home.social

#bezpieczenstwo-w-sieci — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #bezpieczenstwo-w-sieci, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Skanowanie twarzy zamiast dowodu. Facebook wprowadza nową weryfikację użytkowników

    Meta rozpoczyna walkę z zalewem botów oraz fałszywych profili generowanych przez sztuczną inteligencję.

    Mark Zuckerberg stawia użytkowników przed nowym wyborem: aby udowodnić swoją autentyczność i zyskać wyższy status zaufania na platformie, trzeba będzie przesłać skan własnej twarzy.

    Krótkie wideo zamiast dowodu osobistego

    Nowa funkcja, nazwana po prostu Facebook Verified, to darmowy system weryfikacji tożsamości. W przeciwieństwie do płatnego pakietu Meta Verified (skierowanego głównie do twórców i firm), nowa opcja ma być dostępna dla każdego pełnoletniego użytkownika, który nie narusza regulaminu serwisu.

    Sam proces weryfikacji do złudzenia przypomina konfigurowanie modułu Face ID w iPhone’ach. Aplikacja wymaga nagrania krótkiego materiału wideo typu selfie. Algorytmy Mety porównują ruchomą twarz na nagraniu ze zdjęciami profilowymi umieszczonymi na danym koncie, aby upewnić się, że po drugiej stronie ekranu siedzi żywy człowiek.

    Po pomyślnej weryfikacji przy profilu pojawi się nowa odznaka. Początkowo będzie ona widoczna w sekcjach o zwiększonym ryzyku oszustw – na platformie Marketplace, w sekcji Dating (Randki) oraz w Grupach, a z czasem trafi także do głównego Feedu.

    AI wymusiło cyfrowy spowiednik. Czy to bezpieczne?

    Ruch Mety to bezpośrednia odpowiedź na rozwój modeli generatywnych. Stworzenie wiarygodnie wyglądającego profilu ze sztucznie wygenerowanym zdjęciem i historią posta zajmuje dziś oszustom sekundy. Skutkiem jest plaga wyłudzeń na Marketplace oraz masowa dezinformacja.

    Przekazywanie biometrii korporacji mającej na koncie liczne incydenty związane z prywatnością wywołuje jednak zrozumiałe obawy. Choć Meta zapewnia, że proces jest w pełni bezpieczny i służy wyłącznie potwierdzeniu tożsamości, przekazanie trójwymiarowego skanu twarzy pod płaszczykiem „walki z botami” dla wielu osób może być granicą nie do przekroczenia.

    Samo rozwiązanie wdrożono w pierwszej kolejności na rynku amerykańskim. Zanim funkcja trafi do Polski i pozostałych krajów Unii Europejskiej, Meta będzie musiała zmierzyć się z rygorystycznymi wymogami unijnego rozporządzenia RODO oraz Aktu o sztucznej inteligencji (AI Act), co niemal na pewno opóźni jej europejski debiut.

    Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

    #bezpieczeństwoWSieci #biometria #boty #Facebook #FacebookVerified #marketplace #Meta #sztucznaInteligencja
  2. Amerykańskie prawo ważniejsze niż europejska prywatność? Microsoft w centrum afery z holenderskimi urzędnikami

    Europejskie rządy od lat zachodzą w głowę, jak uniezależnić się od amerykańskich gigantów technologicznych, a najnowsze doniesienia z Holandii pokazują, że nie są to tylko czcze obawy.

    Jak donoszą tamtejsze media, Microsoft miał przekazać amerykańskiemu Kongresowi nieocenzurowane dane holenderskich urzędników państwowych. Powód? Pracowali oni nad ustawą, która nie podoba się Waszyngtonowi.

    Choć sprawa wypłynęła na łamach holenderskiego portalu NL Times (powołującego się na śledztwo magazynu Vrij Nederland), jej echa mogą wkrótce wstrząsnąć całą Unią Europejską. To klasyczny, wręcz podręcznikowy przykład zderzenia dwóch potężnych systemów prawnych: europejskiego nacisku na prywatność z amerykańskim pociągiem do globalnej kontroli danych.

    O co dokładnie poszło?

    Według medialnych doniesień, Microsoft udostępnił amerykańskiej Izbie Reprezentantów zbiór maili, notatek ze spotkań oraz zaproszeń należących do holenderskich urzędników. Co kluczowe – firma nie zanonimizowała tych dokumentów, ujawniając Amerykanom imiona i nazwiska pracowników dwóch kluczowych organów: Holenderskiego Urzędu Ochrony Danych (AP) oraz Urzędu ds. Konsumentów i Rynków (ACM).

    Dlaczego amerykański rząd w ogóle interesował się holenderskimi urzędnikami? Byli oni zaangażowani we wdrażanie słynnego aktu o usługach cyfrowych (DSA). To europejska ustawa zmuszająca platformy technologiczne (takie jak Facebook, X czy Google) do znacznie ostrzejszej walki z nielegalnymi treściami, dezinformacją i materiałami wykorzystującymi dzieci. Problem w tym, że część amerykańskich polityków uważa europejskie regulacje DSA za zakamuflowaną formę cenzury, uderzającą w interesy firm z USA.

    Wszechpotężny Cloud Act

    Jak to możliwe, że Microsoft, operując w Europie, tak po prostu wydaje dane tutejszych urzędników obcemu rządowi? Odpowiedzią jest Cloud Act – kontrowersyjne amerykańskie prawo, które zmusza firmy technologiczne z USA do udostępniania danych na żądanie amerykańskich organów ścigania i rządu, niezależnie od tego, na jakich serwerach (i w jakim kraju) te dane są fizycznie przechowywane.

    Dla amerykańskich korporacji jest to sytuacja bez wyjścia – muszą wybierać między złamaniem europejskiego RODO a narażeniem się na potężne kary we własnym kraju. Microsoft właśnie dokonał wyboru.

    Dyplomatyczny zgrzyt i suwerenność cyfrowa

    Doniesienia wywołały spore poruszenie w holenderskim rządzie. Sekretarz stanu ds. gospodarki cyfrowej, Willemijn Aerdts, przyznała, że odbyła już w tej sprawie rozmowę z ambasadorem USA. „Powiedziałam mu, jak bardzo to niepożądane. Jeśli macie jakiś problem, walczcie z nami, rządem, albo z Europą, ale nie za plecami szeregowych urzędników państwowych” – stwierdziła Aerdts. Z kolei odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne Eric van der Burg zapowiedział szczegółowe śledztwo, które ma ustalić, jakie dokładnie dokumenty trafiły za ocean.

    Niezależnie od tego, jak zakończy się holenderskie śledztwo, afera ta idealnie obrazuje pojęcie „suwerenności cyfrowej”. Europejscy politycy od lat podkreślają, że dopóki kluczowa infrastruktura państwowa (od poczty e-mail, przez serwery chmurowe, aż po komunikatory) będzie leżeć w rękach amerykańskich korporacji podlegających ustawie Cloud Act, Europa nigdy nie będzie w pełni niezależna technologicznie. Budowa własnych, europejskich alternatyw to jednak proces na lata, a do tego czasu nasze dane wciąż pozostaną zakładnikami w cyfrowej wojnie mocarstw.

    Microsoft Edge zmienia zasady gry. Menedżer haseł odblokujesz tylko przez Windows Hello

    #bezpieczeństwoWSieci #BigTech #chmuraObliczeniowa #CloudAct #DSA #geopolityka #Microsoft #prawoTechnologiczne #prywatność #UniaEuropejska
  3. Ciemna strona sztucznej inteligencji. Google pozywa grupę, która użyła modelu Gemini do kradzieży milionów dolarów

    Sztuczna inteligencja miała ułatwiać pracę i wspierać kreatywność, ale w rękach przestępców stała się narzędziem do automatyzacji oszustw na niespotykaną dotąd skalę.

    Google właśnie wytoczyło bezprecedensowy proces chińskiej siatce cyberprzestępczej, która – ironicznie – wykorzystała autorski model AI amerykańskiego giganta, by ograbiać obywateli USA.

    Z informacji ujawnionych przez dziennik „The New York Times” oraz w oficjalnych komunikatach na blogu „The Keyword” wyłania się obraz niezwykle wyrafinowanej i zautomatyzowanej operacji. Pozew Google wymierzony jest w zorganizowaną sieć cyberprzestępczą ukrywającą się pod nazwą „Outsider Enterprise”. Grupa ta opracowała system omijania zabezpieczeń i generowania masowych kampanii phishingowych przy bezpośrednim wsparciu modelu sztucznej inteligencji Gemini.

    AI w służbie phishingu

    Zamiast ręcznie projektować każdą fałszywą witrynę, członkowie „Outsider Enterprise” instruowali model językowy Google, by ten pisał dla nich kod łudząco przypominający oficjalne portale instytucji i korporacji. Przestępcy w ułamku sekundy klonowali między innymi strony YouTube, amerykańskiej poczty (USPS) czy nowojorskiego systemu poboru opłat drogowych E-ZPass.

    Model językowy pozwolił hakerom nie tylko na znaczne obniżenie kosztów operacyjnych, ale przede wszystkim na eliminację błędów językowych, które przez lata były głównym czynnikiem demaskującym zagranicznych oszustów.

    Skala, która wymyka się spod kontroli

    Liczby ujawnione w pozwie dobitnie pokazują, z jak potężnym zagrożeniem mierzy się dziś branża technologiczna. Google wylicza, że w wyniku działalności sieci „Outsider Enterprise”:

    • Stworzono 9 tysięcy fałszywych stron internetowych bazujących na kodzie wygenerowanym przez AI.
    • Wygenerowano i rozesłano ponad milion złośliwych linków.
    • Tylko w trakcie zaledwie dwóch tygodni maja, sieć rozesłała do użytkowników systemu Android 2,5 miliona wiadomości SMS z linkami prowadzącymi do stworzonych przez AI witryn.
    • Setki tysięcy ofiar straciły środki, a łączne straty finansowe szacowane są w milionach dolarów.

    Walka o nowe prawo

    Działania prawne Google to coś więcej niż standardowy pozew. Amerykański gigant technologiczny, zmagając się z masowym nadużywaniem własnej platformy do celów przestępczych, połączył siły z czołowymi amerykańskimi operatorami telekomunikacyjnymi oraz FBI. Celem operacji jest fizyczne i programowe blokowanie złośliwych wiadomości zanim te dotrą do urządzeń użytkowników.

    Proces sądowy stanowi również wyraźny sygnał dla amerykańskich ustawodawców. Równolegle z działaniami sądowymi, Google lobbuje za pilnym wdrożeniem rygorystycznych przepisów, które przystawałyby do realiów ery generatywnej sztucznej inteligencji, w której masowa kradzież tożsamości i funduszy może zostać zautomatyzowana za pomocą kilku prostych komend tekstowych. Zjawisko to dobitnie przypomina, że modele takie jak Gemini to bardzo skuteczne narzędzie – w równej mierze potężne dla badaczy, co dla zorganizowanych grup przestępczych.

    Google NotebookLM zyskuje Gemini 3.5 i staje się analitycznym potworem

    #AI #bezpieczeństwoWSieci #cyberbezpieczeństwo #Gemini #Google #phishing #prawoTechnologiczne #scam #sztucznaInteligencja
  4. Boimy się chińskich routerów, ale i tak mamy je w domach. Nowe badania obnażają niewiedzę Europejczyków

    Cyberbezpieczeństwo domowych sieci stało się jednym z gorących tematów technologicznych, a kwestia zaufania do poszczególnych producentów budzi coraz większe emocje.

    Instytut badawczy YouGov przebadał ponad 16 tysięcy Europejczyków (w tym Polaków), by sprawdzić, komu powierzamy bezpieczeństwo naszych domowych i firmowych danych. Wyniki badania pokazują ogromny rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistością.

    Nie ufamy Wschodowi, wierzymy „Made in Europe”

    Z deklaracji zebranych w badaniu wyłania się dość jasny obraz preferencji europejskich konsumentów. Zdecydowanie najwyższym zaufaniem cieszą się lokalni, europejscy producenci routerów (jedynie 11% badanych zadeklarowało wobec nich nieufność). Dla ponad połowy ankietowanych (55%) oznaczenie „Made in Europe” stanowi ważny lub bardzo ważny czynnik przy podejmowaniu decyzji o zakupie urządzenia sieciowego. Polska w tej kwestii wpisuje się idealnie w europejską średnią.

    Po drugiej stronie barykady znajdują się sprzęty zza wschodniej granicy oraz z Azji. Polacy wykazują najwyższą w Europie nieufność wobec routerów produkowanych w Rosji (75% wskazań). Z kolei niemal co drugi polski respondent (48%) deklaruje brak zaufania do sprzętu sieciowego wyprodukowanego w Chinach (europejska średnia wynosi w tym przypadku 52%). Mniej obaw wzbudzają u nas urządzenia ze Stanów Zjednoczonych – nie ufa im 30% Polaków.

    Iluzja bezpieczeństwa operatorów

    Najciekawsze i najbardziej zaskakujące wnioski płyną jednak z części badania poświęconej rozpoznawalności marek. Okazuje się, że choć deklarujemy przywiązanie do europejskich producentów i obawy przed chińskimi urządzeniami, większość z nas zupełnie nie wie, co faktycznie stoi u nas na półce.

    Doskonałym przykładem jest TP-Link, jeden z najpopularniejszych producentów sprzętu sieciowego w Polsce. Zaledwie 14% europejskich respondentów poprawnie zidentyfikowało, że jest to marka pochodząca z Chin. Aż 51% nie potrafiło udzielić odpowiedzi, a 16% żyło w błędnym przekonaniu, że to producent europejski. Nieco lepiej sytuacja wyglądała w przypadku firm takich jak Huawei (77% poprawnie wskazało Chiny) czy amerykańskiego Starlinka (55%).

    Prawdziwy absurd dotyczy jednak sprzętów dostarczanych nam przez lokalnych dostawców internetu (ISP). Większość respondentów, widząc na obudowie routera logo polskiego operatora komórkowego lub kablowego, z góry zakłada, że urządzenie zostało wyprodukowane w Europie. Badanie wykazało, że:

    • 57% klientów Orange,
    • 57% klientów Polsat / Plus,
    • 44% klientów Play / UPC…

    …jest przekonanych, że korzysta z europejskiego sprzętu. W rzeczywistości lwia część routerów dostarczanych przez krajowych operatorów to urządzenia typu white-label lub sprzęty produkowane na masową skalę w azjatyckich, często chińskich fabrykach (jak np. ZTE, Sagemcom czy Compal).

    Dla zachowania pełnego obrazu badania, zrealizowanego na zlecenie marki FRITZ!, warto odnotować, że niemiecki producent odnotował na rodzimym rynku świetny wynik (76% rozpoznawalności lokalnego pochodzenia), jednak w Polsce jego europejskie korzenie poprawnie zidentyfikowało zaledwie 24% ankietowanych.

    Wyniki badania YouGov udowadniają, że jako konsumenci chcemy świadomie dbać o cyberbezpieczeństwo i wybierać certyfikowane rynkowo produkty, jednak na co dzień wciąż ulegamy iluzji bezpieczeństwa kreowanej przez naklejki z logo lokalnych operatorów. Z badania płynie jednak jeszcze jeden, dość brutalny wniosek: słaba rozpoznawalność marek europejskich pośrednio dowodzi, że firmy w UE robią stanowczo zbyt mało, by zwiększyć swoją rozpoznawalność wśród konsumentów i przebić się z komunikatem o swoim lokalnym pochodzeniu.

    Wi-Fi 7 i porty 10 Gb/s. TP-Link wprowadza do Polski router Archer BE805

    #badaniaRynku #bezpieczeństwoWSieci #cyberbezpieczeństwo #dostawcyInternetu #fritz #huawei #ISP #routeryDomowe #sprzętSieciowy #technologia #TPLINK #YouGov
  5. Algorytmy na ławie oskarżonych. TikTok i YouTube pod ostrzałem za narażanie dzieci

    Brytyjski regulator rynku cyfrowego (Ofcom) opublikował miażdżący raport, z którego wynika, że algorytmy TikToka i YouTube’a wciąż serwują najmłodszym szkodliwe treści.

    Podczas gdy Meta czy Snapchat wprowadzają realne blokady chroniące dzieci przed groomingiem, Google i ByteDance idą w zaparte, twierdząc, że ich aplikacje są już wystarczająco bezpieczne. To starcie może skończyć się dla branży w najgorszy możliwy sposób – całkowitym, ustawowym zakazem korzystania z social mediów dla osób poniżej 16. roku życia. Póki co, w Wielkiej Brytanii.

    Zmiana narracji. Winny jest algorytm, nie tylko twórca

    Przez lata debata o bezpieczeństwie w sieci sprowadzała się do jednego pytania: jak szybko platforma potrafi usunąć patologiczne wideo? Dziś ten model to przeżytek. Eksperci i organy regulacyjne w końcu uświadomili sobie, że problemem nie jest sam fakt załadowania szkodliwego klipu, ale to, dlaczego algorytm w ogóle umieścił go w strumieniu (feedzie) przewijanym przez dziecko.

    W swoim najnowszym raporcie Ofcom nie zostawia na TikToku i YouTube suchej nitki, określając ich mechanizmy rekomendacji jako „niewystarczająco bezpieczne”. Mimo wyraźnych nacisków ze strony urzędu, obaj giganci nie zobowiązali się do żadnych istotnych zmian, zasłaniając się już istniejącymi narzędziami, takimi jak blokady wiadomości czy limity czasowe. Urzędnicy odpowiadają na to krótko: dowody pokazują czarno na białym, że obecne zabezpieczenia to stanowczo za mało.

    Snapchat i Instagram ustępują, wprowadzając ostre cięcia

    Odpór TikToka i YouTube’a wygląda blado na tle konkurencji, która pod naporem brytyjskich regulatorów zaczęła realnie ciąć zasięgi i funkcjonalności. Raport chwali działania firm takich jak Meta, Snap czy Roblox, które ostatecznie ugięły się i wdrażają mocne narzędzia anty-groomingowe, mające chronić dzieci przed internetowymi drapieżnikami.

    Snapchat zadeklarował, że domyślnie zablokuje dorosłym nieznajomym możliwość kontaktu z nieletnimi w Wielkiej Brytanii. Z kolei Instagram ukryje listy znajomych nastolatków i zaprzęgnie sztuczną inteligencję do wyłapywania konwersacji o podłożu seksualnym. Twórcy popularnej gry Roblox poszli o krok dalej, dając rodzicom opcję całkowitego wyłączenia czatów bezpośrednich dla graczy poniżej 16. roku życia.

    Koniec z bezkarnymi deepfake’ami. YouTube daje twórcom broń do walki z klonami AI

    Ban dla nastolatków to tylko kwestia czasu?

    W tle urzędniczych przepychanek z gigantami z Doliny Krzemowej toczy się znacznie poważniejsza gra. Urząd dysponuje bezlitosnymi danymi – aż 84% dzieci w wieku od 8 do 12 lat korzysta z platform, które teoretycznie są dozwolone dopiero od 13. roku życia. To ostateczny dowód na to, że okienka z pytaniem o wiek podczas rejestracji to czysta fikcja.

    Dlatego brytyjski rząd poważnie rozważa wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 lat. Decyzje mają zapaść latem. Przedstawiciele organów nadzorczych nie ukrywają, że giganci technologiczni mieli dwie dekady na stworzenie bezpiecznego środowiska, ale woleli przedkładać zyski i czas spędzany przed ekranem nad bezpieczeństwo. Jeśli platformy nie zaczną analizować realnych zachowań użytkowników, by skutecznie weryfikować ich wiek, państwo po prostu odetnie najmłodszym dostęp do aplikacji. Ofcom już teraz zapowiada, że jest gotowy na najbardziej bezwzględne działania prawne.

    Źródło: BBC

    #algorytmyRekomendacji #bezpieczeństwoWSieci #groomingInternetowy #Meta #ochronaDzieci #Ofcom #snapchat #socialMedia #TikTok #YouTube
  6. Stop bezmyślnemu scrollowaniu. YouTube pozwala całkowicie zablokować Shorts

    Format krótkich, dynamicznych form wideo to cyfrowa czarna dziura, która potrafi wciągnąć nastolatka na długie godziny.

    YouTube właśnie oddał w ręce polskich rodziców narzędzie, o którego zapowiedziach pisaliśmy na łamach iMagazine już w styczniu. Od teraz możesz precyzyjnie ustalić, ile minut dziennie Twoje dziecko spędzi w sekcji Shorts. A co najważniejsze? Suwak można zjechać do zera.

    Koniec z nockami zarwanymi na Shortsach. YouTube daje rodzicom „wyłącznik” krótkich wideo

    Teraz zapowiedzi stają się faktem. Od 20 kwietnia polscy użytkownicy mogą swobodnie decydować o czasie, jaki ich dzieci przeznaczają na przeglądanie pionowych wideo. Możliwość ustawienia limitu na okrągłe 0 minut to bez wątpienia najważniejszy i najbardziej oczekiwany konkret z całej tej aktualizacji.

    Warto jednak spojrzeć na nowość chłodnym, redakcyjnym okiem. Funkcja ta działa wyłącznie na kontach nadzorowanych (Family Link). Skuteczność tego rozwiązania zależy więc od tego, czy Twój nastolatek faktycznie z takiego profilu korzysta. Jeśli potrafi przełączyć się na konto niezalogowane lub tryb incognito, technologiczna blokada na niewiele się zda (sic!). Żadna funkcja w aplikacji nie zastąpi fundamentalnych ustaleń w domu.

    Jak odciąć nastolatka od Shorts?

    Jeśli Wasz domowy ekosystem opiera się na kontach nadzorowanych, konfiguracja nowej blokady jest banalnie prosta i wymaga zaledwie kilku kliknięć:

    • W aplikacji YouTube otwórz Centrum rodzinne i wybierz profil swojego dziecka.
    • Przejdź do zakładki „Zarządzanie czasem”.
    • Ustaw pożądany dzienny limit na Shorts (wpisz 0 minut, by całkowicie wyłączyć tę sekcję).
    • Gdy wyznaczony czas upłynie, aplikacja zablokuje możliwość dalszego przewijania pionowych wideo na resztę dnia, wysyłając nastolatkowi odpowiednie powiadomienie.

    Technologia to tylko dodatek

    Przy okazji polskiej premiery nowej funkcji, dr Garth Graham, dyrektor ds. zdrowia w YouTube, podzielił się radami na temat budowania zdrowych nawyków cyfrowych. Zamiast wdawać się w obszerne wywody, można je streścić do absolutnego minimum: rozmawiaj z dzieckiem otwarcie, oglądajcie treści wspólnie (by zrozumieć, co podrzuca mu algorytm), wyznaczajcie jasne granice i uczcie świadomego dobierania wartościowych kanałów.

    Suwak w ustawieniach to świetne wsparcie, ale prawdziwa kontrola nad cyfrowym światem zaczyna się na kanapie w salonie, czy podczas rozmów przy śniadaniu, a nie w menu aplikacji.

    #aplikacjeDlaDzieci #bezpieczeństwoWSieci #blokadaShorts #FamilyLink #Google #kontrolaRodzicielska #limitCzasu #YouTubeKids #YouTubeShorts
  7. Interaktywny „Wielki Gatsby”. Character.AI zmienia klasykę literatury w grę RPG w cieniu niedawnych kontrowersji

    Prawdopodobnie każdy z nas, czytając wciągającą powieść, miał choć raz ochotę wejść do jej świata, ostrzec głównego bohatera przed błędem albo poprowadzić fabułę zupełnie inaczej. Do tej pory wymagało to wyobraźni, a z rzadka sięgania po gry wideo czy fanfiction. Teraz do gry wkracza sztuczna inteligencja.

    Character.AI właśnie uruchomiło funkcję, która pozwala nam dosłownie wcielić się w postaci z klasycznych książek. Za tą fascynującą technologiczną nowinką kryje się jednak wyraźna potrzeba stworzenia bezpieczniejszych ram dla użytkowników.

    Alicja w kosmosie i własny scenariusz „Drakuli”

    Nowa funkcja o nazwie Books przenosi dotychczasowe, otwarte chatboty na zupełnie nowy poziom ustrukturyzowanej rozrywki. Na start użytkownicy (funkcja jest obecnie dostępna dla subskrybentów Character.AI Plus i jest wdrażana stopniowo) otrzymali dostęp do ponad 20 tytułów z domeny publicznej, takich jak „Alicja w Krainie Czarów”, „Duma i uprzedzenie”, „Drakula” czy „Wielki Gatsby”.

    Sztuczna inteligencja pozwala na kilka trybów interakcji. W Story Modes możemy po prostu dołączyć do świata przedstawionego i podążać za oryginalną fabułą krok po kroku lub… całkowicie zignorować scenariusz autora i poprowadzić akcję według własnego widzimisię. Jeszcze ciekawiej robi się w trybie Alternate Universe Remixes, który pozwala na całkowite zburzenie konwencji – nic nie stoi na przeszkodzie, by wysłać bohaterów Jane Austen w przestrzeń kosmiczną i sprawdzić, jak algorytm poradzi sobie z generowaniem takich dialogów.

    Kontrolowana opowieść zamiast nieograniczonej otwartości

    Skąd jednak ten nagły zwrot w stronę klasycznej literatury? Wprowadzenie ustrukturyzowanych scenariuszy to nie tylko chęć innowacji, ale również odpowiedź na rosnącą presję regulacyjną i niedawne kontrowersje wokół platformy.

    Do niedawna Character.AI słynęło z całkowicie otwartych, nieskrępowanych czatów. Ta otwartość okazała się jednak niezwykle trudna do kontrolowania – platforma (podobnie jak Google) musiała zawrzeć ugody w głośnych procesach sądowych dotyczących tragicznego wpływu zbyt głębokich, emocjonalnych relacji z chatbotami na zdrowie psychiczne nastolatków. W ubiegłym roku firma zablokowała niepełnoletnim możliwość prowadzenia otwartych rozmów. Zdefiniowane, oparte na książkach ramy mają za zadanie stworzyć bardziej przewidywalne środowisko. Choć sztuczna inteligencja wciąż na bieżąco generuje dialogi, osadzenie ich w konkretnej fabule ma wyraźnie ograniczyć ryzyko wchodzenia użytkowników w niebezpieczne, zbyt osobiste relacje z algorytmem.

    Character.AI zamyka się na nastolatków. Platforma zablokuje rozmowy z chatbotami dla nieletnich

    Literacki fast food w epoce skróconej uwagi

    Ten ruch to ważny wentyl bezpieczeństwa, ale warto spojrzeć na niego z szerszej, kulturowej perspektywy. Otrzymujemy niezwykle angażujące narzędzie, które pozwala nam wejść w interakcję z najwybitniejszymi dziełami w historii, ale jednocześnie po cichu zmienia sam sens obcowania z literaturą.

    Klasyczna lektura uczyła nas skupienia, wejścia w cudzą narrację i pokory wobec wizji autora. Narzędzia takie jak Character.AI Books zamieniają to doświadczenie w interaktywny plac zabaw, w którym to nasze ego staje się najważniejsze. Jeśli coś nam się nie podoba, każemy algorytmowi to zmienić. To fascynująca zabawka, ale oznacza również, że coraz rzadziej będziemy chcieli po prostu usiąść i wysłuchać historii do końca bez chęci jej natychmiastowego poprawiania.

    #AI #bezpieczeństwoWSieci #CharacterAI #chatboty #gryRPG #innowacjeTechnologiczne #książki #literatura #rolePlay #sztucznaInteligencja
  8. Google wypowiada wojnę uciążliwym stronom. Przycisk Wstecz znowu zadziała

    Znasz to irytujące uczucie, gdy wchodzisz na witrynę, a po próbie powrotu do wyników wyszukiwania zostajesz uwięziony w pętli niechcianych reklam lub przekierowań?

    Gigant z Mountain View oficjalnie traci cierpliwość. Od połowy 2026 roku strony stosujące takie pułapki będą bezlitośnie degradowane w wynikach wyszukiwania.

    Praktyka ta, znana w branży jako „back button hijacking”, polega na manipulowaniu historią przeglądarki. Twórcy witryn sztucznie podmieniają strony, przez co użytkownik klikający przycisk powrotu nie wraca tam, skąd przyszedł, ale ląduje na zupełnie nowych, często spamerskich adresach. Google właśnie zaktualizowało swoje wytyczne, wpisując ten mechanizm na czarną listę złośliwych praktyk.

    Ostre kary dla właścicieli witryn

    Firma daje administratorom i dostawcom reklam dwa miesiące na zrobienie porządków w kodzie. Od 15 czerwca 2026 roku algorytmy zaczną masowo wyłapywać tego typu zachowania.

    Strony, które będą blokować swobodną nawigację użytkownika, otrzymają ręczne kary lub zostaną automatycznie zdegradowane na szary koniec wyników wyszukiwania.

    Powrót normalnej nawigacji w Sieci?

    To świetna wiadomość dla nas wszystkich – powraca podstawowe zaufanie do tego, jak powinna działać nawigacja w internecie. Jeśli zarządcasz własnym portalem, to najlepszy moment, by upewnić się, że Twoi zewnętrzni dostawcy reklam nie stosują brudnych sztuczek z historią przeglądarki.

    Gemini trafia na Maca: Google debiutuje z natywną aplikacją na macOS

    #aktualizacjaGoogle #algorytmGoogle #backButtonHijacking #bezpieczeństwoWSieci #GoogleSearch #pozycjonowanie #spamInternetowy
  9. Zakazy to ślepa uliczka. Ekspert Save the Children: „Młodzi chcą bezpiecznego internetu, a nie jego braku”

    Przed chwilą pisaliśmy o nowych narzędziach w YouTube, które pozwalają rodzicom blokować treści. Jednak dr Jeffrey DeMarco z organizacji Save the Children ostrzega: techniczne blokady to za mało.

    Z najnowszego raportu „The Future Report”, opartego na opiniach 7000 nastolatków, płynie jasny wniosek: młodzi ludzie nie są naiwni. Chcą jasnych zasad i nauki korzystania z AI, a nie cyfrowej prohibicji.

    W debacie publicznej dominuje narracja strachu: „zakażmy smartfonów w szkołach”, „odetnijmy social media”. Tymczasem głos samych zainteresowanych jest rzadko słyszany. Raport przygotowany dla Google pokazuje, że nastolatki traktują technologię jako narzędzie, którego chcą się nauczyć obsługiwać bezpiecznie.

    AI w szkole? Uczniowie już tam są

    Najciekawsze dane dotyczą sztucznej inteligencji. Podczas gdy szkoły wciąż debatują, czy pozwolić na używanie ChatGPT czy Gemini, uczniowie już dawno podjęli decyzję.

    • 50 proc. nastolatków korzystających z AI twierdzi, że dzięki niej łatwiej angażują się w naukę.
    • 47 proc. uważa, że AI pomaga zrozumieć trudne zagadnienia.

    Jednocześnie aż 28 proc. badanych wskazuje, że ich szkoły w ogóle nie używają tych narzędzi, a 13 proc. nie wie, czy są one dozwolone.

    Mamy więc rozdźwięk między rzeczywistością cyfrową młodych, a analogowym systemem edukacji. Młodzież nie pyta „czy” korzystać, ale „jak” robić to mądrze – jak pisać prompty i weryfikować źródła.

    Algorytm jako cyfrowa klasa

    Dr DeMarco punktuje też podejście do mediów społecznościowych. Dla dorosłych to często „śmietnik”, dla 84 proc. młodych to główne źródło wiedzy (filmy instruktażowe, edukacyjne). Nastolatki dostrzegają zagrożenia – boją się dezinformacji i wpadania w „królicze nory” algorytmów. Czego oczekują? Nie odcięcia kabla, ale domyślnego bezpieczeństwa.

    Chcą prostszych ustawień prywatności, jasnego oznaczania treści generowanych przez AI i systemów, które same ostrzegą ich przed zagrożeniem. I nie chodzi tylko o złośliwy kod, phishing czy scam, ale też manipulacje, czy dezinformację.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Wniosek: edukacja zamiast strachu

    Główna teza felietonu doktora DeMarco jest prosta: bezpieczeństwo w sieci to nie funkcja, którą można włączyć jednym przyciskiem w ustawieniach. To proces. Zamiast zabierać telefony, powinniśmy uczyć krytycznego myślenia i kompetencji cyfrowych. Bo – jak zauważa ekspert – nastolatki to nie tylko użytkownicy, to przyszli architekci internetu. Lepiej, żeby potrafili go dobrze zbudować.

    #bezpieczeństwoWSieci #edukacjaCyfrowa #JeffreyDeMarco #nastolatkiIAI #news #SaveTheChildren #TheFutureReport
  10. Koniec z nockami zarwanymi na Shortsach. YouTube daje rodzicom „wyłącznik” krótkich wideo

    Każdy rodzic nastolatka zna ten widok: dziecko miało obejrzeć jeden poradnik do szkoły, a godzinę później wciąż scrolluje Shorts. YouTube wreszcie dostrzegł problem „doomscrollingu” u najmłodszych.

    W ramach nowej aktualizacji serwis wprowadza narzędzie, które pozwoli rodzicom precyzyjnie dawkować, a nawet całkowicie zablokować dostęp do krótkich form wideo.

    Jennifer Flannery O’Connor, wiceprezeska YouTube, ogłosiła dziś pakiet zmian w Centrum rodzinnym. Najważniejszą nowością jest licznik czasu dla Shorts.

    YouTube chowa przycisk „Nie lubię” w Shorts. Będzie trudniej trenować algorytm?

    Wyłącznik bezpieczeństwa

    To pierwsze takie rozwiązanie w branży. Do tej pory limity czasu dotyczyły zazwyczaj całej aplikacji. Teraz rodzic może zdecydować: „okej, możesz oglądać tutoriale z fizyki ile chcesz, ale na Shorts masz 15 minut”.

    Co więcej, licznik można ustawić na zero. Oznacza to całkowite zablokowanie karty Shorts w aplikacji nastolatka. To potężne narzędzie w rękach rodziców – można np. odciąć dostęp do „czasoumilaczy” w tygodniu szkolnym, a odblokować go (np. na godzinę) w weekend czy podczas długiej podróży autem.

    Algorytm ma promować jakość, a nie tylko „kliki”

    YouTube zmienia też zasady gry pod maską. We współpracy z psychologami (m.in. z American Psychological Association), serwis opracował nowe standardy jakości treści dla nastolatków.

    System rekomendacji ma teraz częściej podsuwać materiały, które są „angażujące i wartościowe”, a rzadziej te, które są po prostu głośne i sensacyjne. Google chce, by algorytm przestał być tylko maszynką do nabijania wyświetleń, a stał się nieco bardziej odpowiedzialnym kuratorem – przynajmniej na kontach osób poniżej 18. roku życia.

    Łatwiejsze logowanie

    Na koniec mała, ale ważna zmiana w UX (doświadczeniu użytkownika). Google odświeża proces rejestracji i przełączania kont. W aplikacji mobilnej ma być teraz znacznie łatwiej przeskoczyć z profilu rodzica na profil dziecka, co ułatwi szybką kontrolę ustawień bez przekopywania się przez gąszcz menu.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    #bezpieczeństwoWSieci #blokadaShorts #limityCzasuEkranowego #nastolatkiYouTube #news #YouTubeKontrolaRodzicielska
  11. Black Friday 2025: Polacy stawiają na BLIKA i wsparcie AI. Raport o naszych nawykach

    Tegoroczny Black Friday to nie tylko polowanie na okazje, ale przede wszystkim test nowoczesnych technologii w handlu.

    Z najnowszego raportu DXC Technology wynika, że aż 76 proc. Polaków planuje aktywnie korzystać z listopadowych promocji. Zmienia się jednak sposób, w jaki kupujemy: portfele fizyczne odchodzą do lamusa na rzecz BLIKA, a w poszukiwaniu najlepszych ofert coraz częściej wyręcza nas sztuczna inteligencja.

    Król jest jeden: BLIK deklasuje karty

    Najciekawszym wnioskiem płynącym z badania jest absolutna dominacja polskiego systemu płatności. BLIK został wskazany jako metoda pierwszego wyboru przez aż 63 proc. kupujących online. Dla porównania, tradycyjne karty płatnicze wybiera 32 proc. ankietowanych, a portfele cyfrowe (takie jak Apple Pay czy Google Pay) – 25 proc..

    Popularność BLIKA jest szczególnie widoczna w młodszych grupach wiekowych. Wśród przedstawicieli pokolenia Z (osoby w wieku 18-30 lat) wybiera go aż 71 proc. konsumentów. Eksperci tłumaczą ten fenomen połączeniem wygody z poczuciem bezpieczeństwa – kod jest ważny tylko przez dwie minuty i wymaga potwierdzenia w aplikacji bankowej, co daje użytkownikom poczucie pełnej kontroli nad wydatkami w gorącym okresie wyprzedaży.

    Strach przed oszustami i rola AI

    Entuzjazm zakupowy studzą nieco obawy o bezpieczeństwo. Aż 72 proc. respondentów wyraża zaniepokojenie bezpieczeństwem transakcji online. Nie jest to strach bezpodstawny – 22 proc. badanych przyznaje, że padło ofiarą oszustwa w sieci, a w przypadku 7 proc. zdarzyło się to wielokrotnie.

    Odpowiedzią na te zagrożenia ma być sztuczna inteligencja. Według raportu DXC, już 60 proc. Polaków korzysta z narzędzi AI. Co więcej, 36 proc. konsumentów deklaruje gotowość do powierzenia „agentowi AI” wsparcia podczas Black Friday. Czego oczekujemy od algorytmów?

    • 20 proc. liczy na oszczędność czasu przy selekcji produktów.
    • 15 proc. traktuje AI jako tarczę pomagającą unikać fałszywych ofert.
    • 13 proc. szuka lepszego dopasowania ofert do swoich potrzeb.

    Pokoleniowa zmiana warty

    Raport wyraźnie zarysowuje różnice demograficzne. Najbardziej aktywni w e-commerce są przedstawiciele pokoleń X i Y – jedna trzecia Polaków kupuje w sieci co najmniej raz w tygodniu. Seniorzy (Baby Boomers) podchodzą do cyfrowych nowinek z większym dystansem – w tej grupie najmniejszy jest odsetek osób korzystających z promocji Black Friday oraz ufających nowym metodom płatności, choć bankowość elektroniczna cieszy się zaufaniem aż 78 proc. ogółu społeczeństwa.

    BLIK znowu rośnie. Prawie 20 milionów Polaków i 744 miliony transakcji w kwartał

    #aiSi #bezpieczenstwoWSieci #blackFriday #blik #eCommerce #news #raportDxc #sztucznaInteligencja #zakupyOnline

  12. Kliknąłeś w podejrzany link? Eksperci radzą, co robić krok po kroku, aby uniknąć katastrofy

    Wiadomość od „kuriera”, „banku” lub „urzędu” – niemal każdy spotkał się z próbą phishingu. Wystarczy chwila nieuwagi, by kliknąć w link, który budzi podejrzenia.

    Eksperci z zespołu Cisco Talos, jednej z największych na świecie organizacji badających zagrożenia, uspokajają. Podkreślają, że samo kliknięcie nie musi oznaczać katastrofy, o ile zareagujemy szybko, świadomie i bez paniki.

    Pierwszą i najważniejszą zasadą jest opanowanie. Panika to zły doradca. Jeśli incydent zdarzył się na urządzeniu służbowym, absolutnie nie należy próbować rozwiązywać problemu samodzielnie. Trzeba niezwłocznie poinformować dział IT lub bezpieczeństwa. Jak podkreśla Amy Ciminnisi, analityk ds. zagrożeń w Cisco Talos, „zgłoszenie incydentu w pierwszych minutach po jego wystąpieniu może całkowicie zmienić jego przebieg”. Firmowe zespoły dysponują narzędziami, by przeanalizować logi, odizolować urządzenie i zminimalizować skutki ataku.

    Eksperci Cisco Talos przygotowali cztery scenariusze reagowania w zależności od sytuacji. Jeśli tylko kliknąłeś w link, ale nie podałeś żadnych danych, natychmiast zamknij przeglądarkę. Sprawdź, czy nie pobrały się żadne pliki – jeśli tak, usuń je bez otwierania. Następnie wykonaj pełne skanowanie antywirusowe i obserwuj urządzenie pod kątem nietypowego działania.

    Jeśli na stronie phishingowej podałeś swój login i hasło, sytuacja jest poważniejsza. Natychmiast zmień hasło do konta, którego dotyczył incydent. Co kluczowe, zrób to wszędzie tam, gdzie używałeś tej samej kombinacji loginu i hasła. Włącz uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA) i wyloguj wszystkie pozostałe aktywne sesje. W przypadku podania danych finansowych (karta, konto), nie ma czasu do stracenia – należy natychmiast skontaktować się z bankiem i zablokować instrument płatniczy.

    Najgorszy scenariusz to pobranie i otwarcie podejrzanego pliku, co jest częstym wektorem ataku ransomware. W takiej sytuacji pierwszym krokiem jest natychmiastowe odłączenie urządzenia od internetu, aby odciąć komunikację z serwerami atakujących. Następnie należy przeprowadzić pełne skanowanie antywirusowe w trybie offline. Jeśli to nie pomoże, konieczne może być przywrócenie systemu z kopii zapasowej.

    Cisco integruje AI z Webex Contact Center. Nowe narzędzia mają zrewolucjonizować obsługę klienta

    #bezpieczeństwoWSieci #CiscoTalos #coRobićPoKliknięciuWLink #cyberbezpieczeństwo #MFA #new #phishing #Porady #ransomware #złośliwyLink

  13. CERT Polska startuje z miesięcznymi raportami o cyberzagrożeniach. Jest już pierwsze podsumowanie

    Zespół CERT Polska, działający w strukturach państwowego instytutu badawczego NASK, ogłosił uruchomienie nowej formy komunikacji.

    Od teraz, cyklicznie co miesiąc, eksperci będą publikować szczegółowe raporty podsumowujące stan cyberbezpieczeństwa w Polsce. Pierwszy taki dokument, dotyczący września 2025, jest już dostępny.

    To istotna zmiana, która ma na celu regularne informowanie społeczeństwa i instytucji o najważniejszych incydentach, nowych trendach w atakach oraz działaniach podejmowanych przez krajowy zespół reagowania na incydenty.

    Dotychczas CERT Polska kojarzony był głównie z obszernymi raportami rocznymi; nowa formuła ma dostarczać dane znacznie szybciej, gdy te są jeszcze w pełni aktualne.

    Jak czytamy w komunikacie, każdy z comiesięcznych raportów będzie zawierał m.in. kluczowe statystyki obsłużonych incydentów, opisy najgroźniejszych kampanii phishingowych i złośliwego oprogramowania celujących w Polaków, a także podsumowanie działań edukacyjnych i współpracy podejmowanej przez zespół. Co najważniejsze, w dokumentach znajdą się też konkretne rekomendacje dla użytkowników i instytucji.

    „To narzędzie, które ma wspierać budowanie świadomości cyberbezpieczeństwa w Polsce i ułatwiać dostęp do aktualnych i rzetelnych informacji o stanie zagrożeń” – podkreśla Marcin Dudek, kierownik zespołu CERT Polska. Dodaje on, że dane w ujęciu miesięcznym pozwalają dobrze śledzić trendy, zachowując jednocześnie wysoką aktualność.

    Pierwszy z nowej serii raportów – podsumowujący wrzesień 2025 roku – jest już dostępny do pobrania w formacie PDF na stronie CERT.pl. Instytucja zachęca również do zapisania się na powiadomienia o nowych publikacjach za pośrednictwem platformy moje.cert.pl.

    Wiadomości Google będą chronić przed niechcianymi filmami. Nowa funkcja zadba o bezpieczeństwo

    #bezpieczeństwoWSieci #CERTPolska #CSIRTNASK #cyberbezpieczeństwo #cyberzagrożenia #incydenty #news #phishing #Polska #raport

  14. Wiadomości Google będą chronić przed niechcianymi filmami. Nowa funkcja zadba o bezpieczeństwo

    Wraz z najnowszą, październikową aktualizacją usług systemowych, Google oprócz standardowych, licznych i nieciekawych dla zwykłych użytkowników poprawek błędów w kodzie Androida, wprowadza istotne usprawnienie w aplikacji Wiadomości.

    Funkcja „Ostrzeżenia o treściach wrażliwich”, która do tej pory chroniła użytkowników przed niechcianymi zdjęciami, została rozszerzona o obsługę materiałów wideo.

    Google pozwoli ci wybrać media, które chcesz widzieć w Wiadomościach. Nowa funkcja już startuje

    Nowe rozwiązanie, co istotne, nie wymaga do działania chmury. Funkcja działa bezpośrednio na urządzeniu, ma na celu ochronę użytkowników, a w szczególności dzieci, przed otrzymywaniem niepożądanych treści o charakterze erotycznym. System, wykorzystując sztuczną inteligencję, automatycznie wykryje potencjalną nagość w przesyłanych filmach.

    Podobnie jak w przypadku zdjęć, wideo zostanie domyślnie zamazane, a na ekranie pojawi się ostrzeżenie. Użytkownik będzie mógł wtedy świadomie zdecydować, czy chce zobaczyć dany materiał, zignorować go, czy zablokować nadawcę.

    To ważny krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa w komunikatorach. Funkcja jest częścią comiesięcznej aktualizacji systemu Google i będzie stopniowo udostępniana wszystkim użytkownikom Androida.

    Sztuczna inteligencja jako broń i tarcza. Google Cloud prognozuje największe cyberzagrożenia na 2025 rok

    #aktualizacjaOprogramowania #Android #bezpieczeństwoWSieci #GooglePlay #news #ochronaDzieci #WiadomościGoogle

  15. OpenAI wprowadza kontrolę rodzicielską w ChatGPT

    Firma OpenAI ogłosiła wprowadzenie funkcji kontroli rodzicielskiej dla swojego flagowego produktu, ChatGPT.

    Nowe narzędzia mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa najmłodszych użytkowników. Decyzja została podjęta miesiąc po tym, jak rodzina zmarłego nastolatka złożyła pozew, w którym zarzucono, że chatbot miał zachęcić ich dziecko do popełnienia samobójstwa.

    Nowy system umożliwia rodzicom połączenie swojego konta z kontem dziecka za pomocą prostego zaproszenia wysłanego e-mailem lub SMS-em. Po nawiązaniu połączenia opiekun otrzymuje dostęp do specjalnego panelu zarządzania, a o każdej próbie rozłączenia kont przez nastolatka jest natychmiast informowany. To krok, który przez wielu ekspertów był uznawany za spóźniony, biorąc pod uwagę szybki i w dużej mierze nieuregulowany rozwój sztucznej inteligencji.

    Po połączeniu kont na profilu nastolatka domyślnie aktywowane są dodatkowe zabezpieczenia. Filtry mają za zadanie ograniczać ekspozycję na treści drastyczne, szkodliwe wyzwania wiralowe, scenariusze odgrywania ról o charakterze romantycznym lub nacechowanym przemocą, a także na nierealistyczne kanony piękna. Co istotne, rodzic może dezaktywować te ograniczenia, jednak nastolatek nie ma możliwości samodzielnej zmiany tych ustawień.

    Panel kontroli rodzicielskiej daje opiekunom szereg dodatkowych narzędzi. Mogą oni ustawić tzw. godziny ciszy, podczas których korzystanie z ChataGPT będzie niemożliwe, wyłączyć tryb głosowy, zablokować generowanie obrazów oraz dezaktywować funkcję zapamiętywania rozmów. Rodzice mogą również zdecydować, czy rozmowy ich dziecka będą wykorzystywane do trenowania przyszłych modeli językowych OpenAI.

    Nowe zasady bezpieczeństwa obejmują również aplikację wideo Sora, która jest odpowiedzią OpenAI na TikToka. W jej przypadku rodzice mogą ograniczyć funkcję „nieskończonego przewijania”, zablokować możliwość wysyłania prywatnych wiadomości oraz wyłączyć personalizowane rekomendacje. Wprowadzone zmiany to wyraźny sygnał, że firma zaczyna poważniej podchodzić do odpowiedzialności za wpływ swoich potężnych narzędzi na najmłodszych użytkowników.

    Sora, rewolucyjny generator wideo od OpenAI, trafia na iPhone’a. Jest jednak pewien haczyk, a nawet dwa

    #AI #bezpieczeństwoWSieci #chatbot #ChatGPT #kontrolaRodzicielska #news #ochronaDzieci #OpenAI #Sora #sztucznaInteligencja

  16. Hakerzy klonują strony rządowe za pomocą AI. Nowa metoda phishingu jest groźniejsza niż myślisz

    Era fałszywych stron internetowych, które można było rozpoznać po błędach językowych i nieudolnej grafice, dobiega końca.

    Według najnowszego raportu ekspertów z firmy Zscaler ThreatLabz, pojawiła się nowa, niebezpieczna forma phishingu: przestępcy zaczęli wykorzystywać generatywną sztuczną inteligencję do tworzenia idealnych, niemal niemożliwych do odróżnienia klonów oficjalnych witryn rządowych. To nowa, groźniejsza forma phishingu, która ma na celu kradzież naszych danych i pieniędzy.

    Jak działa phishing 2.0? Brazylijski przykład

    Pierwsze udokumentowane przypadki tej techniki zostały przeanalizowane przez badaczy z Zscaler ThreatLabz. W Brazylii hakerzy stworzyli za pomocą AI dwie łudząco podobne do oryginałów strony: portal urzędu ds. ruchu drogowego, służący do składania wniosków o prawo jazdy, oraz tablicę z ofertami pracy Ministerstwa Edukacji.

    Mechanizm ataku był prosty, ale skuteczny. Ofiary, szukając w internecie oficjalnej strony, trafiały na fałszywy klon, który dzięki technikom pozycjonowania pojawiał się wysoko w wynikach wyszukiwania. Na stronie proszono ich o podanie wrażliwych danych, takich jak numer identyfikacyjny CPF (odpowiednik polskiego numeru PESEL). Następnie, pod pretekstem sfinalizowania wniosku (o prawo jazdy lub o pracę), ofiary były kierowane do dokonania natychmiastowej płatności przez lokalny system Pix – pieniądze trafiały prosto na konto oszustów.

    AI i SEO – nowa broń hakerów

    Badacze z ThreatLabz, analizując kod fałszywych witryn, znaleźli liczne dowody na wykorzystanie narzędzi AI, takich jak Deepsite AI. W kodzie znajdowały się charakterystyczne dla generatorów komentarze. Sztuczna inteligencja pozwoliła hakerom na błyskawiczne stworzenie idealnych kopii, bez konieczności posiadania zaawansowanych umiejętności programistycznych.

    Aby zwabić ofiary, przestępcy wykorzystali dwie techniki:

    • URL squatting: rejestrowali adresy internetowe bardzo podobne do oryginalnych, licząc na nieuwagę użytkownika (np. govbrs[.]com zamiast oficjalnego adresu).
    • SEO poisoning: aktywnie pozycjonowali fałszywe strony w wyszukiwarkach, by pojawiały się na czołowych miejscach i wyglądały na legalne źródło.

    Zagrożenie jest globalne – Polska na celowniku?

    Choć opisane przypadki pochodzą z Brazylii, technika ta jest uniwersalna i stanowi globalne zagrożenie. Nie ma żadnych przeszkód, by w ten sam sposób sklonować strony polskich banków, urzędów skarbowych, portalu ZUS, Internetowego Konta Pacjenta czy popularnych sklepów internetowych.

    Nowe narzędzia AI znacząco obniżyły próg wejścia dla cyberprzestępców, czyniąc zaawansowane ataki phishingowe łatwiejszymi do przeprowadzenia niż kiedykolwiek wcześniej.

    Jak się chronić przed phishingiem nowej generacji?

    • Zawsze sprawdzaj adres URL: to absolutna podstawa. Zanim cokolwiek wpiszesz, dokładnie sprawdź literę po literze adres w pasku przeglądarki. Szukaj subtelnych błędów.
    • Nie ufaj ślepo wyszukiwarce: nawet jeśli link jest na pierwszym miejscu w Google, nie daje to 100% gwarancji bezpieczeństwa. SEO poisoning to realne zagrożenie.
    • Szukaj kłódki (HTTPS): upewnij się, że połączenie jest szyfrowane, choć pamiętaj, że dziś nawet strony phishingowe często mają certyfikat SSL, więc ta jedna weryfikacja absolutnie nie wystarczy.
    • Uważaj na nietypowe prośby o płatność: Bądź szczególnie ostrożny/a, jeśli oficjalna strona urzędu prosi cię o dokonanie płatności za pomocą systemów natychmiastowych (w Polsce np. BLIK), zwłaszcza jeśli wcześniej taka opłata nie była wymagana.
    • Korzystaj z oficjalnych aplikacji: jeśli to możliwe, do logowania w banku czy urzędzie używaj oficjalnej aplikacji mobilnej, zamiast wchodzić na stronę przez jakiekolwiek linki z wyszukiwarki czy wiadomości.
    • Generalnie ignoruj linki w wiadomościach (SMS, komunikatory, etc.), żadna instytucja nie wysyła linków do kliknięcia, co najwyżej gdy sytuacja tego wymaga otrzymasz informację o konieczności zalogowania się do danej usługi, ale ten proces masz przeprowadzić samodzielnie.

    Polska na celowniku hakerów. Rząd przeznacza rekordowe 3,1 mld zł na cyberbezpieczeństwo

    #AI #bezpieczeństwoWSieci #cyberbezpieczeństwo #Google #hakerzy #news #oszustwo #phishing #poradnik #sztucznaInteligencja #Zscaler

  17. Polska na celowniku hakerów. Rząd przeznacza rekordowe 3,1 mld zł na cyberbezpieczeństwo

    W odpowiedzi na gwałtownie rosnącą liczbę cyberataków, Polska przeznaczy w 2025 roku rekordową kwotę ponad 3,1 miliarda złotych na wzmocnienie krajowego systemu cyberbezpieczeństwa w sferze cywilnej.

    Plany inwestycyjne przedstawili wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

    Decyzja o wydatkach jest podyktowana alarmującymi statystykami. Zgodnie ze sprawozdaniem za 2024 rok, krajowe zespoły CSIRT (Zespoły Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego) zarejestrowały ponad 111 tysięcy incydentów, co oznacza wzrost o 23% rok do roku. W 2025 roku skala zagrożeń jest jeszcze większa – sam tylko CSIRT NASK otrzymuje miesięcznie około 50 tys. zgłoszeń. Mimo że Polska pozostaje jednym z najczęściej atakowanych państw w sieci, podejmowane działania przynoszą efekty, co potwierdzają wysokie miejsca w międzynarodowych rankingach, m.in. 6. pozycja w Cyber Defense Index 2022/23 przygotowanym przez „MIT Technology Review”.

    „W cyberprzestrzeni nie ma bezpiecznych przystani – obecnie ataki mogą dotknąć każdego. Dlatego Polska nie tylko reaguje, ale działa z wyprzedzeniem” – powiedział wicepremier Krzysztof Gawkowski. – „Ponad 3,1 miliarda złotych, które przeznaczamy w tym roku na cyberbezpieczeństwo, to jasny sygnał: jesteśmy zdeterminowani, by być o krok przed cyberprzestępcami”.

    Rekordowy budżet zostanie rozdysponowany poprzez kilka kanałów. Największą część, 1,8 mld zł, stanowią środki z programu Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy, w tym blisko 1,5 mld zł na projekt „Cyberbezpieczny Samorząd”. Około 860 mln zł pochodzi z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i zostanie przeznaczone m.in. na program „Cyberbezpieczny Rząd” oraz zabezpieczenie sektora wodociągów. Pozostałe środki zasilą m.in. Fundusz Cyberbezpieczeństwa oraz bieżącą działalność CSIRT NASK.

    Oprócz inwestycji finansowych, rząd wdraża również nowe narzędzia i przepisy. Użytkownicy mogą już korzystać z darmowego skanera domen moje.cert.pl, a obowiązująca ustawa o krajowym systemie certyfikacji pozwala weryfikować bezpieczeństwo produktów i usług ICT. Na ukończeniu są także prace nad nowelizacją ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, która nałoży nowe obowiązki na podmioty z kilkunastu kluczowych sektorów gospodarki. Wkrótce ma zostać zaprezentowana nowa Strategia Cyberbezpieczeństwa RP.

    Ministerstwo Cyfryzacji ogłasza PLLuM – rodzinę polskich modeli sztucznej inteligencji – już można z nich korzystać

    #bezpieczeństwoWSieci #CSIRT #cyberataki #cyberbezpieczeństwo #hakerzy #KrzysztofGawkowski #ministerstwoCyfryzacji #NASK #news #Polska

  18. YouTube użyje AI do wykrywania kont nieletnich. Nowe, automatyczne ograniczenia już w tym miesiącu

    YouTube ogłosił, że wprowadza nową technologię opartą na sztucznej inteligencji, której zadaniem będzie automatyczne szacowanie wieku użytkowników.

    Już od 13 sierpnia, na początek w Stanach Zjednoczonych, platforma zacznie na podstawie aktywności i wieku konta identyfikować osoby poniżej 18. roku życia i automatycznie nakładać na nie dodatkowe ograniczenia.

    Konta zidentyfikowane przez AI jako należące do osób nieletnich otrzymają taki sam pakiet zabezpieczeń, jaki YouTube stosuje już dla użytkowników, którzy sami zadeklarowali swój wiek. Obejmuje to między innymi blokadę dostępu do filmów z ograniczeniami wiekowymi, wyłączenie personalizowanych reklam, częstsze wyświetlanie powiadomień „zrób sobie przerwę” oraz ograniczenie rekomendacji filmów o tematyce wrażliwej, np. dotyczącej wizerunku ciała. System będzie również automatycznie włączał przypomnienia o prywatności przy publikacji filmów lub komentarzy.

    Ten ruch wpisuje się w globalny trend zaostrzania przepisów dotyczących bezpieczeństwa dzieci w internecie, wdrażanych m.in. w Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. YouTube zdaje sobie sprawę, że system może się mylić. Jeśli platforma błędnie określi wiek użytkownika, otrzyma on powiadomienie i możliwość weryfikacji za pomocą dowodu tożsamości, selfie lub karty kredytowej.

    Firma ostrzega również twórców, że mogą oni zaobserwować zmiany w demografii swoich odbiorców, co potencjalnie może przełożyć się na spadek przychodów z reklam. Powodem jest fakt, że osobom nieletnim nie są wyświetlane reklamy spersonalizowane, które są znacznie bardziej dochodowe. Cały proces będzie na początku „uważnie monitorowany”, zanim zostanie wdrożony w kolejnych krajach.

    YouTube Premium Lite już w Polsce. Tańszy abonament, ale z pewnymi ograniczeniami

    #AI #bezpieczeństwoWSieci #Google #news #ochronaNieletnich #prywatność #sztucznaInteligencja #technologia #weryfikacjaWieku #YouTube

  19. Co czwarty Polak padł ofiarą naruszenia danych. Mimo to, 97% z nas akceptuje regulaminy bez czytania

    Chociaż co czwarta osoba w Polsce doświadczyła naruszenia prywatności swoich danych, ogromna większość z nas wciąż nie przykłada wagi do czytania polityk prywatności.

    Takie informacje wynikają z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy Huawei. Eksperyment wykazał, że aż 97% użytkowników akceptuje regulaminy, nawet jeśli zawierają one rażące błędy i niekorzystne zapisy.

    Z badania wynika, że najczęstszymi formami naruszeń, jakich doświadczają Polacy, są niechciane wiadomości e-mail (12%), SMS-y oraz phishing (po 10%). Przejęcie konta w mediach społecznościowych dotknęło 7% badanych. Co ciekawe, grupą najbardziej narażoną na tego typu incydenty są osoby poniżej 35. roku życia (38% z nich padło ofiarą naruszenia) oraz mieszkańcy małych miast (33%). W reakcji na incydent, większość ofiar (64%) zmienia hasła, a 37% kontaktuje się z firmą, w której doszło do wycieku.

    Mimo tych doświadczeń i obaw, głównie o utratę pieniędzy (62%) i kradzież tożsamości (53%), w praktyce nasza czujność bywa iluzoryczna. Choć wielu z nas deklaruje, że dba o swoje dane, np. nie udostępniając ich bez potrzeby (38%) lub sprawdzając ustawienia prywatności (30%), badanie Huawei pokazało zupełnie co innego. Uczestnikom przed ankietą przedstawiono specjalnie spreparowaną, pełną błędów i niekorzystnych zapisów politykę prywatności.

    Wyniki eksperymentu okazały się druzgocące. Mimo że tylko 24% badanych przeczytało dokument od początku do końca, a 12% kliknęło „Akceptuję” bez jakiejkolwiek lektury, to finalnie aż 97% osób zgodziło się na wadliwe warunki. Jedynie 3% odrzuciło niekorzystną politykę prywatności. To pokazuje, że w praktyce większość z nas akceptuje regulaminy niemal automatycznie.

    „Badanie firmy Huawei ujawnia brutalną prawdę o naszym podejściu do prywatności w sieci. Teoretycznie deklarujemy wysoką ostrożność, jednak w praktyce, kiedy przychodzi do rzeczywistego działania – klikamy »Akceptuję« niemal automatycznie, nawet jeśli polityka prywatności jest oczywiście wadliwa” – komentuje dr Paweł Stobiecki, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa. Jak dodaje, największe zagrożenie nie tkwi w spektakularnych włamaniach, ale w drobnych, codziennych decyzjach i rutynowym akceptowaniu warunków, na które świadomie nigdy byśmy się nie zgodzili.

    #bezpieczeństwoWSieci #cyberbezpieczeństwo #daneOsobowe #huawei #naruszenieDanych #news #phishing #politykaPrywatności #prywatność #RODO

  20. Moj znajomy wrzucil na social media informacje, ze z jego konta na instagramie nastapily proby (chyba skuteczne) wyludzenia pieniedzy - najpierw doszlo do wlamania na konto (zmiana maila, hasla itp.), a nastepnie wysylanie do losowych ludzi wiadomosci "Hej, czy mozesz mi oplacic paczke blikiem?"

    Kolejny przyklad, ze wbijania ludziom do glowy zasad bezpieczenstwa i ograniczonego zaufania w sieci - nigdy za duzo

    cc @sekurak @niebezpiecznik @avolha

    #cyberbezpieczenstwo #cybersecurity #BezpieczenstwoWSieci

  21. Jakiś czas temu załamywałem ręce nad tym, ile ludzie udostępniają o sobie np. na Instagramie. W sumie nadal załamuję, ale teraz w formie tekstu, w którym opisuję przykład, do czego to może doprowadzić. Podaję również parę porad osobom mniej technicznym o tym, jak prawidłowo dbać o hasło czy nie klikać we wszystko, jak leci.

    Jeśli uważacie, ze tekst może się komuś przydać, to z miłą chęcią przyjmę boosta ;)

    #BezpieczeństwoWSieci #PrywatnośćWSieci #prywatność #cyberbezpieczeństwo

    wildasoftware.pl/post/jak-sie-

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.