home.social

#sprzetapple — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #sprzetapple, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Ukryte plany Apple. Przed uśmierceniem Maca Pro inżynierowie rozwijali model z procesorem Intel

    Decyzja koncernu z Cupertino o oficjalnym uśmierceniu linii Mac Pro w marcu 2026 roku zszokowała najbardziej wymagających profesjonalistów, kończąc erę najbardziej rozbudowywanych komputerów stacjonarnych z logo nadgryzionego jabłka.

    Choć Apple wymazało ten model ze swojej strony, odsyłając zaawansowanych twórców do stacji Mac Studio, kulisy zamknięcia tego projektu okazują się znacznie bardziej skomplikowane niż mogło się wydawać. Najnowsze doniesienia z lipca 2026 roku odsłaniają, że w laboratoriach firmy rozwijano potężne układy z serii „Extreme”, a inżynierowie do samego końca pracowali nad nową wersją komputera opartego o architekturę… Intela.

    Apple kończy historię Mac Pro – nie będzie następcy

    Dla rynku profesjonalnych stacji roboczych to kluczowa informacja, która rzuca nowe światło na architektoniczne ograniczenia własnych procesorów Apple Silicon. Pokazuje to, że w skrajnych, niszowych zastosowaniach inżynieryjnych i renderujących, autorska architektura ARM wciąż natrafiała na bariery, których nie potrafiła przeskoczyć bez gigantycznych kosztów finansowych.

    Tajne projekty J170 oraz J190. Dlaczego Apple rozważało powrót do Intela?

    Z ujawnionych przez agencję Bloomberg informacji wynika, że porzucenie najbardziej modułowego komputera w portfolio nie było pierwotnym planem Apple. Korporacja bardzo długo rozwijała dwa alternatywne modele Maca Pro, które ostatecznie nigdy nie ujrzały światła dziennego. W wewnętrznej dokumentacji figurowały one pod nazwami kodowymi J170 oraz J190.

    Powrót do starej architektury i potężne układy M Extreme

    Analitycy wskazują na zaskakujące decyzje, jakie podejmowano w Cupertino przed ostatecznym skasowaniem linii produkcyjnej:

    • Projekt J170 (powrót Intela): Apple potajemnie rozwijało nową stację Mac Pro opartą na procesorze Intel Corp. działo się to w czasie, gdy cała reszta ekosystemu była już niemal całkowicie zunifikowana pod kontrolą Apple Silicon. Komputer ten miał rozwiązać bardzo specyficzne problemy kompatybilności oraz wydajności w wąskich branżach przemysłowych, które opierały się na instrukcjach x86.
    • Projekt J190 (M3 Ultra): ta wersja miała zadebiutować na początku 2025 roku obok komputera Mac Studio, oferując potężne możliwości rozbudowy pamięci i kart rozszerzeń PCI Express.
    • Śmierć procesorów Extreme: przed całkowitym zamknięciem działu projektowego, Apple w pełni opracowało i przetestowało układy M2 Extreme oraz M3 Extreme. Miały to być jednostki pozycjonowane wydajnościowo i cenowo jeszcze wyżej niż flagowa seria „Ultra”.

    Ostatecznie oba projekty układów Extreme oraz alternatywne wersje obudów J170/J190 zostały skasowane ze względu na zbyt wysokie koszty produkcji oraz  spadający popyt na tradycyjne stacje robocze typu Tower.

    Jaka przyszłość czeka wymagających profesjonalistów?

    Dla osób oczekujących bezkompromisowej wydajności, definitywny koniec Maca Pro oznacza konieczność zmiany nawyków projektowych i przesiadkę na format zablokowanej, kompaktowej kostki. Apple nie zamierza wracać do modularnych obudów, stawiając wszystkie karty na rozwój zintegrowanej linii Mac Studio.

    Najnowsze plany sugerują, że lukę po najbardziej zaawansowanym komputerze mają zasypać nadchodzące modele Mac Studio wyposażone w procesory M5 Ultra. Ich rynkowa premiera ma nastąpić bardzo szybko – pierwsze egzemplarze mogą trafić do sprzedaży już jesienią tego roku. Będzie to ostateczny sprawdzian, czy zintegrowany układ nowej generacji będzie w stanie w pełni zrekompensować profesjonalistom brak możliwości fizycznej rozbudowy komputera o zewnętrzne karty graficzne czy dodatkowe moduły pamięci RAM.

    #AppleSilicon #J170 #J190 #M3Extreme #M5Ultra #MacPro #MacStudio #procesorIntel #sprzętApple #stacjeRobocze
  2. Kryzys tożsamości Apple Vision Pro. Czy zmiana na fotelu CEO uratuje projekt?

    Miał być początkiem zupełnie nowej ery w historii Apple, a dla wielu stał się najdroższym kurzącym się gadżetem w domu.

    Dziennikarze i analitycy coraz głośniej punktują, że problemy gogli Vision Pro to nie tylko kwestia ciężaru czy ceny, ale przede wszystkim braku decyzyjności na najwyższym szczeblu korporacji. Szansą na nowe otwarcie ma być John Ternus, który już jesienią przejmie stery w Cupertino.

    Od rynkowego debiutu nowej kategorii urządzeń Apple minęło już trochę czasu. Chociaż doczekaliśmy się nawet sprzętowego odświeżenia (model z układem M5 zadebiutował około pół roku temu), urządzenie wciąż sprawia wrażenie produktu niedokończonego, do którego sama firma nie jest do końca przekonana.

    Obecna generacja Vision Pro cierpi na syndrom bycia sprzętem do wszystkiego, czyli de facto do niczego. Funkcja Mac Virtual Display zachwyca technologicznie, ale fizyczny ciężar gogli wyklucza komfortową, wielogodzinną pracę. Oglądanie filmów to zupełnie nowa jakość, lecz wciąż brakuje natywnych aplikacji od kluczowych platform streamingowych, a Apple nie kwapi się, by dodatkowo motywować deweloperów. Wielozadaniowość imponuje, jednak dyktowanie i wprowadzanie tekstu pozostawiają wiele do życzenia.

    Brak twardej ręki Tima Cooka

    Jak zauważa Michael Burkhardt na łamach serwisu 9to5Mac, za tymi wszystkimi kompromisami stoi prawdopodobnie specyficzny styl zarządzania ustępującego CEO. Choć Tim Cook od lat gorąco wierzył w rozszerzoną rzeczywistość, rzadko podejmował jednoznaczne, autorytarne decyzje produktowe, opierając się raczej na konsensusie wśród najbliższych współpracowników.

    Biorąc pod uwagę, że wielu dyrektorów w Apple od początku podchodziło wysoce sceptycznie do koncepcji ciężkiego hełmu za 3500 dolarów, finalny produkt trafił na rynek z ogromnym bagażem niepewności i brakiem klarownej ścieżki rozwoju.

    Nadzieja w nowym otwarciu

    Kluczowa dla losów platformy może okazać się zaplanowana na wrzesień zmiana warty, kiedy to stanowisko dyrektora generalnego oficjalnie obejmie John Ternus. Co ciekawe, z nieoficjalnych doniesień wynika, że początkowo należał on do obozu głównych przeciwników koncepcji Vision Pro. Obecnie jednak nowy lider wypowiada się o platformie w tonie umiarkowanego optymizmu, podkreślając, że projekt znajduje się dopiero we „wczesnych rundach” rozwoju i ma przed sobą ogromne pole do wzrostu. Sceptycyzm Ternusa na wczesnym etapie nie musi być wadą – może oznaczać, że potrafi on trzeźwo ocenić bolączki sprzętu i wyznaczyć mu wreszcie konkretny, pragmatyczny kierunek.

    Niestety, na radykalne zmiany trzeba będzie jeszcze poczekać. Prace nad kolejnymi dużymi aktualizacjami systemu visionOS są już na zaawansowanym etapie, a z branży płyną niepokojące sygnały o rzekomym zamrożeniu prac nad tańszą i lżejszą wersją urządzenia (nieoficjalnie określaną jako Vision Air).

    Jeśli pod wodzą Ternusa gogle z nadgryzionym jabłkiem mają doczekać się prawdziwego, konsumenckiego renesansu, realnie mówimy tu o perspektywie 2028 roku. Do tego czasu spatial computing pozostanie fascynującym, ale niezwykle drogim eksperymentem, czekającym na lidera z twardą wizją.

    Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple

    #Apple #AR #biznes #CEOApple #JohnTernus #rozszerzonaRzeczywistość #sprzętApple #TimCook #VisionPro #VR