home.social

#googleaiultra — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #googleaiultra, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Google NotebookLM zyskuje Gemini 3.5 i staje się analitycznym potworem

    Jeśli do tej pory traktowaliście NotebookLM od Google jedynie jako sprytne narzędzie do podsumowywania długich dokumentów tekstowych, pora zrewidować to podejście.

    Gigant z Mountain View właśnie ogłosił potężną aktualizację swojego asystenta. Dzięki wdrożeniu modelu Gemini 3.5 oraz narzędzia do kodowania o nazwie Antigravity, NotebookLM przestaje być tylko czytnikiem, a staje się wirtualnym analitykiem danych.

    Google integruje Gemini z NotebookLM. Nowa funkcja „Notatniki” ma uporządkować pracę z AI

    Własny „komputer w chmurze” dla każdego notatnika

    Największą rewolucją nie jest sam model językowy, ale to, co Google nazywa „bezpiecznym komputerem w chmurze” (secure cloud computer) przypisanym do każdego naszego projektu. Co to oznacza w praktyce?

    NotebookLM potrafi teraz samodzielnie pisać i uruchamiać kod, co pozwala mu na przeprowadzenie głębokiego reaserchu i złożonych analiz na podstawie dostarczonych mu źródeł. System wyposażono w ponad 100 wyselekcjonowanych „umiejętności programistycznych”. Według wewnętrznych testów Google, nowa architektura deklasuje poprzednią wersję – notując niemal 80% skuteczność w zaawansowanym przeszukiwaniu sieci i blisko 70% przy analizie ogromnych dokumentów.

    Gotowe pliki zamiast ścian tekstu

    Dla wielu profesjonalistów najważniejszą nowością będą jednak formaty wyjściowe. Do tej pory AI chętnie generowało tekst w oknie czatu, który trzeba było samodzielnie kopiować i formatować. Zaktualizowany NotebookLM potrafi wygenerować i przygotować do pobrania gotowe pliki:

    • Arkusze kalkulacyjne i dane: Microsoft Excel (XLSX), CSV, JSON.
    • Prezentacje: Microsoft PowerPoint (PPTX).
    • Dokumenty: PDF, DOCX, Markdown, pliki tekstowe.
    • Wizualizacje danych i grafiki: wykresy (PNG, SVG) oraz obrazy generowane przez nowy silnik Nano Banana (PNG, JPG, GIF).

    Wystarczy podrzucić sztucznej inteligencji chaotyczne notatki lub dokumentację techniczną i poprosić o „wygenerowanie przejrzystej instrukcji w PDF z tabelami” albo „stworzenie gotowej prezentacji w PowerPoint z podsumowaniem projektu”.

    Asystent, który sam szuka źródeł

    Google przebudowało również sam interfejs czatu. Jeśli zaczynasz projekt zaledwie od luźnego pomysłu, NotebookLM poprowadzi Cię za rękę. Zintegrowana wyszukiwarka Google pozwala asystentowi na samodzielne przeszukiwanie sieci, znajdowanie wysokiej jakości źródeł (nawet w innych językach) i automatyczne dodawanie ich do Twojego repozytorium badawczego.

    Haczyk? Dostępność

    Jak to bywa w przypadku najpotężniejszych nowości od Google, rewolucja nie jest od razu dostępna dla wszystkich. Aktualizacja startuje dzisiaj, ale początkowo obejmie wyłącznie subskrybentów planu Google AI Ultra oraz klientów biznesowych Workspace z odpowiednim dostępem. Użytkownicy darmowych i niższych planów będą musieli uzbroić się w cierpliwość – nowości mają do nich trafić „z czasem”.

    Mała, ale kluczowa zmiana. Google nareszcie ułatwi nawigację w NotebookLM

    #AI #analizaDanych #Antigravity #Gemini35 #Google #GoogleAIUltra #NanoBanana #NotebookLM #produktywność #sztucznaInteligencja
  2. Google NotebookLM zyskuje Gemini 3.5 i staje się analitycznym potworem

    Jeśli do tej pory traktowaliście NotebookLM od Google jedynie jako sprytne narzędzie do podsumowywania długich dokumentów tekstowych, pora zrewidować to podejście.

    Gigant z Mountain View właśnie ogłosił potężną aktualizację swojego asystenta. Dzięki wdrożeniu modelu Gemini 3.5 oraz narzędzia do kodowania o nazwie Antigravity, NotebookLM przestaje być tylko czytnikiem, a staje się wirtualnym analitykiem danych.

    Google integruje Gemini z NotebookLM. Nowa funkcja „Notatniki” ma uporządkować pracę z AI

    Własny „komputer w chmurze” dla każdego notatnika

    Największą rewolucją nie jest sam model językowy, ale to, co Google nazywa „bezpiecznym komputerem w chmurze” (secure cloud computer) przypisanym do każdego naszego projektu. Co to oznacza w praktyce?

    NotebookLM potrafi teraz samodzielnie pisać i uruchamiać kod, co pozwala mu na przeprowadzenie głębokiego reaserchu i złożonych analiz na podstawie dostarczonych mu źródeł. System wyposażono w ponad 100 wyselekcjonowanych „umiejętności programistycznych”. Według wewnętrznych testów Google, nowa architektura deklasuje poprzednią wersję – notując niemal 80% skuteczność w zaawansowanym przeszukiwaniu sieci i blisko 70% przy analizie ogromnych dokumentów.

    Gotowe pliki zamiast ścian tekstu

    Dla wielu profesjonalistów najważniejszą nowością będą jednak formaty wyjściowe. Do tej pory AI chętnie generowało tekst w oknie czatu, który trzeba było samodzielnie kopiować i formatować. Zaktualizowany NotebookLM potrafi wygenerować i przygotować do pobrania gotowe pliki:

    • Arkusze kalkulacyjne i dane: Microsoft Excel (XLSX), CSV, JSON.
    • Prezentacje: Microsoft PowerPoint (PPTX).
    • Dokumenty: PDF, DOCX, Markdown, pliki tekstowe.
    • Wizualizacje danych i grafiki: wykresy (PNG, SVG) oraz obrazy generowane przez nowy silnik Nano Banana (PNG, JPG, GIF).

    Wystarczy podrzucić sztucznej inteligencji chaotyczne notatki lub dokumentację techniczną i poprosić o „wygenerowanie przejrzystej instrukcji w PDF z tabelami” albo „stworzenie gotowej prezentacji w PowerPoint z podsumowaniem projektu”.

    Asystent, który sam szuka źródeł

    Google przebudowało również sam interfejs czatu. Jeśli zaczynasz projekt zaledwie od luźnego pomysłu, NotebookLM poprowadzi Cię za rękę. Zintegrowana wyszukiwarka Google pozwala asystentowi na samodzielne przeszukiwanie sieci, znajdowanie wysokiej jakości źródeł (nawet w innych językach) i automatyczne dodawanie ich do Twojego repozytorium badawczego.

    Haczyk? Dostępność

    Jak to bywa w przypadku najpotężniejszych nowości od Google, rewolucja nie jest od razu dostępna dla wszystkich. Aktualizacja startuje dzisiaj, ale początkowo obejmie wyłącznie subskrybentów planu Google AI Ultra oraz klientów biznesowych Workspace z odpowiednim dostępem. Użytkownicy darmowych i niższych planów będą musieli uzbroić się w cierpliwość – nowości mają do nich trafić „z czasem”.

    Mała, ale kluczowa zmiana. Google nareszcie ułatwi nawigację w NotebookLM

    #AI #analizaDanych #Antigravity #Gemini35 #Google #GoogleAIUltra #NanoBanana #NotebookLM #produktywność #sztucznaInteligencja
  3. Google NotebookLM zyskuje Gemini 3.5 i staje się analitycznym potworem

    Jeśli do tej pory traktowaliście NotebookLM od Google jedynie jako sprytne narzędzie do podsumowywania długich dokumentów tekstowych, pora zrewidować to podejście.

    Gigant z Mountain View właśnie ogłosił potężną aktualizację swojego asystenta. Dzięki wdrożeniu modelu Gemini 3.5 oraz narzędzia do kodowania o nazwie Antigravity, NotebookLM przestaje być tylko czytnikiem, a staje się wirtualnym analitykiem danych.

    Google integruje Gemini z NotebookLM. Nowa funkcja „Notatniki” ma uporządkować pracę z AI

    Własny „komputer w chmurze” dla każdego notatnika

    Największą rewolucją nie jest sam model językowy, ale to, co Google nazywa „bezpiecznym komputerem w chmurze” (secure cloud computer) przypisanym do każdego naszego projektu. Co to oznacza w praktyce?

    NotebookLM potrafi teraz samodzielnie pisać i uruchamiać kod, co pozwala mu na przeprowadzenie głębokiego reaserchu i złożonych analiz na podstawie dostarczonych mu źródeł. System wyposażono w ponad 100 wyselekcjonowanych „umiejętności programistycznych”. Według wewnętrznych testów Google, nowa architektura deklasuje poprzednią wersję – notując niemal 80% skuteczność w zaawansowanym przeszukiwaniu sieci i blisko 70% przy analizie ogromnych dokumentów.

    Gotowe pliki zamiast ścian tekstu

    Dla wielu profesjonalistów najważniejszą nowością będą jednak formaty wyjściowe. Do tej pory AI chętnie generowało tekst w oknie czatu, który trzeba było samodzielnie kopiować i formatować. Zaktualizowany NotebookLM potrafi wygenerować i przygotować do pobrania gotowe pliki:

    • Arkusze kalkulacyjne i dane: Microsoft Excel (XLSX), CSV, JSON.
    • Prezentacje: Microsoft PowerPoint (PPTX).
    • Dokumenty: PDF, DOCX, Markdown, pliki tekstowe.
    • Wizualizacje danych i grafiki: wykresy (PNG, SVG) oraz obrazy generowane przez nowy silnik Nano Banana (PNG, JPG, GIF).

    Wystarczy podrzucić sztucznej inteligencji chaotyczne notatki lub dokumentację techniczną i poprosić o „wygenerowanie przejrzystej instrukcji w PDF z tabelami” albo „stworzenie gotowej prezentacji w PowerPoint z podsumowaniem projektu”.

    Asystent, który sam szuka źródeł

    Google przebudowało również sam interfejs czatu. Jeśli zaczynasz projekt zaledwie od luźnego pomysłu, NotebookLM poprowadzi Cię za rękę. Zintegrowana wyszukiwarka Google pozwala asystentowi na samodzielne przeszukiwanie sieci, znajdowanie wysokiej jakości źródeł (nawet w innych językach) i automatyczne dodawanie ich do Twojego repozytorium badawczego.

    Haczyk? Dostępność

    Jak to bywa w przypadku najpotężniejszych nowości od Google, rewolucja nie jest od razu dostępna dla wszystkich. Aktualizacja startuje dzisiaj, ale początkowo obejmie wyłącznie subskrybentów planu Google AI Ultra oraz klientów biznesowych Workspace z odpowiednim dostępem. Użytkownicy darmowych i niższych planów będą musieli uzbroić się w cierpliwość – nowości mają do nich trafić „z czasem”.

    Mała, ale kluczowa zmiana. Google nareszcie ułatwi nawigację w NotebookLM

    #AI #analizaDanych #Antigravity #Gemini35 #Google #GoogleAIUltra #NanoBanana #NotebookLM #produktywność #sztucznaInteligencja
  4. Jak działa Gemini Spark?

    Google uruchomiło w USA funkcję Gemini Spark, dostępną dla subskrybentów Google AI Ultra. Jak to właściwie działa?

    To nie jest kolejne narzędzie do generowania tekstu – to autonomiczny agent AI, który pracuje w tle, wykonuje skomplikowane zadania za użytkownika i potrafi obsługiwać zewnętrzne aplikacje, nawet gdy nie siedzimy przed komputerem.

    Trzy filary automatyzacji

    W odróżnieniu od klasycznego czatu, Gemini Spark opiera się na trzech mechanizmach, które zmieniają sposób obsługi cyfrowego życia:

    • Zadania (Tasks): to nadrzędne cele, które wyznaczamy agentowi, np. „zaplanuj moją podróż służbową do Londynu”.
    • Harmonogramy (Schedules): definiują one, kiedy agent ma podjąć akcję. Może to być konkretna godzina lub reakcja na zdarzenie (np. „jeśli mój lot zostanie opóźniony, przebookuj hotel i wyślij nową trasę do maila”).
    • Umiejętności (Skills): to zestawy instrukcji, które uczą Gemini, jak obsługiwać konkretne narzędzia i w jaki sposób wykonywać specyficzne prace.

    System pozwala na monitorowanie postępów w czasie rzeczywistym. Widzimy listę planowanych, wykonywanych i już ukończonych etapów pracy. W razie potrzeby, w dowolnym momencie możemy „przejąć stery” i samodzielnie obsłużyć zdalną przeglądarkę, w której agent właśnie dokonuje rezerwacji lub porządkuje dane.

    Co Gemini Spark potrafi w praktyce?

    Amerykanie już mogą to sprawdzać i dzielą się doświadczeniem w Sieci. Wnioski? Potencjał tego narzędzia najlepiej widać w integracji z ekosystemem Google Workspace. Agent nie tylko przeszuka skrzynkę Gmail, ale też samodzielnie posprząta niechciane newslettery czy odpowie na maile w oparciu o nasze wytyczne.

    W codziennej pracy Gemini Spark potrafi:

    • Zarządzać kalendarzem: sprawdzi dostępność terminów, wyśle zaproszenia na spotkania, a w razie kolizji – samodzielnie zaproponuje nowe sloty czasowe.
    • Tworzyć dokumenty: napisze tekst w Dokumentach Google, przygotuje prezentację w Slajdach czy sformatuje arkusz w Arkuszach Google na podstawie prostego polecenia.
    • Przeglądać sieć: agent potrafi obsługiwać zdalną przeglądarkę, co pozwala mu na dodawanie produktów do koszyka w sklepach czy wyciąganie danych z wielu stron internetowych, a następnie formatowanie ich w czytelny raport z przypisami do źródeł.

    Czy to koniec ręcznej obsługi komputera?
    I tu dostrzegamy ścianę. Mimo bardzo drogiego pakietu (Gemini AI Ultra) na ten moment system ma swoje limity. Użytkownik może mieć uruchomionych maksymalnie 15 zadań jednocześnie – kolejne prośby trafią do kolejki, aż agent zwolni zasoby. Dla nas istotne jest też to, że Gemini Spark jest w fazie beta i na razie dostępny wyłącznie dla użytkowników z USA. Kiedy będzie w Polsce? To wie tylko Google.

    To jednak wyraźny sygnał, w jakim kierunku zmierza gigant z Mountain View. Zamiast ręcznego klikania w dziesiątki zakładek, mamy delegować pracę do agenta, który „zna się na narzędziach”. Jeśli narzędzie okaże się tak skuteczne, jak sugeruje Google, czeka nas spora zmiana w sposobie, w jaki używamy komputera – przestaniemy być operatorami aplikacji, a staniemy się menedżerami własnych agentów AI.

    Google I/O 2026: Gemini for Science zrewolucjonizuje badania. Nowe agenty AI przyspieszą odkrycia naukowe

    #agentAI #AI #automatyzacjaZadań #Gemini #Google #GoogleAIUltra #GoogleWorkspace #produktywność #technologia
  5. Jak działa Gemini Spark?

    Google uruchomiło w USA funkcję Gemini Spark, dostępną dla subskrybentów Google AI Ultra. Jak to właściwie działa?

    To nie jest kolejne narzędzie do generowania tekstu – to autonomiczny agent AI, który pracuje w tle, wykonuje skomplikowane zadania za użytkownika i potrafi obsługiwać zewnętrzne aplikacje, nawet gdy nie siedzimy przed komputerem.

    Trzy filary automatyzacji

    W odróżnieniu od klasycznego czatu, Gemini Spark opiera się na trzech mechanizmach, które zmieniają sposób obsługi cyfrowego życia:

    • Zadania (Tasks): to nadrzędne cele, które wyznaczamy agentowi, np. „zaplanuj moją podróż służbową do Londynu”.
    • Harmonogramy (Schedules): definiują one, kiedy agent ma podjąć akcję. Może to być konkretna godzina lub reakcja na zdarzenie (np. „jeśli mój lot zostanie opóźniony, przebookuj hotel i wyślij nową trasę do maila”).
    • Umiejętności (Skills): to zestawy instrukcji, które uczą Gemini, jak obsługiwać konkretne narzędzia i w jaki sposób wykonywać specyficzne prace.

    System pozwala na monitorowanie postępów w czasie rzeczywistym. Widzimy listę planowanych, wykonywanych i już ukończonych etapów pracy. W razie potrzeby, w dowolnym momencie możemy „przejąć stery” i samodzielnie obsłużyć zdalną przeglądarkę, w której agent właśnie dokonuje rezerwacji lub porządkuje dane.

    Co Gemini Spark potrafi w praktyce?

    Amerykanie już mogą to sprawdzać i dzielą się doświadczeniem w Sieci. Wnioski? Potencjał tego narzędzia najlepiej widać w integracji z ekosystemem Google Workspace. Agent nie tylko przeszuka skrzynkę Gmail, ale też samodzielnie posprząta niechciane newslettery czy odpowie na maile w oparciu o nasze wytyczne.

    W codziennej pracy Gemini Spark potrafi:

    • Zarządzać kalendarzem: sprawdzi dostępność terminów, wyśle zaproszenia na spotkania, a w razie kolizji – samodzielnie zaproponuje nowe sloty czasowe.
    • Tworzyć dokumenty: napisze tekst w Dokumentach Google, przygotuje prezentację w Slajdach czy sformatuje arkusz w Arkuszach Google na podstawie prostego polecenia.
    • Przeglądać sieć: agent potrafi obsługiwać zdalną przeglądarkę, co pozwala mu na dodawanie produktów do koszyka w sklepach czy wyciąganie danych z wielu stron internetowych, a następnie formatowanie ich w czytelny raport z przypisami do źródeł.

    Czy to koniec ręcznej obsługi komputera?
    I tu dostrzegamy ścianę. Mimo bardzo drogiego pakietu (Gemini AI Ultra) na ten moment system ma swoje limity. Użytkownik może mieć uruchomionych maksymalnie 15 zadań jednocześnie – kolejne prośby trafią do kolejki, aż agent zwolni zasoby. Dla nas istotne jest też to, że Gemini Spark jest w fazie beta i na razie dostępny wyłącznie dla użytkowników z USA. Kiedy będzie w Polsce? To wie tylko Google.

    To jednak wyraźny sygnał, w jakim kierunku zmierza gigant z Mountain View. Zamiast ręcznego klikania w dziesiątki zakładek, mamy delegować pracę do agenta, który „zna się na narzędziach”. Jeśli narzędzie okaże się tak skuteczne, jak sugeruje Google, czeka nas spora zmiana w sposobie, w jaki używamy komputera – przestaniemy być operatorami aplikacji, a staniemy się menedżerami własnych agentów AI.

    Google I/O 2026: Gemini for Science zrewolucjonizuje badania. Nowe agenty AI przyspieszą odkrycia naukowe

    #agentAI #AI #automatyzacjaZadań #Gemini #Google #GoogleAIUltra #GoogleWorkspace #produktywność #technologia
  6. Jak działa Gemini Spark?

    Google uruchomiło w USA funkcję Gemini Spark, dostępną dla subskrybentów Google AI Ultra. Jak to właściwie działa?

    To nie jest kolejne narzędzie do generowania tekstu – to autonomiczny agent AI, który pracuje w tle, wykonuje skomplikowane zadania za użytkownika i potrafi obsługiwać zewnętrzne aplikacje, nawet gdy nie siedzimy przed komputerem.

    Trzy filary automatyzacji

    W odróżnieniu od klasycznego czatu, Gemini Spark opiera się na trzech mechanizmach, które zmieniają sposób obsługi cyfrowego życia:

    • Zadania (Tasks): to nadrzędne cele, które wyznaczamy agentowi, np. „zaplanuj moją podróż służbową do Londynu”.
    • Harmonogramy (Schedules): definiują one, kiedy agent ma podjąć akcję. Może to być konkretna godzina lub reakcja na zdarzenie (np. „jeśli mój lot zostanie opóźniony, przebookuj hotel i wyślij nową trasę do maila”).
    • Umiejętności (Skills): to zestawy instrukcji, które uczą Gemini, jak obsługiwać konkretne narzędzia i w jaki sposób wykonywać specyficzne prace.

    System pozwala na monitorowanie postępów w czasie rzeczywistym. Widzimy listę planowanych, wykonywanych i już ukończonych etapów pracy. W razie potrzeby, w dowolnym momencie możemy „przejąć stery” i samodzielnie obsłużyć zdalną przeglądarkę, w której agent właśnie dokonuje rezerwacji lub porządkuje dane.

    Co Gemini Spark potrafi w praktyce?

    Amerykanie już mogą to sprawdzać i dzielą się doświadczeniem w Sieci. Wnioski? Potencjał tego narzędzia najlepiej widać w integracji z ekosystemem Google Workspace. Agent nie tylko przeszuka skrzynkę Gmail, ale też samodzielnie posprząta niechciane newslettery czy odpowie na maile w oparciu o nasze wytyczne.

    W codziennej pracy Gemini Spark potrafi:

    • Zarządzać kalendarzem: sprawdzi dostępność terminów, wyśle zaproszenia na spotkania, a w razie kolizji – samodzielnie zaproponuje nowe sloty czasowe.
    • Tworzyć dokumenty: napisze tekst w Dokumentach Google, przygotuje prezentację w Slajdach czy sformatuje arkusz w Arkuszach Google na podstawie prostego polecenia.
    • Przeglądać sieć: agent potrafi obsługiwać zdalną przeglądarkę, co pozwala mu na dodawanie produktów do koszyka w sklepach czy wyciąganie danych z wielu stron internetowych, a następnie formatowanie ich w czytelny raport z przypisami do źródeł.

    Czy to koniec ręcznej obsługi komputera?
    I tu dostrzegamy ścianę. Mimo bardzo drogiego pakietu (Gemini AI Ultra) na ten moment system ma swoje limity. Użytkownik może mieć uruchomionych maksymalnie 15 zadań jednocześnie – kolejne prośby trafią do kolejki, aż agent zwolni zasoby. Dla nas istotne jest też to, że Gemini Spark jest w fazie beta i na razie dostępny wyłącznie dla użytkowników z USA. Kiedy będzie w Polsce? To wie tylko Google.

    To jednak wyraźny sygnał, w jakim kierunku zmierza gigant z Mountain View. Zamiast ręcznego klikania w dziesiątki zakładek, mamy delegować pracę do agenta, który „zna się na narzędziach”. Jeśli narzędzie okaże się tak skuteczne, jak sugeruje Google, czeka nas spora zmiana w sposobie, w jaki używamy komputera – przestaniemy być operatorami aplikacji, a staniemy się menedżerami własnych agentów AI.

    Google I/O 2026: Gemini for Science zrewolucjonizuje badania. Nowe agenty AI przyspieszą odkrycia naukowe

    #agentAI #AI #automatyzacjaZadań #Gemini #Google #GoogleAIUltra #GoogleWorkspace #produktywność #technologia
  7. Jak działa Gemini Spark?

    Google uruchomiło w USA funkcję Gemini Spark, dostępną dla subskrybentów Google AI Ultra. Jak to właściwie działa?

    To nie jest kolejne narzędzie do generowania tekstu – to autonomiczny agent AI, który pracuje w tle, wykonuje skomplikowane zadania za użytkownika i potrafi obsługiwać zewnętrzne aplikacje, nawet gdy nie siedzimy przed komputerem.

    Trzy filary automatyzacji

    W odróżnieniu od klasycznego czatu, Gemini Spark opiera się na trzech mechanizmach, które zmieniają sposób obsługi cyfrowego życia:

    • Zadania (Tasks): to nadrzędne cele, które wyznaczamy agentowi, np. „zaplanuj moją podróż służbową do Londynu”.
    • Harmonogramy (Schedules): definiują one, kiedy agent ma podjąć akcję. Może to być konkretna godzina lub reakcja na zdarzenie (np. „jeśli mój lot zostanie opóźniony, przebookuj hotel i wyślij nową trasę do maila”).
    • Umiejętności (Skills): to zestawy instrukcji, które uczą Gemini, jak obsługiwać konkretne narzędzia i w jaki sposób wykonywać specyficzne prace.

    System pozwala na monitorowanie postępów w czasie rzeczywistym. Widzimy listę planowanych, wykonywanych i już ukończonych etapów pracy. W razie potrzeby, w dowolnym momencie możemy „przejąć stery” i samodzielnie obsłużyć zdalną przeglądarkę, w której agent właśnie dokonuje rezerwacji lub porządkuje dane.

    Co Gemini Spark potrafi w praktyce?

    Amerykanie już mogą to sprawdzać i dzielą się doświadczeniem w Sieci. Wnioski? Potencjał tego narzędzia najlepiej widać w integracji z ekosystemem Google Workspace. Agent nie tylko przeszuka skrzynkę Gmail, ale też samodzielnie posprząta niechciane newslettery czy odpowie na maile w oparciu o nasze wytyczne.

    W codziennej pracy Gemini Spark potrafi:

    • Zarządzać kalendarzem: sprawdzi dostępność terminów, wyśle zaproszenia na spotkania, a w razie kolizji – samodzielnie zaproponuje nowe sloty czasowe.
    • Tworzyć dokumenty: napisze tekst w Dokumentach Google, przygotuje prezentację w Slajdach czy sformatuje arkusz w Arkuszach Google na podstawie prostego polecenia.
    • Przeglądać sieć: agent potrafi obsługiwać zdalną przeglądarkę, co pozwala mu na dodawanie produktów do koszyka w sklepach czy wyciąganie danych z wielu stron internetowych, a następnie formatowanie ich w czytelny raport z przypisami do źródeł.

    Czy to koniec ręcznej obsługi komputera?
    I tu dostrzegamy ścianę. Mimo bardzo drogiego pakietu (Gemini AI Ultra) na ten moment system ma swoje limity. Użytkownik może mieć uruchomionych maksymalnie 15 zadań jednocześnie – kolejne prośby trafią do kolejki, aż agent zwolni zasoby. Dla nas istotne jest też to, że Gemini Spark jest w fazie beta i na razie dostępny wyłącznie dla użytkowników z USA. Kiedy będzie w Polsce? To wie tylko Google.

    To jednak wyraźny sygnał, w jakim kierunku zmierza gigant z Mountain View. Zamiast ręcznego klikania w dziesiątki zakładek, mamy delegować pracę do agenta, który „zna się na narzędziach”. Jeśli narzędzie okaże się tak skuteczne, jak sugeruje Google, czeka nas spora zmiana w sposobie, w jaki używamy komputera – przestaniemy być operatorami aplikacji, a staniemy się menedżerami własnych agentów AI.

    Google I/O 2026: Gemini for Science zrewolucjonizuje badania. Nowe agenty AI przyspieszą odkrycia naukowe

    #agentAI #AI #automatyzacjaZadań #Gemini #Google #GoogleAIUltra #GoogleWorkspace #produktywność #technologia
  8. Koniec Gmaila, jakiego znamy. Google wprowadza nową skrzynkę AI, ale cena zwala z nóg

    Otwierasz Gmaila i zamiast niekończącej się listy nieprzeczytanych wiadomości, widzisz krótkie podsumowanie tego, co musisz dziś zrobić i co ważnego wydarzyło się na świecie.

    Brzmi jak marzenie? Google właśnie zaczęło wdrażać nową funkcję AI Inbox, która całkowicie zmienia interfejs najpopularniejszej poczty świata. Niestety, za tę rewolucję trzeba będzie zapłacić, i to kwotę, która dla przeciętnego użytkownika jest wręcz absurdalna.

    AI Inbox: poczta zamienia się w listę zadań

    Jak wynika z informacji serwisu 9to5Google, nowa funkcja wychodzi z fazy zamkniętych testów i trafia do pierwszych użytkowników w wersji beta. AI Inbox nie usuwa klasycznej skrzynki, ale pojawia się nad nią jako zupełnie nowy, domyślny interfejs.

    Zamiast chronologicznej listy maili, sztuczna inteligencja (oparta na modelu Gemini 3) analizuje całą naszą korespondencję i dzieli ją na dwie konkretne sekcje:

    • Sugerowane zadania (Suggested to-dos): priorytetowe sprawy wymagające reakcji. AI wyciągnie z maili rachunki do zapłacenia, przypomnienia o spotkaniach czy krótkoterminowe zadania i ułoży je w formie listy kontrolnej (z opcją „odhaczenia” po wykonaniu).
    • Tematy do nadrobienia (Topics to catch up on): mniej pilne sprawy zgrupowane w konkretne kategorie, takie jak „Planowanie podróży”, „Wydarzenia” czy „Zdrowie”. Pod każdym z nich znajdziemy w punktach streszczenie najważniejszych informacji.

    Dopiero na samym końcu tych podsumowań znajdziemy linki odsyłające do oryginalnych wiadomości. Google chce, abyśmy przestali czytać maile, a zaczęli po prostu przeglądać gotowe briefingi.

    Co z naszą prywatnością?

    Wpuszczenie potężnego modelu AI do prywatnej skrzynki pocztowej budzi oczywiste obawy, ale Google twierdzi, że odrobiło lekcję. AI Inbox ma działać w nowym środowisku „zaprojektowanej prywatności” (engineered privacy). Oznacza to, że dane są przetwarzane w zamkniętej, dedykowanej przestrzeni, a producent po raz kolejny stanowczo podkreśla, że treści z prywatnych kont Workspace nie są wykorzystywane do trenowania jego ogólnodostępnych modeli AI.

    Rewolucja tylko dla bogatych

    Gdzie zatem tkwi haczyk? W dostępności. AI Inbox to obecnie funkcja ekskluzywna, udostępniana wyłącznie subskrybentom najwyższego pakietu Google AI Ultra, kosztującego w Polsce 1299,99 zł miesięcznie (w promocji przez 3 miesiące płacimy „jedynie” 609,99 zł za miesiąc).

    To jasno pokazuje, że na ten moment Google pozycjonuje swojego najnowszego, mailowego asystenta jako narzędzie klasy biznesowej dla dyrektorów i profesjonalistów, których skrzynki pękają w szwach. Zwykłemu Kowalskiemu wciąż pozostaje ręczne przebijanie się przez newslettery i spam, choć to prawdopodobnie tylko kwestia czasu, zanim okrojona wersja tych funkcji trafi do tańszych planów.

    #AIInbox #aktualizacjaGmail #Gemini3 #Gmail #GoogleAIUltra #nowościGoogle #pocztaEMail #sztucznaInteligencja
  9. Koniec Gmaila, jakiego znamy. Google wprowadza nową skrzynkę AI, ale cena zwala z nóg

    Otwierasz Gmaila i zamiast niekończącej się listy nieprzeczytanych wiadomości, widzisz krótkie podsumowanie tego, co musisz dziś zrobić i co ważnego wydarzyło się na świecie.

    Brzmi jak marzenie? Google właśnie zaczęło wdrażać nową funkcję AI Inbox, która całkowicie zmienia interfejs najpopularniejszej poczty świata. Niestety, za tę rewolucję trzeba będzie zapłacić, i to kwotę, która dla przeciętnego użytkownika jest wręcz absurdalna.

    AI Inbox: poczta zamienia się w listę zadań

    Jak wynika z informacji serwisu 9to5Google, nowa funkcja wychodzi z fazy zamkniętych testów i trafia do pierwszych użytkowników w wersji beta. AI Inbox nie usuwa klasycznej skrzynki, ale pojawia się nad nią jako zupełnie nowy, domyślny interfejs.

    Zamiast chronologicznej listy maili, sztuczna inteligencja (oparta na modelu Gemini 3) analizuje całą naszą korespondencję i dzieli ją na dwie konkretne sekcje:

    • Sugerowane zadania (Suggested to-dos): priorytetowe sprawy wymagające reakcji. AI wyciągnie z maili rachunki do zapłacenia, przypomnienia o spotkaniach czy krótkoterminowe zadania i ułoży je w formie listy kontrolnej (z opcją „odhaczenia” po wykonaniu).
    • Tematy do nadrobienia (Topics to catch up on): mniej pilne sprawy zgrupowane w konkretne kategorie, takie jak „Planowanie podróży”, „Wydarzenia” czy „Zdrowie”. Pod każdym z nich znajdziemy w punktach streszczenie najważniejszych informacji.

    Dopiero na samym końcu tych podsumowań znajdziemy linki odsyłające do oryginalnych wiadomości. Google chce, abyśmy przestali czytać maile, a zaczęli po prostu przeglądać gotowe briefingi.

    Co z naszą prywatnością?

    Wpuszczenie potężnego modelu AI do prywatnej skrzynki pocztowej budzi oczywiste obawy, ale Google twierdzi, że odrobiło lekcję. AI Inbox ma działać w nowym środowisku „zaprojektowanej prywatności” (engineered privacy). Oznacza to, że dane są przetwarzane w zamkniętej, dedykowanej przestrzeni, a producent po raz kolejny stanowczo podkreśla, że treści z prywatnych kont Workspace nie są wykorzystywane do trenowania jego ogólnodostępnych modeli AI.

    Rewolucja tylko dla bogatych

    Gdzie zatem tkwi haczyk? W dostępności. AI Inbox to obecnie funkcja ekskluzywna, udostępniana wyłącznie subskrybentom najwyższego pakietu Google AI Ultra, kosztującego w Polsce 1299,99 zł miesięcznie (w promocji przez 3 miesiące płacimy „jedynie” 609,99 zł za miesiąc).

    To jasno pokazuje, że na ten moment Google pozycjonuje swojego najnowszego, mailowego asystenta jako narzędzie klasy biznesowej dla dyrektorów i profesjonalistów, których skrzynki pękają w szwach. Zwykłemu Kowalskiemu wciąż pozostaje ręczne przebijanie się przez newslettery i spam, choć to prawdopodobnie tylko kwestia czasu, zanim okrojona wersja tych funkcji trafi do tańszych planów.

    #AIInbox #aktualizacjaGmail #Gemini3 #Gmail #GoogleAIUltra #nowościGoogle #pocztaEMail #sztucznaInteligencja
  10. Gemini gets personal as Google rolls out a big memory upgrade- Android Authority

    General technology

    AI

    Gemini can now remember your life, not just answer questions

    Gemini’s new Personal Intelligence mode finally connects the dots in your digital life.

    By Jay Bonggolto, January 14, 2026

    TL;DR
    • Google has introduced Personal Intelligence in Gemini, allowing the AI to remember your personal details by connecting to your Google apps.
    • Gemini can now think across your data, not just pull a single email or photo on command.
    • Instead of stuffing everything into the model, Gemini selectively surfaces only the most relevant info when needed.
    • The feature is now live for US Google AI Pro and AI Ultra subscribers, with plans to expand further.

    Google is finally tackling a common frustration with AI assistants: their tendency to forget personal details. Starting today, Gemini is getting a memory upgrade called Personal Intelligence. This new feature lets the AI access your Google apps, like your emails and photos, so it can give answers that feel much more relevant to you.

    This new feature is now rolling out in beta. Instead of making you jump between Gmail, Photos, Search, and YouTube, Gemini can now bring all that information together. If you choose to opt in, Gemini can access your Google apps and use that information in real-time, making your personal data more useful.

    Up till now, Gemini could fetch things — an email here, a photo there — but it didn’t really think across them. Personal Intelligence changes this by addressing what Google calls the “context packing problem.” In short, your life produces far more data than even large AI models can process at once. Google’s answer is a new system that selects the most relevant emails, images, or searches and delivers them to Gemini only when needed.

    This is powered by Gemini 3, Google’s most advanced model family yet. It brings improved reasoning, stronger tool use, and a massive one-million-token context window. That still isn’t enough to swallow an entire inbox or photo library, so Google uses context packing to surface just the right details at the right moment.

    Google gives a simple example to show how this works. If you ask Gemini about tire options for your car, it won’t just list specifications. It can find your exact car model from Gmail, get tire sizes from your Photos, and consider your road-trip habits before making suggestions.

    https://www.youtube.com/watch?v=Repq-4piGeU

    If you’re planning a trip, Gemini can check your past travel emails, saved places, and Photos to recommend places that match your real interests instead of just tourist spots.

    It also works across text, images, and videos. Gemini might pull a license plate number from a photo, confirm a trim level from an email receipt, then combine that with Search results, all in one response.

    Continue/Read Original Article Here: Gemini gets personal as Google rolls out a big memory upgrade- Android Authority

    #AndroidAuthority #BigMemory #Gemini #GoogleAIPro #GoogleAIUltra #ImprovedReasoning #MoreMemory #OneMillionTokenWindow #PersonalIntelligence #Update #Upgrade #YourData #YouTube