Już jakiś czas temu ukończyłem "Germanię" Simona Windera, i zwlekałem z recenzją. To książka poświęcona historii szeroko pojętych Niemiec. Ale nie jakaś nudna wyliczanka w szkolnym stylu. Autor zabiera nas w bardzo osobistą podróż, poprzez małe miasteczka i wielkie lasy, zamki, kościoły i monumenty, a każdy z tych elementów stanowi kontekst, w którym przytaczana jest historia tego zaskakująco ciekawego kraju. I to działa — do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać, czy kiedyś nie powinienem przeprowadzić się tam, sprawić sobie Bahncard 100 i zacząć zjeżdżać kolejny kraj.
Nie cytowałem tu tej książki. Zamieszczę choć jeden cytat:
"""
Samotna turystyka to coś, czego każdy powinien spróbować. Oczywiście, jest to fałszywa samotność; cała przyjemność wynika bowiem z jej ograniczonego czasu i posiadania radosnej bazy, którą opuszczamy tylko na jakiś czas. […] Zaletą samotnej turystyki jest jej nieograniczona zdolność pochłaniania nudy. Często wręcz paraliżuje mnie lęk, że wszystko okaże się nieciekawe dla moich towarzyszy podróży, że raczej zjedliby gdzieś indziej, że skrywają złość, że idziemy tą ulicą, a nie inną, że gardzą moimi zainteresowaniami. Samotna turystyka eliminuje to wszystko: jeżeli muzeum jest nudne jak flaki z olejem, to nie trzeba udawać zainteresowania, można po prostu wyjść. Jestem zachwycony, mogąc całkiem wyłączony krążyć przez miasto, wędrując godzinami, tylko dlatego, że może za rogiem znajdę coś ciekawego — wręcz z pewnością, że tak będzie (zawsze coś znajduję). Ale przekształcanie każdej ulicy, każdego baru, każdego muzeum ludowego w negocjację międzyludzką tworzy zupełnie inną dynamikę.
[…]
Bardzo możliwe, że ten styl życia byłby mniej przyjemny w innym kraju, zwłaszcza w bardziej towarzyskich miejscach jak Włochy. Niemiecka kultura stawia wysoko taką pozorowaną, tymczasową samotność. Być może to jej wielki dar. […]
"""
(Simon Winder, Germania, tłum. moje)
To o włóczeniu się po miastach, to prawda: najciekawsze rzeczy znalazłem przez przypadek.
#książki #książkodon #Niemcy #Germania