home.social

#wwdc2026 — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #wwdc2026, aggregated by home.social.

fetched live
  1. iOS 27 introduce #Iphonehandoff, una funzione che permette di passare tra due iPhone utilizzando lo stesso numero di telefono. La novità, anticipata alla #Wwdc2026, è configurabile dal menu Cellulare delle impostazioni. #Apple #Ios27 kiro.it/YxgJa

  2. iOS 27 introduce #Iphonehandoff, una funzione che permette di passare tra due iPhone utilizzando lo stesso numero di telefono. La novità, anticipata alla #Wwdc2026, è configurabile dal menu Cellulare delle impostazioni. #Apple #Ios27 kiro.it/YxgJa

  3. iOS 27 introduce #Iphonehandoff, una funzione che permette di passare tra due iPhone utilizzando lo stesso numero di telefono. La novità, anticipata alla #Wwdc2026, è configurabile dal menu Cellulare delle impostazioni. #Apple #Ios27 kiro.it/YxgJa

  4. iOS 27 introduce #Iphonehandoff, una funzione che permette di passare tra due iPhone utilizzando lo stesso numero di telefono. La novità, anticipata alla #Wwdc2026, è configurabile dal menu Cellulare delle impostazioni. #Apple #Ios27 kiro.it/YxgJa

  5. iOS 27 introduce #Iphonehandoff, una funzione che permette di passare tra due iPhone utilizzando lo stesso numero di telefono. La novità, anticipata alla #Wwdc2026, è configurabile dal menu Cellulare delle impostazioni. #Apple #Ios27 kiro.it/YxgJa

  6. Co dla Apple znaczy AI?

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną. Na szczęście!

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Planeta Abstrakcja

    Najpierw miałem sobie odpuścić ten felieton. Po długim odcinku podcastu i jeszcze dłuższym wydaniu newslettera „Bo czemu nie?”, stwierdziłem, że wszystko już skomentowałem. Przynajmniej do września, bowiem do premiery nowych iPhone’ów i zapowiedzianych podczas WWDC 2026 systemów od Apple może jeszcze wydarzyć się całkiem sporo. Na przykład zapowiedziane przez Tima Cooka podwyżki cen. A potem obejrzałem z żoną, w ramach sobotniej chwili dla siebie, nowy odcinek od załogi kanału podróżniczego „Planeta Abstrakcja”.

    Ola i Borys odwiedzili w Chinach fabrykę humanoidalnych robotów, które nie tylko wyglądają już jak my – ludzie, ale nawet faktura czy temperatura ich skóry potrafi się zmieniać i jest oszałamiająco podobna do ludzkiej. Polecam, choć lojalnie ostrzegam, że nie jest to łatwy seans, zwłaszcza gdy jako (zakładam) fani technologii zdajecie sobie sprawę choć z części zagrożeń związanych z galopującą obecnie rewolucją AI. Cały materiał pokazuje wprost, jak wielki postęp zrobiły w ostatnich latach Chiny względem nie tylko Europy, ale także USA. Oczywiście ten postęp okupiony jest danymi. Coraz częściej naszymi danymi, bowiem liczba chińskich produktów, która trafia także do Polski, tylko rośnie.

    W tle mamy dziesięciolecia historii niczym nieposkromionego wręcz kapitału, który płynął do Państwa Środka przede wszystkim z USA. Samo tylko Apple ma większy wpływ na tworzenie miejsc pracy w Chinach niż całe Chiny na zatrudnienie w Ameryce (uwzględniając w tym problemy z łańcuchami dostaw i konfliktami geopolitycznymi). Tim Cook dosłownie wyszkolił ponad 20 milionów Chińczyków, przez co teraz szuka ucieczki i dewersyfikuje łańcuch dostaw i produkcji. Jak czytamy w książce „Apple w Chinach” Patricka McGee, wydanej niedawno w Polsce, samo „wytwarzanie iPhone’a w Państwie Środka odbywa się na 200 liniach produkcyjnych, a na każdej z nich powstaje średnio 3330 smartfonów dziennie – łącznie prawie ćwierć miliard rocznie”. Zachód dał Chinom wizję swoich inżynierów (których w absurdalnych liczbach przesiedlano na długie lata choćby do rodzącego się Shenzhen), a Chiny dały Zachodowi najdokładniejszy i najtańszy poziom masowej, powtarzalnej produkcji, przy okazji czerpiąc z wiedzy całymi garściami. Dziś mamy ten moment w historii, w którym Chiny zaczynają odcinać kupony i przestają być wyrobnikiem, a zaczynają być liderem na wielu rynkach. Elektromobilność (odsuwając na bok zagrożenia związane z prywatnością) jest tego dobitnym przykładem.

    Gdy ogląda się wizję, taką jak ta, którą możecie zobaczyć w krótkim odcinku podróżniczego vloga Oli i Borysa, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ogląda science fiction, ale właśnie patrzy na świat tu i teraz, pomimo dzielącej Polskę od Chin odległości. Apple nie ma swojego humanoida i wątpię, aby kiedykolwiek John Ternus poszedł tą drogą, co nie wyklucza możliwości posiadania w portfolio domowego, robotycznego asystenta, o którym mówi się w plotkach od dawna. Tak czy owak już dziś, komentując zaprezentowaną podczas tegorocznego WWDC 2026 nową Siri AI, kierownictwo mówi wprost: AI ma służyć człowiekowi, a nie zastępować człowieka.

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną

    Craig Federighi i Greg Joswiak w wywiadzie podczas WWDC jasno odcięli się od koncepcji Siri jako AI-companiona. Apple chce, by AI „znikało” w tle produktów i stawia na prywatność jako kluczową różnicę względem konkurencji. Szef inżynierii (Federighi) na pytanie, czy nowe Siri pozwoli stworzyć sobie cyfrowego partnera lub partnerkę, odpowiedział wprost:

    „Absolutnie nie!”.

    Wyjaśniając, że w przeciwieństwie do wielu istniejących chatbotów, które koncentrują się na zaangażowaniu i często wykazują tendencję do nadmiernej uległości wobec użytkownika, zachęcając go do ujawniania informacji o sobie, by na tej podstawie budować więź, Apple zaprojektowało Siri w zupełnie odwrotny sposób. Próba potraktowania Siri jako partnera romantycznego zakończy się odmową. Siri ma jasno komunikować:

    „Nie jestem do tego stworzona, jestem tu, by pomóc ci coś zrobić i dowiedzieć się czegoś o świecie”.

    Joswiak dodał, że Apple nie robi AI dla samego AI, chodzi o to, jak sztuczna inteligencja może uczynić istniejące funkcje lepszymi, nie o efekt: „zobaczcie, my też mamy AI”. Zaznaczył też, że użytkownicy nie powinni musieć stawać się „ekspertami od promptów”, żeby korzystać z nowych funkcji – Apple chce wyjść im naprzeciw tam, gdzie już są. Federighi podkreślił przy tym, że podejście Apple do AI jest zorientowane na prywatność. Wskazał na istotną różnicę między tym, co wie twój iPhone, a tym, co wie Apple jako firma – dane pozostają na urządzeniu, pod kontrolą użytkownika, a Siri korzysta z nich wyłącznie dla niego. Apple nie ma do nich wglądu, co odróżnia firmę od większości graczy na rynku AI.

    Najbliższa dekada pod rządami nowego CEO Johna Ternusa będzie tym czasem, w którym zarówno ja, inni komentujący świat technologii, ale przede wszystkim my wszyscy – klienci – powinniśmy wielokrotnie mówić „Sprawdzam!”, rozliczając Apple z tych obietnic.

    #AI #AppleIntelligence #chiny #felieton #humanoid #humanoidy #Kołacz #robotyzacja #WWDC2026
  7. Co dla Apple znaczy AI?

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną. Na szczęście!

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Planeta Abstrakcja

    Najpierw miałem sobie odpuścić ten felieton. Po długim odcinku podcastu i jeszcze dłuższym wydaniu newslettera „Bo czemu nie?”, stwierdziłem, że wszystko już skomentowałem. Przynajmniej do września, bowiem do premiery nowych iPhone’ów i zapowiedzianych podczas WWDC 2026 systemów od Apple może jeszcze wydarzyć się całkiem sporo. Na przykład zapowiedziane przez Tima Cooka podwyżki cen. A potem obejrzałem z żoną, w ramach sobotniej chwili dla siebie, nowy odcinek od załogi kanału podróżniczego „Planeta Abstrakcja”.

    Ola i Borys odwiedzili w Chinach fabrykę humanoidalnych robotów, które nie tylko wyglądają już jak my – ludzie, ale nawet faktura czy temperatura ich skóry potrafi się zmieniać i jest oszałamiająco podobna do ludzkiej. Polecam, choć lojalnie ostrzegam, że nie jest to łatwy seans, zwłaszcza gdy jako (zakładam) fani technologii zdajecie sobie sprawę choć z części zagrożeń związanych z galopującą obecnie rewolucją AI. Cały materiał pokazuje wprost, jak wielki postęp zrobiły w ostatnich latach Chiny względem nie tylko Europy, ale także USA. Oczywiście ten postęp okupiony jest danymi. Coraz częściej naszymi danymi, bowiem liczba chińskich produktów, która trafia także do Polski, tylko rośnie.

    W tle mamy dziesięciolecia historii niczym nieposkromionego wręcz kapitału, który płynął do Państwa Środka przede wszystkim z USA. Samo tylko Apple ma większy wpływ na tworzenie miejsc pracy w Chinach niż całe Chiny na zatrudnienie w Ameryce (uwzględniając w tym problemy z łańcuchami dostaw i konfliktami geopolitycznymi). Tim Cook dosłownie wyszkolił ponad 20 milionów Chińczyków, przez co teraz szuka ucieczki i dewersyfikuje łańcuch dostaw i produkcji. Jak czytamy w książce „Apple w Chinach” Patricka McGee, wydanej niedawno w Polsce, samo „wytwarzanie iPhone’a w Państwie Środka odbywa się na 200 liniach produkcyjnych, a na każdej z nich powstaje średnio 3330 smartfonów dziennie – łącznie prawie ćwierć miliard rocznie”. Zachód dał Chinom wizję swoich inżynierów (których w absurdalnych liczbach przesiedlano na długie lata choćby do rodzącego się Shenzhen), a Chiny dały Zachodowi najdokładniejszy i najtańszy poziom masowej, powtarzalnej produkcji, przy okazji czerpiąc z wiedzy całymi garściami. Dziś mamy ten moment w historii, w którym Chiny zaczynają odcinać kupony i przestają być wyrobnikiem, a zaczynają być liderem na wielu rynkach. Elektromobilność (odsuwając na bok zagrożenia związane z prywatnością) jest tego dobitnym przykładem.

    Gdy ogląda się wizję, taką jak ta, którą możecie zobaczyć w krótkim odcinku podróżniczego vloga Oli i Borysa, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ogląda science fiction, ale właśnie patrzy na świat tu i teraz, pomimo dzielącej Polskę od Chin odległości. Apple nie ma swojego humanoida i wątpię, aby kiedykolwiek John Ternus poszedł tą drogą, co nie wyklucza możliwości posiadania w portfolio domowego, robotycznego asystenta, o którym mówi się w plotkach od dawna. Tak czy owak już dziś, komentując zaprezentowaną podczas tegorocznego WWDC 2026 nową Siri AI, kierownictwo mówi wprost: AI ma służyć człowiekowi, a nie zastępować człowieka.

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną

    Craig Federighi i Greg Joswiak w wywiadzie podczas WWDC jasno odcięli się od koncepcji Siri jako AI-companiona. Apple chce, by AI „znikało” w tle produktów i stawia na prywatność jako kluczową różnicę względem konkurencji. Szef inżynierii (Federighi) na pytanie, czy nowe Siri pozwoli stworzyć sobie cyfrowego partnera lub partnerkę, odpowiedział wprost:

    „Absolutnie nie!”.

    Wyjaśniając, że w przeciwieństwie do wielu istniejących chatbotów, które koncentrują się na zaangażowaniu i często wykazują tendencję do nadmiernej uległości wobec użytkownika, zachęcając go do ujawniania informacji o sobie, by na tej podstawie budować więź, Apple zaprojektowało Siri w zupełnie odwrotny sposób. Próba potraktowania Siri jako partnera romantycznego zakończy się odmową. Siri ma jasno komunikować:

    „Nie jestem do tego stworzona, jestem tu, by pomóc ci coś zrobić i dowiedzieć się czegoś o świecie”.

    Joswiak dodał, że Apple nie robi AI dla samego AI, chodzi o to, jak sztuczna inteligencja może uczynić istniejące funkcje lepszymi, nie o efekt: „zobaczcie, my też mamy AI”. Zaznaczył też, że użytkownicy nie powinni musieć stawać się „ekspertami od promptów”, żeby korzystać z nowych funkcji – Apple chce wyjść im naprzeciw tam, gdzie już są. Federighi podkreślił przy tym, że podejście Apple do AI jest zorientowane na prywatność. Wskazał na istotną różnicę między tym, co wie twój iPhone, a tym, co wie Apple jako firma – dane pozostają na urządzeniu, pod kontrolą użytkownika, a Siri korzysta z nich wyłącznie dla niego. Apple nie ma do nich wglądu, co odróżnia firmę od większości graczy na rynku AI.

    Najbliższa dekada pod rządami nowego CEO Johna Ternusa będzie tym czasem, w którym zarówno ja, inni komentujący świat technologii, ale przede wszystkim my wszyscy – klienci – powinniśmy wielokrotnie mówić „Sprawdzam!”, rozliczając Apple z tych obietnic.

    #AI #AppleIntelligence #chiny #felieton #humanoid #humanoidy #Kołacz #robotyzacja #WWDC2026
  8. Co dla Apple znaczy AI?

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną. Na szczęście!

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Planeta Abstrakcja

    Najpierw miałem sobie odpuścić ten felieton. Po długim odcinku podcastu i jeszcze dłuższym wydaniu newslettera „Bo czemu nie?”, stwierdziłem, że wszystko już skomentowałem. Przynajmniej do września, bowiem do premiery nowych iPhone’ów i zapowiedzianych podczas WWDC 2026 systemów od Apple może jeszcze wydarzyć się całkiem sporo. Na przykład zapowiedziane przez Tima Cooka podwyżki cen. A potem obejrzałem z żoną, w ramach sobotniej chwili dla siebie, nowy odcinek od załogi kanału podróżniczego „Planeta Abstrakcja”.

    Ola i Borys odwiedzili w Chinach fabrykę humanoidalnych robotów, które nie tylko wyglądają już jak my – ludzie, ale nawet faktura czy temperatura ich skóry potrafi się zmieniać i jest oszałamiająco podobna do ludzkiej. Polecam, choć lojalnie ostrzegam, że nie jest to łatwy seans, zwłaszcza gdy jako (zakładam) fani technologii zdajecie sobie sprawę choć z części zagrożeń związanych z galopującą obecnie rewolucją AI. Cały materiał pokazuje wprost, jak wielki postęp zrobiły w ostatnich latach Chiny względem nie tylko Europy, ale także USA. Oczywiście ten postęp okupiony jest danymi. Coraz częściej naszymi danymi, bowiem liczba chińskich produktów, która trafia także do Polski, tylko rośnie.

    W tle mamy dziesięciolecia historii niczym nieposkromionego wręcz kapitału, który płynął do Państwa Środka przede wszystkim z USA. Samo tylko Apple ma większy wpływ na tworzenie miejsc pracy w Chinach niż całe Chiny na zatrudnienie w Ameryce (uwzględniając w tym problemy z łańcuchami dostaw i konfliktami geopolitycznymi). Tim Cook dosłownie wyszkolił ponad 20 milionów Chińczyków, przez co teraz szuka ucieczki i dewersyfikuje łańcuch dostaw i produkcji. Jak czytamy w książce „Apple w Chinach” Patricka McGee, wydanej niedawno w Polsce, samo „wytwarzanie iPhone’a w Państwie Środka odbywa się na 200 liniach produkcyjnych, a na każdej z nich powstaje średnio 3330 smartfonów dziennie – łącznie prawie ćwierć miliard rocznie”. Zachód dał Chinom wizję swoich inżynierów (których w absurdalnych liczbach przesiedlano na długie lata choćby do rodzącego się Shenzhen), a Chiny dały Zachodowi najdokładniejszy i najtańszy poziom masowej, powtarzalnej produkcji, przy okazji czerpiąc z wiedzy całymi garściami. Dziś mamy ten moment w historii, w którym Chiny zaczynają odcinać kupony i przestają być wyrobnikiem, a zaczynają być liderem na wielu rynkach. Elektromobilność (odsuwając na bok zagrożenia związane z prywatnością) jest tego dobitnym przykładem.

    Gdy ogląda się wizję, taką jak ta, którą możecie zobaczyć w krótkim odcinku podróżniczego vloga Oli i Borysa, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ogląda science fiction, ale właśnie patrzy na świat tu i teraz, pomimo dzielącej Polskę od Chin odległości. Apple nie ma swojego humanoida i wątpię, aby kiedykolwiek John Ternus poszedł tą drogą, co nie wyklucza możliwości posiadania w portfolio domowego, robotycznego asystenta, o którym mówi się w plotkach od dawna. Tak czy owak już dziś, komentując zaprezentowaną podczas tegorocznego WWDC 2026 nową Siri AI, kierownictwo mówi wprost: AI ma służyć człowiekowi, a nie zastępować człowieka.

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną

    Craig Federighi i Greg Joswiak w wywiadzie podczas WWDC jasno odcięli się od koncepcji Siri jako AI-companiona. Apple chce, by AI „znikało” w tle produktów i stawia na prywatność jako kluczową różnicę względem konkurencji. Szef inżynierii (Federighi) na pytanie, czy nowe Siri pozwoli stworzyć sobie cyfrowego partnera lub partnerkę, odpowiedział wprost:

    „Absolutnie nie!”.

    Wyjaśniając, że w przeciwieństwie do wielu istniejących chatbotów, które koncentrują się na zaangażowaniu i często wykazują tendencję do nadmiernej uległości wobec użytkownika, zachęcając go do ujawniania informacji o sobie, by na tej podstawie budować więź, Apple zaprojektowało Siri w zupełnie odwrotny sposób. Próba potraktowania Siri jako partnera romantycznego zakończy się odmową. Siri ma jasno komunikować:

    „Nie jestem do tego stworzona, jestem tu, by pomóc ci coś zrobić i dowiedzieć się czegoś o świecie”.

    Joswiak dodał, że Apple nie robi AI dla samego AI, chodzi o to, jak sztuczna inteligencja może uczynić istniejące funkcje lepszymi, nie o efekt: „zobaczcie, my też mamy AI”. Zaznaczył też, że użytkownicy nie powinni musieć stawać się „ekspertami od promptów”, żeby korzystać z nowych funkcji – Apple chce wyjść im naprzeciw tam, gdzie już są. Federighi podkreślił przy tym, że podejście Apple do AI jest zorientowane na prywatność. Wskazał na istotną różnicę między tym, co wie twój iPhone, a tym, co wie Apple jako firma – dane pozostają na urządzeniu, pod kontrolą użytkownika, a Siri korzysta z nich wyłącznie dla niego. Apple nie ma do nich wglądu, co odróżnia firmę od większości graczy na rynku AI.

    Najbliższa dekada pod rządami nowego CEO Johna Ternusa będzie tym czasem, w którym zarówno ja, inni komentujący świat technologii, ale przede wszystkim my wszyscy – klienci – powinniśmy wielokrotnie mówić „Sprawdzam!”, rozliczając Apple z tych obietnic.

    #AI #AppleIntelligence #chiny #felieton #humanoid #humanoidy #Kołacz #robotyzacja #WWDC2026
  9. Co dla Apple znaczy AI?

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną. Na szczęście!

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Planeta Abstrakcja

    Najpierw miałem sobie odpuścić ten felieton. Po długim odcinku podcastu i jeszcze dłuższym wydaniu newslettera „Bo czemu nie?”, stwierdziłem, że wszystko już skomentowałem. Przynajmniej do września, bowiem do premiery nowych iPhone’ów i zapowiedzianych podczas WWDC 2026 systemów od Apple może jeszcze wydarzyć się całkiem sporo. Na przykład zapowiedziane przez Tima Cooka podwyżki cen. A potem obejrzałem z żoną, w ramach sobotniej chwili dla siebie, nowy odcinek od załogi kanału podróżniczego „Planeta Abstrakcja”.

    Ola i Borys odwiedzili w Chinach fabrykę humanoidalnych robotów, które nie tylko wyglądają już jak my – ludzie, ale nawet faktura czy temperatura ich skóry potrafi się zmieniać i jest oszałamiająco podobna do ludzkiej. Polecam, choć lojalnie ostrzegam, że nie jest to łatwy seans, zwłaszcza gdy jako (zakładam) fani technologii zdajecie sobie sprawę choć z części zagrożeń związanych z galopującą obecnie rewolucją AI. Cały materiał pokazuje wprost, jak wielki postęp zrobiły w ostatnich latach Chiny względem nie tylko Europy, ale także USA. Oczywiście ten postęp okupiony jest danymi. Coraz częściej naszymi danymi, bowiem liczba chińskich produktów, która trafia także do Polski, tylko rośnie.

    W tle mamy dziesięciolecia historii niczym nieposkromionego wręcz kapitału, który płynął do Państwa Środka przede wszystkim z USA. Samo tylko Apple ma większy wpływ na tworzenie miejsc pracy w Chinach niż całe Chiny na zatrudnienie w Ameryce (uwzględniając w tym problemy z łańcuchami dostaw i konfliktami geopolitycznymi). Tim Cook dosłownie wyszkolił ponad 20 milionów Chińczyków, przez co teraz szuka ucieczki i dewersyfikuje łańcuch dostaw i produkcji. Jak czytamy w książce „Apple w Chinach” Patricka McGee, wydanej niedawno w Polsce, samo „wytwarzanie iPhone’a w Państwie Środka odbywa się na 200 liniach produkcyjnych, a na każdej z nich powstaje średnio 3330 smartfonów dziennie – łącznie prawie ćwierć miliard rocznie”. Zachód dał Chinom wizję swoich inżynierów (których w absurdalnych liczbach przesiedlano na długie lata choćby do rodzącego się Shenzhen), a Chiny dały Zachodowi najdokładniejszy i najtańszy poziom masowej, powtarzalnej produkcji, przy okazji czerpiąc z wiedzy całymi garściami. Dziś mamy ten moment w historii, w którym Chiny zaczynają odcinać kupony i przestają być wyrobnikiem, a zaczynają być liderem na wielu rynkach. Elektromobilność (odsuwając na bok zagrożenia związane z prywatnością) jest tego dobitnym przykładem.

    Gdy ogląda się wizję, taką jak ta, którą możecie zobaczyć w krótkim odcinku podróżniczego vloga Oli i Borysa, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ogląda science fiction, ale właśnie patrzy na świat tu i teraz, pomimo dzielącej Polskę od Chin odległości. Apple nie ma swojego humanoida i wątpię, aby kiedykolwiek John Ternus poszedł tą drogą, co nie wyklucza możliwości posiadania w portfolio domowego, robotycznego asystenta, o którym mówi się w plotkach od dawna. Tak czy owak już dziś, komentując zaprezentowaną podczas tegorocznego WWDC 2026 nową Siri AI, kierownictwo mówi wprost: AI ma służyć człowiekowi, a nie zastępować człowieka.

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną

    Craig Federighi i Greg Joswiak w wywiadzie podczas WWDC jasno odcięli się od koncepcji Siri jako AI-companiona. Apple chce, by AI „znikało” w tle produktów i stawia na prywatność jako kluczową różnicę względem konkurencji. Szef inżynierii (Federighi) na pytanie, czy nowe Siri pozwoli stworzyć sobie cyfrowego partnera lub partnerkę, odpowiedział wprost:

    „Absolutnie nie!”.

    Wyjaśniając, że w przeciwieństwie do wielu istniejących chatbotów, które koncentrują się na zaangażowaniu i często wykazują tendencję do nadmiernej uległości wobec użytkownika, zachęcając go do ujawniania informacji o sobie, by na tej podstawie budować więź, Apple zaprojektowało Siri w zupełnie odwrotny sposób. Próba potraktowania Siri jako partnera romantycznego zakończy się odmową. Siri ma jasno komunikować:

    „Nie jestem do tego stworzona, jestem tu, by pomóc ci coś zrobić i dowiedzieć się czegoś o świecie”.

    Joswiak dodał, że Apple nie robi AI dla samego AI, chodzi o to, jak sztuczna inteligencja może uczynić istniejące funkcje lepszymi, nie o efekt: „zobaczcie, my też mamy AI”. Zaznaczył też, że użytkownicy nie powinni musieć stawać się „ekspertami od promptów”, żeby korzystać z nowych funkcji – Apple chce wyjść im naprzeciw tam, gdzie już są. Federighi podkreślił przy tym, że podejście Apple do AI jest zorientowane na prywatność. Wskazał na istotną różnicę między tym, co wie twój iPhone, a tym, co wie Apple jako firma – dane pozostają na urządzeniu, pod kontrolą użytkownika, a Siri korzysta z nich wyłącznie dla niego. Apple nie ma do nich wglądu, co odróżnia firmę od większości graczy na rynku AI.

    Najbliższa dekada pod rządami nowego CEO Johna Ternusa będzie tym czasem, w którym zarówno ja, inni komentujący świat technologii, ale przede wszystkim my wszyscy – klienci – powinniśmy wielokrotnie mówić „Sprawdzam!”, rozliczając Apple z tych obietnic.

    #AI #AppleIntelligence #chiny #felieton #humanoid #humanoidy #Kołacz #robotyzacja #WWDC2026
  10. Co dla Apple znaczy AI?

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną. Na szczęście!

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Planeta Abstrakcja

    Najpierw miałem sobie odpuścić ten felieton. Po długim odcinku podcastu i jeszcze dłuższym wydaniu newslettera „Bo czemu nie?”, stwierdziłem, że wszystko już skomentowałem. Przynajmniej do września, bowiem do premiery nowych iPhone’ów i zapowiedzianych podczas WWDC 2026 systemów od Apple może jeszcze wydarzyć się całkiem sporo. Na przykład zapowiedziane przez Tima Cooka podwyżki cen. A potem obejrzałem z żoną, w ramach sobotniej chwili dla siebie, nowy odcinek od załogi kanału podróżniczego „Planeta Abstrakcja”.

    Ola i Borys odwiedzili w Chinach fabrykę humanoidalnych robotów, które nie tylko wyglądają już jak my – ludzie, ale nawet faktura czy temperatura ich skóry potrafi się zmieniać i jest oszałamiająco podobna do ludzkiej. Polecam, choć lojalnie ostrzegam, że nie jest to łatwy seans, zwłaszcza gdy jako (zakładam) fani technologii zdajecie sobie sprawę choć z części zagrożeń związanych z galopującą obecnie rewolucją AI. Cały materiał pokazuje wprost, jak wielki postęp zrobiły w ostatnich latach Chiny względem nie tylko Europy, ale także USA. Oczywiście ten postęp okupiony jest danymi. Coraz częściej naszymi danymi, bowiem liczba chińskich produktów, która trafia także do Polski, tylko rośnie.

    W tle mamy dziesięciolecia historii niczym nieposkromionego wręcz kapitału, który płynął do Państwa Środka przede wszystkim z USA. Samo tylko Apple ma większy wpływ na tworzenie miejsc pracy w Chinach niż całe Chiny na zatrudnienie w Ameryce (uwzględniając w tym problemy z łańcuchami dostaw i konfliktami geopolitycznymi). Tim Cook dosłownie wyszkolił ponad 20 milionów Chińczyków, przez co teraz szuka ucieczki i dewersyfikuje łańcuch dostaw i produkcji. Jak czytamy w książce „Apple w Chinach” Patricka McGee, wydanej niedawno w Polsce, samo „wytwarzanie iPhone’a w Państwie Środka odbywa się na 200 liniach produkcyjnych, a na każdej z nich powstaje średnio 3330 smartfonów dziennie – łącznie prawie ćwierć miliard rocznie”. Zachód dał Chinom wizję swoich inżynierów (których w absurdalnych liczbach przesiedlano na długie lata choćby do rodzącego się Shenzhen), a Chiny dały Zachodowi najdokładniejszy i najtańszy poziom masowej, powtarzalnej produkcji, przy okazji czerpiąc z wiedzy całymi garściami. Dziś mamy ten moment w historii, w którym Chiny zaczynają odcinać kupony i przestają być wyrobnikiem, a zaczynają być liderem na wielu rynkach. Elektromobilność (odsuwając na bok zagrożenia związane z prywatnością) jest tego dobitnym przykładem.

    Gdy ogląda się wizję, taką jak ta, którą możecie zobaczyć w krótkim odcinku podróżniczego vloga Oli i Borysa, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ogląda science fiction, ale właśnie patrzy na świat tu i teraz, pomimo dzielącej Polskę od Chin odległości. Apple nie ma swojego humanoida i wątpię, aby kiedykolwiek John Ternus poszedł tą drogą, co nie wyklucza możliwości posiadania w portfolio domowego, robotycznego asystenta, o którym mówi się w plotkach od dawna. Tak czy owak już dziś, komentując zaprezentowaną podczas tegorocznego WWDC 2026 nową Siri AI, kierownictwo mówi wprost: AI ma służyć człowiekowi, a nie zastępować człowieka.

    Siri AI nie będzie twoją dziewczyną

    Craig Federighi i Greg Joswiak w wywiadzie podczas WWDC jasno odcięli się od koncepcji Siri jako AI-companiona. Apple chce, by AI „znikało” w tle produktów i stawia na prywatność jako kluczową różnicę względem konkurencji. Szef inżynierii (Federighi) na pytanie, czy nowe Siri pozwoli stworzyć sobie cyfrowego partnera lub partnerkę, odpowiedział wprost:

    „Absolutnie nie!”.

    Wyjaśniając, że w przeciwieństwie do wielu istniejących chatbotów, które koncentrują się na zaangażowaniu i często wykazują tendencję do nadmiernej uległości wobec użytkownika, zachęcając go do ujawniania informacji o sobie, by na tej podstawie budować więź, Apple zaprojektowało Siri w zupełnie odwrotny sposób. Próba potraktowania Siri jako partnera romantycznego zakończy się odmową. Siri ma jasno komunikować:

    „Nie jestem do tego stworzona, jestem tu, by pomóc ci coś zrobić i dowiedzieć się czegoś o świecie”.

    Joswiak dodał, że Apple nie robi AI dla samego AI, chodzi o to, jak sztuczna inteligencja może uczynić istniejące funkcje lepszymi, nie o efekt: „zobaczcie, my też mamy AI”. Zaznaczył też, że użytkownicy nie powinni musieć stawać się „ekspertami od promptów”, żeby korzystać z nowych funkcji – Apple chce wyjść im naprzeciw tam, gdzie już są. Federighi podkreślił przy tym, że podejście Apple do AI jest zorientowane na prywatność. Wskazał na istotną różnicę między tym, co wie twój iPhone, a tym, co wie Apple jako firma – dane pozostają na urządzeniu, pod kontrolą użytkownika, a Siri korzysta z nich wyłącznie dla niego. Apple nie ma do nich wglądu, co odróżnia firmę od większości graczy na rynku AI.

    Najbliższa dekada pod rządami nowego CEO Johna Ternusa będzie tym czasem, w którym zarówno ja, inni komentujący świat technologii, ale przede wszystkim my wszyscy – klienci – powinniśmy wielokrotnie mówić „Sprawdzam!”, rozliczając Apple z tych obietnic.

    #AI #AppleIntelligence #chiny #felieton #humanoid #humanoidy #Kołacz #robotyzacja #WWDC2026
  11. Echo WWDC 2026

    Podczas gdy chyba cały technologiczny świat skupił się na raptem dwóch wątkach, komentując tegoroczny tydzień konferencji WWDC 2026, w tym miejscu podejmę próbę zwrócenia waszej uwagi na to, co umknęło większości komentujących. Nowa Siri AI i brak porozumienia Apple z Unią Europejską skutecznie zamaskowały ostatni taniec Tima Cooka w roli CEO jednej z największych firm na świecie. To moment, po którym Apple może się zmienić – i zrobiło to już podczas WWDC 2026.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Ostatnia, czy pierwsza taka konferencja?

    To, co rzuciło się w oczy już podczas oglądania Apple Event otwierającego tegoroczne święto osób programujących na platformy firmy z Cupertino, to inny format konferencji. Apple nie przedstawiało nowości w każdym z systemów operacyjnych działających w ramach portfolio ich produktów, system po systemie. Nie. Tym razem skupiono się na rozliczeniu niedowiezionej obietnicy sprzed dwóch lat, czyli Apple Intelligence w nowym wydaniu, wspartym możliwościami modeli Gemini od Google i nowej Siri AI, która dzięki temu mogła zostać w końcu zaprezentowana. Zrobiono to również inaczej, nie bojąc się dłuższego czasu oczekiwania na odpowiedź nowej wersji asystentki głosowej (choć już nie tylko głosowej!) z Cupertino, czego kompletnie nie uwzględniono w 2024 roku. Wówczas Siri na scenie, a właściwie to na filmie, który nam wyświetlono, działała w trybie sekundowym. Szybko okazało się, jak bardzo wówczas Apple rozminęło się z prawdą. Tym razem nie popełniono tego – dość oczywistego z punktu marketingowej narracji i kalkulacji ryzyka – błędu, a prezentujący Siri AI czekali na wykonanie przez nią poleceń dokładnie tyle samo czasu, co każdy beta tester nadchodzących systemów. To pierwsza, widoczna i odrobiona należycie przez załogę Tima Cooka lekcja.

    Wracając do nowego sposobu prezentowania nowości, który media technologiczne zdążyły już dość ostro poddać w wątpliwość… Otóż Apple zrobiło to celowo, niejako zapowiadając to, dokąd zmierza cały ekosystem i my razem z nim. Przyszłość naznaczona jest obecnością sztucznej inteligencji, bez względu na to, kto ją dostarczy i o jakim producencie elektroniki użytkowej mówimy i piszemy. Apple już teraz wysyła do nas komunikat głoszący, że jutrzejsza wizja komputerów – bez względu na to, czy mówimy o okularach, zegarkach, telefonach smart czy klasycznych maszynach typu Mac – będzie skupiona na tym, gdzie i jak wprowadzimy w nasze życie właśnie AI. Prywatnie i zawodowo. A patrząc na to, że Apple posiada najbardziej spójny, częściowo zamknięty i zdecydowanie prywatny (co, jak wiemy, jest kością niezgodny z Unią, przynajmniej według Apple.) ekosystem na świecie i ponad 2,5 miliarda aktywnych kont Apple – John Ternus zostanie CEO firmy, której fundamentem są usługi skrojone dla ekosystemu. Nie jeden produkt czy kategoria produktów. Nie jeden system, ale współzależność wszystkich systemów z Cupertino, która może być o wiele bardziej ścisła niż u jakiegokolwiek producenta elektroniki na rynku.

    Poza tym Apple posiada najwierniejszą rzeszę użytkowników i nadal sporo „wyznawców”, a zatem spokojnie może im oraz technologicznym mediom skupionym wokół nadgryzionych urządzeń zostawić opisanie wszystkiego tego, o czym nie da się powiedzieć w ciągu zaledwie godzinnej konferencji otwarcia WWDC. Sam naliczyłem ponad 500 nadchodzących nowości; oglądając dziesiątki sesji dla deweloperów – nagrałem o tym 2-godzinny podcast, napisałem długie wydanie newslettera, a to samo zrobiło sporo innych mediów z tej naszej bańki Apple. Dominik opisał swoje wrażenia po wizycie w Apple Park, gdzie na żywo testował już nadchodzące i dostępne tylko w USA nowości. Zatem naprawdę dość naturalne jest dla mnie to, że zarówno PR Apple, jak i każdy trzeźwo myślący tam pracownik, woleli postawić na zmianę wagi narracji prezentowanej światu i przygotować nas na nowe jutro. Nadal z Timem Cookiem w zarządzie, ale bez niego na pierwszym planie.

    Akt pierwszy, czyli John Ternus

    Nowy CEO Apple, który obejmie tę funkcję 1 września, był całkowicie niewidoczny w materiałach związanych z WWDC 2026. I tak właśnie miało być! Kompletnie nie rozumiem zdziwienia mediów tą sytuacją. To był ostatni taniec Tima Cooka, a i tak Apple potraktowało to bardzo łagodnie, bez zbędnego patosu i celebracji odchodzącego CEO, który zrobił dla tej firmy dokładnie tyle, ile mieści w sobie znaczeniowo czasownik „uratować”. Cook uratował Apple. Mało tego – uczynił je najlepiej zarabiającą firmą w historii konsumenckiej elektroniki użytkowej. Każdy, kto zna liczby, nie potrzebuje w tym temacie ani spektakularnych pożegnań, ani ckliwych klipów wideo. Zarówno Dominik, jak i inne osoby, które były na miejscu w Cupertino 8 czerwca 2026 roku, potwierdzają, że łzy wzruszenia pojawiły się na twarzy Tima Cooka nie raz. To oczywiste.

    Tak samo jak jasny jest dla mnie fakt, że pierwsze One More Thing wypowiedziane od lat należy do Johna Ternusa i padnie zapewne we wrześniu, zapowiadając składanego iPhone’a Ultra. Czy na filmie, czy ze sceny Steve Jobs Theatre? Nie jestem pewien i wbrew temu, o czym piszą koledzy po fachu – nie zdziwię się i ciągle liczę na to, że Ternus wykorzysta swój moment w historii Apple, jeden z najważniejszych, aby przywrócić transmitowane na żywo wystąpienia sprzed pandemii. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek Apple planuje wrócić do transmisji konferencji prowadzonych na żywo przez ich CEO i inne osoby, to jest ten jedyny, właściwy moment. Czas pokaże, czy mam rację…

    Jedno jest dla mnie pewne – WWDC 2026 zamknęło pewną epokę, uchylając drzwi do kolejnej, w którą wkroczymy w pierwszych tygodniach września 2026 roku. Po 50 latach historii firmy, którą stworzyli w garażu dwaj buntownicy, pora na kolejne pół wieku?

    Panie Ternus, nie zepsuj Pan tego!

    #AppleIntelligence #felieton #iOS27 #Kołacz #SiriAI #WWDC2026 #WWDC26
  12. Echo WWDC 2026

    Podczas gdy chyba cały technologiczny świat skupił się na raptem dwóch wątkach, komentując tegoroczny tydzień konferencji WWDC 2026, w tym miejscu podejmę próbę zwrócenia waszej uwagi na to, co umknęło większości komentujących. Nowa Siri AI i brak porozumienia Apple z Unią Europejską skutecznie zamaskowały ostatni taniec Tima Cooka w roli CEO jednej z największych firm na świecie. To moment, po którym Apple może się zmienić – i zrobiło to już podczas WWDC 2026.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Ostatnia, czy pierwsza taka konferencja?

    To, co rzuciło się w oczy już podczas oglądania Apple Event otwierającego tegoroczne święto osób programujących na platformy firmy z Cupertino, to inny format konferencji. Apple nie przedstawiało nowości w każdym z systemów operacyjnych działających w ramach portfolio ich produktów, system po systemie. Nie. Tym razem skupiono się na rozliczeniu niedowiezionej obietnicy sprzed dwóch lat, czyli Apple Intelligence w nowym wydaniu, wspartym możliwościami modeli Gemini od Google i nowej Siri AI, która dzięki temu mogła zostać w końcu zaprezentowana. Zrobiono to również inaczej, nie bojąc się dłuższego czasu oczekiwania na odpowiedź nowej wersji asystentki głosowej (choć już nie tylko głosowej!) z Cupertino, czego kompletnie nie uwzględniono w 2024 roku. Wówczas Siri na scenie, a właściwie to na filmie, który nam wyświetlono, działała w trybie sekundowym. Szybko okazało się, jak bardzo wówczas Apple rozminęło się z prawdą. Tym razem nie popełniono tego – dość oczywistego z punktu marketingowej narracji i kalkulacji ryzyka – błędu, a prezentujący Siri AI czekali na wykonanie przez nią poleceń dokładnie tyle samo czasu, co każdy beta tester nadchodzących systemów. To pierwsza, widoczna i odrobiona należycie przez załogę Tima Cooka lekcja.

    Wracając do nowego sposobu prezentowania nowości, który media technologiczne zdążyły już dość ostro poddać w wątpliwość… Otóż Apple zrobiło to celowo, niejako zapowiadając to, dokąd zmierza cały ekosystem i my razem z nim. Przyszłość naznaczona jest obecnością sztucznej inteligencji, bez względu na to, kto ją dostarczy i o jakim producencie elektroniki użytkowej mówimy i piszemy. Apple już teraz wysyła do nas komunikat głoszący, że jutrzejsza wizja komputerów – bez względu na to, czy mówimy o okularach, zegarkach, telefonach smart czy klasycznych maszynach typu Mac – będzie skupiona na tym, gdzie i jak wprowadzimy w nasze życie właśnie AI. Prywatnie i zawodowo. A patrząc na to, że Apple posiada najbardziej spójny, częściowo zamknięty i zdecydowanie prywatny (co, jak wiemy, jest kością niezgodny z Unią, przynajmniej według Apple.) ekosystem na świecie i ponad 2,5 miliarda aktywnych kont Apple – John Ternus zostanie CEO firmy, której fundamentem są usługi skrojone dla ekosystemu. Nie jeden produkt czy kategoria produktów. Nie jeden system, ale współzależność wszystkich systemów z Cupertino, która może być o wiele bardziej ścisła niż u jakiegokolwiek producenta elektroniki na rynku.

    Poza tym Apple posiada najwierniejszą rzeszę użytkowników i nadal sporo „wyznawców”, a zatem spokojnie może im oraz technologicznym mediom skupionym wokół nadgryzionych urządzeń zostawić opisanie wszystkiego tego, o czym nie da się powiedzieć w ciągu zaledwie godzinnej konferencji otwarcia WWDC. Sam naliczyłem ponad 500 nadchodzących nowości; oglądając dziesiątki sesji dla deweloperów – nagrałem o tym 2-godzinny podcast, napisałem długie wydanie newslettera, a to samo zrobiło sporo innych mediów z tej naszej bańki Apple. Dominik opisał swoje wrażenia po wizycie w Apple Park, gdzie na żywo testował już nadchodzące i dostępne tylko w USA nowości. Zatem naprawdę dość naturalne jest dla mnie to, że zarówno PR Apple, jak i każdy trzeźwo myślący tam pracownik, woleli postawić na zmianę wagi narracji prezentowanej światu i przygotować nas na nowe jutro. Nadal z Timem Cookiem w zarządzie, ale bez niego na pierwszym planie.

    Akt pierwszy, czyli John Ternus

    Nowy CEO Apple, który obejmie tę funkcję 1 września, był całkowicie niewidoczny w materiałach związanych z WWDC 2026. I tak właśnie miało być! Kompletnie nie rozumiem zdziwienia mediów tą sytuacją. To był ostatni taniec Tima Cooka, a i tak Apple potraktowało to bardzo łagodnie, bez zbędnego patosu i celebracji odchodzącego CEO, który zrobił dla tej firmy dokładnie tyle, ile mieści w sobie znaczeniowo czasownik „uratować”. Cook uratował Apple. Mało tego – uczynił je najlepiej zarabiającą firmą w historii konsumenckiej elektroniki użytkowej. Każdy, kto zna liczby, nie potrzebuje w tym temacie ani spektakularnych pożegnań, ani ckliwych klipów wideo. Zarówno Dominik, jak i inne osoby, które były na miejscu w Cupertino 8 czerwca 2026 roku, potwierdzają, że łzy wzruszenia pojawiły się na twarzy Tima Cooka nie raz. To oczywiste.

    Tak samo jak jasny jest dla mnie fakt, że pierwsze One More Thing wypowiedziane od lat należy do Johna Ternusa i padnie zapewne we wrześniu, zapowiadając składanego iPhone’a Ultra. Czy na filmie, czy ze sceny Steve Jobs Theatre? Nie jestem pewien i wbrew temu, o czym piszą koledzy po fachu – nie zdziwię się i ciągle liczę na to, że Ternus wykorzysta swój moment w historii Apple, jeden z najważniejszych, aby przywrócić transmitowane na żywo wystąpienia sprzed pandemii. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek Apple planuje wrócić do transmisji konferencji prowadzonych na żywo przez ich CEO i inne osoby, to jest ten jedyny, właściwy moment. Czas pokaże, czy mam rację…

    Jedno jest dla mnie pewne – WWDC 2026 zamknęło pewną epokę, uchylając drzwi do kolejnej, w którą wkroczymy w pierwszych tygodniach września 2026 roku. Po 50 latach historii firmy, którą stworzyli w garażu dwaj buntownicy, pora na kolejne pół wieku?

    Panie Ternus, nie zepsuj Pan tego!

    #AppleIntelligence #felieton #iOS27 #Kołacz #SiriAI #WWDC2026 #WWDC26
  13. Echo WWDC 2026

    Podczas gdy chyba cały technologiczny świat skupił się na raptem dwóch wątkach, komentując tegoroczny tydzień konferencji WWDC 2026, w tym miejscu podejmę próbę zwrócenia waszej uwagi na to, co umknęło większości komentujących. Nowa Siri AI i brak porozumienia Apple z Unią Europejską skutecznie zamaskowały ostatni taniec Tima Cooka w roli CEO jednej z największych firm na świecie. To moment, po którym Apple może się zmienić – i zrobiło to już podczas WWDC 2026.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Ostatnia, czy pierwsza taka konferencja?

    To, co rzuciło się w oczy już podczas oglądania Apple Event otwierającego tegoroczne święto osób programujących na platformy firmy z Cupertino, to inny format konferencji. Apple nie przedstawiało nowości w każdym z systemów operacyjnych działających w ramach portfolio ich produktów, system po systemie. Nie. Tym razem skupiono się na rozliczeniu niedowiezionej obietnicy sprzed dwóch lat, czyli Apple Intelligence w nowym wydaniu, wspartym możliwościami modeli Gemini od Google i nowej Siri AI, która dzięki temu mogła zostać w końcu zaprezentowana. Zrobiono to również inaczej, nie bojąc się dłuższego czasu oczekiwania na odpowiedź nowej wersji asystentki głosowej (choć już nie tylko głosowej!) z Cupertino, czego kompletnie nie uwzględniono w 2024 roku. Wówczas Siri na scenie, a właściwie to na filmie, który nam wyświetlono, działała w trybie sekundowym. Szybko okazało się, jak bardzo wówczas Apple rozminęło się z prawdą. Tym razem nie popełniono tego – dość oczywistego z punktu marketingowej narracji i kalkulacji ryzyka – błędu, a prezentujący Siri AI czekali na wykonanie przez nią poleceń dokładnie tyle samo czasu, co każdy beta tester nadchodzących systemów. To pierwsza, widoczna i odrobiona należycie przez załogę Tima Cooka lekcja.

    Wracając do nowego sposobu prezentowania nowości, który media technologiczne zdążyły już dość ostro poddać w wątpliwość… Otóż Apple zrobiło to celowo, niejako zapowiadając to, dokąd zmierza cały ekosystem i my razem z nim. Przyszłość naznaczona jest obecnością sztucznej inteligencji, bez względu na to, kto ją dostarczy i o jakim producencie elektroniki użytkowej mówimy i piszemy. Apple już teraz wysyła do nas komunikat głoszący, że jutrzejsza wizja komputerów – bez względu na to, czy mówimy o okularach, zegarkach, telefonach smart czy klasycznych maszynach typu Mac – będzie skupiona na tym, gdzie i jak wprowadzimy w nasze życie właśnie AI. Prywatnie i zawodowo. A patrząc na to, że Apple posiada najbardziej spójny, częściowo zamknięty i zdecydowanie prywatny (co, jak wiemy, jest kością niezgodny z Unią, przynajmniej według Apple.) ekosystem na świecie i ponad 2,5 miliarda aktywnych kont Apple – John Ternus zostanie CEO firmy, której fundamentem są usługi skrojone dla ekosystemu. Nie jeden produkt czy kategoria produktów. Nie jeden system, ale współzależność wszystkich systemów z Cupertino, która może być o wiele bardziej ścisła niż u jakiegokolwiek producenta elektroniki na rynku.

    Poza tym Apple posiada najwierniejszą rzeszę użytkowników i nadal sporo „wyznawców”, a zatem spokojnie może im oraz technologicznym mediom skupionym wokół nadgryzionych urządzeń zostawić opisanie wszystkiego tego, o czym nie da się powiedzieć w ciągu zaledwie godzinnej konferencji otwarcia WWDC. Sam naliczyłem ponad 500 nadchodzących nowości; oglądając dziesiątki sesji dla deweloperów – nagrałem o tym 2-godzinny podcast, napisałem długie wydanie newslettera, a to samo zrobiło sporo innych mediów z tej naszej bańki Apple. Dominik opisał swoje wrażenia po wizycie w Apple Park, gdzie na żywo testował już nadchodzące i dostępne tylko w USA nowości. Zatem naprawdę dość naturalne jest dla mnie to, że zarówno PR Apple, jak i każdy trzeźwo myślący tam pracownik, woleli postawić na zmianę wagi narracji prezentowanej światu i przygotować nas na nowe jutro. Nadal z Timem Cookiem w zarządzie, ale bez niego na pierwszym planie.

    Akt pierwszy, czyli John Ternus

    Nowy CEO Apple, który obejmie tę funkcję 1 września, był całkowicie niewidoczny w materiałach związanych z WWDC 2026. I tak właśnie miało być! Kompletnie nie rozumiem zdziwienia mediów tą sytuacją. To był ostatni taniec Tima Cooka, a i tak Apple potraktowało to bardzo łagodnie, bez zbędnego patosu i celebracji odchodzącego CEO, który zrobił dla tej firmy dokładnie tyle, ile mieści w sobie znaczeniowo czasownik „uratować”. Cook uratował Apple. Mało tego – uczynił je najlepiej zarabiającą firmą w historii konsumenckiej elektroniki użytkowej. Każdy, kto zna liczby, nie potrzebuje w tym temacie ani spektakularnych pożegnań, ani ckliwych klipów wideo. Zarówno Dominik, jak i inne osoby, które były na miejscu w Cupertino 8 czerwca 2026 roku, potwierdzają, że łzy wzruszenia pojawiły się na twarzy Tima Cooka nie raz. To oczywiste.

    Tak samo jak jasny jest dla mnie fakt, że pierwsze One More Thing wypowiedziane od lat należy do Johna Ternusa i padnie zapewne we wrześniu, zapowiadając składanego iPhone’a Ultra. Czy na filmie, czy ze sceny Steve Jobs Theatre? Nie jestem pewien i wbrew temu, o czym piszą koledzy po fachu – nie zdziwię się i ciągle liczę na to, że Ternus wykorzysta swój moment w historii Apple, jeden z najważniejszych, aby przywrócić transmitowane na żywo wystąpienia sprzed pandemii. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek Apple planuje wrócić do transmisji konferencji prowadzonych na żywo przez ich CEO i inne osoby, to jest ten jedyny, właściwy moment. Czas pokaże, czy mam rację…

    Jedno jest dla mnie pewne – WWDC 2026 zamknęło pewną epokę, uchylając drzwi do kolejnej, w którą wkroczymy w pierwszych tygodniach września 2026 roku. Po 50 latach historii firmy, którą stworzyli w garażu dwaj buntownicy, pora na kolejne pół wieku?

    Panie Ternus, nie zepsuj Pan tego!

    #AppleIntelligence #felieton #iOS27 #Kołacz #SiriAI #WWDC2026 #WWDC26
  14. Echo WWDC 2026

    Podczas gdy chyba cały technologiczny świat skupił się na raptem dwóch wątkach, komentując tegoroczny tydzień konferencji WWDC 2026, w tym miejscu podejmę próbę zwrócenia waszej uwagi na to, co umknęło większości komentujących. Nowa Siri AI i brak porozumienia Apple z Unią Europejską skutecznie zamaskowały ostatni taniec Tima Cooka w roli CEO jednej z największych firm na świecie. To moment, po którym Apple może się zmienić – i zrobiło to już podczas WWDC 2026.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026

    Ostatnia, czy pierwsza taka konferencja?

    To, co rzuciło się w oczy już podczas oglądania Apple Event otwierającego tegoroczne święto osób programujących na platformy firmy z Cupertino, to inny format konferencji. Apple nie przedstawiało nowości w każdym z systemów operacyjnych działających w ramach portfolio ich produktów, system po systemie. Nie. Tym razem skupiono się na rozliczeniu niedowiezionej obietnicy sprzed dwóch lat, czyli Apple Intelligence w nowym wydaniu, wspartym możliwościami modeli Gemini od Google i nowej Siri AI, która dzięki temu mogła zostać w końcu zaprezentowana. Zrobiono to również inaczej, nie bojąc się dłuższego czasu oczekiwania na odpowiedź nowej wersji asystentki głosowej (choć już nie tylko głosowej!) z Cupertino, czego kompletnie nie uwzględniono w 2024 roku. Wówczas Siri na scenie, a właściwie to na filmie, który nam wyświetlono, działała w trybie sekundowym. Szybko okazało się, jak bardzo wówczas Apple rozminęło się z prawdą. Tym razem nie popełniono tego – dość oczywistego z punktu marketingowej narracji i kalkulacji ryzyka – błędu, a prezentujący Siri AI czekali na wykonanie przez nią poleceń dokładnie tyle samo czasu, co każdy beta tester nadchodzących systemów. To pierwsza, widoczna i odrobiona należycie przez załogę Tima Cooka lekcja.

    Wracając do nowego sposobu prezentowania nowości, który media technologiczne zdążyły już dość ostro poddać w wątpliwość… Otóż Apple zrobiło to celowo, niejako zapowiadając to, dokąd zmierza cały ekosystem i my razem z nim. Przyszłość naznaczona jest obecnością sztucznej inteligencji, bez względu na to, kto ją dostarczy i o jakim producencie elektroniki użytkowej mówimy i piszemy. Apple już teraz wysyła do nas komunikat głoszący, że jutrzejsza wizja komputerów – bez względu na to, czy mówimy o okularach, zegarkach, telefonach smart czy klasycznych maszynach typu Mac – będzie skupiona na tym, gdzie i jak wprowadzimy w nasze życie właśnie AI. Prywatnie i zawodowo. A patrząc na to, że Apple posiada najbardziej spójny, częściowo zamknięty i zdecydowanie prywatny (co, jak wiemy, jest kością niezgodny z Unią, przynajmniej według Apple.) ekosystem na świecie i ponad 2,5 miliarda aktywnych kont Apple – John Ternus zostanie CEO firmy, której fundamentem są usługi skrojone dla ekosystemu. Nie jeden produkt czy kategoria produktów. Nie jeden system, ale współzależność wszystkich systemów z Cupertino, która może być o wiele bardziej ścisła niż u jakiegokolwiek producenta elektroniki na rynku.

    Poza tym Apple posiada najwierniejszą rzeszę użytkowników i nadal sporo „wyznawców”, a zatem spokojnie może im oraz technologicznym mediom skupionym wokół nadgryzionych urządzeń zostawić opisanie wszystkiego tego, o czym nie da się powiedzieć w ciągu zaledwie godzinnej konferencji otwarcia WWDC. Sam naliczyłem ponad 500 nadchodzących nowości; oglądając dziesiątki sesji dla deweloperów – nagrałem o tym 2-godzinny podcast, napisałem długie wydanie newslettera, a to samo zrobiło sporo innych mediów z tej naszej bańki Apple. Dominik opisał swoje wrażenia po wizycie w Apple Park, gdzie na żywo testował już nadchodzące i dostępne tylko w USA nowości. Zatem naprawdę dość naturalne jest dla mnie to, że zarówno PR Apple, jak i każdy trzeźwo myślący tam pracownik, woleli postawić na zmianę wagi narracji prezentowanej światu i przygotować nas na nowe jutro. Nadal z Timem Cookiem w zarządzie, ale bez niego na pierwszym planie.

    Akt pierwszy, czyli John Ternus

    Nowy CEO Apple, który obejmie tę funkcję 1 września, był całkowicie niewidoczny w materiałach związanych z WWDC 2026. I tak właśnie miało być! Kompletnie nie rozumiem zdziwienia mediów tą sytuacją. To był ostatni taniec Tima Cooka, a i tak Apple potraktowało to bardzo łagodnie, bez zbędnego patosu i celebracji odchodzącego CEO, który zrobił dla tej firmy dokładnie tyle, ile mieści w sobie znaczeniowo czasownik „uratować”. Cook uratował Apple. Mało tego – uczynił je najlepiej zarabiającą firmą w historii konsumenckiej elektroniki użytkowej. Każdy, kto zna liczby, nie potrzebuje w tym temacie ani spektakularnych pożegnań, ani ckliwych klipów wideo. Zarówno Dominik, jak i inne osoby, które były na miejscu w Cupertino 8 czerwca 2026 roku, potwierdzają, że łzy wzruszenia pojawiły się na twarzy Tima Cooka nie raz. To oczywiste.

    Tak samo jak jasny jest dla mnie fakt, że pierwsze One More Thing wypowiedziane od lat należy do Johna Ternusa i padnie zapewne we wrześniu, zapowiadając składanego iPhone’a Ultra. Czy na filmie, czy ze sceny Steve Jobs Theatre? Nie jestem pewien i wbrew temu, o czym piszą koledzy po fachu – nie zdziwię się i ciągle liczę na to, że Ternus wykorzysta swój moment w historii Apple, jeden z najważniejszych, aby przywrócić transmitowane na żywo wystąpienia sprzed pandemii. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek Apple planuje wrócić do transmisji konferencji prowadzonych na żywo przez ich CEO i inne osoby, to jest ten jedyny, właściwy moment. Czas pokaże, czy mam rację…

    Jedno jest dla mnie pewne – WWDC 2026 zamknęło pewną epokę, uchylając drzwi do kolejnej, w którą wkroczymy w pierwszych tygodniach września 2026 roku. Po 50 latach historii firmy, którą stworzyli w garażu dwaj buntownicy, pora na kolejne pół wieku?

    Panie Ternus, nie zepsuj Pan tego!

    #AppleIntelligence #felieton #iOS27 #Kołacz #SiriAI #WWDC2026 #WWDC26
  15. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  16. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  17. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  18. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  19. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  20. Apple Intelligence w końcu zatwierdzone przez chińskich regulatorów

    Apple Intelligence zostało oficjalnie zatwierdzone przez chińskich regulatorów, co otwiera drogę do wprowadzenia systemu AI na iPhone’y w tym kraju po raz pierwszy — donosi Reuters za redakcją MacRumors.

    Chińska Administracja ds. Cyberprzestrzeni zarejestrowała w tym tygodniu działającą lokalnie na urządzeniu usługę generatywnej AI od Apple, umieszczając ją na liście świeżo zatwierdzonych dostawców — obok rodzimych systemów chińskich producentów smartfonów. Według nienazwanego źródła cytowanego przez Reutersa, funkcje AI Apple w Chinach będą korzystać z modeli dostarczanych zarówno przez Baidu, jak i Alibabę. Sama Alibaba potwierdziła bezpośrednio swój udział w przedsięwzięciu — jej model Qwen ma napędzać funkcje Apple Intelligence w iOS, iPadOS, macOS i visionOS dla chińskich użytkowników, obejmując zarówno generowanie tekstu, jak i obrazów.

    Nie podano jeszcze konkretnej daty premiery, choć zatwierdzenie zwykle poprzedza wdrożenie o zaledwie kilka miesięcy, co sugeruje debiut w Chinach mniej więcej zbieżny z jesiennym cyklem wydawniczym oprogramowania Apple. Firma już wcześniej, w marcu tego roku, przypadkowo na krótko włączyła te funkcje dla części chińskich użytkowników, na długo przed formalnym zatwierdzeniem — a pod koniec ubiegłego roku na stronie Apple pojawił się nawet formularz opinii skierowany do chińskich użytkowników, sygnalizujący, że firma zbliża się do zielonego światła od regulatora.

    Kontekst rynkowy czyni tę wiadomość jeszcze istotniejszą. Wysyłki iPhone’a w Chinach wzrosły w drugim kwartale o 24,4% rok do roku, czyniąc Apple najszybciej rosnącą marką smartfonów na rynku, który poza tym się kurczy. Działająca wersja Apple Intelligence mogłaby pomóc utrzymać ten impet — choć Apple wciąż nadrabia dystans do lokalnych rywali, którzy wprowadzili funkcje AI do swoich telefonów znacznie wcześniej.

    Kto czytał książkę „Apple w Chinach” ten nie miał raczej wątpliwości, że Chiny, jako pierwsze dogadają się z Apple – wyprzedzając o lata Unię Europejską. Albo raczej – Apple z Chinami. Polecam, jeśli jeszcze nie czytaliście tej pozycji.

    Siri AI w systemach 27. Największy skok od lat, którego w Polsce oficjalnie nie będzie

    #AlibabaQwen #AppleAIChiny #AppleAIZatwierdzenie #AppleChiny2026 #AppleIntelligenceChiny #AppleIntelligencePremiera #BaiduApple #chińscyRegulatorzyApple #iPhoneChinySprzedaż #ReutersApple #SiriAI #WWDC2026
  21. Publiczna beta iOS 27 i pozostałych systemów Apple

    Po miesiącu testów deweloperskich Apple udostępniło dziś publiczne wersje beta całej rodziny systemów oznaczonych numerem 27 — iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27 i visionOS 27. To pierwszy moment, w którym każdy z Was, bez rejestracji jako deweloper, może zainstalować betę na swoim urządzeniu przez stronę beta.apple.com.

    Czy warto już instalować?

    Zanim przejdziemy do konkretów, krótka odpowiedź na pytanie, które najczęściej dostaję przy każdej betcie. Chance Miller z 9to5Mac w swojej rekomendacji jest jednoznaczny: to najbardziej stabilna beta iOS od bardzo dawna, a stabilność i poprawki jakościowe to jeden z filarów tegorocznej aktualizacji — widać to nawet w obecnej, testowej formie. Miller poleca ją większości użytkowników iPhone’a, choć zaznacza wprost, że nowa Siri to jeden z głównych powodów, dla których w ogóle warto ją wypróbować w tym roku.

    Zanim jednak klikniecie „zainstaluj”, pamiętajcie o podstawach: zróbcie kopię zapasową iPhone’a lub Maca (najlepiej przez Time Machine i lokalną przez Findera), sprawdźcie, czy Wasze kluczowe aplikacje firm trzecich zostały już zaktualizowane pod kątem zgodności — deweloperzy dopiero teraz zaczynają testować swoje aplikacje na finalnym materiale — i miejcie świadomość, że część funkcji może się jeszcze zmienić do jesieni.

    iOS 27: Siri AI robi wrażenie, ale nie zawsze

    Najbardziej wyczerpującą relację z testów opublikował Dan Moren z Six Colors, spędziwszy z betą ponad miesiąc. Jego wnioski są w większości pozytywne, choć z ważnymi zastrzeżeniami.

    Nowa Siri AI potrafi zaskoczyć. Moren opisuje sytuację z długiej samotnej podróży samochodem, gdy poprosił asystenta przez CarPlay o odtworzenie konkretnego, starego odcinka podcastu, którego nawet nie subskrybuje — coś, czego nigdy by nie spróbował ze starą Siri. Po chwili przetwarzania system znalazł właściwy odcinek i po prostu go odtworzył. Podobnie zadziałało to przy pytaniu o termin przyjęcia przy basenie wspomniany w wiadomości od żony, przy dodawaniu lotu z otwartej strony internetowej do kalendarza, czy przy identyfikacji filmu na podstawie ulotki kina. To rzeczy, o które Moren nigdy wcześniej nie pomyślałby zapytać Siri.

    Nie wszystko jednak działa bezbłędnie. Jak każdy chatbot oparty na dużym modelu językowym, Siri AI czasem myli się z pełnym przekonaniem — w jednym przypadku nie znalazła daty powrotu sąsiada z urlopu, mimo że informacja znajdowała się wprost w przeszukiwanej wiadomości. Warto też wiedzieć, że funkcja działa wyłącznie na iPhonie 15 Pro i Pro Max oraz iPhonie 16 i nowszych, a w Unii Europejskiej — z powodu trwającego sporu Apple z Brukselą, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji przegranej Apple przed unijnym sądem — nie będzie dostępna wcale.

    Ciekawym, choć kontrowersyjnym elementem jest to, jak agresywnie Apple promuje Siri w całym systemie. Przy każdym pustym polu tekstowym pojawia się przycisk „Write with Siri”, którego nie da się wyłączyć bez wyłączania Siri w ogóle. Podobnie tryb Siri w Aparacie zastąpił dotychczasowy interfejs Visual Intelligence.

    Liquid Glass w iOS 27 jest, według Morena, znacznie przyjemniejszy dla oka niż w zeszłorocznym iOS 26 — mniej przezroczystości, więcej czytelności, wyraźniej odseparowane paski narzędzi od treści pod nimi. Nowy suwak w Ustawieniach, w sekcji Appearance, pozwala samodzielnie dostroić poziom przezroczystości od „bardziej przejrzystego” do „bardziej stonowanego”.

    Reszta zmian to setki drobiazgów, które pojedynczo nie robią wrażenia, ale razem zauważalnie poprawiają komfort codziennego użytkowania: możliwość wysłania wiadomości tekstowej, gdy załącznik ze zdjęciem wciąż się wysyła, szybsze przełączanie między Wi-Fi a danymi komórkowymi, niezależna głośność alarmów, przyspieszone wyszukiwanie w Mailu (Moren testował to na skrzynce liczącej ponad 144 tysiące wiadomości sprzed niemal 25 lat i był pozytywnie zaskoczony), czy poprawiony optymalizator procesora działający aż do iPhone’a 11.

    W Zdjęciach wracają oceny gwiazdkowe i słowa kluczowe, Albumy współdzielone obsługują wreszcie pełną rozdzielczość, a nowe narzędzia AI — Extend do rozszerzania kadru i Reframe do zmiany perspektywy w zdjęciach przestrzennych — działają najlepiej przy niewielkich korektach; przy większych zmianach zdarzają się dziwne artefakty, jak zmyślona poręcz na zdjęciu z absolutorium. Skróty zyskały polecenie „Otherwise If” oraz funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, ale to właśnie one okazały się jedną z najbardziej niestabilnych części bety.

    macOS Golden Gate: naprawia to, co Tahoe zepsuło

    Jason Snell z Six Colors w swojej recenzji jest równie szczegółowy, a jego ogólny wniosek jest zachęcający: to aktualizacja, za lubienie której nie będzie musiał przez rok nikogo przepraszać — w przeciwieństwie do zeszłorocznego Tahoe.

    Zmiany w designie są tu najbardziej zauważalne spośród wszystkich tegorocznych systemów Apple, co samo w sobie mówi wiele o skali problemów Tahoe. Pływające szklane paski boczne, oderwane od krawędzi okna, wracają do klasycznego umiejscowienia przy lewej krawędzi, z ciemniejszym tłem dla kontrastu i kolorowymi ikonami. Paski narzędzi odzyskują czytelność, a okna wyglądają, jak to ujął Snell, po prostu bardziej „kwadratowo” — mniej jak pod rządami „Króla Kółka”. Ikony aplikacji wyglądają lepiej dzięki nowej, warstwowej kompozycji graficznej — choć aplikacje, które nie mieszczą się w narzuconym kształcie squircle’a, wciąż trafiają do szarego, pozbawionego charakteru pudełka, o czym pisaliśmy szerzej przy okazji apelu Paula Kafasisa.

    Squircle jail, czyli jak Apple zabrało ikonom to, co czyniło je ikonami [felieton]

    Siri i Spotlight zostały wreszcie połączone w jeden, spójny interfejs wyszukiwania — coś, o co środowisko prosiło od lat. W praktyce jest to jednak wciąż praca w toku: Siri AI dobrze radzi sobie z pytaniami ogólnej wiedzy, ale ma problem z integracją z danymi osobowymi, szczególnie jeśli nie korzysta się z domyślnych aplikacji Apple do poczty i kalendarza. Nowy przycisk „Ask Siri” doklejony na górze menu kontekstowego Snell ocenia szczerze krytycznie — nazywa go rozwiązaniem, które sprawia wrażenie nachalnego i wymuszonego.

    Najbardziej nieoczywistą nowością jest rozszerzenie Sidecara — funkcji zamieniającej iPada w drugi ekran Maca — o pełną obsługę dotyku. Można teraz przewijać okna Maca palcem bezpośrednio na ekranie iPada. Snell trafnie zauważa, że trudno nie odczytać tego jako testu technologii przed nadchodzącym MacBookiem z ekranem dotykowym, o którym pisaliśmy przy okazji doniesień o MacBooku Ultra.

    Skróty na Macu zyskują wszystkie te same usprawnienia co na iPhonie, w tym funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, którą Snell nazywa najbliższym, jak dotąd, spełnieniem czterdziestoletniego marzenia o oddaniu mocy komputera w ręce zwykłego użytkownika. Do tego dochodzi trwałe przechowywanie danych synchronizowane przez iCloud, dostępne bezpośrednio ze Skrótów.

    Warto też wspomnieć o mniejszych, ale przyjemnych detalach: inteligentne zarządzanie paskiem menu na Makach z notchem, organizator kart w Safari oparty na AI, oraz funkcja Passwords proponująca automatyczną zmianę skompromitowanych haseł — ta ostatnia, przyznaje Snell, jest najmniej dopracowaną funkcją całej bety, radząc sobie zaledwie z ułamkiem testowanych haseł.

    watchOS 27 i visionOS 27 również dostępne

    Publiczne bety watchOS 27 i visionOS 27 trafiły dziś do użytkowników razem z resztą rodziny systemów. Jak pisaliśmy wcześniej przy okazji naszego pełnego przeglądu nowości z WWDC, watchOS 27 kładzie duży nacisk na funkcje zdrowotne, w tym rozszerzone śledzenie cyklu i perimenopauzy, a visionOS 27 wprowadza możliwość wywoływania Siri bez frazy „Hej, Siri” — wystarczy spojrzeć na „kulę” asystenta.

    Jeśli jesteście ciekawi szczegółów dotyczących nowości w systemach, zapraszamy do tej serii wpisów:

    Z całą pewnością warto zacząć od nadrobienia poniższych tekstów, w których Dominik holistycznie tłumaczy najważniejsze sprawy związane z najważniejszymi ogłoszeniami Apple z tego tygodnia. Stanowią one najlepszy punkt wejścia, aby później można było sięgać głębiej.

    Zarówno Moren, jak i Snell zgadzają się co do jednego: to betowy okres pełen drobnych usterek — Skróty potrafią przestać działać z dnia na dzień, aplikacje firm trzecich czasem się zawieszają, menedżery paska menu wymagają aktualizacji. Ale ogólny kierunek jest wyraźnie pozytywny. Finalne wersje wszystkich systemów trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i pierwszego składanego iPhone’a Ultra.

    Jak zainstalować?

    Wchodzicie na beta.apple.com i stosujecie się do zamieszczonej tam instrukcji.

    Informacja dla osób, które wcześniej testowały wersje beta dla deweloperów:

    Aby uzyskać dostęp do publicznej wersji beta, należy zarejestrować swoje konto Apple ID w bezpłatnym programie Apple Beta Software Program, korzystając z tego linku. Bez wykonania tego kroku w ustawieniach widoczna będzie wyłącznie opcja „Wersja beta dla deweloperów”.

    #9to5Mac #DanMoren #GoldenGate #instalacja #iOS27 #JasonSnell #LiquidGlass #macOS27 #publicznaBeta #Sidecar #SiriAI #SixColors #skróty #visionOS27 #watchOS27 #WWDC2026 #zdjęcia
  22. Publiczna beta iOS 27 i pozostałych systemów Apple

    Po miesiącu testów deweloperskich Apple udostępniło dziś publiczne wersje beta całej rodziny systemów oznaczonych numerem 27 — iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27 i visionOS 27. To pierwszy moment, w którym każdy z Was, bez rejestracji jako deweloper, może zainstalować betę na swoim urządzeniu przez stronę beta.apple.com.

    Czy warto już instalować?

    Zanim przejdziemy do konkretów, krótka odpowiedź na pytanie, które najczęściej dostaję przy każdej betcie. Chance Miller z 9to5Mac w swojej rekomendacji jest jednoznaczny: to najbardziej stabilna beta iOS od bardzo dawna, a stabilność i poprawki jakościowe to jeden z filarów tegorocznej aktualizacji — widać to nawet w obecnej, testowej formie. Miller poleca ją większości użytkowników iPhone’a, choć zaznacza wprost, że nowa Siri to jeden z głównych powodów, dla których w ogóle warto ją wypróbować w tym roku.

    Zanim jednak klikniecie „zainstaluj”, pamiętajcie o podstawach: zróbcie kopię zapasową iPhone’a lub Maca (najlepiej przez Time Machine i lokalną przez Findera), sprawdźcie, czy Wasze kluczowe aplikacje firm trzecich zostały już zaktualizowane pod kątem zgodności — deweloperzy dopiero teraz zaczynają testować swoje aplikacje na finalnym materiale — i miejcie świadomość, że część funkcji może się jeszcze zmienić do jesieni.

    iOS 27: Siri AI robi wrażenie, ale nie zawsze

    Najbardziej wyczerpującą relację z testów opublikował Dan Moren z Six Colors, spędziwszy z betą ponad miesiąc. Jego wnioski są w większości pozytywne, choć z ważnymi zastrzeżeniami.

    Nowa Siri AI potrafi zaskoczyć. Moren opisuje sytuację z długiej samotnej podróży samochodem, gdy poprosił asystenta przez CarPlay o odtworzenie konkretnego, starego odcinka podcastu, którego nawet nie subskrybuje — coś, czego nigdy by nie spróbował ze starą Siri. Po chwili przetwarzania system znalazł właściwy odcinek i po prostu go odtworzył. Podobnie zadziałało to przy pytaniu o termin przyjęcia przy basenie wspomniany w wiadomości od żony, przy dodawaniu lotu z otwartej strony internetowej do kalendarza, czy przy identyfikacji filmu na podstawie ulotki kina. To rzeczy, o które Moren nigdy wcześniej nie pomyślałby zapytać Siri.

    Nie wszystko jednak działa bezbłędnie. Jak każdy chatbot oparty na dużym modelu językowym, Siri AI czasem myli się z pełnym przekonaniem — w jednym przypadku nie znalazła daty powrotu sąsiada z urlopu, mimo że informacja znajdowała się wprost w przeszukiwanej wiadomości. Warto też wiedzieć, że funkcja działa wyłącznie na iPhonie 15 Pro i Pro Max oraz iPhonie 16 i nowszych, a w Unii Europejskiej — z powodu trwającego sporu Apple z Brukselą, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji przegranej Apple przed unijnym sądem — nie będzie dostępna wcale.

    Ciekawym, choć kontrowersyjnym elementem jest to, jak agresywnie Apple promuje Siri w całym systemie. Przy każdym pustym polu tekstowym pojawia się przycisk „Write with Siri”, którego nie da się wyłączyć bez wyłączania Siri w ogóle. Podobnie tryb Siri w Aparacie zastąpił dotychczasowy interfejs Visual Intelligence.

    Liquid Glass w iOS 27 jest, według Morena, znacznie przyjemniejszy dla oka niż w zeszłorocznym iOS 26 — mniej przezroczystości, więcej czytelności, wyraźniej odseparowane paski narzędzi od treści pod nimi. Nowy suwak w Ustawieniach, w sekcji Appearance, pozwala samodzielnie dostroić poziom przezroczystości od „bardziej przejrzystego” do „bardziej stonowanego”.

    Reszta zmian to setki drobiazgów, które pojedynczo nie robią wrażenia, ale razem zauważalnie poprawiają komfort codziennego użytkowania: możliwość wysłania wiadomości tekstowej, gdy załącznik ze zdjęciem wciąż się wysyła, szybsze przełączanie między Wi-Fi a danymi komórkowymi, niezależna głośność alarmów, przyspieszone wyszukiwanie w Mailu (Moren testował to na skrzynce liczącej ponad 144 tysiące wiadomości sprzed niemal 25 lat i był pozytywnie zaskoczony), czy poprawiony optymalizator procesora działający aż do iPhone’a 11.

    W Zdjęciach wracają oceny gwiazdkowe i słowa kluczowe, Albumy współdzielone obsługują wreszcie pełną rozdzielczość, a nowe narzędzia AI — Extend do rozszerzania kadru i Reframe do zmiany perspektywy w zdjęciach przestrzennych — działają najlepiej przy niewielkich korektach; przy większych zmianach zdarzają się dziwne artefakty, jak zmyślona poręcz na zdjęciu z absolutorium. Skróty zyskały polecenie „Otherwise If” oraz funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, ale to właśnie one okazały się jedną z najbardziej niestabilnych części bety.

    macOS Golden Gate: naprawia to, co Tahoe zepsuło

    Jason Snell z Six Colors w swojej recenzji jest równie szczegółowy, a jego ogólny wniosek jest zachęcający: to aktualizacja, za lubienie której nie będzie musiał przez rok nikogo przepraszać — w przeciwieństwie do zeszłorocznego Tahoe.

    Zmiany w designie są tu najbardziej zauważalne spośród wszystkich tegorocznych systemów Apple, co samo w sobie mówi wiele o skali problemów Tahoe. Pływające szklane paski boczne, oderwane od krawędzi okna, wracają do klasycznego umiejscowienia przy lewej krawędzi, z ciemniejszym tłem dla kontrastu i kolorowymi ikonami. Paski narzędzi odzyskują czytelność, a okna wyglądają, jak to ujął Snell, po prostu bardziej „kwadratowo” — mniej jak pod rządami „Króla Kółka”. Ikony aplikacji wyglądają lepiej dzięki nowej, warstwowej kompozycji graficznej — choć aplikacje, które nie mieszczą się w narzuconym kształcie squircle’a, wciąż trafiają do szarego, pozbawionego charakteru pudełka, o czym pisaliśmy szerzej przy okazji apelu Paula Kafasisa.

    Squircle jail, czyli jak Apple zabrało ikonom to, co czyniło je ikonami [felieton]

    Siri i Spotlight zostały wreszcie połączone w jeden, spójny interfejs wyszukiwania — coś, o co środowisko prosiło od lat. W praktyce jest to jednak wciąż praca w toku: Siri AI dobrze radzi sobie z pytaniami ogólnej wiedzy, ale ma problem z integracją z danymi osobowymi, szczególnie jeśli nie korzysta się z domyślnych aplikacji Apple do poczty i kalendarza. Nowy przycisk „Ask Siri” doklejony na górze menu kontekstowego Snell ocenia szczerze krytycznie — nazywa go rozwiązaniem, które sprawia wrażenie nachalnego i wymuszonego.

    Najbardziej nieoczywistą nowością jest rozszerzenie Sidecara — funkcji zamieniającej iPada w drugi ekran Maca — o pełną obsługę dotyku. Można teraz przewijać okna Maca palcem bezpośrednio na ekranie iPada. Snell trafnie zauważa, że trudno nie odczytać tego jako testu technologii przed nadchodzącym MacBookiem z ekranem dotykowym, o którym pisaliśmy przy okazji doniesień o MacBooku Ultra.

    Skróty na Macu zyskują wszystkie te same usprawnienia co na iPhonie, w tym funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, którą Snell nazywa najbliższym, jak dotąd, spełnieniem czterdziestoletniego marzenia o oddaniu mocy komputera w ręce zwykłego użytkownika. Do tego dochodzi trwałe przechowywanie danych synchronizowane przez iCloud, dostępne bezpośrednio ze Skrótów.

    Warto też wspomnieć o mniejszych, ale przyjemnych detalach: inteligentne zarządzanie paskiem menu na Makach z notchem, organizator kart w Safari oparty na AI, oraz funkcja Passwords proponująca automatyczną zmianę skompromitowanych haseł — ta ostatnia, przyznaje Snell, jest najmniej dopracowaną funkcją całej bety, radząc sobie zaledwie z ułamkiem testowanych haseł.

    watchOS 27 i visionOS 27 również dostępne

    Publiczne bety watchOS 27 i visionOS 27 trafiły dziś do użytkowników razem z resztą rodziny systemów. Jak pisaliśmy wcześniej przy okazji naszego pełnego przeglądu nowości z WWDC, watchOS 27 kładzie duży nacisk na funkcje zdrowotne, w tym rozszerzone śledzenie cyklu i perimenopauzy, a visionOS 27 wprowadza możliwość wywoływania Siri bez frazy „Hej, Siri” — wystarczy spojrzeć na „kulę” asystenta.

    Jeśli jesteście ciekawi szczegółów dotyczących nowości w systemach, zapraszamy do tej serii wpisów:

    Z całą pewnością warto zacząć od nadrobienia poniższych tekstów, w których Dominik holistycznie tłumaczy najważniejsze sprawy związane z najważniejszymi ogłoszeniami Apple z tego tygodnia. Stanowią one najlepszy punkt wejścia, aby później można było sięgać głębiej.

    Zarówno Moren, jak i Snell zgadzają się co do jednego: to betowy okres pełen drobnych usterek — Skróty potrafią przestać działać z dnia na dzień, aplikacje firm trzecich czasem się zawieszają, menedżery paska menu wymagają aktualizacji. Ale ogólny kierunek jest wyraźnie pozytywny. Finalne wersje wszystkich systemów trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i pierwszego składanego iPhone’a Ultra.

    Jak zainstalować?

    Wchodzicie na beta.apple.com i stosujecie się do zamieszczonej tam instrukcji.

    Informacja dla osób, które wcześniej testowały wersje beta dla deweloperów:

    Aby uzyskać dostęp do publicznej wersji beta, należy zarejestrować swoje konto Apple ID w bezpłatnym programie Apple Beta Software Program, korzystając z tego linku. Bez wykonania tego kroku w ustawieniach widoczna będzie wyłącznie opcja „Wersja beta dla deweloperów”.

    #9to5Mac #DanMoren #GoldenGate #instalacja #iOS27 #JasonSnell #LiquidGlass #macOS27 #publicznaBeta #Sidecar #SiriAI #SixColors #skróty #visionOS27 #watchOS27 #WWDC2026 #zdjęcia
  23. Publiczna beta iOS 27 i pozostałych systemów Apple

    Po miesiącu testów deweloperskich Apple udostępniło dziś publiczne wersje beta całej rodziny systemów oznaczonych numerem 27 — iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27 i visionOS 27. To pierwszy moment, w którym każdy z Was, bez rejestracji jako deweloper, może zainstalować betę na swoim urządzeniu przez stronę beta.apple.com.

    Czy warto już instalować?

    Zanim przejdziemy do konkretów, krótka odpowiedź na pytanie, które najczęściej dostaję przy każdej betcie. Chance Miller z 9to5Mac w swojej rekomendacji jest jednoznaczny: to najbardziej stabilna beta iOS od bardzo dawna, a stabilność i poprawki jakościowe to jeden z filarów tegorocznej aktualizacji — widać to nawet w obecnej, testowej formie. Miller poleca ją większości użytkowników iPhone’a, choć zaznacza wprost, że nowa Siri to jeden z głównych powodów, dla których w ogóle warto ją wypróbować w tym roku.

    Zanim jednak klikniecie „zainstaluj”, pamiętajcie o podstawach: zróbcie kopię zapasową iPhone’a lub Maca (najlepiej przez Time Machine i lokalną przez Findera), sprawdźcie, czy Wasze kluczowe aplikacje firm trzecich zostały już zaktualizowane pod kątem zgodności — deweloperzy dopiero teraz zaczynają testować swoje aplikacje na finalnym materiale — i miejcie świadomość, że część funkcji może się jeszcze zmienić do jesieni.

    iOS 27: Siri AI robi wrażenie, ale nie zawsze

    Najbardziej wyczerpującą relację z testów opublikował Dan Moren z Six Colors, spędziwszy z betą ponad miesiąc. Jego wnioski są w większości pozytywne, choć z ważnymi zastrzeżeniami.

    Nowa Siri AI potrafi zaskoczyć. Moren opisuje sytuację z długiej samotnej podróży samochodem, gdy poprosił asystenta przez CarPlay o odtworzenie konkretnego, starego odcinka podcastu, którego nawet nie subskrybuje — coś, czego nigdy by nie spróbował ze starą Siri. Po chwili przetwarzania system znalazł właściwy odcinek i po prostu go odtworzył. Podobnie zadziałało to przy pytaniu o termin przyjęcia przy basenie wspomniany w wiadomości od żony, przy dodawaniu lotu z otwartej strony internetowej do kalendarza, czy przy identyfikacji filmu na podstawie ulotki kina. To rzeczy, o które Moren nigdy wcześniej nie pomyślałby zapytać Siri.

    Nie wszystko jednak działa bezbłędnie. Jak każdy chatbot oparty na dużym modelu językowym, Siri AI czasem myli się z pełnym przekonaniem — w jednym przypadku nie znalazła daty powrotu sąsiada z urlopu, mimo że informacja znajdowała się wprost w przeszukiwanej wiadomości. Warto też wiedzieć, że funkcja działa wyłącznie na iPhonie 15 Pro i Pro Max oraz iPhonie 16 i nowszych, a w Unii Europejskiej — z powodu trwającego sporu Apple z Brukselą, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji przegranej Apple przed unijnym sądem — nie będzie dostępna wcale.

    Ciekawym, choć kontrowersyjnym elementem jest to, jak agresywnie Apple promuje Siri w całym systemie. Przy każdym pustym polu tekstowym pojawia się przycisk „Write with Siri”, którego nie da się wyłączyć bez wyłączania Siri w ogóle. Podobnie tryb Siri w Aparacie zastąpił dotychczasowy interfejs Visual Intelligence.

    Liquid Glass w iOS 27 jest, według Morena, znacznie przyjemniejszy dla oka niż w zeszłorocznym iOS 26 — mniej przezroczystości, więcej czytelności, wyraźniej odseparowane paski narzędzi od treści pod nimi. Nowy suwak w Ustawieniach, w sekcji Appearance, pozwala samodzielnie dostroić poziom przezroczystości od „bardziej przejrzystego” do „bardziej stonowanego”.

    Reszta zmian to setki drobiazgów, które pojedynczo nie robią wrażenia, ale razem zauważalnie poprawiają komfort codziennego użytkowania: możliwość wysłania wiadomości tekstowej, gdy załącznik ze zdjęciem wciąż się wysyła, szybsze przełączanie między Wi-Fi a danymi komórkowymi, niezależna głośność alarmów, przyspieszone wyszukiwanie w Mailu (Moren testował to na skrzynce liczącej ponad 144 tysiące wiadomości sprzed niemal 25 lat i był pozytywnie zaskoczony), czy poprawiony optymalizator procesora działający aż do iPhone’a 11.

    W Zdjęciach wracają oceny gwiazdkowe i słowa kluczowe, Albumy współdzielone obsługują wreszcie pełną rozdzielczość, a nowe narzędzia AI — Extend do rozszerzania kadru i Reframe do zmiany perspektywy w zdjęciach przestrzennych — działają najlepiej przy niewielkich korektach; przy większych zmianach zdarzają się dziwne artefakty, jak zmyślona poręcz na zdjęciu z absolutorium. Skróty zyskały polecenie „Otherwise If” oraz funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, ale to właśnie one okazały się jedną z najbardziej niestabilnych części bety.

    macOS Golden Gate: naprawia to, co Tahoe zepsuło

    Jason Snell z Six Colors w swojej recenzji jest równie szczegółowy, a jego ogólny wniosek jest zachęcający: to aktualizacja, za lubienie której nie będzie musiał przez rok nikogo przepraszać — w przeciwieństwie do zeszłorocznego Tahoe.

    Zmiany w designie są tu najbardziej zauważalne spośród wszystkich tegorocznych systemów Apple, co samo w sobie mówi wiele o skali problemów Tahoe. Pływające szklane paski boczne, oderwane od krawędzi okna, wracają do klasycznego umiejscowienia przy lewej krawędzi, z ciemniejszym tłem dla kontrastu i kolorowymi ikonami. Paski narzędzi odzyskują czytelność, a okna wyglądają, jak to ujął Snell, po prostu bardziej „kwadratowo” — mniej jak pod rządami „Króla Kółka”. Ikony aplikacji wyglądają lepiej dzięki nowej, warstwowej kompozycji graficznej — choć aplikacje, które nie mieszczą się w narzuconym kształcie squircle’a, wciąż trafiają do szarego, pozbawionego charakteru pudełka, o czym pisaliśmy szerzej przy okazji apelu Paula Kafasisa.

    Squircle jail, czyli jak Apple zabrało ikonom to, co czyniło je ikonami [felieton]

    Siri i Spotlight zostały wreszcie połączone w jeden, spójny interfejs wyszukiwania — coś, o co środowisko prosiło od lat. W praktyce jest to jednak wciąż praca w toku: Siri AI dobrze radzi sobie z pytaniami ogólnej wiedzy, ale ma problem z integracją z danymi osobowymi, szczególnie jeśli nie korzysta się z domyślnych aplikacji Apple do poczty i kalendarza. Nowy przycisk „Ask Siri” doklejony na górze menu kontekstowego Snell ocenia szczerze krytycznie — nazywa go rozwiązaniem, które sprawia wrażenie nachalnego i wymuszonego.

    Najbardziej nieoczywistą nowością jest rozszerzenie Sidecara — funkcji zamieniającej iPada w drugi ekran Maca — o pełną obsługę dotyku. Można teraz przewijać okna Maca palcem bezpośrednio na ekranie iPada. Snell trafnie zauważa, że trudno nie odczytać tego jako testu technologii przed nadchodzącym MacBookiem z ekranem dotykowym, o którym pisaliśmy przy okazji doniesień o MacBooku Ultra.

    Skróty na Macu zyskują wszystkie te same usprawnienia co na iPhonie, w tym funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, którą Snell nazywa najbliższym, jak dotąd, spełnieniem czterdziestoletniego marzenia o oddaniu mocy komputera w ręce zwykłego użytkownika. Do tego dochodzi trwałe przechowywanie danych synchronizowane przez iCloud, dostępne bezpośrednio ze Skrótów.

    Warto też wspomnieć o mniejszych, ale przyjemnych detalach: inteligentne zarządzanie paskiem menu na Makach z notchem, organizator kart w Safari oparty na AI, oraz funkcja Passwords proponująca automatyczną zmianę skompromitowanych haseł — ta ostatnia, przyznaje Snell, jest najmniej dopracowaną funkcją całej bety, radząc sobie zaledwie z ułamkiem testowanych haseł.

    watchOS 27 i visionOS 27 również dostępne

    Publiczne bety watchOS 27 i visionOS 27 trafiły dziś do użytkowników razem z resztą rodziny systemów. Jak pisaliśmy wcześniej przy okazji naszego pełnego przeglądu nowości z WWDC, watchOS 27 kładzie duży nacisk na funkcje zdrowotne, w tym rozszerzone śledzenie cyklu i perimenopauzy, a visionOS 27 wprowadza możliwość wywoływania Siri bez frazy „Hej, Siri” — wystarczy spojrzeć na „kulę” asystenta.

    Jeśli jesteście ciekawi szczegółów dotyczących nowości w systemach, zapraszamy do tej serii wpisów:

    Z całą pewnością warto zacząć od nadrobienia poniższych tekstów, w których Dominik holistycznie tłumaczy najważniejsze sprawy związane z najważniejszymi ogłoszeniami Apple z tego tygodnia. Stanowią one najlepszy punkt wejścia, aby później można było sięgać głębiej.

    Zarówno Moren, jak i Snell zgadzają się co do jednego: to betowy okres pełen drobnych usterek — Skróty potrafią przestać działać z dnia na dzień, aplikacje firm trzecich czasem się zawieszają, menedżery paska menu wymagają aktualizacji. Ale ogólny kierunek jest wyraźnie pozytywny. Finalne wersje wszystkich systemów trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i pierwszego składanego iPhone’a Ultra.

    Jak zainstalować?

    Wchodzicie na beta.apple.com i stosujecie się do zamieszczonej tam instrukcji.

    Informacja dla osób, które wcześniej testowały wersje beta dla deweloperów:

    Aby uzyskać dostęp do publicznej wersji beta, należy zarejestrować swoje konto Apple ID w bezpłatnym programie Apple Beta Software Program, korzystając z tego linku. Bez wykonania tego kroku w ustawieniach widoczna będzie wyłącznie opcja „Wersja beta dla deweloperów”.

    #9to5Mac #DanMoren #GoldenGate #instalacja #iOS27 #JasonSnell #LiquidGlass #macOS27 #publicznaBeta #Sidecar #SiriAI #SixColors #skróty #visionOS27 #watchOS27 #WWDC2026 #zdjęcia
  24. Publiczna beta iOS 27 i pozostałych systemów Apple

    Po miesiącu testów deweloperskich Apple udostępniło dziś publiczne wersje beta całej rodziny systemów oznaczonych numerem 27 — iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27 i visionOS 27. To pierwszy moment, w którym każdy z Was, bez rejestracji jako deweloper, może zainstalować betę na swoim urządzeniu przez stronę beta.apple.com.

    Czy warto już instalować?

    Zanim przejdziemy do konkretów, krótka odpowiedź na pytanie, które najczęściej dostaję przy każdej betcie. Chance Miller z 9to5Mac w swojej rekomendacji jest jednoznaczny: to najbardziej stabilna beta iOS od bardzo dawna, a stabilność i poprawki jakościowe to jeden z filarów tegorocznej aktualizacji — widać to nawet w obecnej, testowej formie. Miller poleca ją większości użytkowników iPhone’a, choć zaznacza wprost, że nowa Siri to jeden z głównych powodów, dla których w ogóle warto ją wypróbować w tym roku.

    Zanim jednak klikniecie „zainstaluj”, pamiętajcie o podstawach: zróbcie kopię zapasową iPhone’a lub Maca (najlepiej przez Time Machine i lokalną przez Findera), sprawdźcie, czy Wasze kluczowe aplikacje firm trzecich zostały już zaktualizowane pod kątem zgodności — deweloperzy dopiero teraz zaczynają testować swoje aplikacje na finalnym materiale — i miejcie świadomość, że część funkcji może się jeszcze zmienić do jesieni.

    iOS 27: Siri AI robi wrażenie, ale nie zawsze

    Najbardziej wyczerpującą relację z testów opublikował Dan Moren z Six Colors, spędziwszy z betą ponad miesiąc. Jego wnioski są w większości pozytywne, choć z ważnymi zastrzeżeniami.

    Nowa Siri AI potrafi zaskoczyć. Moren opisuje sytuację z długiej samotnej podróży samochodem, gdy poprosił asystenta przez CarPlay o odtworzenie konkretnego, starego odcinka podcastu, którego nawet nie subskrybuje — coś, czego nigdy by nie spróbował ze starą Siri. Po chwili przetwarzania system znalazł właściwy odcinek i po prostu go odtworzył. Podobnie zadziałało to przy pytaniu o termin przyjęcia przy basenie wspomniany w wiadomości od żony, przy dodawaniu lotu z otwartej strony internetowej do kalendarza, czy przy identyfikacji filmu na podstawie ulotki kina. To rzeczy, o które Moren nigdy wcześniej nie pomyślałby zapytać Siri.

    Nie wszystko jednak działa bezbłędnie. Jak każdy chatbot oparty na dużym modelu językowym, Siri AI czasem myli się z pełnym przekonaniem — w jednym przypadku nie znalazła daty powrotu sąsiada z urlopu, mimo że informacja znajdowała się wprost w przeszukiwanej wiadomości. Warto też wiedzieć, że funkcja działa wyłącznie na iPhonie 15 Pro i Pro Max oraz iPhonie 16 i nowszych, a w Unii Europejskiej — z powodu trwającego sporu Apple z Brukselą, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji przegranej Apple przed unijnym sądem — nie będzie dostępna wcale.

    Ciekawym, choć kontrowersyjnym elementem jest to, jak agresywnie Apple promuje Siri w całym systemie. Przy każdym pustym polu tekstowym pojawia się przycisk „Write with Siri”, którego nie da się wyłączyć bez wyłączania Siri w ogóle. Podobnie tryb Siri w Aparacie zastąpił dotychczasowy interfejs Visual Intelligence.

    Liquid Glass w iOS 27 jest, według Morena, znacznie przyjemniejszy dla oka niż w zeszłorocznym iOS 26 — mniej przezroczystości, więcej czytelności, wyraźniej odseparowane paski narzędzi od treści pod nimi. Nowy suwak w Ustawieniach, w sekcji Appearance, pozwala samodzielnie dostroić poziom przezroczystości od „bardziej przejrzystego” do „bardziej stonowanego”.

    Reszta zmian to setki drobiazgów, które pojedynczo nie robią wrażenia, ale razem zauważalnie poprawiają komfort codziennego użytkowania: możliwość wysłania wiadomości tekstowej, gdy załącznik ze zdjęciem wciąż się wysyła, szybsze przełączanie między Wi-Fi a danymi komórkowymi, niezależna głośność alarmów, przyspieszone wyszukiwanie w Mailu (Moren testował to na skrzynce liczącej ponad 144 tysiące wiadomości sprzed niemal 25 lat i był pozytywnie zaskoczony), czy poprawiony optymalizator procesora działający aż do iPhone’a 11.

    W Zdjęciach wracają oceny gwiazdkowe i słowa kluczowe, Albumy współdzielone obsługują wreszcie pełną rozdzielczość, a nowe narzędzia AI — Extend do rozszerzania kadru i Reframe do zmiany perspektywy w zdjęciach przestrzennych — działają najlepiej przy niewielkich korektach; przy większych zmianach zdarzają się dziwne artefakty, jak zmyślona poręcz na zdjęciu z absolutorium. Skróty zyskały polecenie „Otherwise If” oraz funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, ale to właśnie one okazały się jedną z najbardziej niestabilnych części bety.

    macOS Golden Gate: naprawia to, co Tahoe zepsuło

    Jason Snell z Six Colors w swojej recenzji jest równie szczegółowy, a jego ogólny wniosek jest zachęcający: to aktualizacja, za lubienie której nie będzie musiał przez rok nikogo przepraszać — w przeciwieństwie do zeszłorocznego Tahoe.

    Zmiany w designie są tu najbardziej zauważalne spośród wszystkich tegorocznych systemów Apple, co samo w sobie mówi wiele o skali problemów Tahoe. Pływające szklane paski boczne, oderwane od krawędzi okna, wracają do klasycznego umiejscowienia przy lewej krawędzi, z ciemniejszym tłem dla kontrastu i kolorowymi ikonami. Paski narzędzi odzyskują czytelność, a okna wyglądają, jak to ujął Snell, po prostu bardziej „kwadratowo” — mniej jak pod rządami „Króla Kółka”. Ikony aplikacji wyglądają lepiej dzięki nowej, warstwowej kompozycji graficznej — choć aplikacje, które nie mieszczą się w narzuconym kształcie squircle’a, wciąż trafiają do szarego, pozbawionego charakteru pudełka, o czym pisaliśmy szerzej przy okazji apelu Paula Kafasisa.

    Squircle jail, czyli jak Apple zabrało ikonom to, co czyniło je ikonami [felieton]

    Siri i Spotlight zostały wreszcie połączone w jeden, spójny interfejs wyszukiwania — coś, o co środowisko prosiło od lat. W praktyce jest to jednak wciąż praca w toku: Siri AI dobrze radzi sobie z pytaniami ogólnej wiedzy, ale ma problem z integracją z danymi osobowymi, szczególnie jeśli nie korzysta się z domyślnych aplikacji Apple do poczty i kalendarza. Nowy przycisk „Ask Siri” doklejony na górze menu kontekstowego Snell ocenia szczerze krytycznie — nazywa go rozwiązaniem, które sprawia wrażenie nachalnego i wymuszonego.

    Najbardziej nieoczywistą nowością jest rozszerzenie Sidecara — funkcji zamieniającej iPada w drugi ekran Maca — o pełną obsługę dotyku. Można teraz przewijać okna Maca palcem bezpośrednio na ekranie iPada. Snell trafnie zauważa, że trudno nie odczytać tego jako testu technologii przed nadchodzącym MacBookiem z ekranem dotykowym, o którym pisaliśmy przy okazji doniesień o MacBooku Ultra.

    Skróty na Macu zyskują wszystkie te same usprawnienia co na iPhonie, w tym funkcję opisywania skrótu w naturalnym języku, którą Snell nazywa najbliższym, jak dotąd, spełnieniem czterdziestoletniego marzenia o oddaniu mocy komputera w ręce zwykłego użytkownika. Do tego dochodzi trwałe przechowywanie danych synchronizowane przez iCloud, dostępne bezpośrednio ze Skrótów.

    Warto też wspomnieć o mniejszych, ale przyjemnych detalach: inteligentne zarządzanie paskiem menu na Makach z notchem, organizator kart w Safari oparty na AI, oraz funkcja Passwords proponująca automatyczną zmianę skompromitowanych haseł — ta ostatnia, przyznaje Snell, jest najmniej dopracowaną funkcją całej bety, radząc sobie zaledwie z ułamkiem testowanych haseł.

    watchOS 27 i visionOS 27 również dostępne

    Publiczne bety watchOS 27 i visionOS 27 trafiły dziś do użytkowników razem z resztą rodziny systemów. Jak pisaliśmy wcześniej przy okazji naszego pełnego przeglądu nowości z WWDC, watchOS 27 kładzie duży nacisk na funkcje zdrowotne, w tym rozszerzone śledzenie cyklu i perimenopauzy, a visionOS 27 wprowadza możliwość wywoływania Siri bez frazy „Hej, Siri” — wystarczy spojrzeć na „kulę” asystenta.

    Jeśli jesteście ciekawi szczegółów dotyczących nowości w systemach, zapraszamy do tej serii wpisów:

    Z całą pewnością warto zacząć od nadrobienia poniższych tekstów, w których Dominik holistycznie tłumaczy najważniejsze sprawy związane z najważniejszymi ogłoszeniami Apple z tego tygodnia. Stanowią one najlepszy punkt wejścia, aby później można było sięgać głębiej.

    Zarówno Moren, jak i Snell zgadzają się co do jednego: to betowy okres pełen drobnych usterek — Skróty potrafią przestać działać z dnia na dzień, aplikacje firm trzecich czasem się zawieszają, menedżery paska menu wymagają aktualizacji. Ale ogólny kierunek jest wyraźnie pozytywny. Finalne wersje wszystkich systemów trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i pierwszego składanego iPhone’a Ultra.

    Jak zainstalować?

    Wchodzicie na beta.apple.com i stosujecie się do zamieszczonej tam instrukcji.

    Informacja dla osób, które wcześniej testowały wersje beta dla deweloperów:

    Aby uzyskać dostęp do publicznej wersji beta, należy zarejestrować swoje konto Apple ID w bezpłatnym programie Apple Beta Software Program, korzystając z tego linku. Bez wykonania tego kroku w ustawieniach widoczna będzie wyłącznie opcja „Wersja beta dla deweloperów”.

    #9to5Mac #DanMoren #GoldenGate #instalacja #iOS27 #JasonSnell #LiquidGlass #macOS27 #publicznaBeta #Sidecar #SiriAI #SixColors #skróty #visionOS27 #watchOS27 #WWDC2026 #zdjęcia
  25. 3. bety systemów 27 przynoszą personalizację głosu Siri i nowe tapety

    Apple udostępniło trzecie wersje deweloperskiej bety iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate oraz pozostałych systemów. Wśród nowości: aktywna wreszcie personalizacja głosu Siri, nowa funkcja Live Recognition w dostępności, gwiazdkowe oceny zdjęć oraz dwie nowe tapety nawiązujące do nazwy tegorocznego macOS.

    Miesiąc po pierwszej becie deweloperskiej Apple udostępniło dziś trzecią rundę testów dla iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27, tvOS 27 i visionOS 27. Tempo prac jest, jak na tę porę cyklu, standardowe, ale kilka zmian w tej konkretnej becie zasługuje na osobne omówienie, bo dotyczą funkcji, o których pisałem już wcześniej, a które dopiero teraz zaczynają realnie działać.

    Największą z nich jest personalizacja głosu Siri, jak opisuje MacRumors. Opcja istniała w kodzie od pierwszej bety, ale pozostawała nieaktywna — teraz można wreszcie dostosować tempo i ekspresję głosu asystenta, wybierając spośród dwóch dostępnych na start wariantów bazowych. Warto od razu zaznaczyć, że funkcja wymaga iPhone’a 17 Pro lub iPhone’a Air, bo cała personalizacja odbywa się lokalnie na urządzeniu, a to wymaga odpowiednio dużej ilości pamięci RAM. Ci z Was, którzy korzystają ze standardowego iPhone’a 17, tej opcji jeszcze nie zobaczą. W Polsce nie zobaczymy jej wcale.

    Grafika: MacRumors.Druga nowość, którą chciałbym wyróżnić, to Live Recognition w sekcji Dostępność. To funkcja wykorzystująca lokalną inteligencję do rozpoznawania i opisywania otoczenia widzianego przez aparat — z możliwością zadawania pytań o to, co aktualnie widać, oraz ustawienia domyślnego pytania, które ma być zadawane automatycznie. Dochodzi do tego wsparcie dla niestandardowych aktywności, co czyni z tej funkcji coś więcej niż tylko przyjemny dodatek dla wszystkich użytkowników — to realne narzędzie wspierające osoby niewidome i słabowidzące w codziennym funkcjonowaniu.

    To zapowiedź AirPods Ultra z kamerami, gdzie Apple zapewne wykorzysta ten mechanizm niemalże 1:1.

    Grafika: MacRumors.

    Reszta zmian jest już bardziej kosmetyczna, ale miła. Aplikacja Przypomnienia dostała nową ikonę z listami zadań w stylu Liquid Glass. W ustawieniach Zdjęć pojawił się przełącznik Show Rating Controls, wyświetlający gwiazdkowe oceny na miniaturach — coś, co fotografowie amatorzy i profesjonaliści z pewnością docenią przy przeglądaniu większych bibliotek. Centrum sterowania pokazuje teraz szczegóły połączenia komórkowego nawet wtedy, gdy jesteśmy podłączeni do Wi-Fi, łącznie z siłą sygnału i informacją, czy korzystamy z LTE czy 5G. W Skrótach można wreszcie wybrać, czy nowy skrót ma się domyślnie otwierać w interfejsie opisu w naturalnym języku, czy w klasycznym, ręcznym edytorze.

    Grafika: MacRumors.

    Jest też coś, co spodoba się miłośnikom estetyki — nowa animacja tapety przy przeciąganiu w dół do centrum powiadomień, w której wycięty z tła obiekt tapety pojawia się teraz nad ekranem głównym lub aktywną aplikacją. Aaron Perris z MacRumors nazwał ją na X wyjątkowo płynną, co akurat w kontekście animacji systemowych Apple bywa komplementem nie zawsze oczywistym do wystawienia.

    iOS 27 beta 3 adds a new wallpaper animation which is so smooth pic.twitter.com/8LzBOx3HMD

    — Aaron (@aaronp613) July 6, 2026

    AirPods zyskują suwak w trybie Adaptive, pozwalający ręcznie ustawić proporcje między przezroczystością a redukcją szumów — do tej pory tryb ten działał w pełni automatycznie, bez możliwości ingerencji użytkownika.

    Grafika: MacRumors.

    W Mapach dodano dymek objaśniający, że preferencje trasy nie zniknęły, tylko przeniosły się pod interfejs opcji przy wyznaczaniu trasy — co akurat sugeruje, że sporo osób zgłaszało zagubienie tej funkcji po zmianach z poprzednich bet.

    Grafika: MacRumors.

    Przyciski Centrum sterowania na ekranie blokady mają teraz czarne ikony zamiast białych, które pojawiały się przy niektórych tapetach.

    Grafika: MacRumors.

    Sieć 5G+ natomiast jest już dostępna w Indiach u obsługujących ją operatorów.

    Nowe tapety macOS Golden Gate

    3. beta macOS Golden Gate otrzymała dwie nowe tapety nawiązujące wreszcie do samej nazwy systemu – Golden Gate Sunset i Golden Gate Night. Obie nowe wersje mają subtelny ruch widoczny na ekranie blokady przy odblokowywaniu Maca oraz w trybie wygaszacza ekranu — most Golden Gate, przewijające się światła i zmieniające się niebo w rytmie dnia i nocy.


     

    W pełnej rozdzielczości pobierzecie je stąd, a wersję dla iPhone’a – stąd.

    Ładny, spokojny motyw, wpisujący się w charakter tegorocznej edycji macOS znacznie lepiej niż sama liczba porządkowa.

    iCloud+ z 2 TB przestrzeni konieczne!

    Apple doprecyzowało też, że funkcje Apple Intelligence w aplikacji Dom będą wymagały co najmniej planu iCloud+ z 2 TB przestrzeni — co, przyznam, jest szczegółem technicznym, który łatwo przeoczyć, a który realnie wpłynie na to, kto z tych funkcji skorzysta.

    Publiczna wersja beta całej rodziny systemów 27 ma pojawić się jeszcze w tym miesiącu — finalne wersje trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i iPhone’a Ultra.

    #AirPods #AppleTV #AppleVisionPro #beta3 #bety #CentrumSterowania #dostępność #GoldenGate #iCloud #iOS #iOS27 #iPad #iPadOS #iPadOS27 #iPhone #LiveRecognition #Mac #macOS #macOS27 #Mapy #personalizacjaGłosu #Siri #skróty #Tapety #tvOS #tvOS27 #visionOS #visionOS27 #WWDC2026 #WygaszaczEkranu #zdjęcia
  26. 3. bety systemów 27 przynoszą personalizację głosu Siri i nowe tapety

    Apple udostępniło trzecie wersje deweloperskiej bety iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate oraz pozostałych systemów. Wśród nowości: aktywna wreszcie personalizacja głosu Siri, nowa funkcja Live Recognition w dostępności, gwiazdkowe oceny zdjęć oraz dwie nowe tapety nawiązujące do nazwy tegorocznego macOS.

    Miesiąc po pierwszej becie deweloperskiej Apple udostępniło dziś trzecią rundę testów dla iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27, tvOS 27 i visionOS 27. Tempo prac jest, jak na tę porę cyklu, standardowe, ale kilka zmian w tej konkretnej becie zasługuje na osobne omówienie, bo dotyczą funkcji, o których pisałem już wcześniej, a które dopiero teraz zaczynają realnie działać.

    Największą z nich jest personalizacja głosu Siri, jak opisuje MacRumors. Opcja istniała w kodzie od pierwszej bety, ale pozostawała nieaktywna — teraz można wreszcie dostosować tempo i ekspresję głosu asystenta, wybierając spośród dwóch dostępnych na start wariantów bazowych. Warto od razu zaznaczyć, że funkcja wymaga iPhone’a 17 Pro lub iPhone’a Air, bo cała personalizacja odbywa się lokalnie na urządzeniu, a to wymaga odpowiednio dużej ilości pamięci RAM. Ci z Was, którzy korzystają ze standardowego iPhone’a 17, tej opcji jeszcze nie zobaczą. W Polsce nie zobaczymy jej wcale.

    Grafika: MacRumors.Druga nowość, którą chciałbym wyróżnić, to Live Recognition w sekcji Dostępność. To funkcja wykorzystująca lokalną inteligencję do rozpoznawania i opisywania otoczenia widzianego przez aparat — z możliwością zadawania pytań o to, co aktualnie widać, oraz ustawienia domyślnego pytania, które ma być zadawane automatycznie. Dochodzi do tego wsparcie dla niestandardowych aktywności, co czyni z tej funkcji coś więcej niż tylko przyjemny dodatek dla wszystkich użytkowników — to realne narzędzie wspierające osoby niewidome i słabowidzące w codziennym funkcjonowaniu.

    To zapowiedź AirPods Ultra z kamerami, gdzie Apple zapewne wykorzysta ten mechanizm niemalże 1:1.

    Grafika: MacRumors.

    Reszta zmian jest już bardziej kosmetyczna, ale miła. Aplikacja Przypomnienia dostała nową ikonę z listami zadań w stylu Liquid Glass. W ustawieniach Zdjęć pojawił się przełącznik Show Rating Controls, wyświetlający gwiazdkowe oceny na miniaturach — coś, co fotografowie amatorzy i profesjonaliści z pewnością docenią przy przeglądaniu większych bibliotek. Centrum sterowania pokazuje teraz szczegóły połączenia komórkowego nawet wtedy, gdy jesteśmy podłączeni do Wi-Fi, łącznie z siłą sygnału i informacją, czy korzystamy z LTE czy 5G. W Skrótach można wreszcie wybrać, czy nowy skrót ma się domyślnie otwierać w interfejsie opisu w naturalnym języku, czy w klasycznym, ręcznym edytorze.

    Grafika: MacRumors.

    Jest też coś, co spodoba się miłośnikom estetyki — nowa animacja tapety przy przeciąganiu w dół do centrum powiadomień, w której wycięty z tła obiekt tapety pojawia się teraz nad ekranem głównym lub aktywną aplikacją. Aaron Perris z MacRumors nazwał ją na X wyjątkowo płynną, co akurat w kontekście animacji systemowych Apple bywa komplementem nie zawsze oczywistym do wystawienia.

    iOS 27 beta 3 adds a new wallpaper animation which is so smooth pic.twitter.com/8LzBOx3HMD

    — Aaron (@aaronp613) July 6, 2026

    AirPods zyskują suwak w trybie Adaptive, pozwalający ręcznie ustawić proporcje między przezroczystością a redukcją szumów — do tej pory tryb ten działał w pełni automatycznie, bez możliwości ingerencji użytkownika.

    Grafika: MacRumors.

    W Mapach dodano dymek objaśniający, że preferencje trasy nie zniknęły, tylko przeniosły się pod interfejs opcji przy wyznaczaniu trasy — co akurat sugeruje, że sporo osób zgłaszało zagubienie tej funkcji po zmianach z poprzednich bet.

    Grafika: MacRumors.

    Przyciski Centrum sterowania na ekranie blokady mają teraz czarne ikony zamiast białych, które pojawiały się przy niektórych tapetach.

    Grafika: MacRumors.

    Sieć 5G+ natomiast jest już dostępna w Indiach u obsługujących ją operatorów.

    Nowe tapety macOS Golden Gate

    3. beta macOS Golden Gate otrzymała dwie nowe tapety nawiązujące wreszcie do samej nazwy systemu – Golden Gate Sunset i Golden Gate Night. Obie nowe wersje mają subtelny ruch widoczny na ekranie blokady przy odblokowywaniu Maca oraz w trybie wygaszacza ekranu — most Golden Gate, przewijające się światła i zmieniające się niebo w rytmie dnia i nocy.


     

    W pełnej rozdzielczości pobierzecie je stąd, a wersję dla iPhone’a – stąd.

    Ładny, spokojny motyw, wpisujący się w charakter tegorocznej edycji macOS znacznie lepiej niż sama liczba porządkowa.

    iCloud+ z 2 TB przestrzeni konieczne!

    Apple doprecyzowało też, że funkcje Apple Intelligence w aplikacji Dom będą wymagały co najmniej planu iCloud+ z 2 TB przestrzeni — co, przyznam, jest szczegółem technicznym, który łatwo przeoczyć, a który realnie wpłynie na to, kto z tych funkcji skorzysta.

    Publiczna wersja beta całej rodziny systemów 27 ma pojawić się jeszcze w tym miesiącu — finalne wersje trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i iPhone’a Ultra.

    #AirPods #AppleTV #AppleVisionPro #beta3 #bety #CentrumSterowania #dostępność #GoldenGate #iCloud #iOS #iOS27 #iPad #iPadOS #iPadOS27 #iPhone #LiveRecognition #Mac #macOS #macOS27 #Mapy #personalizacjaGłosu #Siri #skróty #Tapety #tvOS #tvOS27 #visionOS #visionOS27 #WWDC2026 #WygaszaczEkranu #zdjęcia
  27. 3. bety systemów 27 przynoszą personalizację głosu Siri i nowe tapety

    Apple udostępniło trzecie wersje deweloperskiej bety iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate oraz pozostałych systemów. Wśród nowości: aktywna wreszcie personalizacja głosu Siri, nowa funkcja Live Recognition w dostępności, gwiazdkowe oceny zdjęć oraz dwie nowe tapety nawiązujące do nazwy tegorocznego macOS.

    Miesiąc po pierwszej becie deweloperskiej Apple udostępniło dziś trzecią rundę testów dla iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27, tvOS 27 i visionOS 27. Tempo prac jest, jak na tę porę cyklu, standardowe, ale kilka zmian w tej konkretnej becie zasługuje na osobne omówienie, bo dotyczą funkcji, o których pisałem już wcześniej, a które dopiero teraz zaczynają realnie działać.

    Największą z nich jest personalizacja głosu Siri, jak opisuje MacRumors. Opcja istniała w kodzie od pierwszej bety, ale pozostawała nieaktywna — teraz można wreszcie dostosować tempo i ekspresję głosu asystenta, wybierając spośród dwóch dostępnych na start wariantów bazowych. Warto od razu zaznaczyć, że funkcja wymaga iPhone’a 17 Pro lub iPhone’a Air, bo cała personalizacja odbywa się lokalnie na urządzeniu, a to wymaga odpowiednio dużej ilości pamięci RAM. Ci z Was, którzy korzystają ze standardowego iPhone’a 17, tej opcji jeszcze nie zobaczą. W Polsce nie zobaczymy jej wcale.

    Grafika: MacRumors.Druga nowość, którą chciałbym wyróżnić, to Live Recognition w sekcji Dostępność. To funkcja wykorzystująca lokalną inteligencję do rozpoznawania i opisywania otoczenia widzianego przez aparat — z możliwością zadawania pytań o to, co aktualnie widać, oraz ustawienia domyślnego pytania, które ma być zadawane automatycznie. Dochodzi do tego wsparcie dla niestandardowych aktywności, co czyni z tej funkcji coś więcej niż tylko przyjemny dodatek dla wszystkich użytkowników — to realne narzędzie wspierające osoby niewidome i słabowidzące w codziennym funkcjonowaniu.

    To zapowiedź AirPods Ultra z kamerami, gdzie Apple zapewne wykorzysta ten mechanizm niemalże 1:1.

    Grafika: MacRumors.

    Reszta zmian jest już bardziej kosmetyczna, ale miła. Aplikacja Przypomnienia dostała nową ikonę z listami zadań w stylu Liquid Glass. W ustawieniach Zdjęć pojawił się przełącznik Show Rating Controls, wyświetlający gwiazdkowe oceny na miniaturach — coś, co fotografowie amatorzy i profesjonaliści z pewnością docenią przy przeglądaniu większych bibliotek. Centrum sterowania pokazuje teraz szczegóły połączenia komórkowego nawet wtedy, gdy jesteśmy podłączeni do Wi-Fi, łącznie z siłą sygnału i informacją, czy korzystamy z LTE czy 5G. W Skrótach można wreszcie wybrać, czy nowy skrót ma się domyślnie otwierać w interfejsie opisu w naturalnym języku, czy w klasycznym, ręcznym edytorze.

    Grafika: MacRumors.

    Jest też coś, co spodoba się miłośnikom estetyki — nowa animacja tapety przy przeciąganiu w dół do centrum powiadomień, w której wycięty z tła obiekt tapety pojawia się teraz nad ekranem głównym lub aktywną aplikacją. Aaron Perris z MacRumors nazwał ją na X wyjątkowo płynną, co akurat w kontekście animacji systemowych Apple bywa komplementem nie zawsze oczywistym do wystawienia.

    iOS 27 beta 3 adds a new wallpaper animation which is so smooth pic.twitter.com/8LzBOx3HMD

    — Aaron (@aaronp613) July 6, 2026

    AirPods zyskują suwak w trybie Adaptive, pozwalający ręcznie ustawić proporcje między przezroczystością a redukcją szumów — do tej pory tryb ten działał w pełni automatycznie, bez możliwości ingerencji użytkownika.

    Grafika: MacRumors.

    W Mapach dodano dymek objaśniający, że preferencje trasy nie zniknęły, tylko przeniosły się pod interfejs opcji przy wyznaczaniu trasy — co akurat sugeruje, że sporo osób zgłaszało zagubienie tej funkcji po zmianach z poprzednich bet.

    Grafika: MacRumors.

    Przyciski Centrum sterowania na ekranie blokady mają teraz czarne ikony zamiast białych, które pojawiały się przy niektórych tapetach.

    Grafika: MacRumors.

    Sieć 5G+ natomiast jest już dostępna w Indiach u obsługujących ją operatorów.

    Nowe tapety macOS Golden Gate

    3. beta macOS Golden Gate otrzymała dwie nowe tapety nawiązujące wreszcie do samej nazwy systemu – Golden Gate Sunset i Golden Gate Night. Obie nowe wersje mają subtelny ruch widoczny na ekranie blokady przy odblokowywaniu Maca oraz w trybie wygaszacza ekranu — most Golden Gate, przewijające się światła i zmieniające się niebo w rytmie dnia i nocy.


     

    W pełnej rozdzielczości pobierzecie je stąd, a wersję dla iPhone’a – stąd.

    Ładny, spokojny motyw, wpisujący się w charakter tegorocznej edycji macOS znacznie lepiej niż sama liczba porządkowa.

    iCloud+ z 2 TB przestrzeni konieczne!

    Apple doprecyzowało też, że funkcje Apple Intelligence w aplikacji Dom będą wymagały co najmniej planu iCloud+ z 2 TB przestrzeni — co, przyznam, jest szczegółem technicznym, który łatwo przeoczyć, a który realnie wpłynie na to, kto z tych funkcji skorzysta.

    Publiczna wersja beta całej rodziny systemów 27 ma pojawić się jeszcze w tym miesiącu — finalne wersje trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i iPhone’a Ultra.

    #AirPods #AppleTV #AppleVisionPro #beta3 #bety #CentrumSterowania #dostępność #GoldenGate #iCloud #iOS #iOS27 #iPad #iPadOS #iPadOS27 #iPhone #LiveRecognition #Mac #macOS #macOS27 #Mapy #personalizacjaGłosu #Siri #skróty #Tapety #tvOS #tvOS27 #visionOS #visionOS27 #WWDC2026 #WygaszaczEkranu #zdjęcia
  28. 3. bety systemów 27 przynoszą personalizację głosu Siri i nowe tapety

    Apple udostępniło trzecie wersje deweloperskiej bety iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate oraz pozostałych systemów. Wśród nowości: aktywna wreszcie personalizacja głosu Siri, nowa funkcja Live Recognition w dostępności, gwiazdkowe oceny zdjęć oraz dwie nowe tapety nawiązujące do nazwy tegorocznego macOS.

    Miesiąc po pierwszej becie deweloperskiej Apple udostępniło dziś trzecią rundę testów dla iOS 27, iPadOS 27, macOS Golden Gate, watchOS 27, tvOS 27 i visionOS 27. Tempo prac jest, jak na tę porę cyklu, standardowe, ale kilka zmian w tej konkretnej becie zasługuje na osobne omówienie, bo dotyczą funkcji, o których pisałem już wcześniej, a które dopiero teraz zaczynają realnie działać.

    Największą z nich jest personalizacja głosu Siri, jak opisuje MacRumors. Opcja istniała w kodzie od pierwszej bety, ale pozostawała nieaktywna — teraz można wreszcie dostosować tempo i ekspresję głosu asystenta, wybierając spośród dwóch dostępnych na start wariantów bazowych. Warto od razu zaznaczyć, że funkcja wymaga iPhone’a 17 Pro lub iPhone’a Air, bo cała personalizacja odbywa się lokalnie na urządzeniu, a to wymaga odpowiednio dużej ilości pamięci RAM. Ci z Was, którzy korzystają ze standardowego iPhone’a 17, tej opcji jeszcze nie zobaczą. W Polsce nie zobaczymy jej wcale.

    Grafika: MacRumors.Druga nowość, którą chciałbym wyróżnić, to Live Recognition w sekcji Dostępność. To funkcja wykorzystująca lokalną inteligencję do rozpoznawania i opisywania otoczenia widzianego przez aparat — z możliwością zadawania pytań o to, co aktualnie widać, oraz ustawienia domyślnego pytania, które ma być zadawane automatycznie. Dochodzi do tego wsparcie dla niestandardowych aktywności, co czyni z tej funkcji coś więcej niż tylko przyjemny dodatek dla wszystkich użytkowników — to realne narzędzie wspierające osoby niewidome i słabowidzące w codziennym funkcjonowaniu.

    To zapowiedź AirPods Ultra z kamerami, gdzie Apple zapewne wykorzysta ten mechanizm niemalże 1:1.

    Grafika: MacRumors.

    Reszta zmian jest już bardziej kosmetyczna, ale miła. Aplikacja Przypomnienia dostała nową ikonę z listami zadań w stylu Liquid Glass. W ustawieniach Zdjęć pojawił się przełącznik Show Rating Controls, wyświetlający gwiazdkowe oceny na miniaturach — coś, co fotografowie amatorzy i profesjonaliści z pewnością docenią przy przeglądaniu większych bibliotek. Centrum sterowania pokazuje teraz szczegóły połączenia komórkowego nawet wtedy, gdy jesteśmy podłączeni do Wi-Fi, łącznie z siłą sygnału i informacją, czy korzystamy z LTE czy 5G. W Skrótach można wreszcie wybrać, czy nowy skrót ma się domyślnie otwierać w interfejsie opisu w naturalnym języku, czy w klasycznym, ręcznym edytorze.

    Grafika: MacRumors.

    Jest też coś, co spodoba się miłośnikom estetyki — nowa animacja tapety przy przeciąganiu w dół do centrum powiadomień, w której wycięty z tła obiekt tapety pojawia się teraz nad ekranem głównym lub aktywną aplikacją. Aaron Perris z MacRumors nazwał ją na X wyjątkowo płynną, co akurat w kontekście animacji systemowych Apple bywa komplementem nie zawsze oczywistym do wystawienia.

    iOS 27 beta 3 adds a new wallpaper animation which is so smooth pic.twitter.com/8LzBOx3HMD

    — Aaron (@aaronp613) July 6, 2026

    AirPods zyskują suwak w trybie Adaptive, pozwalający ręcznie ustawić proporcje między przezroczystością a redukcją szumów — do tej pory tryb ten działał w pełni automatycznie, bez możliwości ingerencji użytkownika.

    Grafika: MacRumors.

    W Mapach dodano dymek objaśniający, że preferencje trasy nie zniknęły, tylko przeniosły się pod interfejs opcji przy wyznaczaniu trasy — co akurat sugeruje, że sporo osób zgłaszało zagubienie tej funkcji po zmianach z poprzednich bet.

    Grafika: MacRumors.

    Przyciski Centrum sterowania na ekranie blokady mają teraz czarne ikony zamiast białych, które pojawiały się przy niektórych tapetach.

    Grafika: MacRumors.

    Sieć 5G+ natomiast jest już dostępna w Indiach u obsługujących ją operatorów.

    Nowe tapety macOS Golden Gate

    3. beta macOS Golden Gate otrzymała dwie nowe tapety nawiązujące wreszcie do samej nazwy systemu – Golden Gate Sunset i Golden Gate Night. Obie nowe wersje mają subtelny ruch widoczny na ekranie blokady przy odblokowywaniu Maca oraz w trybie wygaszacza ekranu — most Golden Gate, przewijające się światła i zmieniające się niebo w rytmie dnia i nocy.


     

    W pełnej rozdzielczości pobierzecie je stąd, a wersję dla iPhone’a – stąd.

    Ładny, spokojny motyw, wpisujący się w charakter tegorocznej edycji macOS znacznie lepiej niż sama liczba porządkowa.

    iCloud+ z 2 TB przestrzeni konieczne!

    Apple doprecyzowało też, że funkcje Apple Intelligence w aplikacji Dom będą wymagały co najmniej planu iCloud+ z 2 TB przestrzeni — co, przyznam, jest szczegółem technicznym, który łatwo przeoczyć, a który realnie wpłynie na to, kto z tych funkcji skorzysta.

    Publiczna wersja beta całej rodziny systemów 27 ma pojawić się jeszcze w tym miesiącu — finalne wersje trafią do użytkowników jesienią, razem z premierą iPhone’a 18 Pro i iPhone’a Ultra.

    #AirPods #AppleTV #AppleVisionPro #beta3 #bety #CentrumSterowania #dostępność #GoldenGate #iCloud #iOS #iOS27 #iPad #iPadOS #iPadOS27 #iPhone #LiveRecognition #Mac #macOS #macOS27 #Mapy #personalizacjaGłosu #Siri #skróty #Tapety #tvOS #tvOS27 #visionOS #visionOS27 #WWDC2026 #WygaszaczEkranu #zdjęcia
  29. iOS 27 nauczy Wasze aplikacje rozpoznawać, że ktoś Was oszukuje

    Apple wprowadza w iOS 27 nowy framework Trust Insights, który analizuje zachowanie użytkownika w czasie rzeczywistym i ostrzega aplikacje, gdy ktoś może paść ofiarą oszustwa metodą socjotechniczną. System działa lokalnie na urządzeniu i nie zagląda w treść wiadomości ani zdjęć.

    W iMagazine piszę o cyfrowej higienie, o tym, jak dbać o porządek w naszym cyfrowym życiu, ale to, o czym chcę dziś wspomnieć, dotyka czegoś znacznie bardziej dotkliwego niż nieporządek w subskrypcjach czy zapomniane hasła. Chodzi o moment, w którym ktoś, kogo nigdy nie spotkaliśmy, przez telefon albo wiadomość, przekonuje nas krok po kroku, żebyśmy zrobili coś, czego normalnie nigdy byśmy nie zrobili. Przelali pieniądze. Podali kod z SMS-a. Zmienili dane logowania. Socjotechnika, bo o niej mowa, jest podstępna właśnie dlatego, że ofiara sama, świadomie i „legalnie” wykonuje wszystkie kroki. Nie ma tu żadnego włamania do wykrycia. Jest tylko człowiek, który stopniowo traci kontrolę nad sytuacją, bo ktoś po drugiej stronie słuchawki bardzo dobrze wie, co robi.

    Apple postanowiło się z tym problemem zmierzyć wprost w iOS 27, wprowadzając framework o nazwie Trust Insights, o którym pisze 9to5Mac. Nie jest to kolejny filtr antyspamowy ani lista zablokowanych numerów. To coś subtelniejszego i, przyznam, dużo ciekawszego z punktu widzenia tego, jak Apple w ogóle myśli dziś o bezpieczeństwie swoich użytkowników.

    System działa niemal w całości lokalnie na urządzeniu i analizuje coś, co można by nazwać rytmem naszego zachowania. Wzorce interakcji, tempo, kontekst, podstawowe dane z czujników. Innymi słowy: nie to, co robimy, ale jak to robimy. Oszustwa metodą wsparcia technicznego, podszywanie się pod urzędy, fałszywe kryzysy rodzinne, którym towarzyszy spanikowany głos bliskiej osoby wygenerowany przez deepfake, mają swój charakterystyczny rytm. Ofiara działa szybciej niż zwykle, w nietypowych porach, pod presją, często w trakcie rozmowy telefonicznej prowadzonej równolegle do wykonywanych czynności w aplikacji. Trust Insights uczy się rozpoznawać właśnie takie sygnały i, jeśli wykryje wystarczająco dużo z nich, przypisuje sytuacji średni lub wysoki poziom ryzyka. Wtedy to aplikacja decyduje, co dalej: może pokazać ostrzeżenie, wprowadzić opóźnienie, zażądać dodatkowej weryfikacji.

    Grafika: 9to5Mac.

    Co szczególnie mnie ucieszyło w tym opisie, to jak bardzo Apple podkreśla, że framework nie zagląda w treść naszych Zdjęć, Wiadomości czy Maila. Analizuje wyłącznie sygnały behawioralne, natychmiast odrzuca dane źródłowe na urządzeniu i do serwerów Apple wysyła jedną, pojedynczą wartość końcową. Ta jest później zestawiana z informacjami z naszego konta Apple oraz sprawdzeniami pod kątem nietypowej aktywności, zanim padnie ostateczna ocena ryzyka.

    Trust Insights obejmie na start pięć kategorii operacji:

    • płatności (w tym zakupy w grach),
    • zmiany danych konta,
    • korzystanie z kosztownych zasobów jak wnioskowanie AI,
    • komunikację (wysyłanie wiadomości, podpisywanie dokumentów)
    • oraz kategorię ogólną dla wszystkiego, co nie mieści się w powyższych.

    Użytkownik będzie mógł wyłączyć tę funkcję w Ustawieniach, ale Apple zastrzega, że może istnieć okres karencji przed wyłączeniem — zaprojektowany specjalnie z myślą o tych, którzy zostali nakłonieni do wyłączenia zabezpieczenia właśnie przez oszusta prowadzącego ich krok po kroku przez atak. To detal, który mówi bardzo wiele o tym, jak dogłębnie Apple przemyślało cały mechanizm.

    Deweloperzy będą raportować Apple, jak Trust Insights wpłynął na każdą transakcję, i oznaczać przypadki później potwierdzone jako oszustwa, co ma pomóc w dalszym uczeniu systemu. Więcej technicznych szczegółów znajdziecie w sesji WWDC poświęconej temu frameworkowi.

    Zawsze powtarzam, że najlepszą ochroną przed oszustwem jest zdrowy rozsądek i chwila zawahania, zanim klikniemy cokolwiek pod presją. Ale to nie zmienia faktu, że coraz trudniej tę chwilę zawahania sobie zapewnić, gdy naprzeciwko mamy kogoś, kto doskonale zna psychologię manipulacji. Cieszy mnie, że Apple zaczyna traktować to poważnie na poziomie systemu, a nie tylko jako temat kolejnej kampanii edukacyjnej.

    Więcej na temat ponad 500 nowości pokazanych przez Apple na sesjach przygotowanych dla programistów w czerwcu, opowiadam w tym odcinku mojego podcastu „Bo czemu nie?”.

    Zapraszam też do omówienia w ramach „Nadgryzionych”.

    #AppleIntelligence #Bezpieczeństwo #deepfake #higienaCyfrowa #iOS27 #oszustwa #phishing #prywatność #socjotechnika #TrustInsights #WWDC2026
  30. iOS 27 nauczy Wasze aplikacje rozpoznawać, że ktoś Was oszukuje

    Apple wprowadza w iOS 27 nowy framework Trust Insights, który analizuje zachowanie użytkownika w czasie rzeczywistym i ostrzega aplikacje, gdy ktoś może paść ofiarą oszustwa metodą socjotechniczną. System działa lokalnie na urządzeniu i nie zagląda w treść wiadomości ani zdjęć.

    W iMagazine piszę o cyfrowej higienie, o tym, jak dbać o porządek w naszym cyfrowym życiu, ale to, o czym chcę dziś wspomnieć, dotyka czegoś znacznie bardziej dotkliwego niż nieporządek w subskrypcjach czy zapomniane hasła. Chodzi o moment, w którym ktoś, kogo nigdy nie spotkaliśmy, przez telefon albo wiadomość, przekonuje nas krok po kroku, żebyśmy zrobili coś, czego normalnie nigdy byśmy nie zrobili. Przelali pieniądze. Podali kod z SMS-a. Zmienili dane logowania. Socjotechnika, bo o niej mowa, jest podstępna właśnie dlatego, że ofiara sama, świadomie i „legalnie” wykonuje wszystkie kroki. Nie ma tu żadnego włamania do wykrycia. Jest tylko człowiek, który stopniowo traci kontrolę nad sytuacją, bo ktoś po drugiej stronie słuchawki bardzo dobrze wie, co robi.

    Apple postanowiło się z tym problemem zmierzyć wprost w iOS 27, wprowadzając framework o nazwie Trust Insights, o którym pisze 9to5Mac. Nie jest to kolejny filtr antyspamowy ani lista zablokowanych numerów. To coś subtelniejszego i, przyznam, dużo ciekawszego z punktu widzenia tego, jak Apple w ogóle myśli dziś o bezpieczeństwie swoich użytkowników.

    System działa niemal w całości lokalnie na urządzeniu i analizuje coś, co można by nazwać rytmem naszego zachowania. Wzorce interakcji, tempo, kontekst, podstawowe dane z czujników. Innymi słowy: nie to, co robimy, ale jak to robimy. Oszustwa metodą wsparcia technicznego, podszywanie się pod urzędy, fałszywe kryzysy rodzinne, którym towarzyszy spanikowany głos bliskiej osoby wygenerowany przez deepfake, mają swój charakterystyczny rytm. Ofiara działa szybciej niż zwykle, w nietypowych porach, pod presją, często w trakcie rozmowy telefonicznej prowadzonej równolegle do wykonywanych czynności w aplikacji. Trust Insights uczy się rozpoznawać właśnie takie sygnały i, jeśli wykryje wystarczająco dużo z nich, przypisuje sytuacji średni lub wysoki poziom ryzyka. Wtedy to aplikacja decyduje, co dalej: może pokazać ostrzeżenie, wprowadzić opóźnienie, zażądać dodatkowej weryfikacji.

    Grafika: 9to5Mac.

    Co szczególnie mnie ucieszyło w tym opisie, to jak bardzo Apple podkreśla, że framework nie zagląda w treść naszych Zdjęć, Wiadomości czy Maila. Analizuje wyłącznie sygnały behawioralne, natychmiast odrzuca dane źródłowe na urządzeniu i do serwerów Apple wysyła jedną, pojedynczą wartość końcową. Ta jest później zestawiana z informacjami z naszego konta Apple oraz sprawdzeniami pod kątem nietypowej aktywności, zanim padnie ostateczna ocena ryzyka.

    Trust Insights obejmie na start pięć kategorii operacji:

    • płatności (w tym zakupy w grach),
    • zmiany danych konta,
    • korzystanie z kosztownych zasobów jak wnioskowanie AI,
    • komunikację (wysyłanie wiadomości, podpisywanie dokumentów)
    • oraz kategorię ogólną dla wszystkiego, co nie mieści się w powyższych.

    Użytkownik będzie mógł wyłączyć tę funkcję w Ustawieniach, ale Apple zastrzega, że może istnieć okres karencji przed wyłączeniem — zaprojektowany specjalnie z myślą o tych, którzy zostali nakłonieni do wyłączenia zabezpieczenia właśnie przez oszusta prowadzącego ich krok po kroku przez atak. To detal, który mówi bardzo wiele o tym, jak dogłębnie Apple przemyślało cały mechanizm.

    Deweloperzy będą raportować Apple, jak Trust Insights wpłynął na każdą transakcję, i oznaczać przypadki później potwierdzone jako oszustwa, co ma pomóc w dalszym uczeniu systemu. Więcej technicznych szczegółów znajdziecie w sesji WWDC poświęconej temu frameworkowi.

    Zawsze powtarzam, że najlepszą ochroną przed oszustwem jest zdrowy rozsądek i chwila zawahania, zanim klikniemy cokolwiek pod presją. Ale to nie zmienia faktu, że coraz trudniej tę chwilę zawahania sobie zapewnić, gdy naprzeciwko mamy kogoś, kto doskonale zna psychologię manipulacji. Cieszy mnie, że Apple zaczyna traktować to poważnie na poziomie systemu, a nie tylko jako temat kolejnej kampanii edukacyjnej.

    Więcej na temat ponad 500 nowości pokazanych przez Apple na sesjach przygotowanych dla programistów w czerwcu, opowiadam w tym odcinku mojego podcastu „Bo czemu nie?”.

    Zapraszam też do omówienia w ramach „Nadgryzionych”.

    #AppleIntelligence #Bezpieczeństwo #deepfake #higienaCyfrowa #iOS27 #oszustwa #phishing #prywatność #socjotechnika #TrustInsights #WWDC2026
  31. iOS 27 nauczy Wasze aplikacje rozpoznawać, że ktoś Was oszukuje

    Apple wprowadza w iOS 27 nowy framework Trust Insights, który analizuje zachowanie użytkownika w czasie rzeczywistym i ostrzega aplikacje, gdy ktoś może paść ofiarą oszustwa metodą socjotechniczną. System działa lokalnie na urządzeniu i nie zagląda w treść wiadomości ani zdjęć.

    W iMagazine piszę o cyfrowej higienie, o tym, jak dbać o porządek w naszym cyfrowym życiu, ale to, o czym chcę dziś wspomnieć, dotyka czegoś znacznie bardziej dotkliwego niż nieporządek w subskrypcjach czy zapomniane hasła. Chodzi o moment, w którym ktoś, kogo nigdy nie spotkaliśmy, przez telefon albo wiadomość, przekonuje nas krok po kroku, żebyśmy zrobili coś, czego normalnie nigdy byśmy nie zrobili. Przelali pieniądze. Podali kod z SMS-a. Zmienili dane logowania. Socjotechnika, bo o niej mowa, jest podstępna właśnie dlatego, że ofiara sama, świadomie i „legalnie” wykonuje wszystkie kroki. Nie ma tu żadnego włamania do wykrycia. Jest tylko człowiek, który stopniowo traci kontrolę nad sytuacją, bo ktoś po drugiej stronie słuchawki bardzo dobrze wie, co robi.

    Apple postanowiło się z tym problemem zmierzyć wprost w iOS 27, wprowadzając framework o nazwie Trust Insights, o którym pisze 9to5Mac. Nie jest to kolejny filtr antyspamowy ani lista zablokowanych numerów. To coś subtelniejszego i, przyznam, dużo ciekawszego z punktu widzenia tego, jak Apple w ogóle myśli dziś o bezpieczeństwie swoich użytkowników.

    System działa niemal w całości lokalnie na urządzeniu i analizuje coś, co można by nazwać rytmem naszego zachowania. Wzorce interakcji, tempo, kontekst, podstawowe dane z czujników. Innymi słowy: nie to, co robimy, ale jak to robimy. Oszustwa metodą wsparcia technicznego, podszywanie się pod urzędy, fałszywe kryzysy rodzinne, którym towarzyszy spanikowany głos bliskiej osoby wygenerowany przez deepfake, mają swój charakterystyczny rytm. Ofiara działa szybciej niż zwykle, w nietypowych porach, pod presją, często w trakcie rozmowy telefonicznej prowadzonej równolegle do wykonywanych czynności w aplikacji. Trust Insights uczy się rozpoznawać właśnie takie sygnały i, jeśli wykryje wystarczająco dużo z nich, przypisuje sytuacji średni lub wysoki poziom ryzyka. Wtedy to aplikacja decyduje, co dalej: może pokazać ostrzeżenie, wprowadzić opóźnienie, zażądać dodatkowej weryfikacji.

    Grafika: 9to5Mac.

    Co szczególnie mnie ucieszyło w tym opisie, to jak bardzo Apple podkreśla, że framework nie zagląda w treść naszych Zdjęć, Wiadomości czy Maila. Analizuje wyłącznie sygnały behawioralne, natychmiast odrzuca dane źródłowe na urządzeniu i do serwerów Apple wysyła jedną, pojedynczą wartość końcową. Ta jest później zestawiana z informacjami z naszego konta Apple oraz sprawdzeniami pod kątem nietypowej aktywności, zanim padnie ostateczna ocena ryzyka.

    Trust Insights obejmie na start pięć kategorii operacji:

    • płatności (w tym zakupy w grach),
    • zmiany danych konta,
    • korzystanie z kosztownych zasobów jak wnioskowanie AI,
    • komunikację (wysyłanie wiadomości, podpisywanie dokumentów)
    • oraz kategorię ogólną dla wszystkiego, co nie mieści się w powyższych.

    Użytkownik będzie mógł wyłączyć tę funkcję w Ustawieniach, ale Apple zastrzega, że może istnieć okres karencji przed wyłączeniem — zaprojektowany specjalnie z myślą o tych, którzy zostali nakłonieni do wyłączenia zabezpieczenia właśnie przez oszusta prowadzącego ich krok po kroku przez atak. To detal, który mówi bardzo wiele o tym, jak dogłębnie Apple przemyślało cały mechanizm.

    Deweloperzy będą raportować Apple, jak Trust Insights wpłynął na każdą transakcję, i oznaczać przypadki później potwierdzone jako oszustwa, co ma pomóc w dalszym uczeniu systemu. Więcej technicznych szczegółów znajdziecie w sesji WWDC poświęconej temu frameworkowi.

    Zawsze powtarzam, że najlepszą ochroną przed oszustwem jest zdrowy rozsądek i chwila zawahania, zanim klikniemy cokolwiek pod presją. Ale to nie zmienia faktu, że coraz trudniej tę chwilę zawahania sobie zapewnić, gdy naprzeciwko mamy kogoś, kto doskonale zna psychologię manipulacji. Cieszy mnie, że Apple zaczyna traktować to poważnie na poziomie systemu, a nie tylko jako temat kolejnej kampanii edukacyjnej.

    Więcej na temat ponad 500 nowości pokazanych przez Apple na sesjach przygotowanych dla programistów w czerwcu, opowiadam w tym odcinku mojego podcastu „Bo czemu nie?”.

    Zapraszam też do omówienia w ramach „Nadgryzionych”.

    #AppleIntelligence #Bezpieczeństwo #deepfake #higienaCyfrowa #iOS27 #oszustwa #phishing #prywatność #socjotechnika #TrustInsights #WWDC2026
  32. iOS 27 nauczy Wasze aplikacje rozpoznawać, że ktoś Was oszukuje

    Apple wprowadza w iOS 27 nowy framework Trust Insights, który analizuje zachowanie użytkownika w czasie rzeczywistym i ostrzega aplikacje, gdy ktoś może paść ofiarą oszustwa metodą socjotechniczną. System działa lokalnie na urządzeniu i nie zagląda w treść wiadomości ani zdjęć.

    W iMagazine piszę o cyfrowej higienie, o tym, jak dbać o porządek w naszym cyfrowym życiu, ale to, o czym chcę dziś wspomnieć, dotyka czegoś znacznie bardziej dotkliwego niż nieporządek w subskrypcjach czy zapomniane hasła. Chodzi o moment, w którym ktoś, kogo nigdy nie spotkaliśmy, przez telefon albo wiadomość, przekonuje nas krok po kroku, żebyśmy zrobili coś, czego normalnie nigdy byśmy nie zrobili. Przelali pieniądze. Podali kod z SMS-a. Zmienili dane logowania. Socjotechnika, bo o niej mowa, jest podstępna właśnie dlatego, że ofiara sama, świadomie i „legalnie” wykonuje wszystkie kroki. Nie ma tu żadnego włamania do wykrycia. Jest tylko człowiek, który stopniowo traci kontrolę nad sytuacją, bo ktoś po drugiej stronie słuchawki bardzo dobrze wie, co robi.

    Apple postanowiło się z tym problemem zmierzyć wprost w iOS 27, wprowadzając framework o nazwie Trust Insights, o którym pisze 9to5Mac. Nie jest to kolejny filtr antyspamowy ani lista zablokowanych numerów. To coś subtelniejszego i, przyznam, dużo ciekawszego z punktu widzenia tego, jak Apple w ogóle myśli dziś o bezpieczeństwie swoich użytkowników.

    System działa niemal w całości lokalnie na urządzeniu i analizuje coś, co można by nazwać rytmem naszego zachowania. Wzorce interakcji, tempo, kontekst, podstawowe dane z czujników. Innymi słowy: nie to, co robimy, ale jak to robimy. Oszustwa metodą wsparcia technicznego, podszywanie się pod urzędy, fałszywe kryzysy rodzinne, którym towarzyszy spanikowany głos bliskiej osoby wygenerowany przez deepfake, mają swój charakterystyczny rytm. Ofiara działa szybciej niż zwykle, w nietypowych porach, pod presją, często w trakcie rozmowy telefonicznej prowadzonej równolegle do wykonywanych czynności w aplikacji. Trust Insights uczy się rozpoznawać właśnie takie sygnały i, jeśli wykryje wystarczająco dużo z nich, przypisuje sytuacji średni lub wysoki poziom ryzyka. Wtedy to aplikacja decyduje, co dalej: może pokazać ostrzeżenie, wprowadzić opóźnienie, zażądać dodatkowej weryfikacji.

    Grafika: 9to5Mac.

    Co szczególnie mnie ucieszyło w tym opisie, to jak bardzo Apple podkreśla, że framework nie zagląda w treść naszych Zdjęć, Wiadomości czy Maila. Analizuje wyłącznie sygnały behawioralne, natychmiast odrzuca dane źródłowe na urządzeniu i do serwerów Apple wysyła jedną, pojedynczą wartość końcową. Ta jest później zestawiana z informacjami z naszego konta Apple oraz sprawdzeniami pod kątem nietypowej aktywności, zanim padnie ostateczna ocena ryzyka.

    Trust Insights obejmie na start pięć kategorii operacji:

    • płatności (w tym zakupy w grach),
    • zmiany danych konta,
    • korzystanie z kosztownych zasobów jak wnioskowanie AI,
    • komunikację (wysyłanie wiadomości, podpisywanie dokumentów)
    • oraz kategorię ogólną dla wszystkiego, co nie mieści się w powyższych.

    Użytkownik będzie mógł wyłączyć tę funkcję w Ustawieniach, ale Apple zastrzega, że może istnieć okres karencji przed wyłączeniem — zaprojektowany specjalnie z myślą o tych, którzy zostali nakłonieni do wyłączenia zabezpieczenia właśnie przez oszusta prowadzącego ich krok po kroku przez atak. To detal, który mówi bardzo wiele o tym, jak dogłębnie Apple przemyślało cały mechanizm.

    Deweloperzy będą raportować Apple, jak Trust Insights wpłynął na każdą transakcję, i oznaczać przypadki później potwierdzone jako oszustwa, co ma pomóc w dalszym uczeniu systemu. Więcej technicznych szczegółów znajdziecie w sesji WWDC poświęconej temu frameworkowi.

    Zawsze powtarzam, że najlepszą ochroną przed oszustwem jest zdrowy rozsądek i chwila zawahania, zanim klikniemy cokolwiek pod presją. Ale to nie zmienia faktu, że coraz trudniej tę chwilę zawahania sobie zapewnić, gdy naprzeciwko mamy kogoś, kto doskonale zna psychologię manipulacji. Cieszy mnie, że Apple zaczyna traktować to poważnie na poziomie systemu, a nie tylko jako temat kolejnej kampanii edukacyjnej.

    Więcej na temat ponad 500 nowości pokazanych przez Apple na sesjach przygotowanych dla programistów w czerwcu, opowiadam w tym odcinku mojego podcastu „Bo czemu nie?”.

    Zapraszam też do omówienia w ramach „Nadgryzionych”.

    #AppleIntelligence #Bezpieczeństwo #deepfake #higienaCyfrowa #iOS27 #oszustwa #phishing #prywatność #socjotechnika #TrustInsights #WWDC2026
  33. Let's Talk Apple 154, the show for June 2026 with @bart is out: lets-talk.ie/lta154

    A bumper show despite there only being two main topics — #WWDC2026, and those prise rises!

  34. Let's Talk Apple 154, the show for June 2026 with @bart is out: lets-talk.ie/lta154

    A bumper show despite there only being two main topics — #WWDC2026, and those prise rises!

  35. Let's Talk Apple 154, the show for June 2026 with @bart is out: lets-talk.ie/lta154

    A bumper show despite there only being two main topics — #WWDC2026, and those prise rises!

  36. Let's Talk Apple 154, the show for June 2026 with @bart is out: lets-talk.ie/lta154

    A bumper show despite there only being two main topics — #WWDC2026, and those prise rises!

  37. Let's Talk Apple 154, the show for June 2026 with @bart is out: lets-talk.ie/lta154

    A bumper show despite there only being two main topics — #WWDC2026, and those prise rises!

  38. Apple Creator Studio – pełne omówienie nowości w aplikacjach

    Informowaliśmy już, że Apple ogłosiło największą aktualizację Apple Creator Studio od czasu premiery pakietu w styczniu. Final Cut Pro zyskuje Generate Captions i Auto Mask, Pixelmator Pro integruje się z Keynote, Pages i Numbers, a Logic Pro dostał przebudowany Chord ID i nowy Producer Project. Poniżej pełne omówienie zmian.

    Pięć miesięcy po premierze Apple Creator Studio — pakietu subskrypcyjnego łączącego Final Cut Pro, Logic Pro, Pixelmator Pro i aplikacje iWork — Apple ogłosiło dziś jego pierwszą dużą aktualizację, jak podaje centrum prasowe Apple. Zmiany obejmują praktycznie każdą aplikację w pakiecie i koncentrują się na trzech filarach: AI w wideo, głębszej integracji między aplikacjami i nowych narzędziach muzycznych.

    Apple Creator Studio z dużą aktualizacją. Więcej AI, Pixelmator Pro w centrum i nowości dla twórców wideo oraz muzyki

    Final Cut Pro: Generate Captions, Auto Mask i Edit Detection

    Największe nowości trafiają do Final Cut Pro. Generate Captions — jedna z najczęściej zgłaszanych próśb przez użytkowników — automatycznie transkrybuje dźwięk i umieszcza napisy bezpośrednio na osi czasu, z możliwością animacji stylu oraz personalizacji czcionki, koloru i pozycji. Wszystko działa lokalnie na urządzeniu, bez wysyłania czegokolwiek do chmury. Funkcja jest dostępna na Macu z Apple Silicon i iPadzie z M1 lub nowszym, ale tylko po angielsku w USA.

    Edit Detection to kolejna nowość oparta na AI lokalnym: aplikacja analizuje wyrenderowane wideo i automatycznie dzieli je z powrotem na oryginalne klipy na osi czasu. Przydatne zwłaszcza wtedy, gdy chcemy szybko zmontować skróconą wersję materiału do mediów społecznościowych bez ręcznego szukania punktów cięcia.

    Na Macu pojawia się też Auto Mask — narzędzie do izolowania elementów nagrania. AI rozpoznaje skórę, włosy, niebo, roślinność i ubrania bez ręcznego śledzenia, a najechanie kursorem na klip wyświetla podgląd tego, co zostało wykryte. Auto Mask działa razem z Magnetic Mask, który daje pełną ręczną kontrolę nad śledzeniem. Do tego poprawiony Match Color, który dokładniej harmonizuje kolory między ujęciami przy szerszym zakresie warunków oświetleniowych, oraz Advanced Trimming do precyzyjnego dopracowywania krawędzi cięć.

    Aktualizuje się też Final Cut Camera, bezpłatna aplikacja do nagrywania na iPhone’a i iPada. Nowości to obsługa Clean HDMI Out (wysyłanie czystego sygnału wideo na zewnętrzne monitory i rejestratory), rozszerzone wsparcie dla ProRes z nowym wariantem ProRes LT oraz możliwość wyłączenia zoomu cyfrowego, gwarantująca pełną optyczną rozdzielczość. Clean HDMI Out wymaga iPhone’a 17 Pro.

    Pixelmator Pro trafia do Keynote, Pages, Numbers i Freeform

    Największa zmiana w architekturze pakietu to głęboka integracja Pixelmator Pro z pozostałymi aplikacjami Creator Studio. Jak opisuje MacStories, użytkownicy mogą teraz otworzyć dowolny obraz umieszczony w Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro, edytować go pełnym zestawem narzędzi i automatycznie zapisać zmiany z powrotem w dokumencie. Final Cut Pro zyskuje możliwość wysłania konkretnej klatki do Pixelmator Pro i przerzucenia gotowej grafiki z powrotem na oś czasu.

    W Pixelmator Pro, Keynote, Pages i Numbers pojawia się też generowanie kształtów wektorowych — użytkownik opisuje słowami kształt, który chce stworzyć, a system go generuje i zapisuje do dedykowanej kolekcji. Funkcja wymaga urządzenia z Apple Intelligence. Pixelmator Pro zyskuje też zaawansowane generowanie obrazów naturalnym językiem i dostęp do Content Hub — biblioteki premium zdjęć, grafik i ilustracji dostępnej dotychczas tylko w aplikacjach iWork.

    Sam pakiet Keynote, Pages i Numbers też nie wychodzi z aktualizacji z pustymi rękami. Keynote dostaje nowe przejścia i animacje, Pages na iPhone’ie i iPadzie zyskuje Auto-Hyphenate i Show Invisibles (pokazywanie ukrytych znaków formatowania), a Numbers umożliwia teraz ukrywanie i oznaczanie kolorami poszczególnych arkuszy — dla porządku w złożonych plikach. Jak opisuje 9to5Mac, te zmiany są dostępne bezpłatnie dla wszystkich użytkowników, nie tylko subskrybentów Creator Studio.

    Freeform dostanie w iOS 27, iPadOS 27 i macOS 27 tryb ciemny, foldery do organizacji tablic, rysowanie na Maku oraz generowanie kształtów i otwieranie obrazów w Pixelmator Pro.

    Motion, Compressor i nowe narzędzia dla wideo

    Motion zyskuje natywne wsparcie dla grafik wektorowych w dowolnej rozdzielczości oraz funkcję Distribute Layers znacznie przyspieszającą budowanie złożonych animacji. Compressor dostaje Immersive Metadata Viewer, obsługę 180-stopniowego profilu Apple Projected Media dla Vision Pro i tryb Anaglyph View do podglądu wideo stereoskopowego.

    Logic Pro: nowy Chord ID, Producer Project i Beat Breaker

    Logic Pro przeszło przebudowę Chord ID — silnik analizy harmonicznej jest teraz znacznie dokładniejszy, radząc sobie z rozszerzonymi akordami i inwersjami nawet na rozstrojonym pianinie czy przesterowanej gitarze. Session Players szybciej reagują na zmiany akordów. Pojawia się też nowy Producer Project — gotowa sesja Logic Pro za piosenką „Shoulda Never” producenta Khrisa Riddick-Tynes, z pełnymi nagraniami wielościeżkowymi, partią MIDI i każdym wokalnym take’em zachowanym w oryginalnej formie.

    Beat Breaker rozszerza się na Maka i iPada o nowe tryby filtrów i panoramy oraz kontrolki losowości. W Logic Pro i MainStage pojawia się nowy granularny tryb sync w syntezatorze Alchemy, a do niego dedykowany Granular Alchemy Sound Pack z pętlami i presetami.

    Pełne listy zmian

    Pixelmator Pro

    Content Hub — teraz w Pixelmator Pro

    • Przeglądaj wysokiej jakości zdjęcia, grafiki, kształty, ilustracje i inne zasoby w Content Hub
    • Szybciej znajdź inspirację dzięki kolekcjom treści wyselekcjonowanych przez ekspertów
    • Wstawiaj zdjęcia, grafiki, kształty i ilustracje z Content Hub jako osobne warstwy lub szybko zastępuj nimi elementy zastępcze w szablonach i makietach
    • Edytuj wstawione grafiki wektorowe i kształty oraz dostosowuj ich ścieżki za pomocą narzędzi wektorowych, narzędzia Styl i innych

    Zaawansowane tworzenie i edycja obrazów z generatywną AI — teraz w Pixelmator Pro*

    • Twórz efektowne obrazy i grafiki bezpośrednio w swoich projektach przy użyciu zaawansowanych modeli generatywnej AI
    • Opisz obraz, który chcesz stworzyć, wybierz styl i wygeneruj spersonalizowany obraz w wysokiej rozdzielczości
    • Użyj opcji Generuj z obrazu, aby wprowadzać proste zmiany w istniejącym obrazie przez opisanie ich słowami lub całkowicie przekształcić go w cokolwiek sobie wyobrazisz

    Generowanie kształtów*

    • Generuj niestandardowe kształty wektorowe na podstawie prostego opisu tekstowego, a następnie swobodnie przeglądaj ich warianty
    • Dopracowuj wygenerowane kształty za pomocą pełnych narzędzi wektorowych, aby uzyskać dokładnie taki kształt, jakiego potrzebujesz
    • Łatwo odnajduj wcześniej wygenerowane i wstawione kształty w przeglądarce Kształty

    Używaj Pixelmator Pro z Keynote, Pages i Numbers

    • Wysyłaj obrazy z Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio do Pixelmator Pro, edytuj je ulubionymi narzędziami i zapisuj z powrotem do swoich dokumentów
    • Wprowadzaj dodatkowe korekty obrazów w dowolnym momencie — wszystkie warstwy, edycje i efekty są w pełni zachowane

    Ulepszenia dostępności

    • Nawiguj po warstwach i pracuj z nimi bezpośrednio na płótnie dzięki rozszerzonej obsłudze Switch Control i VoiceOver
    • Bezproblemowo dodawaj lub usuwaj warstwy z bieżącego zaznaczenia

    *Wymaga systemu macOS lub iPadOS 26 lub nowszego oraz Maca lub iPada z układem Apple Silicon

    Pages

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Pages bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim dokumencie
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój dokument

    Dla wszystkich:

    • Łatwiej zastępuj obrazy w dokumencie zasobami z Content Hub

    Numbers

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim arkuszu kalkulacyjnym
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój arkusz kalkulacyjny

    Dla wszystkich:

    • Ukrywaj lub pokazuj poszczególne arkusze dla szybszej nawigacji
    • Dodawaj kolory do zakładek arkuszy
    • Łatwiej zastępuj obrazy w arkuszu kalkulacyjnym zasobami z Content Hub

    Keynote

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Keynote bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swojej prezentacji
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swoją prezentację

    Dla wszystkich:

    • Zaangażuj odbiorców dzięki nowym przejściom i animacjom, w tym Przesunięcie, Zamiatanie promieniste, Rozmycie znaków i innym
    • Łatwiej zastępuj obrazy w prezentacji zasobami z Content Hub

    Ceny i dostępność

    Aktualizacja jest dostępna od dziś dla obecnych subskrybentów bezpłatnie. W Polsce Apple Creator Studio kosztuje 49,99 zł miesięcznie lub 499 zł rocznie. Dla studentów i nauczycieli — 9,99 zł miesięcznie lub 99 zł rocznie po weryfikacji statusu. Nowi subskrybenci mogą przetestować pakiet przez miesiąc bezpłatnie, a przy zakupie nowego Maca lub kwalifikującego się iPada — przez trzy miesiące. Aplikacje są też dostępne jako jednorazowy zakup: Final Cut Pro za 1 299,99 zł, Logic Pro za 999,99 zł, Pixelmator Pro za 229,99 zł.

    Keynote, Pages, Numbers i Freeform pozostają bezpłatne, ale nie mają funkcji związanych z AI ani większość z opisanych wyżej nowości.

    #AppleCreatorStudio #AppleIntelligence #AutoMask #BeatBreaker #ChordID #Compressor #EditDetection #FinalCutCamera #finalCutPro #Freeform #GenerateCaptions #keynote #LogicPro #motion #numbers #pages #PixelmatorPro #ProducerProject #WWDC2026
  39. Apple Creator Studio – pełne omówienie nowości w aplikacjach

    Informowaliśmy już, że Apple ogłosiło największą aktualizację Apple Creator Studio od czasu premiery pakietu w styczniu. Final Cut Pro zyskuje Generate Captions i Auto Mask, Pixelmator Pro integruje się z Keynote, Pages i Numbers, a Logic Pro dostał przebudowany Chord ID i nowy Producer Project. Poniżej pełne omówienie zmian.

    Pięć miesięcy po premierze Apple Creator Studio — pakietu subskrypcyjnego łączącego Final Cut Pro, Logic Pro, Pixelmator Pro i aplikacje iWork — Apple ogłosiło dziś jego pierwszą dużą aktualizację, jak podaje centrum prasowe Apple. Zmiany obejmują praktycznie każdą aplikację w pakiecie i koncentrują się na trzech filarach: AI w wideo, głębszej integracji między aplikacjami i nowych narzędziach muzycznych.

    Apple Creator Studio z dużą aktualizacją. Więcej AI, Pixelmator Pro w centrum i nowości dla twórców wideo oraz muzyki

    Final Cut Pro: Generate Captions, Auto Mask i Edit Detection

    Największe nowości trafiają do Final Cut Pro. Generate Captions — jedna z najczęściej zgłaszanych próśb przez użytkowników — automatycznie transkrybuje dźwięk i umieszcza napisy bezpośrednio na osi czasu, z możliwością animacji stylu oraz personalizacji czcionki, koloru i pozycji. Wszystko działa lokalnie na urządzeniu, bez wysyłania czegokolwiek do chmury. Funkcja jest dostępna na Macu z Apple Silicon i iPadzie z M1 lub nowszym, ale tylko po angielsku w USA.

    Edit Detection to kolejna nowość oparta na AI lokalnym: aplikacja analizuje wyrenderowane wideo i automatycznie dzieli je z powrotem na oryginalne klipy na osi czasu. Przydatne zwłaszcza wtedy, gdy chcemy szybko zmontować skróconą wersję materiału do mediów społecznościowych bez ręcznego szukania punktów cięcia.

    Na Macu pojawia się też Auto Mask — narzędzie do izolowania elementów nagrania. AI rozpoznaje skórę, włosy, niebo, roślinność i ubrania bez ręcznego śledzenia, a najechanie kursorem na klip wyświetla podgląd tego, co zostało wykryte. Auto Mask działa razem z Magnetic Mask, który daje pełną ręczną kontrolę nad śledzeniem. Do tego poprawiony Match Color, który dokładniej harmonizuje kolory między ujęciami przy szerszym zakresie warunków oświetleniowych, oraz Advanced Trimming do precyzyjnego dopracowywania krawędzi cięć.

    Aktualizuje się też Final Cut Camera, bezpłatna aplikacja do nagrywania na iPhone’a i iPada. Nowości to obsługa Clean HDMI Out (wysyłanie czystego sygnału wideo na zewnętrzne monitory i rejestratory), rozszerzone wsparcie dla ProRes z nowym wariantem ProRes LT oraz możliwość wyłączenia zoomu cyfrowego, gwarantująca pełną optyczną rozdzielczość. Clean HDMI Out wymaga iPhone’a 17 Pro.

    Pixelmator Pro trafia do Keynote, Pages, Numbers i Freeform

    Największa zmiana w architekturze pakietu to głęboka integracja Pixelmator Pro z pozostałymi aplikacjami Creator Studio. Jak opisuje MacStories, użytkownicy mogą teraz otworzyć dowolny obraz umieszczony w Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro, edytować go pełnym zestawem narzędzi i automatycznie zapisać zmiany z powrotem w dokumencie. Final Cut Pro zyskuje możliwość wysłania konkretnej klatki do Pixelmator Pro i przerzucenia gotowej grafiki z powrotem na oś czasu.

    W Pixelmator Pro, Keynote, Pages i Numbers pojawia się też generowanie kształtów wektorowych — użytkownik opisuje słowami kształt, który chce stworzyć, a system go generuje i zapisuje do dedykowanej kolekcji. Funkcja wymaga urządzenia z Apple Intelligence. Pixelmator Pro zyskuje też zaawansowane generowanie obrazów naturalnym językiem i dostęp do Content Hub — biblioteki premium zdjęć, grafik i ilustracji dostępnej dotychczas tylko w aplikacjach iWork.

    Sam pakiet Keynote, Pages i Numbers też nie wychodzi z aktualizacji z pustymi rękami. Keynote dostaje nowe przejścia i animacje, Pages na iPhone’ie i iPadzie zyskuje Auto-Hyphenate i Show Invisibles (pokazywanie ukrytych znaków formatowania), a Numbers umożliwia teraz ukrywanie i oznaczanie kolorami poszczególnych arkuszy — dla porządku w złożonych plikach. Jak opisuje 9to5Mac, te zmiany są dostępne bezpłatnie dla wszystkich użytkowników, nie tylko subskrybentów Creator Studio.

    Freeform dostanie w iOS 27, iPadOS 27 i macOS 27 tryb ciemny, foldery do organizacji tablic, rysowanie na Maku oraz generowanie kształtów i otwieranie obrazów w Pixelmator Pro.

    Motion, Compressor i nowe narzędzia dla wideo

    Motion zyskuje natywne wsparcie dla grafik wektorowych w dowolnej rozdzielczości oraz funkcję Distribute Layers znacznie przyspieszającą budowanie złożonych animacji. Compressor dostaje Immersive Metadata Viewer, obsługę 180-stopniowego profilu Apple Projected Media dla Vision Pro i tryb Anaglyph View do podglądu wideo stereoskopowego.

    Logic Pro: nowy Chord ID, Producer Project i Beat Breaker

    Logic Pro przeszło przebudowę Chord ID — silnik analizy harmonicznej jest teraz znacznie dokładniejszy, radząc sobie z rozszerzonymi akordami i inwersjami nawet na rozstrojonym pianinie czy przesterowanej gitarze. Session Players szybciej reagują na zmiany akordów. Pojawia się też nowy Producer Project — gotowa sesja Logic Pro za piosenką „Shoulda Never” producenta Khrisa Riddick-Tynes, z pełnymi nagraniami wielościeżkowymi, partią MIDI i każdym wokalnym take’em zachowanym w oryginalnej formie.

    Beat Breaker rozszerza się na Maka i iPada o nowe tryby filtrów i panoramy oraz kontrolki losowości. W Logic Pro i MainStage pojawia się nowy granularny tryb sync w syntezatorze Alchemy, a do niego dedykowany Granular Alchemy Sound Pack z pętlami i presetami.

    Pełne listy zmian

    Pixelmator Pro

    Content Hub — teraz w Pixelmator Pro

    • Przeglądaj wysokiej jakości zdjęcia, grafiki, kształty, ilustracje i inne zasoby w Content Hub
    • Szybciej znajdź inspirację dzięki kolekcjom treści wyselekcjonowanych przez ekspertów
    • Wstawiaj zdjęcia, grafiki, kształty i ilustracje z Content Hub jako osobne warstwy lub szybko zastępuj nimi elementy zastępcze w szablonach i makietach
    • Edytuj wstawione grafiki wektorowe i kształty oraz dostosowuj ich ścieżki za pomocą narzędzi wektorowych, narzędzia Styl i innych

    Zaawansowane tworzenie i edycja obrazów z generatywną AI — teraz w Pixelmator Pro*

    • Twórz efektowne obrazy i grafiki bezpośrednio w swoich projektach przy użyciu zaawansowanych modeli generatywnej AI
    • Opisz obraz, który chcesz stworzyć, wybierz styl i wygeneruj spersonalizowany obraz w wysokiej rozdzielczości
    • Użyj opcji Generuj z obrazu, aby wprowadzać proste zmiany w istniejącym obrazie przez opisanie ich słowami lub całkowicie przekształcić go w cokolwiek sobie wyobrazisz

    Generowanie kształtów*

    • Generuj niestandardowe kształty wektorowe na podstawie prostego opisu tekstowego, a następnie swobodnie przeglądaj ich warianty
    • Dopracowuj wygenerowane kształty za pomocą pełnych narzędzi wektorowych, aby uzyskać dokładnie taki kształt, jakiego potrzebujesz
    • Łatwo odnajduj wcześniej wygenerowane i wstawione kształty w przeglądarce Kształty

    Używaj Pixelmator Pro z Keynote, Pages i Numbers

    • Wysyłaj obrazy z Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio do Pixelmator Pro, edytuj je ulubionymi narzędziami i zapisuj z powrotem do swoich dokumentów
    • Wprowadzaj dodatkowe korekty obrazów w dowolnym momencie — wszystkie warstwy, edycje i efekty są w pełni zachowane

    Ulepszenia dostępności

    • Nawiguj po warstwach i pracuj z nimi bezpośrednio na płótnie dzięki rozszerzonej obsłudze Switch Control i VoiceOver
    • Bezproblemowo dodawaj lub usuwaj warstwy z bieżącego zaznaczenia

    *Wymaga systemu macOS lub iPadOS 26 lub nowszego oraz Maca lub iPada z układem Apple Silicon

    Pages

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Pages bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim dokumencie
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój dokument

    Dla wszystkich:

    • Łatwiej zastępuj obrazy w dokumencie zasobami z Content Hub

    Numbers

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim arkuszu kalkulacyjnym
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój arkusz kalkulacyjny

    Dla wszystkich:

    • Ukrywaj lub pokazuj poszczególne arkusze dla szybszej nawigacji
    • Dodawaj kolory do zakładek arkuszy
    • Łatwiej zastępuj obrazy w arkuszu kalkulacyjnym zasobami z Content Hub

    Keynote

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Keynote bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swojej prezentacji
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swoją prezentację

    Dla wszystkich:

    • Zaangażuj odbiorców dzięki nowym przejściom i animacjom, w tym Przesunięcie, Zamiatanie promieniste, Rozmycie znaków i innym
    • Łatwiej zastępuj obrazy w prezentacji zasobami z Content Hub

    Ceny i dostępność

    Aktualizacja jest dostępna od dziś dla obecnych subskrybentów bezpłatnie. W Polsce Apple Creator Studio kosztuje 49,99 zł miesięcznie lub 499 zł rocznie. Dla studentów i nauczycieli — 9,99 zł miesięcznie lub 99 zł rocznie po weryfikacji statusu. Nowi subskrybenci mogą przetestować pakiet przez miesiąc bezpłatnie, a przy zakupie nowego Maca lub kwalifikującego się iPada — przez trzy miesiące. Aplikacje są też dostępne jako jednorazowy zakup: Final Cut Pro za 1 299,99 zł, Logic Pro za 999,99 zł, Pixelmator Pro za 229,99 zł.

    Keynote, Pages, Numbers i Freeform pozostają bezpłatne, ale nie mają funkcji związanych z AI ani większość z opisanych wyżej nowości.

    #AppleCreatorStudio #AppleIntelligence #AutoMask #BeatBreaker #ChordID #Compressor #EditDetection #FinalCutCamera #finalCutPro #Freeform #GenerateCaptions #keynote #LogicPro #motion #numbers #pages #PixelmatorPro #ProducerProject #WWDC2026
  40. Apple Creator Studio – pełne omówienie nowości w aplikacjach

    Informowaliśmy już, że Apple ogłosiło największą aktualizację Apple Creator Studio od czasu premiery pakietu w styczniu. Final Cut Pro zyskuje Generate Captions i Auto Mask, Pixelmator Pro integruje się z Keynote, Pages i Numbers, a Logic Pro dostał przebudowany Chord ID i nowy Producer Project. Poniżej pełne omówienie zmian.

    Pięć miesięcy po premierze Apple Creator Studio — pakietu subskrypcyjnego łączącego Final Cut Pro, Logic Pro, Pixelmator Pro i aplikacje iWork — Apple ogłosiło dziś jego pierwszą dużą aktualizację, jak podaje centrum prasowe Apple. Zmiany obejmują praktycznie każdą aplikację w pakiecie i koncentrują się na trzech filarach: AI w wideo, głębszej integracji między aplikacjami i nowych narzędziach muzycznych.

    Apple Creator Studio z dużą aktualizacją. Więcej AI, Pixelmator Pro w centrum i nowości dla twórców wideo oraz muzyki

    Final Cut Pro: Generate Captions, Auto Mask i Edit Detection

    Największe nowości trafiają do Final Cut Pro. Generate Captions — jedna z najczęściej zgłaszanych próśb przez użytkowników — automatycznie transkrybuje dźwięk i umieszcza napisy bezpośrednio na osi czasu, z możliwością animacji stylu oraz personalizacji czcionki, koloru i pozycji. Wszystko działa lokalnie na urządzeniu, bez wysyłania czegokolwiek do chmury. Funkcja jest dostępna na Macu z Apple Silicon i iPadzie z M1 lub nowszym, ale tylko po angielsku w USA.

    Edit Detection to kolejna nowość oparta na AI lokalnym: aplikacja analizuje wyrenderowane wideo i automatycznie dzieli je z powrotem na oryginalne klipy na osi czasu. Przydatne zwłaszcza wtedy, gdy chcemy szybko zmontować skróconą wersję materiału do mediów społecznościowych bez ręcznego szukania punktów cięcia.

    Na Macu pojawia się też Auto Mask — narzędzie do izolowania elementów nagrania. AI rozpoznaje skórę, włosy, niebo, roślinność i ubrania bez ręcznego śledzenia, a najechanie kursorem na klip wyświetla podgląd tego, co zostało wykryte. Auto Mask działa razem z Magnetic Mask, który daje pełną ręczną kontrolę nad śledzeniem. Do tego poprawiony Match Color, który dokładniej harmonizuje kolory między ujęciami przy szerszym zakresie warunków oświetleniowych, oraz Advanced Trimming do precyzyjnego dopracowywania krawędzi cięć.

    Aktualizuje się też Final Cut Camera, bezpłatna aplikacja do nagrywania na iPhone’a i iPada. Nowości to obsługa Clean HDMI Out (wysyłanie czystego sygnału wideo na zewnętrzne monitory i rejestratory), rozszerzone wsparcie dla ProRes z nowym wariantem ProRes LT oraz możliwość wyłączenia zoomu cyfrowego, gwarantująca pełną optyczną rozdzielczość. Clean HDMI Out wymaga iPhone’a 17 Pro.

    Pixelmator Pro trafia do Keynote, Pages, Numbers i Freeform

    Największa zmiana w architekturze pakietu to głęboka integracja Pixelmator Pro z pozostałymi aplikacjami Creator Studio. Jak opisuje MacStories, użytkownicy mogą teraz otworzyć dowolny obraz umieszczony w Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro, edytować go pełnym zestawem narzędzi i automatycznie zapisać zmiany z powrotem w dokumencie. Final Cut Pro zyskuje możliwość wysłania konkretnej klatki do Pixelmator Pro i przerzucenia gotowej grafiki z powrotem na oś czasu.

    W Pixelmator Pro, Keynote, Pages i Numbers pojawia się też generowanie kształtów wektorowych — użytkownik opisuje słowami kształt, który chce stworzyć, a system go generuje i zapisuje do dedykowanej kolekcji. Funkcja wymaga urządzenia z Apple Intelligence. Pixelmator Pro zyskuje też zaawansowane generowanie obrazów naturalnym językiem i dostęp do Content Hub — biblioteki premium zdjęć, grafik i ilustracji dostępnej dotychczas tylko w aplikacjach iWork.

    Sam pakiet Keynote, Pages i Numbers też nie wychodzi z aktualizacji z pustymi rękami. Keynote dostaje nowe przejścia i animacje, Pages na iPhone’ie i iPadzie zyskuje Auto-Hyphenate i Show Invisibles (pokazywanie ukrytych znaków formatowania), a Numbers umożliwia teraz ukrywanie i oznaczanie kolorami poszczególnych arkuszy — dla porządku w złożonych plikach. Jak opisuje 9to5Mac, te zmiany są dostępne bezpłatnie dla wszystkich użytkowników, nie tylko subskrybentów Creator Studio.

    Freeform dostanie w iOS 27, iPadOS 27 i macOS 27 tryb ciemny, foldery do organizacji tablic, rysowanie na Maku oraz generowanie kształtów i otwieranie obrazów w Pixelmator Pro.

    Motion, Compressor i nowe narzędzia dla wideo

    Motion zyskuje natywne wsparcie dla grafik wektorowych w dowolnej rozdzielczości oraz funkcję Distribute Layers znacznie przyspieszającą budowanie złożonych animacji. Compressor dostaje Immersive Metadata Viewer, obsługę 180-stopniowego profilu Apple Projected Media dla Vision Pro i tryb Anaglyph View do podglądu wideo stereoskopowego.

    Logic Pro: nowy Chord ID, Producer Project i Beat Breaker

    Logic Pro przeszło przebudowę Chord ID — silnik analizy harmonicznej jest teraz znacznie dokładniejszy, radząc sobie z rozszerzonymi akordami i inwersjami nawet na rozstrojonym pianinie czy przesterowanej gitarze. Session Players szybciej reagują na zmiany akordów. Pojawia się też nowy Producer Project — gotowa sesja Logic Pro za piosenką „Shoulda Never” producenta Khrisa Riddick-Tynes, z pełnymi nagraniami wielościeżkowymi, partią MIDI i każdym wokalnym take’em zachowanym w oryginalnej formie.

    Beat Breaker rozszerza się na Maka i iPada o nowe tryby filtrów i panoramy oraz kontrolki losowości. W Logic Pro i MainStage pojawia się nowy granularny tryb sync w syntezatorze Alchemy, a do niego dedykowany Granular Alchemy Sound Pack z pętlami i presetami.

    Pełne listy zmian

    Pixelmator Pro

    Content Hub — teraz w Pixelmator Pro

    • Przeglądaj wysokiej jakości zdjęcia, grafiki, kształty, ilustracje i inne zasoby w Content Hub
    • Szybciej znajdź inspirację dzięki kolekcjom treści wyselekcjonowanych przez ekspertów
    • Wstawiaj zdjęcia, grafiki, kształty i ilustracje z Content Hub jako osobne warstwy lub szybko zastępuj nimi elementy zastępcze w szablonach i makietach
    • Edytuj wstawione grafiki wektorowe i kształty oraz dostosowuj ich ścieżki za pomocą narzędzi wektorowych, narzędzia Styl i innych

    Zaawansowane tworzenie i edycja obrazów z generatywną AI — teraz w Pixelmator Pro*

    • Twórz efektowne obrazy i grafiki bezpośrednio w swoich projektach przy użyciu zaawansowanych modeli generatywnej AI
    • Opisz obraz, który chcesz stworzyć, wybierz styl i wygeneruj spersonalizowany obraz w wysokiej rozdzielczości
    • Użyj opcji Generuj z obrazu, aby wprowadzać proste zmiany w istniejącym obrazie przez opisanie ich słowami lub całkowicie przekształcić go w cokolwiek sobie wyobrazisz

    Generowanie kształtów*

    • Generuj niestandardowe kształty wektorowe na podstawie prostego opisu tekstowego, a następnie swobodnie przeglądaj ich warianty
    • Dopracowuj wygenerowane kształty za pomocą pełnych narzędzi wektorowych, aby uzyskać dokładnie taki kształt, jakiego potrzebujesz
    • Łatwo odnajduj wcześniej wygenerowane i wstawione kształty w przeglądarce Kształty

    Używaj Pixelmator Pro z Keynote, Pages i Numbers

    • Wysyłaj obrazy z Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio do Pixelmator Pro, edytuj je ulubionymi narzędziami i zapisuj z powrotem do swoich dokumentów
    • Wprowadzaj dodatkowe korekty obrazów w dowolnym momencie — wszystkie warstwy, edycje i efekty są w pełni zachowane

    Ulepszenia dostępności

    • Nawiguj po warstwach i pracuj z nimi bezpośrednio na płótnie dzięki rozszerzonej obsłudze Switch Control i VoiceOver
    • Bezproblemowo dodawaj lub usuwaj warstwy z bieżącego zaznaczenia

    *Wymaga systemu macOS lub iPadOS 26 lub nowszego oraz Maca lub iPada z układem Apple Silicon

    Pages

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Pages bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim dokumencie
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój dokument

    Dla wszystkich:

    • Łatwiej zastępuj obrazy w dokumencie zasobami z Content Hub

    Numbers

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim arkuszu kalkulacyjnym
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój arkusz kalkulacyjny

    Dla wszystkich:

    • Ukrywaj lub pokazuj poszczególne arkusze dla szybszej nawigacji
    • Dodawaj kolory do zakładek arkuszy
    • Łatwiej zastępuj obrazy w arkuszu kalkulacyjnym zasobami z Content Hub

    Keynote

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Keynote bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swojej prezentacji
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swoją prezentację

    Dla wszystkich:

    • Zaangażuj odbiorców dzięki nowym przejściom i animacjom, w tym Przesunięcie, Zamiatanie promieniste, Rozmycie znaków i innym
    • Łatwiej zastępuj obrazy w prezentacji zasobami z Content Hub

    Ceny i dostępność

    Aktualizacja jest dostępna od dziś dla obecnych subskrybentów bezpłatnie. W Polsce Apple Creator Studio kosztuje 49,99 zł miesięcznie lub 499 zł rocznie. Dla studentów i nauczycieli — 9,99 zł miesięcznie lub 99 zł rocznie po weryfikacji statusu. Nowi subskrybenci mogą przetestować pakiet przez miesiąc bezpłatnie, a przy zakupie nowego Maca lub kwalifikującego się iPada — przez trzy miesiące. Aplikacje są też dostępne jako jednorazowy zakup: Final Cut Pro za 1 299,99 zł, Logic Pro za 999,99 zł, Pixelmator Pro za 229,99 zł.

    Keynote, Pages, Numbers i Freeform pozostają bezpłatne, ale nie mają funkcji związanych z AI ani większość z opisanych wyżej nowości.

    #AppleCreatorStudio #AppleIntelligence #AutoMask #BeatBreaker #ChordID #Compressor #EditDetection #FinalCutCamera #finalCutPro #Freeform #GenerateCaptions #keynote #LogicPro #motion #numbers #pages #PixelmatorPro #ProducerProject #WWDC2026
  41. Apple Creator Studio – pełne omówienie nowości w aplikacjach

    Informowaliśmy już, że Apple ogłosiło największą aktualizację Apple Creator Studio od czasu premiery pakietu w styczniu. Final Cut Pro zyskuje Generate Captions i Auto Mask, Pixelmator Pro integruje się z Keynote, Pages i Numbers, a Logic Pro dostał przebudowany Chord ID i nowy Producer Project. Poniżej pełne omówienie zmian.

    Pięć miesięcy po premierze Apple Creator Studio — pakietu subskrypcyjnego łączącego Final Cut Pro, Logic Pro, Pixelmator Pro i aplikacje iWork — Apple ogłosiło dziś jego pierwszą dużą aktualizację, jak podaje centrum prasowe Apple. Zmiany obejmują praktycznie każdą aplikację w pakiecie i koncentrują się na trzech filarach: AI w wideo, głębszej integracji między aplikacjami i nowych narzędziach muzycznych.

    Apple Creator Studio z dużą aktualizacją. Więcej AI, Pixelmator Pro w centrum i nowości dla twórców wideo oraz muzyki

    Final Cut Pro: Generate Captions, Auto Mask i Edit Detection

    Największe nowości trafiają do Final Cut Pro. Generate Captions — jedna z najczęściej zgłaszanych próśb przez użytkowników — automatycznie transkrybuje dźwięk i umieszcza napisy bezpośrednio na osi czasu, z możliwością animacji stylu oraz personalizacji czcionki, koloru i pozycji. Wszystko działa lokalnie na urządzeniu, bez wysyłania czegokolwiek do chmury. Funkcja jest dostępna na Macu z Apple Silicon i iPadzie z M1 lub nowszym, ale tylko po angielsku w USA.

    Edit Detection to kolejna nowość oparta na AI lokalnym: aplikacja analizuje wyrenderowane wideo i automatycznie dzieli je z powrotem na oryginalne klipy na osi czasu. Przydatne zwłaszcza wtedy, gdy chcemy szybko zmontować skróconą wersję materiału do mediów społecznościowych bez ręcznego szukania punktów cięcia.

    Na Macu pojawia się też Auto Mask — narzędzie do izolowania elementów nagrania. AI rozpoznaje skórę, włosy, niebo, roślinność i ubrania bez ręcznego śledzenia, a najechanie kursorem na klip wyświetla podgląd tego, co zostało wykryte. Auto Mask działa razem z Magnetic Mask, który daje pełną ręczną kontrolę nad śledzeniem. Do tego poprawiony Match Color, który dokładniej harmonizuje kolory między ujęciami przy szerszym zakresie warunków oświetleniowych, oraz Advanced Trimming do precyzyjnego dopracowywania krawędzi cięć.

    Aktualizuje się też Final Cut Camera, bezpłatna aplikacja do nagrywania na iPhone’a i iPada. Nowości to obsługa Clean HDMI Out (wysyłanie czystego sygnału wideo na zewnętrzne monitory i rejestratory), rozszerzone wsparcie dla ProRes z nowym wariantem ProRes LT oraz możliwość wyłączenia zoomu cyfrowego, gwarantująca pełną optyczną rozdzielczość. Clean HDMI Out wymaga iPhone’a 17 Pro.

    Pixelmator Pro trafia do Keynote, Pages, Numbers i Freeform

    Największa zmiana w architekturze pakietu to głęboka integracja Pixelmator Pro z pozostałymi aplikacjami Creator Studio. Jak opisuje MacStories, użytkownicy mogą teraz otworzyć dowolny obraz umieszczony w Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro, edytować go pełnym zestawem narzędzi i automatycznie zapisać zmiany z powrotem w dokumencie. Final Cut Pro zyskuje możliwość wysłania konkretnej klatki do Pixelmator Pro i przerzucenia gotowej grafiki z powrotem na oś czasu.

    W Pixelmator Pro, Keynote, Pages i Numbers pojawia się też generowanie kształtów wektorowych — użytkownik opisuje słowami kształt, który chce stworzyć, a system go generuje i zapisuje do dedykowanej kolekcji. Funkcja wymaga urządzenia z Apple Intelligence. Pixelmator Pro zyskuje też zaawansowane generowanie obrazów naturalnym językiem i dostęp do Content Hub — biblioteki premium zdjęć, grafik i ilustracji dostępnej dotychczas tylko w aplikacjach iWork.

    Sam pakiet Keynote, Pages i Numbers też nie wychodzi z aktualizacji z pustymi rękami. Keynote dostaje nowe przejścia i animacje, Pages na iPhone’ie i iPadzie zyskuje Auto-Hyphenate i Show Invisibles (pokazywanie ukrytych znaków formatowania), a Numbers umożliwia teraz ukrywanie i oznaczanie kolorami poszczególnych arkuszy — dla porządku w złożonych plikach. Jak opisuje 9to5Mac, te zmiany są dostępne bezpłatnie dla wszystkich użytkowników, nie tylko subskrybentów Creator Studio.

    Freeform dostanie w iOS 27, iPadOS 27 i macOS 27 tryb ciemny, foldery do organizacji tablic, rysowanie na Maku oraz generowanie kształtów i otwieranie obrazów w Pixelmator Pro.

    Motion, Compressor i nowe narzędzia dla wideo

    Motion zyskuje natywne wsparcie dla grafik wektorowych w dowolnej rozdzielczości oraz funkcję Distribute Layers znacznie przyspieszającą budowanie złożonych animacji. Compressor dostaje Immersive Metadata Viewer, obsługę 180-stopniowego profilu Apple Projected Media dla Vision Pro i tryb Anaglyph View do podglądu wideo stereoskopowego.

    Logic Pro: nowy Chord ID, Producer Project i Beat Breaker

    Logic Pro przeszło przebudowę Chord ID — silnik analizy harmonicznej jest teraz znacznie dokładniejszy, radząc sobie z rozszerzonymi akordami i inwersjami nawet na rozstrojonym pianinie czy przesterowanej gitarze. Session Players szybciej reagują na zmiany akordów. Pojawia się też nowy Producer Project — gotowa sesja Logic Pro za piosenką „Shoulda Never” producenta Khrisa Riddick-Tynes, z pełnymi nagraniami wielościeżkowymi, partią MIDI i każdym wokalnym take’em zachowanym w oryginalnej formie.

    Beat Breaker rozszerza się na Maka i iPada o nowe tryby filtrów i panoramy oraz kontrolki losowości. W Logic Pro i MainStage pojawia się nowy granularny tryb sync w syntezatorze Alchemy, a do niego dedykowany Granular Alchemy Sound Pack z pętlami i presetami.

    Pełne listy zmian

    Pixelmator Pro

    Content Hub — teraz w Pixelmator Pro

    • Przeglądaj wysokiej jakości zdjęcia, grafiki, kształty, ilustracje i inne zasoby w Content Hub
    • Szybciej znajdź inspirację dzięki kolekcjom treści wyselekcjonowanych przez ekspertów
    • Wstawiaj zdjęcia, grafiki, kształty i ilustracje z Content Hub jako osobne warstwy lub szybko zastępuj nimi elementy zastępcze w szablonach i makietach
    • Edytuj wstawione grafiki wektorowe i kształty oraz dostosowuj ich ścieżki za pomocą narzędzi wektorowych, narzędzia Styl i innych

    Zaawansowane tworzenie i edycja obrazów z generatywną AI — teraz w Pixelmator Pro*

    • Twórz efektowne obrazy i grafiki bezpośrednio w swoich projektach przy użyciu zaawansowanych modeli generatywnej AI
    • Opisz obraz, który chcesz stworzyć, wybierz styl i wygeneruj spersonalizowany obraz w wysokiej rozdzielczości
    • Użyj opcji Generuj z obrazu, aby wprowadzać proste zmiany w istniejącym obrazie przez opisanie ich słowami lub całkowicie przekształcić go w cokolwiek sobie wyobrazisz

    Generowanie kształtów*

    • Generuj niestandardowe kształty wektorowe na podstawie prostego opisu tekstowego, a następnie swobodnie przeglądaj ich warianty
    • Dopracowuj wygenerowane kształty za pomocą pełnych narzędzi wektorowych, aby uzyskać dokładnie taki kształt, jakiego potrzebujesz
    • Łatwo odnajduj wcześniej wygenerowane i wstawione kształty w przeglądarce Kształty

    Używaj Pixelmator Pro z Keynote, Pages i Numbers

    • Wysyłaj obrazy z Keynote, Pages lub Numbers bezpośrednio do Pixelmator Pro, edytuj je ulubionymi narzędziami i zapisuj z powrotem do swoich dokumentów
    • Wprowadzaj dodatkowe korekty obrazów w dowolnym momencie — wszystkie warstwy, edycje i efekty są w pełni zachowane

    Ulepszenia dostępności

    • Nawiguj po warstwach i pracuj z nimi bezpośrednio na płótnie dzięki rozszerzonej obsłudze Switch Control i VoiceOver
    • Bezproblemowo dodawaj lub usuwaj warstwy z bieżącego zaznaczenia

    *Wymaga systemu macOS lub iPadOS 26 lub nowszego oraz Maca lub iPada z układem Apple Silicon

    Pages

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Pages bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim dokumencie
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój dokument

    Dla wszystkich:

    • Łatwiej zastępuj obrazy w dokumencie zasobami z Content Hub

    Numbers

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Numbers bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swoim arkuszu kalkulacyjnym
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swój arkusz kalkulacyjny

    Dla wszystkich:

    • Ukrywaj lub pokazuj poszczególne arkusze dla szybszej nawigacji
    • Dodawaj kolory do zakładek arkuszy
    • Łatwiej zastępuj obrazy w arkuszu kalkulacyjnym zasobami z Content Hub

    Keynote

    Dla subskrybentów Apple Creator Studio:

    • Otwórz obraz z Keynote bezpośrednio w Pixelmator Pro i zobacz edytowaną wersję w swojej prezentacji
    • Generuj niestandardowe, edytowalne kształty na podstawie opisu tekstowego, aby zilustrować swoją prezentację

    Dla wszystkich:

    • Zaangażuj odbiorców dzięki nowym przejściom i animacjom, w tym Przesunięcie, Zamiatanie promieniste, Rozmycie znaków i innym
    • Łatwiej zastępuj obrazy w prezentacji zasobami z Content Hub

    Ceny i dostępność

    Aktualizacja jest dostępna od dziś dla obecnych subskrybentów bezpłatnie. W Polsce Apple Creator Studio kosztuje 49,99 zł miesięcznie lub 499 zł rocznie. Dla studentów i nauczycieli — 9,99 zł miesięcznie lub 99 zł rocznie po weryfikacji statusu. Nowi subskrybenci mogą przetestować pakiet przez miesiąc bezpłatnie, a przy zakupie nowego Maca lub kwalifikującego się iPada — przez trzy miesiące. Aplikacje są też dostępne jako jednorazowy zakup: Final Cut Pro za 1 299,99 zł, Logic Pro za 999,99 zł, Pixelmator Pro za 229,99 zł.

    Keynote, Pages, Numbers i Freeform pozostają bezpłatne, ale nie mają funkcji związanych z AI ani większość z opisanych wyżej nowości.

    #AppleCreatorStudio #AppleIntelligence #AutoMask #BeatBreaker #ChordID #Compressor #EditDetection #FinalCutCamera #finalCutPro #Freeform #GenerateCaptions #keynote #LogicPro #motion #numbers #pages #PixelmatorPro #ProducerProject #WWDC2026
  42. iMagazine 7/2026 – WWDC26

    Za nami jeden z najciekawszych tygodni w roku – WWDC26. Kilka dni spędzonych w Cupertino, w Apple Park, wystarczyło, by przekonać się, że Apple wreszcie dowiozło wiele rzeczy, na które użytkownicy czekali od lat. Co więcej, większość z nich działa zaskakująco dobrze już w pierwszych betach. To coś, czego dawno nie widziałem.

    Największe wrażenie zrobiły na mnie nowe funkcje AI oraz Siri AI, która wreszcie zaczyna przypominać asystenta, jakiego Apple obiecywało od samego początku. Jest bardziej naturalna, bardziej pomocna i – co najważniejsze – naprawdę użyteczna. Pojawiły się nawet pierwsze oznaki wsparcia dla języka polskiego. Niestety, jest też druga strona medalu. W tle trwa spór między Apple a Komisją Europejską i dziś wygląda na to, że jego największymi przegranymi jesteśmy my – użytkownicy. Wiele najciekawszych funkcji nie będzie dostępnych nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

    Na szczęście nie wszystko jest stracone. W UE otrzymamy część nowych funkcji, w tym bardzo udane narzędzia do edycji zdjęć, a Apple Intelligence powinno działać na komputerach Mac. Szczegółowo opisujemy to wszystko w kilku materiałach poświęconych nowościom z WWDC26.

    Polecam również wywiad z Łukaszem Lechem, twórcą aplikacji PeakMe, która pokazuje, że świetne pomysły mogą powstawać wszędzie, nie tylko w Dolinie Krzemowej.

    Poza tym w numerze znajdziecie mocną motoryzację, sporo interesującego sprzętu – w tym całą armię robotów – bardzo ciekawą aplikację Choclift, podróże i wiele innych tematów, które idealnie sprawdzą się podczas wakacyjnego odpoczynku.

    Zapraszam do numeru!

    Spis treści

    Galeria iMagazine

    ALEKSANDRA LECHAŃSKA | @sowazmokotowa

    Aktualności

    • Aktualności

    Wywiad

    • Z Cupertino na szlak. Jak Peakme zamienia górskie wyprawy w cyfrową przygodę | Dominik Łada

    Podróże

    • HelRiders Festival 2026 – kiedy benzyna miesza się ze słoną wodą | Wojtek Pietrusiewicz
    • Między niedźwiedziami a Drakulą. Rumuński city break, którego nie da się zapomnieć | Dominik Łada

    Productivity

    • Czy japońskie jest lepsze? Technologia, kultura, perfekcja… | Michał Śliwiński

    Lifestyle

    • Lifestyle | Dominik Łada

    WWDC 2026

    • (Prawie) wszystko o… czyli Kontrola rodzicielska w Apple po nowemu. Wreszcie konfiguracja, której nie trzeba się bać | Dominik Łada
    • AI na Macu, czyli komputer znowu staje się osobisty | Dominik Łada
    • Apple Intelligence w aplikacjach. Piękne demo przyszłości, której w Polsce nadal dostaniemy tylko kawałek | Dominik Łada
    • Siri AI w systemach 27. Największy skok od lat, którego w Polsce oficjalnie nie będzie | Dominik Łada
    • Nie jedna Siri, a pięć modeli AI. Jak działa nowe Apple Intelligence od środka? | Dariusz Hałas
    • Czego nie pokazano podczas WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Apple ogłosiło zwycięzców Apple Design Awards 2026. Wśród laureatów znalazł się polski akcent | Dominik Łada

    Audio

    • Audio Pro A15 W – nie tylko do salonu | Paweł Hać

    Sprzęt

    • Tak trochę zmiażdżył iPhone’a – Vivo X300 Ultra Photography Kit | Wojtek Pietrusiewicz
    • Roborock RockMow S1 – nowa era koszenia, „robotycznego” koszenia | Paweł Okopień
    • Sprzątanie bez kompromisów – przegląd robotów ECOVACS DEEBOT | Dariusz Hałas
    • Logitech Mobi Fold – mysz EDC | Paweł Hać
    • Zens Charging Cable USB-C C Pro 3 – jeden kabel do ładowania całego ekosystemu Apple | Dominik Łada
    • Anker Nano 45W Smart Display – pierwsza ładowarka, która „zna” twój iPhone | Dominik Łada
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl
    • MOVA Aero C. Szanuje czas… i włosy | Agnieszka Serafinowicz
    • Krups Coffee Crush – kawiarnia na piętnastu centymetrach | Agnieszka Serafinowicz
      TV
    • Haier idzie mocniej w telewizory | Paweł Okopień

    Mobilność

    • Maserati MCPURA – Duch w maszynie | Dariusz Hałas
    • Volkswagen ID. Polo – anatomia rewolucji na platformie MEB+ | Dariusz Hałas
    • Volkswagen Passat R-Line Plus 2.0 TDI – oaza spokoju na długie dystanse | Dariusz Hałas
    • Pierwsze jazdy Volvo ES90 – Szwedzki azyl na jurajskich szlakach | Dariusz Hałas
    • 5 dni z przedprodukcyjnym Cayenne Turbo Electric | Wojtek Pietrusiewicz
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl

    Software

    • Choclift zamienia iPhone’a w dodatkowy interfejs do pracy z Makiem | Dominik Łada

    Gry

    • Mixtape | Paweł Hać

    Porady

    • Jak ogarnąć kable USB-C | Maciej Skrzypczak

    Higiena Cyfrowa

    • Co mówi nam pierwsza encyklika Leona XIV? | Krzysztof Kołacz

    Felietony

    • Co dla Apple znaczy AI? | Krzysztof Kołacz
    • Echo WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Maszyna predykcyjna i algorytm mistrza | Dariusz Hałas
    • Myśliwce F-35 „nie nadają się do walki”? | Dariusz Hałas
    • Wypadek na wakacjach? Za złamaną rękę dziecka dostaniesz pieniądze z czterech różnych polis naraz | Agnieszka Serafinowicz
    • „Pyk” czy „klik”? O tym, jak trudno rozstać się z tradycją | Piotr Wdowiak

    Film

    • Rodzina do wynajęcia | Jan Urbanowicz
    • Czy mnie słychać? | Jan Urbanowicz
    • Premiery streamingowe lipiec 2026 | Jan Urbanowicz

    Muzyka

    • Algorytm nie ma gustu. Ma tylko dane | Paweł Winiarski

    Podcasty

    • Podcasty | Dominik Łada

    Makowa kuchnia

    • Lody o smaku szarlotki | Małgorzata Łada
    #AI #AnkerNano45WSmartDisplay #AppleDesignAwards2026 #AppleIntelligence #AudioProA15W #BromptonGLine #CayenneTurboElectric #F35 #Haier #HelRiders #Japonia #KrupsCoffeeCrush #Lifestyle #LogitechMobiFold #MaseratiMCPURA #Mixtape #MOVAAeroC #Peakme #Porsche #RoborockRockMowS1 #VivoX300UltraPhotographyKit #VolkswagenIDPolo #VolkswagenPassatRLinePlus20TDI #VolvoES90 #WWDC2026 #ZensChargingCableUSBCCPro3
  43. iMagazine 7/2026 – WWDC26

    Za nami jeden z najciekawszych tygodni w roku – WWDC26. Kilka dni spędzonych w Cupertino, w Apple Park, wystarczyło, by przekonać się, że Apple wreszcie dowiozło wiele rzeczy, na które użytkownicy czekali od lat. Co więcej, większość z nich działa zaskakująco dobrze już w pierwszych betach. To coś, czego dawno nie widziałem.

    Największe wrażenie zrobiły na mnie nowe funkcje AI oraz Siri AI, która wreszcie zaczyna przypominać asystenta, jakiego Apple obiecywało od samego początku. Jest bardziej naturalna, bardziej pomocna i – co najważniejsze – naprawdę użyteczna. Pojawiły się nawet pierwsze oznaki wsparcia dla języka polskiego. Niestety, jest też druga strona medalu. W tle trwa spór między Apple a Komisją Europejską i dziś wygląda na to, że jego największymi przegranymi jesteśmy my – użytkownicy. Wiele najciekawszych funkcji nie będzie dostępnych nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

    Na szczęście nie wszystko jest stracone. W UE otrzymamy część nowych funkcji, w tym bardzo udane narzędzia do edycji zdjęć, a Apple Intelligence powinno działać na komputerach Mac. Szczegółowo opisujemy to wszystko w kilku materiałach poświęconych nowościom z WWDC26.

    Polecam również wywiad z Łukaszem Lechem, twórcą aplikacji PeakMe, która pokazuje, że świetne pomysły mogą powstawać wszędzie, nie tylko w Dolinie Krzemowej.

    Poza tym w numerze znajdziecie mocną motoryzację, sporo interesującego sprzętu – w tym całą armię robotów – bardzo ciekawą aplikację Choclift, podróże i wiele innych tematów, które idealnie sprawdzą się podczas wakacyjnego odpoczynku.

    Zapraszam do numeru!

    Spis treści

    Galeria iMagazine

    ALEKSANDRA LECHAŃSKA | @sowazmokotowa

    Aktualności

    • Aktualności

    Wywiad

    • Z Cupertino na szlak. Jak Peakme zamienia górskie wyprawy w cyfrową przygodę | Dominik Łada

    Podróże

    • HelRiders Festival 2026 – kiedy benzyna miesza się ze słoną wodą | Wojtek Pietrusiewicz
    • Między niedźwiedziami a Drakulą. Rumuński city break, którego nie da się zapomnieć | Dominik Łada

    Productivity

    • Czy japońskie jest lepsze? Technologia, kultura, perfekcja… | Michał Śliwiński

    Lifestyle

    • Lifestyle | Dominik Łada

    WWDC 2026

    • (Prawie) wszystko o… czyli Kontrola rodzicielska w Apple po nowemu. Wreszcie konfiguracja, której nie trzeba się bać | Dominik Łada
    • AI na Macu, czyli komputer znowu staje się osobisty | Dominik Łada
    • Apple Intelligence w aplikacjach. Piękne demo przyszłości, której w Polsce nadal dostaniemy tylko kawałek | Dominik Łada
    • Siri AI w systemach 27. Największy skok od lat, którego w Polsce oficjalnie nie będzie | Dominik Łada
    • Nie jedna Siri, a pięć modeli AI. Jak działa nowe Apple Intelligence od środka? | Dariusz Hałas
    • Czego nie pokazano podczas WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Apple ogłosiło zwycięzców Apple Design Awards 2026. Wśród laureatów znalazł się polski akcent | Dominik Łada

    Audio

    • Audio Pro A15 W – nie tylko do salonu | Paweł Hać

    Sprzęt

    • Tak trochę zmiażdżył iPhone’a – Vivo X300 Ultra Photography Kit | Wojtek Pietrusiewicz
    • Roborock RockMow S1 – nowa era koszenia, „robotycznego” koszenia | Paweł Okopień
    • Sprzątanie bez kompromisów – przegląd robotów ECOVACS DEEBOT | Dariusz Hałas
    • Logitech Mobi Fold – mysz EDC | Paweł Hać
    • Zens Charging Cable USB-C C Pro 3 – jeden kabel do ładowania całego ekosystemu Apple | Dominik Łada
    • Anker Nano 45W Smart Display – pierwsza ładowarka, która „zna” twój iPhone | Dominik Łada
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl
    • MOVA Aero C. Szanuje czas… i włosy | Agnieszka Serafinowicz
    • Krups Coffee Crush – kawiarnia na piętnastu centymetrach | Agnieszka Serafinowicz
      TV
    • Haier idzie mocniej w telewizory | Paweł Okopień

    Mobilność

    • Maserati MCPURA – Duch w maszynie | Dariusz Hałas
    • Volkswagen ID. Polo – anatomia rewolucji na platformie MEB+ | Dariusz Hałas
    • Volkswagen Passat R-Line Plus 2.0 TDI – oaza spokoju na długie dystanse | Dariusz Hałas
    • Pierwsze jazdy Volvo ES90 – Szwedzki azyl na jurajskich szlakach | Dariusz Hałas
    • 5 dni z przedprodukcyjnym Cayenne Turbo Electric | Wojtek Pietrusiewicz
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl

    Software

    • Choclift zamienia iPhone’a w dodatkowy interfejs do pracy z Makiem | Dominik Łada

    Gry

    • Mixtape | Paweł Hać

    Porady

    • Jak ogarnąć kable USB-C | Maciej Skrzypczak

    Higiena Cyfrowa

    • Co mówi nam pierwsza encyklika Leona XIV? | Krzysztof Kołacz

    Felietony

    • Co dla Apple znaczy AI? | Krzysztof Kołacz
    • Echo WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Maszyna predykcyjna i algorytm mistrza | Dariusz Hałas
    • Myśliwce F-35 „nie nadają się do walki”? | Dariusz Hałas
    • Wypadek na wakacjach? Za złamaną rękę dziecka dostaniesz pieniądze z czterech różnych polis naraz | Agnieszka Serafinowicz
    • „Pyk” czy „klik”? O tym, jak trudno rozstać się z tradycją | Piotr Wdowiak

    Film

    • Rodzina do wynajęcia | Jan Urbanowicz
    • Czy mnie słychać? | Jan Urbanowicz
    • Premiery streamingowe lipiec 2026 | Jan Urbanowicz

    Muzyka

    • Algorytm nie ma gustu. Ma tylko dane | Paweł Winiarski

    Podcasty

    • Podcasty | Dominik Łada

    Makowa kuchnia

    • Lody o smaku szarlotki | Małgorzata Łada
    #AI #AnkerNano45WSmartDisplay #AppleDesignAwards2026 #AppleIntelligence #AudioProA15W #BromptonGLine #CayenneTurboElectric #F35 #Haier #HelRiders #Japonia #KrupsCoffeeCrush #Lifestyle #LogitechMobiFold #MaseratiMCPURA #Mixtape #MOVAAeroC #Peakme #Porsche #RoborockRockMowS1 #VivoX300UltraPhotographyKit #VolkswagenIDPolo #VolkswagenPassatRLinePlus20TDI #VolvoES90 #WWDC2026 #ZensChargingCableUSBCCPro3
  44. iMagazine 7/2026 – WWDC26

    Za nami jeden z najciekawszych tygodni w roku – WWDC26. Kilka dni spędzonych w Cupertino, w Apple Park, wystarczyło, by przekonać się, że Apple wreszcie dowiozło wiele rzeczy, na które użytkownicy czekali od lat. Co więcej, większość z nich działa zaskakująco dobrze już w pierwszych betach. To coś, czego dawno nie widziałem.

    Największe wrażenie zrobiły na mnie nowe funkcje AI oraz Siri AI, która wreszcie zaczyna przypominać asystenta, jakiego Apple obiecywało od samego początku. Jest bardziej naturalna, bardziej pomocna i – co najważniejsze – naprawdę użyteczna. Pojawiły się nawet pierwsze oznaki wsparcia dla języka polskiego. Niestety, jest też druga strona medalu. W tle trwa spór między Apple a Komisją Europejską i dziś wygląda na to, że jego największymi przegranymi jesteśmy my – użytkownicy. Wiele najciekawszych funkcji nie będzie dostępnych nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

    Na szczęście nie wszystko jest stracone. W UE otrzymamy część nowych funkcji, w tym bardzo udane narzędzia do edycji zdjęć, a Apple Intelligence powinno działać na komputerach Mac. Szczegółowo opisujemy to wszystko w kilku materiałach poświęconych nowościom z WWDC26.

    Polecam również wywiad z Łukaszem Lechem, twórcą aplikacji PeakMe, która pokazuje, że świetne pomysły mogą powstawać wszędzie, nie tylko w Dolinie Krzemowej.

    Poza tym w numerze znajdziecie mocną motoryzację, sporo interesującego sprzętu – w tym całą armię robotów – bardzo ciekawą aplikację Choclift, podróże i wiele innych tematów, które idealnie sprawdzą się podczas wakacyjnego odpoczynku.

    Zapraszam do numeru!

    Spis treści

    Galeria iMagazine

    ALEKSANDRA LECHAŃSKA | @sowazmokotowa

    Aktualności

    • Aktualności

    Wywiad

    • Z Cupertino na szlak. Jak Peakme zamienia górskie wyprawy w cyfrową przygodę | Dominik Łada

    Podróże

    • HelRiders Festival 2026 – kiedy benzyna miesza się ze słoną wodą | Wojtek Pietrusiewicz
    • Między niedźwiedziami a Drakulą. Rumuński city break, którego nie da się zapomnieć | Dominik Łada

    Productivity

    • Czy japońskie jest lepsze? Technologia, kultura, perfekcja… | Michał Śliwiński

    Lifestyle

    • Lifestyle | Dominik Łada

    WWDC 2026

    • (Prawie) wszystko o… czyli Kontrola rodzicielska w Apple po nowemu. Wreszcie konfiguracja, której nie trzeba się bać | Dominik Łada
    • AI na Macu, czyli komputer znowu staje się osobisty | Dominik Łada
    • Apple Intelligence w aplikacjach. Piękne demo przyszłości, której w Polsce nadal dostaniemy tylko kawałek | Dominik Łada
    • Siri AI w systemach 27. Największy skok od lat, którego w Polsce oficjalnie nie będzie | Dominik Łada
    • Nie jedna Siri, a pięć modeli AI. Jak działa nowe Apple Intelligence od środka? | Dariusz Hałas
    • Czego nie pokazano podczas WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Apple ogłosiło zwycięzców Apple Design Awards 2026. Wśród laureatów znalazł się polski akcent | Dominik Łada

    Audio

    • Audio Pro A15 W – nie tylko do salonu | Paweł Hać

    Sprzęt

    • Tak trochę zmiażdżył iPhone’a – Vivo X300 Ultra Photography Kit | Wojtek Pietrusiewicz
    • Roborock RockMow S1 – nowa era koszenia, „robotycznego” koszenia | Paweł Okopień
    • Sprzątanie bez kompromisów – przegląd robotów ECOVACS DEEBOT | Dariusz Hałas
    • Logitech Mobi Fold – mysz EDC | Paweł Hać
    • Zens Charging Cable USB-C C Pro 3 – jeden kabel do ładowania całego ekosystemu Apple | Dominik Łada
    • Anker Nano 45W Smart Display – pierwsza ładowarka, która „zna” twój iPhone | Dominik Łada
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl
    • MOVA Aero C. Szanuje czas… i włosy | Agnieszka Serafinowicz
    • Krups Coffee Crush – kawiarnia na piętnastu centymetrach | Agnieszka Serafinowicz
      TV
    • Haier idzie mocniej w telewizory | Paweł Okopień

    Mobilność

    • Maserati MCPURA – Duch w maszynie | Dariusz Hałas
    • Volkswagen ID. Polo – anatomia rewolucji na platformie MEB+ | Dariusz Hałas
    • Volkswagen Passat R-Line Plus 2.0 TDI – oaza spokoju na długie dystanse | Dariusz Hałas
    • Pierwsze jazdy Volvo ES90 – Szwedzki azyl na jurajskich szlakach | Dariusz Hałas
    • 5 dni z przedprodukcyjnym Cayenne Turbo Electric | Wojtek Pietrusiewicz
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl

    Software

    • Choclift zamienia iPhone’a w dodatkowy interfejs do pracy z Makiem | Dominik Łada

    Gry

    • Mixtape | Paweł Hać

    Porady

    • Jak ogarnąć kable USB-C | Maciej Skrzypczak

    Higiena Cyfrowa

    • Co mówi nam pierwsza encyklika Leona XIV? | Krzysztof Kołacz

    Felietony

    • Co dla Apple znaczy AI? | Krzysztof Kołacz
    • Echo WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Maszyna predykcyjna i algorytm mistrza | Dariusz Hałas
    • Myśliwce F-35 „nie nadają się do walki”? | Dariusz Hałas
    • Wypadek na wakacjach? Za złamaną rękę dziecka dostaniesz pieniądze z czterech różnych polis naraz | Agnieszka Serafinowicz
    • „Pyk” czy „klik”? O tym, jak trudno rozstać się z tradycją | Piotr Wdowiak

    Film

    • Rodzina do wynajęcia | Jan Urbanowicz
    • Czy mnie słychać? | Jan Urbanowicz
    • Premiery streamingowe lipiec 2026 | Jan Urbanowicz

    Muzyka

    • Algorytm nie ma gustu. Ma tylko dane | Paweł Winiarski

    Podcasty

    • Podcasty | Dominik Łada

    Makowa kuchnia

    • Lody o smaku szarlotki | Małgorzata Łada
    #AI #AnkerNano45WSmartDisplay #AppleDesignAwards2026 #AppleIntelligence #AudioProA15W #BromptonGLine #CayenneTurboElectric #F35 #Haier #HelRiders #Japonia #KrupsCoffeeCrush #Lifestyle #LogitechMobiFold #MaseratiMCPURA #Mixtape #MOVAAeroC #Peakme #Porsche #RoborockRockMowS1 #VivoX300UltraPhotographyKit #VolkswagenIDPolo #VolkswagenPassatRLinePlus20TDI #VolvoES90 #WWDC2026 #ZensChargingCableUSBCCPro3
  45. iMagazine 7/2026 – WWDC26

    Za nami jeden z najciekawszych tygodni w roku – WWDC26. Kilka dni spędzonych w Cupertino, w Apple Park, wystarczyło, by przekonać się, że Apple wreszcie dowiozło wiele rzeczy, na które użytkownicy czekali od lat. Co więcej, większość z nich działa zaskakująco dobrze już w pierwszych betach. To coś, czego dawno nie widziałem.

    Największe wrażenie zrobiły na mnie nowe funkcje AI oraz Siri AI, która wreszcie zaczyna przypominać asystenta, jakiego Apple obiecywało od samego początku. Jest bardziej naturalna, bardziej pomocna i – co najważniejsze – naprawdę użyteczna. Pojawiły się nawet pierwsze oznaki wsparcia dla języka polskiego. Niestety, jest też druga strona medalu. W tle trwa spór między Apple a Komisją Europejską i dziś wygląda na to, że jego największymi przegranymi jesteśmy my – użytkownicy. Wiele najciekawszych funkcji nie będzie dostępnych nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

    Na szczęście nie wszystko jest stracone. W UE otrzymamy część nowych funkcji, w tym bardzo udane narzędzia do edycji zdjęć, a Apple Intelligence powinno działać na komputerach Mac. Szczegółowo opisujemy to wszystko w kilku materiałach poświęconych nowościom z WWDC26.

    Polecam również wywiad z Łukaszem Lechem, twórcą aplikacji PeakMe, która pokazuje, że świetne pomysły mogą powstawać wszędzie, nie tylko w Dolinie Krzemowej.

    Poza tym w numerze znajdziecie mocną motoryzację, sporo interesującego sprzętu – w tym całą armię robotów – bardzo ciekawą aplikację Choclift, podróże i wiele innych tematów, które idealnie sprawdzą się podczas wakacyjnego odpoczynku.

    Zapraszam do numeru!

    Spis treści

    Galeria iMagazine

    ALEKSANDRA LECHAŃSKA | @sowazmokotowa

    Aktualności

    • Aktualności

    Wywiad

    • Z Cupertino na szlak. Jak Peakme zamienia górskie wyprawy w cyfrową przygodę | Dominik Łada

    Podróże

    • HelRiders Festival 2026 – kiedy benzyna miesza się ze słoną wodą | Wojtek Pietrusiewicz
    • Między niedźwiedziami a Drakulą. Rumuński city break, którego nie da się zapomnieć | Dominik Łada

    Productivity

    • Czy japońskie jest lepsze? Technologia, kultura, perfekcja… | Michał Śliwiński

    Lifestyle

    • Lifestyle | Dominik Łada

    WWDC 2026

    • (Prawie) wszystko o… czyli Kontrola rodzicielska w Apple po nowemu. Wreszcie konfiguracja, której nie trzeba się bać | Dominik Łada
    • AI na Macu, czyli komputer znowu staje się osobisty | Dominik Łada
    • Apple Intelligence w aplikacjach. Piękne demo przyszłości, której w Polsce nadal dostaniemy tylko kawałek | Dominik Łada
    • Siri AI w systemach 27. Największy skok od lat, którego w Polsce oficjalnie nie będzie | Dominik Łada
    • Nie jedna Siri, a pięć modeli AI. Jak działa nowe Apple Intelligence od środka? | Dariusz Hałas
    • Czego nie pokazano podczas WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Apple ogłosiło zwycięzców Apple Design Awards 2026. Wśród laureatów znalazł się polski akcent | Dominik Łada

    Audio

    • Audio Pro A15 W – nie tylko do salonu | Paweł Hać

    Sprzęt

    • Tak trochę zmiażdżył iPhone’a – Vivo X300 Ultra Photography Kit | Wojtek Pietrusiewicz
    • Roborock RockMow S1 – nowa era koszenia, „robotycznego” koszenia | Paweł Okopień
    • Sprzątanie bez kompromisów – przegląd robotów ECOVACS DEEBOT | Dariusz Hałas
    • Logitech Mobi Fold – mysz EDC | Paweł Hać
    • Zens Charging Cable USB-C C Pro 3 – jeden kabel do ładowania całego ekosystemu Apple | Dominik Łada
    • Anker Nano 45W Smart Display – pierwsza ładowarka, która „zna” twój iPhone | Dominik Łada
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl
    • MOVA Aero C. Szanuje czas… i włosy | Agnieszka Serafinowicz
    • Krups Coffee Crush – kawiarnia na piętnastu centymetrach | Agnieszka Serafinowicz
      TV
    • Haier idzie mocniej w telewizory | Paweł Okopień

    Mobilność

    • Maserati MCPURA – Duch w maszynie | Dariusz Hałas
    • Volkswagen ID. Polo – anatomia rewolucji na platformie MEB+ | Dariusz Hałas
    • Volkswagen Passat R-Line Plus 2.0 TDI – oaza spokoju na długie dystanse | Dariusz Hałas
    • Pierwsze jazdy Volvo ES90 – Szwedzki azyl na jurajskich szlakach | Dariusz Hałas
    • 5 dni z przedprodukcyjnym Cayenne Turbo Electric | Wojtek Pietrusiewicz
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl

    Software

    • Choclift zamienia iPhone’a w dodatkowy interfejs do pracy z Makiem | Dominik Łada

    Gry

    • Mixtape | Paweł Hać

    Porady

    • Jak ogarnąć kable USB-C | Maciej Skrzypczak

    Higiena Cyfrowa

    • Co mówi nam pierwsza encyklika Leona XIV? | Krzysztof Kołacz

    Felietony

    • Co dla Apple znaczy AI? | Krzysztof Kołacz
    • Echo WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Maszyna predykcyjna i algorytm mistrza | Dariusz Hałas
    • Myśliwce F-35 „nie nadają się do walki”? | Dariusz Hałas
    • Wypadek na wakacjach? Za złamaną rękę dziecka dostaniesz pieniądze z czterech różnych polis naraz | Agnieszka Serafinowicz
    • „Pyk” czy „klik”? O tym, jak trudno rozstać się z tradycją | Piotr Wdowiak

    Film

    • Rodzina do wynajęcia | Jan Urbanowicz
    • Czy mnie słychać? | Jan Urbanowicz
    • Premiery streamingowe lipiec 2026 | Jan Urbanowicz

    Muzyka

    • Algorytm nie ma gustu. Ma tylko dane | Paweł Winiarski

    Podcasty

    • Podcasty | Dominik Łada

    Makowa kuchnia

    • Lody o smaku szarlotki | Małgorzata Łada
    #AI #AnkerNano45WSmartDisplay #AppleDesignAwards2026 #AppleIntelligence #AudioProA15W #BromptonGLine #CayenneTurboElectric #F35 #Haier #HelRiders #Japonia #KrupsCoffeeCrush #Lifestyle #LogitechMobiFold #MaseratiMCPURA #Mixtape #MOVAAeroC #Peakme #Porsche #RoborockRockMowS1 #VivoX300UltraPhotographyKit #VolkswagenIDPolo #VolkswagenPassatRLinePlus20TDI #VolvoES90 #WWDC2026 #ZensChargingCableUSBCCPro3
  46. iMagazine 7/2026 – WWDC26

    Za nami jeden z najciekawszych tygodni w roku – WWDC26. Kilka dni spędzonych w Cupertino, w Apple Park, wystarczyło, by przekonać się, że Apple wreszcie dowiozło wiele rzeczy, na które użytkownicy czekali od lat. Co więcej, większość z nich działa zaskakująco dobrze już w pierwszych betach. To coś, czego dawno nie widziałem.

    Największe wrażenie zrobiły na mnie nowe funkcje AI oraz Siri AI, która wreszcie zaczyna przypominać asystenta, jakiego Apple obiecywało od samego początku. Jest bardziej naturalna, bardziej pomocna i – co najważniejsze – naprawdę użyteczna. Pojawiły się nawet pierwsze oznaki wsparcia dla języka polskiego. Niestety, jest też druga strona medalu. W tle trwa spór między Apple a Komisją Europejską i dziś wygląda na to, że jego największymi przegranymi jesteśmy my – użytkownicy. Wiele najciekawszych funkcji nie będzie dostępnych nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

    Na szczęście nie wszystko jest stracone. W UE otrzymamy część nowych funkcji, w tym bardzo udane narzędzia do edycji zdjęć, a Apple Intelligence powinno działać na komputerach Mac. Szczegółowo opisujemy to wszystko w kilku materiałach poświęconych nowościom z WWDC26.

    Polecam również wywiad z Łukaszem Lechem, twórcą aplikacji PeakMe, która pokazuje, że świetne pomysły mogą powstawać wszędzie, nie tylko w Dolinie Krzemowej.

    Poza tym w numerze znajdziecie mocną motoryzację, sporo interesującego sprzętu – w tym całą armię robotów – bardzo ciekawą aplikację Choclift, podróże i wiele innych tematów, które idealnie sprawdzą się podczas wakacyjnego odpoczynku.

    Zapraszam do numeru!

    Spis treści

    Galeria iMagazine

    ALEKSANDRA LECHAŃSKA | @sowazmokotowa

    Aktualności

    • Aktualności

    Wywiad

    • Z Cupertino na szlak. Jak Peakme zamienia górskie wyprawy w cyfrową przygodę | Dominik Łada

    Podróże

    • HelRiders Festival 2026 – kiedy benzyna miesza się ze słoną wodą | Wojtek Pietrusiewicz
    • Między niedźwiedziami a Drakulą. Rumuński city break, którego nie da się zapomnieć | Dominik Łada

    Productivity

    • Czy japońskie jest lepsze? Technologia, kultura, perfekcja… | Michał Śliwiński

    Lifestyle

    • Lifestyle | Dominik Łada

    WWDC 2026

    • (Prawie) wszystko o… czyli Kontrola rodzicielska w Apple po nowemu. Wreszcie konfiguracja, której nie trzeba się bać | Dominik Łada
    • AI na Macu, czyli komputer znowu staje się osobisty | Dominik Łada
    • Apple Intelligence w aplikacjach. Piękne demo przyszłości, której w Polsce nadal dostaniemy tylko kawałek | Dominik Łada
    • Siri AI w systemach 27. Największy skok od lat, którego w Polsce oficjalnie nie będzie | Dominik Łada
    • Nie jedna Siri, a pięć modeli AI. Jak działa nowe Apple Intelligence od środka? | Dariusz Hałas
    • Czego nie pokazano podczas WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Apple ogłosiło zwycięzców Apple Design Awards 2026. Wśród laureatów znalazł się polski akcent | Dominik Łada

    Audio

    • Audio Pro A15 W – nie tylko do salonu | Paweł Hać

    Sprzęt

    • Tak trochę zmiażdżył iPhone’a – Vivo X300 Ultra Photography Kit | Wojtek Pietrusiewicz
    • Roborock RockMow S1 – nowa era koszenia, „robotycznego” koszenia | Paweł Okopień
    • Sprzątanie bez kompromisów – przegląd robotów ECOVACS DEEBOT | Dariusz Hałas
    • Logitech Mobi Fold – mysz EDC | Paweł Hać
    • Zens Charging Cable USB-C C Pro 3 – jeden kabel do ładowania całego ekosystemu Apple | Dominik Łada
    • Anker Nano 45W Smart Display – pierwsza ładowarka, która „zna” twój iPhone | Dominik Łada
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl
    • MOVA Aero C. Szanuje czas… i włosy | Agnieszka Serafinowicz
    • Krups Coffee Crush – kawiarnia na piętnastu centymetrach | Agnieszka Serafinowicz
      TV
    • Haier idzie mocniej w telewizory | Paweł Okopień

    Mobilność

    • Maserati MCPURA – Duch w maszynie | Dariusz Hałas
    • Volkswagen ID. Polo – anatomia rewolucji na platformie MEB+ | Dariusz Hałas
    • Volkswagen Passat R-Line Plus 2.0 TDI – oaza spokoju na długie dystanse | Dariusz Hałas
    • Pierwsze jazdy Volvo ES90 – Szwedzki azyl na jurajskich szlakach | Dariusz Hałas
    • 5 dni z przedprodukcyjnym Cayenne Turbo Electric | Wojtek Pietrusiewicz
    • Brompton G Line – składak, który wreszcie przestał przepraszać za to, że jest składakiem | Napoleon Bryl

    Software

    • Choclift zamienia iPhone’a w dodatkowy interfejs do pracy z Makiem | Dominik Łada

    Gry

    • Mixtape | Paweł Hać

    Porady

    • Jak ogarnąć kable USB-C | Maciej Skrzypczak

    Higiena Cyfrowa

    • Co mówi nam pierwsza encyklika Leona XIV? | Krzysztof Kołacz

    Felietony

    • Co dla Apple znaczy AI? | Krzysztof Kołacz
    • Echo WWDC 2026 | Krzysztof Kołacz
    • Maszyna predykcyjna i algorytm mistrza | Dariusz Hałas
    • Myśliwce F-35 „nie nadają się do walki”? | Dariusz Hałas
    • Wypadek na wakacjach? Za złamaną rękę dziecka dostaniesz pieniądze z czterech różnych polis naraz | Agnieszka Serafinowicz
    • „Pyk” czy „klik”? O tym, jak trudno rozstać się z tradycją | Piotr Wdowiak

    Film

    • Rodzina do wynajęcia | Jan Urbanowicz
    • Czy mnie słychać? | Jan Urbanowicz
    • Premiery streamingowe lipiec 2026 | Jan Urbanowicz

    Muzyka

    • Algorytm nie ma gustu. Ma tylko dane | Paweł Winiarski

    Podcasty

    • Podcasty | Dominik Łada

    Makowa kuchnia

    • Lody o smaku szarlotki | Małgorzata Łada
    #AI #AnkerNano45WSmartDisplay #AppleDesignAwards2026 #AppleIntelligence #AudioProA15W #BromptonGLine #CayenneTurboElectric #F35 #Haier #HelRiders #Japonia #KrupsCoffeeCrush #Lifestyle #LogitechMobiFold #MaseratiMCPURA #Mixtape #MOVAAeroC #Peakme #Porsche #RoborockRockMowS1 #VivoX300UltraPhotographyKit #VolkswagenIDPolo #VolkswagenPassatRLinePlus20TDI #VolvoES90 #WWDC2026 #ZensChargingCableUSBCCPro3
  47. iOS 27 mantiene el soporte desde iPhone 11 y SE 2.ª gen., pero la IA seguirá limitada por hardware. Toda la lista y claves aquí. #iOS27 #iPhone #Apple #AppleIntelligence #WWDC2026 #Tecnología

    donporque.com/ios-27-iphone-co

  48. iOS 27 mantiene el soporte desde iPhone 11 y SE 2.ª gen., pero la IA seguirá limitada por hardware. Toda la lista y claves aquí. #iOS27 #iPhone #Apple #AppleIntelligence #WWDC2026 #Tecnología

    donporque.com/ios-27-iphone-co

  49. iOS 27 mantiene el soporte desde iPhone 11 y SE 2.ª gen., pero la IA seguirá limitada por hardware. Toda la lista y claves aquí. #iOS27 #iPhone #Apple #AppleIntelligence #WWDC2026 #Tecnología

    donporque.com/ios-27-iphone-co

  50. iOS 27 mantiene el soporte desde iPhone 11 y SE 2.ª gen., pero la IA seguirá limitada por hardware. Toda la lista y claves aquí. #iOS27 #iPhone #Apple #AppleIntelligence #WWDC2026 #Tecnología

    donporque.com/ios-27-iphone-co

  51. iOS 27, macOS 27, iPadOS 27, watchOS 27, compatibility list

    Apple wrapped up its annual Worldwide Developers Conference (WWDC) 2026 earlier this month, unveiling the next generation of…
    #NewsBeep #News #Mobile #Apple #applesilicon #iOS27 #iPadOS27 #macOS27 #Technology #UK #UnitedKingdom #watchOS27 #WWDC2026
    newsbeep.com/uk/661417/

  52. Amerykańskie portale każą wyrzucić iPhone’a 11 przez nową lukę. Wyjaśniamy, dlaczego to tani clickbait

    Amerykańskie media technologiczne znów uderzają w tony apokalipsy. Według najnowszych rewelacji portalu Cult of Mac, starsze smartfony Apple mają w sobie krytyczną lukę bezpieczeństwa, której producent nigdy nie załata. Wniosek autora? Natychmiast biegnij do sklepu po nowy model. My natomiast radzimy: weź głęboki oddech, zignoruj to sianie paniki i spokojnie czekaj na wrześniową premierę finalnego iOS 27.

    W świecie cyberbezpieczeństwa faktycznie doszło do ważnego odkrycia. Badacze z grupy Paradigm Shift opublikowali detale exploita o nazwie „usbliter8”, który dotyka procesorów A12 oraz A13 Bionic. W praktyce oznacza to, że podatne są na nią modele od iPhone’a XS i XR, poprzez całą linię iPhone 11, aż po iPhone’a SE 2. generacji z 2020 roku.

    Luka znajduje się w układzie BootROM, czyli kodzie „wypalonym” fizycznie w krzemie już na etapie produkcji w fabryce. Z technicznego punktu widzenia zachodni dziennikarze mają rację w jednym: inżynierowie Apple faktycznie nie są w stanie usunąć tej dziury żadną aktualizacją oprogramowania, bo nie da się zdalnie przebudować fizycznej struktury chipu.

    Na tym jednak kończą się fakty, a zaczyna absurdalne nakręcanie spirali strachu.

    Dlaczego twoje dane wciąż są bezpieczne

    Dziennikarze zza oceanu sprytnie grają na emocjach, radząc migrację na nowszy sprzęt, ale pomijają kluczowy kontekst. Zanim wyrzucisz swojego poczciwego iPhone’a 11 do kosza na elektrośmieci, musisz wiedzieć, jak ten atak wygląda w praktyce.

    Oto dlaczego nie masz się czego obawiać:

    • wymagany fizyczny dostęp: tej luki nie da się wykorzystać zdalnie. Nikt nie włamie ci się na telefon przez spreparowanego SMS-a, złośliwą stronę internetową czy publiczne Wi-Fi. Aby exploit zadziałał, haker musi fizycznie ukraść twoje urządzenie, podpiąć je kablem do specjalistycznego sprzętu i ręcznie wprowadzić w tryb serwisowy DFU.
    • forteca Secure Enclave wciąż stoi: nawet jeśli złodziej wykona ten skomplikowany manewr i zhakuje proces uruchamiania telefonu, wciąż odbije się od ściany. Najważniejszy element bezpieczeństwa Apple – sprzętowy moduł Secure Enclave – pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że twoje hasła, dane logowania do banku, zdjęcia i skany twarzy (Face ID) są nadal zaszyfrowane. Bez twojego kodu PIN napastnik ich nie odczyta.

    Paradoks iOS 27

    Największym kuriozum tej paniki jest jednak jej czas. Amerykański portal krzyczy, że starsze telefony to niebezpieczny przeżytek, podczas gdy samo Apple zaledwie kilkanaście dni temu, podczas WWDC 2026, udowodniło coś zupełnie odwrotnego.

    Firma z Cupertino zaprezentowała zunifikowaną rodzinę systemów z numerem 27, sprawiając gigantyczną niespodziankę. Okazało się, że najnowszy iOS 27 – choć oczywiście pozbawiony niektórych najbardziej wymagających obliczeniowo funkcji nowej Siri AI – w pełni oficjalnie obsłuży siedmioletniego iPhone’a 11! Utrzymywanie przy życiu tak leciwego sprzętu i aktualizowanie go do najnowszego, przeprojektowanego systemu (z nowym interfejsem Liquid Glass) to ewenement na skalę całej branży mobilnej.

    iOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?

    Wniosek jest więc prosty. Jeżeli wciąż używasz iPhone’a 11 i bateria daje radę, absolutnie go nie wyrzucaj. Dopóki trzymasz ten telefon bezpiecznie przy sobie, luka sprzętowa jest ci całkowicie niestraszna. Zamiast ulegać zagranicznym clickbaitom, ciesz się świetnym sprzętem i z czystym sumieniem wyczekuj września, by zainstalować finalną wersję iOS 27.

    #Apple #cyberbezpieczeństwo #fałszywaPanika #iOS27 #iPhone11 #iPhoneXR #lukaBezpieczeństwaIPhone #SecureEnclave #technologie #usbliter8 #WWDC2026
  53. Amerykańskie portale każą wyrzucić iPhone’a 11 przez nową lukę. Wyjaśniamy, dlaczego to tani clickbait

    Amerykańskie media technologiczne znów uderzają w tony apokalipsy. Według najnowszych rewelacji portalu Cult of Mac, starsze smartfony Apple mają w sobie krytyczną lukę bezpieczeństwa, której producent nigdy nie załata. Wniosek autora? Natychmiast biegnij do sklepu po nowy model. My natomiast radzimy: weź głęboki oddech, zignoruj to sianie paniki i spokojnie czekaj na wrześniową premierę finalnego iOS 27.

    W świecie cyberbezpieczeństwa faktycznie doszło do ważnego odkrycia. Badacze z grupy Paradigm Shift opublikowali detale exploita o nazwie „usbliter8”, który dotyka procesorów A12 oraz A13 Bionic. W praktyce oznacza to, że podatne są na nią modele od iPhone’a XS i XR, poprzez całą linię iPhone 11, aż po iPhone’a SE 2. generacji z 2020 roku.

    Luka znajduje się w układzie BootROM, czyli kodzie „wypalonym” fizycznie w krzemie już na etapie produkcji w fabryce. Z technicznego punktu widzenia zachodni dziennikarze mają rację w jednym: inżynierowie Apple faktycznie nie są w stanie usunąć tej dziury żadną aktualizacją oprogramowania, bo nie da się zdalnie przebudować fizycznej struktury chipu.

    Na tym jednak kończą się fakty, a zaczyna absurdalne nakręcanie spirali strachu.

    Dlaczego twoje dane wciąż są bezpieczne

    Dziennikarze zza oceanu sprytnie grają na emocjach, radząc migrację na nowszy sprzęt, ale pomijają kluczowy kontekst. Zanim wyrzucisz swojego poczciwego iPhone’a 11 do kosza na elektrośmieci, musisz wiedzieć, jak ten atak wygląda w praktyce.

    Oto dlaczego nie masz się czego obawiać:

    • wymagany fizyczny dostęp: tej luki nie da się wykorzystać zdalnie. Nikt nie włamie ci się na telefon przez spreparowanego SMS-a, złośliwą stronę internetową czy publiczne Wi-Fi. Aby exploit zadziałał, haker musi fizycznie ukraść twoje urządzenie, podpiąć je kablem do specjalistycznego sprzętu i ręcznie wprowadzić w tryb serwisowy DFU.
    • forteca Secure Enclave wciąż stoi: nawet jeśli złodziej wykona ten skomplikowany manewr i zhakuje proces uruchamiania telefonu, wciąż odbije się od ściany. Najważniejszy element bezpieczeństwa Apple – sprzętowy moduł Secure Enclave – pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że twoje hasła, dane logowania do banku, zdjęcia i skany twarzy (Face ID) są nadal zaszyfrowane. Bez twojego kodu PIN napastnik ich nie odczyta.

    Paradoks iOS 27

    Największym kuriozum tej paniki jest jednak jej czas. Amerykański portal krzyczy, że starsze telefony to niebezpieczny przeżytek, podczas gdy samo Apple zaledwie kilkanaście dni temu, podczas WWDC 2026, udowodniło coś zupełnie odwrotnego.

    Firma z Cupertino zaprezentowała zunifikowaną rodzinę systemów z numerem 27, sprawiając gigantyczną niespodziankę. Okazało się, że najnowszy iOS 27 – choć oczywiście pozbawiony niektórych najbardziej wymagających obliczeniowo funkcji nowej Siri AI – w pełni oficjalnie obsłuży siedmioletniego iPhone’a 11! Utrzymywanie przy życiu tak leciwego sprzętu i aktualizowanie go do najnowszego, przeprojektowanego systemu (z nowym interfejsem Liquid Glass) to ewenement na skalę całej branży mobilnej.

    iOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?

    Wniosek jest więc prosty. Jeżeli wciąż używasz iPhone’a 11 i bateria daje radę, absolutnie go nie wyrzucaj. Dopóki trzymasz ten telefon bezpiecznie przy sobie, luka sprzętowa jest ci całkowicie niestraszna. Zamiast ulegać zagranicznym clickbaitom, ciesz się świetnym sprzętem i z czystym sumieniem wyczekuj września, by zainstalować finalną wersję iOS 27.

    #Apple #cyberbezpieczeństwo #fałszywaPanika #iOS27 #iPhone11 #iPhoneXR #lukaBezpieczeństwaIPhone #SecureEnclave #technologie #usbliter8 #WWDC2026
  54. Amerykańskie portale każą wyrzucić iPhone’a 11 przez nową lukę. Wyjaśniamy, dlaczego to tani clickbait

    Amerykańskie media technologiczne znów uderzają w tony apokalipsy. Według najnowszych rewelacji portalu Cult of Mac, starsze smartfony Apple mają w sobie krytyczną lukę bezpieczeństwa, której producent nigdy nie załata. Wniosek autora? Natychmiast biegnij do sklepu po nowy model. My natomiast radzimy: weź głęboki oddech, zignoruj to sianie paniki i spokojnie czekaj na wrześniową premierę finalnego iOS 27.

    W świecie cyberbezpieczeństwa faktycznie doszło do ważnego odkrycia. Badacze z grupy Paradigm Shift opublikowali detale exploita o nazwie „usbliter8”, który dotyka procesorów A12 oraz A13 Bionic. W praktyce oznacza to, że podatne są na nią modele od iPhone’a XS i XR, poprzez całą linię iPhone 11, aż po iPhone’a SE 2. generacji z 2020 roku.

    Luka znajduje się w układzie BootROM, czyli kodzie „wypalonym” fizycznie w krzemie już na etapie produkcji w fabryce. Z technicznego punktu widzenia zachodni dziennikarze mają rację w jednym: inżynierowie Apple faktycznie nie są w stanie usunąć tej dziury żadną aktualizacją oprogramowania, bo nie da się zdalnie przebudować fizycznej struktury chipu.

    Na tym jednak kończą się fakty, a zaczyna absurdalne nakręcanie spirali strachu.

    Dlaczego twoje dane wciąż są bezpieczne

    Dziennikarze zza oceanu sprytnie grają na emocjach, radząc migrację na nowszy sprzęt, ale pomijają kluczowy kontekst. Zanim wyrzucisz swojego poczciwego iPhone’a 11 do kosza na elektrośmieci, musisz wiedzieć, jak ten atak wygląda w praktyce.

    Oto dlaczego nie masz się czego obawiać:

    • wymagany fizyczny dostęp: tej luki nie da się wykorzystać zdalnie. Nikt nie włamie ci się na telefon przez spreparowanego SMS-a, złośliwą stronę internetową czy publiczne Wi-Fi. Aby exploit zadziałał, haker musi fizycznie ukraść twoje urządzenie, podpiąć je kablem do specjalistycznego sprzętu i ręcznie wprowadzić w tryb serwisowy DFU.
    • forteca Secure Enclave wciąż stoi: nawet jeśli złodziej wykona ten skomplikowany manewr i zhakuje proces uruchamiania telefonu, wciąż odbije się od ściany. Najważniejszy element bezpieczeństwa Apple – sprzętowy moduł Secure Enclave – pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że twoje hasła, dane logowania do banku, zdjęcia i skany twarzy (Face ID) są nadal zaszyfrowane. Bez twojego kodu PIN napastnik ich nie odczyta.

    Paradoks iOS 27

    Największym kuriozum tej paniki jest jednak jej czas. Amerykański portal krzyczy, że starsze telefony to niebezpieczny przeżytek, podczas gdy samo Apple zaledwie kilkanaście dni temu, podczas WWDC 2026, udowodniło coś zupełnie odwrotnego.

    Firma z Cupertino zaprezentowała zunifikowaną rodzinę systemów z numerem 27, sprawiając gigantyczną niespodziankę. Okazało się, że najnowszy iOS 27 – choć oczywiście pozbawiony niektórych najbardziej wymagających obliczeniowo funkcji nowej Siri AI – w pełni oficjalnie obsłuży siedmioletniego iPhone’a 11! Utrzymywanie przy życiu tak leciwego sprzętu i aktualizowanie go do najnowszego, przeprojektowanego systemu (z nowym interfejsem Liquid Glass) to ewenement na skalę całej branży mobilnej.

    iOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?

    Wniosek jest więc prosty. Jeżeli wciąż używasz iPhone’a 11 i bateria daje radę, absolutnie go nie wyrzucaj. Dopóki trzymasz ten telefon bezpiecznie przy sobie, luka sprzętowa jest ci całkowicie niestraszna. Zamiast ulegać zagranicznym clickbaitom, ciesz się świetnym sprzętem i z czystym sumieniem wyczekuj września, by zainstalować finalną wersję iOS 27.

    #Apple #cyberbezpieczeństwo #fałszywaPanika #iOS27 #iPhone11 #iPhoneXR #lukaBezpieczeństwaIPhone #SecureEnclave #technologie #usbliter8 #WWDC2026
  55. Amerykańskie portale każą wyrzucić iPhone’a 11 przez nową lukę. Wyjaśniamy, dlaczego to tani clickbait

    Amerykańskie media technologiczne znów uderzają w tony apokalipsy. Według najnowszych rewelacji portalu Cult of Mac, starsze smartfony Apple mają w sobie krytyczną lukę bezpieczeństwa, której producent nigdy nie załata. Wniosek autora? Natychmiast biegnij do sklepu po nowy model. My natomiast radzimy: weź głęboki oddech, zignoruj to sianie paniki i spokojnie czekaj na wrześniową premierę finalnego iOS 27.

    W świecie cyberbezpieczeństwa faktycznie doszło do ważnego odkrycia. Badacze z grupy Paradigm Shift opublikowali detale exploita o nazwie „usbliter8”, który dotyka procesorów A12 oraz A13 Bionic. W praktyce oznacza to, że podatne są na nią modele od iPhone’a XS i XR, poprzez całą linię iPhone 11, aż po iPhone’a SE 2. generacji z 2020 roku.

    Luka znajduje się w układzie BootROM, czyli kodzie „wypalonym” fizycznie w krzemie już na etapie produkcji w fabryce. Z technicznego punktu widzenia zachodni dziennikarze mają rację w jednym: inżynierowie Apple faktycznie nie są w stanie usunąć tej dziury żadną aktualizacją oprogramowania, bo nie da się zdalnie przebudować fizycznej struktury chipu.

    Na tym jednak kończą się fakty, a zaczyna absurdalne nakręcanie spirali strachu.

    Dlaczego twoje dane wciąż są bezpieczne

    Dziennikarze zza oceanu sprytnie grają na emocjach, radząc migrację na nowszy sprzęt, ale pomijają kluczowy kontekst. Zanim wyrzucisz swojego poczciwego iPhone’a 11 do kosza na elektrośmieci, musisz wiedzieć, jak ten atak wygląda w praktyce.

    Oto dlaczego nie masz się czego obawiać:

    • wymagany fizyczny dostęp: tej luki nie da się wykorzystać zdalnie. Nikt nie włamie ci się na telefon przez spreparowanego SMS-a, złośliwą stronę internetową czy publiczne Wi-Fi. Aby exploit zadziałał, haker musi fizycznie ukraść twoje urządzenie, podpiąć je kablem do specjalistycznego sprzętu i ręcznie wprowadzić w tryb serwisowy DFU.
    • forteca Secure Enclave wciąż stoi: nawet jeśli złodziej wykona ten skomplikowany manewr i zhakuje proces uruchamiania telefonu, wciąż odbije się od ściany. Najważniejszy element bezpieczeństwa Apple – sprzętowy moduł Secure Enclave – pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że twoje hasła, dane logowania do banku, zdjęcia i skany twarzy (Face ID) są nadal zaszyfrowane. Bez twojego kodu PIN napastnik ich nie odczyta.

    Paradoks iOS 27

    Największym kuriozum tej paniki jest jednak jej czas. Amerykański portal krzyczy, że starsze telefony to niebezpieczny przeżytek, podczas gdy samo Apple zaledwie kilkanaście dni temu, podczas WWDC 2026, udowodniło coś zupełnie odwrotnego.

    Firma z Cupertino zaprezentowała zunifikowaną rodzinę systemów z numerem 27, sprawiając gigantyczną niespodziankę. Okazało się, że najnowszy iOS 27 – choć oczywiście pozbawiony niektórych najbardziej wymagających obliczeniowo funkcji nowej Siri AI – w pełni oficjalnie obsłuży siedmioletniego iPhone’a 11! Utrzymywanie przy życiu tak leciwego sprzętu i aktualizowanie go do najnowszego, przeprojektowanego systemu (z nowym interfejsem Liquid Glass) to ewenement na skalę całej branży mobilnej.

    iOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?

    Wniosek jest więc prosty. Jeżeli wciąż używasz iPhone’a 11 i bateria daje radę, absolutnie go nie wyrzucaj. Dopóki trzymasz ten telefon bezpiecznie przy sobie, luka sprzętowa jest ci całkowicie niestraszna. Zamiast ulegać zagranicznym clickbaitom, ciesz się świetnym sprzętem i z czystym sumieniem wyczekuj września, by zainstalować finalną wersję iOS 27.

    #Apple #cyberbezpieczeństwo #fałszywaPanika #iOS27 #iPhone11 #iPhoneXR #lukaBezpieczeństwaIPhone #SecureEnclave #technologie #usbliter8 #WWDC2026
  56. Amerykańskie portale każą wyrzucić iPhone’a 11 przez nową lukę. Wyjaśniamy, dlaczego to tani clickbait

    Amerykańskie media technologiczne znów uderzają w tony apokalipsy. Według najnowszych rewelacji portalu Cult of Mac, starsze smartfony Apple mają w sobie krytyczną lukę bezpieczeństwa, której producent nigdy nie załata. Wniosek autora? Natychmiast biegnij do sklepu po nowy model. My natomiast radzimy: weź głęboki oddech, zignoruj to sianie paniki i spokojnie czekaj na wrześniową premierę finalnego iOS 27.

    W świecie cyberbezpieczeństwa faktycznie doszło do ważnego odkrycia. Badacze z grupy Paradigm Shift opublikowali detale exploita o nazwie „usbliter8”, który dotyka procesorów A12 oraz A13 Bionic. W praktyce oznacza to, że podatne są na nią modele od iPhone’a XS i XR, poprzez całą linię iPhone 11, aż po iPhone’a SE 2. generacji z 2020 roku.

    Luka znajduje się w układzie BootROM, czyli kodzie „wypalonym” fizycznie w krzemie już na etapie produkcji w fabryce. Z technicznego punktu widzenia zachodni dziennikarze mają rację w jednym: inżynierowie Apple faktycznie nie są w stanie usunąć tej dziury żadną aktualizacją oprogramowania, bo nie da się zdalnie przebudować fizycznej struktury chipu.

    Na tym jednak kończą się fakty, a zaczyna absurdalne nakręcanie spirali strachu.

    Dlaczego twoje dane wciąż są bezpieczne

    Dziennikarze zza oceanu sprytnie grają na emocjach, radząc migrację na nowszy sprzęt, ale pomijają kluczowy kontekst. Zanim wyrzucisz swojego poczciwego iPhone’a 11 do kosza na elektrośmieci, musisz wiedzieć, jak ten atak wygląda w praktyce.

    Oto dlaczego nie masz się czego obawiać:

    • wymagany fizyczny dostęp: tej luki nie da się wykorzystać zdalnie. Nikt nie włamie ci się na telefon przez spreparowanego SMS-a, złośliwą stronę internetową czy publiczne Wi-Fi. Aby exploit zadziałał, haker musi fizycznie ukraść twoje urządzenie, podpiąć je kablem do specjalistycznego sprzętu i ręcznie wprowadzić w tryb serwisowy DFU.
    • forteca Secure Enclave wciąż stoi: nawet jeśli złodziej wykona ten skomplikowany manewr i zhakuje proces uruchamiania telefonu, wciąż odbije się od ściany. Najważniejszy element bezpieczeństwa Apple – sprzętowy moduł Secure Enclave – pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że twoje hasła, dane logowania do banku, zdjęcia i skany twarzy (Face ID) są nadal zaszyfrowane. Bez twojego kodu PIN napastnik ich nie odczyta.

    Paradoks iOS 27

    Największym kuriozum tej paniki jest jednak jej czas. Amerykański portal krzyczy, że starsze telefony to niebezpieczny przeżytek, podczas gdy samo Apple zaledwie kilkanaście dni temu, podczas WWDC 2026, udowodniło coś zupełnie odwrotnego.

    Firma z Cupertino zaprezentowała zunifikowaną rodzinę systemów z numerem 27, sprawiając gigantyczną niespodziankę. Okazało się, że najnowszy iOS 27 – choć oczywiście pozbawiony niektórych najbardziej wymagających obliczeniowo funkcji nowej Siri AI – w pełni oficjalnie obsłuży siedmioletniego iPhone’a 11! Utrzymywanie przy życiu tak leciwego sprzętu i aktualizowanie go do najnowszego, przeprojektowanego systemu (z nowym interfejsem Liquid Glass) to ewenement na skalę całej branży mobilnej.

    iOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?

    Wniosek jest więc prosty. Jeżeli wciąż używasz iPhone’a 11 i bateria daje radę, absolutnie go nie wyrzucaj. Dopóki trzymasz ten telefon bezpiecznie przy sobie, luka sprzętowa jest ci całkowicie niestraszna. Zamiast ulegać zagranicznym clickbaitom, ciesz się świetnym sprzętem i z czystym sumieniem wyczekuj września, by zainstalować finalną wersję iOS 27.

    #Apple #cyberbezpieczeństwo #fałszywaPanika #iOS27 #iPhone11 #iPhoneXR #lukaBezpieczeństwaIPhone #SecureEnclave #technologie #usbliter8 #WWDC2026