home.social

#bezpieczenstwoit — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #bezpieczenstwoit, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Hakerzy paraliżują polskie szpitale. Liczba cyberataków wzrosła o ponad 60 proc. w ciągu roku

    Zamiast diagnozować chorych, personel musi wracać do papierowej dokumentacji, a do odzyskiwania dostępu do serwerów wkracza wojsko. To nie scenariusz filmu sensacyjnego, ale szara rzeczywistość polskiej ochrony zdrowia.

    Szpitale stały się dziś jednym z ulubionych celów cyberprzestępców. Stawka już dawno przestała dotyczyć wyłącznie wycieku haseł – w grze znalazło się fizyczne bezpieczeństwo pacjentów.

    Okup albo paraliż operacyjny

    Trwająca transformacja cyfrowa to dla medycyny potężny skok naprzód, ale jednocześnie wystawienie się na celownik. Z danych zespołu CSIRT CeZ wynika, że w 2025 roku obsłużono aż 1441 incydentów bezpieczeństwa w polskim sektorze zdrowia. To drastyczny wzrost o ponad 60 proc. rok do roku. Co gorsza, tylko w pierwszym kwartale 2025 roku zgłoszono więcej ataków niż przez cały rok 2023.

    Dlaczego akurat szpitale? Odpowiedź jest brutalnie prosta: presja czasu i pieniądze. Cyberprzestępcy wiedzą, że placówka medyczna odcięta od wyników badań i historii chorób pacjentów jest skłonna bardzo szybko zapłacić wielomilionowy okup (ransomware). Dodatkowo, na czarnym rynku pojedynczy, kompletny plik z dokumentacją medyczną wyceniany jest nawet na 250 dolarów.

    Wojsko ratuje serwery. Przypadek ze Szczecina

    Statystyki to jedno, ale prawdziwy dramat rozgrywa się na szpitalnych korytarzach. Dobitnym przykładem jest marcowy atak na Szpital Wojewódzki w Szczecinie. Hakerzy wzięli bazy danych za zakładnika, co całkowicie sparaliżowało system informatyczny. Lekarze stracili dostęp do kluczowych informacji o pacjentach, a sytuacja była na tyle krytyczna, że w przywracanie infrastruktury zaangażowano żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

    To nie jest odosobniony incydent. Wystarczy wspomnieć, że na przełomie lutego i marca 2026 roku w ciągu zaledwie 25 dni doszło do czterech poważnych ataków na polskie placówki, w tym m.in. na Świętokrzyskie Centrum Rehabilitacji. Dla pacjenta oznacza to odwołane zabiegi, opóźnione diagnozy i stres.

    Inteligentne pompy infuzyjne jako tylne drzwi dla hakera

    Skąd bierze się ta podatność? Szpitale inwestują w nowoczesny sprzęt – tzw. Medical IoT (Internet of Things). Obecnie pompy infuzyjne, monitory funkcji życiowych czy aparatura obrazowa są stale podłączone do wewnętrznej sieci. Niestety, świetnej jakości sprzętowi medycznemu rzadko towarzyszą odpowiednie zabezpieczenia sieciowe.

    Dla hakera oznacza to, że nie musi forsować głównych firewalli serwerowni. Wystarczy, że włamie się do systemu przez słabo zabezpieczony, inteligentny termometr czy monitor oddechu. Eksperci z branży cyberbezpieczeństwa alarmują, że w placówkach medycznych brakuje podstawowej higieny cyfrowej i wdrożenia architektury Zero Trust. Zakłada ona, że żadne urządzenie w sieci nie jest obdarzane domyślnym zaufaniem, a dostęp do danych jest ściśle limitowany.

    Dopóki administracja szpitali nie zrozumie, że sprzęt medyczny podłączony do Wi-Fi wymaga takiej samej ochrony jak aplikacje bankowe, placówki ochrony zdrowia pozostaną bezbronne wobec kolejnych, coraz bardziej zautomatyzowanych fal ataków.

    Zaskakujący paradoks medycyny. Białko odpowiedzialne za Alzheimera może chronić przed rakiem

    #atakiRansomware #bezpieczeństwoIT #cyberbezpieczeństwo #MedicalIoT #ochronaZdrowia #wyciekDanychMedycznych
  2. Rozmowy nie zablokujesz firewallem. Jak hakerzy używają języka naturalnego do ataków na firmowe AI

    Firmy na wyścigi wdrażają sztuczną inteligencję, zapominając o jednej kluczowej kwestii. Tradycyjne zapory sieciowe, które od dwóch dekad chroniły nasze dane, są całkowicie ślepe na ataki wymierzone w modele językowe.

    Hakerzy nie muszą już łamać skomplikowanych zabezpieczeń w kodzie – wystarczy, że odpowiednio „porozmawiają” z firmowym chatbotem, by wyciągnąć wrażliwe informacje lub ominąć autoryzację. W świecie, w którym komendy wydaje się zwykłym tekstem, cyberbezpieczeństwo musi wymyślić się na nowo.

    Haker zamiast kodu używa słów

    Pod względem tempa wdrożeń sztuczna inteligencja wyprzedziła rewolucję mobilną i rozwój chmury obliczeniowej. Szacuje się, że tylko w tym roku aż 80 proc. przedsiębiorstw zaimplementuje rozwiązania oparte na AI. Niestety, biznesowemu entuzjazmowi rzadko towarzyszy odpowiednia ochrona. Dotychczasowe systemy typu firewall czy WAF analizują wyłącznie z góry określone wzorce w ruchu sieciowym. Tymczasem komunikacja z modelami językowymi (LLM) opiera się na elastycznym języku naturalnym.

    To sprawia, że rozmowy z botem po prostu nie da się przefiltrować starymi metodami. Efekty tego technologicznego długu widać w statystykach – już teraz 75 proc. dyrektorów ds. bezpieczeństwa (CISO) raportuje incydenty związane ze sztuczną inteligencją. Dla przeciętnego pracownika to wyraźny sygnał ostrzegawczy: zaufanie do narzędzi AI w firmie musi być ograniczone, bo bezmyślnie „wklejona” tam wiedza bywa niezwykle łatwa do wydobycia przez osoby z zewnątrz.

    Od Asany po Lenovo. Kiedy algorytm ufa bezgranicznie

    Zagrożenia nie są jedynie czysto teoretyczne, a nowa powierzchnia ataku wymusza naukę zupełnie nowych pojęć. Głośny incydent w firmie Lenovo udowodnił, jak groźny bywa atak typu prompt injection. Hakerzy wprowadzili do firmowego chatbota komendę, która całkowicie zmieniła jego pierwotną rolę. Systemy bazowe ślepo zaufały maszynie, w ogóle nie weryfikując jej poleceń, co doprowadziło do przejęcia uprawnień. Problem nie leżał w luce oprogramowania, ale w fakcie, że sztuczna inteligencja sama decydowała o autoryzacji.

    Z kolei w przypadku platformy Asana błąd w izolacji danych sprawił, że wewnętrzne informacje wyciekały w postaci płynnego tekstu w ramach zwykłych konwersacji innych użytkowników. W środowiskach AI hakerzy wykorzystują takie wysublimowane techniki, jak zatruwanie danych (data poisoning) jeszcze na etapie trenowania modelu czy kompresja tokenów, w której złośliwe instrukcje ukryte są w formatach czytelnych wyłącznie dla maszyny.

    Wiadro na tsunami, czyli dlaczego ręczne testy to fikcja

    Wobec nowych zagrożeń branża IT musi masowo sięgnąć po tzw. AI red-teaming, czyli zautomatyzowane, nieustanne bombardowanie własnych systemów symulowanymi atakami. Ręczne wpisywanie złośliwych promptów w okno czatu, by sprawdzić jego odporność, przypomina dzisiaj próbę zatrzymania tsunami za pomocą wiadra. Nowoczesne, agentowe systemy AI generują nieskończoną liczbę kombinacji odpowiedzi, które zmieniają się w ułamki sekund w zależności od całego kontekstu rozmowy.

    Zespoły bezpieczeństwa muszą dziś testować nie statyczny interfejs, ale żywą, ewoluującą wymianę zdań. Sytuację potęgują wchodzące w życie przepisy – chociażby unijny AI Act wprost wymusza na firmach prowadzenie rygorystycznych testów odpornościowych (adversarial testing) dla systemów wysokiego ryzyka. Wnioski są brutalne: bez zautomatyzowanych testów zachowania modelu pod presją, wdrażanie sztucznej inteligencji na masową skalę przypomina jazdę sportowym autem bez zamontowanych hamulców.

    Claude Science to nowa aplikacja na Maca. Anthropic zamienia komputer w potężne laboratorium

    #AIRedTeaming #bezpieczeństwoIT #cyberataki #cyberbezpieczeństwo #LLM #promptInjection #sztucznaInteligencja
  3. Premiera Claude Sonnet 5. Nowy model Anthropic przynosi autonomiczną rewolucję bez dopłat

    Zamiast kolejnych marketingowych obietnic o „inteligentnych asystentach”, na rynek trafia technologia, która podobno realnie potrafi wyręczyć człowieka w żmudnej pracy przed ekranem.

    Firma Anthropic oficjalnie zaprezentowała model Claude Sonnet 5, który od dziś staje się standardem dla wszystkich użytkowników platformy. Zamiast po prostu generować tekst, system ten potrafi samodzielnie planować działania, obsługiwać terminal oraz pisać kod na poziomie, który jeszcze kilka miesięcy temu wymagał najdroższych rozwiązań serwerowych.

    Duża autonomia w cenie podstawowego pakietu

    W nomenklaturze Anthropic linia Sonnet to modele średniej wielkości, plasujące się między lekkim Haiku a najbardziej zaawansowanym Opus. Najnowsza, piąta generacja jednak skraca ten dystans. Z opublikowanych wykresów i testów wynika, że Sonnet 5 pod względem czystej wydajności i logicznego rozumowania niemal zrównuje się z flagowym modelem Opus 4.8, oferując przy tym znacznie niższą cenę i wyższą kulturę pracy.

    Model został zaprojektowany z myślą o tak zwanym działaniu agentowym (ang. agentic workflows). W praktyce oznacza to, że potrafi on samodzielnie realizować złożone, wieloetapowe zadania, automatycznie weryfikować własne błędy i korzystać z zewnętrznych narzędzi systemowych, takich jak przeglądarki czy wiersz poleceń. W wymagającym teście programistycznym SWEbench-Pro nowy Sonnet osiągnął wynik 63,2%, deklasując swojego poprzednika (Sonnet 4.6) i udowadniając, że potrafi utrzymać kontekst nawet w trudnym środowisku technicznym.

    Wyższa kultura bezpieczeństwa i atrakcyjny cennik

    Co niezwykle istotne w kontekście komercyjnym, Claude Sonnet 5 trafia od dziś na stałe do wszystkich planów taryfowych, stając się domyślnym silnikiem zarówno dla użytkowników darmowych (Free), jak i subskrybentów pakietu Pro czy rozwiązań korporacyjnych [source: 3]. Dla programistów i twórców platform przygotowano specjalny, promocyjny cennik API obowiązujący do 31 sierpnia 2026 roku, który wynosi zaledwie 2 dolary za milion tokenów wejściowych oraz 10 dolarów za wyjściowe.

    Duży nacisk położono również na rzetelne systemy ochrony. Testy bezpieczeństwa wykazały, że Sonnet 5 wykazuje znacznie mniejszą skłonność do halucynacji i ulegania atakom typu prompt injection niż wersja 4.6. Jednocześnie model posiada fabrycznie włączone, działające w czasie rzeczywistym blokady przed złośliwym wykorzystaniem w zadaniach hakerskich. Jego skuteczność w tworzeniu niebezpiecznych exploitów (na przykład dla przeglądarki Firefox 147) została celowo ograniczona do zaledwie kilkunastu procent, pozostawiając zaawansowane analizy odporności sieciowej domeną modeli Opus 4.8 oraz specjalistycznego Mythos 5.

    Rząd USA zdejmuje bana z firmy Anthropic. Potężny Claude Mythos 5 trafi jednak tylko do zaufanych instytucji

    #Anthropic #automatyzacja #bezpieczeństwoIT #ClaudeSonnet5 #modeleJęzykowe #programowanieAI #sztucznaInteligencja
  4. Powrót do przeszłości w cyberbezpieczeństwie. Nowy robak kradnie kryptowaluty przez port USB

    W erze wyrafinowanych ataków chmurowych i wszechobecnego phishingu cyberprzestępcy przypomnieli sobie o starym, sprawdzonym wektorze ataku.

    Microsoft wykrył nowego, samorozprzestrzeniającego się robaka, który infekuje komputery przez zwykłe pendrive’y. Jego jedynym celem jest bezszelestne wyczyszczenie twojego portfela kryptowalut.

    Odkryte przez Microsoft zagrożenie otrzymało nazwę Crypto Clipper. To wyjątkowo sprytny kawałek kodu, który łączy archaiczne metody infekcji z najnowocześniejszymi technikami zacierania śladów. Jak ostrzegają badacze, mamy tu do czynienia z „lekkim backdoorem”, który potrafi wyrządzić gigantyczne szkody.

    Amerykańskie prawo ważniejsze niż europejska prywatność? Microsoft w centrum afery z holenderskimi urzędnikami

    Cichy pasożyt na dysku

    Złośliwe oprogramowanie ukrywa się na dyskach USB pod postacią złośliwych skrótów systemu Windows (.lnk), które uruchamiają szkodliwy kod. Co ciekawe, aby uśpić czujność ofiary, robak skanuje zawartość pendrive’a i nadaje swoim skrótom nazwy łudząco podobne do plików, które już się na nim znajdują. Gdy nieświadomy użytkownik uruchomi taki spreparowany skrót, Crypto Clipper instaluje się w systemie i natychmiast przechodzi w tryb nasłuchu.

    W przeciwieństwie do głośnego ransomware, ten robak działa bezszelestnie. Jego głównym zadaniem jest monitorowanie systemowego schowka w poszukiwaniu ciągów znaków przypominających adresy portfeli kryptowalutowych oraz tzw. seed phrases (ciągów 12 lub 24 słów odzyskujących dostęp do zgromadzonych środków). Gdy skopiujesz adres, by wykonać przelew, złośliwy kod w ułamku sekundy podmienia go na adres kontrolowany przez hakera. Jeśli nie zweryfikujesz go przed zatwierdzeniem transakcji, twoje środki bezpowrotnie znikną.

    Microsoft nie ujawnił pełnej skali tej kampanii, ale użytkownicy systemu Windows powinni zachować szczególną ostrożność przy podłączaniu nieznanych nośników USB.

    Na podmianie adresów inwigilacja się jednak nie kończy. Po wykryciu interesujących danych robak wykonuje pięć zrzutów ekranu w odstępie 10 sekund. To pozwala przestępcom zdobyć cenny kontekst operacyjny: widzą, z jakich aplikacji korzystasz, ile masz środków i jak wygląda twoje prywatne środowisko pracy.

    Zakamuflowany dzięki sieci Tor

    To, co czyni Crypto Clippera tak niebezpiecznym, to sposób, w jaki komunikuje się ze swoimi twórcami. Tradycyjne złośliwe oprogramowanie zazwyczaj łączy się z serwerami dowodzenia (C2) za pomocą otwartych protokołów, co ułatwia jego wykrycie i zablokowanie przez programy antywirusowe.

    Tutaj hakerzy zastosowali zupełnie inną taktykę. Robak pobiera przenośnego klienta sieci Tor i kieruje cały skradziony ruch przez lokalne proxy SOCKS5. Dzięki temu przesyłane dane są w pełni zanonimizowane, a wykrycie, dokąd trafiają kradzione kryptowaluty i zrzuty ekranu, staje się dla zapór sieciowych znacznie utrudnione.

    Historia zatacza koło

    Ten przypadek doskonale udowadnia, że w świecie cyberbezpieczeństwa najsłabszym ogniwem zawsze pozostaje człowiek, a zapomniane metody wciąż są zabójczo skuteczne. Warto przypomnieć, że to właśnie między innymi za pomocą zainfekowanych pamięci USB słynny robak Stuxnet zdołał przeniknąć do fizycznie odciętych od internetu irańskich zakładów i zniszczyć wirówki do wzbogacania uranu.

    Skala obu tych zjawisk jest oczywiście inna, ale mechanizm błędu pozostaje identyczny. Kiedyś przez USB niszczono tajne programy nuklearne, dziś czyści się portfele z Bitcoinów i innych kryptowalut. Warto o tym pamiętać, zanim następnym razem w ułamku sekundy zdecydujemy się podłączyć do komputera znaleziony w biurze nośnik danych.

    #bezpieczeństwoIT #CryptoClipper #cyberbezpieczeństwo #hacking #kradzieżKryptowalut #MicrosoftDefender #siećTor #Stuxnet #wirusZUSB
  5. Hakerzy kradną dane w 72 minuty. Sztuczna inteligencja brutalnie weryfikuje firmowe zabezpieczenia

    Jeszcze rok temu od pierwszego włamania do wyprowadzenia wrażliwych danych mijało średnio pięć godzin. Dziś, dzięki wykorzystaniu modeli sztucznej inteligencji, cyberprzestępcy potrzebują na to zaledwie 72 minut.

    W cyfrowym wyścigu zbrojeń tradycyjne systemy ochronne i ręczna praca administratorów stają się nieskuteczne. Dla zwykłego użytkownika oznacza to jedno: jeśli firma, w której trzymasz swoje dane, nie broni się przy pomocy AI, twoje informacje mogą wyciec, zanim ktokolwiek w dziale IT zdąży dopić poranną kawę.

    Asymetria sił. Jeden człowiek z siłą całego zespołu

    Sztuczna inteligencja w rękach hakerów przestała być tylko ciekawostką, a stała się w pełni zautomatyzowaną bronią. Z raportów Palo Alto Networks wynika, że algorytmy potrafią dziś autonomicznie przeprowadzić nawet 80-90% operacji w cyklu ataku. Narzędzia te działają z prędkością, z którą żaden człowiek nie ma szans konkurować.

    W praktyce obserwujemy wysyp nowych, wysoce skutecznych metod łamania zabezpieczeń. Pierwszą z nich jest „Vulnerability Deluge”, czyli zjawisko masowego zaprzęgnięcia AI do błyskawicznego skanowania kodu oprogramowania (zwłaszcza open-source) w poszukiwaniu luk. Tradycyjne harmonogramy łatania serwerów są w tym starciu po prostu zbyt wolne.

    Na każdego z nas przypada 110 botów. Jesteśmy cyfrową mniejszością we własnych systemach

    Drugim, znacznie bardziej podstępnym zjawiskiem jest „Agentic Bypass”. W tym przypadku złośliwe agenty AI podszywają się pod rozszerzenia przeglądarek i przejmują cyfrową tożsamość użytkownika. Omijają one standardowe interfejsy i uderzają bezpośrednio w bazy danych czy API. Systemy bezpieczeństwa pozostają ślepe, ponieważ ruch generowany przez maszynę do złudzenia przypomina normalną aktywność człowieka.

    Klin klinem, czyli jak bronić się w czasie rzeczywistym

    Skoro ataki są w pełni zautomatyzowane, obrona nie może opierać się na reakcji człowieka. Sektor cyberbezpieczeństwa musi sięgnąć po dokładnie te same narzędzia. Przykładem takiego proaktywnego podejścia jest inicjatywa Project Glasswing prowadzona przez firmę Anthropic. Wykorzystuje ona zaawansowany model AI (Mythos) do ciągłego poszukiwania i łatania podatności we własnych produktach, zanim w ogóle wpadną one w ręce cyberprzestępców.

    Współczesna organizacja operuje w chmurze, na dziesiątkach aplikacji i urządzeniach zewnętrznych partnerów. Rozproszone, niekompatybilne ze sobą programy antywirusowe nie zdają już egzaminu. Kluczem do przetrwania staje się platformowa architektura bezpieczeństwa. Zintegrowane środowisko musi w czasie rzeczywistym analizować miliony zdarzeń z różnych źródeł, samodzielnie odcinać zainfekowane maszyny i blokować ruch, zanim incydent przerodzi się w globalny wyciek danych. W nowej erze IT czas na reakcję mierzy się w sekundach, a sztuczna inteligencja jest jedynym narzędziem, które potrafi ten wyścig wygrać.

    #AI #Anthropic #atakiHakerskie #bezpieczeństwoIT #cyberbezpieczeństwo #PaloAltoNetworks #sztucznaInteligencja #wyciekDanych
  6. Raport Cisco Talos: hakerzy rzadziej szukają luk, a częściej nas samych. AI napędza nową falę phishingu

    Cyberprzestępcy idą na łatwiznę – i, co gorsza, to działa.

    Zamiast męczyć się ze skomplikowanymi podatnościami technicznymi, coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję, by w kilka minut stworzyć pułapkę, w którą złapie się żywy człowiek. Najnowszy raport Cisco Talos za pierwszy kwartał 2026 roku pokazuje, że haker rzadziej musi dziś umieć programować, a częściej musi po prostu potrafić napisać dobry prompt.

    AI jako „stażysta” w służbie cyberzbrodni

    Największą zmianą, jaką odnotowali eksperci, jest radykalne obniżenie progu wejścia do świata cyberprzestępczości. Dzięki narzędziom AI i platformom typu „no-code”, nawet amatorzy mogą generować wiarygodne strony phishingowe w czasie mierzonym w minutach. Cały proces – od stworzenia fałszywego panelu logowania do Outlooka, po automatyczne przesyłanie wykradzionych haseł do arkuszy Google – odbywa się bez napisania ani jednej linijki kodu. To sprawia, że ataki są masowe i wyglądają profesjonalnie jak nigdy wcześniej.

    Powrót króla: phishing znów na szczycie

    Efekt jest widoczny w liczbach. Po roku przerwy phishing powrócił na pierwsze miejsce jako główny sposób włamywania się do firm, odpowiadając za ponad jedną trzecią wszystkich incydentów. To potężna zmiana warty – jeszcze rok temu hakerzy skupiali się głównie na szukaniu luk w oprogramowaniu (jak słynny ToolShell). Dziś ten wskaźnik drastycznie spadł, bo prościej i taniej jest oszukać pracownika, niż łamać zabezpieczenia serwera. Marcin Klimowski z Cisco Polska mówi wprost: atakujący odchodzą od skomplikowanych technologii na rzecz skalowalnych ataków ukierunkowanych na ludzkie błędy.

    MFA przestaje być tarczą niezniszczalną

    Raport przynosi też zimny prysznic dla tych, którzy wierzyli, że dwuskładnikowe uwierzytelnianie (MFA) rozwiązuje wszystkie problemy. W aż 35% badanych przypadków hakerzy zdołali ominąć to zabezpieczenie. Robili to m.in. poprzez rejestrowanie własnych urządzeń zaraz po przejęciu hasła lub konfigurowanie poczty tak, by łączyła się bezpośrednio z serwerem, całkowicie omijając warstwę weryfikacji. To jasny sygnał, że samo posiadanie MFA to za mało – trzeba jeszcze pilnować, kto i co do tego systemu podpina.

    Administracja i szpitale na celowniku

    Kto powinien bać się najbardziej? Dane nie kłamią: administracja publiczna oraz ochrona zdrowia to sektory, w które hakerzy uderzają najchętniej (po 24% wszystkich ataków). Urzędy są celem numer jeden już trzeci kwartał z rzędu, co wynika głównie ze starszej infrastruktury i faktu, że nie mogą sobie pozwolić na przestoje. Co ciekawe, mimo tego naporu, odnotowano spadek skuteczności ransomware. Udział ataków szyfrujących dane spadł do 18%, co jest zasługą coraz sprawniejszej pracy zespołów Incident Response, które coraz częściej wyłapują intruza, zanim ten zdąży „zamknąć” system.

    Wnioski dla nas są jasne: w erze AI błędy językowe czy podejrzane grafiki w mailach odchodzą do lamusa. Dziś największym zagrożeniem nie jest dziura w systemie, ale nasza własna pewność siebie i wiara w nieomylność zabezpieczeń, które hakerzy nauczyli się już obchodzić.

    Koniec ślepej wiary w chmurę. Cisco buduje cyfrowe twierdze w Europie

    #administracjaPubliczna #bezpieczeństwoIT #CiscoTalos #cyberbezpieczeństwo #MFA #ochronaZdrowia #phishing #ransomware #sztucznaInteligencja
  7. Autonomiczne algorytmy AI na celowniku. Nowe zagrożenia w e-commerce

    Zamiast jedynie odpowiadać na polecenia, samodzielnie analizują sytuację i podejmują decyzje.

    Branża e-commerce coraz chętniej sięga po tak zwane „agentic AI”, by zautomatyzować obsługę i polecać produkty. Wraz z tą innowacją pojawia się jednak realne zagrożenie – tradycyjne zabezpieczenia często stają się wobec nowych, inteligentnych ataków bezradne.

    Zespoły odpowiedzialne za bezpieczeństwo w sieci już teraz toną w morzu danych i alertów. Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, gdy weźmiemy pod uwagę specyfikę handlu elektronicznego. Według analiz F5 Labs, boty odpowiadają obecnie nawet za jedną piątą wszystkich operacji dodawania towarów do koszyków. Atakujący od dawna wykorzystują automatyzację do manipulowania procesami i blokowania dostępności asortymentu, ale dotychczasowe metody były stosunkowo proste i przewidywalne.

    Kiedy sztuczna inteligencja zaczyna działać sama

    Prawdziwe wyzwanie pojawia się teraz, wraz z rosnącą popularnością w pełni autonomicznych agentów sztucznej inteligencji. Jak zauważa Mariusz Sawczuk, ekspert firmy F5: „w przeciwieństwie do tradycyjnych agentów AI, agentic AI zostało zaprojektowane tak, aby samodzielnie analizować kontekst, podejmować decyzje i wykonywać działania”.

    Taki poziom swobody otwiera przed oszustami zupełnie nowe możliwości. Wyobraźmy sobie sytuację, w której złośliwy algorytm otrzymuje zadanie wykupienia całego asortymentu limitowanych butów. Zamiast ślepo odświeżać stronę jak stary bot, potrafi na bieżąco analizować filtry, omijać zabezpieczenia dla ludzi i w ułamku sekundy symulować naturalne zachowanie klienta.

    Inny groźny scenariusz to tak zwane wstrzykiwanie promptów (prompt injection) – sprytne, zmanipulowane zapytanie skierowane do asystenta AI wbudowanego w sklep internetowy, które zmusza go do ominięcia nałożonych reguł i ujawnienia wewnętrznej bazy adresów mailowych czy historii zamówień innych użytkowników.

    Stare tarcze nie obronią przed nową bronią

    Gwałtowny rozwój ekosystemów AI sprawił, że drastycznie wzrosła ilość ruchu wymierzonego w logikę działania aplikacji, który z łatwością omija tradycyjne modele ochrony. Przez lata cyberbezpieczeństwo opierało się na budowaniu wirtualnych murów w postaci firewalli. Dziś to podejście po prostu przestało wystarczać.

    Aby skutecznie zabezpieczyć takie środowiska, specjaliści muszą zmienić perspektywę. Zamiast wyłącznie sprawdzać, skąd pochodzi dany ruch, branża musi skupić się na analizie behawioralnej – badaniu, czy intencje danego zapytania nie są podejrzane, zanim autonomiczny system sklepu podejmie błędną decyzję.

    Biorąc pod uwagę tempo, w jakim branża zachłysnęła się sztuczną inteligencją, możemy być pewni jednego. To wyłącznie kwestia czasu, zanim usłyszymy o pierwszej dużej aferze, w której inteligentny algorytm na usługach zorganizowanej grupy bezszelestnie opróżni magazyny lub wyprowadzi wrażliwe dane z popularnego e-sklepu.

    Cisco Live 2026: era „Agentic AI” nadeszła. Gigawaty mocy, płynne chłodzenie i sieć, która naprawia się sama

    #agenticAI #bezpieczeństwoIT #boty #cyberbezpieczeństwo #eCommerce #F5 #machineLearning #oszustwaInternetowe #sztucznaInteligencja
  8. Tajne kody dostępu do baz w USA wyciekły do sieci. Ktoś uczył się ich z… publicznych fiszek

    Stany Zjednoczone wydają miliardy dolarów na ochronę swoich granic i zaawansowane systemy cyberbezpieczeństwa. Okazuje się jednak, że cały ten wysiłek można zniweczyć za pomocą popularnej aplikacji dla uczniów i studentów.

    Tajne kody do placówek służb granicznych wyciekły, bo ktoś postanowił wkuwać je na pamięć za pomocą publicznych fiszek w serwisie Quizlet.

    Serwis Quizlet to popularna platforma edukacyjna, z której na co dzień korzystają miliony uczniów przygotowujących się do sprawdzianów z historii czy słówek z języka angielskiego. Ktoś jednak uznał, że to również doskonałe narzędzie do nauki wewnętrznych procedur amerykańskiego Urzędu Celnego i Ochrony Granic (U.S. Customs and Border Protection).

    Jak ujawnił serwis WIRED, w lutym na platformie pojawił się publiczny zestaw fiszek zatytułowany „USBP Review”. Zawierał on wysoce poufne informacje dotyczące bezpieczeństwa placówek CBP w okolicach Kingsville w Teksasie. Zestaw był w pełni publiczny aż do 20 marca – zniknął ledwie pół godziny po tym, jak dziennikarze WIRED skontaktowali się z numerem telefonu powiązanym z kontem twórcy.

    Czego można było się dowiedzieć z cyfrowych karteczek? Na przykład na fiszce z pytaniem „Kod do drzwi punktu kontrolnego?” na odwrocie znajdowała się dokładna, czterocyfrowa kombinacja. W ten sam sposób rozpisano kody do konkretnych bram oraz wież strażniczych. Inne fiszki zawierały szczegółowe opisy wewnętrznych systemów, takich jak „E3 BEST”, służącego do sprawdzania osób i pojazdów w bazach danych organów ścigania.

    Rzecznik CBP potwierdził jedynie, że incydent jest obecnie badany przez Biuro Odpowiedzialności Zawodowej. Cała sprawa zbiega się w czasie ze znacznym wzrostem zatrudnienia w amerykańskich służbach granicznych – agencja kusi nowych rekrutów premiami sięgającymi 60 tysięcy dolarów. Jak widać, szybkie tempo rekrutacji może wiązać się z pewnymi brakami w podstawowym szkoleniu z zakresu bezpieczeństwa informacji. Nauka to potęgi klucz, ale czasami lepiej trzymać swoje notatki pod kluczem.

    Nowy cyberatak uderza w open source. Malware rozprzestrzenia się sam i niszczy wybrane systemy

    #bezpieczeństwoIT #CBP #cyberbezpieczeństwo #fiszki #Quizlet #usa #wpadkiTechnologiczne #wyciekDanych
  9. Notepad++ padł ofiarą ataku – aktualizacje mogą być niebezpieczne

    Klikasz „Aktualizuj” i zapominasz o sprawie? W Notepad++ ten niewinny rytuał przez pół roku bywał biletem w nieznane – prosto na serwery napastników.

    Czytaj dalej:
    pressmind.org/notepad-padl-ofi

    #PressMindLabs #bezpieczenstwoit #lancuchdostaw #lotusblossom #notepad #podpisycyfrowe

  10. Aktualizacje stały się nową normalnością. Dlaczego Apple, Google i Microsoft łatają dziś wszystko bez przerwy

    Jeszcze kilka lat temu duże aktualizacje systemów operacyjnych były wydarzeniem — zapowiadanym, opisywanym i często odkładanym przez użytkowników „na później”.

    Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Apple, Google i Microsoft publikują poprawki bezpieczeństwa praktycznie bez przerwy, a comiesięczne lub nawet cotygodniowe łatki stały się standardem.

    Skala problemu rośnie wraz ze złożonością oprogramowania. Współczesne systemy operacyjne, przeglądarki i usługi chmurowe składają się z milionów linii kodu oraz dziesiątek zewnętrznych komponentów. Każda z tych warstw może zawierać podatności, które — jeśli nie zostaną szybko załatane — mogą zostać wykorzystane w atakach na użytkowników, firmy i instytucje publiczne.

    Zmienił się również charakter zagrożeń. Luki bezpieczeństwa coraz rzadziej są odkrywane przypadkowo, a coraz częściej wyszukiwane systematycznie — zarówno przez zespoły badaczy, jak i przez zorganizowane grupy przestępcze. W efekcie producenci oprogramowania funkcjonują dziś w trybie ciągłego reagowania, w którym czas od wykrycia podatności do jej załatania liczony jest w dniach, a nie miesiącach.

    To właśnie dlatego aktualizacje przestały być „opcją”. Stały się elementem infrastruktury bezpieczeństwa, podobnie jak kopie zapasowe czy szyfrowanie danych. W świecie połączonych usług i urządzeń brak jednej poprawki może mieć efekt domina — od prywatnego smartfona po systemy korporacyjne i państwowe.

    Z perspektywy użytkownika zmiana jest wyraźna: aktualizacje pojawiają się częściej, są mniejsze i coraz rzadziej wprowadzają widoczne nowości. Ich głównym celem nie jest już dodawanie funkcji, lecz utrzymanie systemów w stanie ciągłej odporności. To cena, jaką płacimy za cyfrową wygodę i wszechobecność oprogramowania.

    W tym sensie bezpieczeństwo przestało być jednorazowym działaniem, a stało się procesem. Aktualizacje nie są dziś sygnałem, że „coś się zepsuło”, lecz że system działa dokładnie tak, jak powinien — reagując na zagrożenia szybciej, niż zdążą one stać się realnym problemem.

    Samsung Knox wzmacnia bezpieczeństwo urządzeń w dobie AI

    #aktualizacjeSystemów #Apple #bezpieczeństwoIT #cyberzagrożenia #Google #lukiBezpieczeństwa #Microsoft #news #Oprogramowanie #poprawkiBezpieczeństwa
  11. Europa przejmuje większą kontrolę nad cyberbezpieczeństwem. ENISA dostaje kluczową rolę w systemie CVE

    Unia Europejska wykonała istotny krok w stronę większej autonomii cyfrowej. Europejska Agencja ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) uzyskała status Root CNA w globalnym systemie CVE (Common Vulnerabilities and Exposures), który służy do identyfikowania i klasyfikowania podatności w oprogramowaniu na całym świecie.

    System CVE jest jednym z fundamentów współczesnego cyberbezpieczeństwa. To właśnie dzięki niemu luki w systemach operacyjnych, aplikacjach i urządzeniach sieciowych otrzymują jednoznaczne identyfikatory, wykorzystywane później przez producentów, administratorów i zespoły reagowania na incydenty. Do tej pory kluczowe role w tym ekosystemie były skoncentrowane głównie poza Europą.

    Nowy status ENISA oznacza, że agencja zyskuje realny wpływ na nadawanie i koordynację identyfikatorów CVE, a także na współpracę z krajowymi zespołami reagowania na incydenty oraz europejskimi dostawcami oprogramowania. W praktyce skraca to drogę od wykrycia podatności do jej formalnego opisania i udostępnienia informacji całemu rynkowi.

    CVE Foundation przejmuje program CVE po utracie finansowania przez MITRE

    Zmiana ma znaczenie nie tylko symboliczne. W świecie, w którym luki bezpieczeństwa coraz częściej wykorzystywane są w atakach o charakterze systemowym i geopolitycznym, kontrola nad infrastrukturą informacyjną staje się elementem suwerenności technologicznej. Dla europejskich firm i instytucji oznacza to lepszą koordynację i większą przewidywalność w reagowaniu na zagrożenia.

    Rola ENISA jako Root CNA wpisuje się w szerszy trend wzmacniania europejskich kompetencji cyfrowych. Cyberbezpieczeństwo przestaje być wyłącznie domeną specjalistów IT, a staje się jednym z filarów stabilności gospodarczej i technologicznej całego regionu.

    Koniec eldorado na tanie paczki z Chin? UE wprowadza cła na drobnicę już od 2026 roku

    #bezpieczeństwoIT #CVE #cyberbezpieczeństwo #cyfrowaSuwerenność #ENISA #europa #lukiWOprogramowaniu #news #podatnościBezpieczeństwa #UniaEuropejska

  12. Cisco wprowadza agentową AI do centrów bezpieczeństwa. Sztuczna inteligencja ma odciążyć analityków

    Firma Cisco zaprezentowała nowe rozwiązania, które mają zrewolucjonizować pracę Centrów Operacji Bezpieczeństwa (SOC).

    Dzięki integracji tzw. agentowej sztucznej inteligencji z platformą Splunk, analitycy cyberbezpieczeństwa otrzymają wsparcie w wykrywaniu zagrożeń, ich analizie i reagowaniu na incydenty. Celem jest automatyzacja rutynowych zadań i umożliwienie ekspertom skupienia się na strategicznych wyzwaniach.

    Cisco Data Fabric ma uwolnić potencjał AI w danych maszynowych. Kluczem jest platforma Splunk

    Współczesne zespoły ds. bezpieczeństwa (SecOps) zmagają się z ogromną ilością danych i alertów, co utrudnia skuteczne identyfikowanie realnych zagrożeń. Cisco, odpowiadając na te wyzwania, wprowadza dwie nowe wersje platformy Splunk Enterprise Security –

    Essentials Edition oraz Premier Edition. Obie wersje zostały wyposażone w mechanizmy oparte na AI, które mają usprawnić i przyspieszyć pracę analityków.

    Automatyzacja w odpowiedzi na rosnące zagrożenia

    Przedstawiciele firmy podkreślają, że skoro cyberprzestępcy coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do przeprowadzania ataków, zespoły obronne również muszą sięgnąć po tę technologię.

    Nowe rozwiązania mają przekształcić żmudne, manualne czynności w zautomatyzowane i proaktywne działania. Wbudowana w platformę Splunk sztuczna inteligencja ma za zadanie redukować „szum informacyjny”, czyli nadmiar fałszywych alarmów, i skracać czas potrzebny na analizę incydentów z godzin do minut.

    Nowe pakiety i wyspecjalizowani agenci AI

    Fundamentem zmian jest koncepcja „agentowego SOC”, w którym wyspecjalizowani agenci AI przejmują konkretne zadania.  Cisco zapowiedziało szereg takich narzędzi, które będą stopniowo wdrażane. Wśród nich znajdą się m.in.

    • Triage Agent, odpowiedzialny za wstępną analizę i priorytetyzację alertów, oraz
    • Malware Reversal Agent, który automatycznie przeanalizuje złośliwe skrypty i wskaże potencjalne źródła ataku. Innym ciekawym rozwiązaniem ma być
    • AI Playbook Authoring, czyli generator scenariuszy reagowania, tworzący zautomatyzowane procedury na podstawie poleceń wydawanych w języku naturalnym.

    Oba nowe pakiety, Splunk Enterprise Security Essentials Edition i Premier Edition, łączą w jednym środowisku narzędzia do wykrywania zagrożeń, analizy zachowań użytkowników (UEBA) i automatyzacji reakcji (SOAR). Podstawowa wersja Essentials jest już dostępna, podczas gdy wariant Premier znajduje się w fazie wczesnego dostępu. Większość zapowiedzianych, zaawansowanych agentów AI ma pojawić się w 2026 roku.

    Cisco udostępnia otwarty model AI dla cyberbezpieczeństwa. Ma być skuteczniejszy niż ChatGPT

    #AI #automatyzacja #bezpieczeństwoIT #Cisco #cyberbezpieczeństwo #news #SecOps #SIEM #SoC #Splunk #sztucznaInteligencja

  13. Zwykły obrazek może zainfekować twój komputer. Nowa metoda hakerów jest niewykrywalna dla antywirusów

    Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa z należącej do Google platformy VirusTotal odkryli nową, niepokojącą kampanię phishingową.

    Hakerzy wykorzystują w niej pozornie nieszkodliwe pliki graficzne SVG do dystrybucji złośliwego oprogramowania. Technika ta jest na tyle skuteczna, że w wielu przypadkach potrafi całkowicie ominąć wykrywanie przez popularne programy antywirusowe.

    Jak działa atak z wykorzystaniem pliku SVG?

    Pliki SVG (Scalable Vector Graphics) to oparty na języku XML format grafiki wektorowej, który w odróżnieniu od tradycyjnych obrazków, jak JPG czy PNG, może zawierać interaktywne elementy, takie jak kod HTML i JavaScript. Cyberprzestępcy wykorzystali tę właściwość, by zamienić pliki graficzne w kompletne zestawy phishingowe. W opisywanej przez VirusTotal kampanii plik SVG udawał oficjalne powiadomienie prawne od kolumbijskiego wymiaru sprawiedliwości. Po jego otwarciu w przeglądarce internetowej użytkownikowi ukazywała się realistycznie wyglądająca strona rządowa z fałszywym paskiem postępu i przyciskiem pobierania.

    Sztuczna inteligencja w rękach hakerów. Nowe narzędzie łamie zabezpieczenia w 10 minut

    Kliknięcie przycisku powodowało pobranie złośliwego archiwum ZIP. W środku znajdował się podpisany cyfrowo, a więc pozornie legalny, plik wykonywalny przeglądarki Comodo Dragon oraz ukryta, szkodliwa biblioteka DLL. Uruchomienie programu prowadziło do załadowania wspomnianej biblioteki, co w efekcie kończyło się instalacją dalszego złośliwego oprogramowania na komputerze ofiary. Cały proces został zaprojektowany tak, by wzbudzić jak najmniej podejrzeń.

    Niewidzialne dla skanerów

    Największym zagrożeniem jest fakt, że ta metoda potrafi być niewidoczna dla oprogramowania zabezpieczającego. Analiza VirusTotal powiązała z opisywaną kampanią łącznie 523 pliki SVG. Spośród nich aż 44 w momencie przesłania do analizy były całkowicie niewykrywalne dla któregokolwiek z silników antywirusowych dostępnych na platformie. Hakerzy, aby uniknąć detekcji, stosowali w kodzie plików techniki zaciemniania (obfuskacji) oraz dodawali duże ilości losowych danych, co miało utrudnić analizę statyczną.

    To nie jest odosobniony przypadek. Wcześniej w tym roku analitycy z IBM X-Force dokumentowali podobne kampanie wymierzone w banki i firmy ubezpieczeniowe. Problem dostrzegł również Microsoft, który w odpowiedzi na rosnące zagrożenie postanowił wycofać obsługę renderowania plików SVG bezpośrednio w wiadomościach w internetowej wersji Outlooka oraz nowej aplikacji dla systemu Windows. Na razie użytkownikom zaleca się traktowanie nieznanych plików SVG z taką samą ostrożnością, jak każdego innego potencjalnie niebezpiecznego załącznika.

    Wyścig zbrojeń w sieci. Hakerzy i eksperci od bezpieczeństwa walczą na sztuczną inteligencję

    #Antywirus #bezpieczeństwoIT #cyberbezpieczeństwo #hakerzy #malware #news #ochronaPrzedWirusami #phishing #plikiGraficzne #SVG #VirusTotal #złośliweOprogramowanie

  14. Mosyle identyfikuje nowe złośliwe oprogramowanie Mac

    To spore ostrzeżenie! Mosyle, lider w zarządzaniu i bezpieczeństwie urządzeń Apple, ujawnił na wyłączność serwisowi 9to5Mac szczegóły dotyczące nowego szczepu złośliwego oprogramowania dla komputerów Mac, nazwanego „JSCoreRunner”.

    Zagrożenie zero-day omijało wszystkie wykrycia na VirusTotal w momencie odkrycia, rozprzestrzeniając się przez złośliwą stronę konwersji PDF o nazwie fileripple[.]com, aby nakłonić użytkowników do pobrania czegoś, co wydaje się być nieszkodliwym narzędziem.

    Oto najważniejsze fakty o nowym malware JSCoreRunner, które ujawnił Mosyle.

    Co to jest?

    • Nowe złośliwe oprogramowanie dla macOS, sklasyfikowane jako Trojan/Adware.
    • Rozpowszechniane przez fałszywą stronę konwersji plików PDF – fileripple[.]com.
    • W momencie odkrycia miało zero detekcji w VirusTotal (czyli żaden silnik AV go nie wykrywał).

    Jak to działa?

    1. Pierwszy etap (FileRipple.pkg)
      • Podszywa się pod narzędzie do konwersji PDF.
      • Tworzy fałszywe okno z „działającym” programem, podczas gdy w tle odpala szkodliwy kod.
      • Podpis cyfrowy został cofnięty przez Apple → macOS już blokuje ten pakiet.
    2. Drugi etap (Safari14.1.2MojaveAuto.pkg)
      • Niepodpisany pakiet, więc Gatekeeper go nie blokuje z automatu.
      • Pobierany z tej samej domeny.
      • Odpowiada za faktyczne zainfekowanie systemu.
    3. Działanie malware
      • Kontaktuje się z serwerem C2.
      • Usuwa atrybut „quarantine” → macOS nie ostrzega przy uruchomieniu.
      • Wstrzykuje się w profil Chrome (~/Library/Application Support/Google/Chrome/).
      • Tworzy nowe ustawienia wyszukiwarki i przekierowuje zapytania do fałszywego engine’u.
      • Może prowadzić do keyloggowania, phishingu, kradzieży danych i pieniędzy.

    Co robić, żeby się chronić?

    • Nie pobierać narzędzi z przypadkowych stron (szczególnie „free file converters”).
    • Sprawdzać podpis cyfrowy aplikacji przed instalacją.
    • Aktualizować macOS – Apple często blokuje złośliwe certyfikaty.
    • W przeglądarce Chrome sprawdzić ustawienia wyszukiwarek – czy nie ma podejrzanych wpisów.
    • W razie podejrzeń usunąć pliki .pkg i sprawdzić ~/Library/Application Support/Google/Chrome/.

    Checklista bezpieczeństwa dla Twojego Maca

    1. Sprawdź podejrzane pliki instalacyjne
      • <Otwórz Finder → Aplikacje → Pobrane.
      • Szukaj plików .pkg z nazwami: FileRipple.pkg, Safari14.1.2MojaveAuto.pkg
      • Usuń je, jeśli są obecne.
    2. Zweryfikuj certyfikaty i Gatekeeper
      • Otwórz Preferencje systemowe → Bezpieczeństwo i prywatność → Ogólne.
      • Sprawdź, czy nie ma ostrzeżeń o aplikacjach od niezweryfikowanych deweloperów.
      • Usuń wszelkie aplikacje, które są niepodpisane lub odwrócone przez Apple.
    3. Przejrzyj profile przeglądarki Chrome
      • Wejdź w katalog: ~/Library/Application Support/Google/Chrome/
      • Sprawdź wszystkie foldery profili (domyślny i dodatkowe).
      • Otwórz plik Preferences (tekstowy) i wyszukaj podejrzane wpisy w: search_engine oraz TemplateURL
      • Usuń wszelkie nietypowe, nieznane adresy wyszukiwarki.
    4. Sprawdź procesy systemowe
      • Uruchom Monitor aktywności (Activity Monitor).
      • Szukaj procesów działających w tle, które nie pasują do znanych aplikacji.
      • Jeśli znajdziesz coś podejrzanego → zakończ proces i zanotuj nazwę.
    5. Weryfikacja sieci i połączeń
      • Sprawdź aktywne połączenia sieciowe – wejdź w Terminal i uruchom komendę: lsof -iTCP -sTCP:ESTABLISHED
      • Poszukaj połączeń do nieznanych serwerów (JSCoreRunner kontaktuje się z serwerem C2).
    6. Aktualizacja i czyszczenie
      • Zaktualizuj macOS do najnowszej wersji.
      • Zaktualizuj Chrome i wszystkie wtyczki.
      • Usuń pliki tymczasowe i cache (przez Finder → Idź → Idź do folderu → ~/Library/Caches/).

    #adwareMac #Apple #bezpieczeństwoIT #bezpieczeństwoMac #cyberbezpieczeństwo #fałszywePDF #FileRipple #Gatekeeper #GoogleChrome #JSCoreRunner #Mac #malware #ochronaDanych #ochronaPrywatności #ochronaPrzeglądarki #phishing #Safari1412MojaveAuto #TrojanMac #zagrożeniaZeroDay #zarządzanieUrządzeniamiApple #złośliweOprogramowanie

  15. Wyścig zbrojeń w sieci. Hakerzy i eksperci od bezpieczeństwa walczą na sztuczną inteligencję

    W świecie cyberbezpieczeństwa rozpoczął się nowy, niepokojący wyścig zbrojeń. Jak donosi serwis TechSpot, powołując się na analityków ds. zagrożeń, zarówno cyberprzestępcy, jak i broniące systemów zespoły ekspertów, zaczęli na masową skalę wykorzystywać te same narzędzia – duże modele językowe (LLM) i chatboty oparte na AI. Sztuczna inteligencja staje się jednocześnie potężnym orężem w rękach hakerów i kluczową tarczą obronną specjalistów.

    Pierwsze dowody na użycie AI przez agresorów są już jawne. W lipcu ukraińskie władze we współpracy z ekspertami ds. bezpieczeństwa publicznie udokumentowały pierwsze złośliwe oprogramowanie napędzane przez AI – malware o nazwie Lamehug. Zostało ono wykorzystane przez rosyjską grupę szpiegowską APT28 i potrafiło, za pośrednictwem API Hugging Face, tłumaczyć proste komendy tekstowe na skomplikowane zadania wykonywane na zainfekowanym komputerze. Firma CrowdStrike również potwierdza, że obserwuje rosnącą liczbę dowodów na wykorzystanie AI przez grupy hakerskie z Chin, Rosji i Iranu.

    Nowa aktywność OpenAI na Hugging Face. OpenAI publikuje otwarte modele [aktualizacja]

    Eksperci od cyberbezpieczeństwa nie pozostają jednak w tyle i wdrażają sztuczną inteligencję do obrony. Google poinformowało, że ich model AI Gemini pomógł już zidentyfikować co najmniej 20 poważnych luk bezpieczeństwa w szeroko stosowanym oprogramowaniu, a wyniki zostały przekazane odpowiednim producentom. Mimo to, przedstawiciele firmy tonują nastroje. „To początek początku. Może zbliżamy się do środka początku” – enigmatycznie stwierdziła wiceprezes Google ds. inżynierii bezpieczeństwa, Heather Adkins.

    Obecnie sztuczna inteligencja nie przyniosła jeszcze rewolucyjnych zmian w cyberbezpieczeństwie, ale okazała się niezwykle skuteczna w automatyzacji i przyspieszaniu zadań, które do tej pory wykonywali ludzie. Zarówno atakujący, jak i obrońcy, mogą dzięki niej szybciej znajdować luki w kodzie i tworzyć odpowiednie narzędzia. Co ciekawe, hakerzy już teraz czerpią zyski z zastosowania AI, podczas gdy wielkie firmy technologiczne wciąż zmagają się z monetyzacją swoich rozwiązań w tej dziedzinie.

    Mimo rosnącego zagrożenia, niektórzy eksperci pozostają optymistami. Alexei Bulazel, dyrektor ds. cyberbezpieczeństwa w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu, uważa, że w ostatecznym rozrachunku AI będzie faworyzować obrońców. Jego zdaniem, sztuczna inteligencja doskonale sprawdza się w demokratyzacji dostępu do informacji o podatnościach i wykrywaniu rutynowych błędów, co w dłuższej perspektywie da przewagę zespołom ds. bezpieczeństwa.

    #AI #bezpieczeństwoIT #cyberbezpieczeństwo #GoogleGemini #hakerzy #Lamehug #LLM #malware #news #Rosja #sztucznaInteligencja

  16. Rewolucja w biurach. Ponad 80% firm planuje wdrożyć komputery AI do końca 2025 roku

    Komputery osobiste wyposażone w dedykowane układy do obsługi sztucznej inteligencji, tzw. AI PC, stają się kluczowym elementem strategii rozwoju firm na całym świecie.

    Według badania IDC, aż 82% ankietowanych decydentów biznesowych planuje ich zakup do końca 2025 roku. Tak dynamiczny wzrost zainteresowania pokazuje, że nie mamy do czynienia ze zwykłą modernizacją sprzętu, a z fundamentalną zmianą w sposobie pracy, zarządzania IT i zapewniania bezpieczeństwa w organizacjach.

    Nowe komputery zmieniają podejście firm do wykorzystania sztucznej inteligencji, oferując realną alternatywę dla rozwiązań opartych wyłącznie na chmurze. Choć przetwarzanie w chmurze nadal pozostaje kluczowe dla zadań wymagających ogromnej skali i mocy obliczeniowej, AI PC, dzięki zintegrowanym procesorom, układom graficznym i specjalnym jednostkom NPU (Neural Processing Unit), pozwalają na wydajne wykonywanie wielu zadań AI lokalnie na urządzeniu. Takie podejście znacząco redukuje opóźnienia, zwiększa prywatność i pozwala pracownikom korzystać ze wsparcia AI w czasie rzeczywistym, nawet bez stałego dostępu do sieci.

    Z perspektywy działów IT, wdrożenie komputerów AI przynosi konkretne korzyści w obszarze bezpieczeństwa i zarządzania firmową infrastrukturą. Przetwarzanie wrażliwych danych bezpośrednio na urządzeniu, bez konieczności wysyłania ich do zewnętrznych serwerów, minimalizuje ryzyko ich wycieku. Jest to szczególnie istotne w branżach regulowanych, takich jak finanse, medycyna czy prawo. Ponadto komputery te oferują zaawansowane mechanizmy bezpieczeństwa, które potrafią na bieżąco analizować zachowanie użytkownika, wykrywać potencjalne zagrożenia i automatyzować procesy, takie jak szyfrowanie danych. To z kolei odciąża działy IT, pozwalając im skupić się na innowacjach.

    Impuls do modernizacji sprzętu jest silny i, jak wskazuje Rahul Tikoo, starszy wiceprezes w AMD, jest to unikalny moment dla firm na dostosowanie swoich strategii. Według innego raportu IDC, dla 73% zwierzchników działów IT pojawienie się komputerów AI już wpłynęło na przyspieszenie planów wymiany sprzętu w ich organizacjach. Dodatkowym czynnikiem motywującym do podjęcia decyzji jest system operacyjny Windows 11. Eksperci podkreślają, że firmy nie powinny czekać na pojawienie się jednej, przełomowej aplikacji, ponieważ proces adaptacji do biznesu wspieranego przez AI już trwa, a wcześniejsze wdrożenie nowych technologii pozwoli uzyskać przewagę konkurencyjną.

    AMD Ryzen 7 czy Intel Core i7 – jaki procesor do komputera?

    #AIPC #AMD #bezpieczeństwoIT #biznes #IDC #komputerAI #modernizacjaIT #news #NPU #Praca #procesor #prywatnośćDanych #sztucznaInteligencja #Windows11

  17. Sennheiser przenosi zarządzanie sprzętem do chmury. Nowa platforma zadebiutuje w 2026 roku

    Firma Sennheiser zapowiedziała uruchomienie nowej platformy chmurowej, która ma ułatwić zarządzanie firmowym sprzętem audio.

    Rozwiązanie, skierowane do zespołów IT i AV, ma zadebiutować na początku 2026 roku i połączyć w sobie funkcje zdalnego monitoringu, konfiguracji i kontroli urządzeń w jednym, intuicyjnym interfejsie.

    Platforma została zaprojektowana z myślą o centralizacji i uproszczeniu procesów związanych z obsługą sprzętu audio marki Sennheiser, niezależnie od skali wdrożenia. Użytkownicy będą mogli zarządzać urządzeniami rozmieszczonymi w różnych lokalizacjach – od pojedynczych sal konferencyjnych po rozbudowane instalacje obejmujące wiele budynków. Narzędzie ma pozwolić na zdalną diagnostykę w czasie rzeczywistym, otrzymywanie alertów oraz wdrażanie aktualizacji z dowolnego miejsca.

    iMagazine 7/2025 – Le Mans, Kubica, WWDC 2025 i Liquid Glass

    Prostsze wdrażanie i skalowalność

    Jednym z głównych założeń twórców jest uproszczenie wdrożenia i konfiguracji. Dostęp do platformy będzie możliwy bezpośrednio przez przeglądarkę internetową, co eliminuje konieczność instalowania dodatkowego oprogramowania.

    Taki model ma przyspieszyć proces implementacji zarówno dla integratorów systemów, jak i wewnętrznych działów IT w firmach czy placówkach edukacyjnych. Rozwiązanie ma być w pełni skalowalne, dostosowując się do rosnących potrzeb organizacji.

    Bezpieczeństwo i rozwój

    Sennheiser kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo. Platforma jest budowana w oparciu o nowoczesne standardy IT, wykorzystując szyfrowanie i mechanizmy uwierzytelniania w celu ochrony danych i dostępu do urządzeń. Firma zapewnia również, że nowe narzędzie będzie zgodne z RODO.

    Jak zaznacza Kai Tossing z firmy Sennheiser, nowa usługa będzie rozwinięciem możliwości znanych użytkownikom z oprogramowania Control Cockpit. „Wykorzystamy wiele przydatnych funkcji, z których korzystali użytkownicy naszego oprogramowania Control Cockpit, i udostępnimy je na szerszą skalę” – powiedział.

    Jak wspomniałam wcześniej rozwiązanie ma oficjalnie zadebiutować w 2026 roku.

    Sennheiser rozszerza system Profile Wireless o wersję jednokanałową i nagrywanie 32-bitowe

    #bezpieczeństwoIT #edukacja #integratorzySystemów #IT #konferencje #news #platformaChmurowa #pracaZdalna #RODO #sennheiser #SennheiserControlCockpit #sprzętAudio #zarządzanieAV

  18. W dzisiejszym cyfrowym świecie, gdzie coraz więcej czasu spędzamy online, świadomość znaczenia bezpieczeństwa w sieci jest niezwykle istotna. Jednak czy naprawdę zdajecie sobie sprawę, jak pozostać bezpiecznym w tym dynamicznym, cyfrowym środowisku? To pytanie kryje w sobie mnóstwo tajemnic i niewyczerpanych możliwości, dlatego chcielibyśmy Wam przedstawić e-booka, który pozwoli zgłębić tajniki bezpiecznego surfowania w sieci.

    "Bezpieczni Online: Twój Klik Ma Znaczenie" to dzieło dwóch ekspertek, Klaudii Topolskiej i Karoliny Sierugi. Z pełnym przekonaniem polecamy Wam ten materiał. Co więcej, z okazji Miesiąca Cyberbezpieczeństwa jest on dostępny bezpłatnie (wystarczy podać imię, nazwisko i adres e-mail).

    Ten e-book to znacznie więcej niż kolejny poradnik. To prawdziwa skarbnica praktycznych wskazówek i strategii podanych w przystępnej formie, które pomogą Wam zrozumieć, jak unikać pułapek w sieci, chronić swoje dane osobowe i bezpiecznie podróżować w cyberprzestrzeni.

    Wiedza to potęga, dlatego zachęcamy Was do dzielenia się tym źródłem z Waszymi znajomymi, rodziną i współpracownikami.

    Link do pobrania znajdziecie tutaj: sklep.itgirls.org.pl/e-book-be

    #Cybersecurity #BezpieczeństwoCyfrowe #InfoSec #OchronaDanych #BezpieczeństwoSieci #BezpieczeństwoIT #SzkoleniaCyberbezpieczeństwa #AtakiCyberprzestępcze

  19. O, przeszkadzają mi te reklamy w Linuksie! (A pamiętam, jak się śmiałem, że Windows miał wprowadzić reklamy w okienkach).

    I do tego ta niepewność, że nie mam pełnego bezpieczeństwa, skoro nie mam Ubuntu Pro. Hm...

    #Linux #Ubuntu #UbuntuLinux #LinuxUbuntu #UbuntuPro #reklamy #bezpieczeństwo #bezpieczeństwoIT #securityUpdate #aktualizacjaOprogramowania

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.