tworzenia unikalnych adresów do jednorazowych rejestracji świetnie chroni przed spamem i wyciekami z zewnętrznych baz. Ujawnienie powiązanego z kontem głównego e-maila całkowicie niweczy ten cel, demaskując naszą tożsamość.

    Na domiar złego, wszystko wskazuje na to, że usługa ta będzie z czasem coraz trudniejsza w użyciu. Apple planuje wkrótce zmienić domeny dla generowanych adresów z dotychczasowej @icloud.com na @private.icloud.com. Taki ruch sprawi, że strony internetowe będą mogły masowo i automatycznie blokować próby rejestracji z użyciem tej funkcji. Biorąc pod uwagę trwający od roku wyciek danych, sztandarowa usługa prywatności od Apple traci w oczach użytkowników resztki wiarygodności.

    Pozew zbiorowy na 3 miliardy funtów przeciwko Apple za iCloud dopuszczony do procesu

    #404Media #Apple #cyberbezpieczeństwo #iCloud #prywatnośćWSieci #ukryjMójAdresEMail #wyciekDanych
  11. Wielki powrót ChatGPT do Samsunga. Trzy lata po aferze z wyciekiem danych, Koreańczycy robią z AI fundament biznesu

    Trzy lata temu w centrali Samsunga wybuchła panika, gdy inżynierowie przez pomyłkę przekazali tajny kod źródłowy darmowej wersji ChatGPT. Wprowadzono bezwzględny zakaz.

    Teraz koreański gigant robi ostry zwrot o 180 stopni i oficjalnie udostępnia sztuczną inteligencję wszystkim swoim pracownikom na świecie. To brutalny dowód na to, że w świecie technologii strach przed utratą danych ostatecznie zawsze przegrywa z obietnicą gigantycznych zysków.

    Korporacje od lat toczą wewnętrzną walkę ze sztuczną inteligencją. Z jednej strony chcą ciąć koszty i przyspieszać pracę, z drugiej panicznie boją się, że ich pilnie strzeżone tajemnice zasilą zewnętrzne algorytmy. Samsung, który w 2023 roku całkowicie odciął swoich pracowników od narzędzi generatywnych, właśnie złożył broń. I zrobił to z niesamowitym rozmachem.

    Od absolutnego zakazu do rekordu wdrożeń

    Jak wynika z najnowszych informacji, koreański gigant zawarł z OpenAI potężną umowę. Każdy pracownik firmy w Korei Południowej oraz cały globalny personel dywizji Device eXperience (DX) otrzymał oficjalny dostęp do ChatGPT Enterprise oraz narzędzia programistycznego Codex. Dla działu odpowiedzialnego za tworzenie flagowych smartfonów, inteligentnych telewizorów i rozwój ekosystemu smart home, oznacza to potężne przyspieszenie codziennych prac.

    Zamiast walczyć z pracownikami, którzy i tak po cichu korzystali z AI na prywatnych urządzeniach, Samsung po prostu za to zapłacił. Wersja Enterprise gwarantuje firmie, że żadne wpisywane w oknie czatu dane nie posłużą do trenowania ogólnych modeli OpenAI. Gigant odzyskał kontrolę nad bezpieczeństwem, a programiści mogą legalnie używać sztucznej inteligencji do analizy kodu, tworzenia dokumentacji czy automatyzowania nudnych, powtarzalnych procesów.

    Drugie dno, czyli układy warte miliardy dolarów

    Gdy nie wiadomo, o co dokładnie chodzi w tak nagłym ociepleniu relacji, zazwyczaj chodzi o sprzęt. Decyzja o powszechnym wdrożeniu ChatGPT to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy interes między oboma gigantami toczy się w fabrykach półprzewodników.

    Samsung wyrasta na strategicznego partnera OpenAI w supertajnym projekcie Stargate – inicjatywie mającej na celu zbudowanie infrastruktury centrów danych nowej generacji. Amerykański twórca algorytmów potrzebuje gigantycznych ilości szybkiej pamięci (HBM) do zasilania swoich serwerów. Mówi się o popycie rzędu niemal miliona wafli krzemowych DRAM miesięcznie. Koreańczycy, kontrolujący wspólnie z SK Hynix lwią część globalnego rynku pamięci, po prostu nie mogli odwrócić się plecami do tak potężnego klienta.

    Koniec iluzji o bezpiecznym odcięciu od AI

    Ruch Samsunga to czytelny sygnał dla całego rynku technologicznego. Próby całkowitego banowania sztucznej inteligencji w miejscach pracy to droga donikąd. Nawet najbardziej konserwatywne korporacje rozumieją już, że bez wsparcia wielkich modeli językowych ich inżynierowie po prostu zostaną w tyle za konkurencją. Zamiast budować mury, wielki biznes woli dziś zapłacić gigantyczne rachunki za dostęp do zamkniętych, bezpiecznych wersji oprogramowania, odbijając sobie te koszty na lukratywnych kontraktach sprzętowych. Z drugiej strony wydatki też trzeba umieć liczyć, bo niektórzy roczne budżety na AI przepalają w znacznie krótszym czasie.

    Tokenowa apokalipsa w korporacjach. Pracownicy marnują budżety na proste zadania, firmy wprowadzają limity

    #ChatGPTEnterprise #OpenAI #produkcjaCzipów #projektStargate #rynekPamięciDRAM #Samsung #sztucznaInteligencjaWBiznesie #technologieKorporacyjne #wyciekDanych
  12. Hakerzy kradną dane w 72 minuty. Sztuczna inteligencja brutalnie weryfikuje firmowe zabezpieczenia

    Jeszcze rok temu od pierwszego włamania do wyprowadzenia wrażliwych danych mijało średnio pięć godzin. Dziś, dzięki wykorzystaniu modeli sztucznej inteligencji, cyberprzestępcy potrzebują na to zaledwie 72 minut.

    W cyfrowym wyścigu zbrojeń tradycyjne systemy ochronne i ręczna praca administratorów stają się nieskuteczne. Dla zwykłego użytkownika oznacza to jedno: jeśli firma, w której trzymasz swoje dane, nie broni się przy pomocy AI, twoje informacje mogą wyciec, zanim ktokolwiek w dziale IT zdąży dopić poranną kawę.

    Asymetria sił. Jeden człowiek z siłą całego zespołu

    Sztuczna inteligencja w rękach hakerów przestała być tylko ciekawostką, a stała się w pełni zautomatyzowaną bronią. Z raportów Palo Alto Networks wynika, że algorytmy potrafią dziś autonomicznie przeprowadzić nawet 80-90% operacji w cyklu ataku. Narzędzia te działają z prędkością, z którą żaden człowiek nie ma szans konkurować.

    W praktyce obserwujemy wysyp nowych, wysoce skutecznych metod łamania zabezpieczeń. Pierwszą z nich jest „Vulnerability Deluge”, czyli zjawisko masowego zaprzęgnięcia AI do błyskawicznego skanowania kodu oprogramowania (zwłaszcza open-source) w poszukiwaniu luk. Tradycyjne harmonogramy łatania serwerów są w tym starciu po prostu zbyt wolne.

    Na każdego z nas przypada 110 botów. Jesteśmy cyfrową mniejszością we własnych systemach

    Drugim, znacznie bardziej podstępnym zjawiskiem jest „Agentic Bypass”. W tym przypadku złośliwe agenty AI podszywają się pod rozszerzenia przeglądarek i przejmują cyfrową tożsamość użytkownika. Omijają one standardowe interfejsy i uderzają bezpośrednio w bazy danych czy API. Systemy bezpieczeństwa pozostają ślepe, ponieważ ruch generowany przez maszynę do złudzenia przypomina normalną aktywność człowieka.

    Klin klinem, czyli jak bronić się w czasie rzeczywistym

    Skoro ataki są w pełni zautomatyzowane, obrona nie może opierać się na reakcji człowieka. Sektor cyberbezpieczeństwa musi sięgnąć po dokładnie te same narzędzia. Przykładem takiego proaktywnego podejścia jest inicjatywa Project Glasswing prowadzona przez firmę Anthropic. Wykorzystuje ona zaawansowany model AI (Mythos) do ciągłego poszukiwania i łatania podatności we własnych produktach, zanim w ogóle wpadną one w ręce cyberprzestępców.

    Współczesna organizacja operuje w chmurze, na dziesiątkach aplikacji i urządzeniach zewnętrznych partnerów. Rozproszone, niekompatybilne ze sobą programy antywirusowe nie zdają już egzaminu. Kluczem do przetrwania staje się platformowa architektura bezpieczeństwa. Zintegrowane środowisko musi w czasie rzeczywistym analizować miliony zdarzeń z różnych źródeł, samodzielnie odcinać zainfekowane maszyny i blokować ruch, zanim incydent przerodzi się w globalny wyciek danych. W nowej erze IT czas na reakcję mierzy się w sekundach, a sztuczna inteligencja jest jedynym narzędziem, które potrafi ten wyścig wygrać.

    #AI #Anthropic #atakiHakerskie #bezpieczeństwoIT #cyberbezpieczeństwo #PaloAltoNetworks #sztucznaInteligencja #wyciekDanych
  13. 96 rządowych baz danych zniknęło przez jeden błąd HR-u

    Kiedy wielkie korporacje redukują zatrudnienie, pracownicy często orientują się, że stracili posadę, gdy ich firmowy komunikator nagle odmawia posłuszeństwa.

    Odbieranie cyfrowych dostępów tuż przed rozmową z działem HR bywa postrzegane jako bezduszne i nieludzkie. Jednak sprawa braci Akhter, informatyków zwolnionych niedawno z firmy Opexus, to brutalne przypomnienie, dlaczego w branży IT nie ma miejsca na sentymenty. Zostawienie poirytowanemu specjaliście uprawnień administracyjnych choćby na pięć minut dłużej, może zakończyć się cyfrową apokalipsą.

    Sześćdziesiąt minut zniszczenia

    Muneeb i Sohaib Akhterowie zostali wezwani na rutynowe spotkanie na Microsoft Teams tuż przed końcem dnia pracy. O 16:50 dowiedzieli się, że zostają zwolnieni ze skutkiem natychmiastowym. Firma odcięła dostępy Sohaiba, ale z niewyjaśnionych przyczyn konto jego brata bliźniaka, Muneeba, pozostało aktywne.

    Zaledwie sześć minut po zakończeniu rozmowy pożegnalnej, Muneeb zalogował się do systemów i wydał komendę „DROP DATABASE”, zrównując z ziemią bazę Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. W ciągu zaledwie godziny usunął łącznie 96 baz danych obsługujących amerykańskie agencje rządowe. W międzyczasie zdążył jeszcze wklepać w wyszukiwarkę i zapytać sztuczną inteligencję o to, jak najszybciej wyczyścić logi systemowe na serwerach Windowsa, żeby zatrzeć po sobie ślady.

    Przestępstwo z własnym podsłuchem

    Najbardziej absurdalny element tej układanki wyszedł na jaw dopiero podczas dochodzenia. Z akt sprawy wyłaniają się dokładne transkrypcje rozmów, w których bracia na bieżąco komentują swoje dzieło zniszczenia, dyskutując nawet o tym, czy nie byłoby „mądrym pomysłem” usunięcie całego systemu plików i szantażowanie klientów.

    Skąd śledczy mieli tak precyzyjne cytaty z ich domowego biura? Okazało się, że bracia sami nagrali swoje przestępstwo. Na początku feralnego spotkania z szefostwem włączyli nagrywanie w aplikacji Teams, ale po otrzymaniu wypowiedzenia byli tak wściekli i zajęci niszczeniem serwerów, że po prostu zapomnieli wcisnąć przycisk „stop”.

    Dziurawe procedury kosztują najwięcej

    Ta absurdalna historia to w rzeczywistości potężny akt oskarżenia wymierzony w korporacyjne procedury bezpieczeństwa. Firma Opexus przyznała w mediach, że zwolnienie zostało przeprowadzone w nieodpowiedni sposób, a osoby odpowiedzialne za rekrutację braci nie pracują już w strukturach organizacji.

    Trudno się dziwić – bracia Akhter mieli już wcześniej na koncie wyroki federalne za przestępstwa komputerowe i oszustwa. Zatrudnienie ich do obsługi wrażliwych, rządowych baz danych było skrajną nieodpowiedzialnością, a pozostawienie im uprawnień po zwolnieniu – czystym samobójstwem.

    To piękna lekcja dla całej branży: najsłabszym ogniwem w łańcuchu cyberbezpieczeństwa rzadko jest przestarzały firewall. Najczęściej jest to po prostu niedbały dział kadr.

    #cyberbezpieczeństwo #hakerzy #HR #iMagazine #IT #Opexus #proceduryBezpieczeństwa #wyciekDanych #zwolnienia
  14. Laboratoria Medyczne Optimed zhackowane, dane pacjentów mogły zostać wykradzione

    Laboratora Medyczne Optimed poinformowały o włamaniu na swoją infrastrukturę. Co ciekawe, spółka wie dokładnie kto stoi za atakiem (grupa z Białorusi) ale nie wie, czy dane pacjentów zostały wykradzione — w swoim oświadczeniu informuje o tym, że “nie można tego wykluczyć” i ostrzega że istnieje ryzyko prób kradzieży tożsamości oraz wyłudzeń finansowych i ujawniania informacji o stanie zdrowia pacjenta.

    Informacje o naruszeniu danych osobowych
    Szanowni Państwo, działając jako administrator danych osobowych, Laboratoria Medyczne Optimed Sp. z o.o., na podstawie art. 34 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 (RODO), przekazujemy informację o naruszeniu ochrony danych osobowych, które może wiązać się z wysokim ryzykiem naruszenia praw i wolności osób, których dane są przez nas przetwarzane.
    W dniu 3 maja 2026 roku nasze laboratorium padło ofiarą ataku cyberprzestępców. Wykryliśmy incydent bezpieczeństwa polegający na nieuprawnionym dostępie do części naszej infrastruktury informatycznej. Wstępna analiza wykazała, że zorganizowania grupa cyberprzestępców z Białorusi przełamała dostęp do systemu – nie można wykluczyć, że osoby nieuprawnione mogły uzyskać dostęp do danych, które były tam przechowywane.
    Zakres danych, które mogły zostać objęte incydentem obejmuje Państwa dane identyfikacyjne, w tym:
    – imię i nazwisko,
    – numer PESEL,
    – datę urodzenia
    – adres zamieszkania,
    – a także dane szczególnej kategorii dotyczące zdrowia, w szczególności informacje związane z wykonywanymi badaniami laboratoryjnymi oraz ich wynikami.
    Z uwagi na charakter naruszenia istnieje ryzyko nieuprawnionego wykorzystania danych, w tym prób kradzieży [...]

    #Badania #DaneMedyczne #Diagnostyka #Optimed #Pacjenci #WyciekDanych

    niebezpiecznik.pl/post/laborat

  15. Twórcy zabezpieczeń sami padli ofiarą hakerów. Jak atak na Trivy wywołał efekt domina

    Kiedy firmy odpowiedzialne za ochronę naszych danych same stają się celem skutecznego ataku, w całej branży zapala się czerwona lampka.

    Groźny atak na łańcuch dostaw skompromitował popularne narzędzia dla programistów, uderzając rykoszetem w gigantów cyberbezpieczeństwa – firmy Checkmarx oraz Bitwarden. To dobitny dowód na to, że przestępcy znaleźli nowy, niezwykle skuteczny wektor ataku: infekowanie samych strażników.

    Atak na łańcuch dostaw. Złośliwa aktualizacja Bitwarden CLI zagrażała deweloperom

    Efekt domina. Jak złośliwy kod zainfekował gigantów

    Wszystko zaczęło się w połowie marca od przejęcia konta na GitHubie należącego do Trivy – szeroko wykorzystywanego skanera podatności w kodzie. Hakerzy z grupy TeamPCP wykorzystali ten dostęp, by przemycić złośliwe oprogramowanie bezpośrednio do aktualizacji pobieranych przez użytkowników narzędzia. Malware błyskawicznie zaczął przeczesywać zainfekowane maszyny w poszukiwaniu tokenów dostępu, kluczy SSH i poufnych danych uwierzytelniających.

    W ten sposób przestępcy bezszelestnie włamali się do systemów firm Checkmarx oraz Bitwarden (o ataku na ten popularny menedżer haseł pisaliśmy już wcześniej). Zamiast atakować korporacje frontalnie, hakerzy weszli głównymi drzwiami, wykorzystując zaufane oprogramowanie firm trzecich.

    Podwójny koszmar Checkmarx. Od kradzieży danych po szantaż

    Dla firmy Checkmarx był to zaledwie początek trwającego ponad miesiąc kryzysu. Krótko po pierwszej infekcji, napastnicy przejęli oficjalne konto firmy na GitHubie i zaczęli rozsyłać złośliwy kod dalej – prosto do jej klientów. Choć Checkmarx poinformowało o szybkim załataniu luki, 22 kwietnia sytuacja się powtórzyła, co sugeruje, że intruzi nigdy nie utracili dostępu do infrastruktury.

    Jakby tego było mało, do gry wkroczyła niesławna grupa ransomware Lapsu$, która pod koniec kwietnia opublikowała w dark webie prywatne pliki wykradzione z serwerów Checkmarx. Wskazuje to na brutalną rynkową praktykę: grupa TeamPCP najpewniej sprzedała dostęp do przejętej sieci młodym hakerom z Lapsu$, a firma przez tygodnie nie potrafiła zidentyfikować pełnej skali włamania.

    Dlaczego hakerzy polują na narzędzia bezpieczeństwa?

    Ten incydent obnaża nową strategię cyberprzestępców. Oprogramowanie zabezpieczające jest dziś traktowane przez hakerów jednocześnie jako główny cel i idealny mechanizm dystrybucji wirusów.

    Tego typu programy mają z założenia głęboki, uprzywilejowany dostęp do najbardziej wrażliwych danych w systemach korporacyjnych. Atakując zaufane narzędzia, hakerzy jednym celnym ciosem otwierają sobie drzwi do tysięcy kolejnych ofiar w dół łańcucha dostaw. To efekt kaskadowy, który pokazuje, że w dzisiejszym świecie IT nikt nie jest w pełni bezpieczny – nawet ci, którzy ten świat chronią.

    #Bitwarden #Checkmarx #cyberbezpieczeństwo #hakerzy #Lapsu #ransomware #Trivy #wyciekDanych
  16. “Ssijcie ruskiego k…” czyli partia Mentzena zhackowana po raz 3

    Po raz trzeci dane członków oraz nieletnich sympatyków partii Mentzena zostały wykradzione i upublicznione w sieci. Tym razem włamywacz opublikował 500 rekordów zawierających:

    imię i nazwisko
    PESEL
    adres zamieszkania
    numery telefonów

    Wyciekły też dane osób oznaczonych jako “nieaktywne” ponieważ wciąż znajdowały się w bazie danych. Dodatkowo upubliczniona paczka zawiera treści SMS-ów, e-maili i dokumentów.

    To nie pierwszy hack partii Mentzena
    Przypomnijmy, że pierwszy z ataków zakończony wyciekiem danych Nowej Nadziei miał miejsce 16 marca 2025, a drugi 4 sierpnia 2025. Partia Mentzena do dziś nie odpowiedziała nam na pytania w sprawie ataków. Można też przypuszczać, że niewiele też poczyniono aby lepiej zabezpieczyć dostęp do danych.
    Nie zdziwilibyśmy się, gdyby przyszło nam jeszcze w tym roku, po raz czwarty, opisywać kolejny incydent związany z tą partią…

    Aktualizacja (20.04.2026 10:33)
    Rzecznik prasowy Nowej Nadziei na Twitterze poinformował, że “sprawa dotyczy starego, nieaktualnego systemu, dotyczy sekcji młodzieżowej w jednym regionie w Polsce (Białystok)”.
    Jak uchronić się przed takimi atakami?
    Jeśli chcesz zabezpieczyć się przed atakami na swoje serwery i webaplikacje, zapraszamy na nasze bestsellerowe szkolenie, a raczej 3 dniowe, pełne praktyki warsztaty, które nauczą Cię jak samodzielnie wykonywać testy penetracyjne. Dzięki niemu wykryjesz dziury w swojej infrastrukturze zanim ktoś zrobi to za Ciebie i opublikuje w internecie dane Twoich klientów lub użytkowników — oto najbliższe terminy:

    Kraków: 13-15 maja 2026r. — zostało 5 wolnych miejsc
    Ostatnio ktoś zarejestrował się 10 kwietnia 2026r. → zarejestruj się na to szkolenie

    [...]

    #Hacked! #Niepełnoletnie #NowaNadzieja #SławomirMentzen #WyciekDanych

    niebezpiecznik.pl/post/mentzen

  17. Tajne kody dostępu do baz w USA wyciekły do sieci. Ktoś uczył się ich z… publicznych fiszek

    Stany Zjednoczone wydają miliardy dolarów na ochronę swoich granic i zaawansowane systemy cyberbezpieczeństwa. Okazuje się jednak, że cały ten wysiłek można zniweczyć za pomocą popularnej aplikacji dla uczniów i studentów.

    Tajne kody do placówek służb granicznych wyciekły, bo ktoś postanowił wkuwać je na pamięć za pomocą publicznych fiszek w serwisie Quizlet.

    Serwis Quizlet to popularna platforma edukacyjna, z której na co dzień korzystają miliony uczniów przygotowujących się do sprawdzianów z historii czy słówek z języka angielskiego. Ktoś jednak uznał, że to również doskonałe narzędzie do nauki wewnętrznych procedur amerykańskiego Urzędu Celnego i Ochrony Granic (U.S. Customs and Border Protection).

    Jak ujawnił serwis WIRED, w lutym na platformie pojawił się publiczny zestaw fiszek zatytułowany „USBP Review”. Zawierał on wysoce poufne informacje dotyczące bezpieczeństwa placówek CBP w okolicach Kingsville w Teksasie. Zestaw był w pełni publiczny aż do 20 marca – zniknął ledwie pół godziny po tym, jak dziennikarze WIRED skontaktowali się z numerem telefonu powiązanym z kontem twórcy.

    Czego można było się dowiedzieć z cyfrowych karteczek? Na przykład na fiszce z pytaniem „Kod do drzwi punktu kontrolnego?” na odwrocie znajdowała się dokładna, czterocyfrowa kombinacja. W ten sam sposób rozpisano kody do konkretnych bram oraz wież strażniczych. Inne fiszki zawierały szczegółowe opisy wewnętrznych systemów, takich jak „E3 BEST”, służącego do sprawdzania osób i pojazdów w bazach danych organów ścigania.

    Rzecznik CBP potwierdził jedynie, że incydent jest obecnie badany przez Biuro Odpowiedzialności Zawodowej. Cała sprawa zbiega się w czasie ze znacznym wzrostem zatrudnienia w amerykańskich służbach granicznych – agencja kusi nowych rekrutów premiami sięgającymi 60 tysięcy dolarów. Jak widać, szybkie tempo rekrutacji może wiązać się z pewnymi brakami w podstawowym szkoleniu z zakresu bezpieczeństwa informacji. Nauka to potęgi klucz, ale czasami lepiej trzymać swoje notatki pod kluczem.

    Nowy cyberatak uderza w open source. Malware rozprzestrzenia się sam i niszczy wybrane systemy

    #bezpieczeństwoIT #CBP #cyberbezpieczeństwo #fiszki #Quizlet #usa #wpadkiTechnologiczne #wyciekDanych
  18. Tryb incognito to „ściema”. Wyszukiwarka Perplexity potajemnie wysyłała intymne pytania do Google i Mety

    Sztuczna inteligencja miała być naszym prywatnym asystentem, a stała się idealnym narzędziem inwigilacji.

    Złożony właśnie pozew zbiorowy obnaża mroczną stronę wyszukiwarki Perplexity AI. Twórcy narzędzia, wbrew obietnicom, mieli karmić gigantów reklamowych najbardziej wrażliwymi danymi użytkowników – nawet wtedy, gdy ci korzystali z rzekomo bezpiecznego trybu incognito.

    Kiedy mamy problem medyczny, finansowy lub prawny, coraz częściej pytamy o to czatboty, zamiast szukać informacji na forach. Wyszukiwarka Perplexity wręcz zachęca do pogłębiania tematów w formie długich konwersacji. Użytkownicy, wierząc w obietnicę prywatności, dzielili się z maszyną informacjami o wynikach biopsji czy planach podatkowych. Jak ujawnia najnowszy pozew sądowy złożony w USA – robili to na własne ryzyko.

    Według oskarżycieli, tryb incognito w Perplexity był zwykłą „ściemą”. Pod maską minimalistycznego interfejsu rzekomo zaszyto skrypty śledzące (m.in. Facebook Meta Pixel oraz Google Ads). Mechanizm działał bezlitośnie: całe transkrypty zapytań (wraz z adresami e-mail i danymi pozwalającymi na identyfikację) trafiały prosto na serwery Mety i Google. Z technicznego punktu widzenia, skrypty te traktowały nasze rozmowy z AI jak każdą inną stronę internetową do sprofilowania.

    Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Perplexity z pełną premedytacją miało nie informować o tym w swojej polityce prywatności, skrzętnie ukrywając fakt współpracy z brokerami danych. Jeśli pozew zakończy się po myśli oskarżycieli, firmę mogą czekać astronomiczne kary (do 5000 dolarów za jedno naruszenie), ale przede wszystkim – potężny kryzys zaufania. W świecie sztucznej inteligencji, jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że Twoje najskrytsze myśli są towarem.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    #AI #bezpieczeństwoDanych #Google #Meta #Perplexity #pozewZbiorowy #prywatnośćWSieci #sztucznaInteligencja #trybIncognito #wyciekDanych
  19. Cloudflare na wojnie z włoskim rządem. Gigantyczna kara za odmowę cenzury

    Firma Cloudflare oficjalnie odwołała się od wielomilionowej kary nałożonej przez włoskiego regulatora rynku komunikacyjnego (AGCOM).

    Spór dotyczy kontrowersyjnych przepisów „Piracy Shield”, które zdaniem amerykańskiego giganta stanowią bezpośrednie zagrożenie dla fundamentalnej architektury internetu i wymuszają globalną cenzurę w imię walki z nielegalnymi transmisjami sportowymi.

    Włoski system „Piracy Shield” został zaprojektowany w celu błyskawicznego odcinania dostępu do pirackich streamów. Prawo to wymaga od operatorów sieciowych i dostawców usług natychmiastowego blokowania wskazanych domen oraz adresów IP w czasie nieprzekraczającym 30 minut od otrzymania zgłoszenia od właścicieli praw autorskich.

    Za odmowę wdrożenia tego radykalnego mechanizmu na swoim globalnym i popularnym serwerze DNS (1.1.1.1), włoski urząd nałożył w styczniu 2026 roku na Cloudflare karę w wysokości aż 14,2 miliona euro.

    Algorytm bez nadzoru i potężne rykoszety

    Cloudflare nie przebiera w słowach, nazywając włoski system niekontrolowaną „czarną skrzynką”. Według przedstawicieli firmy mechanizm ten nie posiada żadnego nadzoru sądowego, nie zapewnia elementarnej przejrzystości ani nie oferuje ścieżki odwoławczej w przypadku błędnego zablokowania legalnych treści. Zespół prawny korporacji punktuje kilka kluczowych absurdów tej sytuacji:

    • Zawyżona kara: grzywna powinna wynieść maksymalnie 140 tysięcy euro (stanowiąc 2 procent włoskich dochodów firmy). AGCOM obliczył ją jednak na podstawie globalnego przychodu korporacji, zawyżając prawny limit niemal stukrotnie.
    • Globalna cenzura: dyrektor generalny Cloudflare, Matthew Prince, stanowczo argumentuje, że nałożenie filtra na globalny resolver DNS 1.1.1.1 zmusiłoby firmę do cenzurowania zapytań nie tylko we Włoszech, ale na całym świecie.
    • Zjawisko nadmiernego blokowania: obawy o precyzję systemu są w pełni uzasadnione. W październiku 2024 roku tarcza błędnie odcięła Włochom dostęp do usługi Google Drive, a niezależne badania przeprowadzone przez holenderski Uniwersytet Twente potwierdziły setki przypadków zablokowania dostępu do całkowicie legalnych witryn.

    Wsparcie ze strony Unii Europejskiej

    Cloudflare nie jest w swojej walce osamotnione. Podobne obiekcje zgłaszają również włoscy dostawcy usług internetowych (ISP), którzy ostrzegają, że nielimitowane filtrowanie generuje straty poboczne znacznie przewyższające społeczne korzyści z walki z piractwem.

    Amerykańska korporacja upatruje szansy na wygraną w unijnych przepisach, argumentując, że włoska ustawa jest rażąco niezgodna z europejskim aktem o usługach cyfrowych (DSA), który wymaga zachowania ścisłych gwarancji proceduralnych. Komisja Europejska podzieliła już część tych obaw, krytykując w zeszłorocznym liście brak odpowiedniego nadzoru nad systemem. Jeśli trwająca batalia przed Regionalnym Sądem Administracyjnym w Rzymie zakończy się porażką Cloudflare, firma grozi radykalnym krokiem – całkowitym wycofaniem swoich serwerów i części usług z terytorium Włoch.

    Cloudflare wprowadza „AI Labyrinth” – pułapkę na boty gromadzące dane dla AI

    #AGCOMCloudflare #blokowanieStronDNS1111 #cenzuraInternetu #CloudflareKaraWłochy #DigitalServicesAct #PiracyShield #prawoAntypirackieWłochy #wyciekDanych
  20. ZombieAgent atakuje ChatGPT – kolejna luka w systemie AI ujawniona

    Czy można naprawić sztuczną inteligencję, która z natury chce każdemu dogodzić? Nowy atak na ChatGPT pokazuje, że kiedy stawiamy wyższą barierkę, ktoś po prostu znajduje dłuższą drabinę.

    Czytaj dalej:
    pressmind.org/zombieagent-atak

    #PressMindLabs #chatgpt #deepresearch #radware #shadowleak #wyciekdanych

  21. Anna’s Archive kontra Spotify. 300 TB „muzycznej Arki Noego” czy największy akt cyfrowego piractwa? Raczej po prostu chaos

    W mediach (głównie technologicznych) niesie się informacja o „ataku na Spotify”. Padają różne hasła, od wieszczenia upadku szwedzkiego giganta po apologetyczne zachwyty nad hakerami „uwalniającymi muzykę”. A jaka jest prawda? Ta zwykle leży pośrodku.

    Przyjrzyjmy się faktom. Grupa internetowych aktywistów (znana pod nazwą Anna’s Archive), kojarzona dotąd z „uwalniania” książek i prac naukowych, wzięła na celownik giganta streamingu. Anna’s Archive ogłosiło, że weszło w posiadanie niemal całej biblioteki Spotify. Serwis potwierdza „nikczemny atak”, ale czy faktycznie mamy do czynienia z archiwizacją muzycznego dziedzictwa ludzkości, czy po prostu z hurtową kradzieżą (prawnicy powiedzieli by „nieautoryzowanym pozyskaniem danych”) plików gorszej jakości i chaotycznym scrapingiem na dużą skalę?

    Sprawa wybuchła w weekend, gdy grupa Anna’s Archive opublikowała oświadczenie o „stworzeniu kopii zapasowej Spotify”. Według ich deklaracji, udało im się zgrać (zeskrapować) 300 TB danych. Zbiór ma obejmować kompletną bazę metadanych oraz 86 milionów plików audio, co według hakerów stanowi 99,6% wszystkich odtworzeń w serwisie. Tyle, że tu już zapaliła mi się czerwona lampka. Po pierwsze 300 TB, choć wydaje się dużym zbiorem (nawet bardzo) to za mało na globalne zasoby Spotify, po drugie 99,6% odtworzeń to nie to samo co 99,6% danych (plików, utworów muzycznych, etc., wiecie o co chodzi, wrócę do tego jeszcze). Zatem rodzi się zasadne pytanie…

    Co faktycznie wyciekło?

    Na ten moment w sieci (poprzez torrenty) udostępniono metadane. To gigantyczna baza SQL zawierająca informacje o 256 milionach utworów – tytuły, autorów, kody ISRC, okładki itp. Pliki muzyczne (audio) na razie nie zostały upublicznione. Grupa zapowiada, że będzie je udostępniać stopniowo, zaczynając od najpopularniejszych, aby stworzyć „niezależną kopię zapasową muzyki”. Tyle że ta narracja jest fałszem, niezależnie od chęci grupy aktywistów. Po prostu jeżeli cokolwiek chcieli zarchiwizować, niezależnie od motywacji, to zdecydowanie źle się za to zabrali (zaraz to wyjaśnię).

    Spotify zareagowało ostro. W oświadczeniu dla Billboard firma przyznała, że wykryła i zablokowała konta prowadzące „nieautoryzowany scraping”. Gigant wdrożył nowe zabezpieczenia, ale przyznaje, że incydent miał miejsce (czyt.: mleko się rozlało).

    Spotify nareszcie z audio wysokiej jakości, ale ludzie jakoś nie skaczą z radości

    Ideologia a technologia

    Wróćmy jednak do tego, co faktycznie zrobili ludzie z Anna’s Archive. Grupa ta buduje wokół tego ataku narrację misyjną. Twierdzą, że streaming jest nietrwały (niekoniecznie), licencje wygasają (prawda), a utwory znikają bezpowrotnie na zawsze (nieprawda; mamy przecież instytucję domeny publicznej).

    Ich „zrzut” ma być tzw. ratunkiem dla kultury. Technicznie jednak sprawa jest bardziej skomplikowana. Nawet jeśli pobrali 86 milionów plików, nie są to studyjne oryginały (mastery), lecz pliki skompresowane (najczęściej Ogg Vorbis lub AAC), przeznaczone do streamingu. Mówimy więc o kopii stratnej, a nie o cyfrowym oryginale.

    Co więcej, hasło „99,6% odtworzeń” to sprytny zabieg marketingowy – oznacza, że pobrano to, co popularne (mainstream). Największą wartością archiwalną jest zazwyczaj tzw. długi ogon – niszowe, lokalne i zapomniane utwory, a te najtrudniej zeskrapować masowo. Efekt? To żadne archiwum, pozwólcie, że wyjaśnię.

    Kiedy „archiwum” przestaje być archiwum

    Warto oddzielić fakty od wzniosłej narracji, którą budują autorzy ataku. Aby mówić o realnej archiwizacji muzycznego dziedzictwa, a nie o największym „zrzucie” pirackim w historii, musiałoby zostać spełnionych kilka warunków, których tu brakuje:

    • Jakość archiwalna: pliki ze streamingu to formaty stratne. Prawdziwa archiwizacja wymaga plików bezstratnych lub masterów. To, co pobrało Anna’s Archive, to kopia użytkowa, a nie cyfrowe dziedzictwo.
    • Transparentność źródła: archiwum musi jasno wskazywać pochodzenie plików. Tu mamy do czynienia z masowym scrapingiem, czyli de facto nagrywaniem strumienia.
    • Poszanowanie praw: nawet najszlachetniejsza intencja „ochrony kultury” nie zmienia faktu, że prawa do utworów należą do twórców. Archiwum, które ignoruje ten aspekt i udostępnia wszystko publicznie (torrenty), staje się serwisem pirackim, podważającym ekonomiczne podstawy bytu artystów.
    • Weryfikacja: deklaracja o pobraniu „niemal całego Spotify” wymaga zewnętrznego audytu. Bez niego pozostaje jedynie internetową legendą, ale już prosta matematyka wyklucza by wspomniane 300 TB wystarczyło na faktyczne zasoby szwedzkiego potentata streamingu.

    W każdym razie dopóki powyższe warunki nie są spełnione, mamy do czynienia z może i imponującym technologicznie (czy może raczej – zasięgowo), ale prawnie i etycznie wątpliwym atakiem na infrastrukturę serwisu, a nie z budową „muzycznej Arki Noego”. Innymi słowy to nie jest żaden spór o przyszłość muzyki, lecz o to, czy chaos i piractwo można dziś sprzedać jako troskę o kulturę. Moim zdaniem nie, i to nawet przy najszczerszych chęciach (czego nigdy nie możemy być pewni) tych troszczących się…

    #AnnaSArchive #cyberbezpieczeństwo #piractwo #prawaAutorskie #spotify #streaming #wyciekDanych
  22. Masz wyciek danych? Rząd uruchamia cyber.gov.pl – centrum dowodzenia Twoim bezpieczeństwem w sieci

    Koniec z szukaniem narzędzi do ochrony danych po różnych stronach urzędowych. Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło platformę cyber.gov.pl.

    To jedno miejsce, które integruje rozproszone dotąd usługi: od sprawdzania wycieków haseł po skanowanie komputera w poszukiwaniu luk.

    Nowy portal, uruchomiony 11 grudnia 2025 roku, ma być odpowiedzią na chaos informacyjny. Zamiast przekopywać się przez dziesiątki stron, użytkownik otrzymuje centralny hub, który wspiera zarówno zwykłego Kowalskiego, jak i duże instytucje objęte ustawą o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC) oraz dyrektywą NIS2.

    Niezbędnik dla każdego obywatela

    Co konkretnie znajdziemy na stronie? Platforma agreguje kilka kluczowych, bezpłatnych narzędzi:

    • moje.cert.pl: pozwala błyskawicznie sprawdzić, czy nasz adres e-mail (i powiązane z nim hasła) znalazł się w znanych bazach wycieków danych.
    • Artemis: to skaner podatności, który analizuje komputer lub serwer użytkownika i wskazuje potencjalne dziury w zabezpieczeniach.
    • Bezpieczna Poczta: narzędzie oceniające podejrzane e-maile. Ostrzega przed złośliwymi linkami i załącznikami, pomagając uniknąć phishingu.

    Wicepremier Krzysztof Gawkowski podkreśla, że celem jest uproszczenie dostępu do wiedzy, tak aby każdy mógł samodzielnie zweryfikować swoje bezpieczeństwo w sieci.

    S46 Cyber Hub dla instytucji

    Druga twarz portalu skierowana jest do podmiotów profesjonalnych. Platforma promuje system S46 Cyber Hub, który służy do zarządzania bezpieczeństwem w instytucjach kluczowych. Umożliwia on zgłaszanie incydentów i śledzenie zagrożeń w czasie rzeczywistym. Z rozwiązania korzysta już ponad 500 instytucji w Polsce.

    Ministerstwo zapowiada też dalszy rozwój serwisu. Wkrótce cyber.gov.pl zostanie zintegrowane z Węzłem Krajowym, co pozwoli na wygodne logowanie się do usług za pomocą mObywatela czy bankowości elektronicznej, bez konieczności zakładania osobnych kont.

    Duże zmiany w mObywatelu i Profilu Zaufanym. Logowanie i alerty będą obowiązkowe

    #artemis #CERTPolska #cyberGovPl #cyberbezpieczeństwo #ministerstwoCyfryzacji #news #S46CyberHub #wyciekDanych

  23. Wyciek danych ze sklepu WK DZIK

    10 grudnia firma WK DZIK poinformowała mailowo swoich klientów o wycieku danych. Jak wynika z przesłanego komunikatu, do ataku miało dojść w nocy z 7 na 8 grudnia 2025 r, kiedy to włamano się do systemu informatycznego firmy i wykradziono dane. Z przeprowadzonej analizy wynika, że incydent dotyczy następujących danych...

    #WBiegu #Bezpiecznedane #Wyciek #Wyciekdanych

    sekurak.pl/wyciek-danych-wk-dz

  24. Nowy raport: deepfake przeraża firmy, ale realnym zagrożeniem wciąż jest coś innego

    Choć zaawansowane ataki AI, takie jak deepfake, budzą coraz większy postrach, to klasyczny wyciek danych pozostaje największym zagrożeniem dla reputacji polskich organizacji.

    Tak twierdzi aż 87,2% specjalistów ds. komunikacji i marketingu przebadanych w raporcie „Cyberzagrożenia a wizerunek organizacji”, przygotowanym przez agencję dfusion communication.

    Z badania wynika, że medialny deepfake (43,6% wskazań) budzi mniejsze obawy niż bardziej prozaiczne zagrożenia, takie jak phishing (61,5%) czy właśnie wyciek danych. Mimo to, firmy wykazują alarmujący brak przygotowania na nowe typy ataków. Zaledwie 39% polskich organizacji deklaruje posiadanie procedur reagowania na incydenty z użyciem sztucznej inteligencji, w tym deepfake. Co bardziej niepokojące, 23% respondentów nie wie, czy w ich firmie w ogóle istnieją takie plany.

    Raport podkreśla, że problem cyberzagrożeń dotyczy wszystkich. Anna Olszewska, Dyrektorka Departamentu Komunikacji w KIR, ostrzega: „Cyberzagrożenia dotyczą dziś każdego podmiotu – niezależnie od branży, profilu działalności, rozmiaru przedsiębiorstwa czy stopnia cyfryzacji”. Potwierdzają to dane EY, według których 88% firm w Polsce doświadczyło cyberataku w ciągu ostatnich pięciu lat.

    Dla specjalistów od wizerunku najgorszą konsekwencją ataku nie są straty finansowe, lecz utrata zaufania, na którą wskazało 69,2% badanych. Mimo tak dużej stawki, tylko 38% organizacji posiada szczegółowy plan komunikacji kryzysowej uwzględniający cyberzagrożenia , a zaledwie 28,2% regularnie przeprowadza symulacje takich scenariuszy.

    Według Anny Klimczuk, szefowej komunikacji Microsoft w Europie Centralnej, problemem jest zmiana taktyki przestępców: „Specjaliści od cyberbezpieczeństwa mówią wprost – cyberprzestępcy już się nie włamują, oni się logują”. Jak wskazują autorzy raportu, największymi barierami w skutecznym zarządzaniu kryzysem są brak szybkiego dostępu do faktów (59% wskazań) oraz brak jasnych procedur wewnętrznych (41%).

    Apple podwaja nagrodę w programie Bug Bounty do 2 mln USD za ataki na poziomie szpiegowskim

    #AI #cyberbezpieczeństwo #deepfake #dfusionCommunication #KIR #komunikacjaKryzysowa #Microsoft #news #phishing #raport #wizerunekFirmy #wyciekDanych

  25. ⚠️ Uwaga klienci SuperGrosz.pl – wyciekły Wasze dane!

    Jeśli korzystałeś z usług serwisu SuperGrosz.pl oferującego pożyczki, to jak najszybciej zastrzeż swój PESEL — tu znajdziesz instrukcję jak to zrobić. Najlepiej zastrzeż swój PESEL już teraz, zanim doczytasz ten artykuł do końca.

    Wyciekły wszystkie dane klientów
    Jak przed godziną poinformował wicepremier, Krzysztof Gawkowski, zakres wykradzionych danych klientów SuperGrosz.pl jest szeroki:

    numer PESEL,
    dane dotyczące dowodu osobistego,
    numery rachunków bankowych,
    deklarowany dochód,
    imię i nazwisko,
    adres e-mail,
    numer telefonu,
    adres zamieszkania
    adres do korespondencji,
    stan cywilny,
    liczba dzieci,
    dane pracodawcy (w tym telefon),
    identyfikator w portalu Facebook.

    Firma AIQLABS sp. z o.o. prowadząca serwis SuperGrosz.pl nie wystosowała jeszcze w sprawie tego incydentu żadnego oświadczenia. Z relacji użytkowników tego serwisu wynika, że nie zostały też jeszcze rozesłane jakiekolwiek komunikaty w sprawie kradzieży danych. Proponujemy jednak na nie nie czekać i jak najszybciej zastrzec swój PESEL. To uniemożliwi posłużenie się skradzioną tożsamością do najpoważniejszych w skutkach działań:

    wyłudzenia pożyczki
    wyrobienia duplikatu karty SIM w celu przejęcia kodów autoryzacyjnych i kolejnych dostępów

     

    Wicepremier nie poinformował ilu osób dotyczy naruszenie (czy wyciekły dane wszystkich użytkowników, czy tylko części?) ale jak widać, zakres pozyskanych danych jest bardzo duży. Brakuje chyba tylko numeru buta i odcisku palca. Dlatego jeśli znacie kogokolwiek, kto mógł korzystać z usług serwisu SuperGrosz, prześlijcie mu tę wiadomość i zachęćcie do jak najszybszego zastrzeżenia numeru PESEL.
    Do dyskusji zostawiamy, czy w takich sytuacjach, kiedy przedstawiciele rządu wiedzą o incydencie i mają listę objętych nią osób, nie powinny one [...]

    #Cyberalert #Wyciek #WyciekDanych

    niebezpiecznik.pl/post/uwaga-k

  26. Apple oskarża inżyniera Oppo o kradzież tajemnic Apple Watch

    Apple oskarża chińskiego producenta Oppo o wykorzystanie poufnych danych dotyczących technologii czujników Apple Watch.

    Według pozwu, były pracownik Apple – Chen Shi – miał pobrać 63 pliki z zabezpieczonego systemu Apple, przekazać je do Oppo i na ich podstawie wygłosić prezentację dla setek pracowników firmy.

    Apple twierdzi, że prezentacja zawierała materiały i slajdy bezpośrednio pochodzące z wewnętrznych dokumentów Apple, dotyczące rozwoju czujników i przyszłych produktów. Oppo zaprzecza zarzutom i utrzymuje, że prezentacja dotyczyła jedynie ogólnych zasad inżynierii.

    Sąd nakazał Oppo przekazać Apple wymagane dokumenty do 31 października 2025 roku. Sprawa nadal jest w toku, a Apple domaga się odszkodowania, zakazu wykorzystywania technologii oraz wyłączenia z pracy osób, które mogły mieć dostęp do tajemnic firmy.

    #aferaTechnologiczna #Apple #Apple2025 #AppleWatch #ChenShi #czujnikiAppleWatch #kradzieżDanych #Oppo #procesAppleOppo #tajemniceHandlowe #technologiaApple #wyciekDanych

  27. Wadowice zhackowane, dane mieszkańców mogły zostać wykradzione

    W niedzielę doszło do poważnego incydentu w infrastrukturze IT, która hostowała bazy danych Urzędu Miejskiego w Wadowicach. Zaszyfrowano dane, a więc mamy do czynienia z atakiem ransomware. Jak otwarcie przyznają przedstawiciele Urzędu Miasta — “istnieje wysokie ryzyko że przynajmniej część z danych dotyczących mieszkańców gminy Wadowice została wykradziona i może zostać ujawniona w internecie”. Co grozi mieszkańcom papieskiego miasta?

    Wyciek danych mieszkańców Wadowic
    Celem ataków ransomware jest wyłudzenie okupu lub sabotaż (to w przypadku grup, które nie planują odszyfrowania danych nawet po uzyskaniu okupu). Ponieważ nie ujawniono jaka grupa stoi za atakiem, ciężko nam wiarygodnie wskazać scenariusz z którym mamy do czynienia. Faktem natomiast jest to, że większość grup ransomware nie tylko szyfruje, ale też kradnie dane po to, aby w przypadku braku otrzymania pieniędzy, opublikować je w Darknecie. Wtedy na dane rzucić mogą się wszyscy zainteresowani, od cyberprzestępców, którzy wykorzystają je do przeprowadzania ataków kradzieży tożsamości lub ulepszenia swoich socjotechnik, przez wszelkiej maści badaczy, detektywów i osintowców, aż do każdego wścibskiego sąsiada. Dlatego utrzymujący istotne systemy powinni wiedzieć jak na takie ataki się przygotować i jak na nie poprawnie reagować. Dla mieszkańców natomiast rozsądnym będzie więc założyć najczarniejszy scenariusz:
    Jeśli jesteś mieszkańcem Wadowic, załóż że wszystkie dane jakie miał na Twój temat Urząd Miejski zostaną ujawnione. Zapewne będą to dane osobowe, a być może także szczegóły nieruchomości, wysokości podatków, treści wszelkich urzędowych pism i wniosków.
    Jestem z Wadowic, co teraz robić, jak żyć?
    Mieszkańcom Wadowic [...]

    #PESEL #Ransomware #Wadowice #Wyciek #WyciekDanych #Wycieki

    niebezpiecznik.pl/post/wadowic

  28. Masowy wyciek danych z Gmaila? Google zaprzecza i uspokaja użytkowników

    W odpowiedzi na narastające w internecie plotki o rzekomym masowym wycieku danych, Google opublikowało krótkie oświadczenie.

    Na swoim oficjalnym blogu technologicznym gigant zaprzeczył doniesieniom o zagrożeniu i zapewnił, że bezpieczeństwo usługi Gmail jest „silne i skuteczne”.

    W ostatnich dniach w mediach społecznościowych oraz niektórych portalach informacyjnych zaczęły krążyć niepokojące doniesienia o potężnym wycieku danych z Gmaila. Sugerowano, że firma rozsyła masowe ostrzeżenia do wszystkich użytkowników w związku z incydentem. Google postanowiło oficjalnie odnieść się do tych pogłosek, publikując 1 września na blogu „The Keyword” wpis, w którym zaprzeczyło, by doszło do wysłania „szerokiego ostrzeżenia do wszystkich użytkowników Gmaila”.

    Źródłem zamieszania wydaje się być mylne powiązanie kilku różnych zdarzeń. Dziennikarze wskazują, że część doniesień mogła powstać z połączenia informacji o niedawnym wycieku danych z firmy Salesforce z czerwcowym wpisem Google promującym używanie kluczy dostępu (passkeys) jako bezpieczniejszej alternatywy dla tradycyjnych haseł. Choć Google rzeczywiście wysyłało alerty związane z incydentem w Salesforce, trafiły one jedynie do ograniczonej grupy dotkniętych nim kont, a nie do wszystkich 2,5 miliarda użytkowników usługi.

    W swoim komunikacie Google podkreśliło skuteczność swoich systemów ochronnych, które mają blokować „ponad 99,9% prób phishingu i złośliwego oprogramowania”. Firma jednocześnie ponownie zachęciła użytkowników do wzmacniania bezpieczeństwa swoich kont poprzez wdrażanie nowoczesnych rozwiązań, takich jak wspomniane klucze dostępu, które eliminują ryzyko związane z kradzieżą lub odgadnięciem hasła.

    Chociaż plotka o masowym wycieku została zdementowana, nie oznacza to całkowitego braku zagrożeń. W serwisie Reddit pojawiają się doniesienia o indywidualnych próbach phishingu, w których oszuści wykorzystują fałszywe alerty systemowe mailer-daemon lub wykonują połączenia telefoniczne z kalifornijskiego numeru kierunkowego 650, podszywając się pod pracowników Google. Eksperci ds. bezpieczeństwa przypominają, aby nigdy nie klikać w podejrzane linki otrzymywane w wiadomościach e-mail ani nie podawać danych logowania podczas rozmowy telefonicznej. Zainteresowanych oryginalnym wpisem na blogu Google, odsyłam do źródła.

    Gemini w Gmailu z nową funkcją: dodawanie zdarzeń do Kalendarza Google

    #Bezpieczeństwo #Gmail #Google #hakerzy #kluczeDostępu #malware #news #oświadczenie #Passkeys #phishing #Plotki #Salesforce #ShinyHunters #TheKeyword #wyciekDanych

  29. Zwierzasz się AI? Twoje sekrety mogły trafić do Google. Wielka wpadka OpenAI

    OpenAI, twórca popularnego chatbota ChatGPT, stanęła w obliczu poważnego kryzysu wizerunkowego po tym, jak prywatne i często bardzo osobiste rozmowy użytkowników zostały odnalezione w wynikach wyszukiwania Google.

    Po fali krytyki firma w pośpiechu wycofała kontrowersyjną funkcję i rozpoczęła usuwanie zaindeksowanych czatów z sieci. Sprawę jako pierwszy nagłośnił serwis Fast Company, który poinformował o tysiącach rozmów z ChatGPT widocznych publicznie w wyszukiwarce Google. Problem wynikał z funkcji udostępniania czatów. Użytkownicy, chcąc podzielić się linkiem do rozmowy, mogli nieświadomie zaznaczyć pole opatrzone etykietą „Uczyń ten czat wykrywalnym”. Dopisek mniejszym, jaśniejszym drukiem, informujący o możliwym pojawieniu się treści w wyszukiwarkach, dla wielu okazał się niewystarczająco czytelny.

    W rezultacie w sieci znalazły się niezwykle wrażliwe dane. Użytkownicy, sądząc, że prowadzą prywatną konwersację, opisywali swoje problemy ze zdrowiem psychicznym, życie intymne, zażywanie narkotyków czy traumatyczne doświadczenia. Chociaż czaty nie zawierały bezpośrednich informacji identyfikujących, ich wysoka szczegółowość mogła pozwolić na powiązanie ich z konkretnymi osobami.

    Początkowo OpenAI broniło się, twierdząc, że oznaczenia funkcji były „wystarczająco jasne”. Jednak pod rosnącą presją, dyrektor ds. bezpieczeństwa informacji, Dane Stuckey, przyznał, że opcja ta stwarzała „zbyt wiele okazji do przypadkowego udostępnienia rzeczy, których nie zamierzali” udostępniać użytkownicy. Nazwał całą funkcję „krótkotrwałym eksperymentem”. Google z kolei zdystansowało się od problemu, wskazując, że to wydawcy stron – w tym przypadku OpenAI – mają pełną kontrolę nad tym, co jest indeksowane w sieci.

    Incydent ten spotkał się z ostrą krytyką ekspertów. Carissa Véliz, etyczka AI z Uniwersytetu Oksfordzkiego, stwierdziła, że jest „zszokowana” całą sytuacją i oceniła, że firmy technologiczne często traktują ogół społeczeństwa jak „króliki doświadczalne”. Wpadka jest tym bardziej dotkliwa, że OpenAI walczy obecnie w sądzie przeciwko nakazowi trwałego przechowywania wszystkich usuniętych czatów użytkowników, co budzi dodatkowe obawy o prywatność.

    Koniec Siri, jaką znamy? Apple może wymienić jej mózg na technologię OpenAI lub Anthropic

    #AI #Bezpieczeństwo #ChatGPT #daneOsobowe #Google #news #OpenAI #prywatność #sztucznaInteligencja #wyciekDanych

  30. W minionym roku najwięcej incydentów cyberbezpieczeństwa w Unii Europejskiej deklarowali przedstawiciele firm z Finlandii (42%), Polski (32%) oraz Malty (29%) - wynika z najnowszego badania Eurostatu "Digitalisation in Europe – 2025 edition".
    Na drugim biegunie - z najmniejszą liczbą problemów z cyberbezpieczeństwem znalazły się przedsiębiorstwa z Austrii, Słowenii, Bułgarii i Słowacji (po 12%)

    #cyberbezpieczeństwo #WyciekDanych #AtakiHakerskie #hakerzy

    tvn24.pl/biznes/dlafirm/cyberb

  31. Wyciek danych klientów Empiku

    Jak informuje nas czytelnik Arkadiusz, na jednym z cyberprzestępczych forów ktoś opublikował ogłoszenie sprzedaży bazy, która ma zawierać dane ponoć 24 milionów klientów Empiku. Oto screen dodanego ogłoszenia:

    Sprzedawca do ogłoszenia dodał próbkę, która zawiera dane kilkudziesięciu klientów:

    Jak widać, dane które wyciekły to:

    Imię i nazwisko
    Numer telefonu
    Adres zamieszkania (dostawy?)
    E-mail
    Informacje dotyczące zamówień (liczba, daty)

    Ani ogłoszenie, ani ujawniona przez sprzedawcę próbka nie zawiera haseł. Nazwy kolumn sugerują, że źródłem może być jakiś system związany z reklamami. Podejrzanie wysoka i bardzo dziwnie podana jest też liczba rekordów (czy na pewno chodzi o 24 miliony użytkowników? Część osób sugeruje, że to zapis stosowany w Indiach i oznacza 2,4 miliona…), ale być może w pełnej bazie, która ma ważyć 47GB po prostu są “duplikaty”, co dodatkowo wspierałoby teorię dotyczącą systemu reklamowego/trackingowego.
    Wysłaliśmy zapytania do Empiku w sprawie tego ogłoszenia. Po otrzymaniu informacji, zaktualizujemy ten artykuł.
    Ale już teraz, na wszelki wypadek, wszystkim klientom Empiku zalecamy prewencyjną zmianę hasła i założenie, że dane, które podaliście podczas zakupów na tej platformie stały się jawne i ktoś może ustalić Wasz:
    adres zamieszkania na podstawie e-maila albo numeru telefonu albo nazwiska
    numer telefonu na podstawie e-maila albo adresu albo nazwiska
    e-mail na podstawie adresu lub numeru telefonu albo nazwiska
    nazwisko na podstawie e-maila albo numeru telefonu albo adresu zamieszkania.
    Kupowałem w Empiku — co robić, jak żyć?
    O tym jak chronić się przed wyciekami danych (tymi, które już nastąpiły i tymi które niebawem nastąpią) oraz o tym jak sprawdzić, co w internecie krąży na nasz temat informowaliśmy w tym nagraniu, pokazując dziesiątki narzędzi, [...]

    #Empik #WyciekDanych #Wycieki

    niebezpiecznik.pl/post/wyciek-

  32. Atak ransomware na EuroCert. Wyciekły nawet wizerunki klientów

    Firma będąca znanym dostawcą podpisów kwalifikowanych poinformowała o udanym ataku na jej infrastrukturę, który spowodował wyciek danych osobowych m. in. klientów, kontrahentów i pracowników spółki. Dane z wycieku mogą niebawem zostać opublikowane w darknecie.

    EuroCert padł ofiarą ataku ransomware, który stwierdzono 12 stycznia w godzinach nocnych. Wiadomo. że dotyczy on części danych klientów, ale nie wiadomo jeszcze jak dużej części. Zawiadomiono Policję oraz CERT Polska. Zgłoszono też incydent do Prezesa UODO jako naruszenie ochrony danych związane z wysokim ryzykiem naruszenia praw i wolności osób. Wiemy, że niektóre osoby będące klientami firmy otrzymały już powiadomienie o wycieku, które jest niemal identyczne jak jedno z oświadczeń na stronie firmy.
    Hasła, pesele, nawet wizerunki
    Według naszych ustaleń dane z EuroCert.pl mają być opublikowane w darknecie na stronie jednej z grup RaaS (zapowiedź publikacji już się pojawiła). Ta sama grupa atakowała już wcześniej m.in. firmy analityczne, a także te z branży finansowej i budowlanej z całego świata. Jedną z jej polskich ofiar była wcześniej Scania Poland.
    Jeśli wierzyć przestępcom to wyciekło 65 GB danych. Opublikowano trochę próbek. Są w nich m.in. umowy z subskrybentami z wrażliwymi danymi.

    Są też wiele mówiące zrzuty ekranowe, takie jak ten.

    Są też skany różnych dokumentów, także ze wzorami podpisów.

    Firma przyznała, że dane jakie mogły wpaść w ręce przestępców to:

    dane identyfikacyjne;
    dane kontaktowe (adres e-mail, numer telefonu);
    numer PESEL;
    imię, imiona i nazwisko;
    data urodzenia;
    seria i numer dowodu osobistego;
    nazwa użytkownika i/lub hasło;
    wizerunek.

    Od siebie dodamy, że grupa przestępcza opublikowała listę nazw plików, jakie wpadły jej [...]

    #EuroCert #Ransomware #WyciekDanych #Wycieki

    niebezpiecznik.pl/post/atak-ra

  33. Śmierdzące Wi-Fi jej zaszkodziło!

    Według YouTube, to właśnie ten tytuł z kilku proponowanych klika się najlepiej. Ale w 3 odcinku z cyklu “Piotrek o Cyber” tematów jest więcej. Poniżej ich pełna lista:
    Zobacz PoC_v3
    Ten odcinek zaczynam od podsumowania eksperymentu z wyłączeniem reklam pod poprzednim odcinkiem i porównuję zasięgi. Potem jest o możliwościach wsparcia projektu PoC i przechodzimy do wydarzeń. Jest o:

    karze dla mBanku za wyciek danych klientów,
    akcji polskiej cyberpolicji, która rozmontowała call-center scamerów,
    dziwnej wypowiedzi wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego,
    ośmieszeniu Radosława Sikorskiego przez rosyjskich komików,
    wycieku nagich fotek z apki do randkowania,
    odszkodowaniu dla pacjentów, których dokumentację medyczną (z nagimi zdjęciami) wykradziono i opublikowano w internecie,
    śmierdzącym Wi-Fi potajemnie zainstalowanym na okręcie wojennym,
    tym jak Ford chce podsłuchiwać ludzi w samochodach
    wycieku danych z dużej wypożyczalni aut
    nowym zabezpieczeniu w Google Chrome (i tym jak je obejść)
    podsłuchiwaniu komputerów na podstawie dźwięku jaki wydaje RAM w trakcie pracy
    wykradaniu danych poprzez emisję z monitorów LCD
    zero-dayu w Adobe Readerze, ciekawie wykrytym

    Żeby dostać powiadomienie o kolejnych to trzeba dać suba w górę na niebezpiecznikowym kanale na YouTube, a poprzednie odcinki można zobaczyć tutaj.

    #0Day #Adobe #CBZC #Chrome #Exploit #Ford #Google #KrzysztofGawkowski #LCD #MBank #Motoryzacja #PiotrekOCyber #PoC #RadosławSikorski #RAM #Rosja #Samochody #Tempest #WyciekDanych #Wycieki #YouTube

    niebezpiecznik.pl/post/smierdz

  34. DCG Centrum Medyczne pokazuje jak nie informować o kradzieży danych pacjentów

    Otrzymujemy wiadomości od zaniepokojonych Czytelników, że właśnie dostali SMS-a o następującej treści:

    Uwaga! DCG Centrum Medyczne sp. z o.o. (DCG) informuje, iz doszlo do naruszenia poufnosci Panstwa danych osobowych poprzez ich bezpodstawne przechowywanie po rozwiazaniu umowy przez podmiot, ktoremu powierzylismy przetwarzanie Panstwa danych (procesor), a nastepnie poprzez kradziez Panstwa danych z systemow informatycznych procesora na skutek ataku hakerskiego oraz ujawnienia tych danych na forum cyberprzestepczym.
    Jak widzicie, wiadomość nie jest bogata w szczegóły, pewnie dlatego część z odbiorców zgłaszało nam ją jako …spam. Ale to nie scam, DCG Centrum Medyczne faktycznie odnotowało incydent i wiadomość wysłało do osób, których dane przetwarzało (lub powierzyło do przetwarzania kontrahentowi). Wygląda na to, że część z osób, która otrzymała tę wiadomość po prostu nie pamięta, że korzystało z usług tego wrocławskiego centrum medycznego, które — jak czytamy na ich stronie — specjalizuje się w “zdrowiu intymnym”:

    Nie wiemy, czy wysyłka tej wiadomości to własna inwencja DCG Centrum Medyczne, czy nakaz ze strony UODO. Ale wiadomość stworzona jest tak, że można odnieść wrażenie, iż jej celem było “odhaczenie” obowiązku poinformowania poszkodowanych o incydencie. I niestety tylko tyle, bo SMS nie zawierają żadnych szczegółów co do tego:

    jakie konkretnie dane zostały skradzione? I czy u każdego takie same?
    kim jest “procesor”, czyli podmiot któremu DCG Centrum Medyczne udostępniło dane, które zostały skradzione
    jakie mogą być skutki tego wycieku danych dla poszkodowanych
    jak wysokie wg IOD jest ryzyko nieuprawnionego użycia danych?

    Na stronie kliniki nie znajdziemy ani [...]

    #DCGCentrumMedyczne #Wrocław #WyciekDanych #Wycieki

    niebezpiecznik.pl/post/dcg-cen

  35. Dane z ALAB znów w darknecie. Uporządkowane numerami PESEL

    Pliki z danymi pacjentów, którzy korzystali z usług diagnostycznych ALAB, znów pojawiły się w darknecie. Tym razem zestaw danych ma bardziej dotkliwy charakter bo łatwiej w nim odnaleźć informacje dotyczące konkretnej osoby.

    Jak dotąd dwukrotnie pisaliśmy o wycieku z firmy z ALAB, prawdopodobnie jednym z najgorszych incydentów tego typu w branży medycznej w ostatnich latach. Pod koniec listopada doszło do wycieku danych tysięcy pacjentów i wyciek ten spowodowała grupa przestępcza, która zaatakowała ALAB oprogramowaniem ransomware. Później ta sama grupa opublikowała pliki z danymi osobowymi pracowników.
    Wyciek bardziej uporządkowany
    Teraz wyciek z ALAB ma coś w rodzaju swojej trzeciej odsłony. Pewna osoba, znana w środowiskach darknetowych, opublikowała dane z ALAB pod pewnym darknetowym adresem. Publikacja wycieku ma formę taką jak widać poniżej – to po prostu katalog, plik ZIP (2,8 GB) i plik tar.gz (1.9 GB).

    W katalogu “pesel” znajduje się 1228 kolejnych katalogów. Większość z nich ma nazwę w postaci czterech cyfr (w zakresie od 0021 do 9912) z wyjątkiem ostatniego katalogu, który nosi nazwę BRAKPESEL.

    W każdym z tych katalogów są pliki XML, które już widzieliśmy w wycieku z ALAB. W niektórych katalogach tych plików jest kilkadziesiąt, w innych ponad tysiąc. Każdy z nich zawiera informacje o przeprowadzonych badaniach i wynikach. Oto zawartość przykładowego katalogu.

    Tak zaś wygląda przykładowy plik XML z wynikami badań.

    Teraz najgorsza wiadomość. Czterocyfrowa nazwa każdego katalogu to początek numeru PESEL. Oznacza to, że dane zostały opublikowane:

    w sposób umożliwiający namierzenie konkretnych ludzi po PESELu oraz…
    w sposób umożliwiający sprawdzenie pojedynczej osoby bez konieczności [...]

    #ALAB #DaneMedyczne #DaneOsobowe #Darknet #Ransomware #Wyciek #WyciekDanych

    niebezpiecznik.pl/post/dane-z-

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.