#nosidlo — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #nosidlo, aggregated by home.social.
-
Amazfit T-Rex Ultra 2 – zegarek, który nie zna słowa „kompromis”
Są zegarki sportowe, które dobrze wyglądają na Instagramie. Są też takie, które robią wrażenie na siłowni. A potem jest T-Rex Ultra 2 — sprzęt projektowany z myślą o sytuacjach, w których przestaje być wygodnie, a zaczyna być poważnie. O górskich szlakach, o temperaturach poniżej zera, o wyprawach, gdzie brak zasięgu nie jest wyjątkiem, tylko normą.
Amazfit oficjalnie wprowadza T-Rex Ultra 2 do Europy i robi to z przytupem. To nie jest lifting poprzednika. To ewolucja w duchu „więcej wszystkiego” — więcej wytrzymałości, więcej funkcji, więcej autonomii. Blisko 20 nowych rozwiązań czyni go dziś najbardziej zaawansowanym przedstawicielem sportowej serii T-Rex.
30 dni spokoju. 28 godzin w piekle
Zacznijmy od rzeczy, która w zegarkach outdoorowych ma znaczenie fundamentalne: bateria.
T-Rex Ultra 2 potrafi pracować do 30 dni na jednym ładowaniu. Trzydzieści. Dni. Bez ładowarki w plecaku, bez powerbanku przyklejonego do ręki. W świecie smartwatchy to wynik niemal egzotyczny.
Ale liczby robią jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na scenariusz ekstremalny. Aktywuj jeden z ponad 170 trybów sportowych — Climbing, Hiking czy Rucking. Włącz nawigację, Always-on Display, ustaw najwyższą dokładność GPS. Dorzuć minusowe temperatury. W takich warunkach zegarek może działać nawet 28 godzin.
Za ten wynik odpowiada bateria o pojemności 870 mAh. To aż o 74 proc. więcej niż w pierwszym T-Rexie. A mimo to waga niemal się nie zmieniła. T-Rex Ultra 2 z paskiem waży 89,2 g, podczas gdy poprzedni T-Rex Ultra — 89 g. Różnica symboliczna.
Jak to możliwe? Tytan 5. stopnia. Tył koperty, ramka i cztery przyciski wykonano właśnie z tego materiału — bardziej odpornego i lżejszego niż stal nierdzewna. Efekt? Konstrukcja, która zachowuje funkcjonalność nawet przy –30°C.
To już nie jest gadżet. To sprzęt.
Ekran, który nie kapituluje przed słońcem
Duży, 1,5-calowy wyświetlacz AMOLED chroniony jest szafirowym szkłem odpornym na zarysowania. Maksymalna jasność? 3000 nitów.
W praktyce oznacza to jedno: w pełnym słońcu, wysoko w górach, kiedy światło odbija się od śniegu, nadal widzisz wszystko. Mapę, dane treningowe, powiadomienia. Bez mrużenia oczu, bez szukania cienia.
Always-on Display przestaje być kompromisem między estetyką a funkcjonalnością. Tutaj to narzędzie.
Mapy offline. Fabrycznie. Bez kombinowania
Jedna z największych zmian względem poprzednika to fabrycznie zainstalowane mapy.
T-Rex Ultra 2 oferuje bezpłatne mapy topograficzne z wyraźnym rozróżnieniem szlaków gruntowych i dróg utwardzonych. W aplikacji Zepp wybierasz region, który ma być wyświetlany na zegarku. To wszystko.
Dodatkowo można bezpłatnie pobrać mapy konturowe oraz mapy stoków narciarskich. Offline. Bez potrzeby korzystania z telefonu. Bez zasięgu LTE, który w górach i tak znika, kiedy jest najbardziej potrzebny.
Sześć systemów satelitarnych — w tym GPS i Galileo — odpowiada za szybkie i precyzyjne pozycjonowanie. Nawigacja działa „zakręt po zakręcie”. Kolorowe mapy ułatwiają planowanie tras, wyszukiwanie punktów POI i poruszanie się w trudnym terenie.
To poziom autonomii, który naprawdę zmienia sposób myślenia o smartwatchu.
Latarka, która świeci jak trzeba. I myśli o noktowizji
Tu robi się ciekawie.
T-Rex Ultra 2 ma wbudowaną latarkę dwutrybową z regulacją jasności. Biały strumień światła o mocy 200 luksów wystarcza do oświetlenia ścieżki czy namiotu. W trybie Boost generuje błysk o mocy 300 luksów — przydatny przy nocnych wyprawach lub nagłej potrzebie.
Ale jest też zielone światło o niskiej interferencji, które umożliwia czytelny podgląd ekranu podczas korzystania z gogli noktowizyjnych.
Brzmi jak detal z katalogu sprzętu taktycznego? Być może. Ale pokazuje jedno: projektanci nie myśleli wyłącznie o biegaczach miejskich.
Do tego tryb SOS — funkcja, która w teorii może nigdy się nie przydać, ale w praktyce daje poczucie bezpieczeństwa.
170 sportów i analiza, która wykracza poza „spaliłeś 600 kcal”
T-Rex Ultra 2 obsługuje ponad 170 trybów sportowych. To liczba, która przestaje być marketingiem, kiedy zaczynamy zagłębiać się w szczegóły analizy.
Zegarek monitoruje dziesiątki parametrów treningowych, potreningowych i regeneracyjnych. Poziom zmęczenia prezentowany jest w ujęciu dziennym, tygodniowym, miesięcznym i wielomiesięcznym. Możesz realnie zobaczyć, czy to zmęczenie jednego dnia, czy efekt długiego przeciążenia.
Integracja z akcesoriami takimi jak Helio Strap czy Helio Ring pozwala rozszerzyć możliwości pomiarowe. A w aplikacji Zepp czeka ponad 400 aplikacji.
Wśród nich:
- GRun for Amazfit — ponad 50 parametrów treningowych, w tym ETA, czyli aktualizowany na bieżąco czas pokonania określonego dystansu.
- Detektor Anomalii Biometrycznych — sygnalizuje potencjalne przeciążenia organizmu, ryzyko przetrenowania czy początki infekcji.
- Battery Assistant — szacuje pozostały czas pracy baterii w trakcie wybranego trybu sportowego.
- Mountaineering Oximetry — pokazuje wysokość, tempo wspinaczki i poziom tlenu we krwi.
To już nie jest tylko zegarek do rejestrowania aktywności. To narzędzie do zarządzania wysiłkiem i regeneracją.
64 GB pamięci. Bo mapy i dane też ważą
T-Rex Ultra 2 oferuje 64 GB pamięci — dwukrotnie więcej niż model T-Rex 3 Pro. W praktyce oznacza to miejsce na mapy, aplikacje, dane treningowe i wszystko to, co w zegarkach klasy outdoorowej zaczyna być standardem.
To również sygnał, że Amazfit myśli o długofalowym użytkowaniu, a nie tylko o premierowym „wow”.
Europejska wersja z NFC i konkretna cena
Wersja europejska obsługuje płatności NFC. To detal, który w codziennym użytkowaniu bywa ważniejszy niż kolejny wykres VO2max.
Zegarek będzie dostępny od 19 lutego 2026 roku na amazfitpolska.pl oraz u wybranych partnerów: Media Expert i x-kom.
Sugerowana cena detaliczna wynosi 2399 zł.
I tu dochodzimy do sedna. To nie jest budżetowy smartwatch. To sprzęt dla ludzi, którzy wiedzą, czego oczekują — długiej pracy, niezależności od telefonu, odporności na temperaturę i warunki, które weryfikują marketingowe slogany.
T-Rex Ultra 2 nie próbuje być eleganckim dodatkiem do garnituru. On chce być zegarkiem, który wróci z tobą z wyprawy. Nawet jeśli pogoda, zasięg i rozsądek powiedzą, że to był zły pomysł.
A w świecie, w którym wiele urządzeń jest projektowanych pod prezentację, a nie pod realne użytkowanie, taka filozofia zaczyna być czymś naprawdę odświeżającym.
My tymczasem czekamy na nasz egzemplarz testowy. Będziemy na bierząco wrzucać Wam informację o nowości, a pełna recenzja znajdzie się w kwietniowym wydaniu iMagazine.
#Amazfit #AmazfitTRexUltra2 #fitness #Nosidło #smartzegarek #Ultra #wearable #zegarek -
Amazfit T-Rex Ultra 2 – zegarek, który nie zna słowa „kompromis”
Są zegarki sportowe, które dobrze wyglądają na Instagramie. Są też takie, które robią wrażenie na siłowni. A potem jest T-Rex Ultra 2 — sprzęt projektowany z myślą o sytuacjach, w których przestaje być wygodnie, a zaczyna być poważnie. O górskich szlakach, o temperaturach poniżej zera, o wyprawach, gdzie brak zasięgu nie jest wyjątkiem, tylko normą.
Amazfit oficjalnie wprowadza T-Rex Ultra 2 do Europy i robi to z przytupem. To nie jest lifting poprzednika. To ewolucja w duchu „więcej wszystkiego” — więcej wytrzymałości, więcej funkcji, więcej autonomii. Blisko 20 nowych rozwiązań czyni go dziś najbardziej zaawansowanym przedstawicielem sportowej serii T-Rex.
30 dni spokoju. 28 godzin w piekle
Zacznijmy od rzeczy, która w zegarkach outdoorowych ma znaczenie fundamentalne: bateria.
T-Rex Ultra 2 potrafi pracować do 30 dni na jednym ładowaniu. Trzydzieści. Dni. Bez ładowarki w plecaku, bez powerbanku przyklejonego do ręki. W świecie smartwatchy to wynik niemal egzotyczny.
Ale liczby robią jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na scenariusz ekstremalny. Aktywuj jeden z ponad 170 trybów sportowych — Climbing, Hiking czy Rucking. Włącz nawigację, Always-on Display, ustaw najwyższą dokładność GPS. Dorzuć minusowe temperatury. W takich warunkach zegarek może działać nawet 28 godzin.
Za ten wynik odpowiada bateria o pojemności 870 mAh. To aż o 74 proc. więcej niż w pierwszym T-Rexie. A mimo to waga niemal się nie zmieniła. T-Rex Ultra 2 z paskiem waży 89,2 g, podczas gdy poprzedni T-Rex Ultra — 89 g. Różnica symboliczna.
Jak to możliwe? Tytan 5. stopnia. Tył koperty, ramka i cztery przyciski wykonano właśnie z tego materiału — bardziej odpornego i lżejszego niż stal nierdzewna. Efekt? Konstrukcja, która zachowuje funkcjonalność nawet przy –30°C.
To już nie jest gadżet. To sprzęt.
Ekran, który nie kapituluje przed słońcem
Duży, 1,5-calowy wyświetlacz AMOLED chroniony jest szafirowym szkłem odpornym na zarysowania. Maksymalna jasność? 3000 nitów.
W praktyce oznacza to jedno: w pełnym słońcu, wysoko w górach, kiedy światło odbija się od śniegu, nadal widzisz wszystko. Mapę, dane treningowe, powiadomienia. Bez mrużenia oczu, bez szukania cienia.
Always-on Display przestaje być kompromisem między estetyką a funkcjonalnością. Tutaj to narzędzie.
Mapy offline. Fabrycznie. Bez kombinowania
Jedna z największych zmian względem poprzednika to fabrycznie zainstalowane mapy.
T-Rex Ultra 2 oferuje bezpłatne mapy topograficzne z wyraźnym rozróżnieniem szlaków gruntowych i dróg utwardzonych. W aplikacji Zepp wybierasz region, który ma być wyświetlany na zegarku. To wszystko.
Dodatkowo można bezpłatnie pobrać mapy konturowe oraz mapy stoków narciarskich. Offline. Bez potrzeby korzystania z telefonu. Bez zasięgu LTE, który w górach i tak znika, kiedy jest najbardziej potrzebny.
Sześć systemów satelitarnych — w tym GPS i Galileo — odpowiada za szybkie i precyzyjne pozycjonowanie. Nawigacja działa „zakręt po zakręcie”. Kolorowe mapy ułatwiają planowanie tras, wyszukiwanie punktów POI i poruszanie się w trudnym terenie.
To poziom autonomii, który naprawdę zmienia sposób myślenia o smartwatchu.
Latarka, która świeci jak trzeba. I myśli o noktowizji
Tu robi się ciekawie.
T-Rex Ultra 2 ma wbudowaną latarkę dwutrybową z regulacją jasności. Biały strumień światła o mocy 200 luksów wystarcza do oświetlenia ścieżki czy namiotu. W trybie Boost generuje błysk o mocy 300 luksów — przydatny przy nocnych wyprawach lub nagłej potrzebie.
Ale jest też zielone światło o niskiej interferencji, które umożliwia czytelny podgląd ekranu podczas korzystania z gogli noktowizyjnych.
Brzmi jak detal z katalogu sprzętu taktycznego? Być może. Ale pokazuje jedno: projektanci nie myśleli wyłącznie o biegaczach miejskich.
Do tego tryb SOS — funkcja, która w teorii może nigdy się nie przydać, ale w praktyce daje poczucie bezpieczeństwa.
170 sportów i analiza, która wykracza poza „spaliłeś 600 kcal”
T-Rex Ultra 2 obsługuje ponad 170 trybów sportowych. To liczba, która przestaje być marketingiem, kiedy zaczynamy zagłębiać się w szczegóły analizy.
Zegarek monitoruje dziesiątki parametrów treningowych, potreningowych i regeneracyjnych. Poziom zmęczenia prezentowany jest w ujęciu dziennym, tygodniowym, miesięcznym i wielomiesięcznym. Możesz realnie zobaczyć, czy to zmęczenie jednego dnia, czy efekt długiego przeciążenia.
Integracja z akcesoriami takimi jak Helio Strap czy Helio Ring pozwala rozszerzyć możliwości pomiarowe. A w aplikacji Zepp czeka ponad 400 aplikacji.
Wśród nich:
- GRun for Amazfit — ponad 50 parametrów treningowych, w tym ETA, czyli aktualizowany na bieżąco czas pokonania określonego dystansu.
- Detektor Anomalii Biometrycznych — sygnalizuje potencjalne przeciążenia organizmu, ryzyko przetrenowania czy początki infekcji.
- Battery Assistant — szacuje pozostały czas pracy baterii w trakcie wybranego trybu sportowego.
- Mountaineering Oximetry — pokazuje wysokość, tempo wspinaczki i poziom tlenu we krwi.
To już nie jest tylko zegarek do rejestrowania aktywności. To narzędzie do zarządzania wysiłkiem i regeneracją.
64 GB pamięci. Bo mapy i dane też ważą
T-Rex Ultra 2 oferuje 64 GB pamięci — dwukrotnie więcej niż model T-Rex 3 Pro. W praktyce oznacza to miejsce na mapy, aplikacje, dane treningowe i wszystko to, co w zegarkach klasy outdoorowej zaczyna być standardem.
To również sygnał, że Amazfit myśli o długofalowym użytkowaniu, a nie tylko o premierowym „wow”.
Europejska wersja z NFC i konkretna cena
Wersja europejska obsługuje płatności NFC. To detal, który w codziennym użytkowaniu bywa ważniejszy niż kolejny wykres VO2max.
Zegarek będzie dostępny od 19 lutego 2026 roku na amazfitpolska.pl oraz u wybranych partnerów: Media Expert i x-kom.
Sugerowana cena detaliczna wynosi 2399 zł.
I tu dochodzimy do sedna. To nie jest budżetowy smartwatch. To sprzęt dla ludzi, którzy wiedzą, czego oczekują — długiej pracy, niezależności od telefonu, odporności na temperaturę i warunki, które weryfikują marketingowe slogany.
T-Rex Ultra 2 nie próbuje być eleganckim dodatkiem do garnituru. On chce być zegarkiem, który wróci z tobą z wyprawy. Nawet jeśli pogoda, zasięg i rozsądek powiedzą, że to był zły pomysł.
A w świecie, w którym wiele urządzeń jest projektowanych pod prezentację, a nie pod realne użytkowanie, taka filozofia zaczyna być czymś naprawdę odświeżającym.
My tymczasem czekamy na nasz egzemplarz testowy. Będziemy na bierząco wrzucać Wam informację o nowości, a pełna recenzja znajdzie się w kwietniowym wydaniu iMagazine.
#Amazfit #AmazfitTRexUltra2 #fitness #Nosidło #smartzegarek #Ultra #wearable #zegarek -
To zdają się być pierwsze sensowne okulary przeciwsłoneczne, z możliwością wstawienia szkieł korekcyjnych, które mają wbudowane aparaty, a więc potrafiące robić zdjęcia, nagrywać filmy lub robić livestreamy. Są przy tym tak cichociemne, że nikt nie ma pojęcia, że to robimy…
Gdzie kupić Meta Ray-Ban?
Te okulary obecnie dostępne są w: USA, Kanadzie, UK, Irlandii, Austrii, Belgii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Finlandii, Norwegii, Danii, Szwecji oraz Australii, „z pewnymi regionalnymi wyjątkami”.
Wiem, że można je zamówić do Polski ze sklepów z innych krajów UE – koledze udało się to zrobić ze sklepu z Włoch, ale jeszcze na nie czeka. Najłatwiej je sobie po prostu przywieźć i tutaj chciałbym podziękować Pawłowi Bieleckiemu, który bezinteresownie mi je przywiózł z Hiszpanii. Zrobiłem krótką relację z wypadku do Katowic po odbiór Ray-Banów na swoim Instagramie – materiał po odbiorze jest już z Ray-Banów, a wcześniejszy z iPhone’a.
Jaki rozmiar wybrać?
Ray-Ban obecnie sprzedaje ten produkt w dwóch wersjach i dwóch rozmiarach – Wayfarer oraz Headliner, w rozmiarze L i XXL. Ten pierwszy będzie pasował większości, a XXL, jak sama nazwa wskazuje, dla osób z ponadprzeciętnymi wymiarami twarzy. Firma na swojej stronie tłumaczy wymiary obu tych rozmiarów.
Czy Meta Ray-Ban działają w Polsce?
Okulary Meta Ray-Ban nie są oficjalnie dostępne w Polsce, podobnie jak i aplikacja, która jest wymagana do ich działania. Aby zainstalować ją na z App Store dla iOS lub Play Store dla Androida, wymagane jest konto z kraju, w którym są dostępne, tj. Stany Zjednoczone, Kanada, Zjednoczone Królestwo, Irlandia, Austria, Belgia, Francja, Włochy, Hiszpania, Niemcy, Finlandia, Norwegia, Dania, Szwecja lub Australia.
W przypadku iOS-a wystarczy wejść do aplikacji App Store, na swój profil i wylogować się z aktualnego konta App Store (nie mylić z Apple ID do konta iCloud!). Potem należy stworzyć nowe konto (np. przez www, aby było szybciej) przykładowo w USA, zalogować się do niego, zainstalować Meta View app i potem możemy wrócić do konta polskiego.
Aplikacja Meta View jest konieczna do prawidłowego działania okularów.
Co potrafią Meta Ray-Ban, do czego służą, ile trzyma bateria i jak się je ładuje?
Te okulary są wielofunkcyjne i potrafią m.in.:
- odtwarzać muzykę, podcasty czy inne źródła audio do naszych uszu z głośników w zausznikach, tak jak każde inne słuchawki Bluetooth,
- robić zdjęcia,
- nagrywać wideo (do 60 sekund),
- służyć jako kamera do livestreamingu na Instagrama,
- służyć jako zestaw głośnomówiący do rozmów telefonicznych lub innych,
- odpowiadać na pytania za pomocą głosowego asystenta AI od Meta,
- po prostu funkcjonować jako zwykłe analogowe okulary przeciwsłoneczne;
Okulary ładują się indukcyjnie w etui, które ma złącze USB-C. W komplecie nie ma ładowarki. Jedno ładowanie, według relacji innych, wystarcza średnio na 3-4 godziny robienia zdjęć i nagrywania wideo. Etui zapewnia dodatkowe 32 godziny pracy, a więc osiem ładowań. W sumie mamy 36 godzin, jeśli okulary są w pełni naładowane.
W jakich wersjach są dostępne i ile kosztują?
Te „smart” Ray-Bany dostępne są w wydaniu Wayfarer – chyba ich najbardziej popularny design oprawek – oraz jako Headliner. Wszystkie warianty możecie sobie przejrzeć na ich stronie. Pilnujcie opisów, bo różnią się nie tylko oprawkami, ale również szkłami – są wersje bez polaryzacji, z polaryzacją oraz fotochromami, czyli szkłami, które się automatycznie ściemniają na słońcu i rozjaśniają w ciemności, np. w domu.
Zależnie od konfiguracji, ceny zaczynają się w EU od 329 EUR za model bez polaryzacji, przez 359 EUR za model z polaryzacją, aż po 409 EUR z model transitions, czyli fotochromami. Biorąc pod uwagę, że same Ray-Bany kosztują średnio w rejonie 200 EUR, to nie jest to moim zdaniem wygórowana cena.
Pierwsze wrażenia
Okulary wyposażono w aparat 12 MP do robienia zdjęć oraz nagrywania wideo (1440×1920 px). Te pierwsze są zaskakująco przyzwoite, a wideo nadaje się do wykorzystania również, gdy nagrywamy go nocą w trudnych warunkach. Nie będzie to jakość iPhone’a czy innych smartfonów, nawet tych nie-topowych, ale jakość jest wystarczająca.
Dwa powyższe zdjęcia zrobiłem już po zachodzie słońca, pierwsze z nich jest w ruchu, i jak widzicie, tragedii nie ma. Są prosto z aparatu, bez edycji. Nocne również są do zaakceptowania, podobnie jak wideo. Poniżej zapraszam do obejrzenia zmontowanego na szybko, za pomocą wbudowanych narzędzi w Instagrama, reelu składającego się z przygotowań do Świąt.
View this post on InstagramKonfigurując Ray-Bany, mamy szereg opcji, na które możemy się zgodzić lub nie. Meta tutaj przyłożyła się bardzo mocno, co mnie zaskoczyło, w przypadku aplikacji dla iOS-a oraz próśb o dostęp do poszczególnych funkcji. Pytania padają wtedy, gdy coś uruchamiamy i są dobrze opisane, np. jeśli chcemy dodawania lokalizacji do zdjęć, to musimy aplikacji dać dostęp do GPS-a. Meta domyślnie ma wiele rzeczy wyłączone, co jest super-szokujące i dopiero odkryłem je w ustawieniach okularów, np. asystent głosowy (którego nie włączyłem, bo nie ufam im aż tak). Można też nie włączać dzielenia się dodatkowymi informacjami z Metą, zwiększając naszą prywatność (jeśli wierzymy w to, co piszą).
Dla mnie, na razie, to okulary z wbudowanym aparatem oraz kamerą wideo, bez asystenta głosowego czy dostępu do Siri. Kolejne funkcje będę sukcesywnie testował. Największą wadą to brak możliwości nagrywania dłuższych klipów wideo niż 60 sekund, a największą zaletą dodatkową to możliwości słuchania muzyki, audiobooków czy podcastów. Zdanie na temat tego wszystkiego mogę jeszcze zmienić – potrzebuję po prostu więcej czasu na ich lepsze poznanie.
Meta wyposażyła Ray-Bany w białe światełko, abyśmy wiedzieli, że ktoś nas nagrywa lub robi zdjęcia. Niestety, nikt tego absolutnie nie widzi. To powinno zostać poprawione. To druga w kolejności wada, potencjalnie najważniejsza od strony etycznej.
Do sterowania całością służy przycisk na prawym zauszniku, który domyślnie naciskamy krótko, aby zrobić zdjęcia lub długo, aby rozpocząć nagrywanie wideo. W tym ostatnim przypadku, jeśli chcemy zakończyć nagrywanie, to ponownie naciskamy przycisk (ale krótko tym razem).
Okulary wykrywają, gdy je zakładamy na twarz po wyjęciu z etui, ale możemy je wyłączyć suwakiem na zawiasie lewego zausznika, aby nie marnować baterii. Wtedy funkcjonują po prostu jako zwykłe okulary.
Prawy zausznik służy również jako powierzchnia dotykowa, która rozpoznaje dotyk do trzech palców. Dzięki temu możemy wykonywać gesty, aby zmieniać głośność, przewijać utwory, itd. Aplikacja Meta View przy pierwszej konfiguracji okularów ma krótki tutorial, jak prawidłowo obsługiwać okluary. Zachowanie przycisku i powierzchni dotykowej możemy dodatkowo modyfikować w ustawieniach w Meta View app.
Zaskoczony byłem jak sprawnie działają głośniki, które pozwoliły mi na spędzenie czasu z audiobookiem, którego obecnie słucham. Głośność miałem ustawioną w iPhonie na maksa, ale słyszałem wszystko w centrum handlowym pomimo obecności tłumu ludzi. Mikrofonu jeszcze nie testowałem.
Meta View app jest konieczna do pobierania zdjęć i wideo na smartfona. W przypadku iPhone’a automatycznie dodaje je do Biblioteki Zdjęć iCloud / iCloud Photo Library, co ułatwia życie. Można skonfigurować app tak, aby pobierał te treści automatycznie, ale trzeba okularom dać dostęp do danej sieci Wi-Fi i działa to tylko w zasięgu skonfigurowanych sieci Wi-Fi.
Na koniec
Z Meta Ray-Banami spędziłem dosłownie jeden dzień i małym hakiem, więc nie mam jeszcze wyrobionego zdania, ale wstępnie przypadły mi do gustu, szczególnie dla osób korzystających z Instagrama. Chciałbym zobaczyć możliwość nagrywania wideo w 1920×1920 px zamiast obecnych 1440×1920 px, co pozwoliłoby na wykorzystanie poziomego wideo przy Full HD po cropie, a tymczasem jeśli chcemy wideo z tych okularów wykorzystać do poziomego wideo, to natywna rozdzielczość to będzie 1440×800 px przy zachowaniu 16:9. Może w następnej wersji. Tak czy siak, zapowiada się na bardzo ciekawy produkt i pozostają tylko dwa pytania: czy i kiedy trafią oficjalnie do Polski?
Jeśli macie jakieś pytania, to tradycyjnie zapraszam do kontaktu.
#Facebook #FFF #fotografia #Instagram #Meta #Nosidło #rayBan #wearables #Wideo
-
To zdają się być pierwsze sensowne okulary przeciwsłoneczne, z możliwością wstawienia szkieł korekcyjnych, które mają wbudowane aparaty, a więc potrafiące robić zdjęcia, nagrywać filmy lub robić livestreamy. Są przy tym tak cichociemne, że nikt nie ma pojęcia, że to robimy…
Gdzie kupić Meta Ray-Ban?
Te okulary obecnie dostępne są w: USA, Kanadzie, UK, Irlandii, Austrii, Belgii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Finlandii, Norwegii, Danii, Szwecji oraz Australii, „z pewnymi regionalnymi wyjątkami”.
Wiem, że można je zamówić do Polski ze sklepów z innych krajów UE – koledze udało się to zrobić ze sklepu z Włoch, ale jeszcze na nie czeka. Najłatwiej je sobie po prostu przywieźć i tutaj chciałbym podziękować Pawłowi Bieleckiemu, który bezinteresownie mi je przywiózł z Hiszpanii. Zrobiłem krótką relację z wypadku do Katowic po odbiór Ray-Banów na swoim Instagramie – materiał po odbiorze jest już z Ray-Banów, a wcześniejszy z iPhone’a.
Jaki rozmiar wybrać?
Ray-Ban obecnie sprzedaje ten produkt w dwóch wersjach i dwóch rozmiarach – Wayfarer oraz Headliner, w rozmiarze L i XXL. Ten pierwszy będzie pasował większości, a XXL, jak sama nazwa wskazuje, dla osób z ponadprzeciętnymi wymiarami twarzy. Firma na swojej stronie tłumaczy wymiary obu tych rozmiarów.
Czy Meta Ray-Ban działają w Polsce?
Okulary Meta Ray-Ban nie są oficjalnie dostępne w Polsce, podobnie jak i aplikacja, która jest wymagana do ich działania. Aby zainstalować ją na z App Store dla iOS lub Play Store dla Androida, wymagane jest konto z kraju, w którym są dostępne, tj. Stany Zjednoczone, Kanada, Zjednoczone Królestwo, Irlandia, Austria, Belgia, Francja, Włochy, Hiszpania, Niemcy, Finlandia, Norwegia, Dania, Szwecja lub Australia.
W przypadku iOS-a wystarczy wejść do aplikacji App Store, na swój profil i wylogować się z aktualnego konta App Store (nie mylić z Apple ID do konta iCloud!). Potem należy stworzyć nowe konto (np. przez www, aby było szybciej) przykładowo w USA, zalogować się do niego, zainstalować Meta View app i potem możemy wrócić do konta polskiego.
Aplikacja Meta View jest konieczna do prawidłowego działania okularów.
Co potrafią Meta Ray-Ban, do czego służą, ile trzyma bateria i jak się je ładuje?
Te okulary są wielofunkcyjne i potrafią m.in.:
- odtwarzać muzykę, podcasty czy inne źródła audio do naszych uszu z głośników w zausznikach, tak jak każde inne słuchawki Bluetooth,
- robić zdjęcia,
- nagrywać wideo (do 60 sekund),
- służyć jako kamera do livestreamingu na Instagrama,
- służyć jako zestaw głośnomówiący do rozmów telefonicznych lub innych,
- odpowiadać na pytania za pomocą głosowego asystenta AI od Meta,
- po prostu funkcjonować jako zwykłe analogowe okulary przeciwsłoneczne;
Okulary ładują się indukcyjnie w etui, które ma złącze USB-C. W komplecie nie ma ładowarki. Jedno ładowanie, według relacji innych, wystarcza średnio na 3-4 godziny robienia zdjęć i nagrywania wideo. Etui zapewnia dodatkowe 32 godziny pracy, a więc osiem ładowań. W sumie mamy 36 godzin, jeśli okulary są w pełni naładowane.
W jakich wersjach są dostępne i ile kosztują?
Te „smart” Ray-Bany dostępne są w wydaniu Wayfarer – chyba ich najbardziej popularny design oprawek – oraz jako Headliner. Wszystkie warianty możecie sobie przejrzeć na ich stronie. Pilnujcie opisów, bo różnią się nie tylko oprawkami, ale również szkłami – są wersje bez polaryzacji, z polaryzacją oraz fotochromami, czyli szkłami, które się automatycznie ściemniają na słońcu i rozjaśniają w ciemności, np. w domu.
Zależnie od konfiguracji, ceny zaczynają się w EU od 329 EUR za model bez polaryzacji, przez 359 EUR za model z polaryzacją, aż po 409 EUR z model transitions, czyli fotochromami. Biorąc pod uwagę, że same Ray-Bany kosztują średnio w rejonie 200 EUR, to nie jest to moim zdaniem wygórowana cena.
Pierwsze wrażenia
Okulary wyposażono w aparat 12 MP do robienia zdjęć oraz nagrywania wideo (1440×1920 px). Te pierwsze są zaskakująco przyzwoite, a wideo nadaje się do wykorzystania również, gdy nagrywamy go nocą w trudnych warunkach. Nie będzie to jakość iPhone’a czy innych smartfonów, nawet tych nie-topowych, ale jakość jest wystarczająca.
Dwa powyższe zdjęcia zrobiłem już po zachodzie słońca, pierwsze z nich jest w ruchu, i jak widzicie, tragedii nie ma. Są prosto z aparatu, bez edycji. Nocne również są do zaakceptowania, podobnie jak wideo. Poniżej zapraszam do obejrzenia zmontowanego na szybko, za pomocą wbudowanych narzędzi w Instagrama, reelu składającego się z przygotowań do Świąt.
View this post on InstagramKonfigurując Ray-Bany, mamy szereg opcji, na które możemy się zgodzić lub nie. Meta tutaj przyłożyła się bardzo mocno, co mnie zaskoczyło, w przypadku aplikacji dla iOS-a oraz próśb o dostęp do poszczególnych funkcji. Pytania padają wtedy, gdy coś uruchamiamy i są dobrze opisane, np. jeśli chcemy dodawania lokalizacji do zdjęć, to musimy aplikacji dać dostęp do GPS-a. Meta domyślnie ma wiele rzeczy wyłączone, co jest super-szokujące i dopiero odkryłem je w ustawieniach okularów, np. asystent głosowy (którego nie włączyłem, bo nie ufam im aż tak). Można też nie włączać dzielenia się dodatkowymi informacjami z Metą, zwiększając naszą prywatność (jeśli wierzymy w to, co piszą).
Dla mnie, na razie, to okulary z wbudowanym aparatem oraz kamerą wideo, bez asystenta głosowego czy dostępu do Siri. Kolejne funkcje będę sukcesywnie testował. Największą wadą to brak możliwości nagrywania dłuższych klipów wideo niż 60 sekund, a największą zaletą dodatkową to możliwości słuchania muzyki, audiobooków czy podcastów. Zdanie na temat tego wszystkiego mogę jeszcze zmienić – potrzebuję po prostu więcej czasu na ich lepsze poznanie.
Meta wyposażyła Ray-Bany w białe światełko, abyśmy wiedzieli, że ktoś nas nagrywa lub robi zdjęcia. Niestety, nikt tego absolutnie nie widzi. To powinno zostać poprawione. To druga w kolejności wada, potencjalnie najważniejsza od strony etycznej.
Do sterowania całością służy przycisk na prawym zauszniku, który domyślnie naciskamy krótko, aby zrobić zdjęcia lub długo, aby rozpocząć nagrywanie wideo. W tym ostatnim przypadku, jeśli chcemy zakończyć nagrywanie, to ponownie naciskamy przycisk (ale krótko tym razem).
Okulary wykrywają, gdy je zakładamy na twarz po wyjęciu z etui, ale możemy je wyłączyć suwakiem na zawiasie lewego zausznika, aby nie marnować baterii. Wtedy funkcjonują po prostu jako zwykłe okulary.
Prawy zausznik służy również jako powierzchnia dotykowa, która rozpoznaje dotyk do trzech palców. Dzięki temu możemy wykonywać gesty, aby zmieniać głośność, przewijać utwory, itd. Aplikacja Meta View przy pierwszej konfiguracji okularów ma krótki tutorial, jak prawidłowo obsługiwać okluary. Zachowanie przycisku i powierzchni dotykowej możemy dodatkowo modyfikować w ustawieniach w Meta View app.
Zaskoczony byłem jak sprawnie działają głośniki, które pozwoliły mi na spędzenie czasu z audiobookiem, którego obecnie słucham. Głośność miałem ustawioną w iPhonie na maksa, ale słyszałem wszystko w centrum handlowym pomimo obecności tłumu ludzi. Mikrofonu jeszcze nie testowałem.
Meta View app jest konieczna do pobierania zdjęć i wideo na smartfona. W przypadku iPhone’a automatycznie dodaje je do Biblioteki Zdjęć iCloud / iCloud Photo Library, co ułatwia życie. Można skonfigurować app tak, aby pobierał te treści automatycznie, ale trzeba okularom dać dostęp do danej sieci Wi-Fi i działa to tylko w zasięgu skonfigurowanych sieci Wi-Fi.
Na koniec
Z Meta Ray-Banami spędziłem dosłownie jeden dzień i małym hakiem, więc nie mam jeszcze wyrobionego zdania, ale wstępnie przypadły mi do gustu, szczególnie dla osób korzystających z Instagrama. Chciałbym zobaczyć możliwość nagrywania wideo w 1920×1920 px zamiast obecnych 1440×1920 px, co pozwoliłoby na wykorzystanie poziomego wideo przy Full HD po cropie, a tymczasem jeśli chcemy wideo z tych okularów wykorzystać do poziomego wideo, to natywna rozdzielczość to będzie 1440×800 px przy zachowaniu 16:9. Może w następnej wersji. Tak czy siak, zapowiada się na bardzo ciekawy produkt i pozostają tylko dwa pytania: czy i kiedy trafią oficjalnie do Polski?
Jeśli macie jakieś pytania, to tradycyjnie zapraszam do kontaktu.
#3897f0 #c9c8cd #F4F4F4 #Facebook #FFF #fotografia #Instagram #Meta #Nosidło #rayBan #wearables #Wideo