home.social

#apple-wwdc-2026 — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #apple-wwdc-2026, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Apple WWDC 2026: Rebuilt Siri, the Extensions API, and What Claude on 1.4 Billion iPhones Means for Developers

    Apple WWDC 2026 ships rebuilt Siri on a custom 1.2-trillion-parameter Gemini model, an Extensions system routing Siri to Claude or ChatGPT, and App Intents 2.0 with streaming re...

    wowhow.cloud/blogs/apple-wwdc-

    #wowhow #AppleWWDC2026 #iOS27 #Siri

  2. europesays.com/ie/528001/ Specs stopped selling smartphones. Intelligence is the new benchmark – A breakdown of Google I/O and Apple’s WWDC 2026 #Apple #AppleWWDC2026 #Éire #Gemini #Google #GoogleI/O #GoogleS #IE #Ireland #Mobile #Smart #Technology

  3. AI na Macu, czyli komputer znowu staje się osobisty

    Zaraz po keynote WWDC26, na którym Apple pokazało najnowsze systemy z rodziny 27, trafiłem na pierwszy briefing dla mediów. Temat brzmiał: „AI on Mac Experience”. I przyznam, że już sama nazwa była ciekawa, bo w Europie, a konkretnie w Unii Europejskiej, rozmowa o Apple Intelligence wciąż ma w sobie sporo frustracji. Wiemy, że część funkcji nie działa, wiemy dlaczego nie działa, wiemy też, że dla użytkowników końcowych to wszystko jest mało pocieszające.

    Tym razem było jednak inaczej.

    Paradoksalnie, mimo braku większości Apple Intelligence w UE, akurat to, co zobaczyłem podczas briefingu, ma być dostępne również u nas. Dlaczego? Bo nie chodziło o Apple Intelligence jako zamknięty zestaw funkcji systemowych, tylko o integrację aplikacji firm trzecich z macOS i mocą lokalnego sprzętu Apple. A to zmienia perspektywę.

    Rozmawiałem z zespołami Perplexity, Draw Things oraz LM Studio. Trzy różne podejścia do AI na Macu. Trzy zupełnie inne scenariusze. I jedna wspólna myśl, która wracała w każdej rozmowie: Mac przestaje być tylko terminalem. Znowu staje się komputerem osobistym. Naprawdę osobistym.

    AI, które nie musi od razu uciekać do chmury

    Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się, że AI mieszka gdzieś daleko. W centrum danych, w chmurze, za API, za subskrypcją, za limitem tokenów. Wpisujemy prompt, czekamy, dostajemy odpowiedź. Działa to świetnie, ale jednocześnie ma swoją cenę. Dosłownie i w przenośni. Płacimy za użycie, oddajemy dane poza urządzenie, a cały proces jest zależny od połączenia, usługodawcy i jego aktualnych zasad.

    Na briefingu zobaczyłem coś, co idzie w inną stronę. Nie całkowicie odrzuca chmurę, bo to byłoby naiwne, ale próbuje ustawić ją na nowo. Czasem chmura jest mózgiem orkiestrującym zadania. Czasem Mac jest lokalnym wykonawcą. Czasem wszystko dzieje się wyłącznie na urządzeniu. A czasem kilka Maców połączonych razem zaczyna udawać prywatne centrum danych.

    Najbardziej ekstremalnym przykładem było LM Studio.

    LM Studio: własny model frontier na biurku

    Przy stole stały cztery Mac Studio. Każdy z 512 GB zunifikowanej pamięci. Razem: 2 TB pamięci. Nie dysku. Pamięci RAM. To rozróżnienie powtarzano kilka razy, bo właśnie ono jest tutaj kluczowe. Takie maszyny połączono ze sobą przez Thunderbolt 5.

    Brzmi jak pokaz siły? Trochę tak. Ale też jak bardzo konkretny kierunek.

    LM Studio to aplikacja, która pozwala pobierać modele AI na Maca i uruchamiać je lokalnie. Bez wysyłania danych do chmury. Na jednym Macu pokazano mniejszy model, Gemma, który odpowiadał natychmiast i potrafił pracować także z obrazami. To była rozgrzewka.

    Później uruchomiono klaster czterech Mac Studio i model określany jako Kimmy K 2.6, z 1 trylionem parametrów. Tak, trylionem. W praktyce mówimy o klasie modeli, które zwykle kojarzymy z wielką infrastrukturą serwerową, a nie ze sprzętem stojącym na stole w sali briefingowej.

    Najciekawsze nie było jednak samo „zobaczcie, działa”. Najciekawsze było to, jak ten duży model współpracował z mniejszymi modelami. Frontier model dostawał zadanie, analizował je, wybierał narzędzia, wywoływał mniejszy model do rozpoznania obrazu, oceniał wynik, dawał sobie informację zwrotną i poprawiał rezultat. W demonstracji chodziło o adnotację zdjęcia, która za pierwszym razem była średnia, a potem została poprawiona dzięki takiemu lokalnemu łańcuchowi działań.

    To jest dokładnie ten moment, w którym AI przestaje być tylko chatbotem. Zaczyna być systemem składającym się z agentów, narzędzi i modeli o różnych specjalizacjach.


    LM Studio pokazało też LM Link, czyli zdalny, szyfrowany end-to-end dostęp do takiego klastra. Można siedzieć przy MacBooku albo mieć tylko iPhone’a i korzystać z mocy prywatnego „serwera AI” stojącego w domu, szkole czy firmie. W aplikacji mobilnej Locally AI pokazano analizę dokumentu przesłanego z telefonu do lokalnego klastra. Bez wysyłania treści do publicznej chmury.

    Czy to jest rozwiązanie dla każdego? Oczywiście, że nie. Taki zestaw kosztuje ogromne pieniądze. W rozmowie padła kwota rzędu 50–60 tysięcy dolarów. To bardziej proof of concept, rozwiązanie dla laboratoriów, uczelni, większych firm albo twórców pracujących na bardzo wrażliwych danych. Ale kierunek jest fascynujący: prywatna inteligencja klasy frontier, działająca lokalnie i dostępna z dowolnego urządzenia.

    Draw Things: twórca nie chce czekać

    Druga rozmowa była zupełnie inna. Draw Things nie próbowało pokazać wielkiego klastra ani modelu o trylionie parametrów. Tutaj chodziło o twórczość, szybkość i poczucie kontroli.

    Draw Things to aplikacja do generowania obrazów i wideo, dostępna wyłącznie na urządzenia Apple. Zaczęła jako eksperyment na iPhonie 13 Pro, a potem trafiła na Maca i iPada. I właśnie ta historia dobrze pokazuje zmianę, jaka zaszła w sprzęcie Apple. Jeszcze niedawno lokalne generowanie obrazów było ciekawostką. Teraz zaczyna być narzędziem pracy.

    Leo z Draw Things podkreślał, że M5, a szczególnie M5 Max, jest dla nich przełomem. Dzięki akceleratorom neuronowym w GPU i własnym optymalizacjom aplikacja ma oferować około 5–6 razy wyższą wydajność względem sprzętu tej samej klasy sprzed roku. Dla użytkownika nie oznacza to jednak suchego wykresu. Oznacza coś ważniejszego: można iterować pomysły niemal na żywo.

    W pokazie powstawał koncept plakatu filmowego. Zmieniano tytuł, styl napisu, kolor sukni, kolor swetra, usuwano okulary, dodawano włosy. Najważniejsze było to, że nie wyglądało to jak wysyłanie kolejnych zleceń do chmury. Nie było „kliknij, poczekaj, zobacz, popraw, wyślij jeszcze raz”. Było raczej poczucie sterowania obrazem. Aplikacja reagowała na wpisywane polecenia praktycznie bez opóźnień.

    To drobna różnica techniczna, ale ogromna różnica psychologiczna. Twórca nie czeka na wynik. Twórca prowadzi proces.

    Potem obraz zamieniono w krótkie wideo. I tu znowu najciekawszy był nie sam finał, ale sposób pracy. Podczas generowania wideo aplikacja pokazywała podgląd ruchu w niższej rozdzielczości i mniejszej liczbie klatek. Dzięki temu można było ocenić, czy animacja idzie w dobrą stronę, zanim powstanie finalny render. Jeśli nie, przerywamy, zmieniamy prompt, zaczynamy jeszcze raz. Bez tokenów, bez limitów, bez kosztu pojedynczej próby.

    Pokazany materiał generował się lokalnie na MacBooku Pro, na baterii. W zależności od rozdzielczości krótki film może powstać w 1–2 minuty, a wyższe rozdzielczości, jak 1080p, wymagają dłuższego czasu. Możliwe jest też późniejsze skalowanie do 4K.

    Dla małych studiów, twórców, grafików, ekip marketingowych czy redakcji to może być bardzo praktyczne. Nie jako zamiennik człowieka, ale jako narzędzie do szybkiego szukania kierunku. Do przygotowania kilku wariantów, sprawdzenia pomysłu, zbudowania nastroju, zanim ktokolwiek odpali pełną produkcję.

    Perplexity Personal Computer: agent, który korzysta z Maca jak człowiek

    Najbardziej „codzienny”, a jednocześnie chyba najbardziej niepokojąco przyszłościowy pokaz przygotowało Perplexity.

    Perplexity Computer do tej pory działał jako usługa chmurowa koordynująca pracę agentów AI i wykorzystująca najbardziej zaawansowane modele sztucznej inteligencji dostępne na rynku. Teraz firma pokazała Personal Computer, czyli bardziej osobistą wersję w aplikacji macOS. Działa na macOS 15 i nowszych, ale w demonstracji idealnym hostem był Mac mini z M4. Mały, cichy, zawsze włączony komputer, który staje się lokalnym wykonawcą zadań.

    Tu architektura jest hybrydowa. Perplexity realizuje w swojej chmurze zarówno koordynację całego procesu, jak i przetwarzanie zapytań przez modele AI, podczas gdy Mac pełni rolę interfejsu i punktu integracji z systemem, więc pojawia się rozliczanie tokenami lub kredytami. Natomiast lokalne wykonanie odbywa się na Macu. To Mac ma dostęp do plików, aplikacji, Findera, Spotlight, Notatek, ustawień systemowych czy narzędzi terminalowych. Wszystko ma działać w sandboxie, z uwierzytelnianiem dwuetapowym, przy zdalnym dostępie i z wyraźnymi zgodami na odczyt plików.

    Scenariusz demonstracyjny był prosty, ale bardzo obrazowy. Użytkownik, przedsiębiorca jadący do Tokio, prosi agenta o stworzenie strony internetowej z planem podróży od 8 do 12 czerwca. Agent ma pobrać dane z Kalendarza, dodać pogodę, rozkłady pociągów, informacje awaryjne, mapy, pobliskie miejsca i utrzymywać całość jako jedno centrum informacji. Strona ma się aktualizować co 30 minut, reagując na zmiany w kalendarzu, pogodzie czy transporcie.

    To brzmi jak coś, co można by zrobić ręcznie. Tylko że właśnie o to chodzi. Większość naszych zadań komputerowych da się zrobić ręcznie. Problem w tym, że są rozproszone, żmudne i wymagają przełączania się między aplikacjami. Agent nie robi tu magii. On po prostu bierze na siebie nudną część pracy.

    W kolejnym kroku użytkownik, będąc już w Tokio, prosi z telefonu o połączenie z Maciem mini w domu, znalezienie odpowiednich plików przez Spotlight i Finder oraz przygotowanie wykresów do prezentacji. System pokazuje, co robi, prosi o dostęp do pliku, wykonuje operacje w lokalnym środowisku i generuje wynik.

    Potem dochodzą notatki ze spotkań. Użytkownik wpisuje uwagi w aplikacji Notatki na iPhonie, a agent później odnajduje odpowiednie notatki i nanosi zmiany w prezentacji. Nie trzeba wskazywać każdego pliku ręcznie. System korzysta z kontekstu, pamięci Perplexity i lokalnych danych na Macu.

    To jest dokładnie ten rodzaj AI, który może naprawdę zmienić sposób pracy. Nie przez kolejną odpowiedź na pytanie, tylko przez wykonywanie ciągów czynności w naszym własnym środowisku.

    Trzy wizje tej samej przyszłości

    Po tych trzech rozmowach miałem wrażenie, że zobaczyłem trzy różne odpowiedzi na jedno pytanie: czym ma być AI na komputerze osobistym?

    LM Studio mówi: AI może być prywatne, lokalne i potężne. Nawet jeśli wymaga do tego kilku bardzo drogich Maców spiętych w klaster.

    Draw Things mówi: AI ma być narzędziem twórczym, które reaguje natychmiast i nie karze użytkownika za eksperymenty kolejnymi kosztami w chmurze.

    Perplexity mówi: AI ma być agentem, który łączy chmurę, web, lokalne pliki, aplikacje i osobisty kontekst, wykonując za nas pracę na komputerze.

    Każde z tych podejść ma swoje ograniczenia. LM Studio pokazuje przyszłość, która dziś jest droga. Możliwości Draw Things rozwijają się równolegle z całym ekosystemem otwartych modeli AI – im lepsze stają się modele udostępniane społeczności, tym więcej potrafi sama aplikacja. Perplexity wymaga zaufania do swojej infrastruktury chmurowej, ponieważ to tam realizowana jest większość zaawansowanych operacji AI. Warto też pamiętać, że wraz ze wzrostem możliwości usługi rośnie znaczenie świadomego zarządzania kosztami jej wykorzystania. Ale wszystkie trzy pokazują coś ważnego: Mac staje się naturalnym miejscem dla AI.

    Nie tylko dlatego, że ma szybkie procesory. Również dlatego, że ma zunifikowaną pamięć, mocne GPU, energooszczędność, dobrą integrację urządzeń i system bezpieczeństwa, który można wykorzystać jako fundament dla agentów.

    Najciekawsze jest to, czego Apple nie musiało pokazywać samo

    Ten briefing był ciekawy jeszcze z jednego powodu. Apple nie musiało wyjść na scenę i powiedzieć: „oto nasza jedna, jedyna wizja AI”. Zamiast tego pokazało, że Mac może być platformą, na której różne firmy budują różne wizje.

    To ważne szczególnie w Europie. Skoro część Apple Intelligence nadal jest u nas ograniczona, aplikacje third party mogą okazać się najszybszą drogą do realnych funkcji AI na Macu. Nie jako obejście, ale jako osobny, bardzo ciekawy kierunek.

    Po keynote łatwo koncentrować się na tym, czego nie dostaliśmy. Po tym briefingu wolę patrzeć na to, co właśnie zaczyna się pojawiać. Lokalna generacja obrazów i wideo. Prywatne modele na własnym sprzęcie. Agenci, którzy potrafią pracować na naszych plikach, ale pytają o zgodę. Zdalny dostęp do własnego komputera jako centrum AI.

    To wszystko nadal jest początkiem. Czasem jeszcze pokazem technologicznym. Czasem bardzo drogim proof of concept. Czasem produktem, który będzie wymagał dopracowania, lepszych zabezpieczeń, jasnych cen i edukacji użytkowników.

    Ale kierunek jest wyraźny.

    Mac nie chce być tylko ekranem do chmury. Mac chce być miejscem, w którym AI naprawdę pracuje. Lokalnie, prywatnie, kontekstowo i coraz częściej w naszym imieniu.

    I właśnie to, bardziej niż kolejna animacja na keynote, było dla mnie po WWDC26 najciekawsze.

    WWDC 2026 w pigułce: wszystko, co musisz wiedzieć (poza Siri)

    #AI #AppleWWDC2026 #DrawThings #LMStudio #Perplexity #WWDC26
  4. Apple Schedules Final Keynote for CEO Tim Cook at WWDC 2026

    Tim Cook will host his final Apple WWDC keynote in June 2026. Learn how this event signals a leadership shift to John Ternus and new AI software updates.

    #applewwdc2026, #timcook, #appleevent, #techleadership, #ios27

    newsletter.tf/tim-cook-final-a

  5. Apple has confirmed Tim Cook's final keynote appearance at WWDC 2026. This event is a major change compared to previous years as the company prepares for new leadership in September.

    #applewwdc2026, #timcook, #appleevent, #techleadership, #ios27
    newsletter.tf/tim-cook-final-a

  6. Dwaj studenci z Polski wygrali konkurs Apple Swift Student Challenge 2026

    Apple ogłosiło laureatów tegorocznej edycji konkursu Swift Student Challenge 2026. Wśród 350 zwycięskich projektów z 37 krajów i regionów znalazły się również dwie aplikacje stworzone przez studentów z Polski. Adam Markocki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie przygotował aplikację pomagającą użytkownikom przygotować się na sytuacje kryzysowe, natomiast Michał Lisicki z Uniwersytetu Jagiellońskiego stworzył narzędzie dla chórzystów i dyrygentów, łączące muzykę z nowoczesnymi technologiami Apple.

    Swift Student Challenge to organizowany co roku przez Apple konkurs promujący młodych twórców aplikacji rozwijanych w języku Swift. Uczestnicy przygotowują projekty aplikacji typu playground, prezentując zarówno swoje umiejętności programistyczne, jak i pomysły na wykorzystanie technologii w praktyce.

    „Rozpiętość twórczości, którą obserwujemy w ramach konkursu Swift Student Challenge, nie przestaje nas zadziwiać”, mówi Susan Prescott, wiceprezeska Apple w pionie Worldwide Developer Relations. „Tegoroczni laureaci zaprezentowali niesamowite sposoby wykorzystania możliwości platform Apple, języka Swift i narzędzi AI do tworzenia projektów aplikacji, które są zarówno imponujące pod względem technicznym, jak i z uwagi na swoje znaczenie. Rozpiera nas duma, że możemy wspierać rozwój tych twórców i z niecierpliwością wyczekujemy ich kolejnych projektów”.

    Screenshot

    SafePoland — aplikacja pomagająca przygotować się na sytuacje kryzysowe

    Pierwszym z polskich laureatów został Adam Markocki, student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który stworzył aplikację SafePoland. Projekt powstał jako odpowiedź na rosnące poczucie zagrożenia związane z wojną w Ukrainie i pytanie o to, jak dobrze społeczeństwo jest przygotowane na sytuacje kryzysowe.

    Aplikacja została przygotowana w Swift i Xcode jako interaktywny przewodnik dla osób mieszkających w Polsce oraz podróżujących po kraju. SafePoland oferuje instrukcje dotyczące różnych zagrożeń — od powodzi po alarmy przeciwlotnicze — a także kontakty alarmowe, obsługę wielu języków czy przykładowe nagrania syren alarmowych.

    „Od 24 lutego 2022 roku nasze życie zmieniło się” – mówi Adam, student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. „W Polsce wszyscy mamy świadomość, że ryzyko wojny w jakiejś formie istnieje. Nasza historia nauczyła mnie, że lepiej być przygotowanym, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć”.

    Inspiracją dla projektu były drukowane poradniki przygotowywane przez polski rząd. Markocki zauważył jednak, że tradycyjna forma ma swoje ograniczenia.

    „Rząd zaczął wydawać papierowe poradniki dotyczące tego, jak zachować się w sytuacji zagrożenia” – wspomina. „Jednak z kartki nie usłyszysz, jak brzmi syrena alarmu przeciwlotniczego. Dziś niemal każdy posiada telefon zawsze przy sobie, dlatego chciałem stworzyć narzędzie wspierające nasze bezpieczeństwo, które ludzie mogliby nosić w kieszeni”.

    Twórca położył szczególny nacisk na dostępność i prostotę obsługi. SafePoland obsługuje pięć języków, wykorzystuje duże przyciski i kontrastowe elementy interfejsu, a instrukcje zostały uproszczone tak, by pozostały czytelne również w sytuacjach wysokiego stresu.

    „Projektowanie z myślą o stresujących sytuacjach było dla mnie absolutnym priorytetem” – podkreśla Adam. „W sytuacjach kryzysowych ludzie wpadają w panikę. Moja aplikacja skupia się na najważniejszych instrukcjach i eliminuje wszelkie bariery w momentach, gdy liczy się każda sekunda”.

    Podczas prac nad aplikacją student korzystał również z narzędzi AI. Jak przyznaje, Claude pomógł przy tłumaczeniach oraz części zadań programistycznych, a generatywne narzędzia graficzne wsparły przygotowanie ilustracji.

    „Same tłumaczenia zajęłyby mi ogromną ilość czasu, gdybym robił je w sposób tradycyjny” – podkreśla. „Dzięki AI mogłem bardziej skupić się na tworzeniu samego doświadczenia użytkownika i rozwiązywaniu konkretnego problemu”.

    Co ciekawe, Markocki nie studiuje informatyki, lecz stosunki międzynarodowe. Mimo to programowanie stało się dla niego sposobem na realizowanie własnych zainteresowań związanych z geopolityką i bezpieczeństwem.

    „Kiedy moi znajomi zobaczyli mnie podczas kodowania, uznali, że chyba oszalałem” – wspomina ze śmiechem. „Później pokazałem im, nad czym pracuję i zachęcałem, żeby również próbowali coś stworzyć”.

    Adam ma już na koncie aplikację opublikowaną w App Store i zapowiada dalszy rozwój projektów łączących technologię z tematyką stosunków międzynarodowych. W tym roku planuje również udział w konferencji WWDC 2026 w Apple Park w ramach programu Swift Student Challenge.

    „Chcę dalej rozwijać to, co tworzę i poznawać opinie użytkowników” – mówi. „To właśnie najbardziej mnie dziś ekscytuje”.

    Screenshot

    Camerappka — technologia dla chórzystów

    Drugim polskim laureatem został Michał Lisicki, student Uniwersytetu Jagiellońskiego, który stworzył Camerappkę — aplikację ułatwiającą organizację pracy chóru.

    Lisicki od lat łączy zainteresowanie muzyką z technologią. Jeszcze przed rozpoczęciem studiów ukończył 12-letnią edukację muzyczną jako pianista i wokalista. Inspiracją do stworzenia aplikacji stały się problemy organizacyjne, z którymi zetknął się w swoim chórze uniwersyteckim.

    „Korzystaliśmy z wielu różnych kanałów komunikacji – arkuszy kalkulacyjnych, maili i czatów – i bardzo szybko robił się z tego chaos” – wspomina Michał. „Osoby z chóru często powtarzały, że dobrze byłoby mieć do tego aplikację, więc postanowiłem ją stworzyć”.

    Camerappka została zbudowana w Swift i SwiftUI i integruje najważniejsze funkcje potrzebne członkom chóru: kalendarz prób, zapisy na wydarzenia, śledzenie obecności oraz dostęp do nut także offline. Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu jest funkcja Voice Check, która w czasie rzeczywistym analizuje wysokość dźwięku i pomaga określić typ głosu użytkownika.

    „Zawsze chciałem znaleźć sposób na połączenie muzyki i tworzenia oprogramowania” – mówi. „Ten projekt w końcu pozwolił mi połączyć te dwa światy”.

    Aplikacja została zaprojektowana zarówno dla członków chórów, jak i osób nimi zarządzających, upraszczając codzienną komunikację i organizację pracy.

    „Funkcja Voice Check jest prosta, ale jednocześnie praktyczna i przyjemna w użyciu” – tłumaczy Michał. „Pomaga nowym osobom zorientować się, do której sekcji głosowej pasują oraz ułatwia dołączenie do grupy”.

    Lisicki zadbał również o szeroko rozumianą dostępność. Camerappka oferuje skalowalną typografię, kompatybilność z VoiceOver, obsługę wielu języków oraz dodatkowe oznaczenia tekstowe uzupełniające elementy kolorystyczne.

    Od strony technologicznej projekt wykorzystuje rozwiązania Apple takie jak SwiftData, Core Spotlight, AVFoundation czy Network framework, dzięki czemu aplikacja działa sprawnie również przy ograniczonym dostępie do internetu.

    Podobnie jak wielu młodych twórców, Michał korzystał podczas pracy z narzędzi AI, jednak traktował je głównie jako wsparcie edukacyjne.

    „Traktuję AI jako świetnego partnera do omawiania pomysłów, oceny różnych podejść i zgłębiania nowych zagadnień” – mówi. „Nie lubię oddawać mu całego pisania kodu, bo naprawdę chcę rozumieć, jak to wszystko działa”.

    Student korzystał przede wszystkim z GitHub Copilot do konsultowania pomysłów optymalizacyjnych i poznawania najlepszych praktyk języka Swift, zachowując pełną kontrolę nad architekturą aplikacji.

    Poza konkursem Swift Student Challenge Michał angażuje się również w projekty wspierające społeczność akademicką. Wraz ze znajomymi stworzył system pomagający sprawiedliwiej rozdzielać prezentacje laboratoryjne między studentów.

    Obecnie odbywa staż w startupie i — jak sam przyznaje — nadal szuka kierunku, w którym chce rozwijać swoje pasje.

    „Chcę dalej odkrywać, co naprawdę daje mi radość” – mówi. „Niezależnie od tego, czy będzie to wykonywanie muzyki, komponowanie czy tworzenie aplikacji poprawiających codzienne życie ludzi, moim celem jest po prostu tworzenie rzeczy, które dają innym radość”.

    Jak podkreśla, udział w Swift Student Challenge utwierdził go w przekonaniu, że warto dalej łączyć muzykę, matematykę i programowanie w kolejnych projektach.

    #AdamMarkocki #Apple #AppleSwiftStudentChallenge2026 #AppleWWDC2026 #Camerappka #konkurs #MichałLisicki #SafePoland #studenci #WWDC
  7. Apple WWDC 2026 舉辦日期公佈 或迎來 iOS 27, macOS 27 Siri 融合 Gemini 將成焦點
    Apple 公布年度全球開發者大會(WWDC)於當地時間 6 月 8 日至 12 日舉行,香港時間則為 6 月 […]
    #應用軟件 #iOS App #Mac OS X #手提電話
    unwire.hk/2026/03/24/apple-wwd

  8. WWDC 2026 już 8 czerwca. Apple zaprasza deweloperów z całego świata

    Apple oficjalnie potwierdziło datę jednej z najważniejszych konferencji technologicznych roku. Worldwide Developers Conference 2026 odbędzie się w tygodniu rozpoczynającym się 8 czerwca i – jak co roku – przyciągnie uwagę milionów deweloperów oraz fanów ekosystemu Apple.

    Hybrydowa formuła i powrót do Apple Park

    Apple kontynuuje sprawdzoną formułę wydarzenia. WWDC 2026 będzie dostępne przede wszystkim online i bezpłatnie dla wszystkich zainteresowanych, ale firma zapowiedziała również specjalne wydarzenie stacjonarne w Apple Park.

    To właśnie tam wybrani deweloperzy i studenci będą mogli obejrzeć keynote na żywo, spotkać się z inżynierami Apple oraz wziąć udział w ekskluzywnych sesjach i warsztatach. Tego typu spotkania stały się już tradycją po pandemicznej przerwie i są dziś jednym z najbardziej pożądanych elementów WWDC.

    Nowości w systemach i technologii

    Choć Apple nie zdradza jeszcze szczegółów, WWDC tradycyjnie jest miejscem prezentacji nowych wersji systemów operacyjnych. Możemy spodziewać się zapowiedzi kolejnych odsłon iOS 27, macOS 27, iPadOS 27, watchOS 27, tvOS 27 oraz visionOS 27.

    To także moment, w którym firma pokazuje kierunek rozwoju swoich platform i narzędzi dla deweloperów. Wiele wskazuje na to, że dominować w tym roku będą tematy dotyczące sztucznej inteligencji, prywatności i integracji między urządzeniami.

    Tysiące sesji i kontakt z inżynierami

    WWDC to nie tylko keynote otwierający konferencję. Apple przygotowuje setki sesji technicznych, laboratoriów oraz konsultacji 1:1 z inżynierami. Dla twórców aplikacji to unikalna okazja, by lepiej zrozumieć platformy Apple i zoptymalizować swoje produkty.

    Uczestnicy będą mogli korzystać z materiałów wideo, dokumentacji oraz narzędzi dostępnych przez cały tydzień wydarzenia, co czyni WWDC jednym z najbardziej kompleksowych wydarzeń edukacyjnych w branży. Konferencję będzie można śledzić przez aplikację Apple Developer, www, oraz kanał YouTube.

    Swift Student Challenge powraca

    Apple ponownie organizuje także Swift Student Challenge – konkurs skierowany do młodych programistów i studentów. To inicjatywa, która ma na celu wspieranie nowego pokolenia deweloperów i promowanie nauki programowania w języku Swift.

    Zwycięzcy nie tylko zdobywają uznanie, ale często otrzymują również zaproszenia na wydarzenia specjalne organizowane przez Apple. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone już 26 marca

    Czego możemy się spodziewać?

    Choć WWDC skupia się głównie na oprogramowaniu, nie można wykluczyć niespodzianek sprzętowych. W przeszłości Apple wykorzystywało tę scenę do prezentacji nowych Maców czy przełomowych technologii, takich jak Apple Silicon.

    WWDC 2026 zapowiada się więc jako kolejny kluczowy moment dla całego ekosystemu Apple – zarówno dla deweloperów, jak i użytkowników końcowych. Początek czerwca ponownie stanie się centrum technologicznego świata, a Apple pokaże, w jakim kierunku zmierza jego platforma w nadchodzących miesiącach.

    #AppleWWDC2026 #iOS27 #iPadOS27 #keynote #konferencja #macOS27 #tvOS27 #watchOS27 #WWDC2026
Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.