#galczynski — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #galczynski, aggregated by home.social.
-
Psy w Srebrnych falach
Zwierzęta kocham - ale
wybili mi to z głowy.
Był Dom Wypoczynkowy
pod nazwa "Srebrne Fale".Pamiętasz chyba jeszcze
różowy domek ów,
te świerki i te świerszcze,
i te plejady psów.Kierownik miał bernarda,
pies wielki był i zły;
kucharka pani Marta
tez miała swoje psy.Księgowy miał jamnika,
nosówkę jamnik miał,
a bernard kierownika
co wieczór wpadał w szal:na gdańskiej szafie siły
próbował, wbijał kły;
a wtedy wychodziły
z pokojów inne psy.Szczekały (uch!) zajadle,
w ciemnościach pies co krok:
skajterier, gryfon, ratler
i jeszcze jakiś dog.Skąd tyle psów się bierze?
O, niesłychany dom,
oddany, mówiąc szczerze,
w użytkowanie psom.Po schodach chodzą kundle,
szukają, co by zjeść,
a w tekturowym pudle
spanielków drzemie sześć;trzy wielkie wilki w sieni,
w piwnicy osiem psów,
a Cytra dziś się szczeni,
wiec pieski będą znów.Przywiozłem ciepły sweter,
bo jesień juz i mgła;
mój sweter pożarł seter
z pokoju Numer Dwa.O świcie straszny łomot,
przyjechał nowy gość,
twarz miła ma, znajoma,
lecz z pieskiem jak na złość:pudelek, istne cudo!
ogonek, czworo nóg.
Zaraz mnie ugryzł w udo,
potem, na deser, w kciuk.Deszcz pada. Rana boli.
Gangrenę będę miał.
Do wanny! W wannie koli,
pod wanna spal czau-czau.Na łóżko padam moje
owijam nogę w szal.
Juz w oczach mi się troją
te psy ze "Srebrnych Fal".Przychodzi noc piekielna,
na łóżku jak się wić?
Nad lasem wschodzi pełnia.
Psy zaczynają wyć.Jest we "Śnie nocy letniej"
opis koncertu psów.
Te wyły jeszcze świetniej:
- Uuuuuu.Zwlekam się z łóżka. Rzężę.
Mam oczy pełne łez.
Za oknem chodzi księżyc
jak wielki srebrny pies.O, jak daleko ranek!
(żeby to piorun trzasł!)
Kierownik walerianę
popija raz po raz.Nasz portier, zloty Maniuś,
klnie na czym stoi świat,
z numerów setka paniuś
wychodzi w bieli szat.I znowu dzwonek dziki,
znów jakiś gość (psiakrew!):
na reku pekińczyki,
na smyczy chart jak lew.Dalszy ciąg w linku, bo się ilość znaków kończy
https://przekroj.pl/archiwum/artykuly/11212
#wiersz #psy #Gałczyński -
Sam nie rozumiem, skąd to mi się bierze,
że jestem mitologiczne zwierzę,
ni to świnio-byk ni to koto-pies,
w ogóle z moich stron:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturem
i nagle: księżyc wschodzi nad murem,
Artur ostrzega, bo dobry kolega:
– Nie patrz. – A ja jak bóbr:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.W takim „Przekroju” po prostu się boją
bo jak na przykład wejdę do pokoju
i się zamyślę, powiedzmy, o Wiśle,
to zaraz łzy jak groch:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Wy się nie dziwcie, śliczni panowie,
sześć lat po świecie tułał się człowiek
i nagle: Polska i harfa eolska,
po prostu cud jak z nut:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Będziecie śmiać się, lecz daję słowo:
ja czytam nawet „Gazetę Ludową”
i „Pokolenia”, i wiersze w „Kamenie”,
i czytam, i szlocham, och!
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Niech mnie zarąbią, niech honoraria
wyda na wieńce Artur Marya!
Ja jestem Polak, a Polak jest wariat,
a wariat to lepszy gość:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.A po pogrzebie pod korniszon
niech epitafium mi napiszą:
TU LEŻY MAGIK I MAŁPISZON,
pod spodem taki tekst:
„liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal”.Gałczyński
-
Sam nie rozumiem, skąd to mi się bierze,
że jestem mitologiczne zwierzę,
ni to świnio-byk ni to koto-pies,
w ogóle z moich stron:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturem
i nagle: księżyc wschodzi nad murem,
Artur ostrzega, bo dobry kolega:
– Nie patrz. – A ja jak bóbr:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.W takim „Przekroju” po prostu się boją
bo jak na przykład wejdę do pokoju
i się zamyślę, powiedzmy, o Wiśle,
to zaraz łzy jak groch:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Wy się nie dziwcie, śliczni panowie,
sześć lat po świecie tułał się człowiek
i nagle: Polska i harfa eolska,
po prostu cud jak z nut:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Będziecie śmiać się, lecz daję słowo:
ja czytam nawet „Gazetę Ludową”
i „Pokolenia”, i wiersze w „Kamenie”,
i czytam, i szlocham, och!
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Niech mnie zarąbią, niech honoraria
wyda na wieńce Artur Marya!
Ja jestem Polak, a Polak jest wariat,
a wariat to lepszy gość:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.A po pogrzebie pod korniszon
niech epitafium mi napiszą:
TU LEŻY MAGIK I MAŁPISZON,
pod spodem taki tekst:
„liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal”.Gałczyński
-
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.Gałczyński
-
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.Gałczyński
-
(...)
A stamtąd udał
się w podróż dalszą.
Patrzy: postaci
jakoweś walczą.Gęby perfidne.
Spojrzenia tępe.
— Z czym to walczycie,
bracia? — Z postępem.— A jak wam leci?
— Jak to jarmarek:
raz kapnie deszczyk,
a raz dolarek.W walce nam sił do-
daje piosenka
z refrenem VIVAT
TRZECIA WOJENKA.Lis, co w Bulwiecia
ślady podążał,
chwalił ten refren,
jak tylko można.Był zachwycony
melodią, rymem
i w lisiej mowie
wołał: — Optime!Tak! Złączcie serca
w pieśni wysokiej!
Ja jestem z wami.
Amen i Okay.
(...)Gałczyński
-
(...)
A stamtąd udał
się w podróż dalszą.
Patrzy: postaci
jakoweś walczą.Gęby perfidne.
Spojrzenia tępe.
— Z czym to walczycie,
bracia? — Z postępem.— A jak wam leci?
— Jak to jarmarek:
raz kapnie deszczyk,
a raz dolarek.W walce nam sił do-
daje piosenka
z refrenem VIVAT
TRZECIA WOJENKA.Lis, co w Bulwiecia
ślady podążał,
chwalił ten refren,
jak tylko można.Był zachwycony
melodią, rymem
i w lisiej mowie
wołał: — Optime!Tak! Złączcie serca
w pieśni wysokiej!
Ja jestem z wami.
Amen i Okay.
(...)Gałczyński
-
Pochwalone niech będą ptaki
o słońce, co im nóżki złoci,
pochwalona chwila odwagi
i zwątpienie w labiryntach samotności.Pochwalone szpadel i pióro,
pochwalona sytość i głód,
i księżyc jak Szopen za chmurą,
i noc jak skrypt Jego nut.Pochwalone także pyszne zdrowie,
i choroba, co uczy pokory,
i jednako mucha i człowiek,
i jednako sady i ugory.Pochwalone myśli poranne
i kobieta, co jak błyskawica zachwyca,
i poeta Błok Aleksander,
i malarz Tycjan.A także pochwalony komiczny zając
i jabłko, co się rumieni,
a nawet tacy jak ja, co składają
kiepskie wiersze na temat jesieni.O, pochwalony każdy ból stokrotnie
i każdy cios, byle męski —
i te pelargonie na wysokim balkonie,
do których zawsze będziesz tęsknił.Pochwalone: grzesznik i święty,
i serca jak morze odkryte.
A nade wszystko okręty
Rzeczpospolitej.Gałczyński
-
Pochwalone niech będą ptaki
o słońce, co im nóżki złoci,
pochwalona chwila odwagi
i zwątpienie w labiryntach samotności.Pochwalone szpadel i pióro,
pochwalona sytość i głód,
i księżyc jak Szopen za chmurą,
i noc jak skrypt Jego nut.Pochwalone także pyszne zdrowie,
i choroba, co uczy pokory,
i jednako mucha i człowiek,
i jednako sady i ugory.Pochwalone myśli poranne
i kobieta, co jak błyskawica zachwyca,
i poeta Błok Aleksander,
i malarz Tycjan.A także pochwalony komiczny zając
i jabłko, co się rumieni,
a nawet tacy jak ja, co składają
kiepskie wiersze na temat jesieni.O, pochwalony każdy ból stokrotnie
i każdy cios, byle męski —
i te pelargonie na wysokim balkonie,
do których zawsze będziesz tęsknił.Pochwalone: grzesznik i święty,
i serca jak morze odkryte.
A nade wszystko okręty
Rzeczpospolitej.Gałczyński
-
Wiele pieśni na świecie
ze stulecia w stulecie,ale jest ton jedyny,
z samej głębi, z głębiny;od kolebki do grobu
ton ten idzie za tobą;byle szmer, byle nuta,
a już wiesz, że to tutaj:szyba w słońcu uśpiona —
pelargonia czerwona;parę gwiazd, parę ptaków,
a już wiesz, skąd ten akord;listek upadnie w strumień,
a już serce rozumie,zamyśli się, wypowie,
a co w sercu, to w mowie,w mowie dziada, pradziada,
co szmerliwa jak trawa,co się krzewi faliście,
raz jest słowem, raz liściem,raz pagórkiem, raz chmurą,
porą roku poczwórną,śniegiem, ptakiem, błękitem,
Szopenem i Norwidem.Struna ze struną gada,
czas swe wzory układa.Treść najgłębsza, najszczersza
jarzy się w tyglu serca;światło pada wysokie
na pracę, na chorągiew —i jednym światłem świeci
ruch rąk i ruch narzędzi.I znów iskrzy się nocka
jak lampa Szopenowska;dźwięk skrzypiec nad ulicą;
pelargonia w księżycu,ciężka gwiazda nad świerkiem;
i znów blask zorzy wielkiej.Kraju mój, kraju barwny
pelargonii i malwy,kraju węgla i stali,
i sosny, i konwalii,grudka twej ziemi w ręku
świeci nawet po ciemku;tyś mój w śniegu, w spiekocie,
tu dziad spoczął, tu ojciec;trawa, trawa szmerliwa
białe kości okrywa.A nam, którzyśmy w drodze,
niechaj flaga łopoce,żeby dźwięczał dźwięk kielni
najcelniej, najrzetelniej —żeby siła w ramionach,
żeby trud nasz wykonać —przy stali i przy zbożu,
na lądzie i na morzu —żeby blask szedł z dni naszych,
dni mozolnych, odważnych,w wiek sławą złotolistną,
nuto święta, ojczyzno.Gałczyński
-
Dziś dzień wyznawania miłości.
"Ja Was wszystkich rozmnażam!", jak napisał onegdaj mistrz Gałczyński.
A Frank Zappa dodał:
https://www.youtube.com/watch?v=0fuOARtByx0 -
Dziś dzień wyznawania miłości.
"Ja Was wszystkich rozmnażam!", jak napisał onegdaj mistrz Gałczyński.
A Frank Zappa dodał:
https://www.youtube.com/watch?v=0fuOARtByx0 -
Zima była, gdy wysiadłem z autobusu
i rzuciłem się w twoje ramiona,
i twych włosów, twych wieczornych włosów
ogarnęła mnie woń niezmierzona.Księżyc zniżył się, błysnął nad klamką,
potem odszedł i wplątał się w drzewo.
Pierścień nocy nad nami się zamknął
i zaczęło się siódme niebo.Gałczyński
-
Księżyc w niebie jak bałałajka,
ech! za wstążkę by go tak ściągnąć
i na serduszko —byłaby piosnka bardzo nieziemska
o zakochanych aż do szaleństwa,
nieludzko.Jeszcze by można rzekę w oddali
i cień od dłoni i woń konwalii
dziką;ławkę przy murze, a mur przy sadzie
i taką drogę, która prowadzi
donikąd.Gałczyński
-
Zapachy jak tłuste amorki unoszą się ponad łąkami.
Drogi rozpięte w gwiazdy. Są palmy. I srebra dużo.
Słońce rozkwita, przekwita do pięści podobną różą
i śmieje się do aniołów dużymi, smutnymi oczami.Aniołowie chodząc przystają. Jest bardzo cicho aniołom.
Gdy lazur nocy okrągłej skrzydła im nazbyt poparzy,
wtedy się kładą na łąkach jak konie białe i marzą,
a rosa opadająca chodzi po nich jak gołąb.A kiedy Bóg się zjawi w towarzystwie ciężkich obłoków,
Gospodarz onych piękności z obliczem uśmiechniętem,
jabłka, co były wysoko, wznoszą się bardziej wysoko
i aniołowie śpiewają, i raj jest instrumentem.Wtedy burza księżyca, wtedy kwiaty strzelają
i śmiech jak zwierzę złote przebiega pomiędzy drzewy.
Lecz oto cisza nagła, bo patrz — na Bożych włosach
motyl przysiadł i zasnął, naiwny i bardzo mały.Gałczyński
-
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.Gałczyński
-
Pąsowe wstążki bicza wiatr rozwiał przelotny
i niebo jest gwiazd pełne jak Afryka ptaków,
konie noga za nogą, koła —jako—tako,
a woźnica pijany i bardzo samotny.Kareta to muzyka, to pudło muzyki,
noc naokół karety to jest szczęścia dużo;
zaraz księżyc przeleci wielką srebrną burzą
i w rowach zakołują świetliki, ogniki.Jadą w karecie piękni, ramiona oparli
na poduszkach pachnących —o, nocy jedyna!
Śpiewa szafir i droga, i każda godzina…
A oni nic nie wiedzą, bo oni umarli.Gałczyński
-
Sam nie rozumiem, skąd mi to się bierze,
że jestem mitologiczne zwierzę,
ni to świnio-byk i ni to koto-pies,
i w ogóle z innych stron:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturem
i nagle: księżyc wschodzi za murem,
Artur ostrzega, bo dobry kolega:
— Nie patrz. — A ja jak bóbr:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.W takim „Przekroju” po prostu się boją
bo jak na przykład wejdę do pokoju
i się zamyślę, powiedzmy o Wiśle,
to zaraz łzy jak groch:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Wy się nie dziwcie, śliczni panowie,
sześć lat po świecie tułał się człowiek
i nagle: Polska i harfa eolska,
po prostu cud jak z nut:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Będziecie śmiać się, lecz daję słowo:
ja czytam nawet „Gazetę Ludową”
i „Pokolenia”, i wiersze w „Kamenie”,
i czytam, i szlocham, och!
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.Niech mnie zarąbią, niech honoraria
wyda na wieńce Artur Marya!
Ja jestem Polak, a Polak jest wariat,
a wariat to lepszy gość:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.A po pogrzebie pod korniszon
niech epitaphium mi napiszą:
TU LEŻY MAGIK I MAŁPISZON,
pod spodem taki tekst:
„Liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal”.Gałczyński
-
Wciąż uciekamy. Z miasta do miasta.
Inteligenci.
Tęskniąca nacja. Ginąca klasa.
Mali, zmarznięci.Milionem rodzin. Z gramofonami.
Z kraju do kraju.
— Powiedzcie, gdzie jest wasza ojczyzna?
Wciąż nas pytają.A my nie wiemy; a my płaczemy,
jak woda morska.
Pod sztuczną palmą listy piszemy
na brudnych dworcach.Gałczyński