home.social

#panstwo — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #panstwo, aggregated by home.social.

fetched live
  1. 🐛 Media tego tematu nie podjęły, następuje coś w stylu "ciszej nad tą trumną". O co chodzi?

    Przez lata w ZUS, krócej w innych instytucjach, można było zalogować się do systemu niemal każdej (z małymi wyjątkami) instytucji państwowej, odpowiednio preparując dokument do "Logowania podpisem kwalifikowanym".

    Wystarczyło znać imię, nazwisko i pesel.

    Na czym polegał błąd?
    Na złej interpretacji struktury zwracanej przez SDK.
    W skrócie: ignorowano pole zawierające informację, czy przesłany podpis jest zaufany, ograniczając się do sprawdzenia, czy proces przetwarzania zakończył się bez błędów.
    Tak, przy spreparowanych kluczach i dokumencie proces przetwarzania kończył się bez błędów...

    Wnioski? Państwo nie dowozi w software. Nie dowozi w audyty (jeśli były?).

    Dodatkowy smaczek?

    Od zgłoszenia, naprawa potrafiła trwać miesiące!

    Co by się stało, gdyby kod był otwarty?
    Poddany audytowi społeczności, która jest bardzo zainteresowana systemami udostępnianymi przez państwo? Zapewne problem zostałby wyłapany, bo to jakby podstawa podstaw...

    No ale systemy są zamknięte, bo wg decydentów tak jest bezpieczniej... To błąd i myślenie "odwrotne".

    CVE-2026-9058

    Prezentacja Michała Leszczyńskiego, który odkrył, odpowiedzialnie zgłosił i PRZYPILNOWAŁ naprawienia podatności (44 minuty):

    youtube.com/watch?v=pMdnS8I18Ts

    Invidious:
    inv.nadeko.net/watch?v=pMdnS8I

    #bezpieczeństwo #zaufanie #KluczPubliczny #CERT #PKI #MinisterstwoCyfryzacji #Państwo #systemy

  2. 🐛 Media tego tematu nie podjęły, następuje coś w stylu "ciszej nad tą trumną". O co chodzi?

    Przez lata w ZUS, krócej w innych instytucjach, można było zalogować się do systemu niemal każdej (z małymi wyjątkami) instytucji państwowej, odpowiednio preparując dokument do "Logowania podpisem kwalifikowanym".

    Wystarczyło znać imię, nazwisko i pesel.

    Na czym polegał błąd?
    Na złej interpretacji struktury zwracanej przez SDK.
    W skrócie: ignorowano pole zawierające informację, czy przesłany podpis jest zaufany, ograniczając się do sprawdzenia, czy proces przetwarzania zakończył się bez błędów.
    Tak, przy spreparowanych kluczach i dokumencie proces przetwarzania kończył się bez błędów...

    Wnioski? Państwo nie dowozi w software. Nie dowozi w audyty (jeśli były?).

    Dodatkowy smaczek?

    Od zgłoszenia, naprawa potrafiła trwać miesiące!

    Co by się stało, gdyby kod był otwarty?
    Poddany audytowi społeczności, która jest bardzo zainteresowana systemami udostępnianymi przez państwo? Zapewne problem zostałby wyłapany, bo to jakby podstawa podstaw...

    No ale systemy są zamknięte, bo wg decydentów tak jest bezpieczniej... To błąd i myślenie "odwrotne".

    CVE-2026-9058

    Prezentacja Michała Leszczyńskiego, który odkrył, odpowiedzialnie zgłosił i PRZYPILNOWAŁ naprawienia podatności (44 minuty):

    youtube.com/watch?v=pMdnS8I18Ts

    Invidious:
    inv.nadeko.net/watch?v=pMdnS8I

    #bezpieczeństwo #zaufanie #KluczPubliczny #CERT #PKI #MinisterstwoCyfryzacji #Państwo #systemy

  3. 🐛 Media tego tematu nie podjęły, następuje coś w stylu "ciszej nad tą trumną". O co chodzi?

    Przez lata w ZUS, krócej w innych instytucjach, można było zalogować się do systemu niemal każdej (z małymi wyjątkami) instytucji państwowej, odpowiednio preparując dokument do "Logowania podpisem kwalifikowanym".

    Wystarczyło znać imię, nazwisko i pesel.

    Na czym polegał błąd?
    Na złej interpretacji struktury zwracanej przez SDK.
    W skrócie: ignorowano pole zawierające informację, czy przesłany podpis jest zaufany, ograniczając się do sprawdzenia, czy proces przetwarzania zakończył się bez błędów.
    Tak, przy spreparowanych kluczach i dokumencie proces przetwarzania kończył się bez błędów...

    Wnioski? Państwo nie dowozi w software. Nie dowozi w audyty (jeśli były?).

    Dodatkowy smaczek?

    Od zgłoszenia, naprawa potrafiła trwać miesiące!

    Co by się stało, gdyby kod był otwarty?
    Poddany audytowi społeczności, która jest bardzo zainteresowana systemami udostępnianymi przez państwo? Zapewne problem zostałby wyłapany, bo to jakby podstawa podstaw...

    No ale systemy są zamknięte, bo wg decydentów tak jest bezpieczniej... To błąd i myślenie "odwrotne".

    CVE-2026-9058

    Prezentacja Michała Leszczyńskiego, który odkrył, odpowiedzialnie zgłosił i PRZYPILNOWAŁ naprawienia podatności (44 minuty):

    youtube.com/watch?v=pMdnS8I18Ts

    Invidious:
    inv.nadeko.net/watch?v=pMdnS8I

    #bezpieczeństwo #zaufanie #KluczPubliczny #CERT #PKI #MinisterstwoCyfryzacji #Państwo #systemy

  4. 🐛 Media tego tematu nie podjęły, następuje coś w stylu "ciszej nad tą trumną". O co chodzi?

    Przez lata w ZUS, krócej w innych instytucjach, można było zalogować się do systemu niemal każdej (z małymi wyjątkami) instytucji państwowej, odpowiednio preparując dokument do "Logowania podpisem kwalifikowanym".

    Wystarczyło znać imię, nazwisko i pesel.

    Na czym polegał błąd?
    Na złej interpretacji struktury zwracanej przez SDK.
    W skrócie: ignorowano pole zawierające informację, czy przesłany podpis jest zaufany, ograniczając się do sprawdzenia, czy proces przetwarzania zakończył się bez błędów.
    Tak, przy spreparowanych kluczach i dokumencie proces przetwarzania kończył się bez błędów...

    Wnioski? Państwo nie dowozi w software. Nie dowozi w audyty (jeśli były?).

    Dodatkowy smaczek?

    Od zgłoszenia, naprawa potrafiła trwać miesiące!

    Co by się stało, gdyby kod był otwarty?
    Poddany audytowi społeczności, która jest bardzo zainteresowana systemami udostępnianymi przez państwo? Zapewne problem zostałby wyłapany, bo to jakby podstawa podstaw...

    No ale systemy są zamknięte, bo wg decydentów tak jest bezpieczniej... To błąd i myślenie "odwrotne".

    CVE-2026-9058

    Prezentacja Michała Leszczyńskiego, który odkrył, odpowiedzialnie zgłosił i PRZYPILNOWAŁ naprawienia podatności (44 minuty):

    youtube.com/watch?v=pMdnS8I18Ts

    Invidious:
    inv.nadeko.net/watch?v=pMdnS8I

    #bezpieczeństwo #zaufanie #KluczPubliczny #CERT #PKI #MinisterstwoCyfryzacji #Państwo #systemy

  5. 🐛 Media tego tematu nie podjęły, następuje coś w stylu "ciszej nad tą trumną". O co chodzi?

    Przez lata w ZUS, krócej w innych instytucjach, można było zalogować się do systemu niemal każdej (z małymi wyjątkami) instytucji państwowej, odpowiednio preparując dokument do "Logowania podpisem kwalifikowanym".

    Wystarczyło znać imię, nazwisko i pesel.

    Na czym polegał błąd?
    Na złej interpretacji struktury zwracanej przez SDK.
    W skrócie: ignorowano pole zawierające informację, czy przesłany podpis jest zaufany, ograniczając się do sprawdzenia, czy proces przetwarzania zakończył się bez błędów.
    Tak, przy spreparowanych kluczach i dokumencie proces przetwarzania kończył się bez błędów...

    Wnioski? Państwo nie dowozi w software. Nie dowozi w audyty (jeśli były?).

    Dodatkowy smaczek?

    Od zgłoszenia, naprawa potrafiła trwać miesiące!

    Co by się stało, gdyby kod był otwarty?
    Poddany audytowi społeczności, która jest bardzo zainteresowana systemami udostępnianymi przez państwo? Zapewne problem zostałby wyłapany, bo to jakby podstawa podstaw...

    No ale systemy są zamknięte, bo wg decydentów tak jest bezpieczniej... To błąd i myślenie "odwrotne".

    CVE-2026-9058

    Prezentacja Michała Leszczyńskiego, który odkrył, odpowiedzialnie zgłosił i PRZYPILNOWAŁ naprawienia podatności (44 minuty):

    youtube.com/watch?v=pMdnS8I18Ts

    Invidious:
    inv.nadeko.net/watch?v=pMdnS8I

    #bezpieczeństwo #zaufanie #KluczPubliczny #CERT #PKI #MinisterstwoCyfryzacji #Państwo #systemy

  6. Czy nie powinno nas martwić to, że od 1997 roku zadbaliśmy o wielkie miasta, ale dla Lądka, Stronia i Głuchołaz nie zrobiliśmy nic"

    frontstory.pl/fala-uwiezieni-n

    Nie wrzucam tego do prasówek, bo to mocno spoza tematyki cyfrowej, ale Frontstory zrobiło cykl podcastów poświęcony zeszłorocznej powodzi

    #dolnyslask #powódź #państwo

  7. Czy nie powinno nas martwić to, że od 1997 roku zadbaliśmy o wielkie miasta, ale dla Lądka, Stronia i Głuchołaz nie zrobiliśmy nic"

    frontstory.pl/fala-uwiezieni-n

    Nie wrzucam tego do prasówek, bo to mocno spoza tematyki cyfrowej, ale Frontstory zrobiło cykl podcastów poświęcony zeszłorocznej powodzi

    #dolnyslask #powódź #państwo

  8. Czy nie powinno nas martwić to, że od 1997 roku zadbaliśmy o wielkie miasta, ale dla Lądka, Stronia i Głuchołaz nie zrobiliśmy nic"

    frontstory.pl/fala-uwiezieni-n

    Nie wrzucam tego do prasówek, bo to mocno spoza tematyki cyfrowej, ale Frontstory zrobiło cykl podcastów poświęcony zeszłorocznej powodzi

    #dolnyslask #powódź #państwo

  9. Czy nie powinno nas martwić to, że od 1997 roku zadbaliśmy o wielkie miasta, ale dla Lądka, Stronia i Głuchołaz nie zrobiliśmy nic"

    frontstory.pl/fala-uwiezieni-n

    Nie wrzucam tego do prasówek, bo to mocno spoza tematyki cyfrowej, ale Frontstory zrobiło cykl podcastów poświęcony zeszłorocznej powodzi

    #dolnyslask #powódź #państwo

  10. Czy nie powinno nas martwić to, że od 1997 roku zadbaliśmy o wielkie miasta, ale dla Lądka, Stronia i Głuchołaz nie zrobiliśmy nic"

    frontstory.pl/fala-uwiezieni-n

    Nie wrzucam tego do prasówek, bo to mocno spoza tematyki cyfrowej, ale Frontstory zrobiło cykl podcastów poświęcony zeszłorocznej powodzi

    #dolnyslask #powódź #państwo

  11. Dan Wang: Breakneck: China's Quest to Engineer the Future (Na złamanie karku: Chińskie dążenie do kształtowania przyszłości)

    Główna teza Wang jest prosta: Chinami rządzą inżynierowie, a w USA prawnicy. Bardzo atrakcyjne stwierdzenie. Powiedziałbym, że doskonały "click-bite" w cyfrowej erze. Moim zdaniem jest jednak równie prawdziwy jak "koniec historii" Fukuyamy.

    wp.me/p3fv0T-hHw #Chiny #ChRL #USA #rozwój #społeczeństwo #państwo #gospodarka #prawnicy #inżynierowie #książka

  12. Dan Wang: Breakneck: China's Quest to Engineer the Future (Na złamanie karku: Chińskie dążenie do kształtowania przyszłości)

    Główna teza Wang jest prosta: Chinami rządzą inżynierowie, a w USA prawnicy. Bardzo atrakcyjne stwierdzenie. Powiedziałbym, że doskonały "click-bite" w cyfrowej erze. Moim zdaniem jest jednak równie prawdziwy jak "koniec historii" Fukuyamy.

    wp.me/p3fv0T-hHw #Chiny #ChRL #USA #rozwój #społeczeństwo #państwo #gospodarka #prawnicy #inżynierowie #książka

  13. Dan Wang: Breakneck: China's Quest to Engineer the Future (Na złamanie karku: Chińskie dążenie do kształtowania przyszłości)

    Główna teza Wang jest prosta: Chinami rządzą inżynierowie, a w USA prawnicy. Bardzo atrakcyjne stwierdzenie. Powiedziałbym, że doskonały "click-bite" w cyfrowej erze. Moim zdaniem jest jednak równie prawdziwy jak "koniec historii" Fukuyamy.

    wp.me/p3fv0T-hHw #Chiny #ChRL #USA #rozwój #społeczeństwo #państwo #gospodarka #prawnicy #inżynierowie #książka

  14. Dan Wang: Breakneck: China's Quest to Engineer the Future (Na złamanie karku: Chińskie dążenie do kształtowania przyszłości)

    Główna teza Wang jest prosta: Chinami rządzą inżynierowie, a w USA prawnicy. Bardzo atrakcyjne stwierdzenie. Powiedziałbym, że doskonały "click-bite" w cyfrowej erze. Moim zdaniem jest jednak równie prawdziwy jak "koniec historii" Fukuyamy.

    wp.me/p3fv0T-hHw #Chiny #ChRL #USA #rozwój #społeczeństwo #państwo #gospodarka #prawnicy #inżynierowie #książka

  15. [KOMENTARZ] Należy zabronić wydawania publicznych pieniędzy na wielkie platformy społecznościowe

    To jest opinia jednej z piszących dla „Kontrabandy” osób i jej treść może odbiegać od ogólnie przyjętych w tym serwisie norm etyki dziennikarskiej.

    Jesteśmy w roku 2025, a dalej nie potrafimy pojąć prostej jak konstrukcja cepa rzeczy: dając pieniądze na Big Techy, wzmacniamy ich dominację na rynku cyfrowym. Organy państwowe mają spory wpływ na to, gdzie dyskursy na wszelkie tematy społeczne mogą się dziać – i niestety robią to na platformach, których główne siedziby są hen daleko od Polski – nie wspominając już o całej Unii Europejskiej.

    Problem polega jednak na tym, że choć potrafimy już dostrzec potencjalne zagrożenia związane z poleganiem na zamkniętych, komercyjnych platformach (co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia!) – tak petycje piszemy do kompletnie niewłaściwych adresatów z myślą, że może jednak się zmienią na lepsze, tak… sami z siebie? Może wskażcie mi choćby jedną platformę, która bardzo chętnie, bez żadnych nacisków społecznych, strzeliłaby sobie w stopę, odcinając sobie bardzo lukratywne źródło dochodu, jakim jest uzależniający algorytm uzupełniany spersonalizowanymi reklamami?

    Przeinaczmy lekko sens wypowiedzi Linusa Torvaldsa sprzed kilku dni, który udzielił ją Hectorowi Martinowi – byłemu już głównemu programiście Asahi Linuxa: zaakceptujmy w końcu to, że nasz – nie bójmy się tego stwierdzić – syndrom sztokholmski, który wyznajemy każdego dnia twierdząc, że może jednak Facebook, Instagram, czy podlinkowany TikTok, do którego kierowana jest petycja ze strony EDRi, zmienią się „na lepsze”, i to nawet mimo tego, że istnieją niezbite dowody na to, że przyczyniły się pośrednio do destabilizacji naszego społeczeństwa – jest problemem. W szczególności Facebook (lub Meta Platforms, jak kto woli) jest współodpowiedzialny za ludobójstwo na Rohingjach. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, bo o takim ludzie Rohingjów w zasadzie się nie mówi w mainstreamowych mediach – a już na pewno w kontekście ludobójstwa, do którego przyczyniła się platforma Mety. A to tylko początek „zalet”, nie wspominając już o tym, że prekursor Facebooka – Facemash – służył do oceniania wyglądu dziewczyn na uniwersytecie. Bardzo dojrzałe, nie? Ponad 20 lat później historia zatacza koło w dość podobny sposób.

    Czy mogłoby się to stać za pomocą także innych mainstreamowych platform? Nie wykluczałbym tego, tym bardziej gdy administracja takiego serwisu by była do zapobieżenia takiej tragedii niekompetentna. Jednak Facebook garnął się do między innymi Mjanmy wręcz nadgorliwie, przysłaniając się dość szczytnym celem dostarczenia internetu osobom biedniejszym… w bardzo okrojonej formie i nawet niedostosowanej do lokalnej ludności. Pozostawmy jednak temat ludobójstwa, bo nie jest to jedyny problem związany z w zasadzie dobrowolnym oddawaniem się w macki wielkich korporacji technologicznych, które wiedząc, że mają po prostu ogromną władzę nad internetem, chcą jej jeszcze więcej. I więcej. Aż zagarną całość dla siebie, nie pozostawiając nam żadnego realnego wyboru. I niezaznajomionych ze sprawą zaskoczę: to, że skasujesz Facebooka i przejdziesz na Instagrama, w żaden sposób nie zaszkodzisz swoją migracją firmie nadrzędnej, bo oboma tymi serwisami zarządza jedna i ta sama Meta Platforms. Analogicznie jest z Messengerem i WhatsAppem: też Meta Platforms wychodzi na tym na zero, bo oboma tymi komunikatorami zarządza. Są też inne wyjścia, tylko mało kto się decyduje na realną zmianę z racji tego, że jeden z drugim zacznie odgrywać Teatr Telewizji o tym, że „ale jak to, z platform Mety korzysta każdy, to i Ty też musisz”. I z tego względu z konstruktywnej dyskusji robi się bezsensowna, niemerytoryczna tragikomedia.

    A ja głośno i wyraźnie powiem, że „nie, nie muszę z tego korzystać”. Każdy może się wyrwać z macek złoczyńców. Trzeba tylko chcieć. Wystarczy spojrzeć na kreskówki dla nieco starszych dzieci: tam superbohaterzy walczący z krakenami wielkości Pałacu Kultury i Nauki są w pewnym momencie przez takiego stwora łapani, ale bohaterzy i tak się wydostaną, bo po prostu chcą dalej walczyć ze wspomnianym krakenem i zażegnać niebezpieczeństwo. Prozaiczne rzeczy takie jak próba poluzowania ścisku macek ruchami własnego ciała to też znak, że coś bohater robi w kierunku ewentualnego wyzwolenia się i kontynuacji walki ze złoczyńcą.

    Do czego zmierzam? Do tego, że zaprzestanie (a nawet zakazanie) przekazywania przez podmioty publiczne pieniędzy, które otrzymują z naszych podatków, do prywatnych wielkich firm technologicznych poza naszymi granicami, które wszelkie normy etyczne już dawno temu pogoniły sprzed drzwi jak tych „chcących porozmawiać o Bogu”, jest potrzebne „na wczoraj”. Potrzebne są regulacje prawne – i jest to niezmiennym faktem – ale oprócz tego, musimy w końcu zacząć podejmować bardziej radykalne działania. Zamiast Facebooka – własna strona internetowa czy choćby BIP. Zamiast Instagrama – galeria zdjęć na blogu urzędu miasta. A zamiast TikToka czy YouTube’a? Własna instancja PeerTube’a – jak to zrobił na przykład Stary Sącz. Kiedyś się twierdziło, że nie było za bardzo dokąd uciec od Big Techów – bo wtedy owszem istniały podstawy do używania takiego stwierdzenia. Ale dzisiaj ten argument traci na istotności, bo a) istnieje coraz więcej alternatywnych platform społecznościowych (lub co niektórzy wracają na zwyczajne fora dyskusyjne), b) wsparcie programowe dla systemów operacyjnych takich jak Linux czy nawet *BSD zauważalnie wzrosło w ostatnich latach, zaś instalacja przynajmniej tego pierwszego stała się znacznie prostsza, czy c) zaczynamy używać na nowo innych, przetestowanych w boju otwartych standardów takich jak kanały RSS.

    Wystarczy po prostu umieć być asertywnym i przede wszystkim chętnym do zmiany na lepsze, czego jednak – jak zauważyłem po ponad roku rządów koalicji Donalda Tuska – po prostu brakuje. Zresztą spójrzcie na zapowiedź Strategii Cyfryzacji Polski, gdzie jawnie stwierdzono, że „wielkie firmy technologiczne [tutaj jako międzynarodowe korporacje] także potrafią przyczynić się do budowania wspólnego dobra„. No, nie stwierdziłbym, że zamykanie nas w cyfrowych więzieniach jest chęcią budowania wspólnego dobra, ale co poradzę, jeżeli sam rząd skapitulował przed amerykańskimi Big Techami wkrótce po objęciu większości stołków w polskim parlamencie?

    Źródła

    Zdjęcie tytułowe zostało zrobione przez użytkownika o pseudonimie Alexas_Fotos i jest ono dostępne na Wikimedia Commons w domenie publicznej. Treść artykułu powstała wyłącznie na podstawie źródeł własnych.

    #Facebook #Felietony #InformacjaPubliczna #Instagram #MetaPlatforms #OrganyPaństwowe #OtwarteOprogramowanie #Państwo

  16. [KOMENTARZ] Należy zabronić wydawania publicznych pieniędzy na wielkie platformy społecznościowe

    To jest opinia jednej z piszących dla „Kontrabandy” osób i jej treść może odbiegać od ogólnie przyjętych w tym serwisie norm etyki dziennikarskiej.

    Jesteśmy w roku 2025, a dalej nie potrafimy pojąć prostej jak konstrukcja cepa rzeczy: dając pieniądze na Big Techy, wzmacniamy ich dominację na rynku cyfrowym. Organy państwowe mają spory wpływ na to, gdzie dyskursy na wszelkie tematy społeczne mogą się dziać – i niestety robią to na platformach, których główne siedziby są hen daleko od Polski – nie wspominając już o całej Unii Europejskiej.

    Problem polega jednak na tym, że choć potrafimy już dostrzec potencjalne zagrożenia związane z poleganiem na zamkniętych, komercyjnych platformach (co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia!) – tak petycje piszemy do kompletnie niewłaściwych adresatów z myślą, że może jednak się zmienią na lepsze, tak… sami z siebie? Może wskażcie mi choćby jedną platformę, która bardzo chętnie, bez żadnych nacisków społecznych, strzeliłaby sobie w stopę, odcinając sobie bardzo lukratywne źródło dochodu, jakim jest uzależniający algorytm uzupełniany spersonalizowanymi reklamami?

    Przeinaczmy lekko sens wypowiedzi Linusa Torvaldsa sprzed kilku dni, który udzielił ją Hectorowi Martinowi – byłemu już głównemu programiście Asahi Linuxa: zaakceptujmy w końcu to, że nasz – nie bójmy się tego stwierdzić – syndrom sztokholmski, który wyznajemy każdego dnia twierdząc, że może jednak Facebook, Instagram, czy podlinkowany TikTok, do którego kierowana jest petycja ze strony EDRi, zmienią się „na lepsze”, i to nawet mimo tego, że istnieją niezbite dowody na to, że przyczyniły się pośrednio do destabilizacji naszego społeczeństwa – jest problemem. W szczególności Facebook (lub Meta Platforms, jak kto woli) jest współodpowiedzialny za ludobójstwo na Rohingjach. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, bo o takim ludzie Rohingjów w zasadzie się nie mówi w mainstreamowych mediach – a już na pewno w kontekście ludobójstwa, do którego przyczyniła się platforma Mety. A to tylko początek „zalet”, nie wspominając już o tym, że prekursor Facebooka – Facemash – służył do oceniania wyglądu dziewczyn na uniwersytecie. Bardzo dojrzałe, nie? Ponad 20 lat później historia zatacza koło w dość podobny sposób.

    Czy mogłoby się to stać za pomocą także innych mainstreamowych platform? Nie wykluczałbym tego, tym bardziej gdy administracja takiego serwisu by była do zapobieżenia takiej tragedii niekompetentna. Jednak Facebook garnął się do między innymi Mjanmy wręcz nadgorliwie, przysłaniając się dość szczytnym celem dostarczenia internetu osobom biedniejszym… w bardzo okrojonej formie i nawet niedostosowanej do lokalnej ludności. Pozostawmy jednak temat ludobójstwa, bo nie jest to jedyny problem związany z w zasadzie dobrowolnym oddawaniem się w macki wielkich korporacji technologicznych, które wiedząc, że mają po prostu ogromną władzę nad internetem, chcą jej jeszcze więcej. I więcej. Aż zagarną całość dla siebie, nie pozostawiając nam żadnego realnego wyboru. I niezaznajomionych ze sprawą zaskoczę: to, że skasujesz Facebooka i przejdziesz na Instagrama, w żaden sposób nie zaszkodzisz swoją migracją firmie nadrzędnej, bo oboma tymi serwisami zarządza jedna i ta sama Meta Platforms. Analogicznie jest z Messengerem i WhatsAppem: też Meta Platforms wychodzi na tym na zero, bo oboma tymi komunikatorami zarządza. Są też inne wyjścia, tylko mało kto się decyduje na realną zmianę z racji tego, że jeden z drugim zacznie odgrywać Teatr Telewizji o tym, że „ale jak to, z platform Mety korzysta każdy, to i Ty też musisz”. I z tego względu z konstruktywnej dyskusji robi się bezsensowna, niemerytoryczna tragikomedia.

    A ja głośno i wyraźnie powiem, że „nie, nie muszę z tego korzystać”. Każdy może się wyrwać z macek złoczyńców. Trzeba tylko chcieć. Wystarczy spojrzeć na kreskówki dla nieco starszych dzieci: tam superbohaterzy walczący z krakenami wielkości Pałacu Kultury i Nauki są w pewnym momencie przez takiego stwora łapani, ale bohaterzy i tak się wydostaną, bo po prostu chcą dalej walczyć ze wspomnianym krakenem i zażegnać niebezpieczeństwo. Prozaiczne rzeczy takie jak próba poluzowania ścisku macek ruchami własnego ciała to też znak, że coś bohater robi w kierunku ewentualnego wyzwolenia się i kontynuacji walki ze złoczyńcą.

    Do czego zmierzam? Do tego, że zaprzestanie (a nawet zakazanie) przekazywania przez podmioty publiczne pieniędzy, które otrzymują z naszych podatków, do prywatnych wielkich firm technologicznych poza naszymi granicami, które wszelkie normy etyczne już dawno temu pogoniły sprzed drzwi jak tych „chcących porozmawiać o Bogu”, jest potrzebne „na wczoraj”. Potrzebne są regulacje prawne – i jest to niezmiennym faktem – ale oprócz tego, musimy w końcu zacząć podejmować bardziej radykalne działania. Zamiast Facebooka – własna strona internetowa czy choćby BIP. Zamiast Instagrama – galeria zdjęć na blogu urzędu miasta. A zamiast TikToka czy YouTube’a? Własna instancja PeerTube’a – jak to zrobił na przykład Stary Sącz. Kiedyś się twierdziło, że nie było za bardzo dokąd uciec od Big Techów – bo wtedy owszem istniały podstawy do używania takiego stwierdzenia. Ale dzisiaj ten argument traci na istotności, bo a) istnieje coraz więcej alternatywnych platform społecznościowych (lub co niektórzy wracają na zwyczajne fora dyskusyjne), b) wsparcie programowe dla systemów operacyjnych takich jak Linux czy nawet *BSD zauważalnie wzrosło w ostatnich latach, zaś instalacja przynajmniej tego pierwszego stała się znacznie prostsza, czy c) zaczynamy używać na nowo innych, przetestowanych w boju otwartych standardów takich jak kanały RSS.

    Wystarczy po prostu umieć być asertywnym i przede wszystkim chętnym do zmiany na lepsze, czego jednak – jak zauważyłem po ponad roku rządów koalicji Donalda Tuska – po prostu brakuje. Zresztą spójrzcie na zapowiedź Strategii Cyfryzacji Polski, gdzie jawnie stwierdzono, że „wielkie firmy technologiczne [tutaj jako międzynarodowe korporacje] także potrafią przyczynić się do budowania wspólnego dobra„. No, nie stwierdziłbym, że zamykanie nas w cyfrowych więzieniach jest chęcią budowania wspólnego dobra, ale co poradzę, jeżeli sam rząd skapitulował przed amerykańskimi Big Techami wkrótce po objęciu większości stołków w polskim parlamencie?

    Źródła

    Zdjęcie tytułowe zostało zrobione przez użytkownika o pseudonimie Alexas_Fotos i jest ono dostępne na Wikimedia Commons w domenie publicznej. Treść artykułu powstała wyłącznie na podstawie źródeł własnych.

    #Facebook #Felietony #InformacjaPubliczna #Instagram #MetaPlatforms #OrganyPaństwowe #OtwarteOprogramowanie #Państwo

  17. [KOMENTARZ] Należy zabronić wydawania publicznych pieniędzy na wielkie platformy społecznościowe

    To jest opinia jednej z piszących dla „Kontrabandy” osób i jej treść może odbiegać od ogólnie przyjętych w tym serwisie norm etyki dziennikarskiej.

    Jesteśmy w roku 2025, a dalej nie potrafimy pojąć prostej jak konstrukcja cepa rzeczy: dając pieniądze na Big Techy, wzmacniamy ich dominację na rynku cyfrowym. Organy państwowe mają spory wpływ na to, gdzie dyskursy na wszelkie tematy społeczne mogą się dziać – i niestety robią to na platformach, których główne siedziby są hen daleko od Polski – nie wspominając już o całej Unii Europejskiej.

    Problem polega jednak na tym, że choć potrafimy już dostrzec potencjalne zagrożenia związane z poleganiem na zamkniętych, komercyjnych platformach (co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia!) – tak petycje piszemy do kompletnie niewłaściwych adresatów z myślą, że może jednak się zmienią na lepsze, tak… sami z siebie? Może wskażcie mi choćby jedną platformę, która bardzo chętnie, bez żadnych nacisków społecznych, strzeliłaby sobie w stopę, odcinając sobie bardzo lukratywne źródło dochodu, jakim jest uzależniający algorytm uzupełniany spersonalizowanymi reklamami?

    Przeinaczmy lekko sens wypowiedzi Linusa Torvaldsa sprzed kilku dni, który udzielił ją Hectorowi Martinowi – byłemu już głównemu programiście Asahi Linuxa: zaakceptujmy w końcu to, że nasz – nie bójmy się tego stwierdzić – syndrom sztokholmski, który wyznajemy każdego dnia twierdząc, że może jednak Facebook, Instagram, czy podlinkowany TikTok, do którego kierowana jest petycja ze strony EDRi, zmienią się „na lepsze”, i to nawet mimo tego, że istnieją niezbite dowody na to, że przyczyniły się pośrednio do destabilizacji naszego społeczeństwa – jest problemem. W szczególności Facebook (lub Meta Platforms, jak kto woli) jest współodpowiedzialny za ludobójstwo na Rohingjach. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, bo o takim ludzie Rohingjów w zasadzie się nie mówi w mainstreamowych mediach – a już na pewno w kontekście ludobójstwa, do którego przyczyniła się platforma Mety. A to tylko początek „zalet”, nie wspominając już o tym, że prekursor Facebooka – Facemash – służył do oceniania wyglądu dziewczyn na uniwersytecie. Bardzo dojrzałe, nie? Ponad 20 lat później historia zatacza koło w dość podobny sposób.

    Czy mogłoby się to stać za pomocą także innych mainstreamowych platform? Nie wykluczałbym tego, tym bardziej gdy administracja takiego serwisu by była do zapobieżenia takiej tragedii niekompetentna. Jednak Facebook garnął się do między innymi Mjanmy wręcz nadgorliwie, przysłaniając się dość szczytnym celem dostarczenia internetu osobom biedniejszym… w bardzo okrojonej formie i nawet niedostosowanej do lokalnej ludności. Pozostawmy jednak temat ludobójstwa, bo nie jest to jedyny problem związany z w zasadzie dobrowolnym oddawaniem się w macki wielkich korporacji technologicznych, które wiedząc, że mają po prostu ogromną władzę nad internetem, chcą jej jeszcze więcej. I więcej. Aż zagarną całość dla siebie, nie pozostawiając nam żadnego realnego wyboru. I niezaznajomionych ze sprawą zaskoczę: to, że skasujesz Facebooka i przejdziesz na Instagrama, w żaden sposób nie zaszkodzisz swoją migracją firmie nadrzędnej, bo oboma tymi serwisami zarządza jedna i ta sama Meta Platforms. Analogicznie jest z Messengerem i WhatsAppem: też Meta Platforms wychodzi na tym na zero, bo oboma tymi komunikatorami zarządza. Są też inne wyjścia, tylko mało kto się decyduje na realną zmianę z racji tego, że jeden z drugim zacznie odgrywać Teatr Telewizji o tym, że „ale jak to, z platform Mety korzysta każdy, to i Ty też musisz”. I z tego względu z konstruktywnej dyskusji robi się bezsensowna, niemerytoryczna tragikomedia.

    A ja głośno i wyraźnie powiem, że „nie, nie muszę z tego korzystać”. Każdy może się wyrwać z macek złoczyńców. Trzeba tylko chcieć. Wystarczy spojrzeć na kreskówki dla nieco starszych dzieci: tam superbohaterzy walczący z krakenami wielkości Pałacu Kultury i Nauki są w pewnym momencie przez takiego stwora łapani, ale bohaterzy i tak się wydostaną, bo po prostu chcą dalej walczyć ze wspomnianym krakenem i zażegnać niebezpieczeństwo. Prozaiczne rzeczy takie jak próba poluzowania ścisku macek ruchami własnego ciała to też znak, że coś bohater robi w kierunku ewentualnego wyzwolenia się i kontynuacji walki ze złoczyńcą.

    Do czego zmierzam? Do tego, że zaprzestanie (a nawet zakazanie) przekazywania przez podmioty publiczne pieniędzy, które otrzymują z naszych podatków, do prywatnych wielkich firm technologicznych poza naszymi granicami, które wszelkie normy etyczne już dawno temu pogoniły sprzed drzwi jak tych „chcących porozmawiać o Bogu”, jest potrzebne „na wczoraj”. Potrzebne są regulacje prawne – i jest to niezmiennym faktem – ale oprócz tego, musimy w końcu zacząć podejmować bardziej radykalne działania. Zamiast Facebooka – własna strona internetowa czy choćby BIP. Zamiast Instagrama – galeria zdjęć na blogu urzędu miasta. A zamiast TikToka czy YouTube’a? Własna instancja PeerTube’a – jak to zrobił na przykład Stary Sącz. Kiedyś się twierdziło, że nie było za bardzo dokąd uciec od Big Techów – bo wtedy owszem istniały podstawy do używania takiego stwierdzenia. Ale dzisiaj ten argument traci na istotności, bo a) istnieje coraz więcej alternatywnych platform społecznościowych (lub co niektórzy wracają na zwyczajne fora dyskusyjne), b) wsparcie programowe dla systemów operacyjnych takich jak Linux czy nawet *BSD zauważalnie wzrosło w ostatnich latach, zaś instalacja przynajmniej tego pierwszego stała się znacznie prostsza, czy c) zaczynamy używać na nowo innych, przetestowanych w boju otwartych standardów takich jak kanały RSS.

    Wystarczy po prostu umieć być asertywnym i przede wszystkim chętnym do zmiany na lepsze, czego jednak – jak zauważyłem po ponad roku rządów koalicji Donalda Tuska – po prostu brakuje. Zresztą spójrzcie na zapowiedź Strategii Cyfryzacji Polski, gdzie jawnie stwierdzono, że „wielkie firmy technologiczne [tutaj jako międzynarodowe korporacje] także potrafią przyczynić się do budowania wspólnego dobra„. No, nie stwierdziłbym, że zamykanie nas w cyfrowych więzieniach jest chęcią budowania wspólnego dobra, ale co poradzę, jeżeli sam rząd skapitulował przed amerykańskimi Big Techami wkrótce po objęciu większości stołków w polskim parlamencie?

    Źródła

    Zdjęcie tytułowe zostało zrobione przez użytkownika o pseudonimie Alexas_Fotos i jest ono dostępne na Wikimedia Commons w domenie publicznej. Treść artykułu powstała wyłącznie na podstawie źródeł własnych.

    #Facebook #Felietony #InformacjaPubliczna #Instagram #MetaPlatforms #OrganyPaństwowe #OtwarteOprogramowanie #Państwo

  18. [KOMENTARZ] Należy zabronić wydawania publicznych pieniędzy na wielkie platformy społecznościowe

    To jest opinia jednej z piszących dla „Kontrabandy” osób i jej treść może odbiegać od ogólnie przyjętych w tym serwisie norm etyki dziennikarskiej.

    Jesteśmy w roku 2025, a dalej nie potrafimy pojąć prostej jak konstrukcja cepa rzeczy: dając pieniądze na Big Techy, wzmacniamy ich dominację na rynku cyfrowym. Organy państwowe mają spory wpływ na to, gdzie dyskursy na wszelkie tematy społeczne mogą się dziać – i niestety robią to na platformach, których główne siedziby są hen daleko od Polski – nie wspominając już o całej Unii Europejskiej.

    Problem polega jednak na tym, że choć potrafimy już dostrzec potencjalne zagrożenia związane z poleganiem na zamkniętych, komercyjnych platformach (co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia!) – tak petycje piszemy do kompletnie niewłaściwych adresatów z myślą, że może jednak się zmienią na lepsze, tak… sami z siebie? Może wskażcie mi choćby jedną platformę, która bardzo chętnie, bez żadnych nacisków społecznych, strzeliłaby sobie w stopę, odcinając sobie bardzo lukratywne źródło dochodu, jakim jest uzależniający algorytm uzupełniany spersonalizowanymi reklamami?

    Przeinaczmy lekko sens wypowiedzi Linusa Torvaldsa sprzed kilku dni, który udzielił ją Hectorowi Martinowi – byłemu już głównemu programiście Asahi Linuxa: zaakceptujmy w końcu to, że nasz – nie bójmy się tego stwierdzić – syndrom sztokholmski, który wyznajemy każdego dnia twierdząc, że może jednak Facebook, Instagram, czy podlinkowany TikTok, do którego kierowana jest petycja ze strony EDRi, zmienią się „na lepsze”, i to nawet mimo tego, że istnieją niezbite dowody na to, że przyczyniły się pośrednio do destabilizacji naszego społeczeństwa – jest problemem. W szczególności Facebook (lub Meta Platforms, jak kto woli) jest współodpowiedzialny za ludobójstwo na Rohingjach. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, bo o takim ludzie Rohingjów w zasadzie się nie mówi w mainstreamowych mediach – a już na pewno w kontekście ludobójstwa, do którego przyczyniła się platforma Mety. A to tylko początek „zalet”, nie wspominając już o tym, że prekursor Facebooka – Facemash – służył do oceniania wyglądu dziewczyn na uniwersytecie. Bardzo dojrzałe, nie? Ponad 20 lat później historia zatacza koło w dość podobny sposób.

    Czy mogłoby się to stać za pomocą także innych mainstreamowych platform? Nie wykluczałbym tego, tym bardziej gdy administracja takiego serwisu by była do zapobieżenia takiej tragedii niekompetentna. Jednak Facebook garnął się do między innymi Mjanmy wręcz nadgorliwie, przysłaniając się dość szczytnym celem dostarczenia internetu osobom biedniejszym… w bardzo okrojonej formie i nawet niedostosowanej do lokalnej ludności. Pozostawmy jednak temat ludobójstwa, bo nie jest to jedyny problem związany z w zasadzie dobrowolnym oddawaniem się w macki wielkich korporacji technologicznych, które wiedząc, że mają po prostu ogromną władzę nad internetem, chcą jej jeszcze więcej. I więcej. Aż zagarną całość dla siebie, nie pozostawiając nam żadnego realnego wyboru. I niezaznajomionych ze sprawą zaskoczę: to, że skasujesz Facebooka i przejdziesz na Instagrama, w żaden sposób nie zaszkodzisz swoją migracją firmie nadrzędnej, bo oboma tymi serwisami zarządza jedna i ta sama Meta Platforms. Analogicznie jest z Messengerem i WhatsAppem: też Meta Platforms wychodzi na tym na zero, bo oboma tymi komunikatorami zarządza. Są też inne wyjścia, tylko mało kto się decyduje na realną zmianę z racji tego, że jeden z drugim zacznie odgrywać Teatr Telewizji o tym, że „ale jak to, z platform Mety korzysta każdy, to i Ty też musisz”. I z tego względu z konstruktywnej dyskusji robi się bezsensowna, niemerytoryczna tragikomedia.

    A ja głośno i wyraźnie powiem, że „nie, nie muszę z tego korzystać”. Każdy może się wyrwać z macek złoczyńców. Trzeba tylko chcieć. Wystarczy spojrzeć na kreskówki dla nieco starszych dzieci: tam superbohaterzy walczący z krakenami wielkości Pałacu Kultury i Nauki są w pewnym momencie przez takiego stwora łapani, ale bohaterzy i tak się wydostaną, bo po prostu chcą dalej walczyć ze wspomnianym krakenem i zażegnać niebezpieczeństwo. Prozaiczne rzeczy takie jak próba poluzowania ścisku macek ruchami własnego ciała to też znak, że coś bohater robi w kierunku ewentualnego wyzwolenia się i kontynuacji walki ze złoczyńcą.

    Do czego zmierzam? Do tego, że zaprzestanie (a nawet zakazanie) przekazywania przez podmioty publiczne pieniędzy, które otrzymują z naszych podatków, do prywatnych wielkich firm technologicznych poza naszymi granicami, które wszelkie normy etyczne już dawno temu pogoniły sprzed drzwi jak tych „chcących porozmawiać o Bogu”, jest potrzebne „na wczoraj”. Potrzebne są regulacje prawne – i jest to niezmiennym faktem – ale oprócz tego, musimy w końcu zacząć podejmować bardziej radykalne działania. Zamiast Facebooka – własna strona internetowa czy choćby BIP. Zamiast Instagrama – galeria zdjęć na blogu urzędu miasta. A zamiast TikToka czy YouTube’a? Własna instancja PeerTube’a – jak to zrobił na przykład Stary Sącz. Kiedyś się twierdziło, że nie było za bardzo dokąd uciec od Big Techów – bo wtedy owszem istniały podstawy do używania takiego stwierdzenia. Ale dzisiaj ten argument traci na istotności, bo a) istnieje coraz więcej alternatywnych platform społecznościowych (lub co niektórzy wracają na zwyczajne fora dyskusyjne), b) wsparcie programowe dla systemów operacyjnych takich jak Linux czy nawet *BSD zauważalnie wzrosło w ostatnich latach, zaś instalacja przynajmniej tego pierwszego stała się znacznie prostsza, czy c) zaczynamy używać na nowo innych, przetestowanych w boju otwartych standardów takich jak kanały RSS.

    Wystarczy po prostu umieć być asertywnym i przede wszystkim chętnym do zmiany na lepsze, czego jednak – jak zauważyłem po ponad roku rządów koalicji Donalda Tuska – po prostu brakuje. Zresztą spójrzcie na zapowiedź Strategii Cyfryzacji Polski, gdzie jawnie stwierdzono, że „wielkie firmy technologiczne [tutaj jako międzynarodowe korporacje] także potrafią przyczynić się do budowania wspólnego dobra„. No, nie stwierdziłbym, że zamykanie nas w cyfrowych więzieniach jest chęcią budowania wspólnego dobra, ale co poradzę, jeżeli sam rząd skapitulował przed amerykańskimi Big Techami wkrótce po objęciu większości stołków w polskim parlamencie?

    Źródła

    Zdjęcie tytułowe zostało zrobione przez użytkownika o pseudonimie Alexas_Fotos i jest ono dostępne na Wikimedia Commons w domenie publicznej. Treść artykułu powstała wyłącznie na podstawie źródeł własnych.

    #Facebook #Felietony #InformacjaPubliczna #Instagram #MetaPlatforms #OrganyPaństwowe #OtwarteOprogramowanie #Państwo

  19. To mówicie, że politycy w cebulandii sami z siebie zaczynają mówić o konieczności opuszczenia twittera przez struktury państwowe?

    A ja się zastanawiam jaki wpływ na te pomysły (wirtualnemedia.pl/artykul/port) mają najnowsze zmiany na portalu pana Melona (arstechnica.com/tech-policy/20).

    :>

    #twitter #SocialMedia #Państwo

  20. To mówicie, że politycy w cebulandii sami z siebie zaczynają mówić o konieczności opuszczenia twittera przez struktury państwowe?

    A ja się zastanawiam jaki wpływ na te pomysły (wirtualnemedia.pl/artykul/port) mają najnowsze zmiany na portalu pana Melona (arstechnica.com/tech-policy/20).

    :>

    #twitter #SocialMedia #Państwo

  21. To mówicie, że politycy w cebulandii sami z siebie zaczynają mówić o konieczności opuszczenia twittera przez struktury państwowe?

    A ja się zastanawiam jaki wpływ na te pomysły (wirtualnemedia.pl/artykul/port) mają najnowsze zmiany na portalu pana Melona (arstechnica.com/tech-policy/20).

    :>

    #twitter #SocialMedia #Państwo

  22. To mówicie, że politycy w cebulandii sami z siebie zaczynają mówić o konieczności opuszczenia twittera przez struktury państwowe?

    A ja się zastanawiam jaki wpływ na te pomysły (wirtualnemedia.pl/artykul/port) mają najnowsze zmiany na portalu pana Melona (arstechnica.com/tech-policy/20).

    :>

    #twitter #SocialMedia #Państwo

  23. To mówicie, że politycy w cebulandii sami z siebie zaczynają mówić o konieczności opuszczenia twittera przez struktury państwowe?

    A ja się zastanawiam jaki wpływ na te pomysły (wirtualnemedia.pl/artykul/port) mają najnowsze zmiany na portalu pana Melona (arstechnica.com/tech-policy/20).

    :>

    #twitter #SocialMedia #Państwo

  24. #Państwo tauchte zum ersten Mal im Protokoll der 181. Sitzung des 20. Deutschen Bundestages am 04.07.2024 auf. Es wurde im Rahmen der Rede von Simona Koß (SPD) gesagt.

    Video: de.openparliament.tv/media/DE-

  25. #Państwo tauchte zum ersten Mal im Protokoll der 181. Sitzung des 20. Deutschen Bundestages am 04.07.2024 auf. Es wurde im Rahmen der Rede von Simona Koß (SPD) gesagt.

    Video: de.openparliament.tv/media/DE-

  26. #Państwo tauchte zum ersten Mal im Protokoll der 181. Sitzung des 20. Deutschen Bundestages am 04.07.2024 auf. Es wurde im Rahmen der Rede von Simona Koß (SPD) gesagt.

    Video: de.openparliament.tv/media/DE-

  27. #Państwo tauchte zum ersten Mal im Protokoll der 181. Sitzung des 20. Deutschen Bundestages am 04.07.2024 auf. Es wurde im Rahmen der Rede von Simona Koß (SPD) gesagt.

    Video: de.openparliament.tv/media/DE-

  28. @adamczyk Żadne prawo nie powinno zabraniać wolnym ludziom komunikacji dowolnym narzędziem. Państwo nie powinno korzystać z tyłu narzędzi. Jedynie z dziennika ustaw i BIPu
    #media #socialmedia #państwo

  29. @adamczyk Żadne prawo nie powinno zabraniać wolnym ludziom komunikacji dowolnym narzędziem. Państwo nie powinno korzystać z tyłu narzędzi. Jedynie z dziennika ustaw i BIPu
    #media #socialmedia #państwo

  30. @adamczyk Żadne prawo nie powinno zabraniać wolnym ludziom komunikacji dowolnym narzędziem. Państwo nie powinno korzystać z tyłu narzędzi. Jedynie z dziennika ustaw i BIPu
    #media #socialmedia #państwo

  31. @adamczyk Żadne prawo nie powinno zabraniać wolnym ludziom komunikacji dowolnym narzędziem. Państwo nie powinno korzystać z tyłu narzędzi. Jedynie z dziennika ustaw i BIPu
    #media #socialmedia #państwo

  32. Też jesteście za tym, żeby zlikwidować punkty skupu złomu, i żeby przejęła ten sektor Gmina, tak jak sektor wywozu odpadów?
    Powinniśmy płacić za pozbycie się złomu, a nie że jeszcze nam za złom płacą. (sic!)
    W końcu nie dostajemy żadnych pieniędzy za surowiec jakim jest plastik, czy szkło, to za złom mamy dostawać? Kto to widział?
    #panstwo #polityka #prawo #ankieta #skup #heheszki #ekologia #ekologizm

  33. Też jesteście za tym, żeby zlikwidować punkty skupu złomu, i żeby przejęła ten sektor Gmina, tak jak sektor wywozu odpadów?
    Powinniśmy płacić za pozbycie się złomu, a nie że jeszcze nam za złom płacą. (sic!)
    W końcu nie dostajemy żadnych pieniędzy za surowiec jakim jest plastik, czy szkło, to za złom mamy dostawać? Kto to widział?
    #panstwo #polityka #prawo #ankieta #skup #heheszki #ekologia #ekologizm

  34. Też jesteście za tym, żeby zlikwidować punkty skupu złomu, i żeby przejęła ten sektor Gmina, tak jak sektor wywozu odpadów?
    Powinniśmy płacić za pozbycie się złomu, a nie że jeszcze nam za złom płacą. (sic!)
    W końcu nie dostajemy żadnych pieniędzy za surowiec jakim jest plastik, czy szkło, to za złom mamy dostawać? Kto to widział?
    #panstwo #polityka #prawo #ankieta #skup #heheszki #ekologia #ekologizm

  35. Też jesteście za tym, żeby zlikwidować punkty skupu złomu, i żeby przejęła ten sektor Gmina, tak jak sektor wywozu odpadów?
    Powinniśmy płacić za pozbycie się złomu, a nie że jeszcze nam za złom płacą. (sic!)
    W końcu nie dostajemy żadnych pieniędzy za surowiec jakim jest plastik, czy szkło, to za złom mamy dostawać? Kto to widział?
    #panstwo #polityka #prawo #ankieta #skup #heheszki #ekologia #ekologizm

  36. Też jesteście za tym, żeby zlikwidować punkty skupu złomu, i żeby przejęła ten sektor Gmina, tak jak sektor wywozu odpadów?
    Powinniśmy płacić za pozbycie się złomu, a nie że jeszcze nam za złom płacą. (sic!)
    W końcu nie dostajemy żadnych pieniędzy za surowiec jakim jest plastik, czy szkło, to za złom mamy dostawać? Kto to widział?
    #panstwo #polityka #prawo #ankieta #skup #heheszki #ekologia #ekologizm