home.social

#dane-uzytkownikow — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #dane-uzytkownikow, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Google potajemnie zapisuje twoje zdjęcia i głos z wyszukiwarki. Jak zablokować to śledzenie?

    Korzystasz z funkcji „Circle to Search” albo szukasz piosenki przez mikrofon? Od teraz możesz nieświadomie pełnić rolę darmowego dostawcy danych dla sztucznej inteligencji.

    Google po cichu wdrożyło nową politykę, w ramach której domyślnie gromadzi na swoich serwerach przesyłane w ten sposób multimedia. Wyjaśniamy, co ląduje w archiwach giganta i jak szybko zablokować ten proceder.

    Twój smartfon karmi modele AI

    Zmiana, która trafia właśnie na smartfony z systemem Android, dotyczy Historii usług wyszukiwania. Podczas rutynowego korzystania z takich narzędzi jak Google Lens (Obiektyw), Tłumacz czy identyfikacja utworów muzycznych, na ekranie pojawia się niepozorne okienko. Komunikat informuje, że wszelkie zrzuty ekranu, zdjęcia i pliki audio używane do wyszukiwania są teraz automatycznie zapisywane.

    Amerykański gigant tłumaczy ten ruch chęcią „personalizacji i poprawy doświadczeń użytkownika”. W praktyce sprawa jest jednak znacznie prostsza: twoje osobiste pliki stają się darmowym paliwem do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Zapisane zapytania wizualne czy komendy głosowe mogą być przechowywane na serwerach firmy nawet przez 4 lata. To gigantyczna ilość prywatnych informacji, nad którymi bardzo łatwo stracić kontrolę.

    Jak wyłączyć zapisywanie multimediów w Google?

    Dobra wiadomość jest taka, że wciąż możesz zablokować to masowe gromadzenie danych. Wyłączenie nowej opcji powstrzyma algorytmy przed wykorzystywaniem twoich przyszłych zdjęć i nagrań do treningu AI. Jeśli zignorowałeś lub przypadkiem zamknąłeś początkowe powiadomienie, wciąż możesz zmienić te ustawienia ręcznie.

    Oto co musisz zrobić, aby zachować prywatność:

    • Wejdź na stronę myactivity.google.com i zaloguj się na swoje konto.
    • Odszukaj i kliknij sekcję Historia usług wyszukiwania.
    • Znajdź opcję Zapisuj multimedia i po prostu odznacz to pole.

    W tym samym panelu znajdziesz przydatną funkcję automatycznego usuwania danych oraz możliwość ręcznego wyczyszczenia starszych plików, które Google zdążyło już pobrać. Zdecydowanie warto poświęcić na to kilka minut – wygoda szybkiego powrotu do archiwalnych wyników wyszukiwania rzadko jest warta oddawania korporacji prywatnych zdjęć czy zrzutów ekranu.

    Śmierć adblockerów w Chrome staje się faktem. Google zamyka ostatnią furtkę dla Manifest V2

    #Android #circleToSearch #daneUżytkowników #GoogleLens #prywatnośćWSieci #śledzenieGoogle #sztucznaInteligencja #trenowanieAI
  2. Google potajemnie zapisuje twoje zdjęcia i głos z wyszukiwarki. Jak zablokować to śledzenie?

    Korzystasz z funkcji „Circle to Search” albo szukasz piosenki przez mikrofon? Od teraz możesz nieświadomie pełnić rolę darmowego dostawcy danych dla sztucznej inteligencji.

    Google po cichu wdrożyło nową politykę, w ramach której domyślnie gromadzi na swoich serwerach przesyłane w ten sposób multimedia. Wyjaśniamy, co ląduje w archiwach giganta i jak szybko zablokować ten proceder.

    Twój smartfon karmi modele AI

    Zmiana, która trafia właśnie na smartfony z systemem Android, dotyczy Historii usług wyszukiwania. Podczas rutynowego korzystania z takich narzędzi jak Google Lens (Obiektyw), Tłumacz czy identyfikacja utworów muzycznych, na ekranie pojawia się niepozorne okienko. Komunikat informuje, że wszelkie zrzuty ekranu, zdjęcia i pliki audio używane do wyszukiwania są teraz automatycznie zapisywane.

    Amerykański gigant tłumaczy ten ruch chęcią „personalizacji i poprawy doświadczeń użytkownika”. W praktyce sprawa jest jednak znacznie prostsza: twoje osobiste pliki stają się darmowym paliwem do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Zapisane zapytania wizualne czy komendy głosowe mogą być przechowywane na serwerach firmy nawet przez 4 lata. To gigantyczna ilość prywatnych informacji, nad którymi bardzo łatwo stracić kontrolę.

    Jak wyłączyć zapisywanie multimediów w Google?

    Dobra wiadomość jest taka, że wciąż możesz zablokować to masowe gromadzenie danych. Wyłączenie nowej opcji powstrzyma algorytmy przed wykorzystywaniem twoich przyszłych zdjęć i nagrań do treningu AI. Jeśli zignorowałeś lub przypadkiem zamknąłeś początkowe powiadomienie, wciąż możesz zmienić te ustawienia ręcznie.

    Oto co musisz zrobić, aby zachować prywatność:

    • Wejdź na stronę myactivity.google.com i zaloguj się na swoje konto.
    • Odszukaj i kliknij sekcję Historia usług wyszukiwania.
    • Znajdź opcję Zapisuj multimedia i po prostu odznacz to pole.

    W tym samym panelu znajdziesz przydatną funkcję automatycznego usuwania danych oraz możliwość ręcznego wyczyszczenia starszych plików, które Google zdążyło już pobrać. Zdecydowanie warto poświęcić na to kilka minut – wygoda szybkiego powrotu do archiwalnych wyników wyszukiwania rzadko jest warta oddawania korporacji prywatnych zdjęć czy zrzutów ekranu.

    Śmierć adblockerów w Chrome staje się faktem. Google zamyka ostatnią furtkę dla Manifest V2

    #Android #circleToSearch #daneUżytkowników #GoogleLens #prywatnośćWSieci #śledzenieGoogle #sztucznaInteligencja #trenowanieAI
  3. Google potajemnie zapisuje twoje zdjęcia i głos z wyszukiwarki. Jak zablokować to śledzenie?

    Korzystasz z funkcji „Circle to Search” albo szukasz piosenki przez mikrofon? Od teraz możesz nieświadomie pełnić rolę darmowego dostawcy danych dla sztucznej inteligencji.

    Google po cichu wdrożyło nową politykę, w ramach której domyślnie gromadzi na swoich serwerach przesyłane w ten sposób multimedia. Wyjaśniamy, co ląduje w archiwach giganta i jak szybko zablokować ten proceder.

    Twój smartfon karmi modele AI

    Zmiana, która trafia właśnie na smartfony z systemem Android, dotyczy Historii usług wyszukiwania. Podczas rutynowego korzystania z takich narzędzi jak Google Lens (Obiektyw), Tłumacz czy identyfikacja utworów muzycznych, na ekranie pojawia się niepozorne okienko. Komunikat informuje, że wszelkie zrzuty ekranu, zdjęcia i pliki audio używane do wyszukiwania są teraz automatycznie zapisywane.

    Amerykański gigant tłumaczy ten ruch chęcią „personalizacji i poprawy doświadczeń użytkownika”. W praktyce sprawa jest jednak znacznie prostsza: twoje osobiste pliki stają się darmowym paliwem do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Zapisane zapytania wizualne czy komendy głosowe mogą być przechowywane na serwerach firmy nawet przez 4 lata. To gigantyczna ilość prywatnych informacji, nad którymi bardzo łatwo stracić kontrolę.

    Jak wyłączyć zapisywanie multimediów w Google?

    Dobra wiadomość jest taka, że wciąż możesz zablokować to masowe gromadzenie danych. Wyłączenie nowej opcji powstrzyma algorytmy przed wykorzystywaniem twoich przyszłych zdjęć i nagrań do treningu AI. Jeśli zignorowałeś lub przypadkiem zamknąłeś początkowe powiadomienie, wciąż możesz zmienić te ustawienia ręcznie.

    Oto co musisz zrobić, aby zachować prywatność:

    • Wejdź na stronę myactivity.google.com i zaloguj się na swoje konto.
    • Odszukaj i kliknij sekcję Historia usług wyszukiwania.
    • Znajdź opcję Zapisuj multimedia i po prostu odznacz to pole.

    W tym samym panelu znajdziesz przydatną funkcję automatycznego usuwania danych oraz możliwość ręcznego wyczyszczenia starszych plików, które Google zdążyło już pobrać. Zdecydowanie warto poświęcić na to kilka minut – wygoda szybkiego powrotu do archiwalnych wyników wyszukiwania rzadko jest warta oddawania korporacji prywatnych zdjęć czy zrzutów ekranu.

    Śmierć adblockerów w Chrome staje się faktem. Google zamyka ostatnią furtkę dla Manifest V2

    #Android #circleToSearch #daneUżytkowników #GoogleLens #prywatnośćWSieci #śledzenieGoogle #sztucznaInteligencja #trenowanieAI
  4. Google potajemnie zapisuje twoje zdjęcia i głos z wyszukiwarki. Jak zablokować to śledzenie?

    Korzystasz z funkcji „Circle to Search” albo szukasz piosenki przez mikrofon? Od teraz możesz nieświadomie pełnić rolę darmowego dostawcy danych dla sztucznej inteligencji.

    Google po cichu wdrożyło nową politykę, w ramach której domyślnie gromadzi na swoich serwerach przesyłane w ten sposób multimedia. Wyjaśniamy, co ląduje w archiwach giganta i jak szybko zablokować ten proceder.

    Twój smartfon karmi modele AI

    Zmiana, która trafia właśnie na smartfony z systemem Android, dotyczy Historii usług wyszukiwania. Podczas rutynowego korzystania z takich narzędzi jak Google Lens (Obiektyw), Tłumacz czy identyfikacja utworów muzycznych, na ekranie pojawia się niepozorne okienko. Komunikat informuje, że wszelkie zrzuty ekranu, zdjęcia i pliki audio używane do wyszukiwania są teraz automatycznie zapisywane.

    Amerykański gigant tłumaczy ten ruch chęcią „personalizacji i poprawy doświadczeń użytkownika”. W praktyce sprawa jest jednak znacznie prostsza: twoje osobiste pliki stają się darmowym paliwem do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Zapisane zapytania wizualne czy komendy głosowe mogą być przechowywane na serwerach firmy nawet przez 4 lata. To gigantyczna ilość prywatnych informacji, nad którymi bardzo łatwo stracić kontrolę.

    Jak wyłączyć zapisywanie multimediów w Google?

    Dobra wiadomość jest taka, że wciąż możesz zablokować to masowe gromadzenie danych. Wyłączenie nowej opcji powstrzyma algorytmy przed wykorzystywaniem twoich przyszłych zdjęć i nagrań do treningu AI. Jeśli zignorowałeś lub przypadkiem zamknąłeś początkowe powiadomienie, wciąż możesz zmienić te ustawienia ręcznie.

    Oto co musisz zrobić, aby zachować prywatność:

    • Wejdź na stronę myactivity.google.com i zaloguj się na swoje konto.
    • Odszukaj i kliknij sekcję Historia usług wyszukiwania.
    • Znajdź opcję Zapisuj multimedia i po prostu odznacz to pole.

    W tym samym panelu znajdziesz przydatną funkcję automatycznego usuwania danych oraz możliwość ręcznego wyczyszczenia starszych plików, które Google zdążyło już pobrać. Zdecydowanie warto poświęcić na to kilka minut – wygoda szybkiego powrotu do archiwalnych wyników wyszukiwania rzadko jest warta oddawania korporacji prywatnych zdjęć czy zrzutów ekranu.

    Śmierć adblockerów w Chrome staje się faktem. Google zamyka ostatnią furtkę dla Manifest V2

    #Android #circleToSearch #daneUżytkowników #GoogleLens #prywatnośćWSieci #śledzenieGoogle #sztucznaInteligencja #trenowanieAI
  5. Google potajemnie zapisuje twoje zdjęcia i głos z wyszukiwarki. Jak zablokować to śledzenie?

    Korzystasz z funkcji „Circle to Search” albo szukasz piosenki przez mikrofon? Od teraz możesz nieświadomie pełnić rolę darmowego dostawcy danych dla sztucznej inteligencji.

    Google po cichu wdrożyło nową politykę, w ramach której domyślnie gromadzi na swoich serwerach przesyłane w ten sposób multimedia. Wyjaśniamy, co ląduje w archiwach giganta i jak szybko zablokować ten proceder.

    Twój smartfon karmi modele AI

    Zmiana, która trafia właśnie na smartfony z systemem Android, dotyczy Historii usług wyszukiwania. Podczas rutynowego korzystania z takich narzędzi jak Google Lens (Obiektyw), Tłumacz czy identyfikacja utworów muzycznych, na ekranie pojawia się niepozorne okienko. Komunikat informuje, że wszelkie zrzuty ekranu, zdjęcia i pliki audio używane do wyszukiwania są teraz automatycznie zapisywane.

    Amerykański gigant tłumaczy ten ruch chęcią „personalizacji i poprawy doświadczeń użytkownika”. W praktyce sprawa jest jednak znacznie prostsza: twoje osobiste pliki stają się darmowym paliwem do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Zapisane zapytania wizualne czy komendy głosowe mogą być przechowywane na serwerach firmy nawet przez 4 lata. To gigantyczna ilość prywatnych informacji, nad którymi bardzo łatwo stracić kontrolę.

    Jak wyłączyć zapisywanie multimediów w Google?

    Dobra wiadomość jest taka, że wciąż możesz zablokować to masowe gromadzenie danych. Wyłączenie nowej opcji powstrzyma algorytmy przed wykorzystywaniem twoich przyszłych zdjęć i nagrań do treningu AI. Jeśli zignorowałeś lub przypadkiem zamknąłeś początkowe powiadomienie, wciąż możesz zmienić te ustawienia ręcznie.

    Oto co musisz zrobić, aby zachować prywatność:

    • Wejdź na stronę myactivity.google.com i zaloguj się na swoje konto.
    • Odszukaj i kliknij sekcję Historia usług wyszukiwania.
    • Znajdź opcję Zapisuj multimedia i po prostu odznacz to pole.

    W tym samym panelu znajdziesz przydatną funkcję automatycznego usuwania danych oraz możliwość ręcznego wyczyszczenia starszych plików, które Google zdążyło już pobrać. Zdecydowanie warto poświęcić na to kilka minut – wygoda szybkiego powrotu do archiwalnych wyników wyszukiwania rzadko jest warta oddawania korporacji prywatnych zdjęć czy zrzutów ekranu.

    Śmierć adblockerów w Chrome staje się faktem. Google zamyka ostatnią furtkę dla Manifest V2

    #Android #circleToSearch #daneUżytkowników #GoogleLens #prywatnośćWSieci #śledzenieGoogle #sztucznaInteligencja #trenowanieAI
  6. Sąd zdecydował w sprawie Google. Chrome i Android zostają, ale firma musi dzielić się danymi

    Zapadła kluczowa decyzja w sprawie antymonopolowej przeciwko Google. Sędzia federalny ogłosił, jakie kroki musi podjąć firma po tym, jak w sierpniu 2024 roku uznano ją za winną utrzymywania nielegalnego monopolu na rynku wyszukiwarek internetowych.

    Werdykt jest złożony: Google nie będzie zmuszone do sprzedaży przeglądarki Chrome ani systemu Android, ale musi udostępnić część swoich kluczowych danych konkurencji.

    To punkt kulminacyjny w procesie, który Departament Sprawiedliwości USA wytoczył firmie w 2020 roku. Najbardziej radykalne żądania prokuratury, które obejmowały potencjalną sprzedaż kluczowych aktywów firmy, zostały oddalone. Sędzia orzekł, że Google nie musi pozbywać się ani przeglądarki Chrome, ani systemu Android, argumentując, że „powodowie posunęli się za daleko, żądając przymusowego zbycia tych kluczowych aktywów, których Google nie wykorzystywało do nielegalnych ograniczeń”. Co więcej, firma nadal będzie mogła płacić partnerom, takim jak Apple czy Mozilla, za ustawianie Wyszukiwarki Google jako domyślnej. To ważna informacja dla użytkowników całego ekosystemu Google.

    Google zapłaciło Apple 20 mld USD w 2022 roku za bycie domyślną wyszukiwarką

    Kluczowa zmiana: dzielenie się danymi z konkurencją

    Najważniejszą i najbardziej dotkliwą dla Google częścią wyroku jest nakaz dzielenia się danymi z „kwalifikowanymi konkurentami”. Firma będzie musiała udostępniać „określone dane dotyczące indeksu wyszukiwania i interakcji użytkowników”, choć nakaz ten nie obejmuje danych reklamowych. Celem tego środka jest „umożliwienie tym firmom dostarczania wysokiej jakości wyników wyszukiwania i reklam w celu konkurowania z Google, podczas gdy rozwijają one własne technologie i możliwości wyszukiwania”.

    Sąd nałożył również na Google zakaz zawierania umów na wyłączność, które zabraniałyby partnerom instalowania na urządzeniach również konkurencyjnych wyszukiwarek. Oznacza to, że choć Google może płacić za bycie opcją domyślną, nie może już uniemożliwiać obecności innych graczy.

    Reakcja Google i dalsze kroki

    W oficjalnym oświadczeniu Google wyraziło ulgę, że sąd nie zdecydował się na drastyczny krok sprzedaży Chrome i Androida, ale jednocześnie podniosło obawy dotyczące wpływu nakazu udostępniania danych na prywatność użytkowników. Firma zapowiedziała również, że zamierza odwołać się od pierwotnego wyroku z sierpnia 2024 roku, w którym uznano ją za monopolistę. Aby nadzorować wdrożenie wyroku, sąd powoła specjalny „Komitet Techniczny”, który będzie działał przez sześć lat.

    #Android #antitrust #Chrome #daneUżytkowników #DepartamentSprawiedliwości #Google #konkurencja #Monopol #news #prawo #procesAntymonopolowy #technologia #wyszukiwarka

  7. Sąd zdecydował w sprawie Google. Chrome i Android zostają, ale firma musi dzielić się danymi

    Zapadła kluczowa decyzja w sprawie antymonopolowej przeciwko Google. Sędzia federalny ogłosił, jakie kroki musi podjąć firma po tym, jak w sierpniu 2024 roku uznano ją za winną utrzymywania nielegalnego monopolu na rynku wyszukiwarek internetowych.

    Werdykt jest złożony: Google nie będzie zmuszone do sprzedaży przeglądarki Chrome ani systemu Android, ale musi udostępnić część swoich kluczowych danych konkurencji.

    To punkt kulminacyjny w procesie, który Departament Sprawiedliwości USA wytoczył firmie w 2020 roku. Najbardziej radykalne żądania prokuratury, które obejmowały potencjalną sprzedaż kluczowych aktywów firmy, zostały oddalone. Sędzia orzekł, że Google nie musi pozbywać się ani przeglądarki Chrome, ani systemu Android, argumentując, że „powodowie posunęli się za daleko, żądając przymusowego zbycia tych kluczowych aktywów, których Google nie wykorzystywało do nielegalnych ograniczeń”. Co więcej, firma nadal będzie mogła płacić partnerom, takim jak Apple czy Mozilla, za ustawianie Wyszukiwarki Google jako domyślnej. To ważna informacja dla użytkowników całego ekosystemu Google.

    Google zapłaciło Apple 20 mld USD w 2022 roku za bycie domyślną wyszukiwarką

    Kluczowa zmiana: dzielenie się danymi z konkurencją

    Najważniejszą i najbardziej dotkliwą dla Google częścią wyroku jest nakaz dzielenia się danymi z „kwalifikowanymi konkurentami”. Firma będzie musiała udostępniać „określone dane dotyczące indeksu wyszukiwania i interakcji użytkowników”, choć nakaz ten nie obejmuje danych reklamowych. Celem tego środka jest „umożliwienie tym firmom dostarczania wysokiej jakości wyników wyszukiwania i reklam w celu konkurowania z Google, podczas gdy rozwijają one własne technologie i możliwości wyszukiwania”.

    Sąd nałożył również na Google zakaz zawierania umów na wyłączność, które zabraniałyby partnerom instalowania na urządzeniach również konkurencyjnych wyszukiwarek. Oznacza to, że choć Google może płacić za bycie opcją domyślną, nie może już uniemożliwiać obecności innych graczy.

    Reakcja Google i dalsze kroki

    W oficjalnym oświadczeniu Google wyraziło ulgę, że sąd nie zdecydował się na drastyczny krok sprzedaży Chrome i Androida, ale jednocześnie podniosło obawy dotyczące wpływu nakazu udostępniania danych na prywatność użytkowników. Firma zapowiedziała również, że zamierza odwołać się od pierwotnego wyroku z sierpnia 2024 roku, w którym uznano ją za monopolistę. Aby nadzorować wdrożenie wyroku, sąd powoła specjalny „Komitet Techniczny”, który będzie działał przez sześć lat.

    #Android #antitrust #Chrome #daneUżytkowników #DepartamentSprawiedliwości #Google #konkurencja #Monopol #news #prawo #procesAntymonopolowy #technologia #wyszukiwarka

  8. Sąd zdecydował w sprawie Google. Chrome i Android zostają, ale firma musi dzielić się danymi

    Zapadła kluczowa decyzja w sprawie antymonopolowej przeciwko Google. Sędzia federalny ogłosił, jakie kroki musi podjąć firma po tym, jak w sierpniu 2024 roku uznano ją za winną utrzymywania nielegalnego monopolu na rynku wyszukiwarek internetowych.

    Werdykt jest złożony: Google nie będzie zmuszone do sprzedaży przeglądarki Chrome ani systemu Android, ale musi udostępnić część swoich kluczowych danych konkurencji.

    To punkt kulminacyjny w procesie, który Departament Sprawiedliwości USA wytoczył firmie w 2020 roku. Najbardziej radykalne żądania prokuratury, które obejmowały potencjalną sprzedaż kluczowych aktywów firmy, zostały oddalone. Sędzia orzekł, że Google nie musi pozbywać się ani przeglądarki Chrome, ani systemu Android, argumentując, że „powodowie posunęli się za daleko, żądając przymusowego zbycia tych kluczowych aktywów, których Google nie wykorzystywało do nielegalnych ograniczeń”. Co więcej, firma nadal będzie mogła płacić partnerom, takim jak Apple czy Mozilla, za ustawianie Wyszukiwarki Google jako domyślnej. To ważna informacja dla użytkowników całego ekosystemu Google.

    Google zapłaciło Apple 20 mld USD w 2022 roku za bycie domyślną wyszukiwarką

    Kluczowa zmiana: dzielenie się danymi z konkurencją

    Najważniejszą i najbardziej dotkliwą dla Google częścią wyroku jest nakaz dzielenia się danymi z „kwalifikowanymi konkurentami”. Firma będzie musiała udostępniać „określone dane dotyczące indeksu wyszukiwania i interakcji użytkowników”, choć nakaz ten nie obejmuje danych reklamowych. Celem tego środka jest „umożliwienie tym firmom dostarczania wysokiej jakości wyników wyszukiwania i reklam w celu konkurowania z Google, podczas gdy rozwijają one własne technologie i możliwości wyszukiwania”.

    Sąd nałożył również na Google zakaz zawierania umów na wyłączność, które zabraniałyby partnerom instalowania na urządzeniach również konkurencyjnych wyszukiwarek. Oznacza to, że choć Google może płacić za bycie opcją domyślną, nie może już uniemożliwiać obecności innych graczy.

    Reakcja Google i dalsze kroki

    W oficjalnym oświadczeniu Google wyraziło ulgę, że sąd nie zdecydował się na drastyczny krok sprzedaży Chrome i Androida, ale jednocześnie podniosło obawy dotyczące wpływu nakazu udostępniania danych na prywatność użytkowników. Firma zapowiedziała również, że zamierza odwołać się od pierwotnego wyroku z sierpnia 2024 roku, w którym uznano ją za monopolistę. Aby nadzorować wdrożenie wyroku, sąd powoła specjalny „Komitet Techniczny”, który będzie działał przez sześć lat.

    #Android #antitrust #Chrome #daneUżytkowników #DepartamentSprawiedliwości #Google #konkurencja #Monopol #news #prawo #procesAntymonopolowy #technologia #wyszukiwarka

  9. Sąd zdecydował w sprawie Google. Chrome i Android zostają, ale firma musi dzielić się danymi

    Zapadła kluczowa decyzja w sprawie antymonopolowej przeciwko Google. Sędzia federalny ogłosił, jakie kroki musi podjąć firma po tym, jak w sierpniu 2024 roku uznano ją za winną utrzymywania nielegalnego monopolu na rynku wyszukiwarek internetowych.

    Werdykt jest złożony: Google nie będzie zmuszone do sprzedaży przeglądarki Chrome ani systemu Android, ale musi udostępnić część swoich kluczowych danych konkurencji.

    To punkt kulminacyjny w procesie, który Departament Sprawiedliwości USA wytoczył firmie w 2020 roku. Najbardziej radykalne żądania prokuratury, które obejmowały potencjalną sprzedaż kluczowych aktywów firmy, zostały oddalone. Sędzia orzekł, że Google nie musi pozbywać się ani przeglądarki Chrome, ani systemu Android, argumentując, że „powodowie posunęli się za daleko, żądając przymusowego zbycia tych kluczowych aktywów, których Google nie wykorzystywało do nielegalnych ograniczeń”. Co więcej, firma nadal będzie mogła płacić partnerom, takim jak Apple czy Mozilla, za ustawianie Wyszukiwarki Google jako domyślnej. To ważna informacja dla użytkowników całego ekosystemu Google.

    Google zapłaciło Apple 20 mld USD w 2022 roku za bycie domyślną wyszukiwarką

    Kluczowa zmiana: dzielenie się danymi z konkurencją

    Najważniejszą i najbardziej dotkliwą dla Google częścią wyroku jest nakaz dzielenia się danymi z „kwalifikowanymi konkurentami”. Firma będzie musiała udostępniać „określone dane dotyczące indeksu wyszukiwania i interakcji użytkowników”, choć nakaz ten nie obejmuje danych reklamowych. Celem tego środka jest „umożliwienie tym firmom dostarczania wysokiej jakości wyników wyszukiwania i reklam w celu konkurowania z Google, podczas gdy rozwijają one własne technologie i możliwości wyszukiwania”.

    Sąd nałożył również na Google zakaz zawierania umów na wyłączność, które zabraniałyby partnerom instalowania na urządzeniach również konkurencyjnych wyszukiwarek. Oznacza to, że choć Google może płacić za bycie opcją domyślną, nie może już uniemożliwiać obecności innych graczy.

    Reakcja Google i dalsze kroki

    W oficjalnym oświadczeniu Google wyraziło ulgę, że sąd nie zdecydował się na drastyczny krok sprzedaży Chrome i Androida, ale jednocześnie podniosło obawy dotyczące wpływu nakazu udostępniania danych na prywatność użytkowników. Firma zapowiedziała również, że zamierza odwołać się od pierwotnego wyroku z sierpnia 2024 roku, w którym uznano ją za monopolistę. Aby nadzorować wdrożenie wyroku, sąd powoła specjalny „Komitet Techniczny”, który będzie działał przez sześć lat.

    #Android #antitrust #Chrome #daneUżytkowników #DepartamentSprawiedliwości #Google #konkurencja #Monopol #news #prawo #procesAntymonopolowy #technologia #wyszukiwarka